W tym miejscu publikę wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi

Dobrego czytania.

 


umermagda@o2.pl 


 PONAWIAMY PROŚBĘ ABY POJEMNOŚĆ NADSYŁANYCH LISTÓW NIE PRZEKRACZAŁA 100 KILOBAJTÓW I TO TEŻ W WYJĄTKOWYCH SYTUACJACH.


Witam serdecznie
 Pani Magdo, wchodzę na portal onet.pl: Czesław Miłosz nie
żyje...smutno...Ale dalej czytam artykuł: "Huragan nad Florydą- wiele ofiar w ludziach" , ale wchodzę dalej i pod artykułem komentarze Polaków.. i wtedy dopiero i smutek i szok: "Bardzo dobrze wam wredni Amerykanie, teraz wiecie jak czuli się irakijczycy"; albo" I bardzo dobrze jeszcze by wam się przydało trzęsienie ziemi (...)bardziej bym się przejął gdyby sąsiadowi pies zdechł"; albo"; cieszmy się i radujmy", "na Florydzie mieszkają sami bogacze nic im się nie stanie";, " i co mnie to obchodzi, niech zginie i milion amerykanów";.... I na końcu list Pani:"Jestem amerykanka polskiego pochodzenia - kiedy przeczytałam co piszą Polacy na temat tragedii na Florydzie załamałam się- dziękuje mili rodacy za szczere współczucie.....";Czy to nie jest smutne Pani Magdo? Poczułam wstyd chociaż nie ja to pisałam... Pozdrawiam najgoręcej.
 Monika z Krakowa


Pani Moniko!

To jest bardzo smutne !!!na szczęście tutaj nie piszą tacy ludzie...ale ja takze poczułam wstyd.i bezradność.MU

dla pani Moniki z Karakowa-tolerancyjni i pełni milości do bliźnich Polacy w Ameryce

Sympatyczna MU
 dzięki za miłe słowa i za jasnie pana lwa, niech sobie posiedzi na
 stronce, porządek musi być!
 Wycofuję się z narzekań o Trzebiatowie. Wczoraj od rana wydzwaniano do
 mojego domu, że jestem zaproszona na wreczenie nagród w dniu 26
 sierpnia, godz.17 (główna atrakcja to wieczór autorski pani Romy
 Ligockiej- polecam blisko mieszkajacym i zainteresowanym). Aż kusi
 żeby pojechać, ale tyle smutku wlały we mnie ostatnio choroby w
 rodzinie, że chyba obezwładnią mnie wspomnienia Czerwonego
 Płaszczyka...
 Poza tym mam prośbę, chciałabym przesłac Pani na pamiątkę numer pisma,
 które wydaje nasza politechnika, a w którym dumnie tkwię jako
 miejscowe Erato i nawet facjatkę moją widać. Tak sobie pomyslałam
 bowiem, że skoro ja wiem z Kim Mam Przyjemność to może i Pani by się
 nie przestraszyła...Czy wystarczy nadać przesyłce kierunek Pęcice?
 Juz miałam pozdrowić od Pani mojego zacnego męża, ale coś tam mi rano
 burknął, że jestem bałaganiara , więc niech sobie poczeka!
 Że tez te chłopy z wiekiem tracą poczucie piekna jakiego fascynujacym
 przejawem jest twórczy bałagan w wykonaniu ich przesympatycznych
 żon... Nieprawdaż?
 Pozdrawiam stokrotnie i jasności oblicza życzę UMR lub jak Pani woli
 UlMANIA (wymyśliła to moja uduchowiona kolezanka Ala od dwojga moich
 imion Ula Mania)

Miejscowe Erato!
1.Wystarczy napisać Magda Umer -Pęcice Małe kolo Warszawy ... i dojdzie.
2.Trzymam co trzeba za 26 sierpnia.
3.Mój mąż W Ogóle nie pozwala mieć bałaganu NIKOMU!Ja za to mam go sobie w środku...niestety.(mam na myśli bałagan).MU , mimo wszystko z jasnym obliczem.

 

Pani Magdo.
Czy mogłabym za pośrednictwem Pani strony zwrócić się z pytaniem do
 osób ją
 odwiedzających? Niedługo będę przejazdem w Warszawie, krótko, parę
 chwil i
choć
 wiem, że nie zdążę zobaczyć tego wszystkiego, na czym mi zależy, to
 jednak MUSZĘ odwiedzić grób mojego ukochanego artysty. Czy wie ktoś
 może
dokładnie,
 gdzie znajduje się grób Jonasza Kofty? Wiem, że na Cmentarzu
 Komunalnym,
ale z
 braku czasu nie będę mogła szukać... Bardzo proszę o pomoc.
 Kłaniam się Pani nisko i pozdrawiam wszystkich.
 Marta
Pani Marto!


Wystarczy zapytac w tzw.administracji obok-wszystko wytłumaczą.Przynajmniej tak POWINNO BYĆ.Pozdrawiam MU

 

Pozdrawiam Szanowną Panią i mam pytanie - gdzie znaleźć tekst piosenki Agnieszki Osieckiej,którą wykonywał Pan Wiktor Zborowski,, chodzi o to aby nie być idiotą,,?Z góry dziękuję Pani  Karolina
 
Pani Karolino!
 
Ja to powinnam gdzieś mieć...zaraz poszukam...MU


 

Słowa:Agnieszka Osiecka

Śpiewa:Kinga Preis i Wiktor Zborowski

CHODZI O TO, ŻEBY NIE BYĆ IDIOTĄ

 Chodzi sobie Baj po ścianie,

chodzą sobie różne panie.

I górnicy, i hutnicy,

i zwyczajni bezbożnicy.

Nawet bardzo młody jeż - chodzi też.

 

Chodzi Polak na wódeczkę.

Chodzi Basia het, nad rzeczkę.

I turyści z Ameryki,

i dawniejsze bolszewiki.

Ostatecznie chodzi wszak – nawet ptak.

 

Ogólnie zaś chodzi o to,

żeby nie być idiotą.

Zapuszczaj swój włos i motor.

Nie śpij z byle ho-hołotą.

 

Ciut sobie bimbaj, żyj niby cymbał.

Możesz być nawet psem i lwem.

Możesz być świrem, możesz być zbirem,

być idiotą, o nie, nie, nie, nie.

 

Można chodzić w kółko sobie,

albo się przewracać w grobie,

można chodzić w dal z Marylą

i z Agnieszką albo z Lilą,

w maratonie udział brać,

alb stać, ooo

 

Ogólnie zaś chodzi o to,

żeby nie być idiotą.

Zapuszczaj swój włos i motor.

Nie śpij z byle ho-hołotą.

 

Ciut sobie bimbaj, żyj niby cymbał.

Możesz być nawet psem i lwem.

Możesz być świrem, możesz być zbirem,

być idiotą, o nie, nie, nie, nie.

 

Ciut sobie bimbaj, żyj niby cymbał.

Możesz być nawet psem i lwem.

Możesz być nawet własną ciotką

Byleby nie zostać idiotką-ką.  .....Ogólnie zaś chodzi o to...

 

 Dobry wieczór:)))

 Już po Karwicy i Krzyżach...pięknie było:)))) Siedziałam na pomoście i
 czytałam, czytałam, czytałam. Połowę dzienników
Sylvi Plath przeczytałam:))) Wybrałam się do Prania zobaczyć wystawkę w tym białym namiocie o STS-ie i wyjść nie mogłam jak weszłam. Byłam nawet u tych Państwa w Krzyżach, u których pomieszkiwała AO( chyba, że zostałam bezczelnie wrobiona i Ci państwo tylko mi tak powiedzieli w co wątpię, bo to byli naprawdę przesympatyczny ludzie:))) A w tetarze Studiio będą grac Zbyt głośną samotność Hrabala, o ile źle nie przeczytałam, co mi się często zdarza, słyszała Pani?
 Ściskam:))))))))))
 Iskierka:)))))))

Iskierko!

