W tym miejscu publikę wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi
Dobrego czytania.
Pani Magdo, serdeczne pozdrowienia od tancerzy tanga argentyńskiego z Gdańska. Tańczyliśmy w Atelier gdy grał zespół Anety Guardia Nueva.Przesyłam kilka zdjeć na pamiątkę.PozdrowieniaGdańskMili i cudowni Tancerze tanga!!!Dziękuję!Ale tam było milo!Dziękuję jeszcze razMU




... świat rozkłada na łopatki.....

Tornado z kolegami z pracy...
Witam Panią serdecznie!!!!!
Już prawie jesień , jest sobota a ja cieszę się z tych wolnych dni , dziś mogłam sobie pospać wreszcie dłużej jakoś nie umiem się przyzwyczaić do budzika o 5 rano , i zimna , oj rano jest okropnie , gdy zamykam okno zaraz po pobudce czuję się jak niedźwiadek błagający o zimę , żeby tylko pospać .A tu trzeba do pracy ...coż teraz już jeżdżę 3 autobusami i znów moje czytanie stało się autobusowe i znów nasłucham się..tego i owego.
Myślałam że w młodości siła .A tu moja jakoś opada fizyczna bo cóż mój kręgosłup odmawia mi posłuszeństwa boli i żyć nie daje i nogi i nerwy mniej odporne na ludzkie gadnie i dobrze że chociaż na rodzinę i przyjaciół mogę liczyć bo w pracy jak w pracy człowiek człowiekowi wilkiem , a coraz częściej i lwem .Podłe to wszystko , człowiek idzie za sercem a potem inni zabierają mu to serce do pracy.A szkoda bo cóż nauczyciel wart bez serca a jednak zabiegani za papierkami , piszemy takie tam papiery i brakuje nam czasu i cierpliwości na pracę .Zawsze szanowałam ten zawód a teraz ...sama nie wiem to nie tak , stajemy się maszynami do robienia bezsensownych ton makulatury , awansów , które zależą od innych .A tak naprawdę powinniśmy uczyć młodych ludzi jak mieć serce i nie ranić innych , jak być człowiekiem w tym wszystkim co niesie świat , ja wiem że pisanie o wartościach to może nonsens a jednak chciałam zawsze aby wychowywać szlachetnych dobrych ludzi , ale , coraz trudniej uśmiechać się jak człowiek patrzy na tą całą głupotę.
Widziałam jak spadają liście , jesień już a ja czuję się depresyjnie i mam dość , w takim nastroju nawet pisać nie powinnam bo jakoś tak mało pogodnie mi w sercu szkoda , zawsze coś ..staram się jakoś to poukładać znaleźć receptę na własne życie a jak na razie zbytnio przywiązuje wagę do tego co mówią inni , a może po prostu słucham ich i to jest błąd bo nie powinnam wszystkiego brać poważnie , z rzeczy pogodnych siostrze rośnie brzuszek i maleństwo które ma się narodzić ma się dobrze ..oby tak dalej opieka nad siostrą cieszy mnie i daje siły oby na dłużej bo cieżko żyć w takim podłym
świecie .


Dobry wieczór Pani Magdo!
Z góry przepraszam, że zawracam Pani głowę i marnuję
czas. Zależy mi jednak, aby gdzieś w internecie znaleźć
piosenkę w Pani wykonaniu. Chodzi tutaj o "Balonik".
Szczerze mówiąc trafiłam przez przypadek na jej tekst,
na stronie Pani Agnieszki Osieckiej. Bardzo mi się
spodobał. Mam kolegę, który był tak uprzejmy i puśćił mi
ją w wykonaniu Bułata Okudżawy. Mi jednak zależy, aby
móc ją wysłuchać w Pani wykonaniu. Poszę z całego serca,
jeśli zna Pani jakieś miejsce w tym wirtualnym świecie,
gdzie jest umieszczona ta piosenka to byłabym wielce
uszczęśliwiona, jeżeli zdradziła, by mi Pani ten wielki
dla mnie "skarb". Z góry serdecznie dziekuję i gorąco
pozdrawiam.
14 - letnia Ania z Libiąża.
Aniu!
1.To jest i Libiąż w naszym kraju?!Zawsze się czegos
dowiem,dzięki tej stronie.
2.Ja tego nigdy nigdzie nie nagrałam , niestety .Glupia
jestem i tyle, bo to jedna z moich najukochańszych na
świecie piosenek.Trzeba poczekać az powtórza ten koncert
z Krakowa i nagrac sobie.Pozdrawiam serdeczniMU
Większość ludzi to już indeksy do dziekanatu zaniosła…a ja w tym wielkim BUW-ie, który stał się chwilowo moją ostoją robię to i tamto i milion rzeczy na raz( z przerwą na kaszę z truskawkami i podczytywanie Negatywu co był na Początku) bo nagle coś trzepnęło i powiedziało, że czas to najwyższy. Miły pan strażnik pokazywał mi przez 10 minut świecące jelenie koło biblioteki, ja ich nie widziałam ale dla świętego spokoju powiedziałam, że piękne- bo już nie miałam siły ich szukać w przestrzeni. Wiwat trzy jelenie, czy to prawdziwe czy zmyślone.
Uwaga pytanie!
Czy nie da się tak normalnie po kolei, zamiast potem głową w podwójny mur z wielkich cegieł? Czy nie można by zwyczajnie tak na raz, dwa, trzy? Jak teraz się uda to obiecuję, że zafunduję sobie taką harówę, że do końca czerwca będę tylko swój cień widziała a cała mnie reszta będzie jak ten wół, nie ma przebacz, o nie!!!!!! Dość tej zabawy w ciuciubabkę! Oj dość! A jak tylko pojawi się narzekanie na zmęczenie to dostanę w łeb od siebie. I w dodatku zapiszę się na zajęcia poniedziałkowe o 8.15- też za karę – i będę wstawać w zimę o 7 rano i dobrze mi tak! A poza tym to jakakolwiek by była miara to się przebrała. Ale spokojnie.
W dodatku kubek z melisą liściastą – świeżą… napar pity na zmianę z wodą kofeinową o smaku kawy – dla bezsensownej równowagi.

