W tym miejscu publikę wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi
Dobrego czytania.
JEDNOCZEŚNIE PONAWIAMY PROŚBĘ ABY POJEMNOŚĆ NADSYŁANYCH LISTÓW NIE PRZEKRACZAŁA 100 KILOBAJTÓW I TO TEŻ W WYJĄTKOWYCH SYTUACJACH.
UWAGA ! A N T O L O G I A ZNOWU OTWARTA
***

2.Może nie spotka na tym rowerze nikogo interesującego i wróci przewiany polskim wiatrem i deszczem do ciepłej kobiety.Zdarzaja sie takie historie, chociaz nieczęsto...
3.Najważniejsze ,że grzeje jak piecyk.W przeciwieństwie do okrutnego rowerzysty.
4.Niektórzy dorośli studenci nie wrócili wlaśnie na noc do domu, bo "są już właśnie dorośli".Trzeba się z tym pogodzić i już.
5. Niczym sie nie przejmuj.Jeszcze pohuśtamy sie na huśtawkach i wyrośniemy na wiosnę w lesie!MU
Witam Pani Magdo
.....nawet nie wiem od czego zaczać. Jestem zła...mało powiedziane...jestem
wkurzona! Wszystko sie wali, nic sie nie układa a do tego jeszcze ta pogoda.
Zero słońca. To od czego miało zależeć moje być albo nie być nie udało sie i
teraz od niczego nie zależy. Umowy w pracy nam nie przedłużyli i znów jestem
bezrobotna. Niby od jakiegoś czasu mam wakacje ale wcale ich nie czuje. Cały
czas gdzieś biegam, coś załatwiam, dzwonią telefony. Nawet nie mogę w
spokoju poleżeć w wannie, bo ktoś przychodzi. Chce spokoju i ciszy, chce
przeczytać ksiązki, które w ciągu całego roku uzbierały mi sie na szafce.
Zazdroszcze Pani tego pięknego, zielonego ogrodu i ze w każdej chwili może
Pani pospacerować po nim, położyć sie na trawie i patrzeć w niebo. Ja kiedy
chcę popatrzeć na chmury albo na zachód słońca to wchodzę na dach mojego
bloku. Też fajnie ale mniej przytulnie. No i nikt wtedy nie wie gdzie
jestem, nie dzwonią telefony, nikt nie przychodzi. Chyba się dzisiaj tam
wybiorę, zeby sie uspokoić, bo strasznie znerwicowana ostatnio jestem. Na
szczęście w poniedziałek są tańce w dawnym, starym składzie. Dziewczyny
zjeżdzaja do domu, przynajmniej na początek wakacji. I znów bedzie tak jak
dawniej. Taniec, taniec i jeszcze raz taniec, do tego dużo śmiechu i mnóstwo
pomysłow na nowe układy. A wieczorem przy piwku wspomnienia dawnych
występów. Uwielbiam ten klimat. Już nie moge sie doczekać. Od razu poprawił
mi sie humor.
ps1. Z tym morzem to dalej nic nie wiedomo.
ps2. Na jakie studia dostał sie Franek?
ps3. KJ Toskania pochłonęła chyba do końca. Miała napisac jak poszło w Monte
Carlo a tam w dzienniku nic. No ale kiedyś pewnie napisze. Teraz niech
wypoczywa, bo po takim ciężkim roku należy sie. Jak Pani będzie z Nią
rozmawiała prosze pozdrowić.
ps4. Dla Pani też gorące pozdrowienia. Proszę sie dużo uśmiechać. Ja juz sie
uśmiecham.
ania
Bezrobotna i wkurzona Aniu!
1.KJ wczoraj dzwoniła i mówiła ,że cos tam sie zablokowało na stronie.
2.Niedługo pozdrowię osobiście.
3.Franek dostał sie na różne studia,ale postanowił,że zostanie studentem
socjologii.
4.Dzisiaj poniedziałek, to chyba tańczysz i tanczysz.
5.Nie bardzo mogę polozyc sie na trawie, bo jest ciągle mokra.Nie ma dnia
bez deszczu i wiatru.Ale będzie lepiej!MU
MU!! aleeeż te wieści wiatr niesie!! trochę te nasze
Uporządkowane powykręcały faktyczne fakty.... niby już mnie potencjalnie
( jeśli ten potencjał leży w egzaminach...) rzucono na to drugie piętro,
ale jeszcze przede mną (oooj a jaka szkoda, że nie „za”) do napisania
praca z „regulacji zachowań: intelekt czy emocje?”….. myślę o tym, aby
rzucić się na psychoanalizę bohaterki Białej bluzki, ale od samego
myślenia jak wiadomo praca się nie pisze, poza tym boję się że nie
podołam i dlatego stoję i ani drgnę w tym temacie.....aaaa i możliwe
bardzo, że się przestraszę i nici poplątane z tego wyjdą a nie praca,
więc jeszcze kilka schodów w drodze na tę drugą kondygnację do przebycia
mi zostało…. ale na razie przynajmniej w tej kwestii jednoosobowa
komisja decyzyjna, czyli ja, dała mi wakacyyyeeeehhhhhhh, więc już
szaaaa….. poza tym elektryzująco-sensacyjna wiadomość!! strasznie się z
tego cieszę, ale.......jak przez ten weekend nawalę w czymkolwiek to po
prostu będę mniej niż dno, niech się Ziemia pode mną rozstąpi i niech
mnie piekło pochłonie w trybie natychmiastowym!! od dzisiaj, dokładnie
od 17, przez cały weekend jestem „rodzinna” w pionie i w poziomie......
w pierwszej turze do mnie przyjeżdżają: Michał (lat 7,5 ; pokrewieństwo:
siostrzeniec) i Mama …. a w sobotę popołudniu jeszcze dojeżdżają: Bogdan
(lat: ileś tam, kto by za tym nadążył?!; pokrewieństwo: dość duże..... w
końcu podobno brat) i Jolka (lat: oooj duuużo; pokrewieństwo: żona
brata….. niewiadomo czemu to rodzina)…. przez cały weekend więc zwiedzam
stolicę wzdłuż i wszerz, wspak i siak, chodzę do kin, restauracji,
parków, ogrodów i staram się nie mylić NIC, ani ulic, ani pomników, ani
parków, ani godzin, ani tramwajów, ani parkingów, ani soli z cukrem, ani
herbaty z octem……uuufff…... na początek będzie dobrze jak nie zapomnę
odebrać „pierwszej tury” z dworca o tej 17 a z „drugą turą” przejechać
przez całą stolice i dotrzeć do tej leszczyńskiej nie gnieżdżąc się w
tyłku żadnego innego podróżnego auta.... siedemnasta peron drugi!
siedemnasta peron drugi – nie zapomnieć! nie zapomnieć – siedemnasta
peron drugi! zlinczują mnie jak coś prze- albo po-kręciłam!
wysyłam jeszcze gordona, bo: a) uwielbiam to
zdjęcie b) coś musi przynieść mi to cholerne szczęście chociaż na ten
weekend, żebym nic nie zawaliła!! c) bo to gordon i już!!
ogłoszenie drobne i pilne z działu
–poszukuję-: „kciuki moooooooocne do ściskania od zaraz!!!!”
nieuporządkowana, z
uporządkowanej góry 168

