W tym miejscu będę publikuję wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi
Dobrego czytania.
KORZYSTAJĄC Z KOLOROTERAPII EKSPERYMENTUJEMY Z KOLORAMI ABY NASTRÓJ MAGDY UMER ULEGŁ POLEPSZENIU.
JEDNOCZEŚNIE PONAWIAMY PROŚBĘ ABY POJEMNOŚĆ NADSYŁANYCH LISTÓW NIE PRZEKRACZAŁA 100 KILOBAJTÓW I TO TEŻ W WYJĄTKOWYCH SYTUACJACH.
UWAGA
NOWY FELIETON MU - W DZIALE MU O INNYCH
Wspomnienie
o Kalinie
Mili moi
internauci!!!
Wróciłam i POWOLI zacznę odpisywać na listy. Jest ich tyle, że
darujcie mi nie odpisanie na wszystkie...Ale za każdy list bardzo
serdecznie dziękuję!!!MU
3
"Niełatwo zapanować nad własnymi emocjami pojawiają się zbyt nagle i równie szybko znikają w codziennym przemijaniu wywołują silne wrażenia, zostawiają często pustkę i ból i nie da sie odtąd niczego zapomnieć, niczego wymazać rodzą się niewinne dojrzewają w stresie, nabierają mocy zamienione w koszmary i klątwy są naszą cząstką , połową ,całością pamięci.... powietrzem,wodą i miłością taki był czas, taki był mój miniony czas pełen budzacych się nadziei i szybko umierających marzeń czas wizji i czerni przyzwyczaiłem sie do ciemności dzień po dniu aż stało się to dla mnie najistotniejszą rzeczą - pokarmem, powietrzem a to przecież miłość po prostu roskołysana, wzbogacona melodiią i rytmem serca jak bardzo chciało by się tą chwile zatrzymać wypełnić kolorem i trwaniem, trwaniem... wszystko inne jak śmieszny clown, histerycznie normalne jeśli jest w tym wszystkim jakiś sens, ślad nadziei niech opiekuje się nami "
Pozdrawiam ciepło serdecznie pięknie Iwona Wojnarowicz z Sosnowca
Zakatarzona Iwono z Sosnowca,przyzwyczajona do ruchu, która nie umiesz odpoczywać!
Mam nadzieję,że juz po wszystkim .To znaczy po chorobie.Ja tam bym tylko odpoczywała...
Pozdrowienia dla ciebie i przyjaciela!MU
Droga Pani Magdo,
Przesyłam informacje o koncercie 'Tańczące Eurydyki' z
kilku względów. Po pierwsze, że główną siłą sprawczą jest, chyba
znajoma, Wanda Rudkowska. Po drugie kompozytorem, którego utwory w tym
roku śpiewano był Seweryn Krajewski (którego niestety nie było). Po
trzecie przyjechali do nas m.in. Edyta Geppert, Michał Bajor i
Grzegorz Turnau (sądząc po koncercie wrocławskim zapewne mili Pani
sercu). Po czwarte byłam tam, marzłam, ale koncert był wart tych
godzin.
Momentami było nostalgicznie i paradoksalnie całkiem
sympatycznie zrobiło się gdy reżyser spektaklu (p. Szurmiej)
przypomniał występ M. Bajora sprzed 31 lat (wierzyć się nie
chce,a ja to doskonale pamiętam)na Festiwalu Piosenki
Radzieckiej. Michał brawurowo zaśpiewał wtedy
piosenkę 'Siemionowna' (wygrał nawet chyba Złoty Samowar),
którą potem po latach rozbawił mnie do łez Zamachowski. Po
reakcji widowni widać było, że wśród widzów więcej takich
jak ja 'festiwalówek' i 'festiwalowiczów'.
(...)
Pozdrawiam z chłodnej Zielonej Góry (jak ja lubię ciepło!)
Krystyna
Krystyno oczekująca na ciepłą Zieloną Górę!
1)Wanda Rutkowska była bliską znajomą Agnieszki Osieckiej .Proszę ją pozdrowić ode mnie! 2)Seweryna nie ma prawie nigdzie.I ja go niestety rozumiem,chociaż żałuję że nie ma. 3)Wczoraj poszłam na tzw"garden party" ubrana w półkożuszek...Nie pamiętam tak zimnego maja.
O zimnie powiedzieć mogę tylko to,że podpisuję się pod każdym (na jego
temat) słowem Jerzego Pilcha w felietonie z przedostatniej "Polityki"!
Od dziecka, które zna dużo tekstów, ale nie wszystkie heh:)))
Bardzo, bardzo, bardzo miło było w niedzielę:)))
Gdzieś coś takiego w najbliższej przyszłości jeszcze będzie? Mogę
wysłać Pani zdjęcia jak wywolam i wyjdą w miarę dobrze? Ojej, a ja tak
lubię gnębić ludzi mailami:))) Tylko jakoś w tym momencie weny mi
brak:( Zbyt rano jest.