Anula Zaległościówna
AZ!
Dostawy melisy masz zapewnione, ale zacznij raz coś "normalnie po kolei"...
Pani Magdo! Jak Pani zrobiła to zdjęcie MARKOTNEGO, że takie różowe wyszło. Czy w Pęcicach tak bajkowo czy też jakieś abrakadabra fotograficzne. Często przejeżdzam przez Pęcice na rowerze, owszem, zachody cudne, ale żeby aż tak...! Moja MAŁPA nie ma takich artfoto...

Studentko politologii we wroclawiu!
1.To nie będzie nic takiego.
2.Franek tez przejęty .Zaczyna zajęcia 29
września,a wcześniej obóz integracyjny.
3.Pochłoń!
4.Nie poznałaś?!Wydawało mi sie ,że to jest
jedno z najbardziej znanych miejsc na
świecie-Ściana Płaczu w Jerozolimie.
5.Tak , to ks. Kazio Orzechowski.
Cudowny!(Ale "Zlotopolskich" nie widziałam
nigdy w życiu.)POzdrawiam -wszystko przed
tobą! Uszy do góry! MU

Spotkanie klasowe po latach bardzo
udane.....sama po sobie nie
spodziwałam się tyle odwagi. Peplałyśmy jak za dawnych lat, a od
śmiechu bolały mnie policzki. To już 10 lat od czasu rozpoczęcia
liceum. Z dziewczynek pozmieniałyśmy się w kobiety,żony, matki.
Chłopcy to
już
mężczyźni, a czasem nawet mężowie, ojcowie.... Jeden z naszych kolegów
od lat marzy, żeby zostać prezydentem. A ja usłyszałam, że powinnam
zająć się działalnością artystyczną...Nasza pani wychowawczyni, nasza
dobra dusza....zawsze nas obdarowuje serdecznością i dobrym słowem.
Radzi, przytula.... To taka niesamowita więź przyjaźni, jak magia.
Chce się rozmawiać, patrzeć w oczy, słuchać, słuchać.... Niestety
niesamowity łomot dyskoteki i okropna duchota wypłoszyły nas (mnie i
MMŻ) k. 1:00. Ale było naprawdę fajnie...chociaż denerwowałam się
bardzo przed. Myślałam, że ucieknę, nie odezwę się zupełnie, albo
jeszcze co gorszego, a tu proszę - potrafię być dzielnym człowiekiem!
i na dodatek dawać innym coś z siebie, uśmiechać się do ludzi, i być
szczęśliwą!
Może teraz przyjdą już lepsze dni...oby! Serdeczności - Dumna z siebie
JOT
JoT!
OBY PRZYSZŁY.Ale aż mi sie nie chce
wierzyć, tak juz przyzwyczaiłam się do
twoich narzekan na świat...PozdrawiamMU
Droga
MU,
bardzo proszę napisać jak było na
pierwszej premierze Teatru Narodowego w
Kaniach. Serdeczności, Klaudia
Mila Klaudio!
Było bardzo milo.Bardzo!Gratulacje dla
adaptatora i reżysera Andrzeja Domalika!
Myślałam sobie (w czasie kiedy oni
grali, na nieszczęscie za krótko to
trwało) o tej starej prawdzie,że
aktor(ale wyłącznie dobry!!!) powinien
grać na scenie dopóty , dopóki to
sprawia mu radość.A tej(przypadkowo
wybitnie utalentowanej grupce) już samo
stanie na scenie (a co dopiero
granie)-sprawia prawdziwą
przyjemność.Miło patrzeć,że kogoś to nie
męczy...Sztuka naprawdę jest ratunkiem
.Przynajmniej zapomina się na jakiś czas
o tylu strasznych rzeczach.Chciałabym
dodać jeszcze ,że wybitnie
utalentowanymi okazały się także być psy
Ewy i Jurka Radziwiłowiczów.I deszcz
spadł dopiero po wszystkim...I
scenografię bardzo wspomogły moje piękne
fotele wiklinowe zaprojektowane przez
Alicję Wirth-Przyborę.Koniec
sprawozdania , bo muszę lecieć do
Grecji..Pozdrawiam MU






