W tym miejscu publikę wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi
Dobrego czytania.
PONAWIAMY PROŚBĘ ABY POJEMNOŚĆ NADSYŁANYCH LISTÓW NIE PRZEKRACZAŁA 100 KILOBAJTÓW I TO TEŻ W WYJĄTKOWYCH SYTUACJACH.
Witam serdecznie
Pani Magdo, wchodzę na portal onet.pl: Czesław Miłosz nie
żyje...smutno...Ale dalej czytam artykuł: "Huragan nad Florydą- wiele ofiar
w ludziach" , ale wchodzę dalej i pod artykułem komentarze Polaków.. i wtedy
dopiero i smutek i szok: "Bardzo dobrze wam wredni Amerykanie, teraz wiecie
jak czuli się irakijczycy"; albo" I bardzo dobrze jeszcze by wam się
przydało trzęsienie ziemi (...)bardziej bym się przejął gdyby sąsiadowi pies
zdechł"; albo"; cieszmy się i radujmy", "na Florydzie mieszkają sami bogacze
nic im się nie stanie";, " i co mnie to obchodzi, niech zginie i milion
amerykanów";.... I na końcu list Pani:"Jestem amerykanka polskiego
pochodzenia - kiedy przeczytałam co piszą Polacy na temat tragedii na
Florydzie załamałam się- dziękuje mili rodacy za szczere
współczucie.....";Czy to nie jest smutne Pani Magdo? Poczułam wstyd chociaż
nie ja to pisałam... Pozdrawiam najgoręcej.
Monika z Krakowa
Pani Moniko!
To jest bardzo smutne !!!na szczęście tutaj nie piszą tacy ludzie...ale ja
takze poczułam wstyd.i bezradność.MU

