W tym miejscu publikę wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi

Dobrego czytania.

 


umermagda@o2.pl 


Pani Magdo, serdeczne pozdrowienia od tancerzy tanga argentyńskiego z Gdańska. Tańczyliśmy w Atelier gdy grał zespół Anety Guardia Nueva.
Przesyłam kilka zdjeć na pamiątkę.
 
Pozdrowienia
Gdańsk
 
Mili i cudowni Tancerze tanga!!!
 
Dziękuję!Ale tam było milo!Dziękuję jeszcze razMU

 

 

Kochana Pani Magdo, cieszę się, że list jednak doszedł. Z biurka zeszlifowałam politurę i pomalowałam lakierem. Nie mogę napisać nic mądrego dziś. Przedwczoraj uciekł mi pies i go nie ma. Nigdy tak długo nie był poza domem. Smutno mi.
Ola
 
Olu ! Mam nadzieję (bo napisałaś ten list kilka dni temu),że juz dawno siedzi z tobą pod tym zeszlifowanym biurkiem...Gdyby nie -wysyłamy portret zaginionego.Tylko musiasz napisac  jak on ma na imię!MU

 

 

... świat rozkłada na łopatki.....

MU!
* zrywam brzoskwinie, jabłka, gruszki.... układam.... proste mechaniczne czynności....
* praca o kobiecie zawiedzionej zaliczona podobno na bdb... ale to moim zdaniem plotki... index wieść niesie że 'już' złożony, czyli że od października pcham drugi wagon...
* dziecko plus wściekła osa równa się wizyta w szpitalu.... a tam zgroza, zgroza... kobieta przejechana przez ciągnik, siny odcisk opony zamiast twarzy.... i szesnastu warszawiaków z nadmorskiego wypadku.... brrr.... i historia o pani ratującej dzieci przez balkon... to wszystko jest ponad... oojj bardzo.... i te dzieci... i to wszystko... strach....
* i znów odkopana sprawa badań.... bo czy to jest konieczne?... brrr..... może tym razem uda mi się uciec dalej niż ostatnio....
* apteka... stoję w kolejce... na rękach trzymam dwuletnie dziecko, które boli brzuszek od śliwek, obok mnie ośmiolatek którego użądliła osa.... gorąco, zmęczeni jesteśmy bo dzień jakiś poniżej normy... i noc niedospana i zakupy i sprzątanie i wszystko co normalnie ma każdy...rozumiemy, nie chcemy ulg.... nagle wpycha się nam przed nos, lekko oszroniony przez czas, Pan... "bardzo Pana przepraszam, ale my tu stoimy"... zmarszczył brwi i: "gówniaro! gdybyś ty wiedziała w ilu ja kolejkach w życiu stałem to byś się nie mądrowała".... słabo mi....
* zasypiam z dziećmi na dywanie i tylko to ma znaczenie....
gdzieś tam z Rodzinnego pisząca
skulona... w ciemnym kącie
ps...pozdrowienia dla Pani palca od mojego łokcia...
 
 
Kobieto w drugim wagonie!
1.Ostry dyżur chyba w każdym szpitalu wygląda podobnie.I nie da sie tego wymazać z pamięci, niestety.
2.Mój jeszcze trochę chory palec za chwilę wyjeżdża do Grecji.A gdzie  wyjeżdża teraz twój wiecznie włóczący się  łokieć?
3.Oszronieni oszronionym nie równi.
4.Na pociechę poszukam jakiegoś zdjęcia z twoim ukochanym Tornadem
                                                                                                         Pozdrawiam -oszroniona MU

 

Tornado z kolegami z pracy...

 

Witam Panią serdecznie!!!!!

 Już prawie jesień , jest sobota a ja cieszę się z tych wolnych dni , dziś mogłam sobie pospać wreszcie dłużej jakoś nie umiem się przyzwyczaić do budzika o 5 rano , i zimna , oj rano jest okropnie , gdy zamykam okno zaraz po pobudce czuję się jak niedźwiadek błagający o zimę , żeby tylko pospać .A tu trzeba do pracy ...coż teraz już  jeżdżę 3 autobusami i znów moje czytanie stało się autobusowe i znów nasłucham się..tego i owego.