***
Nie mialam zamiaru pisac zadnego oficjalnego listu i tak tez traktuje ten mail, zupelnie prywatnie, mimo adresu wyszukanego na necie. Taka spontaniczna reakcja na kasete, ktora zupelnie przypadkowo wpadla mi wczoraj w rece. Tak jakos... Wyjechalam z Polski w 68', (czy raczej "wywieziono" mnie z Polski, niespecjalnie pytajac, wtedy czternastolatke, o zdanie). Lubie polskie piosenki, choc przyznaje, ze repertuar mam taki troszke retro, tzn. to co po wyjezdzie - znam slabo i na wyrywki. Raczej wiem, :o), kto to Tuwim, Hemar, no i... Ordonka. Ale, ze w 68 tez, raczej nietypowo, wolalam Slawe Przybylska niz, powiedzmy, Niemena, wiec chyba taka juz moja uroda. (Slawe, nota bene, widzialam dwa lata temu na wystepie tu, czyli w Izraelu.) Eeee, rozpisalam sie tak troche od rzeczy, a jedyny powod, dla ktorego nagle podlaczylam komputer i "pogooglowalam" w poszukiwaniu adresu, to wzruszenie spowodowane koncertowymi piosenkami i jedyne co chcialam dzis powiedziec, to... dziekuje. Za piosenki, za Agnieszke Osiecka, za to co czuje dzis sluchajac tego koncertu. Wiem, znow jestem pare lat wstecz, nie szkodzi. Najcieplej, najserdeczniej - dziekuje.


Droga MU,
już po koncercie, dotarłam do domu i piję Pani zdrowie herbatą z
miodem :) Dziękuję za koncert i piosenki KSP, ciągle mam w uszach, w
sercu i szybko nie wybrzmią. W Pani wydaniu słyszę je zawsze "po raz
pierwszy", chociaż znam na pamięć. Tak można interpretować tylko
prosto z serca. Boscy
również
dwaj nieco młodsi starsi panowie i zespół instrumentalny! Najmniej
zachwycona pewnie Pani biedna noga, która wolałaby spędzić tej wieczór
w innej pozycji. Dzielna MU! Ściskam (eterycznie) i nie puszczam.
Czekolada leczy :)
Beata K.
Droga Beato K!
Bez tych paninych czekoladek to ten wieczór(a właściwie późna
noc w hotelu) byłby o wiele trudniejszy...były moim ostatnim
posiłkiem ...Dziękuję!!!!