dla pani Moniki z Karakowa-tolerancyjni i pełni milości do bliźnich Polacy w Ameryce
Sympatyczna MU
dzięki za miłe słowa i za jasnie pana lwa, niech sobie posiedzi na
stronce, porządek musi być!
Wycofuję się z narzekań o Trzebiatowie. Wczoraj od rana wydzwaniano do
mojego domu, że jestem zaproszona na wreczenie nagród w dniu 26
sierpnia, godz.17 (główna atrakcja to wieczór autorski pani Romy
Ligockiej- polecam blisko mieszkajacym i zainteresowanym). Aż kusi
żeby pojechać, ale tyle smutku wlały we mnie ostatnio choroby w
rodzinie, że chyba obezwładnią mnie wspomnienia Czerwonego
Płaszczyka...
Poza tym mam prośbę, chciałabym przesłac Pani na pamiątkę numer pisma,
które wydaje nasza politechnika, a w którym dumnie tkwię jako
miejscowe Erato i nawet facjatkę moją widać. Tak sobie pomyslałam
bowiem, że skoro ja wiem z Kim Mam Przyjemność to może i Pani by się
nie przestraszyła...Czy wystarczy nadać przesyłce kierunek Pęcice?
Juz miałam pozdrowić od Pani mojego zacnego męża, ale coś tam mi rano
burknął, że jestem bałaganiara , więc niech sobie poczeka!
Że tez te chłopy z wiekiem tracą poczucie piekna jakiego fascynujacym
przejawem jest twórczy bałagan w wykonaniu ich przesympatycznych
żon... Nieprawdaż?
Pozdrawiam stokrotnie i jasności oblicza życzę UMR lub jak Pani woli
UlMANIA (wymyśliła to moja uduchowiona kolezanka Ala od dwojga moich
imion Ula Mania)
Miejscowe Erato!
1.Wystarczy napisać Magda Umer -Pęcice Małe kolo Warszawy ... i dojdzie.
2.Trzymam co trzeba za 26 sierpnia.
3.Mój mąż W Ogóle nie pozwala mieć bałaganu NIKOMU!Ja za to mam go sobie w
środku...niestety.(mam na myśli bałagan).MU , mimo wszystko z jasnym
obliczem.
Pani Magdo.
Czy mogłabym za pośrednictwem Pani strony zwrócić się z pytaniem do
osób ją
odwiedzających? Niedługo będę przejazdem w Warszawie, krótko, parę
chwil i
choć
wiem, że nie zdążę zobaczyć tego wszystkiego, na czym mi zależy, to
jednak MUSZĘ odwiedzić grób mojego ukochanego artysty. Czy wie ktoś
może
dokładnie,
gdzie znajduje się grób Jonasza Kofty? Wiem, że na Cmentarzu
Komunalnym,
ale z
braku czasu nie będę mogła szukać... Bardzo proszę o pomoc.
Kłaniam się Pani nisko i pozdrawiam wszystkich.
Marta
Pani Marto!
Wystarczy zapytac w tzw.administracji obok-wszystko wytłumaczą.Przynajmniej
tak POWINNO BYĆ.Pozdrawiam MU
Słowa:Agnieszka Osiecka
Śpiewa:Kinga Preis i Wiktor Zborowski
CHODZI O TO, ŻEBY NIE BYĆ IDIOTĄ
Chodzi sobie Baj po ścianie,
chodzą sobie różne panie.
I górnicy, i hutnicy,
i zwyczajni bezbożnicy.
Nawet bardzo młody jeż - chodzi też.
Chodzi Polak na wódeczkę.
Chodzi Basia het, nad rzeczkę.
I turyści z Ameryki,
i dawniejsze bolszewiki.
Ostatecznie chodzi wszak – nawet ptak.
Ogólnie zaś chodzi o to,
żeby nie być idiotą.
Zapuszczaj swój włos i motor.
Nie śpij z byle ho-hołotą.
Ciut sobie bimbaj, żyj niby cymbał.
Możesz być nawet psem i lwem.
Możesz być świrem, możesz być zbirem,
być idiotą, o nie, nie, nie, nie.
Można chodzić w kółko sobie,
albo się przewracać w grobie,
można chodzić w dal z Marylą
i z Agnieszką albo z Lilą,
w maratonie udział brać,
alb stać, ooo
Ogólnie zaś chodzi o to,
żeby nie być idiotą.
Zapuszczaj swój włos i motor.
Nie śpij z byle ho-hołotą.
Ciut sobie bimbaj, żyj niby cymbał.
Możesz być nawet psem i lwem.
Możesz być świrem, możesz być zbirem,
być idiotą, o nie, nie, nie, nie.
Ciut sobie bimbaj, żyj niby cymbał.
Możesz być nawet psem i lwem.
Możesz być nawet własną ciotką
Byleby nie zostać idiotką-ką. .....Ogólnie zaś chodzi o to...
Dobry
wieczór:)))
Już po Karwicy i Krzyżach...pięknie było:)))) Siedziałam na pomoście i
czytałam, czytałam, czytałam. Połowę dzienników
Sylvi Plath przeczytałam:))) Wybrałam się do Prania zobaczyć wystawkę w tym
białym namiocie o STS-ie i wyjść nie mogłam jak weszłam. Byłam nawet u tych
Państwa w Krzyżach, u których pomieszkiwała AO( chyba, że zostałam
bezczelnie wrobiona i Ci państwo tylko mi tak powiedzieli w co wątpię, bo to
byli naprawdę przesympatyczny ludzie:))) A w tetarze Studiio będą grac Zbyt
głośną samotność Hrabala, o ile źle nie przeczytałam, co mi się często
zdarza, słyszała Pani?
Ściskam:))))))))))
Iskierka:)))))))
Iskierko!
Nie słyszałam,ale też bym poszła.A te Dzienniki SP-to teraz wszyscy
czytają.Nie będzie im od tego łatwiej w życiu.MU
MELISA i ciepłA KAPIEL PRZED SNEM.MU
Droga pani MMU!
Pozdrawiam panią bardzo cieplutko i wysyłam iskierkę szczęścia,
znaczy się moją kochaną jamniczkę. Czyż nie jest słodka? A i również
dzielę się własnym osobistym szczęściem. Po 1) w dniu dzisiejszym
udało mi się odnaleźć (jakim cudem nie wiem) nutki w Internecie do
pani niektórych piosenek(oczy tej małej – najważniejsza jest).
Niektóre są nawet z opracowaniem na fortepian. Jaka to
radość()n Szkoda, że takiej nie można przekazać drogą
internetową.
Po 2) Mam pracę taką, o jakiej marzyłam. Znalazła się
niespodziewanie, ale w momencie utraty wiary w cokolwiek, więc w jak
najbardziej odpowiednim momencie. Nie jest to jeszcze stała praca, ale
jest. I najważniejsze mogę zajmować się dalej muzyką. Od poniedziałku
zaczynam pracę z upośledzoną młodzieżą nad kilkoma piosenkami, które
oni muszą zaśpiewać z okazji dziesięciolecia istnienia ośrodka, w
którym codziennie przebywają kilka godzin. A ja mam trochę pograć i
sprawić, żeby chcieli. Ale myślę, że będą chcieli, bo ja chcę i mocno
w nich wierzę. A i poezja również będzie - ks. Twardowskiego i Jerzego
Lieberta. Proszę trzymać za nas kciuki, bo mamy na to tylko miesiąc
czasu. A to wbrew pozorom wcale nie jest dużo.
Pozdrowienia dla Dorotki, która chce tworzyć tę stronę- zresztą
bardzo cieplutką. Dziewczyno masz cudny głos, więc wydaj płytę i
wykurz tych, co tylko udają, że śpiewają. POWODZENIA!
Pozdrowienia dla wszystkich pani zwierzątek od mojego zwierzaczka.
P.S. Zawsze wiem, który to list od Anuli, więc ją również pozdrawiam
cieplutko. Zgadzam się z tobą " precz terapia grupowa!"
Agi

Wlaścicielko
Perełki!
Mieć prace o jakiej się marzy-to jest prawdziwe szczęscie!I do tego
Perełka....Masz wszystkoMU
Pani Magdo
Czy ma Pani moze, gdzieś jeszcze w swoich notatkach, papierach teksty
piosenek z "Kobiety zawiedzionej", które śpiewała Pani Krystyna? Czy w ogóle
miała je Pani kiedyś, czy nie przechodziły przez Pani ręce? A jak nie to nie
wie Pani gdzie można byłoby je zdobyc?
Pozdrawiam
ania
Aniu!
Gdzies mam,bo sama spowodowalam,że zostały napisane,to znaczy
przetłumaczone.Poszukam.Przypomnij mi o tym za dwa dni.MU
Pani Magdo! U nas w Łodzi> (
http://ww2.tvp.pl/tvppl/380,20040625104306.strona) działa fontanna
poświęcona A.Osieckiej odnosząca się do jej utworu "Kochankowie z
ulicy Kamiennej", jeśli ma Pani słowa tego wiersza, proszę zamieścić
go na
stronie
Agnieszki lub swojej, będę bardzo Pani wdzięczna -z poważaniem Barbara.
Pani Barbaro !
Mam slowa i zamieszczam:
" Kochankowie z Kamiennej"
Oczy mają niebieskie i siwe,
dwuzłotówki w kieszeniach na kino,
żywią się chlebem i piwem,
marzną im ręce zimą.
Kochankowie z ulicy Kamiennej
pierścionków, kwiatów nie dają,
Kochankowie z ulicy Kamiennej
wcale Szekspira nie znają-
kochankowie z ulicy Kamiennej ...
Wieczorami na schodach i w bramach
dotykają się ręce spierzchnięte,
trwają tak czasem do rana,
kiecki są stare i zmięte.
Kochankowie z ulicy Kamiennej
tramwajem jeżdżą w podróże,
kochankowie z ulicy Kamiennej
boją się gliny i stróża-
kochankowie z ulicy Kamiennej...
Aż dnia pewnego biorą pochodnie,
w pochód ruszają brzydcy i głodni.
"Chcemy Romea-drą się dziewczyny-
my na Kamienną już nie wrócimy."
"My chcemy Julii-wrzeszczą chłopaki -
dajcie nam Julię - zbiry , łajdaki..."
Idą i szumią, idą i krzyczą.
Amor szmaciany płynie ulicą...
Potem znów cicho, potem znów ciemno,
potem wracają znów na Kamienną.
Pozdrawiam MU