    Myślałam że w młodości siła .A tu moja jakoś opada fizyczna bo cóż mój kręgosłup odmawia mi posłuszeństwa boli i żyć nie daje i nogi i nerwy mniej odporne na ludzkie gadnie i dobrze że chociaż na rodzinę i przyjaciół mogę liczyć bo w pracy jak w pracy człowiek człowiekowi wilkiem , a coraz częściej i lwem .Podłe to wszystko , człowiek idzie za sercem a potem inni zabierają mu to serce do pracy.A szkoda bo cóż nauczyciel wart bez serca a jednak zabiegani za papierkami , piszemy takie tam papiery i brakuje nam czasu i cierpliwości na pracę .Zawsze szanowałam ten zawód a teraz ...sama nie wiem to nie tak , stajemy się maszynami do robienia bezsensownych ton makulatury , awansów , które zależą od  innych .A tak naprawdę powinniśmy uczyć młodych ludzi jak mieć serce i nie ranić innych , jak być człowiekiem w tym wszystkim co niesie świat , ja wiem że pisanie o wartościach to może nonsens a jednak chciałam zawsze aby wychowywać szlachetnych dobrych ludzi , ale , coraz trudniej uśmiechać się jak człowiek patrzy na tą całą głupotę.

    Widziałam jak spadają liście , jesień już a ja czuję się depresyjnie i mam dość , w takim nastroju nawet pisać nie powinnam bo jakoś tak mało pogodnie mi w sercu szkoda , zawsze coś ..staram się jakoś to poukładać znaleźć receptę na własne życie a jak na razie zbytnio przywiązuje wagę do tego co mówią inni , a może po prostu słucham ich i to jest błąd bo nie powinnam wszystkiego brać poważnie , z rzeczy pogodnych siostrze rośnie brzuszek i maleństwo które ma się narodzić ma się dobrze ..oby tak dalej opieka nad siostrą cieszy mnie i daje siły oby na dłużej bo cieżko żyć w takim podłym

świecie .                                                                                  

 

Mimo wszystko pogodnie pozdrawiam Iwona z Sosnowca .
 
Mimo wszystko...  Iwono z Sosnowca!
1.Masz rację,że w takim nastroju pisac nie powinnaś, bo wykończysz adresatkę Za SZYBKO...
2.Homo homini coraz częściej lwem -taka jest twoja sugestia sosnowiecka...To ja ci wysyłam poznane osobiście (w Afryce Południowej) lwy, ktore spokojnie mogłyby uczyć ludzi"jak mieć serce i nie ranic innych".Nie obrażajmy lwów i wilków, bo daleko im jeszcze do strasznego charakteru LUDZI
pozdrawiam MU
 

 

Dobry wieczór Pani Magdo!


Z góry przepraszam, że zawracam Pani głowę i marnuję czas. Zależy mi jednak, aby gdzieś w internecie znaleźć piosenkę w Pani wykonaniu. Chodzi tutaj o "Balonik". Szczerze mówiąc trafiłam przez przypadek na jej tekst, na stronie Pani Agnieszki Osieckiej. Bardzo mi się spodobał. Mam kolegę, który był tak uprzejmy i puśćił mi ją w wykonaniu Bułata Okudżawy. Mi jednak zależy, aby móc ją wysłuchać w Pani wykonaniu. Poszę z całego serca, jeśli zna Pani jakieś miejsce w tym wirtualnym świecie, gdzie jest umieszczona ta piosenka to byłabym wielce uszczęśliwiona, jeżeli zdradziła, by mi Pani ten wielki dla mnie "skarb". Z góry serdecznie dziekuję i gorąco pozdrawiam.
14 - letnia Ania z Libiąża.
 

Aniu!

1.To jest i Libiąż w naszym kraju?!Zawsze się czegos dowiem,dzięki tej stronie.
2.Ja tego nigdy nigdzie nie nagrałam , niestety .Glupia jestem i tyle, bo to jedna z moich najukochańszych na świecie piosenek.Trzeba poczekać az powtórza ten koncert z Krakowa i nagrac sobie.Pozdrawiam serdeczniMU

 

sto lat Markotnemu

Urodzinowy uścisk łapy... yyy, to znaczy, ręki dla Markotnego! I buziak w nochal!
A.. i Martini w misce co wieczór - nie tylko od święta!! Od biedy może być jakaś fajna kość... ;-)
Maja
 
M!
 Zacalujemy go,ale niech ma!Pozdrawiam MU 

 

