W tym miejscu będę publikuję wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi

Dobrego czytania.

 


umermagda@o2.pl 


KORZYSTAJĄC Z KOLOROTERAPII EKSPERYMENTUJEMY Z KOLORAMI ABY NASTRÓJ MAGDY UMER ULEGŁ POLEPSZENIU. 

 

JEDNOCZEŚNIE PONAWIAMY PROŚBĘ ABY POJEMNOŚĆ NADSYŁANYCH LISTÓW NIE PRZEKRACZAŁA 100 KILOBAJTÓW I TO TEŻ W WYJĄTKOWYCH SYTUACJACH.

 

UWAGA NOWY FELIETON MU - W DZIALE MU O INNYCH
Wspomnienie o Kalinie

Mili moi internauci!!!
Wróciłam i POWOLI zacznę odpisywać na listy. Jest ich tyle, że darujcie mi nie odpisanie na wszystkie...Ale za każdy list  bardzo serdecznie dziękuję!!!MU

4

 

Witam Pani Magdo i dziękuję za ciepłe słowa.

Ponieważ zbliża się Dzień Matki wysyłam Pani wiersz napisany specjalnie dla mojej mamy,

który pragnę zadedykować również Pani – jako matce i wszystkim innym mamom w podziękowaniu za to, że są i kochają mimo wszystko.

Pozdrawiam gorąco! PŁ

 

Mojej  mamie

 

Jakie biedne jest

Matki serce

Tak słabo bije

A znosić musi tak wiele

 

Zawsze troskliwe

Jednakowoż czułe

Co wierne

Choć bije wciąż słabiej

 

Biedne to serce

Z raną niezagojoną

Tak bardzo zmęczone

A jednak przebacza

 

Bo tylko Ona jedna

Matka

Nas kocha

Naprawdę

 

15.10.2000r.

Paweł (Luis) Łęczuk

 

Poeto Pawle Luisie!

 

1.Dziękuję za wiersz w imieniu wszystkich matek.

2.Moje serce bije mocno, jednakowoż ma różne niezagojone rany.Ale to nie synowie mi je zadali.

3.Mam nadzieję ,że nie tylko matka cię kocha naprawdę.

4.Życzę ci ,żeby naprawdę pokochala cię jeszcze matka twoich dzieci.Co najmniej ona...

5.Wysyłam niezapominajki z mojego ogrodu dla twojej mamy.MU

niezapominajki dla mamy Pawła LŁ

 

 

Pani Magdo,

 

 Chcemy Pani przesłać radosną wiadomość, że nasza córka Natlka ( II

 klasa) wygrała z Pani piosenką "Koncert jesienny na dwa świerszcze"

 konkurs "Od Przedszkola do Opola". Nagranie było na początku kwietnia

 .Emisja programu będzie prawdopodobnie w terminie kiedy będzie dorosłe

 Opole, czyli 23 lub

30 maja.

 

Chociaż to Pani piosenka, nie była Pani gościem programu ponieważ

 dzieci śpiewały piosenki z Opola. Gościem była pani Alicja Majewska-

 debiutowała

w

 Opolu. A mali wykonawcy śpiewali "Ach cóż to był za ślub", "Bo z

 dziewczynami nigdy nie wie się", "A mnie się marzy kurna chata",

 "Kolorowe Jarmarki" i Natalka jako

ostatnia

 "Koncert...".

 Jak widać piosenka pokonała pozostałe a my ogromnie się ucieszyliśmy.

 Nagranie było wyczerpujące, bo próby zaczęły się o 15.00 a Natalka

nagrywana

 była dopiero o 20.00. Dla Pani to żadna nowość, ale my bylismy

 wykończeni.

 

 Natalia uczy się w 2 klasie Szkoły Podstawowej w Gdańsku, a śpiewa

solówki

w

 Pałacu Młodzieży w Gdańsku . Po tej wygranej piosenkę śpiewa na

wszystkich występach zespołu. Czasami tylko by sprawdzić czujność

 słuchaczy zmienia

w

 ostatniej zwrotce tekst na "dwa kleszcze". Natalka śpiewanie traktuje

 jako przyjemność i przywilej młodości (potem trzeba będzie za coś

 przeżyć

dlatego

 chce połączyć przyjemne z pożytecznym i zostać weterynarzem), ale

 również pięknie tańczy i maluje.

 

 Mam nadzieję, że Pani ta wiadomość również sprawiła odrobinę radości i

 satysfakcji. Będzie Pani mogła usłyszeć swoją piosenkę w wykonaniu

 małej wokalistki.

 

 Pozdrawiamy serdecznie z Gdańska

 

 Rodzice Natalki Narożańskiej

 Ewa i Wojtek

Drodzy rodzice Natalki!

 Bardzo mi miło!

Życzę wszystkiego dobrego Wam , Natalce i tym kleszczom, o ktorych będzie się musiała uczyć na weterynarii, jeśli nie zostanie piosenkarką, tancerką albo malarką. I sama nie wiem czego jej bardziej życzyć...MU

Pani Magdo

Nie będę dziękować że Pani jest, bo już to zrobiło wielu przede mną. Dodam tylko, że dzięki Pani i Agnieszce Osieckiej, warto było znaleść się na tym łez padole. Choć mogę zaśpiewać" czterdzieści lat minęło...", to w duszy nadal mi gra i dzięki temu, mogę realizować moją pasję. Ja również, tak jak Pani, nie rozstaję się z moim aparatem( minolta 500si). Zabieram go wszędzie i dzięki niemu, mogę zachwycać się klimatami, jakich pozazdrościć mi może, niejeden poeta. Moje wędrówkisą na miarę moich możliwości, ale i najbliższe okolice kryją niesamowite tematy. Bywa tak, że coś odbierze oddech, zatrzyma na moment bicie serca. Powstają potem z tego fotografie, które, jak ja to mówię ,mają duszę. Przemawiają do mnie słowami, które staram się przelać na papier - i tak powstają fotografie z moim opisem.Tak było ostatnio. Na skraju polnej drogi  zobaczyłam kamienny, półmetrowy krzyż. Kiedy go dotknęłam, poczułam coś, czego nawet nie potrafiłam nazwać. Takie krzyże pokutne, wykuwali z jednolitego kamienia mordercy i stawiali je w miejscu swojej zbrodni. Ten krzyż pochodził z XIIIw. Na przesłanej w załączniku fotografii, może go Pani zobaczyć. Piękny!, prawda?     

A oto co napisałam

KRZYŻ POKUTNY

Dusza ofiary i kata,

Uwięziona w kamiennym krzyżu na wieki,

Prosi o modlitwę.

 

Błysk flesza, trzask migawki.

Zamykam twardość kamienia

I kurz wiejskiej drogi,

W ciasnej kasecie filmu.

 

Wyciągam dłoń i dotykam kamienne ramię.

Siedem wieków, uwięzionym słonecznym blaskiem,

grzeje moje palce.

Na czerwonym maku pod krzyżem,

Żółto barwny motyl, trzepocze skrzydłami.

 

Ból ofiary i kata,

Chropowatością kamienia,

Wbija się w dłoń.

Przymykam oczy.

 

Zdrowaś Mario.... ,

Za kogo?

Łaskiś pełna.... ,

Za oboje!

 

Przygarbiona kobieta,

W pośpiechu kreśli znak krzyża,

Bezzębne usta układają się w kształt uśmiechu.

Kiwa głową i odchodzi.

 

Błysk flesza, trzask migawki.

Poniosę prośbę dalej.

 

Mam nadzieję, że ta fotografia i te parę słów pozwoli Pani przenieść się na moment na skraj starej wsi i poczuć smak czasu. Wszystkiego najlepszego. Jeśli Pani pozwoli, to jeszcze się kiedyś odezwę.  Barbara M.

 

Barbaro M!

 

Jasne że pozwolę.Wszystkiego dobrego .MU- przeniesiona na skraj starej wsi...

Kochana Pani Magdo!!!

