W tym miejscu będę publikuję wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi

Dobrego czytania.

 


umermagda@o2.pl 


KORZYSTAJĄC Z KOLOROTERAPII EKSPERYMENTUJEMY Z KOLORAMI ABY NASTRÓJ MAGDY UMER ULEGŁ POLEPSZENIU. 

 

JEDNOCZEŚNIE PONAWIAMY PROŚBĘ ABY POJEMNOŚĆ NADSYŁANYCH LISTÓW NIE PRZEKRACZAŁA 100 KILOBAJTÓW I TO TEŻ W WYJĄTKOWYCH SYTUACJACH.

6.

UWAGA NOWY FELIETON MU - W DZIALE MU O INNYCH
. Wspomnienie o Kalinie

 

Małgosiu,

Pokaż to młodym - piosenki, znają a Hamlet często chodzi jako utwór anonimowy.

A moze to Ci juz kiedyś przesyłałem?

A.

Wersja "Hamleta" według J. Przybory

HAMLET (sam, nocą)

        O rany, jak ciemno!

        Co stanie się ze mną?

        Onegdaj zmarł papo,

        To stryja mam za to.

        Kłopotów mam nawał,

        Bo drania to kawał.

 

(Zjawia się duch)

 

        Ach, cóż to za zjawa,

        Ponura i krwawa,

        Po zamku się pęta?

 

DUCH

        Już mnie nie pamiętasz?

        Tatusia, szantrapo?

 

 

HAMLET

        O rany, to papo!

 

 

DUCH

        Nie papo, ty gapo,

        Lecz tylko duch jego,

        Złożony z samego

        Powietrza pustego!

 

HAMLET (szczękając zębami)

        Llleczczcz czczemmuż tto dduchu

        Zzażywasz dzdziś ruchu?

 

DUCH

        Bo muszę ci wyznać,

        Nim kury zapieją,

        Straszliwe cierpienia,

        Co w duchu szaleją.

        Twój ojczym i stryjo,

        A brat mój, ropucha,

        Gdym kimał, trucizny

        Mi nalał do ucha.

 

HAMLET

        Lecz skądże mój duchu

        Tak dobrze to wiecie?

 

DUCH

        Bom zaraz na drugim

        Obudził się świecie.

        I tak mnie zakopał

        Ów oprych w grób wąski,

        By zaraz z królową

        Połączyć się w związki

        I tronu zażywać

        Z występną niewiastą.

 

HAMLET

        O świnia nieczysta!

        Bezczelne plugastwo!

 

(Kur pieje)

 

DUCH

        Kur... zapiał! Dla ducha

        To rodzaj budzika.

        Pamiętaj o zemście!

        Ja - muszę już znikać!

 

(I znika)

 

HAMLET

        W zemście się będę

        Po dziurki zanurzał!

        O stryju szarpany!

        O twarz twoja kurza!

 

(Wchodzi Ofelia)

 

HAMLET

        Ach, cóż to ja widzę,

        To idzie Ofelia!

        Co profil ma piękny

        Jak rżnięta kamelia!

        Ofelio, pójdź, luba,

        Wszak kocham ja ciebie!

 

OFELIA

        Choć kochasz, zapewne

        Spotkamy się w niebie,

        Nie na tym rąbanym

        W jeziorka padole,

        Gdzie wszystkim tak straszną

        Zgotował los dolę.

 

HAMLET

        Ofelio, bądź pewna,

        Los nic nam nie zrobi!

        Na rano do ślubu

        Będziemy gotowi!

 

OFELIA

        To byłoby cudnie,

        Mój miły książęciu,

        Lecz cóż się przytrafi

        Biednemu dziewczęciu?

        Bo czuję już teraz

        Niejaką obawę,

        Że wnet już zwariuję,

        Albo też niebawem.

 

(Co mówiąc pakuje się w strumień i słychać okrzyki: "Ratunku!, bul, bul,

na pomoc, bul, bul, tonę, bul, bul, bul, itd., itp.)

 

HAMLET

        Ach, cóż to ja widzę!

        Pakuje się w strumień!

        Ach, cóż ja poradzę?

        Wszak pływać nie umiem!

        Mężczyzna jak kryształ

        Z wariatką utonie,

        A stryjo łachmyta

        Zostanie na tronie!

 

(Wchodzi Laertres)

 

LAERTES

        Nieszczęsny! Przez ciebie

        Ma siostra się topi!

        Już ledwie ją widać,

        Wiec dalej do kopii!

 

(Dobywa miecza)

 

HAMLET (na stronie)

        Bić albo nie bić

        Bezczelne to ryło?

        Raz a porządnie,

        Najlepiej by było.

 

(Dobywa miecza i biją się)

 

(Wchodzi Stryjo)

 

STRYJO

        To pewnie im chodzi

        O jakąś kobietę,

        Że tak się Laertes

        Naparza z Hamletem!

        Gdyby bratanka

        Tak sprzątnął mi jeszcze,

        Myśl o tym rozkosznym

        Napawa mnie dreszczem!

 

LAERTES (trafiony celnie)

        Serce Hamleta

        Przeszyła mi szpada.

        Cześć pracy, mój królu!

        Na razie wysiadam!

 

(I pada)

 

(Wchodzi MAĆ KRÓLOWA)

 

MAĆ KRÓLOWA

        Hamlecie, me dziecię!

        Opanuj się przecie!

 

HAMLET

        O, nie, mać królowo!

        Bo jeszcze ci muszę

        Powiedzieć to - owo!

        Ten stryjo, ta świnia,

        To bydle rogate,

        Dobrego, miłego

        Wykończył mi tatę!

        I teraz mnie bierze

        Prawdziwa ochota,

        By stryjo mojego

        Skosztował brzeszczota!

 

STRYJO

        Królowo! Skarć dziecię,

        Co mówi tak krnąbrnie,

        Bo jeszcze tym szpicem

        Naprawdę mnie rąbnie!

 

(Rąbnął)

 

STRYJO

        W samą wątrobę

        Mi szczeniak wygarnął!

        Królowo! Już możesz

        Się nosić na czarno!

 

(Pada i umiera)

 

MAĆ KRÓLOWA

        Od trupa, do trupa.

        Nieszczęsna ta grupa.

        Dzban szczęścia w skorupach,

        Przeklęta chałupa!

        W dekolcie ukrytą

        Mam małą flaszeczkę.

        Z flaszeczki trucizny

        Pociągnę troszeczkę.

 

(Dobywa, pociąga, pada i umiera)

 

HAMLET

        Od trupa, do trupa...

        Ach, cóżem ja zrobił!

        Stryj, mama i papa,

        Ofelia z braciszkiem...

        I ja się zaprawię

        Trucizny kieliszkiem.

 

(Zaprawia się i pada)

 

KURTYNA

 

Dobry Bracie!

Dziękuję i przesyłam w świat.Niech cieszy młodych... p.s.Przypomnialeś mi, że my to gralismy w szkole(nie wiem czy nie przy okazji jakiejs studniówki;ja oczywiście byłam Ofelią...)i nie wiedziałam wtedy chyba,że to napisal Jeremi Przybora!

 

kilka slow podziekowania za felieton o P. Jedrusiek


Pani Magdo-pisze do Pani z podziekowaniami za urocze i cieple slowa na temat wielkiej Kaliny Jedrusik. Prosze pisac wiecej na temat wielkich artystow, ktorych nie ma z nami.
 
U nas w Kanadzie pokazywali kilka odcinkow z "Kabaretu Starszych Panow"--moj maz i ja spiewamy sobie---
 
---starsi panowie , starsi panowie, starsi panowie dwaj----- bo ten fragment piosenki pamietamy i lubimy najbardziej.
 
Czytam poczte Pani czytelnikow i podobają mi sie Pani zdjecia i odpowiedzi. "Odkrylam" Pani www. dzieki P. Jandzie, ktorej dziennik czytam codziennie.Pozdrawiam serdecznie, R.Pomykalska
 
RP!
 
To nie jest takie proste pisac o artystach, ktorych już nie ma z nami...
Ale cieszę się,że to było dla pani ważne.Pozdrawiam serdecznie MU

Witam Panią serdecznie i ciepło !!!
 
