W tym miejscu będę publikuję wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi

Dobrego czytania.

 


umermagda@o2.pl 


KORZYSTAJĄC Z KOLOROTERAPII EKSPERYMENTUJEMY Z KOLORAMI ABY NASTRÓJ MAGDY UMER ULEGŁ POLEPSZENIU. 

 

JEDNOCZEŚNIE PONAWIAMY PROŚBĘ ABY POJEMNOŚĆ NADSYŁANYCH LISTÓW NIE PRZEKRACZAŁA 100 KILOBAJTÓW I TO TEŻ W WYJĄTKOWYCH SYTUACJACH.

 

UWAGA NOWY FELIETON MU - W DZIALE MU O INNYCH
Wspomnienie o Kalinie

Mili moi internauci!!!
Wróciłam i POWOLI zacznę odpisywać na listy. Jest ich tyle, że darujcie mi nie odpisanie na wszystkie...Ale za każdy list  bardzo serdecznie dziękuję!!!MU

3

Witam panią serdecznie !!!!
 
Dziękuję za odpisanie  na list ; to moje ogrzewanie ciągle trwać musi bo pogoda jakoś nie sprzyja -dobrze  że choć słońce jest , zimne bo zimne, ale jest jak mawia moja koleżanka "takie słońce z zębami". Fajnie jednak że jest .Postanowiłam odpocząć zmusiła mnie właściwe choroba , dopadł katar i postanowiłam udać się do lekarza , chyba już popadłam w pracocholizm bo to pójście do lekarza trudne było .Potem wykonałam mnóstwo telefonów ..i jak wiarygodne źródła doniosły szkoła nie padnie beze mnie .A ja powolutku zajmę się sobą , ukoję nerwy ,ale jak na razie to sama nie wiem co robić mam , chora jestem ale usiedzieć w miejscu nie umiem .Oj dziwna ta moja natura .W każdym razie uczę się odpoczywania.Droga Pani Magdo !!! jakoś tak nauczyłam się pomagać ludziom,  że ani odmawiać nie umiem ,a bez nich to jakoś sama usiedzieć też nie potrafię.W każdym razie do piątku uczę się odpoczywnia . Najlepsza jest moja suczka , która z tej okazji jest cała szczęśliwa i już zawładnęła moim łożkiem lokując się w jak najcieplejszym miejscu; ona jest cała zadowolona .Poza tym mam cały plan tego tygodnia , a chyba najważniejsze do że w końcu zajmę się sobą a nie innymi jak do tej pory , tylko trudno jest zrezygnować z zaangażowania w różne sprawy , człowiek przyzwyczajony do ruchu jest bezradny jak dziecko gdy musi odpoczywać , ja uczę się i pozdrawiam .
 
    Chciałam wysłać pani coś .Kilka ładnych słów napisanych przez przyjaciela
    "Niełatwo zapanować nad własnymi emocjami
    pojawiają się zbyt nagle i równie szybko znikają w codziennym przemijaniu
    wywołują silne wrażenia, zostawiają często pustkę i ból
    i nie da sie odtąd niczego zapomnieć, niczego wymazać 
    rodzą się niewinne dojrzewają w stresie, nabierają mocy zamienione w
    koszmary i klątwy
    są naszą cząstką , połową ,całością pamięci....
    powietrzem,wodą i miłością
    taki był czas, taki był mój miniony czas
    pełen budzacych się nadziei  i szybko umierających marzeń
    czas wizji i czerni
    przyzwyczaiłem sie do ciemności dzień po dniu
    aż stało się to dla mnie najistotniejszą rzeczą  - pokarmem, powietrzem
    a to przecież miłość 
    po prostu roskołysana, wzbogacona melodiią i rytmem serca
    jak bardzo chciało by się tą chwile zatrzymać
    wypełnić kolorem i trwaniem, trwaniem...
    wszystko inne jak śmieszny clown, histerycznie normalne
    jeśli jest w tym wszystkim jakiś sens, ślad nadziei niech opiekuje się nami "
              Pozdrawiam ciepło serdecznie pięknie Iwona Wojnarowicz z Sosnowca 
 
Zakatarzona Iwono z Sosnowca,przyzwyczajona do ruchu, która nie umiesz odpoczywać!
 Mam nadzieję,że juz po wszystkim .To znaczy po chorobie.Ja tam bym tylko odpoczywała...
Pozdrowienia dla ciebie i przyjaciela!MU

Droga Pani Magdo,

 Przesyłam informacje o koncercie 'Tańczące Eurydyki' z

 kilku względów. Po pierwsze, że główną siłą sprawczą jest, chyba

 znajoma, Wanda Rudkowska. Po drugie kompozytorem, którego utwory w tym

 roku śpiewano był Seweryn Krajewski (którego niestety nie było). Po

 trzecie przyjechali do nas m.in. Edyta Geppert, Michał Bajor i

 Grzegorz Turnau (sądząc po koncercie wrocławskim zapewne mili Pani

 sercu). Po czwarte byłam tam, marzłam, ale koncert był wart tych

 godzin.

 Momentami było nostalgicznie i paradoksalnie całkiem

 sympatycznie zrobiło się gdy reżyser spektaklu (p. Szurmiej)

 przypomniał występ M. Bajora sprzed 31 lat (wierzyć się nie

 chce,a ja to doskonale pamiętam)na Festiwalu Piosenki

 Radzieckiej. Michał brawurowo zaśpiewał wtedy

 piosenkę 'Siemionowna' (wygrał nawet chyba Złoty Samowar),

 którą potem po latach rozbawił mnie do łez Zamachowski. Po

reakcji widowni widać było, że wśród widzów więcej takich

 jak ja 'festiwalówek' i 'festiwalowiczów'.

 (...)

 Pozdrawiam z chłodnej Zielonej Góry (jak ja lubię ciepło!)

Krystyna

 

 Krystyno oczekująca na ciepłą Zieloną Górę!

1)Wanda Rutkowska była bliską znajomą Agnieszki Osieckiej .Proszę ją pozdrowić ode mnie! 2)Seweryna nie ma prawie nigdzie.I ja go niestety rozumiem,chociaż żałuję że nie ma. 3)Wczoraj poszłam na tzw"garden party" ubrana w półkożuszek...Nie pamiętam tak zimnego maja.

O zimnie powiedzieć mogę tylko to,że podpisuję się pod każdym (na jego

temat) słowem Jerzego Pilcha w felietonie z przedostatniej "Polityki"!

 

Dzien dobry,
        Pani Magdo Droga, a gdyby tak poradzic pani Iwonie Buczkowskiej, żeby ten tekst- parafrazę "Okularników" ( jeszcze ociupinkę doczyszczoną) wysłała np do tv, p.Olgi Lipińskiej? Tam czasami używa się takich "bardziej lirycznych" kawałków i to są najlepsze momenty tego programu. Mówię oczywiście o "Kabareciku", bo tymczasem nic innego nie przychodzi mi do głowy ale chyba trzeba jakoś pomagać, czy ja wiem... A w tym tekście wyraźnie widać zdolność! Pani Iwono proszę dużo pisać. Pani Agnieszka O. pisała podobno bardzo, bardzo dużo. Z tego Pani pisania też coś może być!
Pani Magdo proszę zachęcić, może nam się Poetka urodzi! A my będziemy czytać i będzie się chciało żyć - serdeczności spod Łowicza - marta k.
 