 Jak dawno do Pani nie pisałam... Na początku- póki pamiętam- gratuluję

koncertu "Trzymaj się swoich chmur..." Nagrałam sobie i oglądam, oglądam, oglądam... A dziś był "Koncert na 50 serc"... Co tam

 szkoła!!! Jestem nią (tą szkołą) zdegustowana, także dzisiaj z lekcji

 odrobiłam jedyny porządny przedmiot, czyli matematykę i obejrzałam ten

 cudowny film... A jak się spłakałam...

 Jak tam matury Pani syna? Wiem, że się niepotrzebnie pytam, bo

 na pewno dobrze...

Pozdrawiam wiosennie, imieninowo (bo 18 maja jest Aleksandry).

 

 Ola C

Olu C!

1.Jedyny porządny przedmiot -matematyka...Jak ja ci zazdroszczę ,że coś z niej rozumiesz! 2.Ten film z Meryl Streep?Piękny! 3.Frankowi został jeszcze egzamin z niemieckiego.Na szczęście ma świetnego korepetytora , więc mam nadzieję,że zda. 4.wysyłam ci zdjęcie na imieniny.MU

dla Oli C konwalie na imieniny

Dobry wieczór!

 

Widziałam pierwszą część koncertu -piękne.Gratuluję!!"Trzymaj się swoich chmur,mieszkaj tam a bywaj tu".:)Bardzo piękny i mądry koncert.Ja postaram się jak najdłużej nie schodzić z tych chmur:)

U mnie już po egzaminie -poszło mi dobrze.To znaczy z polskiego bardzo dobrze,z matematyki gorzej.Na wypracowaniu wykorzystałam wszystkie wolne kartki i patrzyłam gdzie by coś jeszcze dopisać:).Ja nie umiem pisać krótko:(.A to żle.

No i wiosna przyszła ,lato za niedługo.Najpierw komers na zakończenie gimnazjum(głupota,komers po gimnazjum?),póżniej koniec roku i wakacje:).Już się nie mogę doczekać.

Kłaniam się i życzę dużo słoneczka:).

Ania z Myślenic

ps.:idę czytać Ulissesa,Babcia mówi ,że przez to nie przebrnę,że trudne,że pisane pod wpływem"strumienia podświadomości",ale co ...książka mnie zainteresowała.Napiszę o refleksjach po...

 

Aniu!

 

Ile to rzeczy zostało napisanych pod wpływem strumienia podświadomości...Ale troche babcię rozumiem.Ja to przeczytalam dopiero na studiach.Ty juz byś chyba mogła zdać maturę z polskiego.Trzymaj się wiesz czego MU

 

To ja dziękuję!

Rozpady, odpady...Trzeba się maskować, aby nie doprowadzać innych do kompletnego szału. Lata praktyki! A poza tym teraz to nie jest znowu tak tragicznie. Próbuję się uczyć bycia wesołą ciotką(chociaż chwilami) bo co to za pożytek z lamentującej na okrągło, dziecko mi się depresji przez ciotkę nabawi.

A z rzeczy wesołych :

1.Miałam zadanie na zajęciach przeczytać "czarna krowa w kropki bordo gryzła trawę kręcąc mordą" w sposób WESOŁY! Aby grupa odgadła co to za emocje. Powiedziałam jak najweselej umiałam i co? Stwierdzono, że to był: a) płacz, b) histeria. Muszę nad tym popracować. A i jeszcze zamiast "czarna krowa" to powiedziałam "czarna kropka w kropki bordo.."

b) aby nie zgubić okularów miałam przy nich sznureczek...sznureczek już zgubiłam!

Anula bez sznurka(no i bez supłów na nim w tej setnej sekundzie)

Ps. Jutro nagrywamy!

Wesoła ciotko!

1.Co nagrywacie ?

2.Musisz popracować nie tylko nad tym.

3.Wykorzystuj każdy promień słońca. MU

 

;)

 Jak to milo wejsc na poczte i zobaczyc od Pani e.mail, az serce

 rosnie. To niesamowite ze moge tak po prostu do Pani napisac a jeszcze

 cudowniejszy jest fakt ze Pani to czyta i odpisuje..Bardzo

 dziekuje.

 Tacy ludzie , ktorzy w swoim zyciu cos osiagneli, sa bardzo

 niedostepni a Pani mnie zadziwia swoim cieplem i ta wlasnie

 dostepnoscia.

 Cudowna jest Pani i ten glos, taki cieply, prawdziwy i wrazliwy.

 To nie pani spiewa, to pani dusza przemawia tym pieknym glosem.

 Niesamowicie to Pani wyraza.

 

 Jesli chodzi o te wiersze to jeden Pani wyslalam ale nie zauwazylam ze

 jest odpowiedz, a byla tam na stronie w listach. Dziekuje za to

 pieknie.

 

 Natomiast ostatnio napisalam cos nowego.

 Pomyslalam sobie ze skoro zaproponowala Pani cos jeszcze wyslac to

 udalo mi sie napisac. Sprawia mi to duza radosc ze Pani to czyta ,

 naprawde. Zreszta ja w tym jestem calkiem zielona, ale to przeciez

 piekny kolor:)

 

 Oto moje cos co mi ostatnio z duszy poplynelo:

 Kiedyś dobrzy ludzie mówili Ci- będzie lepiej.

Myślałes Ty- mają rację.

 Żyłeś związany z ,,nadziejką'' jak mąż z żoną.

 Wasz miesiąc miodowy trwał długo, poznałeś wiele kalendarzy,

 wierzyłeś- uda się.

 Pewnego dnia odwiedziła Cię prawda.

 Wpadła z wiatrem, nie pukając do drzwi, podała Ci zapisaną kartkę

 papieru-skończony rozdział. Była trochę porwana jakby szarpana

 zalana- czyżby deszczem?

 losem rzucana, miotana wiatrem

 trochę wypalona- chyba nie słońcem?

 Czy ktoś zakpił z Ciebie?

 Masz przecież ,,wieczne pióro'' i całkiem dobry wkład.

 Chcę jeszcze pisać- krzyczałeś, lecz czemu kartka zapisana?

 Wtedy mówili Ci: przykro nam.

 Nie chciałeś tej roli, przecież to smutna maska.

 Przyszła wiosna, zima odeszła, a Ty mówisz: będzie lepiej-

 wystarczy kilka czystych kartek Twoje wieczne pióro i dobry

 wkład!:)

 Oto drugie:

 Jest coś czego nie widac, lecz ciągle płynie.

 Czy słyszysz jak mija dzień?

 Czy rozumiesz magię czterokrotnego cyklu?

 Który z nich przyniesie Ci kreske zmartwienia?

 Kiedy przyjdzie anioł końca?

 Z czym go powitasz?

 Mowilam ze jestem zielona:) Dusza czasem meczy mnie wiec musze usiasc

 i napisac.

 W tamtym tygodniu widzialam na Tv2 fragmenty koncertu- "Trzymaj sie

 swoich chmur" i musze pani powiedziec ze jestem pod wielkim wrazeniem.

 Wzruszylam sie ogladajac ten koncert do lez i naprawde zrobila to pani

 wszystko rewelacyjnie. Ma Pani fajne poczucie humoru:) podobalo mi

 sie. Musze wspomniec o Pani Krystynie Jandzie.

 Otoz wystep Pani Krystyny i interpretacja piosenki Wariatka

 Tańczy był dla mnie niesamowity, tego sie nie da opisac.

 Przewijalam caly dzien i ogladalam Jej wystep.

 Jestem pod ogromnym wrazeniem, nie mialam zielonego pojecia ze

 Pani Krystyna Janda ma taki glos...szok.

 Przyznam ze ten koncert byl przepiekny ale brakowalo tam

 najwazniejszej Osoby.:( Agnieszki Osieckiej.

 Jest mi caly czas potwornie smutno ze minelam sie z Agnieszka:(

 Chociaz nigdy Jej nie spotkalam czuje bardzo bliski zwiazek z

 Jej osoba a Jej wrazliwosc na swiat jest moja wrazliwoscia.

 Nosze Ja w sercu ale mam potworna pustke.

