W tym miejscu będę publikuję wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi
Dobrego czytania.
KORZYSTAJĄC Z KOLOROTERAPII EKSPERYMENTUJEMY Z KOLORAMI ABY NASTRÓJ MAGDY UMER ULEGŁ POLEPSZENIU.
JEDNOCZEŚNIE PONAWIAMY PROŚBĘ ABY POJEMNOŚĆ NADSYŁANYCH LISTÓW NIE PRZEKRACZAŁA 100 KILOBAJTÓW I TO TEŻ W WYJĄTKOWYCH SYTUACJACH.
UWAGA
NOWY FELIETON MU - W DZIALE MU O INNYCH
Wspomnienie
o Kalinie
Mili moi
internauci!!!
Wróciłam i POWOLI zacznę odpisywać na listy. Jest ich tyle, że
darujcie mi nie odpisanie na wszystkie...Ale za każdy list bardzo
serdecznie dziękuję!!!MU
4
Witam
Pani Magdo i dziękuję za ciepłe słowa.
Ponieważ
zbliża się Dzień Matki wysyłam Pani wiersz napisany specjalnie dla
mojej mamy,
który
pragnę zadedykować również Pani – jako matce i wszystkim innym
mamom w podziękowaniu za to, że są i kochają mimo wszystko.
Pozdrawiam
gorąco! PŁ
Mojej
mamie
Jakie biedne jest
Matki serce
Tak słabo
bije
A znosić
musi tak wiele
Zawsze
troskliwe
Jednakowoż
czułe
Co wierne
Choć bije
wciąż słabiej
Biedne to
serce
Z raną niezagojoną
Tak bardzo zmęczone
A jednak
przebacza
Bo tylko Ona
jedna
Matka
Nas kocha
Naprawdę
15.10.2000r.
Paweł (Luis) Łęczuk
Poeto Pawle Luisie!
1.Dziękuję za wiersz w imieniu wszystkich matek.
2.Moje serce bije mocno, jednakowoż ma różne niezagojone rany.Ale to nie synowie mi je zadali.
3.Mam nadzieję ,że nie tylko matka cię kocha naprawdę.
4.Życzę ci ,żeby naprawdę pokochala cię jeszcze matka twoich dzieci.Co najmniej ona...
5.Wysyłam niezapominajki z mojego ogrodu dla twojej mamy.MU

niezapominajki dla mamy Pawła LŁ
Pani Magdo,
Chcemy Pani przesłać radosną wiadomość, że nasza córka Natlka ( II
klasa) wygrała z Pani piosenką "Koncert jesienny na dwa świerszcze"
konkurs "Od Przedszkola do Opola". Nagranie było na początku kwietnia
.Emisja programu będzie prawdopodobnie w terminie kiedy będzie dorosłe
Opole, czyli 23 lub
30 maja.
Chociaż to Pani piosenka, nie była Pani gościem programu ponieważ
dzieci śpiewały piosenki z Opola. Gościem była pani Alicja Majewska-
debiutowała
w
Opolu. A mali wykonawcy śpiewali "Ach cóż to był za ślub", "Bo z
dziewczynami nigdy nie wie się", "A mnie się marzy kurna chata",
"Kolorowe Jarmarki" i Natalka jako
ostatnia
"Koncert...".
Jak widać piosenka pokonała pozostałe a my ogromnie się ucieszyliśmy.
Nagranie było wyczerpujące, bo próby zaczęły się o 15.00 a Natalka
nagrywana
była dopiero o 20.00. Dla Pani to żadna nowość, ale my bylismy
wykończeni.
Natalia uczy się w 2 klasie Szkoły Podstawowej w Gdańsku, a śpiewa
solówki
w
Pałacu Młodzieży w Gdańsku . Po tej wygranej piosenkę śpiewa na
wszystkich występach zespołu. Czasami tylko by sprawdzić czujność
słuchaczy zmienia
w
ostatniej zwrotce tekst na "dwa kleszcze". Natalka śpiewanie traktuje
jako przyjemność i przywilej młodości (potem trzeba będzie za coś
przeżyć
dlatego
chce połączyć przyjemne z pożytecznym i zostać weterynarzem), ale
również pięknie tańczy i maluje.
Mam nadzieję, że Pani ta wiadomość również sprawiła odrobinę radości i
satysfakcji. Będzie Pani mogła usłyszeć swoją piosenkę w wykonaniu
małej wokalistki.
Pozdrawiamy serdecznie z Gdańska
Rodzice Natalki Narożańskiej
Ewa i Wojtek
Drodzy rodzice Natalki!
Bardzo mi miło!
Życzę wszystkiego dobrego Wam , Natalce i tym kleszczom, o ktorych będzie się musiała uczyć na weterynarii, jeśli nie zostanie piosenkarką, tancerką albo malarką. I sama nie wiem czego jej bardziej życzyć...MU
Pani Magdo
Nie będę dziękować że Pani jest, bo już to zrobiło wielu przede mną. Dodam tylko, że dzięki Pani i Agnieszce Osieckiej, warto było znaleść się na tym łez padole. Choć mogę zaśpiewać" czterdzieści lat minęło...", to w duszy nadal mi gra i dzięki temu, mogę realizować moją pasję. Ja również, tak jak Pani, nie rozstaję się z moim aparatem( minolta 500si). Zabieram go wszędzie i dzięki niemu, mogę zachwycać się klimatami, jakich pozazdrościć mi może, niejeden poeta. Moje wędrówkisą na miarę moich możliwości, ale i najbliższe okolice kryją niesamowite tematy. Bywa tak, że coś odbierze oddech, zatrzyma na moment bicie serca. Powstają potem z tego fotografie, które, jak ja to mówię ,mają duszę. Przemawiają do mnie słowami, które staram się przelać na papier - i tak powstają fotografie z moim opisem.Tak było ostatnio. Na skraju polnej drogi zobaczyłam kamienny, półmetrowy krzyż. Kiedy go dotknęłam, poczułam coś, czego nawet nie potrafiłam nazwać. Takie krzyże pokutne, wykuwali z jednolitego kamienia mordercy i stawiali je w miejscu swojej zbrodni. Ten krzyż pochodził z XIIIw. Na przesłanej w załączniku fotografii, może go Pani zobaczyć. Piękny!, prawda?