Kłania się Iwona z Sosnowca ,ostatnio nie miałam czasu żeby spokojnie napisać do Pani .A dziś podobnie niespokojnie jednak już moja dusza dopomnina się tej rozmowy.Rankiem zdałam sobie sprawę, z tego że dbając o siebie stajemy sie przstępcami .Uswiadomiła mi to moja rodzinka , moja siostra wpadła dziś do domu z synem robiąc zamiesznie , przed 8 rano .Cały tydzień wstaje o 5 wracam na 17 miałam dość ,zapytałam siostrzeńca czemu nie mógł dospać choć godzinkę wiecej na to cała moja rodzina zrobiła ze mnie wyrodna ciotkę a siostrzeniec nagle miał zranione uczucia .I tak jak mówi mój przyjaciel pozwoliłam sobie to mam , rodzice czasem zwracają się do niego gorzej niż ja ale pani Magdo przestepcą jestem ja .Jakoś nie mogę uwierzyć w tę zbiorową głupote , ale cóż nie było reguł więc faktycznie to ja zawaliłam . Pozatym pięknie staram się uśmiechać i cieszyć z tego co mam .Czytałam listy wysłane do pani po śmierci Mistrza piękne ,smutne .Cóż więcej przykro mi .Ostanio weszłam na stronę Ernesta Brylla tak pieknie napisał "Widzę że bardzo jestem zagubiony. Moja dusza chce czasami wrócić do ciała i nie poznaje go. Może jest tak, że w naszym obecnym świecie często na wpół odchodzimy. Gubimy dusze. Gubimy łąkę oczekiwania. Gubimy nawet tę łąkę mocnego ziemskiego kochania. I znów znajdujemy i znów gubimy. Nie ma siły i wiary aby zapełniać pustą noc. Piszę tak, bo mam uczucie, że ludzie znów chcą się do siebie przybliżać. A odprowadzanie i przepraszanie nie jest obrzędem rozstawania ale wiarą w to, że oddaleni od siebie, czasem o zupełnie inne światy, możemy stanowić jedność. "Jakoś tak dziwnie się podziało w naszym świecie ale niestety podpisuje się pod tymi słowani coraz ciężej żyć w tym absurdzie .Wiem że marudzę ale jakoś to nie tak .Za to od poniedziałku pogoda ma byc piękna i mam nadzieję że to ona coś zmieni ,bo nawet największy spokój wysiada w zetknięciu z tym co dokoła.Zakochałam się po raz 2 w tym samym człowieku ja pięknie gdy tak co rok na nowo, a jednak da się.....wiosna ..wiosna .Pozdrawiam ciepło i
serdecznie .                                                                                                                                                                                                 
 
                                                                                                                                                                                                              Iwona W
 
Iwono W!
 
Gdybym przez cały  cały tydzień wstawała o piatej rano i o 17-tej wracała z pracy to byłabym najbardziej wyrodną ciotką na swiecie.Ja w ogóle nie lubie jak ktoś do mnie wpada a co dopiero o takiej porze...
Ale co  prawda to prawda-starajmy sie nie gubić duszy...Wyczekuję wiosny jak kania dżdżu i obserwuję zakochane kaczki, które zamieszkały sobie w moim ogrodzie.Wszystkiego dobrego dla pani i tej nowo-starej milości.MU
ps.I może jednak  dla bratanka...

Proszę Pani!!

 Czy Pani jest na mnie zła ,bo na żaden mój list nie dostałam odpowiedzi.Teraz się strasznie miartwię ,czy jakąś gafffęeę popełniłam::(.
Przesyłam KJ   którą z otwartymi rękami przyjmą do każdego teatru!!!Najlepiej by było jeśli Pani Krystyna przeniosła się teraz do Starego w Krakowie ,ale wiem ,że to tylko marzenie...:)
   Przytulam się
          Teraz jade do Wawy!!
 Zamartwiona Ania z M
 
Aniu z M!
Piękne zdjęcie!
Ja odpisałam na twój list,tylko Melepeta go nie zamieściła.Ona teraz nagrywa płytę i ma na glowie masę spraw, więc trzeba jej wybaczać wszystko.
p.s.Juz sie wyjaśnilo.Po rocznym urlopie Krysia wróci do teatru.Okropny jest ten halas wokół tego...Nikomu nic dobrego nie przyniesie.Pozdrawiam MU

Droga Aniu ten list musiał gdzieś się zapodziać bo jakoś go nie miałam... Zamieszczam poniżej i przepraszam - D

  Dzień dobry!!!Jak się cieszę,że już wiosna,nowe listy na Pani stronie i generalnie miła atmosfera!!Oby tak dalej.
    Na weekand przyjeżdżam do stolicy,mam nadzieję ,że żadnych terrorystów nie będzie,już ja tego dopilnuję ,żeby o Polsce zapomnieli;).
   W piątek byłam w Teatrze Słowackicego na"Idiocie'.Najpierw  oczywiście przeczytałam tę wspaniałą książkę,lubię Dostojewskiego... no a póżniej obejrzałam spektakl -w znakomitej obsadzie Rogożyn-Krzyżowski,Ałgaja-Dominika Bednarczyk,Nastasja-Anna Radwan i ....Myszin-Krzysztof Zawadzki.
  Odwieczny problem dobra i zła,namiętności ,ocalenia i tego ,że od miłości do nienawiści niedaleka droga i ta zazdrość ,chorobliwa Rogożyna.
   Brawa dla Pani Sass!!!!!
      Ehh bardzo ,bardzo się stęsknilam.:):)A Pani nie występuje gdzies w niedziele??:):)
      Ania z Myślenic
 
A z M!
 
Ja już  do 1 maja nigdzie nie występuję.Mam dużo innej pracy.I za 10 dni przylatuje mój starszy syn, juz jako magister lingwistyki stosowanej!Oglądaj sobie różne rzeczy i pisz o nich.Lubię twoje recenzje.Różnią sie od tych w gazetach MU

 

momenty i przebłyski

"Dawno temu ja byłam takim zbitym psem, wytarganym kotem i bardzo słabym człowiekiem.Nie dawałam sobie rady ze światem i z sobą ... "

Dawno temu...to jest szansa, że to przechodzi, że czas działa na korzyść? To jest w takim razie nitka nadziei, a że powiązana na supły i supełki to już mniejsza o to, ważne, że jest.

Wczoraj był dziwny wieczór w Czułym Barbarzyńcy, strasznie dzikie tłumy, pyszne mleko spienione, mnóstwo książek, szczypiący w oczy

dym(niestety!!!) przemiła atmosfera i mniej miłe poczucie braku szans na cokolwiek( jedyne co pociesza, to, to że nie tylko ja na to cierpię, Pognieciona najdroższa, chyba w tym samym momencie o tym samym

pomyślałyśmy...prawda?) Bo to już tak jest, że jedni są w trakcie, inni przed a jeszcze inni wcale. Ale i z tym się można pogodzić. Dziś tata mnie zapytał czy nie mam wrażenia, ze życie przecieka mi przez palce i co bym chciała robić. Życie nie to, że przecieka mi przez palce ale spływa rwącym potokiem, na którym rozwalają się wszystkie kajaki i łódki. To taki potok bez absolutnie ładnych krajobrazów, czasem jakiś przebłysk, którym się cieszę ponad wszystko. Pytanie o to co chcę robić pozostało bez odpowiedzi bo chcieć to ja sobie mogę bardzo, bardzo ale co z tego? Moja realna wizja na przyszłość - Pani Ania sfrustrowany pedagog w jednym z warszawskich gimnazjów albo Pani Ania sfrustrowana przedszkolanka...Oj nie, tego się dzieciom nie robi, nie ma nic gorszego niż nauczycielka w przedszkolu bez żadnych motywacji, będąca tam tylko dlatego bo nic innego jej w życiu nie wyszło. Zakazuję przyjmowania mnie na takie stanowiska. Ale naprawdę "czuło barbarzyński" wieczór był miły, dostałam prezent z okazji Czwartku, ucieszył mnie!