Rodzinna!
1.Ten Gordon bardzo interesujący...ale trochę jak nie Gordon...
2.Mam nadzieję,że rodzina do wytrzymania.I ty dla niej tez.To nie są łatwe sprawy.
3.Taki temat pracy bardzo mi sie podoba!!!Tylko zacznij pisać.
4.Wysyłam ci kubek na herbatę bez octu.MU

kubek dla rodzinnej
Dzień dobry po połowie
kawy:)( i z boląca głową) Maila do Atelieru
napisałam, ciekawe czy odpiszą. Jak nie odpiszą to
zadzwonie.
Za przekazanie wiadomości dla Ani z Myślenic, dziękuję, dziękuję,
dziękuję:)))
Pani mieszka w Pęcicach, naprawdę?
Bo ja jestem takie małe niezorientowane dziewcze, zawsze się o
wszystkim
dowiaduje na końcu. Do Pęcic mam bliziutko, ale w nich nie bywam, bo nie mam
po co i nie mam jak:))) Jak Pani być może pamięta ja zamieszkuję wieś tę
samą co Pan Czyżykiewicz. I od pamiętnych targów ksiązki nie opowiadam już,
że znam wszystkich ze swojej wsi, albo znam przynajmniej z widzenia.
Przestałam w to wierzyć:)))
Czy ja Pani nie męczę za bardzo?
Uśmiechem pozdrawiająca
Iskierka.
Niezorientowana Iskierko z sąsiedniej wsi!
1.Nie za bardzo.
2.Jak to dobrze , że uśmiechem!Ja także.MU(przed pierwszą kawą)
wiersz T. Sliwiaka
Witam Pania Serdecznie.
Tak sobie siedze i zastanawiam sie czy lubi Pani pilke nozna?
Dzisiaj wieczorem jest wielkie wydarzenie sportowe:
Final Mistrzostw Europy i tak mysle sobie, czy moze bedzie pani
ogladac?
A jesli tak to komu Pani kibicuje? Grecja czy Portugalia?
Pozdrawiam
Karolina
Karolino!
Ja obejrzałam pierwszą polowę meczu Czechy-Grecja i drugą polowę meczu
Portugalia-Grecja.
Tak że jestem takim polowicznym kibicem.Lubię jak grają dobrze i w tych
połowach , ktore obejrzałam tak było.Niby byłam za Grecją,ale jak sie
popłakał ten chłopczyk z Portugalii, to płakałam razem z nim...Ten typ tak
ma.Lubię obserwować reakcje publiczności , ktora przestaje panować nad
swoimi emocjami.
To jest właściwie obserwowanie natury...Ale potem to sie bardzo boje ,że oni
sie pobiją ,albo zabiją.MU
Kochana
Pani Magdo
Pisze ten list do Pani z wielka nadzieja i jednoczesnie bolem w sercu.
Nad Warta w Poznaniu chodzi sobie taki piekny duzy piesek.
Jest mieszancem ma krotka bezowa siersc biale skarpetki i bardzo madre
aczkolwiek smutne oczka:( Niestety piesek ten nie ma domu i wyglada
coraz gorzej.
Prosze Pania o pomoc.
Mam nadzieje ze wspolnymi silami uda nam sie pomoc tej kochanej
psince.
Pozdrawiam z nadzieja
Karolina
P.S Aniu z Myslenic, czytalam Twoj post pisalas ze Twoje dwa pieski
odeszly bardzo mi przykro z tego powodu:( Czy nie chcialabys pomoc
temu biedakowi? Pokochalby Cie prawdziwa miloscia.
NO I CO ANIU Z MYŚLENIC?MU
Afirmacja z książki to „Deklaruję swoją niezależność emocjonalną od rodziców” Mój wniosek : NIE DA SIĘ! A niezależność emocjonalna od siebie? Co by było wtedy? Chyba jakiś pacjent szpitala p.
O nie po ostatnich „newsach” psychologowych żadnych tego typu konsultacji, żadnych wizyt po pigułeczki, zresztą nie potrzeba. Nie, oczywiście nie można uogólniać, ale jak to podobno kiedyś na basenie Legii ratownik mówił przez tubę „Uprzejmie proszę o wzajemną obserwację asekurację i pomoc” więc zachować ostrożność!
Alergika też się boję bo to nigdy nic nie wiadomo, do internisty poszłam bo musiałam bez dwóch zdań, lekko nie było, dermatolog w przyszłości, dentysta w przyszłości, okulista kiedyś, EKG szybko bo trzeba, morfologia we wrześniu bo raz na rok wystarczy. Jak się nazywa przeciwieństwo hipochondrii i uporczywego biegania po lekarzach, żądania skierowań na coraz to kolejne bardziej skomplikowane badania? Bo tego na mojej Klinicznej nie było, albo może kiedyś nie wstałam i mnie ciekawy wykład ominął. O witaminach jakoś zapominam nawet tych B!
DO przywiozła z Prania zdjęcie z pagajem! Moim zdaniem absolutnie BOSKIE. Wiosło zielone, dobre na wszystko, na wyławianie tego co zatonęło również. A no i na odpychanie się od jeziornego dna. I tam kiedyś pływał „Paganini”…ale chyba on miał silnik a nie wiosła.
Anula z wiosłem podkradzionym.
Ps0. 6 VII w Dolince Szwajcarskiej Margita pośpiewa piosenki właścicielki „Paganiniego”. Ja będę wtedy chyba w Otrębusach oglądać stare samochody albo zwiedzać jakiś dworek co to tam podobno jest. Na pewno w każdym razie będę starała się rozmawiać – jeśli nie zwieje. Ale chyba nie.
PS1. na poniedziałek plan taki : Odwiedzić dwie babcie, dwóch dziadków, pisarkę, społecznika, polityko-spolecznika, żołnierza. Czyli Powązki i Stare i wojskowe.
PS2 Jutro finał! Holenderskich okularów nie będzie, ale może za dwa lata jakaś okazja się przydarzy…i on miał te okulary w dodatku pomarańczowe.