Pozdrawiam:))))
Zaspana Iskierka- Monika:)))
Zaspana Iskierko bez weny w tym momencie!
W najbliższej przyszlości będą tylko eliminacje na MYśliwieckiej 3/5/7-14 i 15 czerwca.PozdrawiamMU p.s.jak wyjdą w miarę dobrze-wyslij.
MU!!
.... zaczęło się od tego, że zaspałam na zajęcia ... wiem, żaden
normalny student nie ma zajęć w niedziele, no alee.... ja mam... mam
kurs kolonijny... a właściwie to miałam, bo wczoraj był last day
tej maskarady, więc się postanowiłam tam wybrać... i to chyba nie
był najlepszy pomysł, bo ... no cóż - wpadłam pod tramwaj... była
droga, były tory, wcale nie było żadnej zebry ani tym bardziej żyrafy,
był za to słoń, czyli ja.... takie mini-zoo.....może on, ten
tramwaj, dzwonił, może trąbił, może nawet hamował.... kto go tam
wie.....nic nie słyszałam, nic nie widziałam dopiero jak się
spotkaliśmy to eureka – na coś wchodzę, albo coś na mnie wjeżdża....
w każdym razie daleko mnie nie odrzuciło.... takie trzy metry
szybowania w powietrzu czasami dobrze człowiekowi robi.... inna
perspektywa, dystans, te sprawy... niestety poszybowałam w przeciwnym
kierunku niż mój zamierzony, więc generalnie nie po drodze....
trochę mnie porozrzucało po terenie, ale się pozbierałam, bo mam
wprawę.... w dowodzie osobistym (dygresja: czy ktoś widział mój
dowód?? byłam z nim na kawie, ale to już trzeci tydzień będzie
bez wieści od niego..... zaczynam tęsknić) zamiast koloru oczu mogę
sobie wpisać: „zawód wyuczony – życiowy saper”.... anyway....
poskładałam się, otrzepałam i heeeej hoooo..... na zajęcia...a
tam nuuuuuuudno było, że ooojj..... taka zabawa latawcem w czasie
bezwietrznym.... więc się urwałam jak ze sznurka.... i wioooo na
targi..... z Brombą w worku i Hamakową przy boku.... wędrówki jak
po buszu.... słowem dziki tłum, gęstniejący, duszący, ściskający......
ale co się działoo!! w kolejności wymieniam chronologicznej...
lecimy... po pierwsze Brombę (hmmm... dokładnie to trzy) podpisał
Autor i jeszcze podarował Klaptunów; po drugie zmaterializowała się
w moim życiu MKP; po trzecie i po siódme Koncert!! .... nie na dwa
świerszcze, ale na cztery kobiety, dwóch mężczyzn i prawie na
cztery ręce... bo nie wiem czy tam przy stoliku było widać, ale
jedna dziewczynka to szalenie zafascynowana fortepianem była... i już
stała i już, już, już..... ale jednak zwyciężył żółty
balonik......anyway.... okularnicy z rzędu zerowo-siedząco-kucanego
to przeciwsłoneczni są nawet w czasie deszczu..... a ta nadzieja....
czasami jeździ ze mną 25, albo szlaja się za mną nad Wisłą.... a
tam diabły w deszczu...a deszcz padał, spadał.....jak ten but nie
do pary.... chlap, chlap.... ale miło bardzo padał.... nie był
wcale nachalny zbyt, tylko tak zaczepiał i poił róże w drodze na Dąbrowiecką.....
a tam, dzień wcześniej (dygresja: dwoje młodych ludzi z psem wchodzących
do Tego domu.... on: ”kto to jest? znasz?” ona: ”Nie znam. Choć....
Eeej pewnie znowu jakaś wariatka. naczytają się, a potem tu
przychodzą. Choć. Idziemy.” stop dygresji).... miłe - nie miłe
odkrycie... doniczka... echh – donica!!..... na caaałej ławce, pod
tablicą.... zaskoczenia, histeria, panika i ewakuacja..... ale
wczoraj już byłam na ten widok przygotowana, już wiadomo, więc
mniejszy krzyk „co toooo ma być??”..... róże pozaczepiane o
tablice i suszenie hamakowej torby na klatce, bo Kubuś był
nieszczelny i trochę bezczelny..... później z kropelkami deszczu na
ciemnych okularach mini-wędrówka po saskiej, przechadzka obok sax-u
...... i wystarczy, aby dzień zaliczyć do bardzo, bardzo udanych....
mamy takie plany – dzień będzie udany!
przytulam
loteria-histeria....
inaczej toto-lotek
Kobieto na kursie kolonijnym!
1.Postaraj sie więcej nie wpadać pod tramwaje.
2.Nie widziałam twojego dowodu osobistego.
3.Co to za donica?!
4.Naczytałaś sie to potem przychodzisz.
5.Jak ty chcesz zaopiekować sie kimkolwiek na koloniach??!