Sto lat Markotnemu!!! Jak to dobrze jest mieć przy sobie takie prześliczne i zapewne miłe zwierzątko, które zawsze można wyściskać czy to w chwilach radości, czy smutku. Ja od niedawna mam kota, też jest kochany, ale nie lubi gdy się go za często zaczepia:) Tyle, że z kotami jest jeden problem.. nie za bardzo można z nimi na spacery chodzić. A dziś za oknem ślicznie, słonecznie i kolorowo. W sumie nawet gdybym chciała, a bardzo chcę, nie powinnam ruszać się z domu na krok, mimo, że do plaży mam trzy kroki.Otóż sesja wrześniowa niestety wielkimi krokami się do mnie zbliża. Trzeba mi nad książkami posiedzieć... A że studiuję polonistykę, to tych książek jest dużo, nawet bardzo. I do tego to są dzieła z niezbyt przeze mnie ukochanej epoki. Nie ma co narzekać, trzeba brać się w garść i do czytania.
                                                                                    Pozdrowienia z dziś wyjątkowo pięknego Sopotu
                                                                                                                        Nina
PS Proszę ode mnie wyściskać Markotnego
 
 
Nino z wyjątkowo pięknego Sopotu!
1.Wyściskam.
2.A ktoraż to epoka?Ten nieszczęsny romantyzm?
3.Niektore koty chodzą na spacery z wlaścicielami.Ale one sa nietypowe, co prawda to prawda...
4.TRZY KROKI DO PLAŻY TO COŚ CO MI SIĘ MARZY!!!pozdrawiam MU

 

Większość ludzi to już indeksy do dziekanatu zaniosła…a ja w tym wielkim BUW-ie, który stał się chwilowo moją ostoją robię to i tamto i milion rzeczy na raz( z przerwą na kaszę z truskawkami i podczytywanie Negatywu co był na Początku) bo nagle coś trzepnęło i powiedziało, że czas to najwyższy. Miły pan strażnik pokazywał mi przez 10 minut świecące jelenie koło biblioteki, ja ich nie widziałam ale dla świętego spokoju powiedziałam, że piękne- bo już nie miałam siły ich szukać w przestrzeni.  Wiwat trzy jelenie, czy to prawdziwe czy zmyślone.

 

Uwaga pytanie!

Czy nie da się tak normalnie po kolei, zamiast potem głową w podwójny mur z wielkich cegieł? Czy nie można by zwyczajnie tak na raz, dwa, trzy? Jak teraz się uda to obiecuję, że zafunduję sobie taką harówę, że do końca czerwca będę tylko swój cień widziała a cała mnie reszta będzie jak ten wół, nie ma przebacz, o nie!!!!!! Dość tej zabawy w ciuciubabkę! Oj dość!  A jak tylko pojawi się narzekanie na zmęczenie to dostanę w łeb od siebie. I w dodatku zapiszę się na zajęcia poniedziałkowe o 8.15- też za karę – i będę wstawać w zimę o 7 rano i dobrze mi tak! A poza tym to jakakolwiek by była miara to się przebrała. Ale spokojnie.

 W dodatku kubek z melisą liściastą – świeżą… napar pity na zmianę z wodą kofeinową o smaku kawy – dla bezsensownej równowagi.

Anula Zaległościówna

AZ!

 Dostawy melisy masz zapewnione, ale zacznij raz coś "normalnie po kolei"...

 

Pani Magdo! Jak Pani zrobiła to zdjęcie MARKOTNEGO, że takie różowe wyszło. Czy w Pęcicach tak bajkowo czy też jakieś abrakadabra fotograficzne. Często przejeżdzam przez Pęcice na rowerze, owszem, zachody cudne, ale żeby aż tak...! Moja MAŁPA nie ma takich artfoto...

 

 Pozdrawiam. Ewa
 
 
 Ewo od bardzo przyjemnej Małpy!
 
1.Zwyczajnie .To znaczy nacisnęłam właściwy guziczek i juz .Ja nigdy nic nie poprawiam technicznie, bo jestem za leniwa i  nie mam o tym pojęcia.
   A to był wyjątkowo zjawiskowy świt-az pobiegłam po aparat z zachwytu.Pozdrawiam MU

 