 
Pani Marto!
 
Ale to milo jak doświadczona autorka tak napisze autorce początkującej ! ZACHĘCAM! Dorotko-prześlij ten tekst(bo chyba go jeszcze masz?) na stronę "OKULARNIKÓW".A ja pokażę Agacie Passent przy najbliższej okazji...Pozdrawiam obie kobiety pióraMU

 

Od dziecka, które zna dużo tekstów, ale nie wszystkie heh:)))

 Bardzo, bardzo, bardzo miło było w niedzielę:)))

 Gdzieś coś takiego w najbliższej przyszłości jeszcze będzie? Mogę

 wysłać Pani zdjęcia jak wywolam i wyjdą w miarę dobrze? Ojej, a ja tak

 lubię gnębić ludzi mailami:))) Tylko jakoś w tym momencie weny mi

 brak:( Zbyt rano jest.

 Pozdrawiam:))))

 Zaspana Iskierka- Monika:)))

 

Zaspana Iskierko bez weny w tym momencie!

W najbliższej przyszlości będą tylko eliminacje na MYśliwieckiej 3/5/7-14 i 15 czerwca.PozdrawiamMU p.s.jak wyjdą w miarę dobrze-wyslij.

 

wczoraj........ list dłuuuugi na 2 metry i 37 centymetrów

MU!! .... zaczęło się od tego, że zaspałam na zajęcia ... wiem, żaden normalny student nie ma zajęć w niedziele, no alee.... ja mam... mam kurs kolonijny... a właściwie to miałam, bo wczoraj był last day tej maskarady, więc się postanowiłam tam wybrać... i to chyba nie był najlepszy pomysł, bo ... no cóż - wpadłam pod tramwaj... była droga, były tory, wcale nie było żadnej zebry ani tym bardziej żyrafy, był za to słoń, czyli ja.... takie mini-zoo.....może on, ten tramwaj, dzwonił, może trąbił, może nawet hamował.... kto go tam wie.....nic nie słyszałam, nic nie widziałam dopiero jak się spotkaliśmy to eureka – na coś wchodzę, albo coś na mnie wjeżdża.... w każdym razie daleko mnie nie odrzuciło.... takie trzy metry szybowania w powietrzu czasami dobrze człowiekowi robi.... inna perspektywa, dystans, te sprawy... niestety poszybowałam w przeciwnym kierunku niż mój zamierzony, więc generalnie nie po drodze.... trochę mnie porozrzucało po terenie, ale się pozbierałam, bo mam wprawę.... w dowodzie osobistym (dygresja: czy ktoś widział mój dowód?? byłam z nim na kawie, ale to już trzeci tydzień będzie bez wieści od niego..... zaczynam tęsknić) zamiast koloru oczu mogę sobie wpisać: „zawód wyuczony – życiowy saper”.... anyway.... poskładałam się, otrzepałam i heeeej hoooo..... na zajęcia...a tam nuuuuuuudno było, że ooojj..... taka zabawa latawcem w czasie bezwietrznym.... więc się urwałam jak ze sznurka.... i wioooo na targi..... z Brombą w worku i Hamakową przy boku.... wędrówki jak po buszu.... słowem dziki tłum, gęstniejący, duszący, ściskający...... ale co się działoo!! w kolejności wymieniam chronologicznej... lecimy... po pierwsze Brombę (hmmm... dokładnie to trzy) podpisał Autor i jeszcze podarował Klaptunów; po drugie zmaterializowała się w moim życiu MKP; po trzecie i po siódme Koncert!! .... nie na dwa świerszcze, ale na cztery kobiety, dwóch mężczyzn i prawie na cztery ręce... bo nie wiem czy tam przy stoliku było widać, ale jedna dziewczynka to szalenie zafascynowana fortepianem była... i już stała i już, już, już..... ale jednak zwyciężył żółty balonik......anyway.... okularnicy z rzędu zerowo-siedząco-kucanego to przeciwsłoneczni są nawet w czasie deszczu..... a ta nadzieja.... czasami jeździ ze mną 25, albo szlaja się za mną nad Wisłą.... a tam diabły w deszczu...a deszcz padał, spadał.....jak ten but nie do pary.... chlap, chlap.... ale miło bardzo padał.... nie był wcale nachalny zbyt, tylko tak zaczepiał i poił róże w drodze na Dąbrowiecką..... a tam, dzień wcześniej (dygresja: dwoje młodych ludzi z psem wchodzących do Tego domu.... on: ”kto to jest? znasz?” ona: ”Nie znam. Choć.... Eeej pewnie znowu jakaś wariatka. naczytają się, a potem tu przychodzą. Choć. Idziemy.” stop dygresji).... miłe - nie miłe odkrycie... doniczka... echh – donica!!..... na caaałej ławce, pod tablicą.... zaskoczenia, histeria, panika i ewakuacja..... ale wczoraj już byłam na ten widok przygotowana, już wiadomo, więc mniejszy krzyk „co toooo ma być??”..... róże pozaczepiane o tablice i suszenie hamakowej torby na klatce, bo Kubuś był nieszczelny i trochę bezczelny..... później z kropelkami deszczu na ciemnych okularach mini-wędrówka po saskiej, przechadzka obok sax-u ...... i wystarczy, aby dzień zaliczyć do bardzo, bardzo udanych.... mamy takie plany – dzień będzie udany!
przytulam
loteria-histeria.... inaczej toto-lotek

 

Kobieto na kursie kolonijnym!

1.Postaraj sie więcej nie wpadać pod tramwaje.

2.Nie widziałam twojego dowodu osobistego.

3.Co to za donica?!

4.Naczytałaś sie to potem przychodzisz.

5.Jak ty chcesz zaopiekować sie kimkolwiek na koloniach??!

6.Cała nadzieja w nadziei,która jeździ z tobą 25...Trzymaj się i powoli zacznij myślec o jakichś lekarzach.MU

Droga Pani Magdo

Czy kojarzy Pani piosenkę "Truskawki z Milanówka" lub "Truskawki w Milanówku"? Jeśli tak to prosze mi napisać kto ją wykonuje i jaki jest jej prawdziwy tytuł. Słyszałam ją jeden raz kilka lat temu ale nie wiem kto ją wtedy śpiewał. Od kilku miesięcy ta piosenka do mnie wróciła i mnie meczy cały czas. A raczej nie piosenka tylko to jedno zdanie, bo więcej nie znam. Byłabym bardzo wdzięczna za pomoc.

ania

 

ps. Gratuluję Frankowi zdania matury. Teraz tylko egzamin na studia....ale co to dla niego.

Aniu!