6.Cała nadzieja w nadziei,która jeździ z tobą 25...Trzymaj się i powoli zacznij myślec o jakichś lekarzach.MU
Droga Pani Magdo
Czy kojarzy Pani piosenkę "Truskawki z Milanówka" lub "Truskawki w Milanówku"? Jeśli tak to prosze mi napisać kto ją wykonuje i jaki jest jej prawdziwy tytuł. Słyszałam ją jeden raz kilka lat temu ale nie wiem kto ją wtedy śpiewał. Od kilku miesięcy ta piosenka do mnie wróciła i mnie meczy cały czas. A raczej nie piosenka tylko to jedno zdanie, bo więcej nie znam. Byłabym bardzo wdzięczna za pomoc.
ania
ps. Gratuluję Frankowi zdania matury. Teraz tylko egzamin na studia....ale co to dla niego.
Aniu!
Piękne "Truskawki z Milanówka "napisał Wojciech Młynarski a skomponował Jerzy Derfel.Śpiewały to różne aktorki (na przykład Agnieszka Kotulanka i Joanna Trzepiecińska),ale rozsławiła Hania Banaszak. p.s.Dziekuję w imieniu Franka.To TYLKO wydaje sie być teraz dla niego czymś nieosiągalnym.Na szczęście trochę się zaczął uczyć.PozdrawiamMU
No i metodologiczne ZERO! ndst. jakby nie sprawdzać. Bo kto to widział,żeby ktoś taki jak ja zdawał egzamin z Metodologii gdzie wszystko musi być logiczne, dokładne, uporządkowane, trzymające się reguł i w ogóle jakieś takie pozbierane. Zmienna, hipoteza, wskaźniki, funkcja r od i...no kto to widział. I jeszcze informować kogoś takiego jak ja, że test uwzględnia punkty ujemne, czyli za za złą odpowiedź -1. Ja się w tym wypadku bałam czegokolwiek zaznaczać. Tylko, że pana dziekana to nic nie obchodzi, że można się do akurat takich egzaminów nie nadawać, robi się niebezpiecznie. Ale motto jest mottem "skończę studia jak do tego dorosnę".Święta prawda, że jak się nie podoła kilku rzeczom to potem jest już dokładnie wszystko jedno.
Ale jest jeszcze rzecz wesoła, literaturę dziecięcą
zaliczyłam...skończyły
się te zajęcia, i co mnie będzie tu trzymało teraz? Na czym się uwieszę? Who konws?
Śmieją się do mnie żaby z kubka a ja mam ochotę im dać w płetwę.
Arh+ lub Arh- a w efekcie Toczące się Zero jak u Brzechwy kropka w kropkę.
I to już nawet nie chodzi o sam egzamin!
Toczące sie Zero!
Uwieś sie literatury dla dorosłych.I spacerów po świeżym powietrzu.I jogi.I tego,że juz niedługo opanujesz język ukraiński, bo będziesz miała tzw. motywację.
26 maja to coś znaczy - taki dzień, a moja mama znów daleko,
daleko...jak to ciężko i smutno...niby nie jesień, a mnie się wydaje,
że znów windą jadę w dół i boję się, bo nie wiem, gdzie jest przycisk
stop, albo jeszcze lepiej w górę! Wlaczę !!! - To trudne! Dzisiaj chce
mi się napisać tak: "Taka wiosna, jak w tym roku, to - do kitu!
Taką wiosnę wyszydzamy raczej my tu.
Ziębi, gnębi, moczy, mroczy, mży i dżdży -
taką wiosnę to unieważniamy my!
Rozsypana jak bierki.
Rozsypana!
1.Rozsypana jak bierki to mi sie nawet podoba...
2.Podobno w tym roku wiosna ma sie odbyc w czerwcu.
3.Mama wroci.Osiemset lat temu skończylaś cztery lata.
4.Musisz wydorosleć,bo takie mazgajstwo nie jest do zniesienia dla żadnego ewentualnego mężczyzny na przyszlość 5.Dobrze że sobie kupiłaś "Piosenki prawie wszystkie".Bez nich nie ma życia.MU
Droga Pani Magdo,
Mojej
córce Małgosi
wśród
sekund uschniętych z tęsknoty
a
ja bym czerniała od środka
a
Ty nie wiedziałabyś
o tym...
Mogłyśmy
się później pogubić
wśród
ciuchów, seriali i kremów
a
Ty byś nie chciała
mnie lubić
a
ja bym nie czuła problemu...
Mogłyśmy
tak wiele przegapić
hołubiąc
nad wyraz swe ego...
Dziś
sercem otwierasz dorosłość
wciąż
moja i troszkę już jego...
Urszula M. Rajch
2.