 Tak bardzo mi smutno ze nie nigdy nie moglam z Nia usiasc gdzies

 w parku i pogawedzic. Pare miesiecy temu bylam na grobie

 Agnieszki i wiem ze jest Ona mojemu sercu najblizsza. Bardzo sie

 ciesze ze teraz jest juz lato i wszystko kwitnie i jest zielono

 bo to wszystko mi przypomina Agnieszke:)

 Zazdroszcze Pani bardzo ze miala Pani taki bliski kontakt z

 Agnieszka i spedzila z Nia tyle lat.

 Ile bym oddala za jedno spotkanie?:(

 Bog ofiarowal Pani bardzo duzo szczescia.

 Bardzo mnie boli gdy odchodza dobrzy ludzie, swiat bowiem

 potrzebuje ich bardziej niz Bog.

 Pozdrawiam Pania serdecznie i zycze samej zieleni w sercu i myslach.

 

 Karolino!

 1.Usiądź sobie czasem i coś napisz;to pomaga wielu ludziom.

2.Cieszę sie za Krysię!Agnieszka dla niej napisała tę piosenkę.

3.Ja dobrze wiem jakie mialam szczęście w życiu znając tak długo i blisko Agnieszkę.Pozdrawiam MU

dla Karoliny- Agnieszka w czasie nagrywania "Rozmów o zmierzchu i świcie"

 

Kochana Pani Magdo!

Przyznam szczerze, że osobiście bardzo mi tu Pani brakowało... Może w tym okresie przedmaturalnym, w którym to zdecydowanie na bok powinnien pójść internet ten smutek był troszkę mniejszy - gdyż nie miałam czasu zbytnio o tym myśleć... Kilka dni przed maturą straciłam dziadka...Chorował...i jeszcze w styczniu z moich ust padło zdanie,iż boję się, że dziadek odejdzie tuż przed maturą...Wyrocznia...?Już może nic nie będę mówiła... Matura pisemna już za mną, wyniki 20 maja a do tej pory co? To strasznie drażliwe oczekiwanie na nie... Franek pewnie zadowolony prawda...?:) "Czas antenowy" ...tak tak....porażka - rozumiem Pani złosci - a najgorzej kiedy nic Pani nie może zrobić... Życzę szybkiego i "bezbolesnego" powrotu w kręgi internautów i ich

listów...:)

Pozdrawiam i ściskam mocno

Kamila

Kamilo!

Prawie każdy mial tak z dziadkiem, niestety.Ja nie zdążyłam ich w ogóle poznać.Nie wiadomo co lepsze... Trzymam kciuki za maturę.Franek 20-go maja zdaje język niemiecki.MU

 

Witam Pani Magdo,

Zupełny przypadek sprawił, że przeczytałam Pani wywiad i trafiłam na Pani stronę... jakże szczęśliwy przypadek....
Całą sobą potwierdzam to co Pani i cytowana przez Panią Wisława Szymborska powiedziałyście o poezji. Albo się ma do niej szczęście, albo do końca życia jest się jej pozbawionym... ja miałam zaszczyt być w tej pierwszej grupie... ale dawno o tym zapomniałam... jak cudnie jest wzruszać się nad wierszem, w nich szukać pocieszenia, odwrócenia losu, uśmiechu... przypomniała mi Pani o tym i za to bardzo dziękuję.

Myślę, że Pani wierszozbiory są przeogromne, czy mogłbym mieć prośbę. Dawno temu do głębi poruszył mnie piękny wiersz - "Kraina łagodności", gdyby zdarzyła się tak, że Pani go ma bardzo proszę o napisanie do mnie gdzie go mogę znaleźć, może jest on na Pani stronie (poznaję ją systematycznie, ale jeszcze wiele pięknych słów przede mną... ), byłabym bardzo wdzięczna.

Przepraszam, że zaczynam od prośby, ale jakoś tak się złożyło. Pozdrawiam Panią bardzo serdecznie, dziękując jeszcze raz za Pani stronę - ten cudny "kufer" z cudna zawartością. Klikam na jakiś dzień ( zaczęłam od dni urodzin moich najbliższych i moich własnych ) i czytam... i oczom nie wierzę... i jest to wspaniałe uczucie... właśnie Pani strona to dla mnie teraz taka Kraina łagodności....

Sylwia Mańkiewicz


Mila pani Sylwio!

Nie mam pewności czy nie chodzi pani przypadkiem o piosenkę Wojtka Bellona?Jeżeli tak- wysylam ja Pani dzięki uprzejmości Teresy Drozdy.I podrawiam serdecznie.MU

 

Ta piosenka nazywa się "Pieśń Łagodnych". Napisał ją Wojciech Bellon, a skomponował Wojciech Jarociński.
 
Ile światłem prowadzeni
dróg powietrza przejść zdołamy
W ilu rzekach zanurzymy stopy
Ile w nas zdumienia jeszcze
ile złudzeń nie straconych
światów ile nie odkrytych wokół
 
Zadajemy te pytania głosem ptasim
niech prowadzą nas bez odpowiedzi nawet
Niech się wznoszą, niech się wznoszą
aż zabłysną tęczą
do krainy łagodności bramą
 
Białych plam poszukiwacze
wszędzie w sobie poza sobą
odkrywamy kary niezwyczajne
oto morza falowanie
statek ze szkarłatnym żaglem
oto splot płomienia życiodajny
 
Niech zakwita, niech oczyszcza, niech kształt nada
temu co w nas tkwi gdzieś na dnie samym
niech się wznosi, niech się wznosi
aż zabłyśnie tęczą
do krainy łagodności bramą...
 
 
Strona poświęcona Wolnej Grupie Bukowina: http://www.pulsar.net.pl/bukowina
 

 

Witam Pani Magdo,

 Piszę odnośnie wypowiedzi pewnego bardzo rozczarowanego Szarego

 Polaka. Nie wiem gdzie Pan oglądał tek koncert, bo ja np. w piątek 14

maja, okolo godziny 17:00 programie drugim Telewizji Polskiej

 widziałam pierwszą część koncertu "Trzymaj się..." Widziałam zarówno

występ pana Bajora, p. Opani, p. Geppert i p. Groniec. Co prawda były

 wcześniej jakieś fragmenty, ale moim zdaniem tylko w ramach zachęty.

 Druga część też ma być wyemitowana, tylko jeszcze nie wiem kiedy.

 Pewnie wkrótce, mam nadzieję, że ku Pana uciesze.

 Mnie osobiście koncert podobał się bardzo, teraz wiem co

 straciłam decydując się nie jechać, znane piosenki w nowych

 interpretacjach, uczyniły je zupełnie nowymi dziełami sztuki.

Jestem również pod wrażeniem występu Dorotki Osińskiej,

 cudownie.

 Ale jak człowiek chce być magistrem już w czerwcu to

 niestety z pewnych przyjemnosci życiowych i uciech musi

 rezygnować, na szczęście trzymam się swoich chmur.

Bardzo serdecznie pozdrawiam obie Panie i rozczarowanego też.

 Margot.

 

 Magistrze in spe!

Ktoś mi powiedział,że druga część ma być 21 maja w programie drugim o 16 50.Ale czy to prawda?Who knows?