A oto co napisałam
KRZYŻ POKUTNY
Dusza ofiary i kata,
Uwięziona w kamiennym krzyżu na wieki,
Prosi o modlitwę.
Błysk flesza, trzask migawki.
Zamykam twardość kamienia
I kurz wiejskiej drogi,
W ciasnej kasecie filmu.
Wyciągam dłoń i dotykam kamienne ramię.
Siedem wieków, uwięzionym słonecznym blaskiem,
grzeje moje palce.
Na czerwonym maku pod krzyżem,
Żółto barwny motyl, trzepocze skrzydłami.
Ból ofiary i kata,
Chropowatością kamienia,
Wbija się w dłoń.
Przymykam oczy.
Zdrowaś Mario.... ,
Za kogo?
Łaskiś pełna.... ,
Za oboje!
Przygarbiona kobieta,
W pośpiechu kreśli znak krzyża,
Bezzębne usta układają się w kształt uśmiechu.
Kiwa głową i odchodzi.
Błysk flesza, trzask migawki.
Poniosę prośbę dalej.
Mam nadzieję, że ta fotografia i te parę słów pozwoli Pani przenieść się na moment na skraj starej wsi i poczuć smak czasu. Wszystkiego najlepszego. Jeśli Pani pozwoli, to jeszcze się kiedyś odezwę. Barbara M.

Barbaro M!
Jasne że pozwolę.Wszystkiego dobrego .MU- przeniesiona na skraj starej wsi...
Kochana Pani Magdo!!!
Jak dawno do Pani nie pisałam... Na początku- póki pamiętam- gratuluję
koncertu "Trzymaj się swoich chmur..." Nagrałam sobie i oglądam, oglądam, oglądam... A dziś był "Koncert na 50 serc"... Co tam
szkoła!!! Jestem nią (tą szkołą) zdegustowana, także dzisiaj z lekcji
odrobiłam jedyny porządny przedmiot, czyli matematykę i obejrzałam ten
cudowny film... A jak się spłakałam...
Jak tam matury Pani syna? Wiem, że się niepotrzebnie pytam, bo
na pewno dobrze...
Pozdrawiam wiosennie, imieninowo (bo 18 maja jest Aleksandry).
Ola C
Olu C!
1.Jedyny porządny przedmiot -matematyka...Jak ja ci zazdroszczę ,że coś z niej rozumiesz! 2.Ten film z Meryl Streep?Piękny! 3.Frankowi został jeszcze egzamin z niemieckiego.Na szczęście ma świetnego korepetytora , więc mam nadzieję,że zda. 4.wysyłam ci zdjęcie na imieniny.MU

dla Oli C konwalie na imieniny
Dobry wieczór!
Widziałam pierwszą część koncertu -piękne.Gratuluję!!"Trzymaj się swoich chmur,mieszkaj tam a bywaj tu".:)Bardzo piękny i mądry koncert.Ja postaram się jak najdłużej nie schodzić z tych chmur:)
U mnie już po egzaminie -poszło mi dobrze.To znaczy z polskiego bardzo dobrze,z matematyki gorzej.Na wypracowaniu wykorzystałam wszystkie wolne kartki i patrzyłam gdzie by coś jeszcze dopisać:).Ja nie umiem pisać krótko:(.A to żle.
No i wiosna przyszła ,lato za niedługo.Najpierw komers na zakończenie gimnazjum(głupota,komers po gimnazjum?),póżniej koniec roku i wakacje:).Już się nie mogę doczekać.
Kłaniam się i życzę dużo słoneczka:).
Ania z Myślenic
ps.:idę czytać Ulissesa,Babcia mówi ,że przez to nie przebrnę,że trudne,że pisane pod wpływem"strumienia podświadomości",ale co ...książka mnie zainteresowała.Napiszę o refleksjach po...
Aniu!
Ile to rzeczy zostało napisanych pod wpływem strumienia podświadomości...Ale troche babcię rozumiem.Ja to przeczytalam dopiero na studiach.Ty juz byś chyba mogła zdać maturę z polskiego.Trzymaj się wiesz czego MU
To ja dziękuję!
Rozpady, odpady...Trzeba się maskować, aby nie doprowadzać innych do kompletnego szału. Lata praktyki! A poza tym teraz to nie jest znowu tak tragicznie. Próbuję się uczyć bycia wesołą ciotką(chociaż chwilami) bo co to za pożytek z lamentującej na okrągło, dziecko mi się depresji przez ciotkę nabawi.
A z rzeczy wesołych :
1.Miałam zadanie na zajęciach przeczytać "czarna krowa w kropki bordo gryzła trawę kręcąc mordą" w sposób WESOŁY! Aby grupa odgadła co to za emocje. Powiedziałam jak najweselej umiałam i co? Stwierdzono, że to był: a) płacz, b) histeria. Muszę nad tym popracować. A i jeszcze zamiast "czarna krowa" to powiedziałam "czarna kropka w kropki bordo.."
b) aby nie zgubić okularów miałam przy nich sznureczek...sznureczek już zgubiłam!