Piękne "Truskawki z Milanówka "napisał Wojciech Młynarski a skomponował Jerzy Derfel.Śpiewały to różne aktorki (na przykład Agnieszka Kotulanka i Joanna Trzepiecińska),ale rozsławiła Hania Banaszak. p.s.Dziekuję w imieniu Franka.To TYLKO wydaje sie być teraz dla niego czymś nieosiągalnym.Na szczęście trochę się zaczął uczyć.PozdrawiamMU

 

No i metodologiczne ZERO! ndst. jakby nie sprawdzać. Bo kto to widział,żeby ktoś taki jak ja zdawał egzamin z Metodologii gdzie wszystko musi być logiczne, dokładne, uporządkowane, trzymające się reguł i w ogóle jakieś takie pozbierane. Zmienna, hipoteza, wskaźniki, funkcja r od i...no kto to widział. I jeszcze informować kogoś takiego jak ja, że test uwzględnia punkty ujemne, czyli za za złą odpowiedź -1. Ja się w tym wypadku bałam czegokolwiek zaznaczać. Tylko, że pana dziekana to nic nie obchodzi, że można się do akurat takich egzaminów nie nadawać, robi się niebezpiecznie. Ale motto jest mottem "skończę studia jak do tego dorosnę".Święta prawda, że jak się nie podoła kilku rzeczom to potem jest już dokładnie wszystko jedno.

 Ale jest jeszcze rzecz wesoła, literaturę dziecięcą

 zaliczyłam...skończyły

się te zajęcia, i co mnie będzie tu trzymało teraz? Na czym się uwieszę? Who konws?

Śmieją się do mnie żaby z kubka a ja mam ochotę im dać w płetwę.

 

 Arh+ lub Arh- a w efekcie Toczące się Zero jak u Brzechwy kropka w kropkę.

 I to już nawet nie chodzi o sam egzamin!

Toczące sie Zero!

Uwieś sie literatury dla dorosłych.I spacerów po świeżym powietrzu.I jogi.I tego,że juz niedługo opanujesz język ukraiński, bo będziesz miała tzw. motywację.

26 maja to coś znaczy - taki dzień, a moja mama znów daleko,

 daleko...jak to ciężko i smutno...niby nie jesień, a mnie się wydaje,

 że znów windą jadę w dół i boję się, bo nie wiem, gdzie jest przycisk

 stop, albo jeszcze lepiej w górę! Wlaczę !!! - To trudne! Dzisiaj chce

 mi się napisać tak: "Taka wiosna, jak w tym roku, to - do kitu!

 Taką wiosnę wyszydzamy raczej my tu.

 Ziębi, gnębi, moczy, mroczy, mży i dżdży -

 taką wiosnę to unieważniamy my!

 

 Rozsypana jak bierki.

Rozsypana!

1.Rozsypana jak bierki to mi sie nawet podoba...

2.Podobno w tym roku wiosna ma sie odbyc w czerwcu.

3.Mama wroci.Osiemset lat temu skończylaś cztery lata.

4.Musisz wydorosleć,bo takie mazgajstwo nie jest do zniesienia dla żadnego ewentualnego mężczyzny na przyszlość 5.Dobrze że sobie kupiłaś "Piosenki prawie wszystkie".Bez nich nie ma życia.MU

Witam Droga MU. Troszeczkę, no trochę głupio się czuje, że nie pomyślałem, że pani ma setki osób  "na głowie" i też podziwiam to zapamiętać. A adres strony o którą pani prosiła to pioosa.w.interia.pl I cieszę się, że pani mnie pamięta. Może byłem jakiś rozdwojony, roztrojony. "Albo ten twój rycerz z wieczornicy, co go zapomnieć nie możesz. Kto ciebie panią zrobił odpowiedz. No kto?!" Kawałeczek naszego przedstawienia. Jak już będzie po premierze wyślę pani zdjęcia z przedstawienia. Pozdrawiam i ukłaniam się. Piotrek Osak :) <--- A to uśmiech dla pani ode mnie :)
 
Piotrku Osaku!
 
1.Wiem że to z "Apetytu na czereśnie", bo właśnie sobie to znowu przeczytałam w książce :"Nie narzekajmy na klimat".
2.Czekam na zdjęcia i po wakacjach  może to jeszcze gdzieś obejrzę.Oby wam sie udało!!!Trzymam co trzeba.MU
 

Droga Pani Magdo,

gdzies tam przepadłam w kwietniu pomiędzy cudnymi listami, ale życie nauczyło mnie żeby sie tak łatwo nie poddawać...  A więc z radości, że słońce znowu zajrzało w moje okno (już się kurczyłam od środka!), postanowiłam wykazać się  wyrozumiałością dla Pani zapracowanych oczu. Może gdybym miała jakieś zwierzątko to bardziej bym chwyciła za serce. Kiedyś miałam jamniczkę Klarę, ale wybrałam zdrowie syna i oddałam ją w dobre ręce (do tej pory mam zadrę w sercu sporaśnych rozmiarów). Oprócz serdecznych  pozdrowień bzowo-jaśminowych  przesyłam prośbę o zamieszczenie wiersza, który  napisałam specjalnie dla mojej córki Małgosi z okazji  Jej 18. urodzin (jeszcze w grudniu), a która ponownie sprawiła mi wielką radość przynosząc z matury jak na razie same piątki!  A swoją drogą przysłuży mi się Pani i może obie zachęcimy mojego trochę szalonego Strzelca do nurkowania w poezji, ale już bez obowiązku szkolnego...
Miło mi bardzo było porozmawiać jeszcze w maju - pozdrawiam -
Urszula M.Rajch
 

§      Szczęściarki

 

                      Mojej córce Małgosi

Mogłyśmy się nigdy nie spotkać

wśród sekund uschniętych z tęsknoty

a ja bym czerniała od środka

a Ty  nie wiedziałabyś o tym...  

 

Mogłyśmy się  później pogubić  

wśród ciuchów, seriali i kremów

a Ty  byś nie chciała mnie lubić

a ja bym nie czuła problemu...

 

Mogłyśmy tak wiele przegapić

hołubiąc nad wyraz swe ego...

Dziś sercem otwierasz dorosłość

wciąż moja i troszkę już jego...

 

 

                                 Urszula M. Rajch

 

Pani Urszulo miła i utalentowana!
 
1.ten wierszyk cudny!
2.Kiedys mialam kota Tokio,ale wybralam zdrowie synów i oddalam w dobre ręce...Zadra jak z Pęcic do pani...
3.Jeżeli mama szalonego strzelca tak pisze , to on wcześniej czy później wpadnie w to jak śliwka w kompot.Kwestia czasu.
4.Gratuluję matury!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Pozdrawiam mamę i corkę Małgosię-MU

2.