Ja tam sie ciesze ,że widzialam to na żywo...Pozdrawiam MU

 

 

Pani Magdo było świetnie!!! Wróciłam z Warszawy i pisze tak jak obiecałam. Był to jeden z najciekawszych wyjazdów. A zaczęło sie niezbyt ciekawie. Wysiadamy (ja i Agnieszka - moja przyjaciółka) na Dworcu Centralnym w Warszawie a tu zimno, leje i strasznie wieje. Czwartek miałyśmy zaplanowany. Na początek trzeba zameldować sie w hotelu i zostawić zbędny bagaż. Potem pojechałyśmy na Woronicza a później do Teatru Powszechnego na Shirley Valentine. Na przedostatnią Shirley..... Było pięknie. Podczas owacji na stojąco i mnie się łezka zakręciła w oku. KJ jest rewelacyjna w każdej roli. I nie tylko jak gra ...... w ogóle jest wspaniała. Piątek, na nasze szczeście, był słoneczny. Dzień zaczęłyśmy od wyprawy na Stare Miasto. Potem pojechałyśmy do Łazienek. Boże! Jak tam jest pięknie!!! Zielono, kwitnąco, pachnąco. Pawie, wiewiórki, kaczki. Cisza, spokój. Aż dziwne, że w takim "szybkim" mieście jak Warszawa moze być takie miejsce. Usiadłyśmy na ławce i zaczęłam obserwować ludzi. Wszyscy spacerują, nigdzie się nie spieszą, uśmiechaja sie do siebie. Wcale nie chciało nam sie stamtąd wychodzić. Później pojechałyśmy na Powązki. Troszkę błądziłyśmy zamim znalazłyśmy grób AO ale bardzo miła pani sprzątająca poinformowała nas gdzie dokładnie szukac. Łazienek całych nie obeszłam. Ogród Botaniczny i resztę Łazienek zostawiłam sobie na następny raz. Będę miała pretekst zeby przyjechać do Warszawy. Jak ja Pani zazdroszcze, ze w każdej chwili może Pani wyskoczyć do Łazienek i zapomnieć o wszystkich zmartwieniach i troskach, bo tam się nie da myśleć o złych rzeczach. Tam jest najpiękniej na świecie!! W ogóle nie przypuszczałam ze w Warszawie jest tak pięknie. Do tej pory bywałam w stolicy tylko w okresie zimowym a i to bardzo rzadko. Do pociągu miałyśmy jeszcze trochę czasu więc pojechałyśmy nad Wisłę, położyłyśmy sie na trawie i zaczęłyśmy sobie układać w głowie to co przeżyłyśmy przez te 2 dni spędzone w stolicy. A przy tym uśmiałyśmy sie do łez. Było, jest i będzie co wspominać. ŻYCIE JEST PIĘKNE!!

Właśnie zajadam kisiel truskawkowy z jabłkiem i czytam "Zabawić się na śmierć" Postmana. Całkiem ciekawe rzeczy pisze.

ps. Pani Magdo i na jakim kierunki studiów stanęło? Gdzie Franek będzie zdawał?

Całuje i ściskam mocno. Zafascynowana stolicą - ania.

Zafascynowana stolicą Aniu!

Bardzo przyjemna wycieczka!Czekam na następne reportaże. p.s.chyba jednak na socjologię...Pozdrawiam MU

 

 

3

Droga Pani Magdo.
Ostatnio napisałam wiersz. Ma on tytuł: "Pani A..." Bardzo chciałam, aby go Pani przeczytała. Szukając kontaktu z Panią znalazłam tę interesującą a zarazem ciepłą stronę (zaraz dodam do "Ulubionych"). Przesyłam pozdrowienia i wiersz (ostatnią zwrotkę dopisałam, gdy dowiedziałam sie o śmierci Jacka Kaczmarskiego). Chętnie poznałabym Pani opinię na temat wiersza. Jeszcze raz pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego, Iwonna Buczkowska.

PANI   A...                          04.2004

 

Pani słowa, zwrotki, rymy –

w nas zostały, żyją w nas.

Otulając serce nimi          

wirujemy, cały czas          

i nie przestajemy tańczyć,

chociaż czasem sił już brak,

bo się dla nas bal nie skończył,

bo bal dla nas ciągle trwa...

A dla Pani – jak to rani

już po balu... Pani A...

 

Czasem słowo, zamyślenie, 

czasem nutka-smutka – bęc!

Jakiś rym czy we śnie cienie,    

dymu smak czy łza u rzęs –                          

wpada – z wiatrem czy ze śpiewem…?

Tak znajoma... Jak od A...

„Jak to? Skąd to?” – pytam siebie –

„Czy wspomnienie to czy znak?”              

Może w Niebie, choć nikt nie wie,

bal nad bale wiecznie trwa?

 

Patrzę w gwiazdy – może zgadnę?

Może któraś powie mi?      

Gwiazdki mienią się bławatnie...

I tak błyszczą… Nie, to łzy…

Jedna chyba ma kształt nutki!

Mruga do mnie! Tak, to ta! 

Więc nalewam szklankę wódki

i wypijam ją do dna –

za tę gwiazdkę w kształcie nutki!

Pani zdrowie – Pani A!

 

 

Roje gwiazd się w niebie iskrzą,            

mienią się – zabawa trwa,

bo się bawi towarzystwo –              

bal tam swój wszechświetny ma!

A my za te w niebie gwiazdki,

których coraz więcej tam – 

bo tam błyszcza, gdy tu gasną –

których tak brakuje nam,       

patrząc nocą w niebo jasne

trąćmy z nimi się – do dna.

                             

                                        Iwonna Buczkowska

 

 
Pani Iwono!
 
Bardzo dziękuję za miłe slowa i wiersz o Agnieszce.To prawda,że w niebie zaczyna sie robic strasznie ciasno...Pozdrawiam MU
p.s.Może sie pani narażę,ale uważam że szklanka wódki to zdecydowanie za dużo! To z jej powodu poginęło za wcześnie wielu wspaniałych ludzi .

 

*1. Wrocław trudny choć rekreacyjny. Ja po prostu nie umiem się zachowywać w sytuacjach skrajnego niezrozumienia siebie. Ale być może "sama chciała" jak śpiewała wczoraj i dziś DO. Jedna mała myśl jest w stanie zrobić ze mnie znany większości Balonik Kłapouchego, tylko, że ja go na własne życzenie przebijam kolcami - i jeszcze przy okazji dostaje się Balonikom Napompowanym i pełnym energii a to już powinno być karane i zabronione. 

*2 Generalna to była moja prywatna chmura za którą pięknie się schowałam. Niczym niewidoczna. Tylko jak się trzymać tych chmur kiedy to jednego dnia zefirek, drugiego huragan, trzeciego prawdziwy halny a czwartego brak wiatru. Nie ma trzymania bez jakiejkolwiek stabilizacji. A te zdjęcia obłoków, te różne pory- tak, BOSKIE! Prawdziwa sfera niebiańsko anielska. To stamtąd spadają anioły. Kończyłam w sobotę obserwację chmur na "Po raz 18 proszę o zaznaczenie świateł.."- ależ reżyserski spokój ...i to tak bez pigułeczek? Czekam na 8 V ... i rozpaczliwie proszę o nie wycinanie konferansjerki bo na próbie było jej mało a ja chcę więcej! No i spokoju pod gruszą nie usłyszałam, bo obie strony uznały, że ta grusza jest już dostatecznie przećwiczona. 

*3 W momentach w których na co dzień reagowałabym agresją, złością i nienawiścią, naturalnie przyszedł spokój, żal, współczucie i chęci. Jakaż to jest potworna zaraza, jak bardzo zabija i w dodatku nie

wybiera- artysta, chłopo-robotnik, lekarz, nauczyciel, student, bezrobotny, dziennikarz...na kogo wypadnie na tego BENC! Osoba z zewnątrz nic nie może zrobić, nie jest w stanie, tyko można patrzeć jak Człowiek staje się słabiutki- mimo że świadomy, jak bardzo nie panuje. Ta choroba jest moim zdaniem pewnego rodzaju działaniem w afekcie. - Rozpad! Można widzieć coś milion razy i się na to nie uodpornić, można wiedzieć o czymś z książek i z praktyki i ciągle tak samo być przerażonym. Przerażenie bezsilnością Człowieka.- Bezsilność teoretycznie na własne życzenie, a z drugiej strony wiadomo, że nikt sobie nie życzy być na takim krawężniku. Nie do zrozumienia, jedynie do pogodzenia się - próbuję tej zgody, nie wychodzi. 

*4 To był trochę wyjazd w amoku od samego początku, do samego końca z przerwami na obłoki i podglądanie pracy Spokojnego Reżysera w pilotce. Przeleciało jak jeleń w niebie- niczym widmo. Już sama nie wiem czy oby na pewno ja tam byłam, czy ta brama chmurna to nie omam. Who knows? To się okaże za jakiś tydzień chyba. 

*5 A i jeszcze jedno. Co z ludźmi, którzy wolą być pod krzesłem niż na krześle, pod fotelem niż na fotelu?

