W tym miejscu publikuję wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi

Dobrego czytania.

 


umermagda@o2.pl 


JEDNOCZEŚNIE PONAWIAMY PROŚBĘ ABY POJEMNOŚĆ NADSYŁANYCH LISTÓW NIE PRZEKRACZAŁA 100 KILOBAJTÓW I TO TEŻ W WYJĄTKOWYCH SYTUACJACH.


 

 

 

Tak mało
(fragment)

Tak mało powiedziałem.
Krótkie dni.

Krótkie dni,
Krótkie noce,
Krótkie lata.

Tak mało powiedziałem.
Nie zdążyłem.(...)

Czesław Miłosz,
Berkeley 1969
 

 

 

Dla Poety

 

 

 

"Cichosza"

 Po cichu
 po wielkiemu cichu
 idu sobie ku miastu na zwiadu
 idu i patrzu
 Na ulicach cichosza
 na chodnikach cichosza
 nie ma Mickiewicza
 i nie ma Miłosza
 Tu cichosza tam cicho
 szaro brudno i zima
 nie ma Słowackiego
 i nie ma Tuwima>

 Po cichu
 po wielkiemu cichu
 idu sobie i idu i idu
 i patrzu i widzu
 W rękach w głowach cichosza
 w ustach w oczach cichosza
 nie ma samozwańców
 i nie ma rokoszan
 Tu cichosza tam cicho
 szaro brudno i śnieży
 nie ma kosmonautów
 i nie ma papieży
 Tu cichosza tam cicho
 i w ogóle nic ni ma
 wiosna to czy lato
 jesień albo zima

 muzyka Grzegorz Turnau
 słowa Michał Zabłocki, Grzegorz Turnau

 W tych smutnych dniach,
 z podziękowaniami za "DAR" Czesława Miłosza wiele miesięcy temu w
Antologii
 i stronę internetową, która daje wytchnienie, Martah
 M!
Będę sie starala prowadzić ją dalej.Dla takich jak Pani.Pozdrawiam MU

 

 

 

Pani Magdo!

Widziała Pani ten wczorajszy koncert (Dzieci Warszawy)? Coś fantastycznego! Artystycznie-najwyższa półka. I w dobrym tonie - po prostu super! Ciekawa jestem czy puszczą do w TVP. Nagrywali wprawdzie, ale nie doszukałam się niczego w programie na najbliższy tydzień. Może coś Pani wiadomo na ten temat (np z Milanówka!) Pozdrawiam najserdeczniej!
PS. Wysłałam jakiś czas temu do "Naszym zdaniem warto" o sztuce LOVE ME TENDER i nie ma nic... EC
 
 
EC!
 
1.Nie widzialam, bo juz byłam "w robocie"- czyli w Sopocie.
 
2.Dorotko! Dlaczego nie ma nic o "LOVE ME TENDER"?
 
3.Pozdrawiam i wysylam sopocki widok z pokoju hotelowego...

Bo trochę ten dział  przysnął, ale lada chwila, lada chwila...Pozdrawiam D

 

Dziekuję Pani Magdo !!!
 
Za wyzrozumiałość w kwestii owej wisienki , ale ja sama nie umiałam zmniejszyć , obiecuję poprawę , nauczę się .Dziękuję za te kilka słów,  ja cóż odejść nie umiałałam , mam nadzieję że coś dobrego z tego wyniknie , wierzę w to bardzo .Chyba już ogarnęłam kilka spraw i radzę sobie , staram się , omijam złe wiadomości , chociaż nie wiedzieć czemu pojawiają się dość często, kilka dni temu zginął w wypadku mój kolega , młody człowiek nauczyciel  , który był dobry , wrażliwy a przede wszystkim młodzież kochała go , był dla nich wzorem i przyjacielem .To wstrząsnęło mną ale kazało sobie przypomnieć słowa Agnieszki Osieckiej
 
" NIe odkładajcie na poźniej ani piosenek , ani egzaminów , ani dentysty a przede wszystkim nie odkładajcie miłości .NIe mówcie jej "przyjdź jutro,przyjdź ,pojutrze, dziś nie mam dla ciebie czasu ".Bo może się okazać ,że otworzysz drzwi , a tam stoi zziębnięta staruszka i mówi "Przepraszam musiałam pomylić adres ..."pstryk , iskierka zgaśnie ."
 