K z ZG, ktora wypadlaś z niejednego rytmu!
Pani Magdo
wydaje mi sie jednak, ze zorganizowanie i inteligencja nie wystarczą zeby
sie dostać do Katowic. Tam jest potrzebne jeszcze coś innego (dla jasności
nie myślę tu o pieniądzach) czego ja nie posiadam. Ale nic. Coś wymyślę.
Trzeba sobie jakoś radzić w życiu i bez tego. Dzisiaj pojawiło sie światełko
w tunelu. Na razie jest bardzo, bardzo malutkie ale mam nadzieję, ze coraz
bardziej będzie się powiększało i jaśniało. Grunt to sie nie poddawać tylko
iść do przodu i wychodzić naprzeciw róznym przeciwnościom losu. Mam
światełko i tego sie trzymam. "Uśmiecham sie do marzeń mych z nadzieją i
wiarą..." :)) Jeśli chodzi o molo to nie mam pojecia czy mól, czy mol. Bo
moli to raczej nie. Szukałam w kilku słownikach ale nie znalazłam odpowiedzi
na nurtujące mnie pytanie. Na jednej ze stron internetowych bylo napisane
"mól". Ale jak sie dokładnie dowiem to na pewno napiszę.
Jednak w sierpniu nie mamy przerwy w tańcu. Nasza kochana Pani choreograf
wpadła w pracoholizm i tańce sie odbywają przez czałe wakacje...hura!!!Tak
to jest przed nowym programem artstycznym, kiedy człowiekowi siedzi cos pod
czaszką i chce jak najszybciej to wprowadzić w życie. Ale w tym tygodniu nie
mialam głowy do tańca nic mi nie wychodziło. Nie mogłam na siebie patrzeć.
Strasznie nerwowa jesetm i źle mi z tym. Chyba znów zacznę pić melise... Jak
myślę "melisa" to od razu przed oczami stają mi "MELISA BOYS" czyli chłopcy
na uspokojenie i Janusz Józefowicz jako Przemek Melisa sexownie kręcący
bioderkami... hehe. Ale widzę, ze Pani też tańczyła :) Nigdy nie lubiłam
tańczyć w parze. Zawsze ten przede mną mi przeszkadzał. Zawsze to ja
chciałam prowadzić. Na szczęscie poszłam na kurs tańca towarzyskiego i
trochę pomogło. Czasami daję sie prowadzić ale tylko dobrym tancerzom hehe.
Tango jest pięknym tańcem ale ja sie w nim nie czuje dobrze. Ogranicza mnie.
Wolę tańce latynoamerykańskie. Dają większą swobodę. Miała Pani okazję
słyszeć muzykę z filmu "Dirty Dancing: Havana Nights" (tzw. Dirty Dancing
2)? Jeśli nie to prosze posłuchać. Królują tam rewelacyjne kubańskie rytmy.
I może w listpadzie pójdzie Pani nie na kurs tanga ale tańców
latynoamerykańskich. Prosze przemyśleć... :) Miałam napisać któciutki list a
wyszedł trochę dłuzszy. Moze mnie Pani nie zlinczuje. Czasami trzeba się tak
wypisać. Proszę wybaczyć.
Ślę dużo radości do Pani...bo ŻYCIE JEST PIĘKNE!! Czasami tylko coś nie
wychodzi, nie idzie po naszej myśli...ale trzeba zawsze znaleźć tę lepszą
stronę i iść dalej do celu.
Sciskam mocno.
ania :)
Aniu strasznie nerwowa,ale ze światełkiem ktorego sie trzymasz!
1.To już zostawmy to molo w spokoju.Niech się odmienia jak chce.
2.Po kursie tanga idę na latynoamerykańskie ...
3.Nie zlinczuję,bo wiem że "czasami trzeba się tak wypisać".
4.Wysyłam ci nogi sopockich tancerzyMU