Zależna emocjonalnie!
1.Takie zupełne przeciwieństwo hipochondrii i nie chodzenie do lekarza w ogóle -to się chyba nazywa glupota.
2.Nie będę na koncercie Margity , bo przychodzą moje dwie najlepsze przyjaciółki ze szkoły średniej, z ktorymi spotykam sie raz na rok!
3.Oglądałam końcówkę finału. Jeden pan postanowił sam zostać golem w bramce...Ciekawe co z nim teraz?
4.To sie czuje,że zapominasz o witaminie B.Nie zapominaj MU
****
Pani MU!!
Dziękuję Pani najserdeczniej za to niebo:).Aż mi się w duszy cieplej zrobiło. Przesyłam Pani zdjęcia trzech aktorek teatru narodowego starego z Krakowa,które wyreżyserowały,zagrały i zaśpiewały w spektaklu pt.:"Historia prosta,czyli piosenki z Kabaretu Starszych Panów".Na podstawie piosenek Mistrza Przybory.Miały piękny cel-pokazać młodym i przypomnieć starszym,zeby nie zagineło w pamięci. Od lewej:Ewa Kaim,Beata Paluch,Anna Radwan.Kłaniam się.
Do Iskierki-tak będę w Sopocie.Mój numer GG to-2561968. Pozdrawiam Cię, Ania z MyślenicFD
A zdjęcie w ogóle nie doszło więc niestety nie zamieszczamy...
NPM,
Zdażyło mi się coś pięknego i nieczęstego jak na te czasy. Za
pośrednictwem dobrego człowieka, otrzymałam w prezencie, książkę z
autografem "Kalina Jędrusik - Muzykalność na życie" od samego autora -
Piotra Gacka!!!(...)
Chyba jestem trafiona - zatopiona. Zapałałam miłoscią do Kaliny, i
niemal wszystkiego co robiła. TO był bardzo dobry człowiek...niestety
był...
Na stany przygnębienia i smutku - wysyłam zdjęcie małej istotki (mojej
koleżanki córki), któa powinna wywołać uśmiech na pani twarzy!
Taras cały mokry od deszczu. Mamy jesień w środku lata i jak tu żyć
bez słońca. Ćwiczę w domu. Aha przypomniało mi się na nastrój dobrze
robi hinduska muzyka! Proszę sobie zaaplikować co nieco!!! W razie
czego mogę dosłać nową.
Bardzo mnie intryguje ten kanał kulturalny w TVP. Jeśli pani będzie
miałą na to jakiś wpływ, to ja wnoszę postulat o stare, piękne filmy z
Kaliną Jędrusik i nie tylko....
Widok z tarasu Mistrza jest śliczny!!! A co dopiero ogród... Jaki ten
nasz kraj potrafi być piękny!
Teraz fragment dla dziewczyn z góry 168:
"Trzeba marzyć przez całe życie, bujać w obłokach - to jest wspaniałe.
Tęsknić za czymś, czekać - to jest właśnie szczęście. Spełnienie
marzeń jest czymś najsmutniejszym, co może nam się zdarzyć.
Najpiękniejsze marzenia są te niespełnione..." Kalina Jędrusik
ps. najsmutniejsze to może nie, ale jest w tym sporo prawdy, bo ludzie
w tych czasach przestają marzyć, nie umieją już tego robić, bo tracą
nadzieję bezpowrotnie, z dnia na dzień i to jest bardzo smutne...
Przytulam mocno J.
I jeszcze słówko do Ani z Myślenic.
Wiem, co przeżywasz! Utrata ukochanego psieska to jest okrutne i
straszne uczucie. Przeżyłam to. Powoli mija. Pamięć zostaje. Trzymaj
się!!! Pozdrawiam ciepło. J.