Dziękuję!

Anula czasem jak ten jeż, ale pracująca nad tym.

Ps0 Nie zgubiłam się. Chciałam wysiąść w Koluszkach aby zobaczyć jak tam jest ale chyba przespałam, bo nie zauważyłam takiej stacji. Ps1 Przesyłam

a) trzymanie się chmry

b) Mały zielony balonik ku chmurze

Anulo na krawężniku!

Gdybym nie znała ciebie z listów ,ktore piszesz tutaj- nigdy bym cię o te rozpady nie podejrzewala... Ja także się na nie nie godzę i nigdy nie zgodzę! I chcialam ci przy okazji bardzo podziekować za pomoc w opiekowaniu się drugą pilotką... Spokojny rezyser MU

 

Bardzo wiele już napisano o Mistrzu Przyborze. To wspaniały poeta, a tak mało wiadomości o jego twórczości można znależć. Szkoda ogromna. Niewielu znało Go tak dobrze jak Pani. Poza tym jest Pani filologiem i na pewno ma pomysły na interpretacje Jego utworów. Szczególnie zafascynował mnie utwór "Smierć ptaka". Piękny. Ciekawi mnie powód jego powstania. Czy artysta zawsze ma powód? Pani to wie najlepiej. Licząc na odpis pozdrawiam. Magdalena Tomalik
 
Pani Magdaleno!
To bardzo piękny wiersz i taki trochę inny niż pozostałe.Bardzo przejmujący.
Nie wiem czy artysta zawsze ma powód,ale tym razem miał..
To byly późne lata siedemdziesiąte.Jeremi i jego żona Alicja znaleźli chorą sójkę i postanowili się nią  zaopiekować .Jakiś kot złamał jej skrzydlo i nie zdążył schrupać...
Ja nawet jeździłam po weterynarza do Warszawy...Ale nie udalo jej sie uratować.Mistrz napisał wtedy ten wiersz i podarował mi go do śpiewania.Pan Jerzy Wasowski dopisal cudowną muzykę!
Wiem że teraz ma go nagrać na swoja plytę Grzegorz Turnau i ( na swoja osobna) Dorota Osińska .Ja to zaśpiewałam tylko raz,  ale za to zagrał mi (Boże jak pieknie!) Bogdan  Hołownia.
Nie moglabym teraz tego śpiewać, bo bym cały czas płakała. Pozdrawiam MU

 

Droga Pani Magdo!
 
Piszę w sprawie tego co dane było obejrzeć szaremu polakowi - a więc także mi - z tego co miało miejsce podczas koncertu piosenek Seweryna K.
Piszę ponieważ jestem mocno rozczarowany... Nie znaczy to oczywiście, że telewizja pokazała materiał nieciekawy i kiepski ale...
Właśnie: jest pewne ale. Można mieć sporo pretensji do zarządu TVP, że żałuje czasu antenowego na rzeczy ważne w zamian powtarzając w nieskończoność idiotyczne telenowele. Można i ja te pretensje mam.
Mam także inne zastrzeżenia...
Z dobrze poinformowanych źródeł wiem, że właśnie Pani miała decydujący głos kogo wyciąć, a kogo zostawić. To na pewno bardzo trudne ale (drugie) ....
Żałuję bardzo, że nie dane było mi usłyszeć Edyty Geppert, Mariana Opanii, Michała Bajora, Katarzyny Groniec....
Rozumiem, że promuje Pani młodych ale ( to już trzecie) czy w takim razie nie można było włączyć do programu tylko jednej piosenki śpiewanej przez Marylę Rodowicz zamiast Jej "mini recitalu"? Przecież w jej wykonaniu te piosenki znają wszyscy! Czy montując program, choćby przez skromność można było zdecydować się na wycięcie.... samej siebie? A wracając do młodych... Z niepokojem przyglądam się lansowaniu Pana Janusza Radka, który moim zdaniem niczym szczególnym się nie wyróżnia - może jedynie tym, że każdy utwór stara się "uaktorzyć" żeby nie powiedzieć "przeaktorzyć"... Wiem oczywiście jaki jest charakter wrocławskiego festiwalu ale (czwarte i ostatnie) ten wieczór miał nieco inny charakter...
 
Szkoda...  Może kiedyś ktoś wyda ten koncert w całości na DVD tak, jak to się stało z "Zielono mi" który mam i uważam, że jest to jedno z najpięknieszych wydarzeń ostatnich lat.
 
Pozdrawiam serdecznie
Michał
 
P.S. Nie spodziewam się, że list zostanie opublikowany na Pani stronie choć szczerze mówiąc jestem bardzo ciekawy opinii innych na ten temat.
 
Mocno rozczarowany Szary Polaku!
 
1.To ja ponoszę odpowiedzialność za to, kogo i co zobaczył pan i usłyszał w tym koncercie.
2.Moim marzeniem także jest , aby kiedys ten koncert w całości ukazal sie na DVD.Wrocławska telewizja obiecała mi,że zachowa CAŁY MATERIAŁ.
3.Wszystkie piosenki, ktore musialy zostać wycięte, były piekne, pieknie zaśpiewane, zaaranżowane , nagłośnione, oświetlone i zrealizowane.
4.Jedyną osobą, ktora moglaby podjąć decyzję o pokazaniu calości byla Nina Terentiew.Próbowalam ją o to prosić,ale na pytanie :"A po co to tyle śpiewać?!"- nie potrafilam  znaleźć odpowiedzi...Poza tym upokarzają mnie takie rozmowy.
5.De gustibus non disputandum est.Panu podabają sie bardziej jedni, innym zupełnie inni.I na to nic nie poradzimy.
6.Oczywiście że w pierwszej chwili chcialam wyciąć "Remedium".Ale istnieje coś takiego jak dramaturgia koncertu, pokazanie atmosfery na widowni , itd itp.
   Nie padła by także wtedy zapowiedź występu Maryli Rodowicz, ktora śpiewała NADZWYCZAJNIE!Niech mi pan wierzy, że nie zostawilam tego z miłości wlasnej.
Pozdrawiam Pana i pana dobrze poinformowane źródła.MU

Droga Pani

Ośmielam się wtargnąć do Pani skrzynki, zachęcony ciepłem i spokojem płynącym ze strony, na którą przez przypadek trafiłem. Przepraszam za bezpardonowość i w ramach oszczędności kilobajtów, od razu przechodzę do sedna.

W sprawie, w której się do Pani zwracam, pisałem już do kilku znanych osób, bardziej bezpośredno z ową sprawą związanych. Niestety nie otrzymałem żadnej odpowiedzi. Pani zamyślone oblicze z pierwszej strony Pani strony, napawa mnie nadzieją na otrzymanie choćby jednozdaniowej odpowiedzi, co będzie niezbitym dowodem na to, że zostałem przeczytany.

20 lat temu, w teatrze Ateneum grany był spektakl Brel, kultowe jak to się mówi przedstawienie, w gwiazdorskiej obsadzie. Poszukuję nagrań z tej sztuki, ale nikt jak dotąd nie potwierdził, że takowe w ogóle istnieją. Oczywiście, artyści biorący udział w tym przedsięwazięciu, część utworów przenieśli do swojego solowego repertuaru, ale ja staram się dotrzeć do jakiegoś zapisu tego konkretnego przedstawienia. „Hemar” doczekał się realizacji telewizyjnej, „Wysockiego” wyżebrałem od realizatora dźwięku, a „Brel”, najważniejsze w moim życiu przedstawienie , pozostaje dla mnie nieosiągalne. Może tak ma być, by pozostało tylko w mojej głowie, jako piękne wspomnienie.

Nie mam wątpliwości, że dotarcie do tych nagrań nie jest łatwe. Ale może umiałaby Pani wskazać mi osobę, do której powinienem się zwrócić. Będę wdzięczny za każdą wskazówkę.

Bardzo serdecznie pozdrawiam.