Co zrobić aby zauważyć sens w marzeniu i żeby owe marzenia nie powodowały frustracji? Może jednak nie warto marzyć?

Anula- psia krew, koci ogon!

Ps0. Śpioszki w paski to jest to! Ono waży tyle co 1/3 tabliczki czekolady. Musi dotrwać. Ps1. Aniu, poszukiwaczko archiwum. Dziękuję za przemiłe słowa. Archiwum się odnalazło, sama je przejrzałam ostatnio od A do Z czyli od początku do dziś. I musze przyznać, ze mój entuzjazm jest dużo mniejszy.

Anulo!

1.Jasne że jest szansa i nitka nadziei.I supły też .

2.Opiszcie mi dziewczynki dokładnie na czym polega fenomen "Czułego Barbarzyńcy"?Ja byłam tam dwa razy i wiem ,że teraz to jest miejsce kultowe i obowiązkowe.Co tworzy tę niezwykłą atmosferę? 3.A co byś ty chciała w życiu robic najbardziej?Jest w ogóle cos takiego? 4.Ja tam bym marzyła...

5.Jasne że musi z perspektywą takiej ciotki...Marz!MU

 

05:13.... za godzine wschód słońca...

 ....podobno najlepszym miejscem w Warszawie na przywitanie dnia jest

most świętokrzyski, z mojej orientacji przestrzennej wynika, że to jest całkiem niedaleko, że tuż obok, że wystarczy tylko wziąć płaszczyk, opatulić, omamulić i otatulić się szalikiem i można nawet w piżamce pobiec na most, można sią na nim potknąć i chluuup..... bo nie lubię niedziel, bo leżąc w wannie zdałam sobie sprawę, że coraz mniej rzeczy ma sens, że coraz mniej jest czasu (dzisiaj na przykład zniknęła kolejna godzina), że tak szybko wszystko myk myyyk, że nie romawiamy już ze sobą, a kiedy to się stało?, że po co mi te studia, skoro i tak po nic, że wybrałam najłatwiejsza drogę, zapchać się filmami, książkami, teatrami po to, aby mieć głowę pełną cytatów, a żadnej własnej myśli, bo taaaaak chuczy pustka że może być głupia i to przerrrrraża, że na takie życie to szkoda zdrowia, że nie ma szans na wiosnę, że choć tyle miejsc to nie ma dokąd pójść, że maj, maj i nagle listopad, że może rzeczywiście jutro świat> bez przedstawień Traviaty się nie zawali, ale na pewno przestanie się

kręcić, a to znaczy, że cały czas będzie ciemno i strrrrrrrasznie....

 dziękuję za zdjęcie.... oj, biedne teraz to nasze Tornado, myślę

ciepło,

choć wiem, że to nie pomoże....

 serrrrrrrdecznie

 gloomy sunday

 ps.0 może jednak pójdę spać?... po co czekać na otwarcie beznadziejnie

niedzielnego dnia....

 ps.1 wyniesione po kryjomu ze spotkania z portugalczykami: "sha" =

 herbata czy coś takiego, wiem, wiem, milowe wręcz kroki językowe

czynię, nie ma co, ale za to jaka integracja! paaaa (po)ranne

 

 Kobieto od Portugalczyków!

1."Gloomy Sunday" Billie Holiday, to jedna z ukochanych piosenek Tornada i moich... 2.Myslę że ty masz jednak troche wlasnych myśli.Na szczęście.Tylko NA RAZIE nie masz sczęścia w życiu .Mlodość to jest najtrudniejszy okres w życiu czlowieka...ale minie ani sie obejrzysz .Będzie jasniej.MU

Pani Magdo!
 
 
Zawsze śmiałem sie z ludzi , którzy piszą wiersze.Może jestem głupi ,ale tak było.I niedawno ,w nocy, kiedy nie mogłem zasnąć napisał mi się wiersz.Sam z siebie.Czy on jest beznadziejny?
 
 
a oto moj pierwszy wiersz:
 
 
"Mam 18 lat"
 
Żyję.
 
Nie byłem prowadzony na rzeź.
W szybę uderzają krople deszczu.
Nie kojarzą mi się
- z wybuchami
-ze strzałami
-z nalotami.
Kojarzą mi się z deszczem.
 
Wojna?
 
Widziałem z bliska:
CNN
TVN24
BBC...
 
Śmierć?
 
Moja babcia -czwarty zawał-78lat
Mój pies-otruty-7 lat
 
Dramaty?
 
Rzucila mnie kiedyś dziewczyna.
-Pokłóciłe...
-Nie wiem na co iść na studia.
Mam 18 lat
Żyję,ale...
Czuję ,ale...
Piszę,ale...
 
 
No i co pani na to? F
 
 
F!
 
Bardzo mi sie podoba!Naprawdę! I cieszę się ,że czytasz Różewicza!!!
Może jeszcze kiedyś ci się jakiś napisze i przestaniesz się z tego śmiać?MU

 

 

5

wiersze

 
Pani Magdo, czy pozwoli Pani, że korzystając z witryny podpowiem coś panu Piotrowi, który pisał do Pani zaniepokojony perspektywą, że ktoś mógłby ukraść mu wiersz opublikowany w internecie? Nie mnie wprawdzie prosi pan Piotr o radę ale jak pisał pewien Poeta "za zwrócenie uwagi można tylko podziękować" i na tym opieram nadzieję, że mnie pan Piotr nie potraktuje jak intruza.Jakoś bardzo mnie dotknął niepokój wyrażony w tym liście. Przecież Poezja jest bytem samodzielnym! Nie należy do nikogo! Jeśli ktoś pisząc wiersze daje dowód, że "tam był", to jest to już wielka łaska i za jako taką trzeba Bogu dziękować radością, a nie pazerniacką troską o to co "moje". Kto Poezji doświadcza ( czy pisząc wiersz, czy wiersz czytając, czy patrząc na nią z okna pociągu ) nigdy nie będzie chciał jej posiąść, bo jedną częścią z piękna Poezji jest współodczuwanie, dokładnie powiedziałabym nawet współczucie.Poza tym proszę się nie bać o prawa autorskie - jeśli wiersz będzie taki, że ktoś chciałby go ukraść to będzie dla Pana zaszczyt. Jacek Kuroń w swoich wspomnieniach "spod celi" pisze o złodzieju, który stojąc przy oknie, kilka godzin patrzył w wyjątkowo rozgwieżdżone tej nocy niebo, a wracając w końcu na koję westchnął - Że też kurwa nie można tego ukraść! -
No właśnie. Śmiało! Z wielką serdecznością - marta kucharska
Ps -Kot Stokłosów nie wlezie kiedy budka jest umieszczona na pniu głównym i z dala od gałęzi (Marcelina nawet nie próbowała przez 12 lat, a jest wyjątkowo "łowną" mamuśką. Od czasu kiedy postanowiłam,że dosyć tej panoszącej się prokreacji ( około 30 kociąt poszło do ludzi) kocia mama nie dała za wygraną i teraz ja muszę stawiać czoła mysim ofiarom o 5 rano. Ale ptaszka w łóżku nie miałam - jakkolwiek by to nie brzmiało. Pozdrawiam i Sąsiadów, którzy mało wiela, a byliby moimi ale to całkiem inna historia ;)))) marta kucharska
 
Wlaścicielko Marceliny!
 