Nie słyszałam,ale też bym poszła.A te Dzienniki SP-to teraz wszyscy czytają.Nie będzie im od tego łatwiej w życiu.MU


 

...czasami może się człowiek rozsypać jak mąka...

... ten persen to cholernie przereklamowana sprawa.... chyba, że to dopiero przy czterech listach naraz zaczyna działać??...
histeria (po trzeciej, przed czwartą)

 MELISA i ciepłA KAPIEL PRZED SNEM.MU

 

Droga pani MMU!
Pozdrawiam panią bardzo cieplutko i wysyłam iskierkę szczęścia,
znaczy się moją kochaną jamniczkę. Czyż nie jest słodka? A i również
dzielę się własnym osobistym szczęściem. Po 1) w dniu dzisiejszym
udało mi się odnaleźć (jakim cudem nie wiem) nutki w Internecie do
pani niektórych piosenek(oczy tej małej – najważniejsza jest).
Niektóre są nawet z opracowaniem na fortepian. Jaka to
radość()n Szkoda, że takiej nie można przekazać drogą
internetową.
 Po 2) Mam pracę taką, o jakiej marzyłam. Znalazła się
niespodziewanie, ale w momencie utraty wiary w cokolwiek, więc w jak
najbardziej odpowiednim momencie. Nie jest to jeszcze stała praca, ale
jest. I najważniejsze mogę zajmować się dalej muzyką. Od poniedziałku
zaczynam pracę z upośledzoną młodzieżą nad kilkoma piosenkami, które
oni muszą zaśpiewać z okazji dziesięciolecia istnienia ośrodka, w
którym codziennie przebywają kilka godzin. A ja mam trochę pograć i
sprawić, żeby chcieli. Ale myślę, że będą chcieli, bo ja chcę i mocno
w nich wierzę. A i poezja również będzie - ks. Twardowskiego i Jerzego
Lieberta. Proszę trzymać za nas kciuki, bo mamy na to tylko miesiąc
czasu. A to wbrew pozorom wcale nie jest dużo.
 Pozdrowienia dla Dorotki, która chce tworzyć tę stronę- zresztą
bardzo cieplutką. Dziewczyno masz cudny głos, więc wydaj płytę i
wykurz tych, co tylko udają, że śpiewają. POWODZENIA!
 Pozdrowienia dla wszystkich pani zwierzątek od mojego zwierzaczka.
 P.S. Zawsze wiem, który to list od Anuli, więc ją również pozdrawiam
cieplutko. Zgadzam się z tobą " precz terapia grupowa!"
 Agi
 


 

 Wlaścicielko Perełki!
Mieć prace o jakiej się marzy-to jest prawdziwe szczęscie!I do tego Perełka....Masz wszystkoMU


 

Pani Magdo
Czy ma Pani moze, gdzieś jeszcze w swoich notatkach, papierach teksty piosenek z "Kobiety zawiedzionej", które śpiewała Pani Krystyna? Czy w ogóle miała je Pani kiedyś, czy nie przechodziły przez Pani ręce? A jak nie to nie wie Pani gdzie można byłoby je zdobyc?
Pozdrawiam
ania

Aniu!

Gdzies mam,bo sama spowodowalam,że zostały napisane,to znaczy przetłumaczone.Poszukam.Przypomnij mi o tym za dwa dni.MU

 

Kochana Pani Magdo!!!
Okrutnie dawno nie pisałam. Ostatni list wysyłałam ze "skądinąd przepięknej Toskanii". Pamięta Pani?
Niby są wakacje, ale jak zwykle nie mam czasu. Jutro w domu zaczyna się malowanie, tak że dziś spakowałam całe swoje życie. Trochę jednak tego było. nigdy bym nie pomyślała, że mam jeszcze tyle zabawek z dzieciństwa. Ale twardo je popakowałam i jutro albo pojutrze zaniosę je do Domu Dziecka. No poza takimi, z którymi się wiążą jakieś ważniejsze wspomnienia. A jakie znalazłam książki, ilustrowane przeze mnie! Oj, powzruszałyśmy się dziś z mamą niemało...
Aha, pamięta Pani, kiedyś w liście zastanawiałam się jakie studia wybrać... Wybrałam. Idę na medycyną. Na 95%. I z tym postanowieniem mi całkiem nieźle.
Przesyłam bardzo pozytywną energię (mimo niezbyt ciekawej perspektywy sprzątania tego całego bałaganu po malarzach). Buziaki- Ola C
 
Okrutna Olu C!
 
Medycyna to wspamiale  studia . Ale dla najsilniejszych.Jak uda ci się przebrnąc przez doświadczenia pierwszego roku,to wszystko powino być dobrze.Jeszcze będziemy sie u Ciebie leczyć...Pozdrawiam(u mnie we wrześniu cyklinowanie,to też spakuję kawałek swojego życia)MU

 

Pani Magdo! U nas w Łodzi> ( http://ww2.tvp.pl/tvppl/380,20040625104306.strona) działa fontanna
 poświęcona A.Osieckiej odnosząca się do jej utworu "Kochankowie z
 ulicy Kamiennej", jeśli ma Pani słowa tego wiersza, proszę zamieścić
 go na
stronie
 Agnieszki lub swojej, będę bardzo Pani wdzięczna -z poważaniem Barbara.


Pani Barbaro !
Mam slowa i zamieszczam:



" Kochankowie z Kamiennej"

Oczy mają niebieskie i siwe,
dwuzłotówki w kieszeniach na kino,
żywią się chlebem i piwem,
marzną im ręce zimą.

Kochankowie z ulicy Kamiennej
pierścionków, kwiatów nie dają,
Kochankowie z ulicy Kamiennej
wcale Szekspira nie znają-
kochankowie z ulicy Kamiennej ...

Wieczorami na schodach i w bramach
dotykają się ręce spierzchnięte,
trwają tak czasem do rana,
kiecki są stare i zmięte.

Kochankowie z ulicy Kamiennej
tramwajem jeżdżą w podróże,
kochankowie z ulicy Kamiennej
boją się gliny i stróża-
kochankowie z ulicy Kamiennej...

Aż dnia pewnego biorą pochodnie,
w pochód ruszają brzydcy i głodni.
"Chcemy Romea-drą się dziewczyny-
my na Kamienną już nie wrócimy."
"My chcemy Julii-wrzeszczą chłopaki -
dajcie nam Julię - zbiry , łajdaki..."
Idą i szumią, idą i krzyczą.
Amor szmaciany płynie ulicą...

Potem znów cicho, potem znów ciemno,
potem wracają znów na Kamienną.



Pozdrawiam MU

 

Droga  Pani Magdo !
 
Wakacje sprawiły, że zupełnie wypadłam z rytmu naszych listów (i nie tylko z tego rytmu). Ogólnie było ciekawie i pogodnie. Jak się pozbieram to postaram się sklecić rozsądniejsze linijki. Na razie pozdrawiam i przesyłam zdjęcia (oddzielnie, w trosce o  skrzynkę) - reminiscencje z wakacji. Na jednym moi synowie nad brzegiem łagowskiego jeziora. Na drugim piękne (bardzo ze sobą zaprzyjaźnione) konie biegające po alpejskiej łące (tu akurat uchwycone bardziej statycznie).
Krystyna z Zielonej Góry
 

 

K z ZG, ktora wypadlaś z niejednego rytmu!