Pani Magdo o szafirowych oczach...
koncert z piosenkami Seweryna K. przepiękny... chciałam już dawno Pani podziękować, ale stona była TAK STRAAAASZNIE DŁUGO nieczynna... poza tym uwielbiam nad życie Pana Andrzeja Poniedzielskiego, który Pani w czasie konferansjerki towarzyszył... Nie wiem na ile wyreżyserowaliście Państwo wpomnianą przeze mnie "konferansjerkę", ale dla mnie wyglądało to na swobodną wymianę zdań dwojga bardzo dobrze znających się i lubiących się osób, tym bardziej należą sie gratulacje!
mnie szczególnie urzekła "Anna Maria" w wykonaniu AMJ i SS i GT... to jedna z moich ulubionych piosenek z dzieciństwa... ;) Pani Maryla i Pani Krysia J i i gadu gadu na koniec... uśmiałam się i trochę popłakałam... ech... brakuje takich "imprez" w tv 2... to nie to, co biesiady, albo "spotkania z balladą".... cóż, góra jak widać cierpni na "inny gust" i ma głos decydujący w tej sprawie... niestety...
Bardzo żałuję, że koncert taki krótki i że ze Szczecina tak daleko do Wrocławia.
Żałuję jeszcze tego, że na zeszłą wiosnę spaliłam wszystkie listy od mojej dawnej miłości i... tych listów to może aż tak nie żal, ale koncertu "Zielono mi" i rozmów z Agnieszką O., które on dla mnie z tej miłości nagrał, gdy byłam hen hen daleko stąd... bardzo
Może jeszcze kiedyś zmądrzeję i nie będę palić, wyrzucać, tego, czym mogłabym okrasić sobie samotne dzionki na starość... no ale kto o tym myśli przed trzydziestką?  ;)))
cieszę się, że już można będzie sie z Panią pospotykać na stronie...
bardzo tu Pani brakowało...
ślę uściski... coraz bardziej radosna na wiosnę
Sylwia M.
.
pani Sylwio M!
 
1.Przed trzydziestką niewiele osób mysli o takich sprawach...
2.My z Andrzejem P. rzeczywiście czujemy ogromne powinowactwo dusz.
3.Jakieś zdjęcie  na pociechę wysyłamMU

 

Pomyłka Pana Boga


Dostałam od znajomej piękną myśl i przesyłam w nadziei, że również Cię ujmie droga MU.
 
"..Kiedyś powiedział mi, że Bóg się chyba pomylił i ustawił wszystko w przeciwnym kierunku wobec upływu czasu. Ze według niego ludzie powinni rodzić się tuż przed śmiercią i żyć do poczęcia. W drugą stronę. (...)
Mieliby już na początku życia tę swoją życiową mądrość, doświadczenia i cały ten przychodzący z wiekiem spokój i rozsądek. Popełniliby już te wszystkie swoje błędy, zdrady i życiowe pomyłki. Mieliby już te wszystkie blizny i
zmarszczki i wszystkie wspomnienia i żyliby w drugą stronę. Ich skóra stawałaby się coraz gładsza, każdego dnia budziłaby się w nich większa ciekawość, włosy byłyby coraz mniej siwe, oczy coraz bardziej błyszczące i
serce coraz silniejsze i coraz bardziej otwarte na przyjmowanie nowych ciosów i nowych miłości. I potem, na samym końcu, który byłby początkiem,
znikaliby z tego świata nie w smutku, nie w bólu, nie w rozpaczy, ale w ekstazie poczęcia. Czyli w miłości..."

Pozdrawiam ciepło
Krystyna z Zielonej Góry (ta od prozdrowotnej definicji szczęścia!)
P.S. Serdeczne dzięki za przyrodę wrocławską, bliską memu sercu (studiowałam we Wrocławiu i zostawiłam tam kawałek siebie).
 
Krystyno z Zielonej Góry!
 
1.Ujęła mnie bardzo!Bardzo!!!
2.To jeszcze jeden fragment przyrody wrocławskiej.MU

Dzien Dobry Pani Magdo!!!!!cieszymy sie ze Pani juz wrocila z Wroclawia i nie tylko Wspanialy koncert-szkoda ze taki krotki.... za ktory dziekujemy serdecznie i z calego serduszka ponawiamy prosbe o mozliwosc skopiowania z DVD kabaretu Straszych Panow!!!!jak i autografow z zdjeciami Edyty Geppert, Anny Marii Jopek i Pani rowniez.... u nas w Krakowie piekny sloneczny dzien w sam raz na 84 urodziny Papieza cudownie kwitna konwalie i bzy i chce sie spiewac zatem pospiewajmy Pani magdo jak znajdzie Pani czas 28 .05 bedzie w Niepolomicach koncert w ramach Galicyjskiego Wieczoru Tamara Kalinowska i Leszek Wojtowicz no i oczywiscie Lidia Jazgar ZAPRASZAMY pozdr dla Dorotki i do uslyszenia niebawem my bylismy w Gdansku i odwiedzilismy Teatr Atelier i wspominalismy Panią i Agnieszke i " Rozmowy o zmierzchu i śwcie"....Tomek i Leszek z Krakowa:))))))))))))))))))

 
Tomku I Leszku  z Krakowa!
 
1.Ja nie umiem kopiować i zalatwiać zdjęc z autografami.Może bardziej nie chcę umieć niż nie umiem.
2.28-go nie będe n w Niepołomicach.
3.Dorotko- jestes pozdrowiona!
4. W teatrze Atelier bedę od 2-go sierpnia.Pozdrawiam MU

I ja pozdrawiam D.

Szanowny Pani!

Tu Łukasz Błąd z kabaretu Kaczka Pchnięta Nożem.

Mam do Pani bardzo wielką (i pilną) prośbę. Chcę Panią prosić o refleksję na pytania zamieszczone w załączniku (do pracy mgr). Bardzo mi zależy na opiniach osób działających na polu kultury studenckiej na przestrzni wielu lat. Bardzo proszę, chociaż parę zdań. Z góry dziękuję. Pozdrawiam, Łukasz Błąd, kabaret Kaczka Pchnięta Nożem.

Panie Łukaszu z kabaretu Kaczka Pchnięta Nożem!

Obawiam sie,że nie jestem w stanie na wiele się przydać.Moje studenckie czasy to 1968-1973...Kabaret STODOŁA Jestem niestety na tyle dorosła,że nie mam pojęcia co sie dzieje z kulturą studencka teraz.Ze wstydem przyznam,że jej nie śledzę.Może niesłusznie uważam,że nie ma czego śledzić niestety, bo nowy ustrój ją w pewnym sencie odsunął na bolesny margines.Ale niech pan sie zwróci do pani Teresy Drozdy(ode mnie jest link).Mnie sie wydaje ,że ona głównie zajmuje sie jej sledzeniem... Wysyłam panu za to moich wspólokatorów-dwie kaczki zakochane w sobie i w moim ogrodzie; nigdy nie będą niczym pchnięte!!!

 

Nadeszła kolejna smutna chwila...dzisiaj musieliśmy uśpić naszego

 najstarszego pieska (16lat) Misia. Od dwóch dni już nie chodził i

 serce pękało jak się patrzyło na jego ból, więc dzisiaj zasnął

 spokojnie na zawsze... To już trzeci... W ogrodzie mamy całkiem duży

 cmentarz psi...Na szczęście zostały dwie młode, Hesia i Mela - pląsają

 wesoło po trawie i mam nadzieję, że już długo długo nie dotknie mnie

 tego rodzaju smutek! Zbieram siły... Osłabiona J.