Anula bez sznurka(no i bez supłów na nim w tej setnej sekundzie)
Ps. Jutro nagrywamy!
Wesoła ciotko!
1.Co nagrywacie ?
2.Musisz popracować nie tylko nad tym.
3.Wykorzystuj każdy promień słońca. MU
;)
Jak to milo wejsc na poczte i zobaczyc od Pani e.mail, az serce
rosnie. To niesamowite ze moge tak po prostu do Pani napisac a jeszcze
cudowniejszy jest fakt ze Pani to czyta i odpisuje..Bardzo
dziekuje.
Tacy ludzie , ktorzy w swoim zyciu cos osiagneli, sa bardzo
niedostepni a Pani mnie zadziwia swoim cieplem i ta wlasnie
dostepnoscia.
Cudowna jest Pani i ten glos, taki cieply, prawdziwy i wrazliwy.
To nie pani spiewa, to pani dusza przemawia tym pieknym glosem.
Niesamowicie to Pani wyraza.
Jesli chodzi o te wiersze to jeden Pani wyslalam ale nie zauwazylam ze
jest odpowiedz, a byla tam na stronie w listach. Dziekuje za to
pieknie.
Natomiast ostatnio napisalam cos nowego.
Pomyslalam sobie ze skoro zaproponowala Pani cos jeszcze wyslac to
udalo mi sie napisac. Sprawia mi to duza radosc ze Pani to czyta ,
naprawde. Zreszta ja w tym jestem calkiem zielona, ale to przeciez
piekny kolor:)
Oto moje cos co mi ostatnio z duszy poplynelo:
Kiedyś dobrzy ludzie mówili Ci- będzie lepiej.
Myślałes Ty- mają rację.
Żyłeś związany z ,,nadziejką'' jak mąż z żoną.
Wasz miesiąc miodowy trwał długo, poznałeś wiele kalendarzy,
wierzyłeś- uda się.
Pewnego dnia odwiedziła Cię prawda.
Wpadła z wiatrem, nie pukając do drzwi, podała Ci zapisaną kartkę
papieru-skończony rozdział. Była trochę porwana jakby szarpana
zalana- czyżby deszczem?
losem rzucana, miotana wiatrem
trochę wypalona- chyba nie słońcem?
Czy ktoś zakpił z Ciebie?
Masz przecież ,,wieczne pióro'' i całkiem dobry wkład.
Chcę jeszcze pisać- krzyczałeś, lecz czemu kartka zapisana?
Wtedy mówili Ci: przykro nam.
Nie chciałeś tej roli, przecież to smutna maska.
Przyszła wiosna, zima odeszła, a Ty mówisz: będzie lepiej-
wystarczy kilka czystych kartek Twoje wieczne pióro i dobry
wkład!:)
Oto drugie:
Jest coś czego nie widac, lecz ciągle płynie.
Czy słyszysz jak mija dzień?
Czy rozumiesz magię czterokrotnego cyklu?
Który z nich przyniesie Ci kreske zmartwienia?
Kiedy przyjdzie anioł końca?
Z czym go powitasz?
Mowilam ze jestem zielona:) Dusza czasem meczy mnie wiec musze usiasc
i napisac.
W tamtym tygodniu widzialam na Tv2 fragmenty koncertu- "Trzymaj sie
swoich chmur" i musze pani powiedziec ze jestem pod wielkim wrazeniem.
Wzruszylam sie ogladajac ten koncert do lez i naprawde zrobila to pani
wszystko rewelacyjnie. Ma Pani fajne poczucie humoru:) podobalo mi
sie. Musze wspomniec o Pani Krystynie Jandzie.
Otoz wystep Pani Krystyny i interpretacja piosenki Wariatka
Tańczy był dla mnie niesamowity, tego sie nie da opisac.
Przewijalam caly dzien i ogladalam Jej wystep.
Jestem pod ogromnym wrazeniem, nie mialam zielonego pojecia ze
Pani Krystyna Janda ma taki glos...szok.
Przyznam ze ten koncert byl przepiekny ale brakowalo tam
najwazniejszej Osoby.:( Agnieszki Osieckiej.
Jest mi caly czas potwornie smutno ze minelam sie z Agnieszka:(
Chociaz nigdy Jej nie spotkalam czuje bardzo bliski zwiazek z
Jej osoba a Jej wrazliwosc na swiat jest moja wrazliwoscia.
Nosze Ja w sercu ale mam potworna pustke.
Tak bardzo mi smutno ze nie nigdy nie moglam z Nia usiasc gdzies
w parku i pogawedzic. Pare miesiecy temu bylam na grobie
Agnieszki i wiem ze jest Ona mojemu sercu najblizsza. Bardzo sie
ciesze ze teraz jest juz lato i wszystko kwitnie i jest zielono
bo to wszystko mi przypomina Agnieszke:)
Zazdroszcze Pani bardzo ze miala Pani taki bliski kontakt z
Agnieszka i spedzila z Nia tyle lat.
Ile bym oddala za jedno spotkanie?:(
Bog ofiarowal Pani bardzo duzo szczescia.
Bardzo mnie boli gdy odchodza dobrzy ludzie, swiat bowiem
potrzebuje ich bardziej niz Bog.
Pozdrawiam Pania serdecznie i zycze samej zieleni w sercu i myslach.
Karolino!
1.Usiądź sobie czasem i coś napisz;to pomaga wielu ludziom.