Ale mi sie podoba ten list!!!Pod każdym względem.Mam nadzieję,że pan Piotr go przeczyta...Pozdrawiam bardzo serdecznieMU
p.s. u mnie w domowym "jeziorze" od dwóch dni,mimo nawrotu zimy , gorące uczucie kaczora i kaczki.Zastanawiam się ,czy dawać juz na wodę naszego sztucznego kaczora,czy czekać,aż z tego uczucia prawdziwych dwóch  kaczek  wynikną małe kaczuszki...


przedwiosenne uczucie dla pani Marty Kucharskiej

Witam Pani Magdo

Od kilku dni mamy wiosnę a ja chyba znów cierpię na bezsenność. Wczoraj np. poszłam spać o 3 a zasnęłam chyba ok 4. Dzisiaj czuję że będzie podobnie. Jest to chyba spowodowane piątkowym zaliczeniem u niezbyt przyjemnej kobiety. Jak sobie o niej pomyślę to od razu mi się ciśnienie podnosi (bardzo delikatnie mówiąc). Ona ma jakieś "ale" do mnie i to jest w tym wszystkim najgorsze. Albo po prostu padło na mnie i jestem osobą, którą musi ulać, ponieważ taka jest tradycja. Zresztą nie warto o niej mówić. Tak czy inaczej wczorajszy wieczór umilał mi kolega, który odezwała sie na gg z Irlandii i przegadaliśmy pół nocy. Ma przyjechać na wakacje. Tylko nie mogliśmy dojść do porozumienia gdzie pojedziemy. On i reszta chcą jechać nad Hańcze a ja koniecznie chce jechać nad morze. Kocham morze. Te zachody słońca na plaży..... za nic bym ich nie oddała. Chyba będę musiała poszukać innej ekipy. Wcześniej przeglądałam archiwum i dowiedziałam się że Pani syn Mateusz studiuje w Nowej Zelandii. Te dwie wyspy dobrze mi sie kojarzą :). Teraz, o ile sie nie mylę, to on już pisze prace magisterską. Tak jak mój brat. Chyba sa nawet z tego samego rocznika....hhmmm....no nie ważne. Jeśli nie przekroczę granicy prywatności to chciałabym sie dowiedzieć w jakim mieście studiuje, co studiuje i dlaczego tak daleko??!! A jeśli przekroczyłam to bardzo przepraszam. A jak Franek po maturze próbnej?? Bo moi znajomi tegoroczni maturzyści coś kiepsko. Ale mam nadzieje, ze w maju będzie lepiej. Całuję i ściskam mocno. ania ps. Dziękuję za łabędzie. Wywołały duży uśmiech na mojej twarzy. To zdjęcie przypomniało mi jak w Krakowie nad Wisłą karmiłam łapędzie i jeden porwał mojej koleżance rękawiczkę, i chciał ją zjeść. Ale chyba mu nie posmakowała ....hehe... i popłynęła sobie do morza..... (rękawiczka oczywiście). ps. I mamy godzinę 2. Spróbuję zasnąć. A jak nie zasnę to coś jeszcze poczytam i może wtedy sie uda.

Aniu!

1.To są takie bezsenne czasy przedwiosenne...muszą minąć. 2.Trzeba koniecznie jechac nad morze!Nic tak nie uspokaja. 3.Mateusz juz skończył studia i za chwilę będzie w domu - jako magister lingwistyki stosowanej.Kończył Uniwersytet w Wellington.Jest z 1977 roku. 4.Myśle że dlatego tak daleko,bo slyszal,że w Nowej Zelandii jest najpiękniej na świecie.I jest. 5.Franek jeszcze nie mial probnej matury.Będzie w kwietniu. 6.Po moich wyczerpujących odpowiedziach śpij dobrze.MU

 

MU!

 dojechałam, wróciłam, sprawdziłam - dwie ręce, dwie nogi, siedem

 białych i

trzy miliony czarnych myśli - nic nie brakuje, jestem cała!

 wracam - a tu Tornado się wyprowadza z powszechnego - oj nie dobrze,

 nie

dobrze się dzieje... rozrywa mi się wszystko (a w szczególności to, co ma dwie komory i dwa przedsionki) w środku jak pomyślę, że już niewiele TAKICH chwil mi zostało do przeżycia w miejscu, w którym spędziłam ten niełatwy mój czas.... pamiętam, że pewnego lata na tym parkingowym murku "za" czytałam "Białą bluzkę"; w domu, w pudełku ze skarbami leży sobie zdjęcie na tle szarych murów powszechnych; przeżyłam zmianę krzeseł i obsługi, poza Panem Kierownikiem Widowi, co zawsze się uśmiecha i po kilku latach przestał proponować mi już miejsce na balkonie, przesyłając tylko porozumiewawcze spojrzenie, bo zrozumiał, że to "moje podpierane miejsce" nie jest złe dlatego,że podłogowe, ale jest dobre dlatego, że właśnie "moje" i już nawet te blond-rude potwory w kasach mi nie straszne - może nawet i ich będzie mi żal; było zepsute ogrzewanie i wiało po plecach, za to póżniej im się coś poprzestawiało i w sierpniu było

 gorąco jak na równiku; byłam w jednym i drugim bufecie,wypiłam parę

zgrzewek kubusiów na schodach, a kanapkami podróżnymi dokarmiałam powszechne koty; bywałam tam z niejednym Tym Ktosiem ,o którym się już nie pamięta; stałam "za" w deszczu, w słońcu i w mrozie, sama, a czasami z tłumem jakichś obcych ludzi, czasami wystrczało pieniędzy na kwiatka czasami eech; byłam tam jawnie i zupełnie tajnie ("taak, mamuś, tak, jestem u dominiki, jest świetnie, mogę zostać na noc??"); po przedstawieniach jeszcze rozdygotana, pędziłam na wschodni na pociąg albo szukałam w nocy jakichś akademików na nocleg; przeszłam przez różne życiowe style i etapy: glany, flower power, sandały, adidasy, włosy czarne i tysiąc kolorów na głowie, długie i krótki, Kuba i Maciek, dół i góra itd wszystko się zmieniało, a Powszechny stał, do niego się wracało po równowagę.... przesiedziałam, a raczej popodpierałam tam, w kąciku pod ścianą, moją młodość, a teraz najbezpieczniejsze miejsce mojego życia będzie stertą gruzu, niby górą tych samych kamieni, w tym samym miejscu,ale z nich już nie będzie można złożyć nic, do czego można byłoby się przytulić. Smutno się wiosna zaczyna, oj smutno.....

 przytulam

 dziewczynka powszechna (zdezorientowana)

Zdezorientowana!

Twój list powinni wywiesić w gazetce ściennej w teatrze...Poszukam ci jakiegos zdjęcia na pocieszenie.MU

Reportaż? Tak z za kulis? Cenzurę przeszły dwa zdjęcia a) próba czyli dwie minuty i wszystko podobno gra b) koncert zza zielonej firany

To co mogę napisać reportażowo to kilka cytatów, które mnie dobiegły. "Bardzo ładnie dziewczynko" (dziewczynka śpiewająca miała około lat 20) "Powinnaś się ukłonić dziewczynko" - to współprowadząca koncert MU do owej 20 letniej... Za kulisami jeszcze Prański Wojtek K popalał papierosa, zastanawiając się czym jest dla niego głos MU i głos D.O. Nie wiem w końcu do czego doszedł bo nie dobiegły mnie jego słowa ze sceny(niestety). Było też kilka piosenek po angielsku, których ja ni w ząb! Tekstów przetłumaczonych brak! Za kulisami trochę kiepsko słychać i słabo widać, więc pozostają tylko(lub aż)wrażenia z tej drugiej strony.

****

Jest taka Książa Oskar i Pani Róża. Wstrząsający opis oswajania się ze śmiercią, ostatnie 12 dni życia 10 letniego chłopca, jego listy do Boga i próba przeżycia 100 lat. Jak można tyle rozumieć, tyle wiedzieć...To opowieść o tym co się dzieje w takiej chwili, czego chce dziecko. Ale i o rodzicach nie mających pojęcia w jaki sposób się odezwać, jedyne na co ich stać to kłamstwo i ucieczka. A dziecko i tak wszystko wie, chce usłyszeć, że umrze od własnych rodziców, mówi mu o tym ktoś inny ktoś kto pokochał i walczył o ostatnie szczęście, o spokój i odrzucenie lęku. Książka o PRZEJŚCIU! O dziesięcioletnim stulatku. Czytałam to w dużym sklepie książkowym, w kącie dla dzieci, na poduchach! Taki kącik, w którym można malować malowanki, czytać, słuchać bajek...Po przeczytaniu pokolorowałam statek, poszłam na jogę i nic nie mogłam zrobić! 78 stron i jedno życie!

Anu

G. wysyłam jedno bo 1. po co więcej? 2. z tym drugim coś nie tak...   D.

Anu!