„Ja, Żyd z Pasji. Rozmowy z Olkiem Mincerem”.
Książka jest zapisem rozmów, jakie znany polski dziennikarz odbył z aktorem, który jako jeden z nielicznych Żydów wystąpił w głośnym filmie Mela Gibsona.
Spotkanie odbędzie się w warszawskim Traffic Clubie (ul. Bracka 25, róg Chmielnej, II piętro)
10 września (piątek) o godz. 16.00.
Dyskutować i opowiadać będzie Olek Mincer i zaproszeni przez niego goście. Spotkanie poprowadzi Remigiusz Grzela.
Z przekonaniem, że wsiądę do pociągu pospiesznego a nie expresu wyruszyłam na dworzec…Szybko nastąpiła konfrontacja mojej wizji z wizją kasjerki na temat tego ile dany bilet kosztuje. No ale wyboru to nie było, więc pociąg do Berlina klasy wysokiej. Korciło aby zaspac i wysiąść na berlińskim Dworu ZOO, o którym się czytało w młodości pochłaniając literaturę narkomańską. Ale nie, POZNAŃ GŁÓWNY i to był strzał w środek tarczy. DO w prawdzie deklarowała, że ona to za bardzo chodzić nie będzie bo nie lubi i zmęczona ale w efekcie przemierzałyśmy kilometr za kilometrem bez żadnego ale. Nie jest już dla nas tajemnicą brama na Roosvelta, ani Teatralka, ani Fontanna na przeciwko Operyery( tzn. że to Opera dowiedziałyśmy się w drodze powrotnej z „Imienin” M.M, bo wszystko było rozkopane i problemy z dojściem i dojrzeniem tabliczki bądź innej informacji o budowli). Ale na przykład kamienne schodki pod Teatralką to od razu poznałyśmy. Odwiedziłyśmy jeszcze Rynek Jeżycki ale już się chyba jeżyccy kupcy zbierali do domu, bo widniała pustka na straganach, tylko kilka kwiaciarek i straganów z warzywami czekało na ostatnich klientów. I jeszcze znalazłyśmy sklep indyjski i obniżki wielkie, a że niektórym było za gorąco to weszłyśmy ze skutkiem dość pokaźnym, nie to żeby jedna sukienka DO zadowoliła, o nie. W ogóle to naszym jednym z głównych planów to było odnalezienie poznańskich antykwariatów (syndrom analogiczny do Ogrodu Botanicznego) ale w tym przypadku to bryndza, jeden znalazłyśmy ale zupełnie nie odkryłyśmy tam nic porywającego, zasługującego na „posiadanie od zaraz”. Obrażone na antykwariaty podrałowałyśmy na Teatralkę i tam to już się zaczęło na dobre… śladami, ścieżkami, ulicami, między blokami itp. Minus – nie dotarłyśmy do mieszkania Cieniusi a to wielki błąd.
Prosto ze sjesty przed podświetloną wyżej wspomnianą fontanną (sjesta = picie napojów energetycznych, wody, jedzenie kaszek z truskawkami) do Zamku, czyli tam gdzie koncert. Nasze przypuszczenia co do tego, że jedna z nas orientuje się gdzie jest zamek runęły w gruzach, ale na szczęście znalazł się ktoś kto wiedział – czyli koleżanka Paulina. I dotarłyśmy przed czasem. Dziwne, no chyba trochę tak.
Koncert to już inna część tego rzadkiej urody opowiadania więc tylko śmiem napisać, że w moim mniemaniu to po prostu WYSZŁO!!!!!! Szczególnie dla tych co Zimy Żal nie widzieli bo byli jeszcze wtedy smarkaczami taki wieczór jest obowiązkowy. Najwyższego lotu Streszczenie tego co działo się te kilka lat temu… szansa i nadzieja, że dzięki temu to przetrwa w kolejnych coraz młodszych głowach.
No i potem powrót…tym razem to nie ja przejechałam stację docelową ale nasz współpodróżny, który zamiast wysiąść w swojej miejscowości wylądował w Kutnie – ach to Kutno. U nas się skończyło wszystko z powodzeniem, bez napaści, karty płatnicze były w skarpetkach, karta do aparatu również – aby jednak gdyby co jakieś zdjęcia zostały… Happy End!
Teraz Proza Osiedla…cholera! A raczej proza zaległych trudności. Zmierzyć się? Chyba trzeba.
Anula popoznańska pozdrawia reżysersko świecące zielone serce!
Ps0. a ile tam
było ludzi….krzepiące!
Ps1. I mają tramwaje zielone w tym Poznaniu.
Ps2. Zdjęcia roboty DO w dodatku
a)
Rynek Jeżycki

b)Dwaj panowie

c) Taka Gmina

e)
Rodzina

f)
Brama na Roosvelta 5

Drogi sprawozdawco!!!
Ponieważ nie dostrzegam tu żadnych pytań dodam tylko że:
1.Jeszcze nie wiem kto to Cieniusia ,ale wszystko przede mną .
2.Twój slonecznik został podarowany Zenkowi Laskowikowi i przebywa w Poznaniu pod najlepszą opieką.
3.Dostajesz w prezencie 2 zdjęcia-a)Zenka bez slonecznika ale za to ze Zbigniewem Z...
b)uspokajający tramwaj poznański...co zieleń,to zieleń.
4.Czekam na dalsze sprawozdania z czegokolwiek. MU


Jej mogło chodzić o Gieniusię jak sądzę.
Dzień dobry...
Droga P. Magdo!
Przysięgam
Wam, że płynie czas
Że zabija rany przysięgam wam
M.Umer
Droga M.U.!
Dzieci w Osetii cierpią a tu u nas też wcale nie
lepiej. Mało
wrześniowego
słońca
Wygląda na to, że nawet mi nie dadzą powtarzać tego roku tylko
wyrzucą, a
to przecież nie moja wina, gdybym miała wybór...
.
Smutno jest, koszmar powrac a niestety...:( Jesień, a może nawet zima,
bo
taki mróz.
Skandynawska!
Kasiu skandynawska!
1.Proszę, nie porownuj żadnych tragedii z tamtą.ŻADNYCH!
2.U mnie dzisiaj caly dzień było piekne slońce...
3. A wyjaśniłaś w dziekanacie swoją
sytuację?!Musisz im powiedzieć prawdę.Walcz o
siebie!!!!!MU