Te słowa noszone w notesie stały się teraz jeszcze ważniejsze dla mnie ,Robert  nie zdążył zrobić wielu rzeczy , Bóg miał plan, mogę tylko żałować jednak chyba jeszcze bardziej dotarło do mnie , że nie mogę tak żyć romyślając ciągle co jest nie tak. Ale my nadwrażliwcy tak mamy , staram się cieszyć życiem , zaczęłam chyba na nowo , stawiłam czoło kilku dla mnie ważnym sprawom , i myślę sobie , że musi być dobrze . Muszę cieszyć się , nim dowiem się jakie są plany wobec mnie...
Pozdrawiam panią ciepło serdecznie , i dziekuję...za wyrozumiałość , jakoś nie umiem nie zglądać tu bo , to cząstka mnie .A te słowa Agnieszki Osieckiej przytoczyłam dla innych takich jak ja ...żeby udało im się odnaleźć i docenić siebie i ludzi jacy są obok. A dziś Sosnowiec już nie jest deszczowy ..jest słoneczny :->
 
Iwona Wojnarowicz z Sosnowca
 
Każdy kiedys odkryje te stare prawdy dla siebie...
Muszą byc jakieś drzwi,jakas furtka, jakieś wyjście...Będzie dobrze!
A pan Robert będzie jeszcze dlugo żył we wspomnieniach tych uczniów i wszystkich, ktorzy sie z nim zetknęli.A ja, dzięki pani, dowiedziałam sie ,że w ogóle żył...
Wysyłam pani fragment pięknego domu w Sopocie, chociaz wiem,
Pani Iwono!

 że to bardzo mała pociecha...MU

 

Pani Magdo miła i solidna!
Przeleżała Pani w mojej poczcie prawie miesiąc, dzisiaj odkryłam, że
 odwiedziła mnie Pani prywatnie na wp. Akurat dzisiaj ma to dla mnie
 szczególny urok. Dziękuję. Wróciłam do pracy, mój sympatyczny szef
 ciagle na Florydzie... Ostatnie pięć dni spędzilismy z rodziną w
 Świnoujściu i to uratowało dobre imię polskiego lipca - pogoda była
 wyśmienita. Niby z morza nad morze, ale jakże inaczej! Tylko promenada
 gwiazd w Miedzyzdrojach jawiła mi sie w telewizji bardziej wytwornie.
 Ale jakby tak zamienić nazwę szarego polbruku na gwiezdną kostkę to
 byłoby całkiem przyjemnie...
 I tak wróciłam między ludzi fajnych i mniej fajnych, ale generalnie i
 tak najwięcej zależy ode mnie. Moja córka zdecydowała się na
 studiowanie budownictwa i juz sie muszę tłumaczyć znajomym, gdzie to
 ja ją dałam! I juz mi usta opadają od tłumaczeń, że jest dorosła i ma
 prawo zadecydować o sobie, a chociazby sprawdzić sie na pierwszym
 roku... Okazuje się, że nie jest to mile widziane, u nas powinno się
 bezwzglednie sluchać rodzica, który karmi i ubiera... A mądry rodzic
 powinien poza plecami dziecka i tak postawic na swoim... Chaos mam w
 głowie okrutny, a w Świnoujściu było tak urokliwie i cicho. Nawet
 Niemcy, targajacy siatki z polskimi produktami ku granicy, wydali mi  się sympatyczni.
A w ogóle to jest fajnie, opalenizna zdobyta, zdrowie nienajgorsze,
 dzieci usmiechniete, mąż ufnie zerkajacy znad talerza... Mile
 wspominam niegotowanie, wystarczyła mi pita z warzywami i małe piwo...
 Cieszę się bardzo Pani Magdo, że juz Pani baraszkuje na stronie.
 Te Pęcice niby niewielkie, ale jakże pokrzepiąjące taką zwyczajną
 kobitę jak ja.
 Pozdrawiam Panią najserdeczniej - na nadgarstku poezji wspartą, głębią
 oczu cofniętą o mile, znikającą na długie godziny z obietnicą, że
 wróci za chwilę...
 To tak dla żartu - musiałam powetować sobie bowiem beznadziejne
 zaglądanie na stronkę i liczenie liści na pewnej fotografii...
 Wszystkiego dobrego życzę - UMR


 ---Głębią oczu cofnięta o mile!Matko przyszłej Budowniczej!

1.Szef na Florydzie ?!Mam nadzieję,że wrócił przed huraganem!!!
2.W Sopocie podobno lało przez cały lipiec...
3.Promenada gwiazd zawsze w telewizji jawi się wytworniej...
4.Mąż ufnie zerkający znad talerza...jeszcze w czasie niegotowania?
5.Co bylo pite z warzywami?!
6.Trzymajcie sie w zdrowiu zwyczajna kobito z ufnym mężem i BudownicząMU 7.Wysyłam trochę liści do policzenia.