 Piękne obrazki.Mam nadzieję,że Dorotka nie będzie miala pretensji ,że za duże...dziekuję i pozdrawiamMU

 

Pani Magdo
wydaje mi sie jednak, ze zorganizowanie i inteligencja nie wystarczą zeby sie dostać do Katowic. Tam jest potrzebne jeszcze coś innego (dla jasności nie myślę tu o pieniądzach) czego ja nie posiadam. Ale nic. Coś wymyślę.
Trzeba sobie jakoś radzić w życiu i bez tego. Dzisiaj pojawiło sie światełko w tunelu. Na razie jest bardzo, bardzo malutkie ale mam nadzieję, ze coraz bardziej będzie się powiększało i jaśniało. Grunt to sie nie poddawać tylko iść do przodu i wychodzić naprzeciw róznym przeciwnościom losu. Mam światełko i tego sie trzymam. "Uśmiecham sie do marzeń mych z nadzieją i wiarą..." :)) Jeśli chodzi o molo to nie mam pojecia czy mól, czy mol. Bo moli to raczej nie. Szukałam w kilku słownikach ale nie znalazłam odpowiedzi na nurtujące mnie pytanie. Na jednej ze stron internetowych bylo napisane "mól". Ale jak sie dokładnie dowiem to na pewno napiszę.
Jednak w sierpniu nie mamy przerwy w tańcu. Nasza kochana Pani choreograf wpadła w pracoholizm i tańce sie odbywają przez czałe wakacje...hura!!!Tak to jest przed nowym programem artstycznym, kiedy człowiekowi siedzi cos pod czaszką i chce jak najszybciej to wprowadzić w życie. Ale w tym tygodniu nie mialam głowy do tańca nic mi nie wychodziło. Nie mogłam na siebie patrzeć.
Strasznie nerwowa jesetm i źle mi z tym. Chyba znów zacznę pić melise... Jak myślę "melisa" to od razu przed oczami stają mi "MELISA BOYS" czyli chłopcy na uspokojenie i Janusz Józefowicz jako Przemek Melisa sexownie kręcący bioderkami... hehe. Ale widzę, ze Pani też tańczyła :) Nigdy nie lubiłam tańczyć w parze. Zawsze ten przede mną mi przeszkadzał. Zawsze to ja chciałam prowadzić. Na szczęscie poszłam na kurs tańca towarzyskiego i trochę pomogło. Czasami daję sie prowadzić ale tylko dobrym tancerzom hehe.
Tango jest pięknym tańcem ale ja sie w nim nie czuje dobrze. Ogranicza mnie.
Wolę tańce latynoamerykańskie. Dają większą swobodę. Miała Pani okazję słyszeć muzykę z filmu "Dirty Dancing: Havana Nights" (tzw. Dirty Dancing 2)? Jeśli nie to prosze posłuchać. Królują tam rewelacyjne kubańskie rytmy.
I może w listpadzie pójdzie Pani nie na kurs tanga ale tańców latynoamerykańskich. Prosze przemyśleć... :) Miałam napisać któciutki list a wyszedł trochę dłuzszy. Moze mnie Pani nie zlinczuje. Czasami trzeba się tak wypisać. Proszę wybaczyć.
Ślę dużo radości do Pani...bo ŻYCIE JEST PIĘKNE!! Czasami tylko coś nie wychodzi, nie idzie po naszej myśli...ale trzeba zawsze znaleźć tę lepszą stronę i iść dalej do celu.
Sciskam mocno.
ania :)


Aniu strasznie nerwowa,ale ze światełkiem ktorego sie trzymasz!
1.To już zostawmy to molo w spokoju.Niech się odmienia jak chce.
2.Po kursie tanga idę na latynoamerykańskie ...
3.Nie zlinczuję,bo wiem że "czasami trzeba się tak wypisać".
4.Wysyłam ci nogi sopockich tancerzyMU

 

Witam panią serdecznie i ciepło  !!!!
 
Dziękuję za ciepłe słowa i zdjęcie , to było ważne dla mnie ,bardzo .Ma pani rację pozostał w pamięci jak wielu , odchodzących .
    Dobrze mi , świeci słońce jest wcześnie a ja mogę delektować porankiem nie biegnąc do pracy ,jeszcze kilka dni uskuteczniam lenistwo i cieszę się z tego jak dziecko. Czytam , właściwie połykam książki ,uwielbiam to jeszcze nie do końca mam otworzone oczy a już coś czytam i cieszę z porannego słońca i słucham sobie Anny Jantar i tak pogodnie mi , dawno tak nie było , serce pełne dziwnych uczuć , jak ja lubię  gmatwać sobie życie , ale tak musi być .Pogoń za szczęściem wymaga ofiar , ale mnie trudno je  zostawiać .Dlatego uciekam  do pracy i mówię sobie" potem , moje życie może poczekać"
i uciekam sobie , ale pewnego dnia dopadnie tymczasem leczę serce literaturą i ulbioną muzyką .
    Jeszcze kilka dni i pobiegnę do ksiegarnii , ostatnia książka  Carolla , dzienniki  Sylwii Plath i Listy Poświatowskiej , trzeba będzie wybrać jedno , chyba że moja rodzina zechce wspomóc . A ja będę "wcinać" każde słowo .Poświatowską kocham odkąd świadomie, zaczęłąm czytać  poezję , oj długo nosiłam w plecaku stare ,ciągle wypożyczae wydanie "Opowieści  ....", potem własne zakupione za pierwsze zapracowane pieniążki .Teraz będę czytać listy , na parkowej ławce i znów zapomnę o świecie , oj jak ja to lubię , i poucztuję z Carollem , a jak starczy funduszy to miesiąc później poczytam dzienniki Sylwii Plath .
    Lubię robić takie właśnie plany ,  wiem że za kilka dni będę pisać jakieś tam papiery  , myśleć o nowym roku szkolnym uodporniać się na ludzką głupotę , na myśl o tym  mój żołądek się wścieka , umysł stara się trzymać .
    Nim zacznie się rok szkolny jeszcze moje kolejne urodziny (kurcze 27 i nawet dziecka nie mam, a kandydat na ojca ociąga się , chyba ucieknę , albo zdobędę się na wielkie odejście ), miała być wielka feta jak co roku ale nie będzie, o ile ktoś z moich przyjaciół zachce przymaszerować to posiedzimy i pocieszymy się życiem . Potem "wio do pracy towarzysze nauczyciele!!!!".
            Nadrobiłam zaległości filmowe , obejrzałam co przespałam ze zmęczenia w ciągu roku , wiem co starciłam śpiąc !!!.
Przyrzekłam sobie ,że będę dawkować siły z umiarem i nie będę padać ciekawe czy uda się . I tak piszę sobie , planuję i, mam nadzieję , że zachowam w tym wszystkim zdrowy rozsądek i  nie pogubię się jak rok temu , bo takiego koszmaru nie wytrzymam drugi raz .Tymczasem słońce zaszło i wróciło i nie pozostaje mi nic innego jak pozdrowić ciepło , serdecznie ,
bardziej od słońca słonecznie , ale czy tak można ????? można  .Dlatego takie właśnie ślę pozdrwienia.
Iwona  z Sosnowca
Iwono z Sosnowca!
 