Mikołaj Wójcik

Ps. A ta Pani strona... Bajka. W dzisiejszych nowoczesnych czasach, mogłaby Pani, najlepsze wiersze antologii ozdobić „empetrójkami” z najlepszymi wykonaniami. Na przykład pan Bardini recytujący „Ballady i romanse” Broniewskiego, albo pani D. Landowska śpiewająca „Różę” Dymnego, albo pan Malajkat z romansem o drodze smoleńskiej. Jeszcze raz pozdrawiam

M.

Drogi Panie!

Obawiam się,że nie istnieje ścieżka dźwiękowa z "Brela".Ale zapytam Jasia Stoklosę,ktory jest moim sąsiadem(a był kierownikiem muzycznym tego spektaklu);a nuż nie mam racji? Tylko pozwoli pan,że zrobie to za kilka dni -po premierze Jasia (w poniedziałek), bo na razie to on nie ma glowy do niczego oprócz "Panny Tutli Putli"...PozdrawiamMU

p.s.Muszę wrócic do tej antologii.

 

Droga Pani

Ledwo wysłałem jeden list, już skrobię drugi. Przepraszam, obiecuję na tym poprzestać. Kalendarz tworzony z antologii wierszy, jest niepełny. Chciałbym bardzo nieśmiało, całkiem cicho podpowiedzieć, że grudzień kończy się na piątym dniu, a ja nieszczęsnego szóstego zawsze otrzymuję jeden prezent zamiast trzech, choć Mikołajki zbiegają się z moimi urodzinami i imieninami. Więcej już nic nie napiszę, bo mam świadomość, że, delikatnie mówiąc jestem nadmiernie bezpośredni. Pozdrawiam. Mikołaj Wójcik

 Panie Mikolaju!

ja wiem że jest to kalendzarz niepełny i taki on już będzie niestety.Systematyczność nie jest moja siłą. A przestalam tworzyć Antologię 13 stycznia, kiedy dowiedziałam się,że Mistrz Jeremi Przybora (ktoremu co rano czytałam te wiersze)-zaczyna umierac.

 

...piosenek Krajewskiego. Magda, to było cudowne! Zaśpiewane, oprawione muzycznie, scenograficznie i wyreżyserowane MISTRZOWSKO! Pomyśl sobie jak p. Przybora, Agnieszka i mój synek cieszą się w niebie. Poleciałaś wysoko. Całuję Żmija
 
Żmijo!!!
 
Trzymaj się swoich chmur  i wierz goraco w to ,co napisałaś o naszych ukochanych w niebie!!!Bez tego trudno żyć.MU 

 

Hura!!! Nareszcie! Skrzynaka otwarta! Ja tutaj tylko na chwilkę. Chciałam sie przywitać, napisać że żyję i jestem SZCZĘŚLIWA!! Przez ten czas Pani nieobecności na stronie trochę się pozmieniało w moim życiu.

poszłam w masce zwinięta w peleryną ciemną

z oczami zwężonymi

w migocące sierpy

szczęście mnie nie poznało

i tańczyło ze mną

nie wiedząc że to jestem

ja której nie cierpi

i los też mnie nie poznał

i pomyślał sobie

czemuż mam nie dogodzić

tej obcej osobie

(Maria Pawlikowska - Jasnorzewska)

Teraz szczęście tańczy ze mna i mam nadzieję, że nieprędko sie zorientuje, że to jestem ja.....

Jutro z samego rana jadę do Warszawy. Obiecałam sobie, że pójde do Łazienek. Nigdy jeszcze tam nie byłam. Jak wrócę zdam relacje z wyjazdu.

ps. Czy wierzy Pani ze marzenia się spełniają? Ja zaczęłam w to wierzyc :)

Całuję i ściskam mocno

ania

Aniu!

1.Jakie to szczęście,że jestes szczęśliwa!

2.I jeszcze do tego nigdy nie byłaś w Łazienkach!!!Tam jest najpiekniej na świecie!I koniecznie zajrzyj obok- do Ogrodu Botanicznego!Pisz jak bylo.MU

 

Miłego dnia i żeby było wreszcie cieplej!
                                        basia
 
Basiu!
 
Jest wreszcie cieplej.Ale jutro znowu ma padać niestety...MU

 

MUUUUUUUUUU!!!
Uprzejmie niosę i mam nadzieje, że doniosę, że to było „tylko” nerwowe nie-po-rozumienie bo okazało się, że.... ZALICZYŁAM upiorne ćwiczenia z propedeutyki ..... Pani R dopuściła mnie do egzaminu (28 maja... brrrr....) !!

j – chwilowy mocarz propedeutyczny

 

Mocarzu!
Jest w porzo.Ucz się.W prezencie ciemne i nieostre zdjęcie .MU

 

 

 

2.

Trzymaj sie swoich chmur

Dziękuję, dziękuję, dziękuje, przepiękny koncert poświęcony Sewerynowi Krajewskiemu. Tylko Pani potrafi przedstawić Twórcę tak pięknie. Dziękuję za cały program przygotowany tak inaczej niż telewizyjne produkcje. Najbardziej podobało mi się zakończenie koncertu, kiedy wszyscy wykonawcy przedstawiali się fragmentami piosenki. To było po prostu piękne. Pozdrawiam Anna Nowosielska.
PS. Dzięki takim osobom jak Pani moje życie staje się piękniejsze i uważniejsze na poezję i muzykę. Bardzo Pani za to dziękuję.
 
Pani Aniu!
A ja pani za te slowa.Dostaje pani  zdjęcie z ogrodu botanicznego we Wroclawiu.Wszystkiego dobrego! MU


Dzień dobry Pani,
piszę po wrażeniach telewizyjnej relacji "Gali" PPA. Wielka szkoda, że wszystko nie zostało pokazane...np. "Posrebrzane gitary", Kasia Groniec, Michał Bajor, Edyta Geppert, Stanisław Sojka, Mariusz Lubomski, Anna Maria Jopek z zespołem. Czy będzie można zobaczyć ten koncert w całości. Byłam, widziałam i dlatego pytam, bo warto by nagrać i potem kiedyś wrócić pamięcią...Bo koncert był fantastyczny.
serdecznie pozdrawiam
Marta Stanisławska
 
Pani Marto!
 
Jeżeli nic sie nie zmieni to za kilka dni zostaną pokazane dwie części tego koncertu-tzn 2xpo 50 minut.Wypadnie sporo,ale nikt nie chcial nam dać więcej czasu antenowego...MU
---

Pani Magdo,

od razu uprzedzam, że będzie beznadziejnie melancholijnie i bardzo za to Panią z góry przepraszam. Śmierć pana Przybory zabolała nas wszystkich, bo to był taki Starszy Pan, o którym myśli się , że będzie zawsze. Nie zdążyłam mu powiedzieć jak bardzo kocham Jego twórczość i jak bardzo Jego samego szanuję. Jednym z moich wielkich marzeń było Go poznać, lub chociaż uścisnąć mu rękę. Niestety nic w tym kierunku nie zrobiłam, nie napisałam nawet krótkiego listu. Bardzo żałuję, chociaż i tak czuję, że trochę Go jednak znałam.

Ten przydługi wstęp właśnie po to, żeby wyjaśnić, dlaczego pozwalam sobie na ten list. Jestem przekonana, że przed Panią długie lata pięknego życia, ale po co czekać? Ciągle nawołujemy: "śpieszmy się kochać ludzi" a potem, w tym biegu codziennym gdzieś nam to umyka. Dlatego dziś wysyłam wielkie serdeczne DZIEKUJĘ. Za to, że Pani jest, że tak pięknie śpiewała i śpiewa, i chcę poprosić, z czystego egoizmu, żeby robiła pani to jak najdłużej, jak najczęściej. Ja też mam swoje piosenki, które zabrałabym na bezludną wyspę, i tak jak pan Hanuszkiewicz uwielbiam "Jej oczy" (zwłaszcza, kiedy śpiewa to Pani właśnie z p. Hanuszkiewiczem). Ja taką bezludną wyspę mam, bo dwa lata temu wyjechałam do Kanady i mam tu ze sobą pani płyty. Mam też, całe szczęście, stały dostęp do Internetu i błogosławię pomysł Pani strony internetowej.