 

 

witam slonecznie!! jakis czas temu napisalam ze bardziej wole strone Pani Krystyny Jandy...ale chyba jakis dobry duszek zaklety w jezyku HTML Pani strony zadzialal...wracam tu i wracam i zaczynam sie czuc...domowo. Moze dzieki kolorowi jesienno-czekoladowo-kawowemu (uwielbiam ten zestaw) a moze dzieki zdjeciom..takim cieplym, a moze dzieki temu ze ostatnio zasluchyje sie w Pani plycie przegranej od rodzicow ukochanego...
W kazdym razie...zapisuje sie na jeszcze nie powstala liste stalych odwiedzaczo-pisaczy. Moge? Pozdrawiam serdecznie!!! i dziekuje za porywajacy duet z Panem Zamachowskim...oj tam sie dzieje duuuzo a nie nic. :-))
 
agatka red orange
 
A R O !
1.Co to znaczy HTML?Wiem że to pewnie wstyd nie wiedzieć,ale dzieci na wakacjach,a mąż nie wie NA PEWNO...
2.Tez sie cieszę,że dziweczynki wrócily do mojego ulubionego zestawu  kolorów.
3.Możesz odwiedzac i pisac.
4.Pozdrów ukochanego i jego rodziców!To jest moja ulubiona (z moich ) płyt.
5.Poszukam jakiegos ciepłego zdjęcia.MU

 

"ciepłe zdjęcie"
dla AJ-przyszlość narodu na plazy w Dębkach!

 

 

Droga Pani Magdo.
 Dzisiaj po raz pierwszy odwiedzilam Pani stronę. Wcześniej trudno mi
 było ją odnaleźć, aż w końcu udało się dzięki stronie p. Osieckiej. Od
 jakiegoś już czasu Bombarduje swoimi liścikami p. Jandę i nawet mi co
 któryś raz odpisuje, ale to taka zajęta osoba. Pani zapewne również,
 ale pomyślałam sobie, że może..., jednak. Przeczytałam Pani wiersz o
 Tacie, pomimo jego 17-letniej już "nieobecności". To takie piękne. Mój
 Tato nie żyje juz 11 lat, a ja nie umiem pisać wierszy, więc może Pani
 mogłaby, chociaż jedno zdanie w moim imieniu? Wiem, to zbyt śmiała
 prośba, ale mój Tato, gdy ja się urodziłam napisał z tej okazji
 piękny, jesienny wiersz( bo ja się urodzilam 29 października), o
 liściach, złocie i purpurze i ciszy i krzyku narodzin. A ja nie umiem.
 Więc proszę o podziękowania ode mnie za jego wiersz.
 Szczecinianka Katarzyna.


Szczecinianko Katarzyno z 29 pażdziernika !

1.Ja także nie umiem pisać wierszy!!!!Na miły Bóg- to jest tylko Antologia Moich Ulubionych Wierszy, a nie moje wiersze!!!Koniecznie przeczytaj wstęp!Gdyby to były moje wiersze, miałabym niezliczona ilośc nagród( w tym dwóch Nobli(a?)),odznaczeń,doktoratów honoris causa i umierałabym w glorii i chwale...
2. Zamiast podziękowań - może byś po prostu wyslała tu wiersz, ktory napisal tata dla ciebie? Ile lat temu?MU
 

dla Szczecinianki -przywrócony po 54 latach pomnik.

Dobry wieczór...
 Znalazłam stronę kilka dni temu i... Ostatnio zwątpiłam troszkę w
 ludzi, a
dzięki lekturze listów do Pani MU ( i oczywiście odpowiedzi) jakoś się jaśniej i nadziejniej zrobiło...
 A droga do Prania cudna zawsze - nawet po przejechaniu piętnastu km
rowerem, kiedy się pędzi odbywać staż.
 Dziękuję za ciepełko, które można sobie porcjować z ekranu komputera.
 Katka ( czekająca bardzo, bardzo na płytę Pani DO :-) )


Katko!
1. Cieszę się, że odnalazlas te stronę.
2.A jaki staz,jezeli to nie jest zbyt intymne pytanie?
3.plyta DO ma byc tuz tuż...
4.Na razie DO w Sopocie- w doborowym twarzystwie.MU
 

DO w Sopocie

 

Witam serdecznie Pani Magdo. Zaraziła mnie Pani wraz z Panią KJ wielką fascyncją Agnieszką Osiecką.
Bardzo gorąco za to dziękuję. Właśnie czytam "Sentymenty" i wiem że długa jeszcze droga przede mną aby poznać calą Jej twórczość .Ale wszystko to zawdzięczam Pani.....Bez Was moje życie byłoby dużo smutniejsze, tym bardziej, że jestem na solidnym zakręcie...Z Wami jest dużo lżej.. .Z Panią, z KJ, z GT z mojego kochanego Krakowa i jeszcze teraz Pani Agnieszka, wszystko co napisała, zrobiła. Pani płyta z GT „ Kołysanki-Utulanki” przecudna. Pani Magdo kiedy będzie można zobaczyć Panią w Krakowie? Pozdrawiam serdecznie i gorąco.
Pozdrowienia dla Pani Dorotki wspaniałej.
Monika z Krakowa
 
Moniko z Krakowa!
 