Kalinowa Jolu!
1.Ja takze dostalam tę ksiązkę od Piotra Gacka!
2.Aplikuję sobie.Między innymi tę od ciebie.
3.I mnie intryguje ten kanał kulturalny...ale nie wiem jak to sie
skonczy,więc na razie nie ma o czym mowić.
4.Ja też marzę o cieple i słońcu .I chcialabym,żeby to marzenie się
spełniło.
5.Martynka w porzo.MU
Ostatnio jestem
chyba najszczesliwszą osobą na ziemi. Weszlam
podzielić sie szcześciem i przekazac pozytywną enerię Pani i wszystkim
czytającym.
Od tygodnia jestem panią mgr i dobrze mi z tym. Niebawem zacznę
wymarzoną pracę w zawodzie. Czego chciec wiecej?
Taaak się do Pani usmiecham :))))), cieplo i serdecznie.
Margot.
Droga pani Magister!
Więcej niczego!Znam takie (i takich ) co bardzo pani zazdroszczą...Poszukam
zdjęcia w prezencie magisterskimMU

Dla pani Magister -rower i pies Buby Matyldy PG
Pani Magdo
20 lat.Jutro z opoznieniem zdaje na studia.Na archeologie.Pisala Pani
kiedys ze wspolczuje...codziennie rano wstaje i chce zeby juz noc i
nie lubie slonca i boje sie ludzi tego sobie wspolczuje sama bo >
zmarnowalam tyle czasu..z drugiej strony dzialo sie i dzieje sie ze
mna cos dziwnego, niesamowitego cos przez co patrze lepiej i wiecej
widze.Poznaje ludzi od nowa ,duzo w tym wszystkim smutnych i
wzmacniajacych podsumowan.
Boje sie tego egzaminu..nie chodzi mi o ambicje tylko o zdrowie..
musze pracowac zeby wyzdrowiec, musze sie do bolu zmeczyc zeby o tym
drugim bolu zapomniec.
bardzo pozdrawiam
20 latka z podstawowymi emocjami:)
Archeologu in spe!
Trzymam kciuki.Jesli patrzysz lepiej i więcej widzisz to nie jest z toba tak
źle...Pozdrawiam i UCZ SIĘ!!!MU
p.s.i znasz mądre recepty...
Kochana Pani Magdo!
Jutro wyjeżdżam? I wcale się nie cieszę. Pod namiot do Włoch.
Chory pomysł. Muszę zostawić psa, rybki i żółwia pod opieką dziadka.
Na dodatek potwory w akwarium mają ichtioftirozę (ospę rybią)? Na
poprawę nastroju słucham sobie Doroty Stalińskiej.
Wyślę Pani tekst jednej piosenki. Pozdrawiam. Jeśli dorwę się do
Internetu w Italii- napiszę na pewno. Buziaczki Ola C
Tytuł "Podanie o..."
Pociemniał blask i noc truchleje, radio nadaje o pokoju Znak to, że
musi - idą święta - kiermasz dobroci i nastroju.
Niebieski Panie Dyrektorze nim się pojawi pierwsze danie, Na
wigilijnym, białym stole, znajdziesz coroczne moje podanie.
Zamień mój żal na bal, na bal,
A łzy pozamieniaj na sny.
Dla ciebie to tylko kwestia liter,
Dla mnie to życie.
Być może po mnie pozostanie tak popularne dziś niewiele, Nie jest tak
trudno trafić z życiem między UNESCO a skup butelek.
Więc nie ma sensu ni powodu, aby cię prosić o ratunek, To tylko moje,
moje sprawy, ty chcesz, by przetrwał ten gatunek.
Zamień mój żal na bal, na bal,
A sny pozamieniaj na dni.
Dla ciebie to tylko kwestia liter,
Dla mnie to życie
Niebieski Panie Dyrektorze,
Gdzieś między karp, a śledź w śmietanie Składam co roku, mimo wszystko
To podniszczone już podanie
Zamień mój żal na bal, na bal,
A łzy pozamieniaj na sny.
Dla Ciebie to tylko kwestia liter,
Dla mnie to życie
PS. A tak z przyzwyczajenia adres: www.alexandra-c.blog.pl
Olu C!
1.To jeden z piękniejszych tekstów Andrzeja Poniedzielskiego, który za
chwilę-4 lipca kończy 50 lat!!!
2.To wcale nie musi być chory pomysl.Może w sąsiednim namiocie będzie
mieszkał mężczyzna twojego życia,który także marzy o wielkiej miłości.
3.Gdyby jednak nie zamieszkał,to wysyłam ci na pociechę rybki z Rybnika( w
ktorym byłam niedawno z autorem tego tekstu) 4.Pozdrów dziadka,psy ,żółwia i
te choreMU