2.Cieszę sie za Krysię!Agnieszka dla niej napisała tę piosenkę.
3.Ja dobrze wiem jakie mialam szczęście w życiu znając tak długo i blisko Agnieszkę.Pozdrawiam MU

dla Karoliny- Agnieszka w czasie nagrywania "Rozmów o zmierzchu i świcie"
Kochana Pani Magdo!
Przyznam szczerze, że osobiście bardzo mi tu Pani brakowało... Może w tym okresie przedmaturalnym, w którym to zdecydowanie na bok powinnien pójść internet ten smutek był troszkę mniejszy - gdyż nie miałam czasu zbytnio o tym myśleć... Kilka dni przed maturą straciłam dziadka...Chorował...i jeszcze w styczniu z moich ust padło zdanie,iż boję się, że dziadek odejdzie tuż przed maturą...Wyrocznia...?Już może nic nie będę mówiła... Matura pisemna już za mną, wyniki 20 maja a do tej pory co? To strasznie drażliwe oczekiwanie na nie... Franek pewnie zadowolony prawda...?:) "Czas antenowy" ...tak tak....porażka - rozumiem Pani złosci - a najgorzej kiedy nic Pani nie może zrobić... Życzę szybkiego i "bezbolesnego" powrotu w kręgi internautów i ich
listów...:)
Pozdrawiam i ściskam mocno
Kamila
Kamilo!
Prawie każdy mial tak z dziadkiem, niestety.Ja nie zdążyłam ich w ogóle poznać.Nie wiadomo co lepsze... Trzymam kciuki za maturę.Franek 20-go maja zdaje język niemiecki.MU
Witam Pani Magdo,
Zupełny przypadek sprawił, że
przeczytałam Pani wywiad i trafiłam na Pani stronę... jakże szczęśliwy
przypadek....
Całą sobą potwierdzam to co Pani i cytowana przez
Panią Wisława Szymborska powiedziałyście o poezji. Albo się ma do
niej szczęście, albo do końca życia jest się jej pozbawionym... ja
miałam zaszczyt być w tej pierwszej grupie... ale dawno o tym zapomniałam...
jak cudnie jest wzruszać się nad wierszem, w nich szukać pocieszenia,
odwrócenia losu, uśmiechu... przypomniała mi Pani o tym i za to bardzo
dziękuję.
Myślę, że Pani wierszozbiory są przeogromne, czy mogłbym mieć prośbę. Dawno temu do głębi poruszył mnie piękny wiersz - "Kraina łagodności", gdyby zdarzyła się tak, że Pani go ma bardzo proszę o napisanie do mnie gdzie go mogę znaleźć, może jest on na Pani stronie (poznaję ją systematycznie, ale jeszcze wiele pięknych słów przede mną... ), byłabym bardzo wdzięczna.
Przepraszam, że zaczynam od prośby, ale jakoś tak się złożyło. Pozdrawiam Panią bardzo serdecznie, dziękując jeszcze raz za Pani stronę - ten cudny "kufer" z cudna zawartością. Klikam na jakiś dzień ( zaczęłam od dni urodzin moich najbliższych i moich własnych ) i czytam... i oczom nie wierzę... i jest to wspaniałe uczucie... właśnie Pani strona to dla mnie teraz taka Kraina łagodności....
Sylwia Mańkiewicz
Mila pani Sylwio!
Nie mam pewności czy nie chodzi pani przypadkiem o piosenkę Wojtka Bellona?Jeżeli tak- wysylam ja Pani dzięki uprzejmości Teresy Drozdy.I podrawiam serdecznie.MU
Witam Pani Magdo,
Piszę odnośnie wypowiedzi pewnego bardzo rozczarowanego Szarego
Polaka. Nie wiem gdzie Pan oglądał tek koncert, bo ja np. w piątek 14
maja, okolo godziny 17:00 programie drugim Telewizji Polskiej
widziałam pierwszą część koncertu "Trzymaj się..." Widziałam zarówno
występ pana Bajora, p. Opani, p. Geppert i p. Groniec. Co prawda były
wcześniej jakieś fragmenty, ale moim zdaniem tylko w ramach zachęty.
Druga część też ma być wyemitowana, tylko jeszcze nie wiem kiedy.
Pewnie wkrótce, mam nadzieję, że ku Pana uciesze.
Mnie osobiście koncert podobał się bardzo, teraz wiem co
straciłam decydując się nie jechać, znane piosenki w nowych
interpretacjach, uczyniły je zupełnie nowymi dziełami sztuki.
Jestem również pod wrażeniem występu Dorotki Osińskiej,
cudownie.
Ale jak człowiek chce być magistrem już w czerwcu to
niestety z pewnych przyjemnosci życiowych i uciech musi
rezygnować, na szczęście trzymam się swoich chmur.
Bardzo serdecznie pozdrawiam obie Panie i rozczarowanego też.
Margot.
Magistrze in spe!
Ktoś mi powiedział,że druga część ma być 21 maja w programie drugim o 16 50.Ale czy to prawda?Who knows?
Ja tam sie ciesze ,że widzialam to na żywo...Pozdrawiam MU
Właśnie zajadam kisiel truskawkowy z jabłkiem i czytam "Zabawić się na śmierć" Postmana. Całkiem ciekawe rzeczy pisze.
ps. Pani Magdo i na jakim kierunki studiów stanęło? Gdzie Franek będzie zdawał?
Całuje i ściskam mocno. Zafascynowana stolicą - ania.
Zafascynowana stolicą Aniu!