Oslabiona!

 Tez mam nadzieję ,że cie nie dotknie.Bo to jest smutek nie do

zniesienia.MU

 

Całe półtorej godziny ćwiczeń o depresji, półtorej godziny ściągania i zakładania pierścionka na palec. Nie zgadzam się z jednym twierdzeniem pani doktor, że człowiek w depresji ma problemy ze snem tylko w tę stronę, że się bardzo rano budzi, nie było mowy o niemożności zaśnięcia, a i jeszcze z jedzeniem, podobno występuje tylko barak apetytu, nadmierny apetyt to nie depresja. A kto w ogóle te normy układa i ustala, moim zdaniem to grube uogólnienia, groźne dla ludzi. Naukowe "klapki na oczach, uszach i nogach". Jestem stanowczo temu przeciwna i chętnie bym się zbuntowała tylko nie wiem jak.

A może ja z ukraińskiego zdam za 7 lat ten egzamin na uczelni? Francuski spełzł już dawno na niczym, angielski zero jak było tak jest, na rosyjski starczyło mi zapału na około 3 miesiące...Ale podobno to wynik kompletnego braku słuchu, że niby język obcy mówiony się zlewa i nic się nie rozumie? A język pisany? Tego nie wiem.

Na razie spodnie na szelkach w kratkę(znaczy i spodnie w kratkę i

szelki) i dążyć w myślach do Sopotu!

Anula w ogrodniczkach.

Ps. A w Łowiczu wystawa poświęcona A.O. Ile tam się jedzie, sprawdzę, ale myślę, że więcej niż 2,5 godziny to raczej nie, prawda?

Anulo z kompletnym brakiem słuchu!

1.Za siedem lat będziesz znala ukraiński jak własna kieszeń.Tylko musisz mu dac jakąś szansę i pouczyc się solidnie.Choćby tylko ukrainskiego pisanego. 2.Łowicz o rzut beretem,a ty dużo bardziej lubisz podrożować niz studiować... 3.a Sopot to juz prawie pojutrze.MU

A gdzie łowicz to Cię moja droga nie powinno obchodzi bo znowu tej wystawy tam nie znajdziesz.. A skąd ja to wiem? Od Ciebie bo chwilowo pamiętasz, że wystawa jest w PŁOCKU i mi to powiedziałaś.... Błagam. Nie pomyl pociągów w ostatniej chwili. D.

kapcie... łapcie... łapcie mnie!

oto moje korespondencyjne kapcie z godziny 12:49.......

............i nogi do góry, czyli kapcie na tle nieba

poza tym nadal wszystko się telepie
paaaaa
chusteczka higieniczna w płynie
 
 Higieniczna!
Potelepie sie i przestanie.Przynajmniej na troche ...Uszy do gory!MU
 

 

Szanowna pani Magdo!

 Na pani stronę trafiłam wpisując w przeglądarce słowa "Andrzej

Poniedzielski". Są to dla mnie bardzo ważne słowa. Od jakiegoś czasu po prostu zakochałam się w tym artyście/poecie/bardzie (nie trzeba nic skreślać). Dlatego mam nadzieję, że spełni pani moje marzenie i da mi jakąś możliwość(to znaczy adres;)) napisania temu przeuroczemu człowiekowi listu. PROSZĘ!

 A zupełnie niezależnie od tej prośby bardzo się cieszę, że na tę

 stronę

trafiłam i od razu dodałam ją do swoich ulubionych. Jedenaste wiersze są po prostu cudowne! Dzięki tej stronie dotarłam też do pani piosenek, które są piękne. Wcale się nie zdziwiłam jak mama mi powiedziała, że była pani jej ulubioną piosenkarką. I chyba wciąż jest.

 Serdecznie pozdrawiam

 majowo szalona Arte

Szalona Arte!

MNie sie wydaje,że ode mnie juz dawno jest link na stronę Andrzeja.Melepeto!Jeżeli nie ma- to natychmiast zalinkuj! Za to wszystko dostaje pani zdjęcie naszego ulubienca.MU

>

 

 Wydarzyło się niemożliwe strona www.republika.pl/kalinajedrusik

 zdobyła pierwsze miejsce w konkursie!!! (...) Mam teraz 20MB do

 dyspozycji

i

 ogromną radochę!!! Bardzo, bardzo się cieszę!!! Teraz jeszcze mocniej

 będę się starać, by nagroda byłą w pełni zasłużoną. I żadnych błędów,

 żadnych literówek!!!! Chyba że się niepostrzeżenie zaplączą...

 

 Do tego jeszcze kupiłam sobie na allegro "Piosenki prawie wszystkie"

 Mistrza i chce mi się krzyknąć, że życie jest piękne, a w każdym razie

 bywa! Za chwilę druga część chmur, zmykam. Zadowolona

 

 ps. dla wszystkich z radości, dołączam uśmiechniętą Kalinę, ze

 słuchawką przy uchu... może słyszy co tu się dla niej dzieje... ;)

O! a to zdjęcie jest z mojego ukochanego filmu LEKARSTWO NA MIŁOŚĆ !!!
Pod Pachą trzyma "miłość" a w słuchawce słyszy "lekarstwo" Nie mogłam się opanować, żeby tego nie napisać - D.

Droga Pani Magdo

Ja tylko na chwilkę. Chciałam sie do Pani uśmiechnąć :) i życzyć dobrej i spokojnej nocy. "Trzymaj się swoich chmur" OK. Oglądałam to z tatą a przy tym tańczyliśmy i śpiewaliśmy ile sił w płucach. Mama z bratem patrzyli na nas jak na wariatów ale po tylu latach powinni sie już przyzwyczaic. My tak zawsze. Jak słyszę "Wsiąść do pociągu..." to przypomina mi sie dzieciństwo. Tato zawsze śpiewał tą piosenkę jak sobie gdzieś szliśmy. Śpiewał też "Ryżowe pola w wodzie mokną..." i "Mimozami jesień sie zaczyna...". Te trzy piosenki najbardziej mi się z nim kojarzą.... Ech te wspomnienia. Za nic bym ich nie oddała :). Kolorowych snów. Całuję i ściskam mocno. ania 

Aniu!

Ja także sie do ciebie usmiecham .Literami.MU

 

Pani Magdo,
 
Wlasnie obejrzalem "druga" czesc piosenek Seweryna K. z Wroclawia...
Czy moze mi Pani wytlumaczyc dlaczego obejrzalem.... czesc pierwsza nieco tylko zmieniana i dlaczego napisy koncowe (wykonawcy) maja niewiele wspolnego z zawartoscia koncertu?
 