Pani Magdo, jeszcze raz bardzo dziękuję. Życzę mnóstwo słońca i masy uśmiechu. Serdecznie pozdrawiam, Małgorzata Gadula

 

Pani Malgorzato!

Bardzo pani dziekuje za te slowa.Za stronę internetową to juz trzeba dziekować Dorotce.Gdybym nagle (nie daj Boże!) umarła,to przynajmniej juz sie poznałyśmy i wiem że w Kanadzie mam swojego czlowieka...Wszystkiego dobrego!

 

Witam serdecznie,

Przy okazji przypomnę jedno wierszydło francuskie i przytoczę polskie tłumaczenie:

Le voyager  

Je cherche un ombre claire

Qoi est oublié par toi

Je voudrais faire la connaissance de

Quelque chose qui n’existe pas

Tu pense je sius un garçon aliéné

Mais je pense autrement

Je sius un home qui t’a aimé autrefois

Maintmont suit son chemin sans toi.

 

25.05.97r.

Paweł (Luis) Łęczuk

 

 

Wędrowiec

 

Szukam bladego cienia

Zostawionego przez Ciebie

Chciałbym poznać

To czego nie ma

Myślisz, że zwariowałem

Ja wiem, że jest inaczej

Jestem człowiekiem, który kochał

Ciebie kiedyś  

Dziś idzie własną drogą

Sam


 

To oczywiście swobodne tłumaczenie, które każdy może równie dobrze po swojemu napisać.

 

I jeszcze jeden tekst specjalnie dla Pani i Pani Agnieszki Osieckiej. Napisany wiele lat temu po obejrzeniu koncertu w Opolu Pt „Zielono mi”. Zresztą rewelacyjnego koncertu.

 

Ku pamięci Agnieszki Osieckiej

 

Do Ciebie kieruję dziś słowa

I wiem, że ich nie słyszysz

Chociaż nigdy już nie zatańczysz

Żywa na wieki będzie Twoja mowa

 

Ty, która „nie żałujesz” niczego

Nawet tego, że odeszłaś

Śpisz teraz twardo

I jesteś ciągle Agnieszką

 

Tobie podobni

Płaczą

Jak dzieci

 

Opróżniają swój barek

I proszą o kolejne małe piwo

Chociaż jeden kufelek

 

Paweł (Luis) Łęczuk

29.06.1997r.

 

Pozdrawiam serdecznie Pani Magdo i do następnego listu.

 

Pawle Luisie Łęczuku!

Bardzo mi sie podobaja te wiersze.Wszystkiego dobrego!MU  

 

Droga MU z tej strony Piotrek Osak. Na pewno Pani już zauważyła że jest pięknie, ciepło, te wschody i zachody słońca :) Postanowiłem brać życie z innej, lepszej strony. Jeśli spojrzeć na nie z tego dobrego punktu zauważy się piękno i delikatność. Wiecie, brakuje mi na świecie takich ludzi którzy są na dobre i na złe. Czemu ten świat jest taki fałszywy, kłamliwy?! Przecież można inaczej żyć. Uśmiechać się , nie patrzeć na to, że coś źle idzie. Bo jak się zmieni sposób myślenia i podchodzenia do różnych spraw, życie nam się zmieni na lepsze! Zapewniam :) Bądźmy dla siebie przyjaźni i kochajmy ludzi bez względu kim są. Wybaczajmy choć złamali nam serce, okłamali, stłamszyli. Bo nigdy nie zniszczy się człowieka!!! Człowiek, a w każdym razie osoba, która wierzy w ludzi, będzie dążyła do stworzenia, a raczej odbudowania piękna, które ludzie utracili. Świat Wiosna kochani, wiosna! :) Cieszmy się z pachnących kwiatów, ze śpiewu ptaków, zachwycajmy się cudownością i pięknem nocnego nieba. Czujmy jak krople spadające z tego nieba oczyszczają nasz umysł, serce, dusze :) Czujmy też bliskość drugiej osoby, osoby, na której nam zależy i jej zależy na nas. Bądźmy potrzebni i wyciągajmy pomocną rękę. Żaden nasz dobry czyn nie jest na marne! :) Wróciłem dziś z działki mojej koleżanki :) Było super. Byliśmy w trójkę one dwie i ja. Opaliłem się na pomidorka :) ale co tam :)
 
Pamięta mnie Pani?
 

„Apetyt na czereśnie”

w wykonaniu Teatru FOYER

27.V godz. 19:00

Dom Kultury Rembertów

ul. Komandosów 8

 
 
Pomidorku!
 
Jasne że cię pamiętam!Cieszyc sie z pachnących kwiatów nie jest trudno,ale kochać ludzi bez względu na to kim są  nie bardzo potrafię, niestety.Tyle strasznych rzeczy dzieje sie naokolo ...autorstwa tych ludzi, ktorych każesz mi kochać.Pozdrawiam MU

 

wieczór na górze 168

partia limitowana!

proszę, jak nam wyszło!

anula i justyna

(osinka pomysł zaakceptowała, ale prosi aby jej w to nie mieszać.... bo się kąpie; jednakowoż całuje bardzo..)

 

Drogie Czarownice!

Bardzo mnie to wzruszylo!DziękujęMU

 

1

M(...)!
Fakt jest faktem, że dziś pierwszy maja i jakby nie patrzeć skrzynka zamknięta jest do maja, więc musi zacząć działać. Wiąze się to oczywiście z Pani powrotem, którego nie mogę się doczekać!!! Brak ma Pani, listów, antologii (no właśnie antologii!!!)... wiem że ma Pani bardzo bardzo dużo pracy i z jednej strony czekam z niecierpliwością na powrót, z drugiej sobie mówię, że właściwie po tej pracy należy się Pani porządny wypoczynek, więc nawet majowe spóźnienie będzie przez internautów usprawiedliwione:)
A ja chciałam napisać, że premiera spektaklu "dresem obrośnięci" się udała i nawet zajęliśmy I miejsce w Przeglądzie Małych Form Teatralnych:)
A! Dzisiaj mi się Pani śniła! w czerwonej sukience do kostek, na boso, śpiewała zieś Pani na dużej scenie "Wariatka tańczy" (przepięknie), ja siedziałam chyba na publiczności i w pewnym momencie weszła na salę zła Maryla Rodowicz i... dalej nie pamiętam /może dlatego, ż spojrzałam w okno;)/.
Nareszcie wiosna, ciepło, kwiatki, świat odżywa! Ja czuję, że i pewnie Panią nastraja to pozytwynie!
Ostatnio zaczytuję się w Lipskiej. Czy Pani lubi Ewę Lipską?
 
pozrawiam ciepło Panią
alicja [od dziś 18(!)]
 
ps. Frankowi życzę połamania długopisu! Na pewno sobie poradzi!
 
Osiemnastoletnia Alicjo!
 
1.Jakoś trudno mi jest zabrać sie do odpisywania na listy.Przyjechałam trzy dni temu i od razu wpadłam w wir nadrabiania zaległości .W kolejce wiersze do przeczytania, płyty do przesłuchania, rozmowy o literaturze ze zdenerwowanym maturzystą...itd... itp...
2.Gratuluję I-go miejsca ! A w jakim sensie byliście w tym spektaklu "obrośnięci dresem"?O czym on był?
3.Wiosna jest zachwycająca.Daje mi siłę.
4.W Lipskiej zaczytuję się od ponad ćwierć wieku!Bardzo lubię!!!
5.Dostajesz w prezencie bukiet maturalny , który stał sobie dostojnie w szkole Franka. Mówi że chyba nieźle napisał,ale kto to może wiedzieć...pierwsze koty za płotami.Pozdrawiam MU

bukiet maturalny dla Alicji

 

Witam po przerwie wiosennej. Jakis czas temu wysłałam z drżeniem klawiatury pierwszy e-mail do MU i.....lipa. Zero odpowiedzi. Tym razem juz nieco śmielej, ale znów mało konkretnie. Nie będę pisać dlaczego mi dobrze, czy też źle (a jest i tak  i tak). A co u Ciebie, droga MU słychać?