1.GT nagral teraz ZJAWISKOWĄ płytę z piosenkami Jeremiego Przybory I Jerzego Wasowskiego!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Słucham jej i słucham i nie mogę sie nasluchać!Ma wyjść we wrześniu, czyli zaraz!
2.W Krakowie będę 16 października ,na koncercie poświęconym Maryli Rodowicz.
3.Niedługo także ma wyjść"Galeria Potworów"- cykl felietonów Agnieszki Osieckiej z lat 80-tych i 90-tych, drukowanych w "Polityce".To piszę jako zarażacz.
4.Dorotka wspaniała cały czas cięzko pracowala w teatrze Atelier.Pozdrowię z ochotąMU

Dzień dobry bardzo:)))
 Siedzę sobie właśnie w kawiarence w Jastarni i pisze do Pani ponieważ
 mam
takie pytanko. A raczej dwa. Kto dostał nagrodę publiczności, a kto
dziennikarzy?:))) Byłyśmy w czwartek i
 niesamowicie nam się podobało:))) A występujące osoby były niezwykle miłe.
Już w środę siedząc w klubie Atelier część z nich poznałyśmy i bardzo sympatycznie nam się z nimi rozmawiało.Szczególnie z Anią, którą pamiętałyśmy z przesłuchań, jeszcze w Warszawie. Na koncercie jak zwykle sprawiłyśmy, że średnia wieku spadła w dół, ale tak jest na każdym koncercie na którym jesteśmy:)))
 A w weekend Karwica:)))
 Pozdrawiam
 Spalona słońcem
 Iskierka

Iskierko z Michałkowa!
1.Nagrodę publiczności dostała Beata Lerach.
2.Nagrode dziennikarzy dostal Piotr Rogucki.
3.To prawda,że były to osoby niezwykle miłe.Wysyłam ci JE na pamiątkęMU

 

 

 

Bo to już nie sa te Sopoty gdzie nie wpadalo się w klopoty.
 

Sopot…male histerie. Przemierzałam plażę wzdłuż i w szerz. Kiedy były szaszłyki pokoncertowe ja siup na wieżę ratowniczą się wdrapałam a potem do jakiejś 2 w nocy spacery plażowe, po kolana w morzu – przeskakując z obrzydzeniem sinice.

   I tak mijałam Tych i Owych ale czuli się  tak dobrze, że szkoda było psuć i podchodzić. Tylko zerkałam kątem oka patrząc jak mogłoby być inaczej.

 

 Jeden wieczór nawet był jogowy, czyli jakaś godzina 01, kostium kąpielowy i wio stanie na głowie na piachu, i raz, dwa mostek i trzy cztery pies i pięć sześć stajemy na przedramionach i się przewalamy na zimny piach. A potem trochę dynamiczniej, jakaś gwiazda, jakieś powroty z mostków do stania…na końcu długie leżenie i po godzinie jogurt kokosowy…

- A! Czy ty oby nie jesteś w kłopocie w tym Sopocie?

- Telepatia? Cieszę się, że w tej chwili KTOŚ wyczul i zapytal.

(chwila dla malej dziewczynki, która potrzebowała w tej sekundzie zapytania i maleńkiej troski)

 

Koncert z Prowadzącą w Czerni, gala – malo pamiętam bo to nie był ten czas, który sprzyja skupieniu, to nie była chwila, w której umiałam patrzeć na scenę, rozproszenie, rozpaproszenie… coś dochodziło, ale uciekało

A organizm tak jakby ostrzegał, dawał znaki.  Ból brzucha – objaw nr 1,  zimne ręce – objaw nr 2, wysypka powiększona – objaw nr 3, nieuśnięcie- objaw nr 4. Nie posłuchałam, trochę szkoda, trochę dobrze.

 

Strasznie milo było popatrzeć na te wszystkie twarze, które czują się jak ryba w wodzie z ludźmi, w gwarze, ze szklanką, kieliszkiem, śmiechem, bardzo dobra lekcja tego jak to można nie mieć stracha, nie bać się,  jak można natychmiast się wtopić w przystolikowy wianuszek ludzi i ot po prostu sobie z nimi być- jak to na wakacjach często bywa, lekcja pokazowa na temat „Umiem i lubię być z ludźmi, nie uciekam bo się świetnie czuję” – tylko, że dla opornych taka  lekcja to niewiele daje, a może tak ma zostać.

Z mojej strony ….chyba się nie sprawdzam, i sobie szlam w stronę może nie najbezpieczniejszą bo ciemną i pustą ale za to spokojną i piaszczystą. Rekord – 5 razy trasa – molo – Bitwa pod Płowcami z przerwą na sklep i sok pomidorowy + cieple bulki (bo takowe są w nocy w sklepie na Monte Cassino).