Pozdrawiam
szary polak Michal
 
Szary Polaku!
1.Przypuszczam że nie obejrzal pan wcześniej częsci pierwszej, emitowanej 14 maja o godzinie 16.55 w programie drugim
2.To co pan obejrzał 8 maja - to bylo tzw:"The best OFF"- bo tego najpierw zażyczyła sobie telewizja.
3. W napisach końcowych  podałam nazwiska wszystkich uczestników koncertu , bo Wszyscy wystąpili w ostatniej piosence..A poza tym niektórzy z nich wystapili tylko tam, nad czym nie przestaję ubolewać. 
4.Milej  by mi bylo, gdyby pan tych wszystkich pretensji nie kierowal do mnie , tylko do szefów telewizji.Mimo to pozdrawiam MU

Pani Magdo droga,właśnie odkryłam, że Pani i mój Ojciec chodziliście do jednego liceum, czy to możliwe?Liceum Ogólnoksztalcace nr XIV imienia Gottwalda (obecnie Staszica).dowiedziałam się o tym przeglądając zdjęcia umieszczone w internecie z balu w roku 2002 którego mój ojciec już nie doczekał ale jego klasa bawiła się wyśmienice.
ja wiem że to małe. ale cieszy:)
Do

 

Do!
 
Jak najbardziej prawda!Dziękuję za zdjęcie i pozdrawiam serdecznie MU
 

Pani Magdo,

 Widzialam drugą część " Trzymaj sie swoich chmur".

 Po jej obejrzeniu mam jeszcze wiekszego moralniaka, teraz naprawde

 żaluje, że mnie nie bylo. Ja chyba za duzo robilam dla ciała w tym

 czasie i dla zaspokojenia wlasnego sumienia, a gdzie dusza,

 serce...."a niech tam sobie boli". Tylko jedno nie daje mi spokoju,

 czy Pani naprawdę pomineła Panią K.J. przy przedstawianiu artystów,

 czy telewizja nie pokazała wszystkiego? Ja wiem, że Pani K.J. nie

 trzeba nikomu przedstawiać, ale czy to uchodzi, nie wiem co mam o tym

 myśleć. Zaniepokojona Margot.

 

 Zaniepokojona Margot!

Pani K.J zapragnęła być pominiętą , ponieważ nie nauczyła się swojej kwestii.Poprosiła mnie o zastępstwo.Na nic zdały sie prośby bezradnego reżysera.Jak ona sie uprze to koniec.MU

Można mieć uśmiech!!!

*Można się cieszyć kolejką dzieci z Brombami.

*Można mieć podpisaną własną Brombę w torbie!

*Można mieć wylanego całego Kubusia Marchewkowego w torbie. *Może Bomba z tego wyjść w miarę cało. A przynajmniej na tyle żeby być zaledwie Bormbą po przejściach a nie utopionym rozmiękczonym kawałkiem papieru. *Można udekorować tablicę A.O pokoncertowymi kwiatami i maszerować w deszczu nie dając się Pognieść.

*Można posłuchać 4 dziewczyn i jednego mężczyzny(no poprawka - 2

mężczyzn) i się z tego bardzo cieszyć. I popadać w chwilową beztroskę, bo sobie śpiewają i jest dobrze. No i przy tym można się uśmiechać i można siedzieć z nogami pod brodą i coś widzieć. Można po prostu słuchać i łapać to co się słyszy. Można korzystać z takich krótkich chwil. Można skakać do góry że się zdążyło i znalazło to stoisko 408 D Można sobie powiedzieć, że "OOo, ja też skończę studia dopiero jak do tego dorosnę" Można czuć, że duszno ale to miłe uczucie bo było duszno tylko zewnętrznie. Można nie czuć tak bardzo tych tłumów. Można się cieszyć, że ludzie mieli pod pachą tę Niebieską Książkę

*Można zamienić kilka słów na targach z osobą, która kiedyś była jak pływki dla małego dziecka- czyli ratunkiem. *Można dostać piękny prezent od obecnych Pływek czyli Książkę w Niebieskiej Okładce, która sprawi, że przez chwilę Nie będę Narzekała na Klimat. *Można być szczęśliwą, że się ma tyle ludzi dookoła, którzy rozumieją, że czasem lepiej napisać a nie dzwonić, że czasem wystarczy zamienić tylko słowo, którzy w ogóle DUŻO ROZUMIEJĄ.

*Można być najszczęśliwszą pod słońcem, że Onemu serce bije dobrze i wszystkie 4 kończyny są na miejscu chociaż podobno się wypiął na świat(starszy B, mówi, że się nie dziwi) *Można być po prostu Dziewczynką z Internetu i tak może być dobrze. Tak powinno zostać. Takiej dziewczynce dużo rzeczy uchodzi:) Taka ledwo stąpająca dziewczynka, gdzieś hasająca i brykająca, czasem nie przejmująca się tym, że coś nie wypada, że coś jest głupie, że z czymś nie można wytrzymać, że coś jest pretensjonalne, że coś nie powinno mieć miejsca. A ja właśnie mówię, że zamiast myśleć o tamtym trzeba chwile pofruwać jak ten Klaptun co to myślał, że nie umie. *Można po prostu normalnie żyć!!!!!!!!!!!!!!!!!! *Można się z pewnymi rzeczami po prostu POGODZIĆ i nie robić z tego problemów.

* Można dać sobie szansę i poczekać.

*Można mieć uśmiech!

Anula wiadomo skąd ale nie wiadomo dokąd.

Uśmiechnięta Anulo!

O jak sie cieszę ,że tak dla ciebie to wszystko wyglądało!Ja przywiozłam do domu cały bagażnik książek,w tym elementarz Falskiego z "moich czasów".Podziałał jak Magdalenka u Prousta..Niestety nie wzięłam aparatu ,a tyle tam sie dzialo!Uwielbiam Targi Książki!!!

 

Tu Piotrek (ten od przedstawień) Dzisiaj, czyli 23 maja w Pałacu Kultury i
Nauki miała Pani przedstawienie. Tak mi powiedział p. Sławek Kosyl -
prowadzi nasz teatr FOYER i wie, że z panią piszę maile. I rozmawiał podobno
z panią :) po przedstawieniu. I z tego co mi powiedział to zapraszał panią
na to przedstawienie "Apetyt na czereśnie". Tak samo ja - szary człowiek też
panią zapraszałem. Ale p.Sławek powiedział mi, że jak zapytał się pani czyby
nie słyszała że taki Piotr Osak coś wspominał w mailach na temat tego
przedstawienia to pani odrzekła, że nic nie wie o takim czymś. Wie pani w
pierwszej chwili zrobiło mi się przykro. Ale doszedłem do wniosku, że pani
jest osobą BARDZO zabieganą i ja to rozumiem, jeśli w ogóle mogę tak mówić.
Bo to raczej nie wypada tak jakby przesłuchiwać, wnikać w każde słowo (nie
no żartuję) :) takiego kogoś jak pani. W każdym razie, pocieszające jest to
że to nie był koniec tej rozmowy. Ten p.Sławek :) powiedział mi że o tyle w
maju pani czasu nie ma. Bo te przedstawienie "Trzymaj się swoicj chmur" (to
jest świetny spektakl) i inne różne ważne rzeczy :) ale we wrześniu ma panią
powiadomić bo we wrześniu też gramy to przedstawienie. I powiedziała pani
panu Sławkowi żeby dać pani znak a pani się pojawi :) już dziś nie mogę się
doczekać :)
 
To ja ten szary pomidorek z Rembertowa co grzeje dziewczynom ręce w zime i
zapraszał panią już kilka razu na przedstawienie :)

A jakby chciała pani też coś tam o mnie poczytać zobaczyć to nawet mam swoją
stronkę. Trochę taka nieprofesjonalna ale cóż. może będą kiedyś lepsze,
bardziej twórcze czasy :)
Pozdrawiam i chylę czoła przed pani cudowną twórczością :) Pozdrawiam i
myślę cały czas o pani. Gdy słucham pani piosenek to tak mnie ładują.
Dziękuje i do szybkiego zobaczenia :) - Piotrek
 
Panie Piotrku Osaku z Rembertowa !!!
 