Bardzo przyjemna wycieczka!Czekam na następne reportaże. p.s.chyba jednak na socjologię...Pozdrawiam MU

3
PANI A... 04.2004
Pani słowa, zwrotki, rymy –
w nas zostały, żyją w nas.
Otulając serce nimi
wirujemy, cały czas
i nie przestajemy tańczyć,
chociaż czasem sił już brak,
bo się dla nas bal nie skończył,
bo bal dla nas ciągle trwa...
A dla Pani – jak to rani –
już po balu... Pani A...
Czasem słowo, zamyślenie,
czasem nutka-smutka – bęc!
Jakiś rym czy we śnie cienie,
dymu smak czy łza u rzęs –
wpada – z wiatrem czy ze śpiewem…?
Tak znajoma... Jak od A...
„Jak to? Skąd to?” – pytam siebie –
„Czy wspomnienie to czy znak?”
Może w Niebie, choć nikt nie wie,
bal nad bale wiecznie trwa?
Patrzę w gwiazdy – może zgadnę?
Może
któraś powie mi?
Gwiazdki mienią się bławatnie...
I tak błyszczą… Nie, to łzy…
Jedna chyba ma kształt nutki!
Mruga do mnie! Tak, to ta!
Więc nalewam szklankę wódki
i wypijam ją do dna –
za tę gwiazdkę w kształcie nutki!
Pani zdrowie – Pani A!
Roje gwiazd się w niebie iskrzą,
mienią się – zabawa trwa,
bo się bawi towarzystwo –
bal tam swój wszechświetny ma!
A my za te w niebie gwiazdki,
których coraz więcej tam –
bo tam błyszcza, gdy tu gasną –
których tak brakuje nam,
patrząc nocą w niebo jasne
trąćmy z nimi się – do dna.
Iwonna Buczkowska

*1. Wrocław trudny choć rekreacyjny. Ja po prostu nie umiem się zachowywać w sytuacjach skrajnego niezrozumienia siebie. Ale być może "sama chciała" jak śpiewała wczoraj i dziś DO. Jedna mała myśl jest w stanie zrobić ze mnie znany większości Balonik Kłapouchego, tylko, że ja go na własne życzenie przebijam kolcami - i jeszcze przy okazji dostaje się Balonikom Napompowanym i pełnym energii a to już powinno być karane i zabronione.
*2 Generalna to była moja prywatna chmura za którą pięknie się schowałam. Niczym niewidoczna. Tylko jak się trzymać tych chmur kiedy to jednego dnia zefirek, drugiego huragan, trzeciego prawdziwy halny a czwartego brak wiatru. Nie ma trzymania bez jakiejkolwiek stabilizacji. A te zdjęcia obłoków, te różne pory- tak, BOSKIE! Prawdziwa sfera niebiańsko anielska. To stamtąd spadają anioły. Kończyłam w sobotę obserwację chmur na "Po raz 18 proszę o zaznaczenie świateł.."- ależ reżyserski spokój ...i to tak bez pigułeczek? Czekam na 8 V ... i rozpaczliwie proszę o nie wycinanie konferansjerki bo na próbie było jej mało a ja chcę więcej! No i spokoju pod gruszą nie usłyszałam, bo obie strony uznały, że ta grusza jest już dostatecznie przećwiczona.
*3 W momentach w których na co dzień reagowałabym agresją, złością i nienawiścią, naturalnie przyszedł spokój, żal, współczucie i chęci. Jakaż to jest potworna zaraza, jak bardzo zabija i w dodatku nie
wybiera- artysta, chłopo-robotnik, lekarz, nauczyciel, student, bezrobotny, dziennikarz...na kogo wypadnie na tego BENC! Osoba z zewnątrz nic nie może zrobić, nie jest w stanie, tyko można patrzeć jak Człowiek staje się słabiutki- mimo że świadomy, jak bardzo nie panuje. Ta choroba jest moim zdaniem pewnego rodzaju działaniem w afekcie. - Rozpad! Można widzieć coś milion razy i się na to nie uodpornić, można wiedzieć o czymś z książek i z praktyki i ciągle tak samo być przerażonym. Przerażenie bezsilnością Człowieka.- Bezsilność teoretycznie na własne życzenie, a z drugiej strony wiadomo, że nikt sobie nie życzy być na takim krawężniku. Nie do zrozumienia, jedynie do pogodzenia się - próbuję tej zgody, nie wychodzi.
*4 To był trochę wyjazd w amoku od samego początku, do samego końca z przerwami na obłoki i podglądanie pracy Spokojnego Reżysera w pilotce. Przeleciało jak jeleń w niebie- niczym widmo. Już sama nie wiem czy oby na pewno ja tam byłam, czy ta brama chmurna to nie omam. Who knows? To się okaże za jakiś tydzień chyba.
*5 A i jeszcze jedno. Co z ludźmi, którzy wolą być pod krzesłem niż na krześle, pod fotelem niż na fotelu?
Dziękuję!
Anula czasem jak ten jeż, ale pracująca nad tym.
Ps0 Nie zgubiłam się. Chciałam wysiąść w Koluszkach aby zobaczyć jak tam jest ale chyba przespałam, bo nie zauważyłam takiej stacji. Ps1 Przesyłam
a) trzymanie się chmry
b) Mały zielony balonik ku chmurze

Anulo na krawężniku!