Dzisiaj tak pięknie pada deszcz.
Powietrze do oddychania o niebo
lepsze niż wczoraj! Lubię jak czas suje się leniwie, przelewa przeze
mnie, mija tak spokojnie...jak dobrze! Obejrzałam właśnie film
"Porozmawiaj z nią" Almodovara. To jak oglądać poezję. Muzyka cudna!
hipnotyczna! ciekawe, czy można i gdzie taką kupić! (...)...Mogłabym
oglądać jego filmy i oglądać. Chyba nie ma
wiekszej siły niż przyjaźń!!! Miłość czyni cuda!!! Ale przyjaźń jest
czystsza, bezinteresowna...skupiona na tym kimś....zapomnieć o sobie i
zatracić się w przyjaźni, miłości to chyba njapiękniejsza rzecz jaką
człowiek człowiekowi może podarować na tym świecie...A ile siły może
dać opiekowanie się kims!!! Łzy jeszcze nie schną na policzku, uczucie
poruszenia i wzruszenie trwa. Oczarować filmem to się nazywa
sztuka!!!!
Czarownice! (...). My
szczególnie musimy pracować nad dobrą zgodą ze światem i samym sobą...
Życzę siły i spokoju!!!! Recepta na dziś: odstawić wszystkie smutne i
pognębiające lektury, więcej Samozwańczych w to miejsce.
Muzyka nie inna jak wesoła! (...) Wszystkie trzy z delikatności i
płochliwości ściskam tylko wirtualnie, ale to też się bardzo liczy!!!
MU! Ja też ostatnio bardzo myślę, o regularnym chodzeniu na basen.
Jestem na etapie przekonywania samej siebie. CO jak co, ale
systematyczność w życiu bardzo mi nie wychodzi...
Motywacji do pracy nad stroną już nazbierałam. Znów dostałam cudowny
list, że jest komuś potrzebna i cieszy! To mi wystarczy!!!
Babcia pozdrowiona! Mam nie tylka dobrą babcię, ale i dobrego dziadka.
Kochamy się bardzo! Aby nie być tą złą zmykam pomagać przy robieniu
domowych soków. Całuję Jot
Jot!
Z tym basenem to jest bardzo dobry pomysł!POzdrowieniaMU
1-To już wszytko wiadome.W takim razie czekam aż będzie wiadomo o Festiwalu Piosenki Studenckiej trochę więcej
2-Mam prośbę ,czy może Pani przesłać mi jeszcze raz zdjęcie Kingi Ilgner,to co dołączyła Pani do tamtego listu ?Niestety nie widzę tamtego listu w archiwum dlatego proszę o to zdjęcie
3-Już się nie mogę doczekać na płytę GT!!i Pani !Baaaardzo zniecierpliwiona pozytywnie;)
4-Czy oglądała Pani film pt.:"Anioł z Krakowa"?.Anioła grał Krzysztof Globisz.Moim zdaniem bardzo dobry i ciepły film
5-Ja też zaczęłam chodzić na basen,pływam motylkiem :)
AzM pozytywna
Pozytywna!
1.Kingi zaraz poszukam.
2.Premiera tej płyty(tak mi powiedział Grześ przez telefon )ma się odbyć 9 .X .!!!Bardzo przyjemna data.
3.Nie oglądałam "Aniola z Krakowa" i żałuje, bo uwielbiam aktorstwo pana Krzysztofa.Ona sam także sprawia wrażenie dobrego i cieplego człowieka.
4.Motylkiem nie umiem, ale wszystko przed nami.Franek mnie nauczy , jak skończy jakieś kolejne kursy nurkowe.Pozdrawiam MU

Droga M.U.,
Wielkie dzięki jeszcze raz i za odpisanie też i chciałam napisać, że
wedle
"rozkazu":) będę robić wszystko, co w mojej mocy, żeby zdrowieć i wracać do
sił jak najszybciej i jak najdzielniej! Obiecuje! Jest różnie, raz lepiej,
raz gorzej, ale... warto walczyć, bo warto żyć!
A jeśli chodzi o studia to ma Pani rzeczywiście zupełną rację i nie
zamierzam się przejmować powtarzaniem roku.
Pozdrowienia dla chorwacystki, która swego czasu napisała do Pani, ja
z tego samego kierunku tylko język inny:)!
Pozdrawiam i uśmiecham się do Pani
Kasia Skandynawska!
Horwacystko!
Może napiszesz do Kasi?.Na wszelki wypadek pozdrawiam obie.MU
zamówiony
Realizacja zamówienia:
a) Wesoło jest studentce, która oddała pierwszą z jakichś 10 prac!
b) Wesoło jest poszukiwać pocztówki z Pomnikiem Małego Powstańca
c) Wesoło jest znaleźć tę pocztówkę.
d) Wesoło jest oglądać Otylię i cieszyć się, że złoto!
e) Wesoło jest pić zimną wodę z cytryną
f) Wesoło jest wejść do pani doktor, która wesoło powiedziała, to co
przypuszczałam.
g) Wesoło jest wiedzieć, że bratanek zdrów!
Anula na równoważni- chwiejna ze spustoszonym organizmem, po jakimś czasie.

Anulo!
Dziękuję za meldunek!MU
***
MU Kochana!!!!
1. To jak cytat wyjęty ze mnie : "Powiedziałam ,że jeżeli w przyszłym
roku nie będzie klimatyzacji, to ja juz tam nie przyjadę.".To były
wielkie Poty! te So..poty. Jakie to
niesprawiedliwe, że muszę znów czekać rok na takie przelotne
spotkanie z panią.(...)
2. Spisała się pani od początku do końca nie tylko z płytami. Mam
nadzieję, że ja też się spiszę.
3.Ogromnie bym chciała, żeby płyta wrześniowa GT nie była koszmarnie
droga, bo
bardzo mi się chce jej posłuchać!
4.Zawiadamiam drogie koleżanki, że lęki, strachy i inne galarety nie
są mi obce (niestety) .Widziałam czarownice, stały na kilka kroków ode
mnie, a ja nie podeszłam! Niech siła i spokój już powoli do nas
przychodzą, bo inaczej to nie wiem jak będzie...
5. Powinnam już się znów wiąć do pracy nad kalinową stroną. Tak
ogromnie się rozleniwiłam.... ale zbieram motywacje!
Nasze chłopaki grają właśnie w siatkówkę, ale coś im nie
idzie....lecę potrzymać kciuki może pomoże.
Ściskam Jot.
Zbierająca motywacje!
1.Kupię ci płytę GT i wyślę.
2.No i tak nie podchodzi nikt do nikogo.Ze strachu i delikatności...Mnie to
się prawie wszyscy boją "w tym temacie"...i mają rację, niestety.
3.Naszych chłopaków nie oglądałam,ale wyślę ci za to trzy czarownice,ktore
składają się głównie z młodości i samych problemów...Na szczęście sie
czasami uczą,więc moze kiedys skonczą studia...
p.s.dziekuję za Rodzinę Dobrych Hindusów!MU