Bardzo mi przykro,że tak sie stało .Moim zdaniem pan Sławek nic mi o panu nie powiedzial,bo wydaje mi sie że  pamiętam rozmowę z nim.
Ale jesli juz jestem taka stara,że mam sklerozę - to bardzo przepraszam.Niech pan Slawek panu opowie,co tam sie działo!!!Rozmawialam chyba ze stoma osobami na różne tematy i być moze  to mi umknęło Ale pamiętam dobrze pana listy i podpisy i zdjęcie.A jaki jest adres pana strony? Nie obiecuję ,że poczytam zaraz , bo nie mam czasu,ale może kiedys?MU

 

1.

Zaklęłam noc przed chwilą. Nie, wcale nie powiedziałam jej nic

 brzydkiego. Po prostu wpuszczałam do domu psa. Wślizgnął się przez

 ledwie uchylone drzwi, a za nim poducha z zapachu bzów. Jakby uderzyła

 mnie w twarz. Co

było  robić, zawołana wyszłam do ogrodu, a tam te bzy pachnące jak opętane i

 niesamowity śpiew jakiegoś ptaka (mam romantyczną nadzieję, że to był

 słowik). Matko, jak on śpiewał! Pobiegłam (na paluszkach, żeby nikogo

 nie obudzić) po schodach na górę, po komórkę, w której jakimś cudem techniki

mam  dyktafon, stanęłam wśród tych bzów i wśród tego śpiewu i strasznie się

bałam włączyć nagrywanie bo... No bo ostatnio w odruchu bezsenności

 oglądałam jakąś nocną powtórkę programu pt. "Nie do wiary". Tam było o

 takim panu z Hiszpanii, który kiedyś nagrywał głosy ptaków w lesie i

jak w domu włączył magnetofon, to się okazało, że mu się tam nagrały

 głosy duchów zamiast ptaków! I on został badaczem duchów, nagrywa je

 całymi dniami i mówi potem ich rodzinom co powiedziały. I się okropnie

 bałam, że też mi się nagra

jakiś

 duch zamiast tego słowika, a to by wcale nie było zabawne. Nie

 chciałabym całe życie słuchać głosów duchów, a jak by mi się jakiś

 nagrał, to by nie było innego wyjścia... Ale nie ma żadnego ducha,

 tylko słowik! W mojej czerwonej komórce jest zaklętych trzynaście

 sekund nocy.

 

 Nocne pozdrowienia! Julka

Nocna Julko!!!

Piękny List!Wysle ci za to budki dla róznych ptaków, ktorych stala wystawa jest we wrocławskim ogrodzie botanicznym...pozdrawiam bardzo goraco!M

budki dla ptaków i dla Julki

Witam Panią, Pani Magdo!

 

Jestem już od trzech dni w domku i cieszę się bardzo z tego powodu! Tu

 następuje szeroki uśmiech nr. 5:)! Bardzo źle zniosłam pobyt poza

 domem.

Mury szpitalne mi zdecydowanie nie służą (zresztą komu służą?), a jeszcze

gorzej z powietrzem. Nie, to zdecydowanie nie dla mnie. W każdym razie cieszę

 się, że już tam nie muszę być, bo to nie na moje nerwy, za długo:(. Zdaje sobie sprawę z faktu, że przeszłam już trudną drogę, ale jaka droga jeszcze przede mną? Kto to może wiedzieć? W każdym razie mam nadzieje, że lepsza i choć trochę lżejsza jak ta, którą idę przez ostatnich kilka miesięcy. Było już różnie: próbowałam rozpaczać, rwać włosy z głowy, buntować się, ale na nic to wszystko i na razie jakoś idzie i się polepszyło, no byle do przodu:)! Dobrze, że mogę do Pani znów napisać. Mam jeszcze kilka dni poleżeć (tym razem we własnym łóżeczku!), a potem wracać powoli do życia. Tak, trzeba wracać, bo bez tego w ogóle nie ma sił do walki. Uśmiecham się i przesyłam wiosenne pozdrowienia!

PS. Widziałam w TV Wrocław - podobało się, szkoda tylko, że urywki i

 że nie na żywo, no ale tym razem się nie udało!

 Zmęczona ale uśmiechnięta Skandynawska!

Dzielna Kasiu Skandynawska!

Trzymam kciuki za twoje leczenie!Wracaj do życia i już!Wyślę ci azalie,żeby było troche lepiej .I pozdrawiam MU

 

azalie dla skandynawskiej

Droga Pani Magdo,

bardzo, bardzo ale to bardzo dziękuję za Pani odpowiedź. Naprawdę jest Pani niesamowitą i wyjątkową osobą... jeszcze raz dziękuję za tą chwilę, którą Pani poświęciła dla mnie. Rzeczywiście chodziło mi o piosenkę Wojtka Bellona... i nie ma Pani pojęcia jak wspaniale było znowu przeczytać te słowa, bo nie ukrywam, że są one związane ze wspomnieniami...

Pozdrawiam Panią bardzo serdecznie, życzę dużo zdrowia i radości i uśmiechu i........
SM

 SM!

i....................czego jeszcze?Ciesze sie,że pomoglam MU

 

Witam panią

 
Kłania się Iwona z Sosnowca , wreszcie skrzynka jest otwarta !!!, otworzyłam i powiało ciepłem ..zaglądanie tutaj to nawyk ...otulam się ciepłem i koję serce słowami .Pogoda zimno ....właśnie na minutkę wyszło słońce i mam nadzieję że zatrzyma się u nas dłużej ..słucham sobie pani Ewy Bem i pięknie mi jakby na przekór wszystkiemu ..i cieplutko jest i miło ... przeczytałam 11 minut Coelho polecam , piękna książka jedna z tych które należy nosić w torebce żeby zapamiętać każde słowo ...właściwie brak do opisania ...proszę przeczytać ..warto teraz czytam nową książkę pani Kasi Grocholi ...i znowu mi miło , chciałam panią pozdrowić ciepło i wiosennie.
 
Iwono z Sosnowca!
 