Ładnie napisalaś o tej książce...ale ja jej na pewno teraz nie przeczytam.Trzymaj się i dla rownowagi przeczytaj o czymś radosnym.MU

p.s.zdjęcia jak na początkującego forografa moga być.

 

4.

Kochana MU!!!

Ostatnio na polskim uczymy się o Janie Kochanowskim, w tym także

 uwzględniając współczesne nawiązania do jego twórczości. I właśnie

 mieliśmy wiersz "Rzecz Czarnoleska" J. Tuwima. Jako osoba

 zainteresowana j. polskim zaczęłam szukać innych wierszy i znalazłam

 ten oto:

 

 Dwa wiatry

 Jeden wiatr - w polu wiał,

 Drugi wiatr - w sadzie grał:

 Cichuteńko, leciuteńko,

 Liście pieścił i szeleścił,

 Mdlał...

 

 Jeden wiatr - pędziwiatr!

 Fiknął kozła, plackiem spadł,

 Skoczył, zawiał, zaszybował,

 Świdrem w góre zakołował

 I przewrócił się, i wpadł

 Na szumiący senny sad,

 Gdzie cichutko i leciutko

 Liście pieścił i szelecił

 Drugi wiatr...

 

 Sfrunął śniegiem z wiśni kwiat,

 Parsknął śmiechem cały sad,

 Wziął wiatr brata za kamrata,

 Teraz z nim po polu lata,

 Gonia obaj chmury, ptaki,

 

 Mkną, wplatują się w wiatraki,

 Głupkowate mylą śmigi,

 W prawo, w lewo, świst, podrygi,

 Dma płucami ile sił,

 Lobuzują, pal je licho!...

 

 A w sadzie cicho, cicho...

 

 Ostatnio mam straszny humor. Napisałam tekst do dzieisęciominutowego

skeczu na temat szkoły i... Nie przeszedł. CENZURA. A moim zdaniem tam

 nic niewłaściwego nie było. No ale nieważne.

 Pozdrawiam i przytulam.

 Ola C

 

 PS. Przepraszam, że tak rzadko piszę- jeśli to ma w ogóle znaczenie...

> PS1. Matura jest po to, zeby ją zdać...

Olu C!

To jeden z moich ulubionych wierszy!Chyba był w antologii?!Już nic nie pamiętam. Ucz się i nie przejmuj cenzurą.MU

 

tyle myśli i słów...

o ludziach i wiośnie

zagląda do ciebie

tyle spojrzeń i spotkań

odwiedza tę stronę

Ileż łez i usmiechów

przebudza tesknotę

i prosi o powrót

wyobraźnią choćby

do starych i nowych przyjaciół

 

m

 

m!

 

Jakie ladne!dziekuję MU

Droga Pani Magdo!
Przeczytałam w magazynie muzycznym, że KJ odchodzi z Teatru Powszechnego. W repertuarze na maj rzeczywiście powiało pustką... Czy to prawda? To gdzie ja teraz mam chodzić do teatru???????
Nie lubię "Loczków"!
Ewa
  Pani Ewo!
 
Niestety odchodzi...
Co to są "loczki"?MU
 

WITAM SERDECZNIE!

 
Zanim przesle fotografie z naszej najgoretszej sesji przesylam
2 portrety z albumu APETYT NA KOBIETY (moze trafia na strone Magdy Umer...)
 
Uklony i wiosenne serdecznosci  sebikoo

                                        

Dziękujemy i zamieszczamy - MU - nie mam na ten list odpowiedzi tak miało być czy coś zginęło??? D.

Witam, Pani Magdo!
 
W Kaliszu wiosna jakby zaczyna nieśmiało wyglądać zza rogu:) Co prawda słoneczka jeszcze mało i ciężko "naładować akumulatory", ale powietrze już zupełnie inne i świat wygląda jakby nieco korzystniej. Nie mam, niestety, hamaka, żeby położyć się w ogrodzie, ale za to oboje z Cezarem odbywamy spacery i podglądamy zmiany, jakie zachodzą w okolicy po zimie. Muszę Pani powiedzieć, że w Kaliszu są całkiem niedaleko od centrum miasta takie prawie zupełnie wiejskie tereny, po których spacer jest prawdziwą przyjemnością, zarówno dla mojego czterołapa, jak i dla mnie. A w parku miejskim pokazały się już liście od fiołków! Teraz tylko czekać, aż zapachnie nimi każdy klomb. Jeszcze trochę ciepła i nie będę się mogła doczekać spacerów po parku:) A jak u Pani z wiosną? I czy Markotny jest usatysfakcjonowany?
Pozdrawiam ciepło i wiosennie, Kaśka z Kalisza
 
P.S. Pozdrowienia ode mnie i Cezara dla Łyżwy i Markotnego!
 
 
Kaśko z Kalisza!
 
1.Dzisiaj u mnie od czasu do czasu było słońce.Ale nie bardzo  mogę teraz chodzić na spacery z psami, bo straszne roztopy.One więc sobie szaleją w ogrodzie,a ja leżę w hamaku owinięta w koc i słucham piosenek Seweryna Krajewskiego, które będą śpiewane 1 i 2 maja we Wroclawiu.Piękne, tylko smutne.
2.Wysyłam zdjęcie moich czterołapów dla Cezara i ciebie.Zaraz będzie jasno i ciepło!!!MU
p.s.czy M jest usatysfakcjonowany?Mhm...gdzies znika tajemniczo i wraca jakby był...

 

 

"No i jak tu nie jechać..." - zapomniałam latarenki na noc, ale i tak by się chyba tym razem nie przydała.

 

Nie wiem jak to nazwać, chyba "wycieczka kulturalno - krajoznawcza" 1. PISZ uwielbiam!!!!!!!!!!!!!!! To moje miasto wakacyjne z dzieciństwa, ileż ja tam czasu złaziłam, i w tych okolicznych lasach. tym bardziej wzięłam nogi za pas i wio. Autokar, książka, woda i za cztery i pół godziny nad jeziorem ROŚ! Kiedyś jak się tam jechało przed samym wjazdem do Pisza był piękny gęsty las, teraz same kikuty pni, co te wichury zrobiły na miłość boską!

         Był plan taki aby przypomnieć sobie Pisz, może zajrzeć do Prania po kilku latach nieobecności tam, ale rach ciach ciach i zmiana! Kierunek Elbląg i obiecanki samej sobie, że z tego Elbląga to ja jutro wracam do domu, do kotów, do pracy...Ach, wieczorem miał być koncert laureatów zeszłych lat Elbląskiego festiwalu, ale tak sobie pomyślałam, że starczy, że nie ma co, że wracam. Pojawiła się wprawdzie nutka wątpliwości, ale została przygnieciona przez rozsądek. Pojechałam do Malborka(tam przesiadka do Warszawy)...

 

- Słuchaj co ty będziesz w końcu śpiewać wieczorem?

- no...Modlitwę i ... "Ja się załapie"

- To ja pojadę jeszcze do Tczewa bo to nad samym morzem i wracam chyba do Elbląga aby "się załapać na ja się załapię"

- "Zamiast twarzy krzywaaaaaa płaskaaaaaaaaaa, krzywa płaaassssskkaaaaaa" ( bo to była próba akurat)

- o której się zaczyna?

- o 20 "Bo ja sięęęęęęę załaaaaaaaaaaapięeeeeeee"

- pa

- Pa "I z każdeggggggooooo dniaaaa wwwwwcissssn...."

 

No i nad morze, się przywitać pojechałam. Tylko, że ...okazało się, iż Tczew to w ogóle nie jest nad morzem i pani w odpowiedzi na pytanie "którędy do morza" chciała mnie wysłać do Gdańska... Czasu jednak  zabrakło i trzeba było wracać do Elbląga, więc z morza tym razem nie wyszło nic, mewy nie zostały nakarmione. MI  chyba Tczew pomylił się z Trzęsaczem i stąd ta pewność, że tam jest morze.

 

Potem już tylko szukanie teatru, krótkie ale treściwe słowa z muzyką. Lubię tego słuchać bo przez sekundę znowu wierzę, że "się uda" i mam nadzieje, że kiedyś zamiast krzywej płaskiej będzie twarz, a dla takiej nadziei moim zdaniem WARTO!