Witam(...)!
Myśli Pani, że na pierwszym roku studiów jeśli zdarzy się uronić trochę łez w poduszkę
to nie będzie to nic takiego...?Tak nam powiedziała ostatnio nasza była matematyczka...Bo to
mimo wszystko zmienia się wszytko, nowe miejsce, nowi ludzi i "nowy tymczasowy dom"...
Tak się właśnie nad tym zastanawiam. 27 września pojadę do Wrocławia i sobie tam zamieszkam...
Kiedyś chciałam, żeby ten moment nadszedł szybko a teraz...?A podobno okres studiów to najlepszy czas
w życiu...To się dopiero okaże ;)
I jeszcze ta politologia...Jak to się wszystko zmienia - chyba za mało pragnęłam tej mojej wymarzonej psychologii ;)
Markotny ma już 2 lata :) To jest jeden ze słodszych psów jakie widziałam!
Jakiś czas temu dostałam w prezencie książkę Agnieszki Osieckiej "Zabawy poufne" i muszę ją "pochłonąć" :)
Mogę spytać, gdzie było robione zdjęcie, na którym jest Pani z "księdzem ze ZŁOTOPOLSKICH"(bo to chyba on..?:) )??
Pozdrawiam i ściskam
Kamila

 

Studentko politologii we wroclawiu!

1.To nie będzie nic takiego.
2.Franek tez przejęty .Zaczyna zajęcia 29 września,a wcześniej obóz integracyjny.
3.Pochłoń!
4.Nie poznałaś?!Wydawało mi sie ,że to jest jedno z najbardziej znanych miejsc na świecie-Ściana Płaczu w Jerozolimie.
5.Tak , to ks. Kazio Orzechowski. Cudowny!(Ale "Zlotopolskich" nie widziałam nigdy w życiu.)POzdrawiam -wszystko przed tobą! Uszy do góry! MU 

 

Dla Kamili-A po drugiej stronie "Ściany Płaczu",za groźnym murem,ktory przeszliśmy po szczegółowej rewizji-uczą sie w szkole arabskie dzieci. Dziwny jest ten Swiat!

 

Spotkanie klasowe po latach bardzo udane.....sama po sobie nie
 spodziwałam się tyle odwagi. Peplałyśmy jak za dawnych lat, a od
 śmiechu bolały mnie policzki. To już 10 lat od czasu rozpoczęcia
 liceum. Z dziewczynek pozmieniałyśmy się w kobiety,żony, matki.
 Chłopcy to
już
 mężczyźni, a czasem nawet mężowie, ojcowie.... Jeden z naszych kolegów
 od lat marzy, żeby zostać prezydentem. A ja usłyszałam, że powinnam
 zająć się działalnością artystyczną...Nasza pani wychowawczyni, nasza
 dobra dusza....zawsze nas obdarowuje serdecznością i dobrym słowem.
 Radzi, przytula.... To taka niesamowita więź przyjaźni, jak magia.
 Chce się rozmawiać, patrzeć w oczy, słuchać, słuchać.... Niestety
 niesamowity łomot dyskoteki i okropna duchota wypłoszyły nas (mnie i
 MMŻ) k. 1:00. Ale było naprawdę fajnie...chociaż denerwowałam się
 bardzo przed. Myślałam, że ucieknę, nie odezwę się zupełnie, albo
 jeszcze co gorszego, a tu proszę - potrafię być dzielnym człowiekiem!
 i na dodatek dawać innym coś z siebie, uśmiechać się do ludzi, i być
 szczęśliwą!

 Może teraz przyjdą już lepsze dni...oby! Serdeczności - Dumna z siebie
 JOT


JoT!
OBY PRZYSZŁY.Ale aż mi sie nie chce wierzyć, tak juz przyzwyczaiłam się do twoich narzekan na świat...PozdrawiamMU
 

 

Droga MU,
bardzo proszę napisać jak było na pierwszej premierze Teatru Narodowego w Kaniach. Serdeczności, Klaudia

Mila Klaudio!

Było bardzo milo.Bardzo!Gratulacje dla adaptatora i reżysera Andrzeja Domalika!
Myślałam sobie (w czasie kiedy oni grali, na nieszczęscie za krótko to
trwało) o tej starej prawdzie,że aktor(ale wyłącznie dobry!!!) powinien grać na scenie dopóty , dopóki to sprawia mu radość.A tej(przypadkowo wybitnie utalentowanej grupce) już samo stanie na scenie (a co dopiero granie)-sprawia prawdziwą przyjemność.Miło patrzeć,że kogoś to nie męczy...Sztuka naprawdę jest ratunkiem .Przynajmniej zapomina się na jakiś czas o tylu strasznych rzeczach.Chciałabym dodać jeszcze ,że wybitnie utalentowanymi okazały się także być psy Ewy i Jurka Radziwiłowiczów.I deszcz spadł dopiero po wszystkim...I scenografię bardzo wspomogły moje piękne fotele wiklinowe zaprojektowane przez Alicję Wirth-Przyborę.Koniec sprawozdania , bo muszę lecieć do Grecji..Pozdrawiam MU