Gdybym nie znała ciebie z listów ,ktore piszesz tutaj- nigdy bym cię o te rozpady nie podejrzewala... Ja także się na nie nie godzę i nigdy nie zgodzę! I chcialam ci przy okazji bardzo podziekować za pomoc w opiekowaniu się drugą pilotką... Spokojny rezyser MU
Droga
Pani
Ośmielam
się wtargnąć do Pani skrzynki, zachęcony ciepłem i spokojem płynącym
ze strony, na którą przez przypadek trafiłem. Przepraszam za bezpardonowość
i w ramach oszczędności kilobajtów, od razu przechodzę do sedna.
W
sprawie, w której się do Pani zwracam, pisałem już do kilku znanych osób,
bardziej bezpośredno z ową sprawą związanych. Niestety nie otrzymałem
żadnej odpowiedzi. Pani zamyślone oblicze z pierwszej strony Pani strony,
napawa mnie nadzieją na otrzymanie choćby jednozdaniowej odpowiedzi, co będzie
niezbitym dowodem na to, że zostałem przeczytany.
20
lat temu, w teatrze Ateneum grany był spektakl Brel, kultowe jak to się mówi
przedstawienie, w gwiazdorskiej obsadzie. Poszukuję nagrań z tej sztuki,
ale nikt jak dotąd nie potwierdził, że takowe w ogóle istnieją. Oczywiście,
artyści biorący udział w tym przedsięwazięciu, część utworów
przenieśli do swojego solowego repertuaru, ale ja staram się dotrzeć do
jakiegoś zapisu tego konkretnego przedstawienia. „Hemar” doczekał się
realizacji telewizyjnej, „Wysockiego” wyżebrałem od realizatora dźwięku,
a „Brel”, najważniejsze w moim życiu przedstawienie , pozostaje dla
mnie nieosiągalne. Może tak ma być, by pozostało tylko w mojej głowie,
jako piękne wspomnienie.
Nie
mam wątpliwości, że dotarcie do tych nagrań nie jest łatwe. Ale może
umiałaby Pani wskazać mi osobę, do której powinienem się zwrócić. Będę
wdzięczny za każdą wskazówkę.
Bardzo
serdecznie pozdrawiam.
Mikołaj
Wójcik
Ps. A
ta Pani strona... Bajka. W dzisiejszych nowoczesnych czasach, mogłaby Pani,
najlepsze wiersze antologii ozdobić „empetrójkami” z najlepszymi
wykonaniami. Na przykład pan Bardini recytujący „Ballady i romanse”
Broniewskiego, albo pani D. Landowska śpiewająca „Różę” Dymnego,
albo pan Malajkat z romansem o drodze smoleńskiej. Jeszcze raz pozdrawiam
M.
Drogi Panie!
Obawiam się,że nie istnieje ścieżka dźwiękowa z "Brela".Ale zapytam Jasia Stoklosę,ktory jest moim sąsiadem(a był kierownikiem muzycznym tego spektaklu);a nuż nie mam racji? Tylko pozwoli pan,że zrobie to za kilka dni -po premierze Jasia (w poniedziałek), bo na razie to on nie ma glowy do niczego oprócz "Panny Tutli Putli"...PozdrawiamMU
p.s.Muszę wrócic do tej antologii.
Droga Pani
Ledwo wysłałem jeden list, już skrobię drugi. Przepraszam, obiecuję na tym poprzestać. Kalendarz tworzony z antologii wierszy, jest niepełny. Chciałbym bardzo nieśmiało, całkiem cicho podpowiedzieć, że grudzień kończy się na piątym dniu, a ja nieszczęsnego szóstego zawsze otrzymuję jeden prezent zamiast trzech, choć Mikołajki zbiegają się z moimi urodzinami i imieninami. Więcej już nic nie napiszę, bo mam świadomość, że, delikatnie mówiąc jestem nadmiernie bezpośredni. Pozdrawiam. Mikołaj Wójcik
Panie Mikolaju!
ja wiem że jest to kalendzarz niepełny i taki on już będzie niestety.Systematyczność nie jest moja siłą. A przestalam tworzyć Antologię 13 stycznia, kiedy dowiedziałam się,że Mistrz Jeremi Przybora (ktoremu co rano czytałam te wiersze)-zaczyna umierac.
Hura!!! Nareszcie! Skrzynaka otwarta! Ja tutaj tylko na chwilkę. Chciałam sie przywitać, napisać że żyję i jestem SZCZĘŚLIWA!! Przez ten czas Pani nieobecności na stronie trochę się pozmieniało w moim życiu.
poszłam w masce zwinięta w peleryną ciemną
z oczami zwężonymi
w migocące sierpy
szczęście mnie nie poznało
i tańczyło ze mną
nie wiedząc że to jestem
ja której nie cierpi
i los też mnie nie poznał
i pomyślał sobie
czemuż mam nie dogodzić
tej obcej osobie
(Maria Pawlikowska - Jasnorzewska)
Teraz szczęście tańczy ze mna i mam nadzieję, że nieprędko sie zorientuje, że to jestem ja.....
Jutro z samego rana jadę do Warszawy. Obiecałam sobie, że pójde do Łazienek. Nigdy jeszcze tam nie byłam. Jak wrócę zdam relacje z wyjazdu.
ps. Czy wierzy Pani ze marzenia się spełniają? Ja zaczęłam w to wierzyc :)
Całuję i ściskam mocno
ania
Aniu!
1.Jakie to szczęście,że jestes szczęśliwa!
2.I jeszcze do tego nigdy nie byłaś w Łazienkach!!!Tam jest najpiekniej na świecie!I koniecznie zajrzyj obok- do Ogrodu Botanicznego!Pisz jak bylo.MU
MUUUUUUUUUU!!!