 1.Życzę ci,żebyś nie pogubiła sie jak rok temu i co jakis czas zapominała o świecie...ale tylko na jakiś czas.
2.Jak ja mialam 27 lat -to też jeszcze nie mialam dziecka....i szczęścia w milości...PRZYJDZIE!!!!!!!!!!!!!!MU

 

 Dzisiaj tak pięknie pada deszcz. Powietrze do oddychania o niebo
lepsze niż wczoraj! Lubię jak czas suje się leniwie, przelewa przeze
mnie, mija tak spokojnie...jak dobrze! Obejrzałam właśnie film
"Porozmawiaj z nią" Almodovara. To jak oglądać poezję. Muzyka cudna!
 hipnotyczna! ciekawe, czy można i gdzie taką kupić! (...)...Mogłabym
oglądać jego filmy i oglądać. Chyba nie ma
 wiekszej siły niż przyjaźń!!! Miłość czyni cuda!!! Ale przyjaźń jest
 czystsza, bezinteresowna...skupiona na tym kimś....zapomnieć o sobie i
 zatracić się w przyjaźni, miłości to chyba njapiękniejsza rzecz jaką
 człowiek człowiekowi może podarować na tym świecie...A ile siły może
 dać opiekowanie się kims!!! Łzy jeszcze nie schną na policzku, uczucie
 poruszenia i wzruszenie trwa. Oczarować filmem to się nazywa
 sztuka!!!!

 Czarownice! (...). My
 szczególnie musimy pracować nad dobrą zgodą ze światem i samym sobą...
 Życzę siły i spokoju!!!! Recepta na dziś: odstawić wszystkie smutne i
 pognębiające lektury, więcej Samozwańczych w to miejsce.
 Muzyka nie inna jak wesoła! (...) Wszystkie trzy z delikatności i
 płochliwości ściskam tylko wirtualnie, ale to też się bardzo liczy!!!

 MU! Ja też ostatnio bardzo myślę, o regularnym chodzeniu na basen.
 Jestem na etapie przekonywania samej siebie. CO jak co, ale
 systematyczność w życiu bardzo mi nie wychodzi...

 Motywacji do pracy nad stroną już nazbierałam. Znów dostałam cudowny
 list, że jest komuś potrzebna i cieszy! To mi wystarczy!!!

 Babcia pozdrowiona! Mam nie tylka dobrą babcię, ale i dobrego dziadka.
 Kochamy się bardzo! Aby nie być tą złą zmykam pomagać przy robieniu
 domowych soków. Całuję Jot

Jot!
Z tym basenem to jest bardzo dobry pomysł!POzdrowieniaMU



 

No w tym Praniu, to udowodniła Pani niekompatybilność TV do mózgu o znacznym pofalowaniu kory mózgowej, he, he... I to było bardzo miłe! Duszne pozdrowienia z Warszawy (a R-ki wyją po ulicach). Ewa
 
 Ewo!
 
1.Wszędzie to mówię, gdzie sie tylko da...ciekawa jestem ,czy to sie teraz ma szanse chociaż troche zmienic?...
PozdrawiamMU

 

1-To już wszytko wiadome.W takim razie czekam aż będzie wiadomo o Festiwalu Piosenki Studenckiej trochę więcej

   2-Mam prośbę ,czy może Pani przesłać mi jeszcze raz zdjęcie Kingi Ilgner,to co dołączyła Pani do tamtego listu ?Niestety nie widzę tamtego listu w archiwum dlatego proszę o to zdjęcie

 3-Już się nie mogę doczekać na płytę GT!!i Pani !Baaaardzo zniecierpliwiona pozytywnie;)

 4-Czy oglądała Pani film pt.:"Anioł z Krakowa"?.Anioła grał Krzysztof Globisz.Moim zdaniem bardzo dobry i ciepły film

 5-Ja też zaczęłam chodzić na basen,pływam motylkiem :)

              AzM pozytywna

 

Pozytywna!

 1.Kingi zaraz poszukam.

2.Premiera tej płyty(tak mi powiedział Grześ przez telefon )ma się odbyć 9 .X .!!!Bardzo przyjemna data.

3.Nie oglądałam "Aniola z Krakowa" i żałuje, bo uwielbiam aktorstwo pana Krzysztofa.Ona sam także sprawia wrażenie dobrego i cieplego człowieka.

4.Motylkiem nie umiem, ale wszystko przed nami.Franek mnie nauczy , jak skończy jakieś kolejne kursy nurkowe.Pozdrawiam MU

 

 

Droga M.U.,

 Wielkie dzięki jeszcze raz i za odpisanie też i chciałam napisać, że
 wedle
"rozkazu":) będę robić wszystko, co w mojej mocy, żeby zdrowieć i wracać do sił jak najszybciej i jak najdzielniej! Obiecuje! Jest różnie, raz lepiej, raz gorzej, ale... warto walczyć, bo warto żyć!
 A jeśli chodzi o studia to ma Pani rzeczywiście zupełną rację i nie
zamierzam się przejmować powtarzaniem roku.
 Pozdrowienia dla chorwacystki, która swego czasu napisała do Pani, ja
 z tego samego kierunku tylko język inny:)!

 Pozdrawiam i uśmiecham się do Pani

 Kasia Skandynawska!

Horwacystko!
Może napiszesz do Kasi?.Na wszelki wypadek pozdrawiam obie.MU

 

zamówiony



Realizacja zamówienia:
a) Wesoło jest studentce, która oddała pierwszą z jakichś 10 prac!
b) Wesoło jest poszukiwać pocztówki z Pomnikiem Małego Powstańca
c) Wesoło jest znaleźć tę pocztówkę.
d) Wesoło jest oglądać Otylię i cieszyć się, że złoto!
e) Wesoło jest pić zimną wodę z cytryną
f) Wesoło jest wejść do pani doktor, która wesoło powiedziała, to co przypuszczałam.
g) Wesoło jest wiedzieć, że bratanek zdrów!

Anula na równoważni- chwiejna ze spustoszonym organizmem, po jakimś czasie.



 

Anulo!

Dziękuję za meldunek!MU

 

***

MU Kochana!!!!

 1. To jak cytat wyjęty ze mnie : "Powiedziałam ,że jeżeli w przyszłym
 roku nie będzie klimatyzacji, to ja juz tam nie przyjadę.".To były
 wielkie Poty! te So..poty. Jakie to
 niesprawiedliwe, że muszę znów czekać rok na takie przelotne
 spotkanie z panią.(...)

 2. Spisała się pani od początku do końca nie tylko z płytami. Mam
 nadzieję, że ja też się spiszę.

 3.Ogromnie bym chciała, żeby płyta wrześniowa GT nie była koszmarnie
droga, bo
 bardzo mi się chce jej posłuchać!

 4.Zawiadamiam drogie koleżanki, że lęki, strachy i inne galarety nie
 są mi obce (niestety) .Widziałam czarownice, stały na kilka kroków ode
 mnie, a ja nie podeszłam! Niech siła i spokój już powoli do nas
 przychodzą, bo inaczej to nie wiem jak będzie...

 5. Powinnam już się znów wiąć do pracy nad kalinową stroną. Tak
 ogromnie się rozleniwiłam.... ale zbieram motywacje!

 Nasze chłopaki grają właśnie w siatkówkę, ale coś im nie
 idzie....lecę potrzymać kciuki może pomoże.

 Ściskam Jot.

Zbierająca motywacje!