 

 


 
Drogi Dwuletni Kolego Markoty!
WoooOOOoooW!!! jak to miło wiedzieć, że nie jest się jedynym wrześniowym dwulatkiem!! uuffff!! bo, pewnie nie zdajesz sobie sprawy, ale ja, dokładnie tak jak Ty, mam już DWA latka!!! co prawda nie jestem pieskiem tylko małą dziewczynką, ale bardzo lubię wszystko, co jest włochate i merda ogonem i.... i już sobie idę, bo właśnie dorwałam serek i komputer przestał mnie interesować... za to łyżeczka i serek - ooo tak - to jest wyzwanie!!! musisz spróbować!
przytulam się do Ciebie i obiecuję nie ciągać Cię za uszy

Julka
 
Droga moja rówiesnico Julko!
Bardzo serdecznie dziękuję za pamięć!- z poważaniem MARKOTNY

 

 

 

 

***

Nie mialam zamiaru pisac zadnego oficjalnego listu i tak tez traktuje ten mail, zupelnie prywatnie, mimo adresu wyszukanego na necie. Taka spontaniczna reakcja na kasete, ktora zupelnie przypadkowo wpadla mi wczoraj w rece. Tak jakos... Wyjechalam z Polski w 68', (czy raczej "wywieziono" mnie z Polski, niespecjalnie pytajac, wtedy czternastolatke, o zdanie). Lubie polskie piosenki, choc przyznaje, ze repertuar mam taki troszke retro, tzn. to co po wyjezdzie - znam slabo i na wyrywki. Raczej wiem, :o), kto to Tuwim, Hemar, no i... Ordonka. Ale, ze w 68 tez, raczej nietypowo, wolalam Slawe Przybylska niz, powiedzmy, Niemena, wiec chyba taka juz moja uroda. (Slawe, nota bene, widzialam dwa lata temu na wystepie tu, czyli w Izraelu.) Eeee, rozpisalam sie tak troche od rzeczy, a jedyny powod, dla ktorego nagle podlaczylam komputer i "pogooglowalam" w poszukiwaniu adresu, to wzruszenie spowodowane koncertowymi piosenkami i jedyne co chcialam dzis powiedziec, to... dziekuje. Za piosenki, za Agnieszke Osiecka, za to co czuje dzis sluchajac tego koncertu. Wiem, znow jestem pare lat wstecz, nie szkodzi. Najcieplej, najserdeczniej - dziekuje.

Ola 
 
Pani Olu z Izraela!
 
1.Jak sie cieszę ,że pani napisała!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
2.Jestem szczęśliwa,że dzięki tej kasecie mogła pani znowu "pobyć " z nami!
3.Ja byłam w Izraelu w 2000 roku i wróciłam na chwilę przed tymi wszystkimi masakrami...  Nie zapomnę tej podróży...
4.Proszę się tam trzymać i  nie  myśleć źle o wszystkich Polakach.Pozdrawiam MU 

 

Pani Magdo!!!!pozdrawiamy serdecznie  znowu z Krakowa niebawem pierwszy weekend wrzesnia u nas wszystko w porzadku wakacje dla Tomka jeszcze trwaja a Lesiu juz wrocil do pracy Zalujemy jednak, ze nie udalo nam sie spotakc wtedy w sierpniu w Teatrrze Atelier ale moze podczas Studenckiego festiwalu w Krakowie uda sie wtedy z Pania porozmawiac, nadal nie mamy kontaktu z osobami, ktore chcialyby nam pomoc i przekopiowac "Rozmowy z Agnieszka Osiecką"Prosimy o kontakt na nasz mail pozdr slonecznie Tomek i Leszek
 
 
Tomku i Leszku z Krakowa!
 
1.To dobrze , że "Lesiu wrócił juz do pracy".Ile można leniuchować?!
2.W Krakowie będę dłuższą chwilę.Szukajcie a znajdziecie.
3.Wiem że Jola z Malborka chciała wam to przekopiować(-Melepeto!Skontaktuj ich jakoś...)
4.To ja tez slonecznie -MU

 

Droga MU,

 już po koncercie, dotarłam do domu i piję Pani zdrowie herbatą z
 miodem :) Dziękuję za koncert i piosenki KSP, ciągle mam w uszach, w
 sercu i szybko nie wybrzmią. W Pani wydaniu słyszę je zawsze "po raz
 pierwszy", chociaż znam na pamięć. Tak można interpretować tylko
 prosto z serca. Boscy
również
 dwaj nieco młodsi starsi panowie i zespół instrumentalny! Najmniej
 zachwycona pewnie Pani biedna noga, która wolałaby spędzić tej wieczór
 w innej pozycji. Dzielna MU! Ściskam (eterycznie) i nie puszczam.
 Czekolada leczy :)

 Beata K.