 I myślę, jak to jest, że się płaci za jakieś KLIMATYCZNE a nic a nic nie da się zaaklimatyzować. Takiej banalnej rzeczy nie jestem w stanie zrozumieć.

 Ale morze potężne jak nic, poprosiłam je o to aby kiedyś, jakoś, gdzieś coś się udawało, kto jak kto ale morze, tak wielkie i silne powinno pomóc- pokazać, dać wytyczne. Ja będę naprawdę robić wszystko co się da, niech tylko ta woda powie  od czego zacząć. Bo ja ni w ząb. Poprosiłam na pożegnanie aby coś tak ogromnego dało mi choć jedną stu milionową swojej siły. Może to była jakaś modlitwa do morza? Teraz tylko „dać czasowi czas”

 Anula

 Ps0. szczęście, że kilka osób póki co jest tam szczęśliwych – to POTWORNIE ważne, może teraz najważniejsze.

PS1. W zeszłym roku Sopot Baśń i magia, teraz galareta. Czemu jak maly minus jest po wielkim plusie to zawsze ta krecha zostaje i stary poczciwy plus nie potrafi jej zmazać? Ja tak nie chcę.

PS2. Czy to oby na pewno takie Atelier o które A.O szlo?

Ps3 Morze samo w sobie było bardzo ważne.

 

Galareto!

1.Morze samo w sobie jest prawie najważniejsze na świecie!

2.Idź do jakiegos mądrego lekarza-może on ma jakies lekarstwo na te twoje stany...

3.Przypominam,że zaraz zostaniesz Ciocią.A to juz jest male co nieco.A na spokój i miłość musisz jeszcze trochę poczekać.Nie ty jedna na tym niesprawiedliwym swiecie. 

4.-póki co wysyłam młodego obywatela Sopotu(chociaż niewykluczony przyjezdny)MU

Młody Obywatel
 

 

Tegoroczna organizacja koncertu, dla mnie położona. Spóźniliśmy się
 kilka minut, bo spóżniła się kolejka z Gdyni...potem trzymali nas
 przed drzwiami z 15minut...nagle pozwolono wejść. Nasze miejsca
 oczywiście zajęte. Cóż..trudno.(Nasza wina...może nie do końca.) Małe
 pół
schodka, gdzie duszno i nic
 nie widać. Za pół godziny kręcenie w głowie, nadgarstek od machania
 programem boli...koniec koncertu. Smutno mi trochę, że człowiek kupuje
 bilet za 29złotych, a potem na sali jest totalne przepełnienie, bo
 wielu wchodzi po tzw. znajomości. Za to popatrzyłam sobie na pana
 Koniecznego ; ) . To był nasz rząd biletowy. Cudowne byśmy mięli
 sąsiedztwo...Czy dobrze widziałam, że gdzieś tam u góry siedziała Anna
 Szałapak???

 Za to przerwy między piosenkami, będę wspominać cudownie! Szkoda, że
 to wszystko takie półprzytomne i w zamieszaniu...ale było bardzo miło!
 żałuję, że nie było czasu by dłużej spokojnie sobie porozmawiać... Czy
 wie pani, że ten upalny wieczór, ta ciepła sierpniowa noc, to była już
 13 rocznica śmierci Kaliny...

 I aparat został zupełnie nietknięty w plecaku...;(

 Piosenki KJSP lecą i lecą...grają mi pięknie! DZIĘKUJE!!!!

 Na razie pa!
 Jola
 

Jolu!
1.Bardzo mi przykro,że się nie dostałaś na swoje miejsce,ale tam jest tylu czyhających na miejsca takich ,którym pociąg z Gdyni spóźnia się o 15 minut...
2.Jeżeli siedziala- to incognito, bo nie przyszła za kulisy...ale to by bylo malo prawdopodobne.
3.Zapomnialam o tej rocznicy.Przypomnialam sobie po kilku dniach...
4.W przyszłym roku przyjedź wcześniejszym pociągiem.
5.Przynajmniej z tymi piosenkami się spisałam.MU
 Ps. W znanej sprawie poszukiwania trwają!

 

Witam ponownie
 Pani Magdo chciałabym jeszcze polecić Pani i wszystkim odwiedzającym
 tę
stRonę książkę Pani Hanny Karolak " Duśka" o Darii Trafankowskiej.Książka jest naprawdę bardzo ciekawie napisana,posiada dużo fotografii, skłania do wielu przemysleń nad naszym postępowaniem wobec przyjaciół i rodziny w kontekście postawy Pani Darii, która jest godna uznania i szacunku.Bije z niej ogromne ciepło tak jak od śp. Pani Darii. Możecie znaleźć w tej książce również o roli Pani Krystyny Jandy w "Przesłuchaniu",a także o tym jak opowiada Pani Krystyna o Pani Darii..Gorąco polecam! Pani Magdo pozdrowienia dla Pani i Pani Dorotki.
 Monika z Krakowa

MzK!