1.Kupię ci płytę GT i wyślę.
2.No i tak nie podchodzi nikt do nikogo.Ze strachu i delikatności...Mnie to się prawie wszyscy boją "w tym temacie"...i mają rację, niestety.
3.Naszych chłopaków nie oglądałam,ale wyślę ci za to trzy czarownice,ktore składają się głównie z młodości i samych problemów...Na szczęście sie czasami uczą,więc moze kiedys skonczą studia...
p.s.dziekuję za Rodzinę Dobrych Hindusów!MU


 

list

Nazywam się Koszałek Opałek i jestem uzależniona od www.magdaumer.art.pl... Mimo zaawansowania (to jeden z niewielu awansów, jaki mnie dotknął!) w latach (to tak w porównaniu do rozedrganej i trzepoczącej się młodości, wszechobecnej w tutejszych listach), nie przychodzi mi nic mądrego do głowy, żeby uzasadnić pisanie... Jak na złość ni motyla, ni ćma żadnego, godnego pointy. Więc może tyle - cieszę się, że Pani już jest, Pani Magdo. Nawet z najlepszych wakacji - wraca się do Pani strony, jak do najulubieńszej. Jeżeli pies może być Markotny, to i Pani może być po prostu najulubieńsza. W prezencie - kawałek puszczy, co piska i Krutyni, gdzie wraz z przyjaciółmi ze studiów (jeszcze żyją, staruszkowie!) płoszyliśmy zwierzynę drobną (gruba się nie dała, albo głucha) śpiewaniem szant. Ściskam ostrożnie (uwaga na dysk!) i pozdrawiam wszystkie dzieci!!! Swawolna tego lata - staruszka KO.

Przypomniało mi się - jeden Pan mi robił awanse, ale ja jak zwykle nie zauważyłam kiedy, gdzie i kto...

 

 Swawolny tego lata koszałku Opałku!

 My "zaawansowane w latach " rzeczywiście stanowimy tutaj mniejszość...ale to chyba dobrze.Ale mi cieplo się zrobilo od tych słów i zdjęć!

ukochane strony młodej AgnieszkiO!Ściskam bardzo ostrożnie.MU

 po Osieckiej...


Pani Magdo !!!

Wczoraj w nocy po raz pierwszy obejrzałem dla mnie koncert, który był nie lada przeżyciem. Oglądam, patrzę i słucham i doznaję takiego dziwnego uczucia kiedy ogląda się film na podstawie przeczytanej wcześniej książki.
Ja wczesniej dostałem płytkę z piosenkami Agnieszki Osieckiej, poleżała sobie ona troche w domu, bo mi się nie spodobała, potem dostałem jeszcze jedną taką samą i ta juz mi się spodobała.Słuchałem jej tu w Zielonej Górze, słuchałem tego lata w Sopocie. Zaraziłem przy okazji nią pare osób. Mirka oczarowały Czarne perfumy, Zbyszka-Grajmy Panu, mnie samego ukradziona kura przez cygankę. A potem przychodzi ta noc i ten koncert w tv kiedy poznaję moich ulubionych młodych wykonawców. To takie miłe przeżycie, za co bardzo dziękuję. A resztę o Sopocie i o tym jak nigdy nie udało mi się otrzeć o fioletowy płaszcz Agnieszki napiszę innym razem. Oraz o wieczorach dla Agnieszki, które w Zielonej Górze dzięki p. Wandzie Rudkowskiej z ZOK-u mamy zawsze tak przed gwiazdką, gdzieś na Mikołaja. Pani też kiedys u nas była, jeszcze za życia Osieckiej. I ona sama też była /z Elą Czyżewską/. Cóż, obudziłem się chyba zbyt późno, a przecież jako 10-letnie dziecko pamiętam jak tańczyła z Mecem w Opolu na Nastrojach. Myślałem,że będzie zawsze?!!!
W ub roku w marcu, jako dorosły 36-letni chłopak po raz 5 przystąpiłem do egzaminu na prawo jazdy. Był dzień 7 marca. Pomogła!!!! Wiem to i ja w to wierzę. Od tej pory jak się bałem tak uwielbiam jazdę samochodem bo jakby nie patrzeć jadę dzięki Niej !!!

Andrzej z Zielonej Góry
miłosnik Sopotu i letni jego mieszkaniec


Andrzeju z Zielonej Góry!

1.Ja nie oglądałam, ale cieszę sie ,że tak sie to podoba!
2.Czy pani Wanda Rudkowska to nie jest przypadkiem Wanda Rutkowska?Jasne że w ZOK-u byłam ...Proszę ją ode mnie serdecznie pozdrowić!
3.Oby pan szczęsliwie przejechal jeszcze kawal dobrego życia !
4.Dla pana w prezencie fotograficznym Margita Ślizowska.Ta od cyganki i kury.Pozdrawiam MU


 

 

...nieeeeeeeeeeeeee!! ....nie, nie oooj nieee!!... żadnych terapii, a już grupowych to na pewno, zupełnie i całkowicie nieee.... aa fuuujj.... a tak, a siak, a propos to na Chmielnej, co to ma jej już nie być wcale, są w podziemiach takie świetne koszulki..... to znaczy koszulka jak koszulka, ot zwyczajna, bawełniana, ale mnie ujęła pod boki tym, że na tej koszulce narysowana poczochrana dziewczyna i napis „nie i już!”... to moje ulubione hasło.... jak nie mam siły tłumaczyć „czegoś” albo „się” albo jestem na granicy łez czy rozsypki, to to jest wtedy moja jedyna deska jaką mam na składzie... „nie i już!”.... i nie ma to tamto... anyway... przesyłam sopocką budkę z lodami.... dzisiaj zmiażdży nas podobno druzgocący upał - uprzedzam (najlepiej mieć pod ręką zapas lodu, wodę, wiatraki.... te sprawy).... padam na klawiaturę ze zmęczenie, więc już zmykam, zresztą wszędzie mnie pełno... 02:31... gaszę światło....paa!

dziewczynka z koszulki

 Uprzedzająca!

 1.Nie zmiażdżył, bo w godzinach krytycznych byłam bardzo długo na basenie .

2.Jako matka dwóch synów, macocha jednej córki i  matka chrzestna dwóch  innych corek-moge ci przysiąc,że "nie i już"to jest odpowiedź, ktora słyszałam po wielekroć .Ale to były po prostu dzieci...Może i ty dorośnieszMU

 

Pognieciono!

Dziękuję!Owszem.Tańczyłam tango przed teatrem" Atelier " z wybitnym tancerzem śródmiejskim przy akompaniamencie cudownego zespołu  Guardia Nueva z Sopotu...

Po tej przypadkowej lekcji postanowilam zapisać się na prawdziwy kurs tanga w listopadzie...jeżeli w listopadzie będzie dostateczna ilość światła naokolo...

 Starość się musi wyszumieć, jak mawia Marek Kondrat. 

 

Ale się cieszę!!Ale proszę napisać coś więcej na temat tego koncertu co ma się odbyć 16 pażdziernika w Krakowie!Już się nie mogę doczekać!!Gdzie on ma się odbyć dokładniej?.Proszę o jakieś informacji .Baaaaarrrdzo się cieszę ,że będzie Pani w Krakowie!Długo czekałam  ,aż się doczekałam.

   Optymistyczny tramwajowy człowiek (AzM)

ps.:Tym razem ja w załączniku wysyłam bukiet kwiatów.

 


Aniu , tym razem z załącznikiem!