Pomyłka Pana Boga
Dzien Dobry Pani Magdo!!!!!cieszymy sie ze Pani juz wrocila z Wroclawia i nie tylko Wspanialy koncert-szkoda ze taki krotki.... za ktory dziekujemy serdecznie i z calego serduszka ponawiamy prosbe o mozliwosc skopiowania z DVD kabaretu Straszych Panow!!!!jak i autografow z zdjeciami Edyty Geppert, Anny Marii Jopek i Pani rowniez.... u nas w Krakowie piekny sloneczny dzien w sam raz na 84 urodziny Papieza cudownie kwitna konwalie i bzy i chce sie spiewac zatem pospiewajmy Pani magdo jak znajdzie Pani czas 28 .05 bedzie w Niepolomicach koncert w ramach Galicyjskiego Wieczoru Tamara Kalinowska i Leszek Wojtowicz no i oczywiscie Lidia Jazgar ZAPRASZAMY pozdr dla Dorotki i do uslyszenia niebawem my bylismy w Gdansku i odwiedzilismy Teatr Atelier i wspominalismy Panią i Agnieszke i " Rozmowy o zmierzchu i śwcie"....Tomek i Leszek z Krakowa:))))))))))))))))))
I ja pozdrawiam D.
Szanowny Pani!
Tu Łukasz Błąd z kabaretu Kaczka Pchnięta Nożem.
Mam do Pani bardzo wielką (i pilną) prośbę. Chcę Panią prosić o refleksję na pytania zamieszczone w załączniku (do pracy mgr). Bardzo mi zależy na opiniach osób działających na polu kultury studenckiej na przestrzni wielu lat. Bardzo proszę, chociaż parę zdań. Z góry dziękuję. Pozdrawiam, Łukasz Błąd, kabaret Kaczka Pchnięta Nożem.
Panie Łukaszu z kabaretu Kaczka Pchnięta Nożem!
Obawiam sie,że nie jestem w stanie na wiele się przydać.Moje studenckie czasy to 1968-1973...Kabaret STODOŁA Jestem niestety na tyle dorosła,że nie mam pojęcia co sie dzieje z kulturą studencka teraz.Ze wstydem przyznam,że jej nie śledzę.Może niesłusznie uważam,że nie ma czego śledzić niestety, bo nowy ustrój ją w pewnym sencie odsunął na bolesny margines.Ale niech pan sie zwróci do pani Teresy Drozdy(ode mnie jest link).Mnie sie wydaje ,że ona głównie zajmuje sie jej sledzeniem... Wysyłam panu za to moich wspólokatorów-dwie kaczki zakochane w sobie i w moim ogrodzie; nigdy nie będą niczym pchnięte!!!

Nadeszła kolejna smutna chwila...dzisiaj musieliśmy uśpić naszego
najstarszego pieska (16lat) Misia. Od dwóch dni już nie chodził i
serce pękało jak się patrzyło na jego ból, więc dzisiaj zasnął
spokojnie na zawsze... To już trzeci... W ogrodzie mamy całkiem duży
cmentarz psi...Na szczęście zostały dwie młode, Hesia i Mela - pląsają
wesoło po trawie i mam nadzieję, że już długo długo nie dotknie mnie
tego rodzaju smutek! Zbieram siły... Osłabiona J.
Oslabiona!
Tez mam nadzieję ,że cie nie dotknie.Bo to jest smutek nie do
zniesienia.MU
Całe półtorej godziny ćwiczeń o depresji, półtorej godziny ściągania i zakładania pierścionka na palec. Nie zgadzam się z jednym twierdzeniem pani doktor, że człowiek w depresji ma problemy ze snem tylko w tę stronę, że się bardzo rano budzi, nie było mowy o niemożności zaśnięcia, a i jeszcze z jedzeniem, podobno występuje tylko barak apetytu, nadmierny apetyt to nie depresja. A kto w ogóle te normy układa i ustala, moim zdaniem to grube uogólnienia, groźne dla ludzi. Naukowe "klapki na oczach, uszach i nogach". Jestem stanowczo temu przeciwna i chętnie bym się zbuntowała tylko nie wiem jak.
A może ja z ukraińskiego zdam za 7 lat ten egzamin na uczelni? Francuski spełzł już dawno na niczym, angielski zero jak było tak jest, na rosyjski starczyło mi zapału na około 3 miesiące...Ale podobno to wynik kompletnego braku słuchu, że niby język obcy mówiony się zlewa i nic się nie rozumie? A język pisany? Tego nie wiem.
Na razie spodnie na szelkach w kratkę(znaczy i spodnie w kratkę i
szelki) i dążyć w myślach do Sopotu!
Anula w ogrodniczkach.
Ps. A w Łowiczu wystawa poświęcona A.O. Ile tam się jedzie, sprawdzę, ale myślę, że więcej niż 2,5 godziny to raczej nie, prawda?
Anulo z kompletnym brakiem słuchu!