Nazywam się Koszałek Opałek i jestem uzależniona od www.magdaumer.art.pl... Mimo zaawansowania (to jeden z niewielu awansów, jaki mnie dotknął!) w latach (to tak w porównaniu do rozedrganej i trzepoczącej się młodości, wszechobecnej w tutejszych listach), nie przychodzi mi nic mądrego do głowy, żeby uzasadnić pisanie... Jak na złość ni motyla, ni ćma żadnego, godnego pointy. Więc może tyle - cieszę się, że Pani już jest, Pani Magdo. Nawet z najlepszych wakacji - wraca się do Pani strony, jak do najulubieńszej. Jeżeli pies może być Markotny, to i Pani może być po prostu najulubieńsza. W prezencie - kawałek puszczy, co piska i Krutyni, gdzie wraz z przyjaciółmi ze studiów (jeszcze żyją, staruszkowie!) płoszyliśmy zwierzynę drobną (gruba się nie dała, albo głucha) śpiewaniem szant. Ściskam ostrożnie (uwaga na dysk!) i pozdrawiam wszystkie dzieci!!! Swawolna tego lata - staruszka KO.
Przypomniało mi się - jeden Pan mi robił awanse, ale ja jak zwykle nie zauważyłam kiedy, gdzie i kto...

Swawolny tego lata koszałku Opałku!
My "zaawansowane w latach " rzeczywiście stanowimy tutaj mniejszość...ale to chyba dobrze.Ale mi cieplo się zrobilo od tych słów i zdjęć!
ukochane strony młodej AgnieszkiO!Ściskam bardzo ostrożnie.MU
po Osieckiej...
Pani Magdo !!!
Wczoraj w nocy po raz pierwszy obejrzałem dla mnie koncert, który był nie
lada przeżyciem. Oglądam, patrzę i słucham i doznaję takiego dziwnego
uczucia kiedy ogląda się film na podstawie przeczytanej wcześniej książki.
Ja wczesniej dostałem płytkę z piosenkami Agnieszki Osieckiej, poleżała
sobie ona troche w domu, bo mi się nie spodobała, potem dostałem jeszcze
jedną taką samą i ta juz mi się spodobała.Słuchałem jej tu w Zielonej Górze,
słuchałem tego lata w Sopocie. Zaraziłem przy okazji nią pare osób. Mirka
oczarowały Czarne perfumy, Zbyszka-Grajmy Panu, mnie samego ukradziona kura
przez cygankę. A potem przychodzi ta noc i ten koncert w tv kiedy poznaję
moich ulubionych młodych wykonawców. To takie miłe przeżycie, za co bardzo
dziękuję. A resztę o Sopocie i o tym jak nigdy nie udało mi się otrzeć o
fioletowy płaszcz Agnieszki napiszę innym razem. Oraz o wieczorach dla
Agnieszki, które w Zielonej Górze dzięki p. Wandzie Rudkowskiej z ZOK-u mamy
zawsze tak przed gwiazdką, gdzieś na Mikołaja. Pani też kiedys u nas była,
jeszcze za życia Osieckiej. I ona sama też była /z Elą Czyżewską/. Cóż,
obudziłem się chyba zbyt późno, a przecież jako 10-letnie dziecko pamiętam
jak tańczyła z Mecem w Opolu na Nastrojach. Myślałem,że będzie zawsze?!!!
W ub roku w marcu, jako dorosły 36-letni chłopak po raz 5 przystąpiłem do
egzaminu na prawo jazdy. Był dzień 7 marca. Pomogła!!!! Wiem to i ja w to
wierzę. Od tej pory jak się bałem tak uwielbiam jazdę samochodem bo jakby
nie patrzeć jadę dzięki Niej !!!
Andrzej z Zielonej Góry
miłosnik Sopotu i letni jego mieszkaniec
Andrzeju z Zielonej Góry!
1.Ja nie oglądałam, ale cieszę sie ,że tak sie to podoba!
2.Czy pani Wanda Rudkowska to nie jest przypadkiem Wanda Rutkowska?Jasne że
w ZOK-u byłam ...Proszę ją ode mnie serdecznie pozdrowić!
3.Oby pan szczęsliwie przejechal jeszcze kawal dobrego życia !
4.Dla pana w prezencie fotograficznym Margita Ślizowska.Ta od cyganki i
kury.Pozdrawiam MU