 Droga Beato K!

Bez tych paninych czekoladek to ten wieczór(a właściwie późna noc w hotelu) byłby o wiele trudniejszy...były moim ostatnim posiłkiem ...Dziękuję!!!!

 

Jak Twoje kończyny dolne ? Jeśli chodzi o Tajaksowe to mamy termin zdjęcia gipsu już za parę dni; boję się bardzo bo Tajaks już dawno gips przy palcach " wyjeździł"
na raczka, bo  porusza się po domu raczkując, wcale nie siedzi albo leży tak jak zalecił lekarz. Swoją drogą dr W. chyba rzadko ma do czynienia z dziećmi skoro takie zalecenie dał... A przecież pracuje w szpitalu dziecięcym.
 
Lubimy bardzo Twoje kołysanki, zresztą już o tym pisałam. Działają idealnie. Przez gips mamy kilkudniowe opóźnienie z zerówką, na szczęście to  stare, znane przedszkole.
 
Co studiuje Franek ? Tajaks zdecydowanie woli liczyć, literki to już mniej ją fascynują i to mnie martwi.
(...)
Buziaki. Przesyłam Tajaksa na koniu z Mazur.

 
matko Tajaksa!
 
1.Tajaks w porzo.Koń też.O Mazurach to już nie wspominam.
2.Może dzieki temu będzie zamożnieszy od mamy...
3.Franek jeszcze nic nie studiuje , tylko nurkuje i nurkuje.Ale w październiku zacznie studiować socjologię.
4.Moja noga  bardzo powoli dochodzi do siebie.Bez gipsu ma  niebezpieczniej.Ale to wszystko ma szanse minąć,więc się nie zamartwiam takimi głupotami.
5.Trzymaj sie czego można, chociaz ja uważam,że juz prawie niczego nie można...MU


 

Piątek w Trafficu

Wydawnictwo Sic! serdecznie zaprasza na spotkanie promujące książkę Jacka Moskwy

„Ja, Żyd z Pasji. Rozmowy z Olkiem Mincerem”.

 

Książka jest zapisem rozmów, jakie znany polski dziennikarz odbył z aktorem, który jako jeden z nielicznych Żydów wystąpił w głośnym filmie Mela Gibsona.

 

Spotkanie odbędzie się w warszawskim Traffic Clubie (ul. Bracka 25, róg Chmielnej, II piętro)

10 września (piątek) o godz. 16.00.

 Dyskutować i opowiadać będzie Olek Mincer i zaproszeni przez niego goście. Spotkanie poprowadzi Remigiusz Grzela.

 

 

 

Z przekonaniem, że wsiądę do pociągu pospiesznego a nie expresu wyruszyłam na dworzec…Szybko nastąpiła konfrontacja mojej wizji z wizją kasjerki na temat tego ile dany bilet kosztuje. No ale wyboru to nie było, więc pociąg do Berlina klasy wysokiej.   Korciło aby zaspac i wysiąść na berlińskim Dworu ZOO, o którym się  czytało w młodości pochłaniając literaturę narkomańską. Ale nie, POZNAŃ GŁÓWNY  i to był strzał w środek tarczy.  DO w prawdzie deklarowała, że ona to za bardzo chodzić nie będzie bo nie lubi i zmęczona ale w efekcie przemierzałyśmy kilometr za kilometrem bez żadnego ale. Nie jest już dla nas tajemnicą brama na Roosvelta, ani Teatralka, ani Fontanna na przeciwko Operyery( tzn. że  to  Opera dowiedziałyśmy się w drodze powrotnej z „Imienin” M.M, bo wszystko było rozkopane i problemy z dojściem i dojrzeniem tabliczki bądź innej informacji o budowli). Ale na przykład kamienne schodki pod Teatralką to od razu poznałyśmy. Odwiedziłyśmy jeszcze Rynek Jeżycki ale już się chyba jeżyccy kupcy zbierali do domu, bo widniała pustka na straganach, tylko kilka kwiaciarek i straganów z warzywami czekało na ostatnich klientów. I jeszcze znalazłyśmy sklep indyjski i obniżki wielkie, a że niektórym było za gorąco to weszłyśmy ze skutkiem dość pokaźnym, nie to żeby jedna sukienka DO zadowoliła, o nie.   W ogóle to naszym jednym z głównych planów to było odnalezienie poznańskich antykwariatów (syndrom analogiczny do Ogrodu Botanicznego) ale w tym przypadku to bryndza, jeden znalazłyśmy ale zupełnie nie odkryłyśmy tam nic porywającego, zasługującego na „posiadanie od zaraz”. Obrażone na antykwariaty podrałowałyśmy na Teatralkę i tam to już się zaczęło na dobre… śladami, ścieżkami, ulicami, między blokami itp.   Minus – nie dotarłyśmy do mieszkania Cieniusi a to wielki błąd.