Zaraz polecę kupić tę książkę!
 Nie wiedzialam,że juz wyszła.DziękujęMU

 

 

Szkoda ,że strona nie działa.Nie wiem co się dzieje,podobno coś z serwerem,mam nadzieje ,że to potrwa jeszcze chwilkę tylko.

   W Sopocie było  bardzo miło.Jak zawsze.Chociaż  to już niestety nie było to co tamtym razem .Za każdym razem jest inaczej.Niestety.:(.Pięknie wszyscy śpiewali.Chociaż przyznam się skrycie ,że największe brawa dostali ode mnie:Beata Lerach,Kinga Ilgner oraz...Piotr Rogucki.Nowa wersja "Zielono mi"taka rockowa troszeczkę za bardzo panie Rogucki!!Ale generalnie bardzo bardzo na plus.Do Warszawy niestety nie dam rady przyjechać ale jestem myślami!!:)

 Acha i strasznie gorąco było!Współczuję Pani ,bo Pani przecież w tej "duchocie"ciągle ,ciągle.

   ps.:Chciałam jeszcze podziękować za krótkie lecz miłe spotkanie z Panią!!!

 pps.:Mam pewien pomysł ,chciałabym coś zorganizować.Bardzo!!Narazie napiszę ,że to by miało związek z AO.Jak się sama zdecyduje na ten pomysł to Pani o tym napiszę ,może o wspólnych siłach zainteresowanych(jeśli będą tacy)uda mi się TO Zrealizować.!!

     AzM

 A z M!

 1.Powiedziałam ,że jeżeli w przyszłym roku nie będzie klimatyzacji, to ja juz tam nie przyjadę.Bo umrę na scenie ze złości, starości i braku powietrza!

Ale Andre powiedzial,że będzie na pewno i tego sie trzymam...

2.To ci wysyłam Kingę Ilgner, bo mi tez sie bardzo podobala!MU

 

Witam Pani Magdo

Jestem już od tygodnia w domu ale dopiero teraz dorwałam sie do komputera, żeby do Pani napisać.

Podróż minęła spokojnie. Pociąg był cały załadowany ale udało nam sie znaleść miejsce siedzące. Siedziałyśmy z 3 mężczyznami. My to sobie zawsze znajdziemy miejsce. Zamiast usiąść w przedziale z jakąś babcia albo z jakimś małżeństwem to my wybrałyśmy 3 facetów. No ale nic. Ten typ tak ma. Było OK.
Zasnęłam na chwilkę dopiero jak ich pożegnałyśmy, o 5:30 w Radomiu (tzn. ja ich pożegnałam, bo dziewczyny spały a ja nie śpię w pociągach). Jak tak siedziałam sobie w tym pociągu a wszyscy spali to rozmyślałam o różnych sprawach, również o tym naszym wypoczynku nad morzem i śmiałam sie sama do siebie. Ja dopiero wypoczęłam jak wróciłam do Tarnowa. W Ustce sie nie dało.
Spałysmy po 4-5h na dobę, rano bieg na plażę, potem spacer, spacer i jeszcze raz spacer, o 12 i o 14 aerobik na plaży , później znów plaża, morze, siatkówka itd. Wracałyśmy na mieszkanie o 18-19, szybki prysznic, kolacja, zachód słońca (bez tego sie nie obeszło) i wyruszałyśmy na promenadę na karaoke. A tam wydzierałyśmy sie i szalałyśmy jak opętane przez całą noc.
Raz byłyśmy w .... czymś takim co sie nazywało "Czar PRL-u". Średnia wieku
45 lat .... i my. Ale też było super. Bardzo miło wspominam te wakacje, tym bardziej, że udało mi sie Pania poznać. I tak sobie siedziałam w tym pociągu i w duszy krzyczałam: "Co za wspaniały rok!!" Wszyscy w domu zdrowi, na uczelni bardzo dobrze, 2 razy w tym roku byłam w Warszawie, pierwszy raz zobaczyłam Łazienki, prawie 2 dni spędziłam z Panią Krystyną, przeżyłam wspaniałe wakacje, poznałam Panią, od września wracam do tańca, a za chwilę wychodze na rynek spotkać sie z dawno nie widzianymi osobami i z "ekipą"
Ustecką. Żyć nie umierać! CO ZA ROK!!! A on się jeszcze nie skończył .....
:))

W związku z tym, że w Sopocie nie miała Pani zachodu słońca tzn.takiego chowającego sie w morzu, więc wysyłam mój zachód słońca (wysyłam osobno zeby sie nic nie zawiesiło)

ps. Dziękuję za te kilka minut rozmowy :)) Mocno przytulam ania
 


Aniu z Tarnowa!