...nieeeeeeeeeeeeee!! ....nie, nie oooj nieee!!... żadnych terapii, a już grupowych to na pewno, zupełnie i całkowicie nieee.... aa fuuujj.... a tak, a siak, a propos to na Chmielnej, co to ma jej już nie być wcale, są w podziemiach takie świetne koszulki..... to znaczy koszulka jak koszulka, ot zwyczajna, bawełniana, ale mnie ujęła pod boki tym, że na tej koszulce narysowana poczochrana dziewczyna i napis „nie i już!”... to moje ulubione hasło.... jak nie mam siły tłumaczyć „czegoś” albo „się” albo jestem na granicy łez czy rozsypki, to to jest wtedy moja jedyna deska jaką mam na składzie... „nie i już!”.... i nie ma to tamto... anyway... przesyłam sopocką budkę z lodami.... dzisiaj zmiażdży nas podobno druzgocący upał - uprzedzam (najlepiej mieć pod ręką zapas lodu, wodę, wiatraki.... te sprawy).... padam na klawiaturę ze zmęczenie, więc już zmykam, zresztą wszędzie mnie pełno... 02:31... gaszę światło....paa!
dziewczynka z koszulki
Uprzedzająca!
1.Nie zmiażdżył, bo w godzinach krytycznych byłam bardzo długo na basenie .
2.Jako matka dwóch synów, macocha jednej córki i matka chrzestna dwóch innych corek-moge ci przysiąc,że "nie i już"to jest odpowiedź, ktora słyszałam po wielekroć .Ale to były po prostu dzieci...Może i ty dorośnieszMU

Pognieciono!
Dziękuję!Owszem.Tańczyłam tango przed teatrem" Atelier " z wybitnym tancerzem śródmiejskim przy akompaniamencie cudownego zespołu Guardia Nueva z Sopotu...
Po tej przypadkowej lekcji postanowilam zapisać się na prawdziwy kurs tanga w listopadzie...jeżeli w listopadzie będzie dostateczna ilość światła naokolo...
Starość się musi wyszumieć, jak mawia Marek Kondrat.
Ale się cieszę!!Ale proszę napisać coś więcej na temat tego koncertu co ma się odbyć 16 pażdziernika w Krakowie!Już się nie mogę doczekać!!Gdzie on ma się odbyć dokładniej?.Proszę o jakieś informacji .Baaaaarrrdzo się cieszę ,że będzie Pani w Krakowie!Długo czekałam ,aż się doczekałam.
Optymistyczny tramwajowy człowiek (AzM)
ps.:Tym razem ja w załączniku wysyłam bukiet kwiatów.

Aniu , tym razem z
załącznikiem!

Droga Pani Magdo,
Tak Sopot, Sopot i już po Sopocie. Trzeba wracać do rzeczywistości
niestety, a ta nie zawsze miła i przyjazna. Było naprawdę
sympatycznie.
Atelier i morze i ciepełko, chociaż ja to raczej w tym roku
wyjątkowo byłam zmuszona do ucieczki przed słońcem. Przyjemnie było
zamienić z Panią choć te parę słów i miło wiedzieć, że choć w sumie
nie znamy się (bo cóż to są te nasze internetowe spotkania) to mimo
to, "jest Pani ze mną". Jak to się wszystko zaczęło to bałam się,
tak bardzo się bałam, że ludzie się przestraszą, że będą się ode
mnie odwracać, ale chyba miałam szczęście , bo tak się nie stało.
Nie ma tłumów wokół, ale prawda jest taka, że nigdy ich nie było i
tak jest najlepiej. Zresztą czy tłumy dają szczęście i czy tak
naprawdę są ważne? W tym trudnym czasie dla mnie i dla mojego
otoczenia przekonałam się kto jest ważny. Wiem, że lepiej jest mieć
jednego przyjaciela niż wielu właściwie obcych ludzi wokół siebie.
Jednak miło, że ktoś czasem pomyśli i uśmiechnie się, dziękuje za
to!
Niedługo uczelnia się zacznie. Starałam się pozaliczać tak dużo, jak
to
było możliwe, ale na wszystko nie starczyło czasu i sił. Jeszcze we
wrześniu trochę nauki, no i zobaczymy co będzie. Boję się że przez
to wszystko przyjdzie mi powtarzać rok, ale z drugiej strony
pomyślałam sobie, że się nie ma co poddawać, przecież to tylko rok,
w końcu zrobiłam co mogłam, no nic zobaczymy!
Rozpisałam się, bo chciałam podziękować, to wszystko. Atmosfera w
Atelier
jest jakaś taka sprzyjająca kontaktom, ale szczerze pisząc to nie
miałam odwagi bliższych nawiązać. Podejście do Pani to było już dla
mnie dużo.
Chyba coś się we mnie zresztą zmieniło i jakoś trudniej tak, w
każdym razie pozdrawiam Panią i Dorotkę!
Skandynawska!
Kasiu!
1.Tłumy nigdy nie daja szczęscia;czasem,w młodości dają pozory
szczęścia .
2.Co to jest powtarzanie roku , po tym wszystkim co przeszłas...w
ogole sie tym nie przejmuj!I zdrowiej !!!!MU
Pani Magdo!
Chciałam
Panią serdecznie zaprosić do mojego małego świata...który
mieści się na stronie http://em7.blog.onet.pl To już mój kolejny mail
z pozdrowieniami, ale zapewne zarówno w natłoku spraw i codziennych
przyjemności, bo czymże jest życie?!?! - jak nie jedną wielką
przyjemnością - oraz w ogromie wielbicieli, i ludzi przyjaznych
Pani
gdzies "zaginelam w akcji"...
Pozdrawiam slonecznie, jak w tytule i czekam na kolejne muzyczne
przedstawienie z Pani udzialem
Magdalena
Magdaleno!
Kiedy czytam listy do siebie,to stwierdzam ze smutkiem, że życie nie
zawsze jest jedną wielka przyjemnością.
Może te listy ginęły , bo były straszliwie smutne?
Czasem giną z tego powodu..Dzieje się to w te dni,kiedy ja jestem
smutniejsza od nich. Do bloga zajrze,jezeli nie ocieka smutkiem i
beznadzieją.Muszę się ratować, żeby móc robić kolejne muzyczne
przedstawienia...Ale oczywiście pozdrawiamMU
Witam Pani Magdo!
Mam do Pani sprawę. Zawsze marzyło mi sie (to znaczy nie zawsze ale
od jakiegos czasu) żeby pracować na planie filmowym przy produkcji
filmu lub ewentualnie przy organizowaniu jakis imprez. Bardzo
spodobało mi się stanowisko "kierownika planu". I tu take mam
pytania do Pani: Czy moze Pani wie jakbym mogła sie na "coś takiego"
załapać? Czy trzeba skończyć jakiś konkretny kierunek czy
niekoniecznie? Jeżeli tak to jaki? A jezeli nie trzeba to gdzie
mogłabym sie zgłosić. Wiem, ze na Uniewrsytecie Śląski jest taki
kierunek: organizacja produkcji filmowej i telewizyjnej. Jednak tam
nie mam szans sie dostać.
Zwracam sie z tym do Pani, ponieważ jest Pani jedyną osobą której
sie moge o cos takiego zapytać, która choć trochę obraca sie w "tym
świecie".
Cały czas poszukuję swojej drogi w życiu i wydaje mi sie że ta
byłaby odpowiedznia dla mnie, tylko nie wiem od czego zacząć. Jestem
pewna, ze sprawdziłabym sie w takiej roli, bo jestem osobą dosyć
zorganizowaną i lubię sie zajmować takimi sprawami. Tylko na
początek potrzebuję jakiejś wskazówki i ogromnego kopa.
Pozdrawiam gorąco.
ps.Jeżeli to nie kłopot bardzo bym prosiła o odpowiedź na mój adres.
Dziękuję :)
ania z Tarnowa
Aniu z Tarnowa!
1.Dzisiaj to jest marzenie wielu mlodych ludzi bez pracy.Myslę że
trzeba skonczyć studia.Podobno najlepsze są w Katowicach.
Jeżeli naprawdę jestes osoba zorganizowaną i inteligentną , to nie
powinnaś miec klopotów z dostaniem się.Czego ci życzę-MU
***
nie tylko olimpijsko ...
Droga MU!
Jakie piękne było otwarcie Olimpiady w tym roku. Zwykle nie oglądam,
ale tym razem, poczekałam, nie przełączyłam.....Ta cudowna woda na
środku stadionu, łódka z papieru, a w niej mały
chłopiec....Prezentacja historyczna dyscyplin, stylizowana na
starożytne freski greckie - wszystko piękne!
Na drugi dzień smutna wiadomość Czesław Miłosz nie żyje. Ten rok jakiś
taki trudny kulturalnie, tylku WIELKICH ludzi pochłonął....
Trzeci dzień Srebrna Podwójnie Otylia. Czekamy na 200m!!!
W między czasie czytam M. Samozwaniec i nie chcę, żeby się książka
skończyła, tak mi się dobrze czyta! Na wszelki wypadek tuż po "Marii
i Magdalenie" i "Zalotnicy niebieskiej" zakupiłam "Moją wojnę
trzydziestoletnią" i "Błękitną krew". Wpadł mi jeszcze w ręcę grubszy
tomik Pawlikowskiej - Jasnorzewskiej - a jakże! I Leśmiana. Na koniec
"Kabaret Jeszcze starszych Panów" (wersja książkowa). Jak tak dalej
pójdzie zrujnuję się na te papiery drukowane.
Babcia w domu. Po operacji na woreczek żółciowy. Już spokojnie, ale
bałam się o nią okropnie. Ma już 76lat. A taka nieposłuszna, że stale
trzeba jej pilnować. Wszystko już chce sama robić, kiedy nie może....
Dla mnie jest jak druga mama, a czasem nawet pierwsza...
Dołączam jeszcze olimpijskie zdjecia z ceremonii otwarcia.
Całuję Jot