Rybki bez Ichtioftirozy dla Oli C
Nie zgadzam się na ten portret! Na zawsze zapamiętam Jacka idącego ścieżką wśród pól czerwcowych, palącego papierosa, rozmawiającego z kimś (ten ktoś nie został mi pamięci), gestykulującego gwałtownie, przekonującego tego kogoś do swoich racji. Był ode mnie starszy o 13 lat, ja wtedy miałam 7 lub 8, a więc łatwo obliczyć ile wtedy miał on. Kiedy zamykam oczy, to go widzę. Był jedynym człowiekiem, jakiego znałam, który do końca życia wierzył, że czynem i słowem można zmieniać świat, zachował dziecięcą wiarę. Dlatego cieszę się, że mogę go pamiętać właśnie takim.
Ewa R
Pani Ewo!
...myslę jednak ,że pod koniec życia zaczął tracic tę wiarę . Ale oczywiście chciałabym ,aby to pani miała rację.Przeczytałam w ostatnim "Przekroju" tekst pana Piotra Najsztuba.Pisal tam , między innymi,że relację z jego pogrzebu powinni co jakiś czas powtarzać w telewizji jako program edukacyjny o Polsce i Polakach naszych marzeń.Coś w tym sensie..Zgadzam się z nim.Pozdrawiam bardzo serdecznie!!!MU

Trzecia Godzina na pokladzie!
Tu prywatka więc ja do Starszego B po jodze szurnęłam. I co się okazuje? Ze tam tłum nad tłumy! No to z powrotem na jogę. Potem kilka kursów nocnym 611 aby się zapętlić i poczytać. A przy okazji chciałam na forum podziękować PANU KIEROWCY z 611 (temu co około godz. 23.30 kierował blisko ulicy Belwederskiej) za to, że namówił mnie abym przesiadła się na drugą stronę autobusu to jak przysnę będzie widział mnie w lusterku i gdyby co zainterweniuje. Powiedział też, że on ma tu raz na jakiś czas takie jeżdżące od pętli do pętli bo albo „facet rzucił” albo „się naćpały”, „albo niewiedzą czego chcą” taki to widać autobusowy typ. Potem w drodze powrotnej usiadł kolo mnie młody mężczyzna, opowiadał, ze też ćwiczył jogę 3 lata z jakimś starszym joginem, ale jogin wyjechał to i ćwiczyć przestał, mężczyzna pochodzi z Ukrainy blisko matki dziecka Starszego B, więc milo nam się gawędziło (całkiem po Polsku) po dłuższej rozmowie usłyszałam pytanie czy może nie chcę wynająć pokoju i gzie w ogóle mieszkam więc szybko wysiadłam i poczekałam na następny nocny. Po drugiej pętli wyznaczyłam sobie cel…iść na pocztę i wypełnić trudny druczek. Wypełniłam w sumie 4- jeden wyszedł dobrze! No i z tej poczty o 2 w nocy wracam do tego uporządkowanego na chwilę…
Godzina W zapamiętana i W wszystkie sprawy do załatwienia również. Jeśli chodzi o panią Czajkę to póki co nikt o niej nie słyszał, ale to nic dziwnego bo dziś „pani z antykwariatu” na przykład nie słyszała o Hrabalu. Nauczka- bywać wyłącznie we właściwych antykwariatach!
A na bazaru Biala Bluzka w wersji tej niebieskiej, malutkiej. Nie mogłam nie kupić, bo tak leżała i bałam się, ze jeszcze w zle ręce trafi. Więc poszla ze mną a ja ją oddalam w stu procentowo dobre ręce. Był kiedyś taki film „podaj dalej”… Ja moją najważniejszą Białą B dostałam więc teraz następną przekazuję dalej.
Zdjęcie łazienkowe do wiersza na tyle BOSKIE, że koleżanka Pognieciona wyparła je ze świadomości i powiedziała, że żadnego zdjęcia nie było! Dopiero jak się z tym problemem przespała okazało się rano, że zdjęcie jednak jest, i to jakie.
Mamę, studenta i wszystkich krewnych i znajomych ściskam!
A
PS0. CO do Tego Sopotu to może po prostu Scrable i gdzieś do kąta, od czasu do czasu tylko przemknąwszy kolo przyGrandowego Teatru? Takie krótkie zaglądania podczas gdy ktoś myśli nad swoimi literkami i potrójnymi premiami słownymi. Jakoś będzie, zaszyjemy się jak będzie taka potrzeba, a jak nie będzie to posiedzimy bez zbędnego kamuflażu.
Ps1. Dziś jakiś holenderski piłkarz gral w okularach przeciwsłonecznych. Dodam, że mecz oczywiście wieczorem? I po co mu te okulary były? No pewnie po to co i innym, którzy lubią mieć ciemno przed oczami.
A!
Piłkarz holenderski w okularach przeciwslonecznych!!!I ja to przegapiłam!!!MU
p.s.W nocnych o drugiej w nocy to ja bym jednak starała się nie przebywać.
Droga Pani Magdo!
No i klip jest! Wyszedł professed!Niestety gorzej z masteringiem,którego prawie nie było ,powód prosty-brak czasu...cóż począć...
Myślę ,że nie wyślę go Pani,bo nie wiem jak(netem),ale jeśli tylko dotrę do Sopotu to przywiozę go ...Już wakacje!Pozdrowienia z Malborka!
Karamonek
Karamonku!
teraz wypoczywaj-pozdrowienia z Pęcic MU