1.Za siedem lat będziesz znala ukraiński jak własna kieszeń.Tylko musisz mu dac jakąś szansę i pouczyc się solidnie.Choćby tylko ukrainskiego pisanego. 2.Łowicz o rzut beretem,a ty dużo bardziej lubisz podrożować niz studiować... 3.a Sopot to juz prawie pojutrze.MU
A gdzie łowicz to Cię moja droga nie powinno obchodzi bo znowu tej wystawy tam nie znajdziesz.. A skąd ja to wiem? Od Ciebie bo chwilowo pamiętasz, że wystawa jest w PŁOCKU i mi to powiedziałaś.... Błagam. Nie pomyl pociągów w ostatniej chwili. D.


Szanowna pani Magdo!
Na pani stronę trafiłam wpisując w przeglądarce słowa "Andrzej
Poniedzielski". Są to dla mnie bardzo ważne słowa. Od jakiegoś czasu po prostu zakochałam się w tym artyście/poecie/bardzie (nie trzeba nic skreślać). Dlatego mam nadzieję, że spełni pani moje marzenie i da mi jakąś możliwość(to znaczy adres;)) napisania temu przeuroczemu człowiekowi listu. PROSZĘ!
A zupełnie niezależnie od tej prośby bardzo się cieszę, że na tę
stronę
trafiłam i od razu dodałam ją do swoich ulubionych. Jedenaste wiersze są po prostu cudowne! Dzięki tej stronie dotarłam też do pani piosenek, które są piękne. Wcale się nie zdziwiłam jak mama mi powiedziała, że była pani jej ulubioną piosenkarką. I chyba wciąż jest.
Serdecznie pozdrawiam
majowo szalona Arte
Szalona Arte!
MNie sie wydaje,że ode mnie juz dawno jest link na stronę Andrzeja.Melepeto!Jeżeli nie ma- to natychmiast zalinkuj! Za to wszystko dostaje pani zdjęcie naszego ulubienca.MU
>
Wydarzyło się niemożliwe strona www.republika.pl/kalinajedrusik
zdobyła pierwsze miejsce w konkursie!!! (...) Mam teraz 20MB do
dyspozycji
i
ogromną radochę!!! Bardzo, bardzo się cieszę!!! Teraz jeszcze mocniej
będę się starać, by nagroda byłą w pełni zasłużoną. I żadnych błędów,
żadnych literówek!!!! Chyba że się niepostrzeżenie zaplączą...
Do tego jeszcze kupiłam sobie na allegro "Piosenki prawie wszystkie"
Mistrza i chce mi się krzyknąć, że życie jest piękne, a w każdym razie
bywa! Za chwilę druga część chmur, zmykam. Zadowolona
ps. dla wszystkich z radości, dołączam uśmiechniętą Kalinę, ze
słuchawką przy uchu... może słyszy co tu się dla niej dzieje... ;)

O! a to zdjęcie jest z
mojego ukochanego filmu LEKARSTWO NA MIŁOŚĆ !!!
Pod Pachą trzyma "miłość" a w słuchawce słyszy
"lekarstwo" Nie mogłam się opanować, żeby tego nie napisać -
D.
Droga Pani Magdo
Ja tylko na chwilkę. Chciałam sie do Pani uśmiechnąć :) i życzyć dobrej i spokojnej nocy. "Trzymaj się swoich chmur" OK. Oglądałam to z tatą a przy tym tańczyliśmy i śpiewaliśmy ile sił w płucach. Mama z bratem patrzyli na nas jak na wariatów ale po tylu latach powinni sie już przyzwyczaic. My tak zawsze. Jak słyszę "Wsiąść do pociągu..." to przypomina mi sie dzieciństwo. Tato zawsze śpiewał tą piosenkę jak sobie gdzieś szliśmy. Śpiewał też "Ryżowe pola w wodzie mokną..." i "Mimozami jesień sie zaczyna...". Te trzy piosenki najbardziej mi się z nim kojarzą.... Ech te wspomnienia. Za nic bym ich nie oddała :). Kolorowych snów. Całuję i ściskam mocno. ania
Aniu!
Ja także sie do ciebie usmiecham .Literami.MU
Pani Magdo,
Widzialam drugą część " Trzymaj sie swoich chmur".
Po jej obejrzeniu mam jeszcze wiekszego moralniaka, teraz naprawde
żaluje, że mnie nie bylo. Ja chyba za duzo robilam dla ciała w tym
czasie i dla zaspokojenia wlasnego sumienia, a gdzie dusza,
serce...."a niech tam sobie boli". Tylko jedno nie daje mi spokoju,
czy Pani naprawdę pomineła Panią K.J. przy przedstawianiu artystów,
czy telewizja nie pokazała wszystkiego? Ja wiem, że Pani K.J. nie
trzeba nikomu przedstawiać, ale czy to uchodzi, nie wiem co mam o tym
myśleć. Zaniepokojona Margot.
Zaniepokojona Margot!
Pani K.J zapragnęła być pominiętą , ponieważ nie nauczyła się swojej kwestii.Poprosiła mnie o zastępstwo.Na nic zdały sie prośby bezradnego reżysera.Jak ona sie uprze to koniec.MU
Można mieć uśmiech!!!