 

Anula podziwiająca Podróżniczkę z 5 rano!

 

Ps0. Podziękowania specjalne dla pracowników Olsztyńskich Kolei - jakby nas panowie w ostatniej chwili nie wyciągnęli z pociągu, który zupełnie nie jechał do Elbląga to byłby problem, bo taki np. Nasielsk zupełnie nie był nam po drodze.

 

Ps1. Dobrze, że PCiuch na urlopie bo inaczej on by to wszystko załatwił. A swoją drogą to może zostanę po prostu Doręczaczem Przesyłek Artystom, Którym Coś Nagle? "Uw aga , jeśli musisz mieć na jutro płytę, kostium sceniczny lub cokolwiek innego a jesteś daleko to firma Anul & jej Poczta wszystko załatwi" Who knows? Nie to kiepski pomysł, za duże straty w rzeczach by były. Ale to przy okazji można by założyć filię firmy  Anul & Zguba tu ci pomoże prawnik i ewentualnie psycholog" Ps2 Zdjęć nie ma, bo jestem beznadziejnym fotografem. Ps3 Ojejej, koniec!

 

Ps2 "Smarzyć" nie wiedzieć czemu mi się skojarzyło ze smarem...zupełnie bez sensu i bez logiki. To taki sam przykład jak "Bórza" bo "Piorun " skądinąd mi nieobcy!

 

ps3 G! Za wybór repertuaru sobotniego 6- (minus jedynie za związane z tym komplikacje)

 

Beznadziejny fotografie!

1.Szkoda że nie ma , bo liczylam na jakiś reportaż

2.Mi sie najbardziej podobal tytul festiwalu:"Pisz wiersze w Piszu".I bylo milo.

3.Dostajesz kawalek lasu w okolicach Piszu.I pisz!MU

Droga Magdo,

Jeszcze raz pragnę Ci podziękować że przyjechałaś na festiwal, ze spędziłaś z nami trochę czasu. Twoje ładne wypowiedzi w gazecie bardzo nas podbudowały. Festiwal zebrał świetne recenzje, niewątpliwie też dzięki Tobie.

Ściskam serdecznie

Wojtek

No to sie cieszę,że na coś się przydałam..podziękuj Jagience za no-spę i ogolną opiekę.Jaka to ciepła osoba...masz szczęście w zyciu..Magda U

 

Lepiej późno niź później... Ten tytuł filmu bardzo mi pomógł w

 napisaniu tego listu...

 

 Droga Magdo - cieszę się, że jesteś! I cieszę się, że Twoje ścieżki

 zawsze biegły w tych kierunkach, które były mi bliskie i docierały do

 tych ludzi, którzy mi się podobali jako Ludzie.

 ........................................................

 Krzysztof J. Kwiatkowski

 

Krzysztofie J.Kwiatkowski!

To i ja sie cieszę.

I wysyłam w prezencie zapoznawczym ścieżkę mojego sąsiada...jest to ścieżka naniebna.On tam siedzi w tym samolocie i lata nad naszymi domami tak nisko,że nie zdążyłam zrobić zdjęcia z bliska, bo uciekłam do domu ze strachu-naprawdę!MU

Zdjęcie doślę natychmiast jak je dostanę... Dorota

O... Dostałam, więc zamieszczam. 

Pani Magdo !

Wiosna przyszła.

Przywitaliśmy ją tradycyjnym pożegnaniem. Marzanna odpłynęła na łódce ze styropianu. Dwa z jej zdjęć (a sesja była owocna) załączam z pozdrowieniami Ewa E!

Marzanna piekna!MU

 

 

3.

MU....

 *uważam, uważam... bezpiecznie używam noża i widelca, żuję gumę, nie

 jem

mięsa, piję czekoladę i kubusia z marakują, krzywo myślę i chodzę, puszczam kaczki na jeziorze, ale nie (za)puszczam się, mało wiem, więc mało mówię i "(...)nie spaceruję nago, nie wypada zbyt głośno mi się śmiać, patrzą się gdy do siebie gadam i dają mi tak niewiele szans(...)"

 *za mną kolejne spotkanie z porugalczykami. tym razem niestety nie

nauczyli mnie żadnych nowych słów (może próbowali, nie twierdzę, że mają twierdzę,o nie, może to ja mam lukę?), ale zaprosili mnie na imprezę 1 kwietnie na co ja "czy to joke?" oni, że "nooo" ale w którym języku mi to odpowiedzieli to who knows? nawet z takimi sipaticznymi stjudentami współistnienie jest pod górkę

 *nasze wspólna znajoma pognała do E. i trzymajmy kciuki!!!! *paszport, bilet, książki...... i ja za parę godzin pociuchciam przez M.

(a propos!ostatnio jak jechałam na południe <naprawdę "nie ma innej drogi na południe"> to przejeżdżając przez wspomniany teren mignęła mi Pewna Postać, z której czarnym workiem obecnie jestem zaprzyjaźniona, ale mogłam mieć przewidzenia, więc informuję niezobowiązująco acz całkowicie!)

 *a na drugim biegunie za to Benetto zafascynowany ostatnio astrologią,

magią i innymi hokus-pokusami. przysyła mi jakieś charakterystyki gwiezdne, rady i takie tam bleee bleee. ostatnio mu wyszło, nie z szafy, tylko z tych fusów, karty czy czego on tam używa w ramach porozumiewania się z Panem Przeznaczenie, nie ważne, oznajmił mi mianowicie, że moją karta życia jest śmierć i przysłał mi druzgocąco dłuuugi i mętny opis takiego ludzia "(...)pełen lęków i obaw, które są cieniami przeszłości. Najważniejsze w życiu jest uporządkowanie psychiki, by pozbyć się autodestrukcyjnych skłonności jakie posiadasz (...) niszczysz siebie poprzez tworzenie negatywnych stanów, które Cię ogarniają i obezwładniają. Aby być szczęśliwym w życiu musisz przyzwyczaić się do zmian i zaakceptować to, że nic nie trwa wiecznie. Koniec jednego etapu daje początek nowemu, często lepszemu. (...) dociekliwy, spostrzegawczy i masz tak zwany szósty zmysł. Wiesz dużo więcej niż widać i słychać. (...)Bujna wyobraźnia i

 zmysł artystyczny. predyspozycja do zawodów artystycznych, a skłonność

 do

wypróbowywania samego siebie do zawodów trudnych czy wręcz ekstremalnych.

(...) Twoim zadaniem życiowym jest wewnętrzne doskonalenie się i duchowy rozwój do którego impuls mogą stanowić trudności życiowe. (...)" coś tam jeszcze było (jedno niejasne zdanie) o partnerach, o wolności, dyrdymały i wszystko generalnie bardzo z perspektywy ego, ego, ego. no sobie myślę! i on w to wierzy?? nie rozumiem, ale nie wiem też jak można wierzyć w cokolwiek, więc się zamykam na tym poletku. "stop" zrobiło mi się przy dwóch słowach: "zaakceptować" i "ekstremalnych", czy raczej "zaakceptować ekstremalnych", chciałam to sobie nabazgrać czarną farbą na suficie, ale wszyscy idąc patrzymy pod nogi,więc co kogo obchodzą cudze napisy na sufitach ... trzeba tylko pamiętać,że od niepozornej, małej rysy rozleciała się niejedna porcelanowa filiżanka. jeden moment od którego wszystko, co po nim, jest pod górkę tak jak interpretacja

 "noooo" portugalczyków.

 przytulam

 walizeczka

 

 Walizeczko!

Mam nadzieje ,że dotarlaś juz do Czech.Bez Portugalczyków.I że pozbywasz się "autodestrukcyjnych sklonności, ktore posiadasz".Wracaj na studia , póki co lepiej je skonczyc, bo moga sie przydać.Moge ci dac w prezencie szczęśliwa rodzine, ktora dzisiaj do mnie wpadła z faworkami...MU

 

dla czeskiej kobiety od  Portugalczyków

 

bajubaju wieczorem

Czy można być kimś w kim nie ma kogoś z przeszłości?  Czy żeby nie wiem jak się bronić to i tak pozostanie to co było? To takie pytania, które sobie od wczoraj zadaję. Generalnie to wiem, że dziś jestem jedną wielką przeszło-teraźniejszością bez przyszłości. Ale tak na przyszłość  to chciałabym bardzo wiedzieć jak to wygląda.