 
Jeszcze nic nie wiem oprócz tego,że ma sie on odbyć w ramach Krakowskiego Festiwalu Piosenki Studenckiej.PozdrMU

 

Witam Cieplutko i wciaz slonecznie mimo ze nad ranem pachnie juz jesienia...a ja lubie jesien i tak...
Co to jest jezyk HTML sama za dobrze nie wiem, tylko tyle ze to trzeba chwycic jak sie chce strony internetowe projektowac...podobno kazdy moze..tak mowi Pan Ukochany...a ja mu nie wierze :-)) Oj dobrze sie tu czuje na Pani stronce... stawiam na traf i strzelam w antologie i co chwila komus z Najkochanszych cos wysylam dobrego, smiesznego i madrego. Dziekuje za ten zbiorek...zwlaszcza ze pokryl sie w duuuzej czesci z tym co sama spisywalam w okresie "wierszoobłędu licealnego" na tysiacu karteluszek i w milionie zeszycikow. A teraz studiuje i poezja i tak mi towarzyszy ciagle,,,tyle ze teraz bardziej chorwacka. Tez piekna! Serdecznie pozdrawiam i...cudowna ta przyszlosc na rodu na plazy w Dabkach. Sama bym takiej dla siebie chciala :-))
Dobrej nocy. Cos mi sie zdaje ze poczytam sobie jeszcze co tu sie powypisywalo przez ten czas, kiedy nie zagladalam. Moze zapomne o zmorze SCS, ktora mnie czeka za dwa tygodnie..brr
Jeszcze raz dobrej nocy:-)
 
agatka r.o ( aoristus & imperfectum fee!!)
 
Agatko r.o!
 
1.Wczesna jesień to jest dzielo sztuki.Byle nie w mieście.
2.Ucz się "i już".
3.Wysyłam ci  cos w rodzaju poezji chorwackiej.To jest zdjęcie, ktore Franek zrobił pod woda, w Chorwacji.I pozdrawiam .Do antologii znowu postaram sie zebrać.Taki los.MU

Droga Pani Magdo,

 Tak Sopot, Sopot i już po Sopocie. Trzeba wracać do rzeczywistości
niestety, a ta nie zawsze miła i przyjazna. Było naprawdę sympatycznie.
Atelier i morze i ciepełko, chociaż ja to raczej w tym roku wyjątkowo byłam zmuszona do ucieczki przed słońcem. Przyjemnie było zamienić z Panią choć te parę słów i miło wiedzieć, że choć w sumie nie znamy się (bo cóż to są te nasze internetowe spotkania) to mimo to, "jest Pani ze mną". Jak to się wszystko zaczęło to bałam się, tak bardzo się bałam, że ludzie się przestraszą, że będą się ode mnie odwracać, ale chyba miałam szczęście , bo tak się nie stało. Nie ma tłumów wokół, ale prawda jest taka, że nigdy ich nie było i tak jest najlepiej. Zresztą czy tłumy dają szczęście i czy tak naprawdę są ważne? W tym trudnym czasie dla mnie i dla mojego otoczenia przekonałam się kto jest ważny. Wiem, że lepiej jest mieć jednego przyjaciela niż wielu właściwie obcych ludzi wokół siebie. Jednak miło, że ktoś czasem pomyśli i uśmiechnie się, dziękuje za to!

 Niedługo uczelnia się zacznie. Starałam się pozaliczać tak dużo, jak
 to
było możliwe, ale na wszystko nie starczyło czasu i sił. Jeszcze we wrześniu trochę nauki, no i zobaczymy co będzie. Boję się że przez to wszystko przyjdzie mi powtarzać rok, ale z drugiej strony pomyślałam sobie, że się nie ma co poddawać, przecież to tylko rok, w końcu zrobiłam co mogłam, no nic zobaczymy!

 Rozpisałam się, bo chciałam podziękować, to wszystko. Atmosfera w
 Atelier
jest jakaś taka sprzyjająca kontaktom, ale szczerze pisząc to nie miałam odwagi bliższych nawiązać. Podejście do Pani to było już dla mnie dużo.
Chyba coś się we mnie zresztą zmieniło i jakoś trudniej tak, w każdym razie pozdrawiam Panią i Dorotkę!

 Skandynawska!


Kasiu!

1.Tłumy nigdy nie daja szczęscia;czasem,w młodości dają pozory szczęścia .
2.Co to jest powtarzanie roku , po tym wszystkim co przeszłas...w ogole sie tym nie przejmuj!I zdrowiej !!!!MU
 

 

Pani Magdo!

Pisała Pani w liście o koncercie poświęconym Maryli Rodowicz w Krakowie. Ja co prawda z Warszawy, ale do Krakowa, w których przyjaciół mam bez liku, za Marylą zawsze... Ale nic nie wiem o koncercie... Gdzie on będzie (rozumiem 16.10) i czy to koncert zamknięty, czy można kupić bilety, a może jeszcze wie Pani, gdzie je można kupić (jeśli można)... Na stronie MR informacje kończą się na 2.10. Czekam na jakieś wieści ze zniecierpliwieniem. I dzięki z góry (Pani ma szczęście - ful obsługa własnych fanów i jeszcze kilku innych artystów) !
A do Prania  to już Pani w tym roku następczynię posłała???!!! Ja tam nie mam nic przeciwko, ale chciałabym jeszcze i Pani osobiście posłuchać. Opinia o TV z ostatniego "z Panią Prania", jest moim koronnym tekstem, gdy ludzie zasiadają wygodnie przed odbiornikiem... He, he, he.
A ten hotel w Sopocie to na plaży stoi??????????
Pozdrowionka. Ewa
 
Ewo z Warszawy!
 
1.Ten hotel w Sopocie to na plaży stoi.Niebywały!
2.Na koncert poswięcony Maryli będzie mozna kupić bilety, tylko nie wiem od kiedy.
3.Ja będę teraz śpiewała piosenki Jeremiego Przybory i Jerzego Wasowskiego , z Piotrem Machalicą i Zbyszkiem Zamachowskim.
    6 września w Poznaniu.
    4 października w Kielcach
   11 października w Szczecinie.
4.A co ja  w tym Praniu mówiłam?Pozdrawiam-MU

 

 Chciałam Panią serdecznie zaprosić do mojego małego świata...który
 mieści się na stronie http://em7.blog.onet.pl To już mój kolejny mail
 z pozdrowieniami, ale zapewne zarówno w natłoku spraw i codziennych
 przyjemności, bo czymże jest życie?!?! - jak nie jedną wielką
 przyjemnością - oraz w ogromie wielbicieli, i ludzi przyjaznych
Pani
 gdzies "zaginelam w akcji"...

 Pozdrawiam slonecznie, jak w tytule i czekam na kolejne muzyczne
 przedstawienie z Pani udzialem

 Magdalena

Magdaleno!