Dziękuję za zachód slońca i za POGODĘ TEGO LISTU Odtulam MU

 

MU!!!!!!
* …yeeesssstem…festiwal, koncerty, gala, szarlatani, spotkania, atelier, plaża, spacery…… czyli sopot, sopot, sopot…… przed wskoczeniem do pociągu w mózgu wielki stos (niestety nie "łatwopalny") na którym każdy patyk to inna wątpliwość, lęk, niepokój, strach… wszystkie ułożone wzdłuż, wszerz i w poprzek … co, jak, i najgorsze  - „kto” tam czeka… droga, mimo że po szynach, to szalenie wydawała się wyboista, a na chustce, na środku czoła palący napis „jestem trzęsawisko”… na nadmorskim peronie histeria, panika, wszystko od a do z, alfa i omega niezrównoważenia…apetyt na „w tył zwrot”, ale nie tak miało być przecież, ooooj nieee, miałam wyjść naprzeciw „strachom, lękom, niepokojom” i przede wszystkim ku „ludziom”, spróbować przeskoczyć przez mur… na wszelki wypadek (jaki?? bez konkretów… chociaż… hmmm…), w plecaku był persen (wrócił nietknięty! yuuppii!)… a tu proszę!... było naprawdę, że aaaAAaaach!!…nic a nic nie musiałam.... ani uciekać, ani się chować, ani zmiatać czym prędzej, ani się ukrywać, ani udawać.... nikt mnie nie zaczepiał.... uffff... duszno bywało mi tylko w sensie klimatycznym... może muru nie przebiłam, ani przez niego nie przeskoczyłam, ale się do niego odrobinę zbliżyłam…z przerażeniem w oczach, to prawda, ale to nic, mnie to nie przeszkadza, ja tak mogę, jeśli to ma sens... bo podejść to znaczy „zrobić krok”…
* …szaszłyki podobno pyszne, ale mnie to nie dotyczy z wiadomych przyczyn… za to kawa mrożona i sok grejpfrutowy w atelier jak najbardziej w ilości nielimitowanej… anyway…piasek nadmorski jeszcze się ze mnie sypie…piasek…wszędzie piasek… w worku, kosmetyczce, książkach, plecaku, we wspomnieniach i we włosach… i jakoś nie śpieszy mi się, aby to wszystko wytrzepać i to jest dobry znak?…ramiona spieczone słońcem, muszelki i kamyk w worku.... tegoroczną szufladę z napisem „sopot” powoli domykam… będę do niej zaglądać, bo leżą w niej, między innymi nadmorskimi „szpargałami”, dwie bardzo WAŻNE rozmowy…
* …jeszcze zostaje zawiesić TEN plakat na ścianie, aby był, aby na leszczynskiej było odrobine morsko, sopocko…
* …a na deser w sopockim antykwariacie wyszperałam „białą bluzka” .... to zielone wydanie, ze stworzonkiem...
machaaam
akuku
 

ps. nooo a po powrocie moje fizyczne „ubranko” rozstrojone jak skrzypce po spotkaniu z kiepskim grajkiem... i tak oto, mam teraz w repertuarze:
a) krew z nosa lecąca jak woda z kranu (zaznaczam: odkręconego!)
b) swędzącą wysypka, co to się z nią znamy nie od dziś
c) młot pneumatyczny, rytmicznie walący pod czaszką……
... ale dla <t e g o>  sopotu mogę... do zo!

 

Kobieto z nietknietym Persenem!

A  może wy byście sie jakoś zbiorowo poleczyły.To by troche taniej wyszlo i mogloby troche pomóc...co ja z wami mam...MU 

dla Kobiety bez Persenu

 

 

***

Droga Magdo

Pozdrawiamy serdecznie I w zalaczeniu widok na Mt.Cook.Taki niebianski widoczek.Zapraszamy ponownie.

Asia I Tomek

 

A i T!

Ale nam było u WAS MIŁO!!!!!!!!

POZDRAWIAM SERDECZNIE - MU
 

... niestety widok na MT.Cook jeszcze do nas nie dotarł...

 