dla początkującej

***
Co do „Na wakacje sama” to ja tak głównie i przede wszystkim do tej pory. Bo i co, plecak, namiot, jakaś karimata, kubek, widelec, sweter, zielone niewiadomoco i hajda! I konicznie jakaś saszetka rumianku w kieszeni bo nie w każdym sklepie jest. Jeszcze tylko nie doszlam do poziomu na którym będzie mnie stać na :
-puk, puk czy mogę prosić szanownego gospodarza o wrzątek na rumianek?
Ale wszystko przede mną.
Chyba spać, bo dziś usnęłam o 6 rano gdy już ruch się wzmógł a sen miał kłopoty.
Anula
PS0. Czy rozsądek mówiący „ta bardzo droga książka to nie koniecznie to co musisz teraz mieć” kiedyś wygra z „aaaaaaa, ja to chcę, ja to muszę” i „i jeszcze to, a ma pan to, a może to?” Zakaz wchodzenia w krainę Antykwar! Do odwolania! KARA za głupotę!
PS1 Planeta Ziemia =Globus Histericus! (wg Magdaleny Samozwaniec) czy to nie sedno?
PS2 Godzina „W”yczekiwana!!!!!!!!!!, a porządek Za chwilę, już za moment. Na razie umyć dzbanek po koktajlu truskawkowym to już będzie coś!
PS3 odmienię taki ladny aczkolwiek trudny w wykonaniu czasownik. Koniugacja do zapamiętania!
Ja ZADBAM(o siebie)
Ty ZADBASZ (o siebie)
ON, ONA ZADBA (o siebie)
PANI!!, PAN (zadba o siebie)
MY ZADBAMY (o siebie)
WY ZADBACIE (o siebie)
ONI, ONE ZADBAJĄ (o siebie)
Zielone niewiadomoco!
1. WSZYSTKO PRZED TOBĄ ! Trzeba marzyć i już.
2.Pożyczę od ciebie tę Samozwaniec . Albo nawet kupię, jak będziesz już potrafiła bez niej żyć...
3.Na razie zadbałaś o pokój (razem z Melepetą oczywiście) i już za to masz punkty dodatkowe.MU
MU!! tak, taaak
.....było w trzcinach miło bardzo, jak to w trzcinach....ja też
od razu z trzcin od deski do deski, choć jak w przypadku
„małpa”, to chyba bardziej od liany do liany..... anyway.... co
do mojego studiowania, to jak dobrze pójdzie to będę na roku
drugim na tym jakże czarownym wydziale.... i zaliczyłam kurs
kolonijny! olee!.....aaale! ale nie tak jeszcze hooop, bo trzeba
najpierw przeskoczyć przez ten płotek z historii wychowania, co
to stoi zaraz gdzieś po niedzieli.... na razie udaję, że się
uczę.... z udawaniem idzie mi świetnie, z uczeniem o wiele
gorzej....
anyway........ Sopot, Sopot, Sopot....
może czarownicom
uda się na parę dni przybyć w komplecie....morze, piasek, dzika
plaża, książka, lekki wietrzyk, niebo jak trzeba, kamyki,
muszelki, piosenki AO, teatr, kocyk, spokój i scrabble...ooo
yeess!!... i myśleć tylko o tym, czy to życie to napisać przez
„ż”, czy może jednak lepiej przez „rz” jak u Jędrka, żeby
dłużej......i też o tym, żeby może nie zawsze się tak rwać, gnać
i trzepotać...... aby nie przegapić w tej podróży, ani
przesiadki, ani ważnej stacji....nawet wtedy, gdyby na początku
wyglądała nie tak całkiem docelowo..... i pamiętać o tym, że jak
się szybko jedzie, to nie można podziwiać widoków za oknem.....
żeby jak żyć, to nie tak całkiem po omacku....a tak naprawdę i
tak na niby, to starć się o niczym nie myśleć..... i tylko, aby
nie było za tłoczno, żeby nikt nie zaczepiał, żeby być bardziej
incognito niż cokolwiek innego.... już z Hamakową wpadłyśmy
nawet na taki pomysł, aby dla sopotniej pewności „jestestwa
incognitowego” się jakoś szczelnie zakamuflować!.... więc jakby
się tam kręciły jakieś podejrzane typy to proszę się nie bać, to
tylko możemy być my :]..... wtajemniczam:
wersja
nas A: przefarbowane na blond, przyodziane (o zgrozo!!) w
miniówki i szpilki, z kolczykami w pępkach - po prostu udajemy
„że to nie my”.....
wersja
nas B: dresik, adidasy, boom-box na ramie, „jooł!” – po prostu
udajemy „nas tu nie ma”........ i na razie stanęło na wersji B,
bo jednak jest to wersja bezpieczniejsza dla zdrowia i życia
(patrz: wersja A – zabójcze szpilki!!)..... ale myślimy i do
sierpnia coś jeszcze pewnie nowego, mniej nogo- i karko-łomnego
wymyślimy.... anyway.....loretta oooj miała te problemy miała, a
za „(..)na co dzień jestem dość
spokojna doktor mi pomaga, gdy wpadam czasem w depresyjne
stany... elektrowstrząsy lub hipnoza i złoty lek na wszystko -
prozak (...)” mogę dać się posiekać w talarki tępym
nożem!!..... paaaa!!! pozdrawiam serdecznie !!
pognieciona loretta, która zgubiła gdzieś żelazko z duszą
Pognieciona!
Wiem juz ,że zdalaś, bo mi dzisaj powiedziały te dwie uporządkowane na jakiś czas...Gratulacje!Zostalaś studentką drugiego roku , jakby to dziwnie nie brzmialo.GORDON CUDOWNY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Dziękuję MU



dla Asi
Patrzę
tylko, czy wszystko u Ciebie OK ? ...