Uprzejmie niosę i mam nadzieje, że doniosę, że to było „tylko”
nerwowe nie-po-rozumienie bo okazało się, że.... ZALICZYŁAM upiorne ćwiczenia
z propedeutyki ..... Pani R dopuściła mnie do egzaminu (28 maja... brrrr....)
!!
j – chwilowy mocarz propedeutyczny
Mocarzu!
Jest w porzo.Ucz się.W prezencie ciemne i nieostre zdjęcie .MU

2.
Pani Magdo,
od razu uprzedzam, że będzie beznadziejnie melancholijnie i bardzo za to Panią z góry przepraszam. Śmierć pana Przybory zabolała nas wszystkich, bo to był taki Starszy Pan, o którym myśli się , że będzie zawsze. Nie zdążyłam mu powiedzieć jak bardzo kocham Jego twórczość i jak bardzo Jego samego szanuję. Jednym z moich wielkich marzeń było Go poznać, lub chociaż uścisnąć mu rękę. Niestety nic w tym kierunku nie zrobiłam, nie napisałam nawet krótkiego listu. Bardzo żałuję, chociaż i tak czuję, że trochę Go jednak znałam.
Ten przydługi wstęp właśnie po to, żeby wyjaśnić, dlaczego pozwalam sobie na ten list. Jestem przekonana, że przed Panią długie lata pięknego życia, ale po co czekać? Ciągle nawołujemy: "śpieszmy się kochać ludzi" a potem, w tym biegu codziennym gdzieś nam to umyka. Dlatego dziś wysyłam wielkie serdeczne DZIEKUJĘ. Za to, że Pani jest, że tak pięknie śpiewała i śpiewa, i chcę poprosić, z czystego egoizmu, żeby robiła pani to jak najdłużej, jak najczęściej. Ja też mam swoje piosenki, które zabrałabym na bezludną wyspę, i tak jak pan Hanuszkiewicz uwielbiam "Jej oczy" (zwłaszcza, kiedy śpiewa to Pani właśnie z p. Hanuszkiewiczem). Ja taką bezludną wyspę mam, bo dwa lata temu wyjechałam do Kanady i mam tu ze sobą pani płyty. Mam też, całe szczęście, stały dostęp do Internetu i błogosławię pomysł Pani strony internetowej.
Pani Magdo, jeszcze raz bardzo dziękuję. Życzę mnóstwo słońca i masy uśmiechu. Serdecznie pozdrawiam, Małgorzata Gadula
Pani Malgorzato!
Bardzo pani dziekuje za te slowa.Za stronę internetową to juz trzeba dziekować Dorotce.Gdybym nagle (nie daj Boże!) umarła,to przynajmniej juz sie poznałyśmy i wiem że w Kanadzie mam swojego czlowieka...Wszystkiego dobrego!
Witam
serdecznie,
Przy
okazji przypomnę jedno wierszydło francuskie i przytoczę polskie tłumaczenie:
Le
voyager
Je
cherche un ombre claire
Qoi
est oublié par toi
Je
voudrais faire la connaissance de
Quelque
chose qui n’existe pas
Tu
pense je sius un garçon aliéné
Mais
je pense autrement
Je
sius un home qui t’a aimé autrefois
Maintmont
suit son chemin sans toi.
25.05.97r.
Paweł
(Luis) Łęczuk
Wędrowiec
Szukam
bladego cienia
Zostawionego
przez Ciebie
Chciałbym
poznać
To
czego nie ma
Myślisz, że
zwariowałem
Ja wiem, że
jest inaczej
Jestem człowiekiem,
który kochał
Ciebie kiedyś
Dziś idzie własną
drogą
Sam
To oczywiście
swobodne tłumaczenie, które każdy może równie dobrze po swojemu
napisać.
I jeszcze
jeden tekst specjalnie dla Pani i Pani Agnieszki Osieckiej. Napisany
wiele lat temu po obejrzeniu koncertu w Opolu Pt „Zielono mi”.
Zresztą rewelacyjnego koncertu.
Ku
pamięci Agnieszki Osieckiej
Do
Ciebie kieruję dziś słowa
I
wiem, że ich nie słyszysz
Chociaż
nigdy już nie zatańczysz
Żywa
na wieki będzie Twoja mowa
Ty,
która „nie żałujesz” niczego
Nawet
tego, że odeszłaś
Śpisz
teraz twardo
I
jesteś ciągle Agnieszką
Tobie
podobni
Płaczą
Jak
dzieci
Opróżniają
swój barek
I
proszą o kolejne małe piwo
Chociaż
jeden kufelek
Paweł
(Luis) Łęczuk
29.06.1997r.
Pozdrawiam
serdecznie Pani Magdo i do następnego listu.
PŁ
Pawle
Luisie Łęczuku!

„Apetyt
na czereśnie”
w
wykonaniu Teatru
FOYER
27.V
godz. 19:00
ul.
Komandosów 8
wieczór na górze 168
partia limitowana!

proszę, jak nam wyszło!
anula i justyna
(osinka pomysł zaakceptowała, ale prosi aby jej w to nie mieszać.... bo się kąpie; jednakowoż całuje bardzo..)
Drogie Czarownice!
Bardzo mnie to wzruszylo!DziękujęMU
1
bukiet maturalny dla Alicji
Witam po przerwie wiosennej. Jakis czas temu wysłałam z drżeniem klawiatury pierwszy e-mail do MU i.....lipa. Zero odpowiedzi. Tym razem juz nieco śmielej, ale znów mało konkretnie. Nie będę pisać dlaczego mi dobrze, czy też źle (a jest i tak i tak). A co u Ciebie, droga MU słychać?