*Można się cieszyć kolejką dzieci z Brombami.
*Można mieć podpisaną własną Brombę w torbie!
*Można mieć wylanego całego Kubusia Marchewkowego w torbie. *Może Bomba z tego wyjść w miarę cało. A przynajmniej na tyle żeby być zaledwie Bormbą po przejściach a nie utopionym rozmiękczonym kawałkiem papieru. *Można udekorować tablicę A.O pokoncertowymi kwiatami i maszerować w deszczu nie dając się Pognieść.
*Można posłuchać 4 dziewczyn i jednego mężczyzny(no poprawka - 2
mężczyzn) i się z tego bardzo cieszyć. I popadać w chwilową beztroskę, bo sobie śpiewają i jest dobrze. No i przy tym można się uśmiechać i można siedzieć z nogami pod brodą i coś widzieć. Można po prostu słuchać i łapać to co się słyszy. Można korzystać z takich krótkich chwil. Można skakać do góry że się zdążyło i znalazło to stoisko 408 D Można sobie powiedzieć, że "OOo, ja też skończę studia dopiero jak do tego dorosnę" Można czuć, że duszno ale to miłe uczucie bo było duszno tylko zewnętrznie. Można nie czuć tak bardzo tych tłumów. Można się cieszyć, że ludzie mieli pod pachą tę Niebieską Książkę
*Można zamienić kilka słów na targach z osobą, która kiedyś była jak pływki dla małego dziecka- czyli ratunkiem. *Można dostać piękny prezent od obecnych Pływek czyli Książkę w Niebieskiej Okładce, która sprawi, że przez chwilę Nie będę Narzekała na Klimat. *Można być szczęśliwą, że się ma tyle ludzi dookoła, którzy rozumieją, że czasem lepiej napisać a nie dzwonić, że czasem wystarczy zamienić tylko słowo, którzy w ogóle DUŻO ROZUMIEJĄ.
*Można być najszczęśliwszą pod słońcem, że Onemu serce bije dobrze i wszystkie 4 kończyny są na miejscu chociaż podobno się wypiął na świat(starszy B, mówi, że się nie dziwi) *Można być po prostu Dziewczynką z Internetu i tak może być dobrze. Tak powinno zostać. Takiej dziewczynce dużo rzeczy uchodzi:) Taka ledwo stąpająca dziewczynka, gdzieś hasająca i brykająca, czasem nie przejmująca się tym, że coś nie wypada, że coś jest głupie, że z czymś nie można wytrzymać, że coś jest pretensjonalne, że coś nie powinno mieć miejsca. A ja właśnie mówię, że zamiast myśleć o tamtym trzeba chwile pofruwać jak ten Klaptun co to myślał, że nie umie. *Można po prostu normalnie żyć!!!!!!!!!!!!!!!!!! *Można się z pewnymi rzeczami po prostu POGODZIĆ i nie robić z tego problemów.
* Można dać sobie szansę i poczekać.
*Można mieć uśmiech!
Anula wiadomo skąd ale nie wiadomo dokąd.
Uśmiechnięta Anulo!
O jak sie cieszę ,że tak dla ciebie to wszystko wyglądało!Ja przywiozłam do domu cały bagażnik książek,w tym elementarz Falskiego z "moich czasów".Podziałał jak Magdalenka u Prousta..Niestety nie wzięłam aparatu ,a tyle tam sie dzialo!Uwielbiam Targi Książki!!!
1.
Zaklęłam noc przed chwilą. Nie, wcale nie powiedziałam jej nic
brzydkiego. Po prostu wpuszczałam do domu psa. Wślizgnął się przez
ledwie uchylone drzwi, a za nim poducha z zapachu bzów. Jakby uderzyła
mnie w twarz. Co
było robić, zawołana wyszłam do ogrodu, a tam te bzy pachnące jak opętane i
niesamowity śpiew jakiegoś ptaka (mam romantyczną nadzieję, że to był
słowik). Matko, jak on śpiewał! Pobiegłam (na paluszkach, żeby nikogo
nie obudzić) po schodach na górę, po komórkę, w której jakimś cudem techniki
mam dyktafon, stanęłam wśród tych bzów i wśród tego śpiewu i strasznie się
bałam włączyć nagrywanie bo... No bo ostatnio w odruchu bezsenności
oglądałam jakąś nocną powtórkę programu pt. "Nie do wiary". Tam było o
takim panu z Hiszpanii, który kiedyś nagrywał głosy ptaków w lesie i
jak w domu włączył magnetofon, to się okazało, że mu się tam nagrały
głosy duchów zamiast ptaków! I on został badaczem duchów, nagrywa je
całymi dniami i mówi potem ich rodzinom co powiedziały. I się okropnie
bałam, że też mi się nagra
jakiś
duch zamiast tego słowika, a to by wcale nie było zabawne. Nie
chciałabym całe życie słuchać głosów duchów, a jak by mi się jakiś
nagrał, to by nie było innego wyjścia... Ale nie ma żadnego ducha,
tylko słowik! W mojej czerwonej komórce jest zaklętych trzynaście
sekund nocy.