Basienka :)
B!
Prawie wszystko. Ładna zieleń...PozdrMU
To fatalna informacja, fatalna nie tyle dla mnie,
co dla kultury w ogóle, bo takie przedstawienia powinny pozostać. Takie były
wtedy czasy... Trudno.
Dziękuję Pani bardzo za zainteresowanie i za tę informację. Życzę wszystkiego
najlepszego, zwłaszcza zaś zwolnienia tempa w czasie tych wakacji, by nam Pani
nie zasłabła na dobre.
Mikołaj
M!
1.Teraz niestety nie są lepsze(te czasy dla kultury).
2.Zwalniam .Wysyłam panu malinowe serce, ktore dostałam od Sebastiana
Skalskiego.MU

Malinowe serce (zamiast ścieżki dźwiękowej z BRELA) dla pana Miolaja
:)))
To będę wdzięczna za jakiś telefon tam...to bym zadzwoniła, zapytała.
Policzyłam ponad dwa miesiące...Liczyć nie umiem! Ponad miesiąć.
I będę też wdzięczna za umieszczenie tego:
ANIU Z MYŚLENIC- Mam dwa pytanka. Jak Ty trafiłaś na mojego bloga? Aaa
i wyczytałam, że też się wybierasz do Sopotu, może mogłabyś podac jakiś kontakt
do siebie( gadu najlepiej). Jeśli oczywiście chcesz i nie masz nic przeciwko. I
jeśli to przeczytasz:))))))))))))Pozdrawiam bardzo cieplutko, milutko.
Iskierka.
( Bez kawy, bez kawy dziś hurra!)
Iskierko!
1.Dorota - znajdź dla pani Iskierki telefon do Atelier, proszę.Ty wiesz takie
różne rzeczy...
2.Reszta do Ani!!!!!!!!!!!Pozdrawiam-kobieta po (wstyd sie przyznać) dwóch
kawach...MU
Wszystko, co wiemy o namiarach na sopocki teatr zamieszczamy.
Pozdrawiamy.
Czarownice.
Adres
realny: Sopot, Mamuszki 2 (plaża obok Grand Hotelu)
Biuro teatru: Sopot,
Mikołaja Reja 13/15 tel.: (58) 555 89 06 tel/fax: (58) 550 10 01
Adres wirtualny:
e-mail: teatr-atelier@sopot.pl
http://www.teatratelier.pl/
KPM,
1. (...) Zdjęcie jogiczne cudowne! Chciałabym kiedyś z panią
poćwiczyć, na pięknie zielonej trawie, z delikatym szumem drzew...na
razie ćwiczę na tarasie ;)
2. W kwiestii Sopotu i tej duchoty nie do zniesienia (a jednak!)
apeluję o otwarcie tylnych drzwi, za sceną, prosto na morze. Niech
ktoś o tym pomyśli, wtedy wszystkim nam będzie przyjemniej!!!
3. Mam już "Smuteczek" w tym tyodniu nagrywam wieczór 9 - "Zupełnie
inna historia" ; ) HURRRAAA !!!!
4. MMŻ mówił, mi się ma powstać jakiś specjalny program kulturalny.
Myśli pani, że to będzie coś dobrego??? Mówił też, żebym nie pisała
eMu, bo to jest taki struś. Mądrala!
5. W zaopatrywaniu jesteśmy w tym samym miejscu. Ja też nakupowałam
książek i teraz czekam na drzewo i cień - by je sobie poczytać. Proszę
napisać w jakie książki pani się już zaopatrzyła ?
6. Strona matki chrzestenej idzie ku rozwojowi. Nawet nie liczyłam na
tyle życzliwości ze strony zupełnie obcych ludzi. Piszą, przysyłają
materiałay, pomagają - jest cudownie!!! Czasem jedank warto nie
uciekać, przed ludźmi, zdjąć okulary, gdzieś iść i porozmawiać....a mi
to przychodzi tak ciężko!!!!
7. Moja przyjaciółka - podróżniczka wybiera sięw tym roku do
Indonezji!!! Przesyłam pani zdjęcie z tamtych miejsc w celu
przybliżenia wakacji...
8. Widok z okna mistrza trochę mnie zaskoczył. Myślałam o jego pięknym
ogrodzie i domku na wsi. Podobno to wspaniałe miejsce.
J.