Jot!
1.Kawałek oglądałam.Milo zobaczyć tylu zdrowych i uśmiechniętych ludzi
naraz...
2.Chłonie bez opamiętania.
3.Właśnie doczekaliśmy sie złotych dwustu metrów!Ja zawstydzona tym co Ona
(Otylia J) wyprawia w Grecji, juz trzeci dzień z rzędu chodzę na basen.Mąż
jest ze mnie dumny!
4.Cieszą twoje lektury.
5.Dobra babcia ważniejsza niż wszystkie medale olimpijskie.Pozdrów Ją bardzo
serdecznie.
6.Dorotko-wyświetl zdjęcia z olimpiady!Pozdrawiam MU
Witam Pani Magdo
jeszcze ze świeżutkim usmiechem na twarzy po przeczytaniu Pani
komentarza do mojego ostatniego listu. Humorek widzę dopisuje Pani,
załączone palmy maja się dobrze, więc niech żyje lato!
No i stronka w końcu działa, to też pokrzepiające.
Muszę koniecznie namówić męża (mojego!) żeby mi sprezentował aparat
cyfrowy. To musi byc niezła frajda tak sobie po ludziach i przyrodzie
pstrykać, i podawać dalej... Ale ten mój mąż to dobre chłopisko ino w
kwestii finansów mało ostatnio lotne (a może obmyśla strategie na
zdobycie fortuny?). Więc na razie wezme sprawy w swoje ręce i moze
wygram w końcu jakis ważny konkurs poetycki...
Różnie to bywa z tymi KONKURSAMI... Jeszcze wiosną wysłałam limeryki
do Trzebiatowa (na organizowany tam konkurs) i długo bym jeszcze
zachodziła w głowę, jak potoczyły się ich losy, gdyby znajomym nie
wpadła w ręce Wyborcza i mój zwycięski limeryk o krawcu.
Pozwolę sobie go zacytować:
Raz w Trzebiatowie krawiec żył
co z ludzkich bzików galoty szył aż kiedyś na Rynku
włos rwał z głowy w szynku
bo mu się guzik w sumienie wbił
I fajnie jest, tylko ja nawet maila nie dostałam, że zostałam
finalistką... A mogliby chociaz słówko, nieprawdaż?
Dosyć narzekań, Miłosza bardziej mi szkoda, chociaz takiego wieku
niejedna z nas życzyłaby sobie dożyć /w dobrym zdrowiu oczywiście/.
Pewna Pani zachwyca sie na Pani stronce tomikiem Osieckiej
"Sentymenty". Rozumiem doskonale co czuje czytając. Ja często do niego
zagladam, podkradam śpiewność skojarzeń, nabieram pomysłów i często w
internecie podczytuję o Osieckiej, bo nie przestaje mnie intrygować
odwaga, z jaką AO zagarniała sekundy. I zazdroszczę, i bałabym się
jednocześnie. Ale czyż można tak cudnie jak Ona rozpisywać się o zyciu
nie poznając wszystkich jego smaków? Niemożliwe wręcz.
Jeszcze raz dziękuje Pani Magdo za liście, na co dzień jednak mięsko
wolę... Ale proszę zaraz nie wyjeżdżać do Afryki zeby mi lwy
szczęśliwe dostarczyć bo stronka znowu będzie nieeeeeczynna, a tego mi
Pani Wielbiciele nie darują!
Z sierpniowym pozdrowieniem UMR
UMR!
1.Dobry mąż powinien to zrobić(ale dopiero po obmyśleniu tej strategii...)
2.W razie czego zosteje nam wariant drugi- wygranie konkursu poetyckiego.A
to jest realne!Juz poza Trzebiatowem.
3.Tylko w pełnym zdrowiu bym sobie czegos takiego życzyła.Inaczej udręka dla
najbliższych.
4.ODWAGA Z JAKĄ AO ZAGARNIAŁA SEKUNDY!!!U mnie już ma pani zwycięstwo za to
zdanie!
5.W Afryce już byłam i lwy sama (!) sfotografowałam ,umierając ze
strachu.Jesli je znajdę-to wyslę nie wyjeżdżajac tam po raz wtóry.
6.Pozdrowienia dla dobrego chłopiska.MU