Nocne pozdrowienia! Julka
Nocna Julko!!!
Piękny List!Wysle ci za to budki dla róznych ptaków, ktorych stala wystawa jest we wrocławskim ogrodzie botanicznym...pozdrawiam bardzo goraco!M

budki dla ptaków i dla Julki
Witam Panią, Pani Magdo!
Jestem już od trzech dni w domku i cieszę się bardzo z tego powodu! Tu
następuje szeroki uśmiech nr. 5:)! Bardzo źle zniosłam pobyt poza
domem.
Mury szpitalne mi zdecydowanie nie służą (zresztą komu służą?), a jeszcze
gorzej z powietrzem. Nie, to zdecydowanie nie dla mnie. W każdym razie cieszę
się, że już tam nie muszę być, bo to nie na moje nerwy, za długo:(. Zdaje sobie sprawę z faktu, że przeszłam już trudną drogę, ale jaka droga jeszcze przede mną? Kto to może wiedzieć? W każdym razie mam nadzieje, że lepsza i choć trochę lżejsza jak ta, którą idę przez ostatnich kilka miesięcy. Było już różnie: próbowałam rozpaczać, rwać włosy z głowy, buntować się, ale na nic to wszystko i na razie jakoś idzie i się polepszyło, no byle do przodu:)! Dobrze, że mogę do Pani znów napisać. Mam jeszcze kilka dni poleżeć (tym razem we własnym łóżeczku!), a potem wracać powoli do życia. Tak, trzeba wracać, bo bez tego w ogóle nie ma sił do walki. Uśmiecham się i przesyłam wiosenne pozdrowienia!
PS. Widziałam w TV Wrocław - podobało się, szkoda tylko, że urywki i
że nie na żywo, no ale tym razem się nie udało!
Zmęczona ale uśmiechnięta Skandynawska!
Dzielna Kasiu Skandynawska!
Trzymam kciuki za twoje leczenie!Wracaj do życia i już!Wyślę ci azalie,żeby było troche lepiej .I pozdrawiam MU

azalie dla skandynawskiej
Droga Pani Magdo,
bardzo, bardzo ale to bardzo dziękuję za Pani odpowiedź. Naprawdę jest Pani niesamowitą i wyjątkową osobą... jeszcze raz dziękuję za tą chwilę, którą Pani poświęciła dla mnie. Rzeczywiście chodziło mi o piosenkę Wojtka Bellona... i nie ma Pani pojęcia jak wspaniale było znowu przeczytać te słowa, bo nie ukrywam, że są one związane ze wspomnieniami...
Pozdrawiam Panią bardzo
serdecznie, życzę dużo zdrowia i radości i uśmiechu i........
SM
SM!
i....................czego jeszcze?Ciesze sie,że pomoglam MU
Witam panią
Jedna nutkę przypomina...
Mruga do mnie! Tak, to ta!
Więc nalewam szklankę wina
i wypijam ją do dna –
za tę gwiazdkę, za wspomnienia!
Pani zdrowie – Pani A!
Nie wiem czy jest to wersja ostateczna, ale chyba lepsza.
Dziękuję również za wspaniały koncert! Pani to potrafi! Zrobić coś co nie jest nadęte i sztuczne, ale takie "z serca do serca", Niestety nie mogłam obejrzeć całości. Następnym razem nagram go sobie i będę oglądać niezależnie od "ramówki" telewizyjnej.
Przesyłam jeszcze jeden wierszyk pt. "Użytkownicy" - również związany z Agnieszką Osiecką, a właściwie z Jej tekstem "Okularnicy". Napisałam go, gdy w Polsce nastał pierwszy szał na telefony komórkowe. Założenie było takie, aby zmienić sens, zostawiając fragmenty oryginału.
Użytkownicy
Między nami, po ulicy,
pojedynczo i grupkami
snują się użytkownicy
z komórkami.
Z Ideami, Tak - Takami,
Sim Plusami czy Erami.
I tepe, i tede.
I tepe, i tede, i tede.
Uszy mają odgniecione,
a gdy wezmą sobie żonę
złożą życie tylko w ręce -
abonentce.
Taki zamiast wiersz czy esej -
się oświadczy „esemesem”...
I tepe, i tede.
I tepe, i tede, i tede.
Wciąż spłacają jakieś raty -
za rachunki, aparaty...
I nie dla nich dewolaje
i Paryże, i Szanghaje.
I nie dla nich są roamingi
i z roamingów tych billingi...
I tepe, i tede.
I tepe, i tede, i tede.
Bywa czasem, na ulicy
lub w tramwaju, ktoś znienacka
skradnie użytkownikowi
jego cacko!