J!
1.Cwicz na tarasie.
2.My także wpadliśmy na ten pomysł,ale wtedy muzykom spadają nuty z pulpitów...
3.Podaję trzy tytuły:
a)Aleksander Kaczorowski:"Gra w życie"- opowieść o Boguslawie Hrabalu b)Jil
Silberstein:"Jozef Czapski.Tumult i olśnienia."
c)Jan Błoński i Sławomir Mrożek :- "Listy-1963-1996"
Poza tym dostałam od Anuli (na wakacje)-"Oskara i różę",a od Melepety dwie
następne powieści Doroty Terakowskiej.Niedługo przeczytam wszystkie-dzieki
niej(mam na myśli autorkę naszej strony internetowej).
4.ZA Indonezję bardzo dziękuję.Jak Bóg da to i tam kiedyś dotrę...
5.Bo Mistrz w zimie mieszkal na Starym Mieście ...a na wsi wtedy, kiedy było
ciepło.
6.Wspaniałe.Wysyłam ci widok z tarasu wiejskiego.Niech sobie trochę pożyje...MU

Dziekuję bardzo za zdjęcie...ja niestety w trochę gorszych warunkach muszę sobie radzić,ale już niedługo morze...FAMA...być może Sopot(mój naj,naj,naj...).W studio poszło całkiem szybko,ale jaki będzie efekt końcowy to zobaczymy...Za kilka dni wracam do domu,trzeba zacząć mysleć o pierwszym rozdziale pracy magisterskiej,bo temat całkiem ciekawy;`Wpływ globalizacji i transformacji na polską muzykę rozrywkową`.Całuję strasznie mocno.
Karamonek
Karamonku!
1.Na Famie byłam tyle razy...a jutro mam ją wspominać dla "Rzeczpospolitej".Ja juz jestem tylko od wspominania...taki los.
2.Wpływ tej globalizacji i transfomacji..to bardzo ciekawy temat.naprawdę.Ciekawa jestem co tam napiszesz.Ucz się i pracuj MU

Witam serdecznie:)
W piątek byl Ogolnopolski Final Poezji Spiewanej we Włocławku.
Koncert galowy byl fantastyczny.
Prowadzil Mistrz Andrzej Poniedzielski ktorego humor i ,,dynamizm'':)
mnie rozbrajal:) Byl fantastyczny i bardzo milo spedzilam wieczor.
Hanna Banaszak byla gwiazda wieczoru i dala fantastyczny
koncert:)
Bardzo sie ciesze ze moglam tam byc.
Bylam tam ze swoja przyjaciolka- obie mamy po 17 lat i wyniknela
bardzo smieszna sytuacja.
Bylysmy najmlodszymi widzami, kazdy sie dziwil co my tam robimy i
pewna starsza babcia przechodzac zapytala nas:
,, I co zmusili Was ? '':)
A my calkiem z wlasnej nieprzymuszonej woli.
Zalowalam ze nikt z finalistow nie wykorzystal zadnego tekstu
Agnieszki Osieckiej:(i ze Hanna Banaszak nie zaspiewala ,,Na Calych
Jeziorach Ty''.
hm...a ten moj sen z jak to pani powiedziala - cytuje: '' z trzema
posiwialymi blondynkami'';) mial zwiazek wlasnie z tym Finalem Poezji(
otoz te ,,3 posiwiale blondynki'' byly tam razem ze mna:) szkoda
tylko ze w snie.
Pozdrawiam
Karolina

Karolino!
No i już jakbyśmy tam byli, w tym Włocławku.Dziękuję i pozdrawiam MU
Pani Magdo ,
wysylam do Pani 3 wiersze z czego 2 pierwsze pisalam w 6 klasie szkoly
podstawowej.To tlumaczenie jest na prawde potrzebne:)
pozdrawiam
smutna ostatnio łąka
1) Zawsze rano tuz przed rosa
Kiedy jeszcze spisz kochany
Otulona w zlocista pajeczyne
Nuce marsz weselny
Ktorego jeszcze nikt nigdy
Dla mnie nie zagral
2) Pod postacia cmy nadlatujesz
Krazysz w okol mojej jasnej glowy
Rano przypne smutne cialo do tablicu ogloszen
W mroku dnia zatancze pod twoja powieka
Zbudze twoj sen
Z lza splynie moj zielony pantofelek
3) Rzesy mojej matki sa
delikatne jak mysl
ktorej sie boje
Na koniuszkach rzes
mojej matki jak lze
zawiesilam swoj swiat
Rzesy mojej matki
chronia mnie przed placzem
Ania H
Aniu H!
Podoba mi się "rano przypnę smutne ciało do tablicy ogloszeń"...I pomyśleć ,że
to było smutne ciało z szóstej klasy szkoly postawowej...
O mamie tez ładne..A ile ty
masz teraz lat, bo juz nie pamietam?MU

Kasia Warno, jak zwykle na czarno.

dla Kamili
Pani MU!!
Mój pies odszedł we wrześniu,dziś odszedł drugi:(;(.Piekielnie mi smutno!!Ja się nie mogę pogodzić z żadną śmiercią.A ten piesek miał 6 lat.Bardzo młody jeszcze.Na szczęście mam jeszcze dwa pieski.Przepraszam ,że to piszę do Pani ale Pani też kocha psy.Przytulam się
Ania z Myślenic
ps.:leżę na ziemi ,patrzę w niebo i słucham "Apetytu na życie".
pps.:Proszę pogłaskać ode mnie Pani pieski.
Aniu z Myślenic!
1.POgłaszczę.
2.6 lat to jeszcze bardzo malo...
3.Opiekuj sie tymi dwoma ,bo im tez smutno.
4.Jak tak leżysz na ziemi i patrzysz w niebo, to znaczy,że w tych Myślenicach ciepło.I tego ci zazdroszczę.
5.Wysyłam dzisiejsze chmury pęcickie.MU

chmury od Pęcic dla Myślenic