Wyrozumiala Kamilo po dentyście!
1. Latawce cudne. Dorotko, ty chyba umiesz zmniejszać?
2. Franek się bardzo cieszy. pracowal przez dwa tygodnie, zarobił parę groszy i jest dumny. We wrześniu znowu jedzie nurkować i na jakiś obóz integracyjny przed studiami.
3. Jasne, że nie mogę! A kręgosłup to po prostu pęka od tego siedzenia...Czy ktoś zna jakieś sposób, żeby nie pękal?
4. Wysylam ci Czesława Miłosza mniej więcej w twoim wieku- rok 1929...MU

poniedzialek-ani go lubię ani nie lubię - bez znaczenia
Więc póki co kosmetyczka z pigułkami ziołowymi, herbata ziołowa z sokiem, i te kilka osób, które SĄ!
Wczoraj była w Programie Trzecim gdzieś kolo 2-3 w nocy audycja o osiąganiu celów…słuchałam otępiała i trochę niewidząca jak to jest, że można je mieć i osiągać. Oczy jak u żaby albo innego zwierza co to ma je wybałuszone, broda jak zwykle w dól ze zdziwienia, i ręce nerwowo biegające po klawiaturze aby kilka rzeczy zdążyć zapisać. Jakiś sms-s pisany o 4 nad ranem- bo trzeba było podziękować komuś kto jest jedną z tych osób co mają prawo wiedzieć, mogą o bardzo dużo pytać i zero strachu, zero obaw. I jeszcze w tej audycji ciągle powtarzali, że cele i marzenia muszą być realne… mierzenie realności to chyba jednak zadanie dla Bromby a nie dla mnie bo moja miara podziałki pt. „możliwe” nie posiada. Kończy się na punkcie 0.
Ale dzwoniło dużo ludzi, co to wiedzą co jest realne, i którzy mają silną wolę. Np. dziewczyna, która „dzięki” silnej woli wpadla w anoreksję… więc i ta wola jest zgubna.
Anula- bojąca się Grupowej jak nie wiem czego jeszcze.
Ps0. Dziś spotkanie z panią co to się zajmuje wysypkami. Znowu będzie :
- Dzień dobry ja z tym co zawsze…
- O, okres posesyjny, czy inne nerwy? No ja pani mówiłam, że tego się nie da wyleczyć. Mogę przepisać maść albo sterydy, ale sterydy są gorsze dla organizmu.
- Jednak skuteczniejsze, bo maści to nic a nic nie dają. Jak można to ja ten Encorton…tak, tak przyjdę za tydzień.
Ps1.Za parę godzin się dowiedzieć, o której ta pani dyżuruje w gabinecie i zrobić spis tego co przed miesiącem na literę W należy zrobić koniecznie aby potem nie walić się w głowę.
Ps2. Przepraszam, bo wiem, że to męczy- ale nie wiem jak inaczej! NIE WIEM! Ale jak się dowiem to obiecuję, że będzie wszystko rzadziej, mniej, spokojniej, z większym uśmiechem i w ogóle…
Zamknięta na klucz!
1.No to precz z terapią grupową!Nic na siłę.
2.Encorton podobno sieje spustoszenie po jakims czasie...no ,ale w końcu co nie sieje spustoszenia po jakimś czasie...
3.Następny list zamawiam POGODNY!I pozdrawiam-MU(zamknięta na trzy klucze).
4.Wysyłam antydepresyjną roślinność.

ar dla zamkniętej na klucz