Kiedy czytam listy do siebie,to stwierdzam ze smutkiem, że życie nie zawsze jest jedną wielka przyjemnością.
Może te listy ginęły , bo były straszliwie smutne?
Czasem giną z tego powodu..Dzieje się to w te dni,kiedy ja jestem smutniejsza od nich. Do bloga zajrze,jezeli nie ocieka smutkiem i beznadzieją.Muszę się ratować, żeby móc robić kolejne muzyczne przedstawienia...Ale oczywiście pozdrawiamMU
 

Witam Pani Magdo!
Mam do Pani sprawę. Zawsze marzyło mi sie (to znaczy nie zawsze ale od jakiegos czasu) żeby pracować na planie filmowym przy produkcji filmu lub ewentualnie przy organizowaniu jakis imprez. Bardzo spodobało mi się stanowisko "kierownika planu". I tu take mam pytania do Pani: Czy moze Pani wie jakbym mogła sie na "coś takiego" załapać? Czy trzeba skończyć jakiś konkretny kierunek czy niekoniecznie? Jeżeli tak to jaki? A jezeli nie trzeba to gdzie mogłabym sie zgłosić. Wiem, ze na Uniewrsytecie Śląski jest taki kierunek: organizacja produkcji filmowej i telewizyjnej. Jednak tam nie mam szans sie dostać.
Zwracam sie z tym do Pani, ponieważ jest Pani jedyną osobą której sie moge o cos takiego zapytać, która choć trochę obraca sie w "tym świecie".
Cały czas poszukuję swojej drogi w życiu i wydaje mi sie że ta byłaby odpowiedznia dla mnie, tylko nie wiem od czego zacząć. Jestem pewna, ze sprawdziłabym sie w takiej roli, bo jestem osobą dosyć zorganizowaną i lubię sie zajmować takimi sprawami. Tylko na początek potrzebuję jakiejś wskazówki i ogromnego kopa.
Pozdrawiam gorąco.

ps.Jeżeli to nie kłopot bardzo bym prosiła o odpowiedź na mój adres.
Dziękuję :)

ania z Tarnowa


Aniu z Tarnowa!

1.Dzisiaj to jest marzenie wielu mlodych ludzi bez pracy.Myslę że trzeba skonczyć studia.Podobno najlepsze są w Katowicach.
Jeżeli naprawdę jestes osoba zorganizowaną i inteligentną , to nie
powinnaś miec klopotów z dostaniem się.Czego ci życzę-MU
 

***

nie tylko olimpijsko ...

 Droga MU!

 Jakie piękne było otwarcie Olimpiady w tym roku. Zwykle nie oglądam,
 ale tym razem, poczekałam, nie przełączyłam.....Ta cudowna woda na
 środku stadionu, łódka z papieru, a w niej mały
 chłopiec....Prezentacja historyczna dyscyplin, stylizowana na
 starożytne freski greckie - wszystko piękne!

 Na drugi dzień smutna wiadomość Czesław Miłosz nie żyje. Ten rok jakiś
 taki trudny kulturalnie, tylku WIELKICH ludzi pochłonął....

 Trzeci dzień Srebrna Podwójnie Otylia. Czekamy na 200m!!!

 W między czasie czytam M. Samozwaniec i nie chcę, żeby się książka
 skończyła, tak mi się dobrze czyta! Na wszelki wypadek tuż po "Marii
 i Magdalenie" i "Zalotnicy niebieskiej" zakupiłam "Moją wojnę
 trzydziestoletnią" i "Błękitną krew". Wpadł mi jeszcze w ręcę grubszy
 tomik Pawlikowskiej - Jasnorzewskiej - a jakże! I Leśmiana. Na koniec
 "Kabaret Jeszcze starszych Panów" (wersja książkowa). Jak tak dalej
 pójdzie zrujnuję się na te papiery drukowane.

 Babcia w domu. Po operacji na woreczek żółciowy. Już spokojnie, ale
bałam się o nią okropnie. Ma już 76lat. A taka nieposłuszna, że stale
 trzeba jej pilnować. Wszystko już chce sama robić, kiedy nie może....
 Dla mnie jest jak druga mama, a czasem nawet pierwsza...

 Dołączam jeszcze olimpijskie zdjecia z ceremonii otwarcia.

 Całuję Jot

    

Jot!
 1.Kawałek oglądałam.Milo zobaczyć tylu zdrowych i uśmiechniętych ludzi naraz...
2.Chłonie bez opamiętania.
3.Właśnie doczekaliśmy sie złotych dwustu metrów!Ja zawstydzona tym co Ona (Otylia J) wyprawia w Grecji, juz trzeci dzień z rzędu chodzę na basen.Mąż jest ze mnie dumny!
4.Cieszą twoje lektury.
5.Dobra babcia ważniejsza niż wszystkie medale olimpijskie.Pozdrów Ją bardzo serdecznie.
6.Dorotko-wyświetl zdjęcia z olimpiady!Pozdrawiam MU

 

Witam Pani Magdo
 jeszcze ze świeżutkim usmiechem na twarzy po przeczytaniu Pani
 komentarza do mojego ostatniego listu. Humorek widzę dopisuje Pani,
 załączone palmy maja się dobrze, więc niech żyje lato!
 No i stronka w końcu działa, to też pokrzepiające.
 Muszę koniecznie namówić męża (mojego!) żeby mi sprezentował aparat
 cyfrowy. To musi byc niezła frajda tak sobie po ludziach i przyrodzie
 pstrykać, i podawać dalej... Ale ten mój mąż to dobre chłopisko ino w
 kwestii finansów mało ostatnio lotne (a może obmyśla strategie na
 zdobycie fortuny?). Więc na razie wezme sprawy w swoje ręce i moze
 wygram w końcu jakis ważny konkurs poetycki...
 Różnie to bywa z tymi KONKURSAMI... Jeszcze wiosną wysłałam limeryki
 do Trzebiatowa (na organizowany tam konkurs) i długo bym jeszcze
 zachodziła w głowę, jak potoczyły się ich losy, gdyby znajomym nie
 wpadła w ręce Wyborcza i mój zwycięski limeryk o krawcu.
 Pozwolę sobie go zacytować:

 Raz w Trzebiatowie krawiec żył

 co z ludzkich bzików galoty szył aż kiedyś na Rynku
 włos rwał z głowy w szynku
 bo mu się guzik w sumienie wbił
 I fajnie jest, tylko ja nawet maila nie dostałam, że zostałam
 finalistką... A mogliby chociaz słówko, nieprawdaż?
 Dosyć narzekań, Miłosza bardziej mi szkoda, chociaz takiego wieku
 niejedna z nas życzyłaby sobie dożyć /w dobrym zdrowiu oczywiście/.
 Pewna Pani zachwyca sie na Pani stronce tomikiem Osieckiej
 "Sentymenty". Rozumiem doskonale co czuje czytając. Ja często do niego
 zagladam, podkradam śpiewność skojarzeń, nabieram pomysłów i często w
 internecie podczytuję o Osieckiej, bo nie przestaje mnie intrygować
 odwaga, z jaką AO zagarniała sekundy. I zazdroszczę, i bałabym się
 jednocześnie. Ale czyż można tak cudnie jak Ona rozpisywać się o zyciu
 nie poznając wszystkich jego smaków? Niemożliwe wręcz.
 Jeszcze raz dziękuje Pani Magdo za liście, na co dzień jednak mięsko
 wolę... Ale proszę zaraz nie wyjeżdżać do Afryki zeby mi lwy
 szczęśliwe dostarczyć bo stronka znowu będzie nieeeeeczynna, a tego mi
 Pani Wielbiciele nie darują!
 Z sierpniowym pozdrowieniem UMR

UMR!
1.Dobry mąż powinien to zrobić(ale dopiero po obmyśleniu tej strategii...) 2.W razie czego zosteje nam wariant drugi- wygranie konkursu poetyckiego.A to jest realne!Juz poza Trzebiatowem.
3.Tylko w pełnym zdrowiu bym sobie czegos takiego życzyła.Inaczej udręka dla najbliższych.
4.ODWAGA Z JAKĄ AO ZAGARNIAŁA SEKUNDY!!!U mnie już ma pani zwycięstwo za to zdanie!
5.W Afryce już byłam i lwy sama (!) sfotografowałam ,umierając ze strachu.Jesli je znajdę-to wyslę nie wyjeżdżajac tam po raz wtóry.
6.Pozdrowienia dla dobrego chłopiska.MU
 

 

Witam ciepło i radośnie!!
 