"... że ktoś masuje mi stopy.
Całe dwie godziny..." (KJ, 3 maja 2004)
Że ktoś masuje mi duszę. I myśli. I "poczucie czucia".
To co Państwo we Wrocławiu stworzyliście było wspaniałe. Taka proteza
człowieczeństwa rozprzestrzeniająca się na wszystkich.
To radość i szczęście. Że są jeszcze tacy ludzie. Że Państwo
jesteście.
Z wyrazami szacunku!
A/
P.S. To dobrze, że "Anioły Europy" były w całości, a "Chmury" w
kawałkach
i później. To naprawdę dobrze. Bo to o czymś świadczy. Może niekoniecznie dobrym. Ale konkretnym i pozwalającym się umieścić. Jak to dobrze, że Państwo jesteście!
A!
1.Powtórzę się z chęcią:też się cieszę,że jeszcze jesteśmy... 2.Nie znoszę Telewizji za to , że "nie ma czasu antenowego" na pokazanie całego koncertu!A na co ma "czas antenowy"?... 3.Dostajesz zdjęcie grupowe zakulisowe.Z wyrazami szacunkuMU

Droga Pani Magdo!
Cudoownaaa Galaa! Umieściłam już swoje „ochy i achy”w Księdze Gości na stronie EAS-u, ale one wyrażają zaledwie okruch z pajdy(bochenka?) radości i wdzięczności za ten koncert!
Podczas pierwszego niedzielnego „trzymania się chmur” siedziałam na amfiteatralnym schodku…lokalizacja idealna – Pani & balon na wyciagnięcie ręki:)), muzyka i śpiew naprawdę unosi gdzieś do nieba, wykonania i układy choreograficzne mistrzowskie, na scenie sami Wspaniali, na twarzach widzów uśmiech, w oczach blask... wraz z piosenkami jak w magicznym kalejdoskopie zmieniają się nastroje…skupienie, zachwyt, powaga, nadzieja, smutek, roztańczenie…jak pięknie!
Po wyjściu z Teatru Polskiego rozentuzjazmowana, naładowana pozytywną energią, wprost rzucam się na budkę telefoniczną i dzwonię na komórkę do T.(mała dygresja: T.- moja przyjaciółka, w VI kl. nauczyła mnie słuchać Pani piosenek, w rewanżu za co ja „nawróciłam” ją na E.Geppert i Piwnicę pod Baranami; ilość wspólnych wieczorów przy świecach z Pani głosem i słowami AO w tle – niezliczona; ilość nocy spędzonych na oglądaniu „Rozmów…” oraz „Zielono mi”- (…)!; od lat jest Pani dla nas jedną z najważniejszych „osób odniesienia” w rozedrganej podróży przez nasze pogmatwane, młodzieńcze (22lata…ojoj..czujemy się z tym potwornie STARO) życie; koniec dygresji:))…A więc dzwonię do T: „Gdziekolwiek jesteś, przyjeżdżaj na dziewiątą, na Galę!!!Wspaniała!!!Nie pożałujesz!!!”- bełkoczę nieskładnie do słuchawki-„Jak nie zdążysz, to chociaż od przerwy, Tttt.!!!!”
Uff, udało się. T. dotarła na czas.. znowu chmury i anielski chór, Pani w pilotce, A.P. przytknięty do półpegazia;)... znalazło się nawet wolne miejsce na samym środku…chce mi się tańczyć ze szczęścia…koncert wypada jeszcze lepiej, widzowie żywiej reagują, cieszą się, klaszczą, pewniej śpiewają „Remedium" (jak ja zawsze chciałam z Panią zaśpiewać!!!)…pod koniec mała przeprawa z wciąganiem na nasze piętro transparentu czyli „uprawiajmy sporty ekstremalne w teatrach”:) i fruwające róże.
W drodze do samochodu nucimy z T. „gadu gadu gaduuu nocą”…”Jeśli masz ochotę, to ja zapraszam na nocne gadu gadu!” – proponuje T….rozmawiamy do rana, zajadając pyszne ciasto, za oknem maj...
W poniedziałek nieprzytomne idziemy na Finał PPA(ja żartowałam, że w tym roku mamy przegląd kapel rockowych) i „Galerię” J. Karczmarskiego(Jak Pani się podobało? Piosenka o drodze przez piekło wgniotła mnie w fotel!). Podczas przerwy zastanawiamy się, stojąc z przyjaciółmi obok bufetu, gdzie zgubiła się dziesiąta finalistka obdarzona pięknym głosem. Nagle z boku dochodzi mnie pytanie: „Iza, jak ona się nazywała?” Odwracam się i widzę moją kleżankę z PANIĄ…chwila namysłu…paraliż…środek krzyczy radośnie: „Magda Umer, Magda Umer”, potok wzruszenia i serdecznych słów dochodzi do gardła, ale nie wydobywa się na zewnątrz, moja śmiertelnie poważna twarz trzeźwo i rzeczowo odpowiada „Słowińska.”. Co za kretyński słup soli robi się ze mnie w takich sytuacjach!!! No trudno, może kiedyś, przy innej okazji się odważę.
Tymczasem dziękuję za wszystko. W tych niełatwych czasach obecność takich ludzi jak Pani bardzo pomaga, naprawdę...
Pozdrawiam gorąco!
Wrocławianko!
1.Bardzo miły list.Bardzo.Pomaga nie tracic wiary w sens mojej pracy...
dla Wrocławianki.Kłania się nisko Wojtek Kościelniak- reżyser i pieśniarz.