Serdeczne Bry przy pierwszej kawe, a po herbacie:)
Jestem najbardziej szczęśliwym dzieckiem w tym momencie na świecie.
Mam bilety na 5 do Atelier:)))Mamy, bo ja z przyjaciółką i może
jeszcze z takim jednym słoneczkiem z Gdańska, które jednak się o bilet dopiero stara.
A, że moc wielką ma to mam nadzieję, że się wystara.
Mogę się pochwalić? Wiem, że to niekulturalne, ale tak mnie korci
strasznie, tutaj wszyscy ciągle, Karwica, Karwica, Karwica, a ja mam w Karciwy domek:))) Dokładnie to juz niby nie jest sama Karwica, tylko ten las obok. Nie wiem czy Pani jest w stanie to skojarzyć, tam był kiedyś jakiś ośrodek Fasty czy coś takiego i potem po tym ośrodku zostało dużo domków, które potem (niestety zazwyczaj po znajomości) dało się wykupić. Teraz to nie wygląda zbyt zabawnie. Ktoś, nawet nie wiem kto, chce płacenia też nie wiem za co, chyba za pilnowanie, a raczje pseudo pilowanie. Dobudowywują się nowe domki w taki zabawny sposób, że w każdym wolnym miejscu, niedługo tu już się nie będzie dało tam chodzić.
Uuu rozpisałam się, no nic. Kończę i znikam też kończyć, ale ksiązkę.
Morderców Kazana, zna Pani?
Ściskam cieplutko
Iskierka

Iskierko!

1.Domek w Karwicy i 5 biletów do Atelier?!Tez bym sie pochwaliła.
2.Kiedyś czytałam,ale nic nie pamiętam.Chyba ze starości.Do zo ...MU
 

A na Mazurach jest leeepiej niż w Sopocie!!!

O taaak jest!
I ani pół człowieeeka!
Pozdrawiam cieplutko (może pled nie będzie potrzebny). Miłego jodowania i dobrego wypoczynku! Ewa
 

 

 

Ewo!
 
Dziękuję! Wzajemnie!MU
 

Witam cieplutko Pani Magdo!

Właśnie wróciłam znad naszego naprawdę wspaniałego Bałtyku...A dokładniej z Darłówka
Bardzo mile zaskoczyło mnie to miejsce...to naprawdę przesympatyczne miasteczko...:)
A jaka wspaniała i szeroka plaża...Cuuuudoooo....I przepiękne zachody słońca.Chciałam przesłać  fotografię, ale nie
mam jeszcze żadnych w komputerze (nadrobię :) ) Czyżby była Pani w Ustce...?
A jak pogoda?...U mnie mimo moich wielkich obaw była po prostu jak na zamówienie....:)
Ktoś powiedział, że dobrym ludziom słońce świecie....;):)
Pozdrawiam ciepło
Kamila
 

Kam!

 
1.Darłówek znam jak własna kieszeń.Dzieciom pokazywaliśmy tam pierwszy port w zyciu
2.W Ustce byłam ostatnio z Agnieszką O...Sto lat temu.Poznałysmy prwdziwego kapitana statku.Franek mial może 3 lata.
3.Z tym słońcem może tak być.Na wszelki wypadek zaraz wyslę na pierwszą stronę .Jutro jadę do Sopotu MU

 

MU!!
* do atrakcji mojej codzienności dokleić mogę dwie nowe kartki: 1) spotkała mnie kontrola biletowa w jakimś lekko już nocnym autobusie i domagali się ode mnie biletu, a ja cóż, naturalnie nie posiadam nic, co by bilet przypominało chociażby kolorem, „zgłosić się proszę z biletem jeśli Pani ma” a nie ma Proszę Pana, nie ma i mieć jeszcze długo nie będzie.... tymczasem byle jaki, jaki byle bilet pastą do zębów przetrzeć gdzie trzeba i bingooo...... 2) moja zawiła droga do Łazienek to nie wszystko..... przedwczoraj umówiłam się przy teatrze komedia, ot zwyczajna rzecz, miejsce jak miejsce tyle ze ładne..... drogę z miejsca wysiadki pod teatr przebywałam w szybkim tempie w prawie dwie godziny, a trasę powrotną, dokładnie na ten sam przystanek, w 15 minut!

* czy jednym z objawów odcięcia telefonu jest może nieugięta (to znaczy może ona się i tam gnie...who knows?...) Pani zamknięta w słuchawce i powtarzająca „połączenie nie może być zrealizowane”?? czy raczej powinno być głucho?? bo nie mam jasności w tym temacie..... jak zresztą w żadnym komunikacyjnym...... jedyny mi bliski to pisany, a i ten jak wiadomo, kuśtyka......
* zadania na dzisiaj: zadzwonić do Babci z życzeniami, rozświetlić odrobinę Powązki i dotrzeć na koncert....... i jeszcze  jakby się udało po drodze rozłożyć na łopatki parę drobiazgów, które należałoby w końcu odhaczyć na tej liście pt „pilne!” to na los nie byłabym obrażona.....
* myślę o brzozowym soku oczyszczającym z nadzieją, że przepłynie mi po mózgu i wyrwie wszystkie wstrętne wodorosty ....
* przesyłam znajomą z ogrodu..... i idę spać... w końcu daleko nie mam.......

pozdro! było miło niedowiernie!

eg (tak w terenie godziny trzeciej)

EG!

O 2.54 nie można napisać innego listu. Jadę .Przerwa w odpisywaniu. Pij sok brzozowy.MU

 

ARCHIWUM