W ciszy oko zajdzie mgłą,
z bezczynności dłonie drżą...
Potem z nową w bibliotece
i w stołówce, i w kolejce.
I tepe, i tede, i tede.
Ze służbowym aparatem,
na wakacje - małym fiatem,
w delegacje - pociągami,
rozmawiają godzinami.
„Co tam słychać?” - „Jakoś leci...” -
Egzystencja w sieci sieci...
I tepe, i tede.
Pozdrawiam, Iwonna Buczkowska
Pani Iwono!
Odpowiem pani jak użytkowniczka uzytkowniczce-to nie jest zle!I Agnieszce by sie chyba podobalo...MU
Pani Magdo Kochana,
Jak to pięknie jest czytać po raz pierwszy dzieła Mistrza. Te kabarety
to fenomen!!! Tak się cieszę, że zaraziłam się od pani tą miłością!
Czy pamięta pani moment pierwszego czytania i pierwszego zachwytu nad
dziełem Jeremiego Przybory? Pierwsze z nim spotkanie? (...)Prawie
wszystkie już mam brakuje mi tylko do przeczytania Herbatki, Wieczoru
SP, Nocy pełnej wiatru, i Zupełnie innej historii. Jak ktoś ma te
kabarety to proszę o xero. Ja w zamian oferuję całą resztę.
Zakochana po uszy J.
Zakochana po uszy!
1.Ja tego dlugo nie czytalam, bo to wyszlo w druku chyba dopiero na początku lat siedemdziesiątych... 2.Ale za to chodzilam na te kabarety do sąsiadki ,szczęśliwej posiadaczki telewizora "Wisla".Bylam bardzo młodziutką dziewczynką.
Może to teraz ktoś wznowi?!MU
nformuję, że 23 i 24 maja w teatrze RAMPA na Targówku odbędzie się
spektakl muzyczny KALINA - poświęcony Kalinie Jędrusik, w reżyserii
Arkadiusza Jakubika. Wszystkim serdecznie polecam i żałuję, że mam tak
daleko. Jakby ktoś się wybrał czekam na wrażenia. Pozdrawiam
serdecznie,
kalinowa.
Instytut Wydawniczy Latarnik z radością
informuje,
że 20 maja 2004 roku ukazała się
nowa książka Marcina Szczygielskiego pt.
"Wiosna PL-BOYA czyli życie seksualne oswojonych".
Zapraszamy na spotkanie z Autorem podczas 49 Międzynarodowych Targów
Książki w Warszawie
22 maja 2004 o godz. 16.00 w stoisku Firmy Księgarskiej Jacek
Olesiejuk (stoisko 269, sektor C)
Więcej informacji o książce w poniższej nocie prasowej.
Pozdrawiamy serdecznie
Zespół Prasowy
Instytutu Wydawniczego Latarnik
http://www.latarnik.com.pl
Wiosna PL-BOYA to kontynuacja sensacyjnego debiutu Marcina
Szczygielskiego, który dokładnie rok temu zaskoczył czytelników swoim
bezkompromisowym opisem stosunków panujących wśród młodych Polaków
pracujących w mediach, jaki dał w powieści PL-BOY czyli dziewięć i pół
tygodnia z życia pewnej redakcji. Ta sensacyjno-satyryczna książka
pokazała, że mentalność polskich "yuppies", tworzących świat
ekskluzywnych produktów zgodnie z zachodnimi zasadami i polskimi nawykami,
to mieszanka wybuchowa o niesamowitej sile komizmu. Zygmunt Kałużyński po
lekturze "PL-BOYA" napisał: "Powieść Szczygielskiego jest
triumfem humoru, obserwacji i złośliwości. Ale nie tylko: przynosi
sensacyjny demaskatorski obraz kulisów redakcji współczesnego miesięcznika
dla panów. Moja najbardziej pikantna lektura od lat!"
W Wiośnie PL-BOYA znowu możemy śledzić losy znanych już bohaterów:
idącej po trupach, choć niedokształconej PR-ówki - Zeni, bezdusznej i
kabotyńskiej pani prezes – Bety oraz wewnętrznie zbuntowanych pracowników
redakcji, którzy ulegają jednak pokusie konformizmu. Tym razem akcja
potoczy się jednak zupełnie inaczej bo pojawiają się nowe postaci: prawa
ręka nowego, zagranicznego prezesa firmy, specjalistka od human
resources – Alicja oraz wiecznie głodny nowych seksualnych podbojów
ojciec narratora. I znowu jest śmiesznie i strasznie zarazem.
Jednocześnie z wydaniem Wiosny PL-BOYA ruszają prace nad ekranizacją
pierwszego tomu powieściowego cyklu Szczygielskiego. W filmowej wersji PL-BOYA
w reżyserii Jana Sosińskiego zagrają między innymi: Ewa Gawryluk, Artur
Żmijewski, Maciej Kozłowski i Beata Kawka.