Słuchałam nawet ostatnio prof. Kołakowskiego, ale jego wykłady na te akurat pytania mi nie odpowiedziały. Może to zbyt głupie i nie ma się nad czym zastanawiać?

  W radio jakaś audycja „Turnirniej łgarzy” dochodzą do mnie tylko strzępki słów np”ikonka koziołka matołka”- co to jest to tylko się domyślam, ale ja taką ikonką chętnie bym się stała czasami. A co do tych łgarzy to zgadzam się jak tylko mogę ze słowami  „półszczerość jest męczarnią” i to taką na teoretycznie własne życzenie.

  Kot śpi na kolanach, patrzy na to co ja wypisuje  i nawet mruczeć przestał, to zły znak. Uchem zamachał, wąsem poruszał i dalej śpi. Ot taka jest natura kota.

  A- kózka, która skakała i nóżkę nie raz złamała.(choć gipsu nie potrzebowała)

  ps0 Co do Zielonych Kamieni z Potoku w Dolinie Kościeliskiej, to pamietam jak dziś jak kiedyś na bosaka po takich biegałam. Było ale może kiedyś wróci.

ps1. Siedzieć na huśtawce i bimbać na wszystko(nie było ale kiedyś będzie). Jeść brokuły w cieście albo Moskale(placki rodem z Ukrainy- gotowane ziemniaki, mąka, jajko- smarzyć jak zwykłe ziemniaczane po zdjęciu z patelni posmarować masłem z czosnkiem!!!!)

 

 Anulo!                                                                                                                                                                 

1.Moskali nigdy nie jadlam i moze to bląd.Jak ty piszesz smazyć , na litość boską?!

2.Nie umiem rozwiązać  twoich dylematów filozoficznych...ale ty na pewno jesteś Kimś.Pozdrów kota.MU

 

Pani Magdo!!!

 

 Proszę zobaczyć co znalazłam podczas szukania materiałów do strony o

 Kalinie Jędrusik.... Zdjęcie pochodzi z filmu "Upał" i jest na nim

 Mistrz !!! - niech to będzie osłoda na znów pochmurne niebo.

 Pozdrawiam

Jola

Dir EM !!!
 
Morze piękne, ale to tylko chwila ... Za oknem znow ciemnosc. Oszaleje!!! jak to portwa dluzej. Nie mam juz sily na te zime. Ale bez mazgajstwa. !
 
Wlaczylam sobie wczoraj to DVD z "Zielono mi" i" Rozmowy..."Pomyslalam, ze tylko przejrze jak to jest zrobione i wylacze. A gdzie tam! Koncert obejzalam od deski do deski! (...)A wzruszalam sie  i smialam i bylo mi dobrze! (...)Wszyscy ubrani na jasno i to mi sie bardzo podobalo! Pierwszy i ostatni raz widzialam Edyte Geppert  inaczej niz na czarno. W perspektywie mam teraz "Rozmowy...."ale przyjemnosc trzeba dozowac.
 
Czytam sobie Listy z podrozy Jeremiego Przybory  i bardzo bardzo mi teraz pomagaja ! Sa wspaniale. (...) Mam wrazenie, ze w tamtych czasach, zyli jacys inni ludzie.  Madrzy,kochani, z fasonem . (...)
 
Chcialam podsunac pani pomysl, na zorganizowanie takiego koncertu pozegnalnego dla JP. Bylo by cudownie!!! Pani w tej dziedzinie jest czarodziejka. !!! Prosze pomyśleć...
 
Mam nadzieje, ze ta latarnia po prawej coś mam oswietli. (...)J.
 
ps. Bardzo juz bym chciala, moc wykrzyknac: "Zielono mi!!!!!!"
 
J!
1.dzisiejsza wichura mogła wykonczyć największych optymistów...ale juz po niej.
2.Nie wyobrażam sobie ,że moglabym teraz zrobić taki koncert...
3.Edyta Geppert nie ubrana na czarno kosztowala mnie powazna klotnie z Piotrem L...
4.Może teraz też zyja tacy ludzie...tylko nie maja dostępu do środkow masowego przekazu...albo raczej nie chcą mieć...MU
 

 

Dzień dobry...
Mam nadzieję, że właśnie jest "dobry"....
No tak...chyba każdy bimba....Lekki strach był przed próbną maturą, każdy
zaglądał do podręczników - a jak już "po", i do tego słońce piękne na dworze
to akurat wszystkim nauka w głowach...Matura powinna mieć miejsce o innej porze roku.
Może wtedy jakoś myśli maturzystów nie były gdzieś daleko...:)
Wczoraj chyba wszyscy maturzyści zjechali się się do Częstochowy - to był taki "nasz czas"...
Ale co tam modlitwa jeśli ktoś w głowie ma dziury większe niż jego własna głowa...
To życzę pięknego weekendu...
Radosnego weekendu, mimo wszystkich smutków, które chcą Panią zawładnąć..
Całuję - Kamila
I proszę swojego maturzystę pozdrowić:)
 
Kamilo!
Weekend był cały w wichurach, bez wody i prądu...ale potem wyszlo slonce,zabłyslo światlo i znalazla sie woda w kranach.Tyle wydarzeń!
Ja bym jednak nie zmieniała terminu matur.Taki jeden rok trzeba sie przemęczyc i zapamiętac.Maturzystę pozdrowię ,ale nie teraz ,BO WLAŚNIE SIĘ UCZY I TO JEST WYDARZENIE!!!

dzisiejszy maturzysta dla Kamili

list od zmii

Magduniu,
zajrzałam do Ciebie po pół roku w celach terapeutycznych. Pomogło. Bardzo mocno całuję.B.Ż
 
Basiu!
 
Wiem o wszystkim co cie spotkalo...Zaglądaj tu, bo po to jest ta strona.
Wyśle ci jakies zielone listki.Trzymaj się!!!!Magda

Zielone listki dla Basi

liścik sobie taki

  Dobry wieczór Pani Magdo...teraz juz na pewno dobry, nawet w tak

"pluchaty" dzień. Nie wiem skąd zaczęłam i na czym skończyłam czytać Pani listy, wrócę do nich na pewno, więc nie ma obawy.

 U mnie juz też wiosna, nawet dzisiejszy dzień nie jest w stanie

 mnie

wybić z wiosennego czucia. Widziałam tańczącą parę w alejach, a ptaki rozświergoliły się na całego. Teraz za nic nie dam przekonać sie do powrotu zimna. Nie to, że narzekam, ale cztery miesiące grzania rąk i mówię dosyć. Nie mogę nacieszyć się na myśl, że zaniedługo obie z moją roczną Cylunią będziemy przechadzać się bosymi stopami po nagrzanej słońcem ziemi. Hmmmmm.....nie ma piekniejszego zapachu, od zapachu świeżej ziemi. Na sama myśl rozpłynęłabym się, gdyby nie to, że czeka mnie coś zaraz o wiele bardziej cieplejszego [ cóż za porównanie :) ]

 

 Pozdrawiam......Natalia.....

 .........Zielono mi, szmaragdowo..........

 

 Natalio!

Pozdrów Cylunię i dalej nie narzekaj.Za każdy list bez narzekania dodatkowe punkty na wyższą uczelnię(przydzielam ja).MU

 

 

 

2.

Drogie Panie a gdzie sie podziało archiwum? Może poszło przywitać wiosnę? Ale mam nadzieję ze niedługo się odnajdzie, bo chciałam dokończyć czytanie listów Anuli z poprzednich lat. Jest bezbłędna. Uwielbiam Ją i Jej listy. Te różne przygody np.wyprawa do biblioteki, powrót z Kutna i wiele innych. Rozbrajają mnie. Przy takich osobach nie można sie nudzić :) Całuję i ściskam mocno. Pozdrowienia dla Anuli :) ania

Aniu!