 
P.S. Prowadzę m.in. zajęcia z edukacji prozdrowotnej i ostatnio okazało się, że już nawet szczęście zostało zdefiniowane. To tak jakoś tak:
"Szczęście to dodatni bilans powodzeń w stosunku do przeciwności losu".
Prawda jakie to proste?
Pozdrawiam
Krystyna z Zielonej Góry
 
Krystyno z Zielonej Góry!
1.Widocznie moja klawiatura zagubila gdzieś pierwszy list...przepraszam.
2.U mnie tez czasem dobrze a czasem źle.I także nie będę pisać dlaczego.
3.Bardzo przyjemna i nieskomplikowana definicja .Prozdrowotna.
4.W ramach przeprosin za "zero odpowiedzi"-przyroda wrocławska.MU 

"... że ktoś masuje mi stopy.

Całe dwie godziny..." (KJ, 3 maja 2004)

 

 Że ktoś masuje mi duszę. I myśli. I "poczucie czucia".

 

 To co Państwo we Wrocławiu stworzyliście było wspaniałe. Taka proteza

człowieczeństwa rozprzestrzeniająca się na wszystkich.

 

 To radość i szczęście. Że są jeszcze tacy ludzie. Że Państwo

 jesteście.

 

 Z wyrazami szacunku!

 A/

 

 P.S. To dobrze, że "Anioły Europy" były w całości, a "Chmury" w

 kawałkach

i później. To naprawdę dobrze. Bo to o czymś świadczy. Może niekoniecznie dobrym. Ale konkretnym i pozwalającym się umieścić. Jak to dobrze, że Państwo jesteście!

 

A!

1.Powtórzę się z chęcią:też się cieszę,że jeszcze jesteśmy... 2.Nie znoszę Telewizji za to , że "nie ma czasu antenowego" na pokazanie całego koncertu!A na co ma "czas antenowy"?... 3.Dostajesz zdjęcie grupowe zakulisowe.Z wyrazami szacunkuMU

 


Droga Pani Magdo!

 

 Cudoownaaa Galaa! Umieściłam już swoje „ochy i achy”w Księdze Gości na stronie EAS-u, ale one wyrażają zaledwie okruch z pajdy(bochenka?) radości i wdzięczności za ten koncert!

 

Podczas pierwszego niedzielnego „trzymania się chmur” siedziałam na amfiteatralnym schodku…lokalizacja idealna – Pani & balon na wyciagnięcie ręki:)), muzyka i śpiew naprawdę unosi gdzieś do nieba, wykonania i układy choreograficzne mistrzowskie, na scenie sami Wspaniali, na twarzach widzów uśmiech, w oczach blask... wraz z piosenkami jak w magicznym kalejdoskopie zmieniają się nastroje…skupienie, zachwyt, powaga, nadzieja, smutek, roztańczenie…jak pięknie!

 

 Po wyjściu z Teatru Polskiego rozentuzjazmowana, naładowana pozytywną energią, wprost rzucam się na budkę telefoniczną i dzwonię na komórkę do T.(mała dygresja: T.- moja przyjaciółka, w VI kl. nauczyła mnie słuchać Pani piosenek, w rewanżu za co ja „nawróciłam” ją na E.Geppert i Piwnicę pod Baranami; ilość wspólnych wieczorów przy świecach z Pani głosem i słowami AO w tle – niezliczona; ilość nocy spędzonych na oglądaniu „Rozmów…” oraz „Zielono mi”- (…)!; od lat jest Pani dla nas jedną z najważniejszych „osób odniesienia” w rozedrganej podróży przez nasze pogmatwane, młodzieńcze (22lata…ojoj..czujemy się z tym potwornie STARO) życie; koniec dygresji:))…A więc dzwonię do T: „Gdziekolwiek jesteś, przyjeżdżaj na dziewiątą, na Galę!!!Wspaniała!!!Nie pożałujesz!!!”- bełkoczę nieskładnie do słuchawki-„Jak nie zdążysz, to chociaż od przerwy, Tttt.!!!!”

 

Uff, udało się. T. dotarła na czas.. znowu chmury i anielski chór, Pani w pilotce, A.P. przytknięty do półpegazia;)... znalazło się nawet wolne miejsce na samym środku…chce mi się tańczyć ze szczęścia…koncert wypada jeszcze lepiej, widzowie żywiej reagują, cieszą się, klaszczą, pewniej śpiewają „Remedium" (jak ja zawsze chciałam z Panią zaśpiewać!!!)…pod koniec mała przeprawa z wciąganiem na nasze piętro transparentu czyli „uprawiajmy sporty ekstremalne w teatrach”:) i fruwające róże.

 

W drodze do samochodu nucimy z T. „gadu gadu gaduuu nocą”…”Jeśli masz ochotę, to ja zapraszam na nocne gadu gadu!” – proponuje T….rozmawiamy  do rana, zajadając pyszne ciasto, za oknem maj...

 

W poniedziałek nieprzytomne idziemy na Finał PPA(ja żartowałam, że w tym roku mamy przegląd kapel rockowych) i „Galerię” J. Karczmarskiego(Jak Pani się podobało? Piosenka o drodze przez piekło wgniotła mnie w fotel!). Podczas przerwy zastanawiamy się, stojąc z przyjaciółmi obok bufetu, gdzie zgubiła się dziesiąta finalistka obdarzona pięknym głosem. Nagle z boku dochodzi mnie pytanie: „Iza, jak ona się nazywała?” Odwracam się i widzę moją kleżankę z PANIĄ…chwila namysłu…paraliż…środek krzyczy radośnie: „Magda Umer, Magda Umer”, potok wzruszenia i serdecznych słów dochodzi do gardła, ale nie wydobywa się na zewnątrz, moja śmiertelnie poważna twarz trzeźwo i rzeczowo odpowiada „Słowińska.”.  Co za kretyński słup soli robi się ze mnie w takich sytuacjach!!! No trudno, może kiedyś, przy innej okazji się odważę.

 

Tymczasem dziękuję za wszystko. W tych niełatwych czasach obecność takich ludzi jak Pani bardzo pomaga, naprawdę...

 

Pozdrawiam gorąco!

 

Wrocł@wianka

 

Wrocławianko!

 

1.Bardzo miły list.Bardzo.Pomaga nie tracic wiary w sens mojej pracy...

 2.Przy następnej okazji masz sie odważyć.

3."Galeria " bardzo mi się podobała!Ciekawe co z tego zostanie w telewizji...

4.Zdjęcie  z "Galerii" specjalnie dla ciebie.Szkoda że Jacek już nie zdążył tego zobaczyć.

5."To moja droga z piekła do piekła".Najpierw Wołodia Wysocki, potem Jacek Kaczmarski, teraz Wojtek Kościelniak .Wspaniale to zaśpiewał!A jakie to bylo niezwykłe plastycznie!!!Pozdrawiam ciebie i koleżankę T,z którą jadłaś to ciasto z majem w tle.MU

dla Wrocławianki.Kłania się nisko  Wojtek Kościelniak- reżyser i pieśniarz.


Droga Muu,
 
Już wychodzę z zakrętu... Najlepszym  sposobem na złe chwile jest cierpliwe czekanie na te lepsze! Teraz to wiem,
opuszczona, ale silna, wchodzę w nowy etap mojego życia!
Czeka mnie jeszcze wiele zakretów i dróg bez wyjścia . Los jest przewrotny ,wierzę jednak w cudowne anioły i oby mi tej wiary nigdy nie zabrakło.
 
Pozdrawiam serdecznie
Magdalena
 
P.S. Oleńka pozdrawia i tańczy ( nie wiem co , ale ładne)
Puchatka macha ogonem !!!
 
Magdaleno przed zakrętami i drogami bez wyjścia!
 
1.W nie tak dalekiej  przyszłości przeczuwam jednak mniej pesymistyczny scenariusz...
2.Ludzie bardzo smutni i przygnębieni nie są w stanie zauważyć,że ktoś ładnie tańczy albo macha ogonem...Nie jest tak tragicznie.
3.Wysyłam  anioły z pięknego przedstawienia poświęconego Jackowi Kaczmarskiemu.I pozdrawiam MU

ARCHIWUM