 Prosto ze sjesty przed podświetloną wyżej wspomnianą fontanną (sjesta = picie napojów energetycznych, wody, jedzenie kaszek z truskawkami) do Zamku, czyli tam gdzie koncert.  Nasze przypuszczenia co do tego, że jedna z nas orientuje się gdzie jest zamek runęły w gruzach, ale na szczęście znalazł się ktoś kto wiedział – czyli koleżanka Paulina. I dotarłyśmy przed czasem. Dziwne, no chyba trochę tak.

Koncert to już inna część tego rzadkiej urody opowiadania więc tylko śmiem napisać, że w moim mniemaniu to po prostu WYSZŁO!!!!!! Szczególnie dla tych co Zimy Żal nie widzieli bo byli jeszcze wtedy smarkaczami taki wieczór jest obowiązkowy. Najwyższego lotu Streszczenie tego co działo się te kilka lat temu… szansa i nadzieja, że dzięki temu to przetrwa w kolejnych coraz młodszych głowach.

 

No i potem powrót…tym razem to nie ja przejechałam stację docelową ale nasz współpodróżny, który zamiast wysiąść w swojej miejscowości wylądował w Kutnie – ach to Kutno. U nas się skończyło wszystko z powodzeniem, bez napaści, karty płatnicze były w skarpetkach, karta do aparatu również – aby jednak gdyby co jakieś zdjęcia zostały… Happy End!

 Teraz Proza Osiedla…cholera! A raczej proza zaległych trudności. Zmierzyć się? Chyba trzeba.

 Anula popoznańska  pozdrawia reżysersko świecące zielone serce!

 Ps0. a ile tam było ludzi….krzepiące!
Ps1. I mają tramwaje zielone w tym Poznaniu.
Ps2. Zdjęcia roboty DO w dodatku

a)      Rynek Jeżycki

b)Dwaj panowie

 c) Taka Gmina

e)      Rodzina

f)       Brama  na Roosvelta 5

 

Drogi sprawozdawco!!!

 

Ponieważ nie dostrzegam tu żadnych pytań dodam tylko że:

1.Jeszcze nie wiem kto to Cieniusia ,ale wszystko przede mną .

 2.Twój slonecznik został podarowany Zenkowi Laskowikowi i przebywa w Poznaniu pod najlepszą opieką.

3.Dostajesz w prezencie 2 zdjęcia-a)Zenka bez slonecznika ale za to ze Zbigniewem Z...

                                                              b)uspokajający tramwaj poznański...co zieleń,to zieleń.

4.Czekam na dalsze sprawozdania z czegokolwiek. MU

 

Jej mogło chodzić o Gieniusię jak sądzę.

 

...oj a dla mnie nie jest to taka jesien da dwa swierszcze..taka smutna, pogmatwana, nie pokolei... marzenia sie rozprysly jak banka mydlana,ta rzez niewiniatek w Bislanie, mnostwo klopotow...
(lyk kawy na jasnosc myslenia)
...ale wazne ze jest milosc..taka w czasach zarazy...w smiertelnych czasach...najpiekniejsze co moglo sie zdazyc i trwa juz tak dlugo....
(drui lyk i gryzek czekolady..oj bede plakac jak mi jutro pstrokacizna na twarzy wyskoczy..)
...Pani Krystyna Janda taka smutna,taka zdolowana jak Wuj Truj w Listopadze...
...jade pojutrze do Krakowa szukac pokoju w mieszkaniu studenckim..przerazajace,,,obcy ludzie, obce miejsce..nie wiem czy w ogole cos znajde..a tak bylo juz poukladane..zdaza sie..ludzie zmieniaja decyzje..zmieniaja plany,ktos nie dostaje pracy, pisze smutny list,musi zostac tam gdzie jest a ktos inny zostaje z bolem i klopotem i pelnym obaw serduszkiem...i taka cholerna tesknota...
A u Pani Pani Magdo co sluchac? Moze chociaz jednego swierszcza? Takiego tyciuniego...
Czekam na nowa plyte Kasi Groniec..
Czekam na pociag do Poznania,ktory zawiezie mnie w srode do Niego...
Czekam na troche slonca na stronie Pani Krystyny
Czekam az ruszy Antologia..
Czekam na...
 