Choć własnie wróciłam od dentysty i po dawce znieczulenie, bez którego nie dałabym dotknąć żadnego zęba
nie czuję kawałka twarzy...tzn buzi - świetnie.....;)
Tak bardzo chciałam przesłać jakąś fotkę  tego naszego pięknego Morza Bałtyckiego np przy zachodzie słońca, ale niestety wszystkie zdjęcia
tak wielkie,że nie rady... (a w tej chwili nie posiadam żadnego programu, który mógłby je zmniejszyć)
Ale za to przesyłam niebo w latawcach...pełno ich latało wysoko nad nami w Darłówku :)
W sumie to wakacje by się już kończyły, gdyby nie fakt, że swój kolejny etap edukacji zaczynam od października.
Franek się cieszy  z jeszcze następnego miesiąca wakacji?Ja już chyba wypoczęłam i jestem pełna energii - mogę "działać"
Męczy mnie siedzenie w domu (ciekawe po ilu dniach bycia na wykładach cofnę to co teraz napisałam ;) )
Czesław Miłosz...niespodziewanie zrobiło mi się okropnie smutno, kiedy usłyszałam o jego śmierci...
Ten rok co chwilę zabiera nam Wielkich Ludzi
A słońca jak długo nie było tak teraz świeci i grzeje...i grzeje...i grzeje...
Ściskam bardzo mocno
Przesyłam moc pozdrowień
Kamila
PS. Nie lubię kiedy Pani tu nie ma...ale w pełni rozumiem, że nie może Pani wiecznie siedzieć przy komputerze...:)

Wyrozumiala Kamilo po dentyście!

1. Latawce cudne. Dorotko, ty chyba umiesz zmniejszać?

2. Franek się bardzo cieszy. pracowal przez dwa tygodnie, zarobił parę groszy  i jest dumny. We wrześniu znowu jedzie nurkować i na jakiś obóz integracyjny przed studiami.

3. Jasne, że nie mogę! A kręgosłup to po prostu pęka od tego siedzenia...Czy ktoś zna jakieś sposób, żeby nie pękal?

4. Wysylam ci Czesława Miłosza mniej więcej w twoim wieku- rok 1929...MU

 

poniedzialek-ani go lubię ani nie lubię - bez znaczenia


Błagam, tylko nie skierowanie na terapię grupową, tego nie przeżyje i to by było tak jakby wrzucić kota do morza z samego końca Sopockiego molo, albo i gorzej, a nawet na pewno gorzej. To by był dopiero koniec świata i katastrofa…zresztą już spróbowałam jakieś 2 lata temu… uciekłam w przerwie (bo kto wymyślił przerwy w takich terapiach, wiadomo, ze korzystając z możliwości się zwiewa i na to nie ma rady). Więcej moja noga a już tym bardziej głowa tam nie weszła. Jak można być tam, gdzie ludzie mają o mnie wiedzieć więcej niż ja sobie tego życzę, bez mojej zgody, mojego panowania – i tak na każdym kroku okazuje się, że coś, ktoś wbrew mnie, nie wiedzieć skąd, jakim prawem i dlaczego.  Ale to już są takie sytuacje, których ja nie jestem w stanie pojąć – bo litera W – zawsze mi się kojarzy z Wyczuwaniem niuansów i granic a braku tego nienawidzę najbardziej na świecie. Dla mnie jest chyba jasne, że lepiej krok do tylu niż dwa kroki do przodu – jeśli chodzi o drugiego człowieka – czyli najpierw wiedzieć, że ktoś się czuje bardzo bezpiecznie i ciepło, a potem się domyślać, drążyć, próbować o coś zapytać itp. to trwa, rok, czasem dwa lata, innym razem miesiąc a bywa, że nigdy nie nadchodzi taki etap.  Ale trzeba uszanować to, że ktoś się zamyka na klucz i nie pozwala na absolutnie ŻADEN wstęp, prawda?????? Tak jak trzeba szanować to, że po kolei otwiera się najpierw wizjer, potem uchyla lufcik, otwiera male okno, otwiera balkon i może jakieś drzwi.  Ach i kiedyś mialam na uczelni takie zajęcia „pomaganie sobie, pomaganie innym” co to miały być chyba trochę terapeutyczne a okazały się traumatyczne i jak trzeba było cokolwiek o sobie…to ja tak zmyślałam jak jeszcze nigdy w życiu i nikomu. Mówiłam słowotokiem niekontrolowanym…też jak nigdy dotamtąd  i nigdy potem. Nie było lekko bo na ostatnim całodniowym zaliczeniu zaczęłam chyba brnąć w sprzeczności. To był czas kiedy poziom złości wzrósł wielkim i gwałtownym skokiem.

Więc póki co kosmetyczka z pigułkami ziołowymi, herbata ziołowa z sokiem, i te kilka osób, które SĄ!

 Wczoraj była w Programie Trzecim gdzieś kolo 2-3 w nocy audycja o osiąganiu celów…słuchałam otępiała i trochę niewidząca jak to jest, że można je mieć i osiągać. Oczy jak u żaby albo innego zwierza co to ma je wybałuszone, broda jak zwykle w dól ze zdziwienia, i ręce nerwowo biegające po klawiaturze aby kilka rzeczy zdążyć zapisać. Jakiś sms-s pisany o 4 nad ranem- bo trzeba było podziękować komuś kto jest jedną z tych osób co mają prawo wiedzieć, mogą o bardzo dużo pytać i zero strachu, zero obaw. I jeszcze w tej audycji ciągle powtarzali, że cele i marzenia muszą być realne… mierzenie realności to chyba jednak zadanie dla Bromby a nie dla mnie bo moja miara podziałki pt. „możliwe” nie posiada. Kończy się na punkcie 0.

Ale dzwoniło dużo ludzi, co to wiedzą co jest realne, i którzy mają silną wolę. Np. dziewczyna, która „dzięki” silnej woli wpadla w anoreksję… więc i ta wola jest zgubna.

 Anula- bojąca się Grupowej jak nie wiem czego jeszcze.

 

Ps0. Dziś spotkanie z panią co to się zajmuje wysypkami. Znowu będzie :

 - Dzień dobry ja z tym co zawsze…

 - O, okres posesyjny, czy inne nerwy? No ja pani mówiłam, że tego się nie da wyleczyć. Mogę przepisać maść albo sterydy, ale sterydy są gorsze dla organizmu.

 - Jednak skuteczniejsze, bo maści to nic a nic nie dają. Jak można to ja ten Encorton…tak, tak przyjdę za tydzień.

 Ps1.Za parę godzin się dowiedzieć, o której ta pani dyżuruje w gabinecie i zrobić spis tego co przed miesiącem na literę W należy zrobić koniecznie aby potem nie walić się w głowę.

Ps2. Przepraszam, bo wiem, że to męczy- ale nie wiem jak inaczej! NIE WIEM! Ale jak się dowiem to obiecuję, że będzie wszystko rzadziej, mniej, spokojniej, z większym uśmiechem i w ogóle…

 Zamknięta na klucz!

1.No to precz z terapią grupową!Nic na siłę.

2.Encorton podobno sieje spustoszenie po jakims czasie...no ,ale w końcu co nie sieje spustoszenia po jakimś czasie...

3.Następny list zamawiam POGODNY!I pozdrawiam-MU(zamknięta na trzy klucze).

4.Wysyłam antydepresyjną roślinność.

ar dla zamkniętej na klucz

 

 

ARCHIWUM