Slońce zatrzymalo sie na dlużej ale ten NIEDOPUSZCZALNY wiatr?!
Ogrzewaj sie czym tylko możesz i chcesz.Tyle naszej wolności...MU

 

Pani Magdo,
Dziękuję za trafna i mądrą uwagę. Poprawiłam tę zwrotkę i teraz jest taka:

 

Jedna nutkę przypomina...

Mruga do mnie! Tak, to ta! 

Więc nalewam szklankę wina

i wypijam ją do dna –

za tę gwiazdkę, za wspomnienia!

Pani zdrowie – Pani A!

 

Nie wiem czy jest to wersja ostateczna, ale chyba lepsza.

Dziękuję również za wspaniały koncert! Pani to potrafi! Zrobić coś co nie jest nadęte i sztuczne, ale takie "z serca do serca",  Niestety nie mogłam obejrzeć całości. Następnym razem nagram go sobie i będę oglądać niezależnie od "ramówki" telewizyjnej.

Przesyłam jeszcze jeden wierszyk pt. "Użytkownicy" - również związany z Agnieszką Osiecką, a właściwie z Jej tekstem "Okularnicy". Napisałam go, gdy w Polsce nastał pierwszy szał na telefony komórkowe. Założenie było takie, aby zmienić sens, zostawiając fragmenty oryginału.

 

Użytkownicy

Między nami, po ulicy,

pojedynczo i grupkami

snują się użytkownicy

z komórkami.

Z Ideami, Tak - Takami,

Sim Plusami czy Erami.

I tepe, i tede.

I tepe, i tede, i tede.

Uszy mają odgniecione,

a gdy wezmą sobie żonę

złożą życie tylko w ręce -

abonentce.

Taki zamiast wiersz czy esej -

się oświadczy „esemesem”...

I tepe, i tede.

I tepe, i tede, i tede.

Wciąż spłacają jakieś raty -

za rachunki, aparaty...

I nie dla nich dewolaje

i Paryże, i Szanghaje.

I nie dla nich są roamingi

i z roamingów tych billingi...

I tepe, i tede.

I tepe, i tede, i tede.

Bywa czasem, na ulicy

lub w tramwaju, ktoś znienacka

skradnie użytkownikowi

jego cacko!

W ciszy oko zajdzie mgłą,

z bezczynności dłonie drżą...

Potem z nową w bibliotece

i w stołówce, i w kolejce.

I tepe, i tede, i tede.

         Ze służbowym aparatem,

         na wakacje - małym fiatem,

         w delegacje - pociągami,

         rozmawiają godzinami.

         „Co tam słychać?” - „Jakoś leci...” -

         Egzystencja w sieci sieci...

I tepe, i tede.

Pozdrawiam, Iwonna Buczkowska

 

Pani Iwono!

Odpowiem pani jak użytkowniczka uzytkowniczce-to nie jest zle!I Agnieszce by sie chyba podobalo...MU

 

Pani Magdo Kochana,

 

 Jak to pięknie jest czytać po raz pierwszy dzieła Mistrza. Te kabarety

 to fenomen!!! Tak się cieszę, że zaraziłam się od pani tą miłością!

 Czy pamięta pani moment pierwszego czytania i pierwszego zachwytu nad

 dziełem Jeremiego Przybory? Pierwsze z nim spotkanie? (...)Prawie

 wszystkie już mam brakuje mi tylko do przeczytania Herbatki, Wieczoru

 SP, Nocy pełnej wiatru, i Zupełnie innej historii. Jak ktoś ma te

kabarety to proszę o xero. Ja w zamian oferuję całą resztę.

 

 Zakochana po uszy J.

Zakochana po uszy!

1.Ja tego dlugo nie czytalam, bo to wyszlo w druku chyba dopiero na początku lat siedemdziesiątych... 2.Ale za to chodzilam na te kabarety do sąsiadki ,szczęśliwej posiadaczki telewizora "Wisla".Bylam bardzo młodziutką dziewczynką.

Może to teraz ktoś wznowi?!MU

 

nformuję, że 23 i 24 maja w teatrze RAMPA na Targówku odbędzie się

 spektakl muzyczny KALINA - poświęcony Kalinie Jędrusik, w reżyserii

 Arkadiusza Jakubika. Wszystkim serdecznie polecam i żałuję, że mam tak

 daleko. Jakby ktoś się wybrał czekam na wrażenia. Pozdrawiam

 serdecznie,

 kalinowa.

 

 

Instytut Wydawniczy Latarnik z radością informuje,
że 20 maja 2004 roku ukazała się
nowa książka Marcina Szczygielskiego pt.
"Wiosna PL-BOYA czyli życie seksualne oswojonych".

Zapraszamy na spotkanie z Autorem podczas 49 Międzynarodowych Targów Książki w Warszawie
22 maja 2004  o godz. 16.00 w stoisku Firmy Księgarskiej Jacek Olesiejuk (stoisko 269, sektor C)

Więcej informacji o książce w poniższej nocie prasowej.

Pozdrawiamy serdecznie

Zespół Prasowy
Instytutu Wydawniczego Latarnik
http://www.latarnik.com.pl

Wiosna PL-BOYA to kontynuacja sensacyjnego debiutu Marcina Szczygielskiego, który dokładnie rok temu zaskoczył czytelników swoim bezkompromisowym opisem stosunków panujących wśród młodych Polaków pracujących w mediach, jaki dał w powieści PL-BOY czyli dziewięć i pół tygodnia z życia pewnej redakcji. Ta sensacyjno-satyryczna książka pokazała, że mentalność polskich "yuppies", tworzących świat ekskluzywnych produktów zgodnie z zachodnimi zasadami i polskimi nawykami, to mieszanka wybuchowa o niesamowitej sile komizmu. Zygmunt Kałużyński po lekturze "PL-BOYA" napisał: "Powieść Szczygielskiego jest triumfem humoru, obserwacji i złośliwości. Ale nie tylko: przynosi sensacyjny demaskatorski obraz kulisów redakcji współczesnego miesięcznika dla panów. Moja najbardziej pikantna lektura od lat!"

W Wiośnie PL-BOYA znowu możemy śledzić losy znanych już bohaterów: idącej po trupach, choć niedokształconej PR-ówki - Zeni, bezdusznej i kabotyńskiej pani prezes – Bety oraz wewnętrznie zbuntowanych pracowników redakcji, którzy ulegają jednak pokusie konformizmu. Tym razem akcja potoczy się jednak zupełnie inaczej bo pojawiają się nowe postaci: prawa ręka nowego, zagranicznego prezesa firmy, specjalistka od human resources – Alicja oraz wiecznie głodny nowych seksualnych podbojów ojciec narratora. I znowu jest śmiesznie i strasznie zarazem.

Jednocześnie z wydaniem Wiosny PL-BOYA ruszają prace nad ekranizacją pierwszego tomu powieściowego cyklu Szczygielskiego. W filmowej wersji PL-BOYA w reżyserii Jana Sosińskiego zagrają między innymi: Ewa Gawryluk, Artur Żmijewski, Maciej Kozłowski i Beata Kawka.  

 

ARCHIWUM