O, a to mi sie spodobalo, niesamowite, sprawilo ze sie usmiechnelam...
niebo mamy bezchmurne i na ten blekit wplynelo powietrze arktyczne..faktycznie pachnie sniegiem...Moi Panstwo oddychamy "polarem"..dobre!
Pozdrawiam cieplo,usmiecham sie i wysylam duzo dobrych mysli...
Aha,z tymi smsami o krwi..przykre ale to oszustwo, zart, naciaganie,,,moja znajoma sprawdzila...okropne, kiedys ludzie zlekcewaza jak naprawde bedzie potrzebna pomoc...przerazajace..
mimo wszystko pozdrawiam i milego dnia
 
no i co ja mam Ci na to wszystko odpisać...musimy dać czasowi czas...MU

 

Dzień dobry...
 Dziękuję serdecznie za odpowiedź, bardzo się przydała na mały dołek
spowodowany przymusowym pożegnaniem Mazur. Staż w Praniu był najmilszym obowiązkiem przyszłej filolożki, znów wspaniali ludzie i atmosfera wspaniała. Już się nie mogę doczekać przyszłego roku, będzie się wiele działo w Leśniczówce:-) Ale na razie trzeba napisać pracę licencjacką o Najukochańszym K.I.G. i zbierać liście na bukiety.
 I czekać na płytę, szczególnie na "Sama chciała"...
 Katka (już z grodziskiego zielonego domu)

 Katko z zielonego domu!
1 Ta płyta zbliża sie wielkimi krokami...
2.Wysyłam Ci trochę liści .
3.O K I G to mozna pisać i pisać,i na chwile zapomnieć o calym oszalałym świecie...Pozdrawiam MU

 

 

Droga P. Magdo!

Dowiedziałam się ostatnio, że najprawdopodobniej będę miała przyjemność być na spotkaniu z Panią. Nie znam jeszcze szczegółów ale wiem, że może to nastąpić. Pani nazwisko było mi znane, ale nie wiedziałam tak naprawde kim Pani jest. Ta strona przybliżyła mi panią w jakimś stopniu. Dochodze do wniosku, że jest Pani dla mnie interesującą postacią...i że będę miała okazje dowiedzieć się o Pani jeszcze więcej. Wiem, że to brzmi jak "wywód małolaty", ale cóż nie umiem inaczej wyrazić tego co czuje...Pozdrawiam bardzo serdecznie. Agnieszka
 
P.S.

Przysięgam Wam, że płynie czas

Że zabija rany przysięgam wam

M.Umer

(bardzo wartościowe zdanie...)

 

 Mila "Małolato" Agnieszko!

 Bardzo sie cieszę ,że jestem dla Ciebie interesującą postacią,ale przysięgam,że nie ja napisałam te słowa,tylko nieodżałowany  Edward Stachura!

Ja je tylko "przekazałam dalej"-czyli zaśpiewałam...PozdrawiamMU

p.s.a co to ma byc za spotkanie?

 

Droga M.U.!
Dzieci w Osetii cierpią a tu u nas też wcale nie lepiej. Mało
 wrześniowego
słońca
 Wygląda na to, że nawet mi nie dadzą powtarzać tego roku tylko
 wyrzucą, a
to przecież nie moja wina, gdybym miała wybór... .

 Smutno jest, koszmar powrac a niestety...:( Jesień, a może nawet zima,
 bo
taki mróz.

 Skandynawska!

 Kasiu skandynawska!
 1.Proszę, nie porownuj żadnych tragedii z tamtą.ŻADNYCH!
2.U mnie dzisiaj caly dzień było piekne slońce...
3. A wyjaśniłaś w dziekanacie swoją sytuację?!Musisz im powiedzieć prawdę.Walcz o siebie!!!!!MU

 

ARCHIWUM