1.Archiwum się na chwilę zapodziało.Nie poszlo witac wiosny,tylko wcisnął się nie ten guzik co trzeba, a Melepeta pojechała robic karierę w Elblągu... Zaraz wróci i to się zmieni. 2.Anulę nieoczekiwanie spotkałam wczoraj w Piszu...ze słynną wokalistką Dorotą Osińską...Anula robiła serię portretów zza piskich kulis...to są kobiety, ktore nie lubią nudzić się w życiu. 3.Aby umilic jakos czas oczekiwania na listy Anuli- wysyłam widok z mojego hotelowego okna;oczywiście w Piszu.

 

dla Ani-łabędzie w Piszu

nie piszę
nie znaczy
nie myślę
 
TD
 
TD!
 
O tym to ja wiem juz od dawna i czasem jestem ci za to bardzo wdzięczna.Pozdrawiam MU

Boże, Pani Magdo, jak to się mogło stać?

b

b!

Cały czas zadaję sobie to pytanie.Może po prostu wszystko bylo zapisane w górze?

m

Droga Pani Magdo,

 Zgadzam się z Panią całkowicie! Próbować trzeba. Nie znam wykonawcy,

 który jest w stanie zaśpiewać piosenkę poetycką tak, jak Ewa

 Demarczyk. Jestem

Jej

 wiernym fanem (niektórzy moi znajomi twierdzą, że fanatykiem;-)).

 Myślę,

że

 Jej tajemnica tkwi nie tylko w fenomenalnym głosie, ale także

 niesamowita umiejętność interpretacji, mimika i ten hipnotyzujący

 wzrok. To smutne, że większość młodych ludzi nie zna, lub nie dojrzeli

do tego, aby słuchać Ewy Demarczyk. Jestem zafascynowany muzyką

Zygmunta Koniecznego. To są arcydzieła poezji śpiewanej. Oprócz

 wymienionego przez Panią albumu, polecam także wszystkim odwiedzającym

 Pani stronę, album Ewy Demarczyk "LIVE", gdzie króluje

Cyganka

 Andrzeja Zaryckiego.

 Tylko jeszcze jedna wykonawczyni zrobiła na mnie takie wrażenie jak ED

-

to

 Edith Piaf, także jedna jedyna i niepowtarzalna!!! WSPANIAŁA. Pragnę

 także zwrócić się do Pani z prośbą o radę... Jakiś czas temu

myślałem

 o otworzeniu strony internetowej, na której mógłbym umieszczać swoje

utwory

 i promować w pewien sposób poezję, ale mam pewne obawy co do tego, że

teksty

 te mogą zostać przez kogoś ukradzione. Wiem, że jest to mało

prawdopodobne,

 ale jednak się boję, mimo, że chroni mnie prawo autorskie. Przecież w

razie

 czego, jest chyba marna szansa na udowodnienie, że to ja napisałem

 swój wiersz. A może jest jakaś instytucja, która rejestruje teksty

 przed ich publikacją. Bardzo Pani dziękuję, za to wszystko, co Pani

 robi. Podziwiam. Pozdrawiam, proszę się uśmiechnąć - Wiosna, wiosna

 już w powietrzu... Piotr Cieński

Panie Piotrze!

1.Takiego wrażenia jakie zrobiła na mnie 14-16 letniej

dziewczynie- Ewa Demarczyk- nie zrobiła Edith Piaf, Juliette Greco i Marlena Dietrich razem wzięte.

To bylo coś nie do opisania!!!

2.Moim zdaniem na plycie "LIVE" króluje "Skrzypek Hercowicz'".Co to jest za utwór!

 3.Nie mam pojęcia jak to jest z tymi prawami

autorskimi.Chyba

lepiej je oglaszać po jakimś zarejestrowaniu w Stowarzyszeniu Nieumarłych Poetów, ZAIKS-ie czy czymś takim?Pozdrawiam MU

 autograf Ewy Demarczyk z 1979 roku- dla pana Piotra

Mila Pani Magdo, tekst o Kabarecie Starszych Panow rodzi sie w bolach niemalych, bowiem materialy, do ktorych dotarlam podaja a to rozne wersje zdarzen, a to rozne nazwiska. Gdyby mogla mi Pani pomoc:

- podajac chocby dwa, trzy nazwiska aktorow, ktorzy wystapili w pierwszym wieczorze kabaretowym w pazdzierniku 1958 potwierdzeniem (badz zaprzeczeniem) faktu, ze po ustaniu Kabaretu wspolpraca slowno-muzyczna panów Wasowskiego i Przybory trwala nadal (Divertimenta?, Teatr Nieduzy?). Czy do tych programow muzyke pisali inni kompozytorzy informacji, czy Kabaret mial wersje radiowa (jesli tak to czy w radio nadano wszystkie "wieczory² czy tylko poczatkowe. Czy obsada radiowa byla ta sama, co w telewizji przypomnieniem w kilku slowach losow tasm z nagraniami programow Kabaretu po zakonczeniu ich emisji czy byly w archiwum, czy byly kompletne, czy wiele wysilku kosztowalo skompletowanie ich idoprowadzenie do ponownej emisji. Slyszalam, ze nie bylo to latwe. Bede bardzo wdzieczna. Czekajac na rychla mam nadzieje odpowiedz, pozdrawiam serdecznie Wika Filipowicz

Pani Wiko!

1.W pierwszym KSP (16 pazdziernik 1958 rok) -wystapili:Jeremi Przybora , Jerzy Wasowski,Barbara Fijewska,Kazimierz Brusikiewicz,Andrzej Bogucki,Helena Tycówna i Cezary Julski ;taka encyklopedia na temat kto, gdzie ,kiedy i w ktorym kabarecie jest Roman Dziewonski-autor ksiazki pt:"Kabaretu Starszych Panów wespól wzespól"(wydane przez "Proszynski i s-ka' , chyba w 2002 roku).

2.Oczywiscie ze trwala nadal.Ale pan Jerzy nie byl juz jedynym kompozytorem; niektóre "muzyki" napisal na przyklad Adam Slawinski.. Jerzy Wasowski byl do konca najgenialniejszym i najwazniejszym kompozytorem!

3.Byly wersje radiowe.O wszystkim dowie sie pani z ksiazki , o ktorej wspomnialam.

4.Pierwsze kabarety zaginely- nie byly w ogole rejestrowane na celuloidzie, czyli tzw.telerecordingu.A w pozostalych spustoszenia dokonal stan wojenny w 1981 roku. Dzielni zolnierze powywozili to wszystko do jakichs magazynów telewizyjnych w Gdansku..Moje ukochane "Divertimento Stomatologiczne" odnalazlo sie wrecz w kontenerze ...na smieci.Ja ciagle mam nadzieje,ze poniewaz troche sie poodnajdywalo, to moze i do reszty "dokopia sie" jacys mlodzi , dzielni pracownicy telewizji...Pozdrawiam bardzo serdecznieMU

 

Dzień dobry - Jak Pani zdrowie Pani Magdo? Pomyślałam sobie,że powinna Pani wiedzieć, że na zmęczone oczy dobrym jest patrzeć na młode zboże - już niedługo ozimina wychynie na ratunek. Nad Michałówkiem codziennie nowe sznury wiernych ptaków. Czy powiesiła już Pani nowe budki?Te stare po zimie też trzeba przejrzeć, umocować co jesienne wiatry osłabiły.Jak chce Pani mieć kwitnącą tarninę (wiśni jednak szkoda) na wielkanocny stół to proszę już jej naciąć i przynieść do domu ale niekoniecznie w najcieplejszy kąt. Ja od kilku dni już się "z zimy leczę" widokiem obsypanych radosnymi kwiatkami gałązek - działa ))) . Od 9 do 16 maja w Hajnówce Festiwal Muzyki Cerkiewnej, pod adresem: www.festiwal.cerkiew.pl jest link do Centrum Kultury Prawosławnej gdzie sklepik a w nim a'20 złotych takie CD ze śpiewami chórów monasterskich, że nie ma na to słów...Ja zamówiłam w sobotę, dostarczyli w poniedziałek - i jeszcze wzruszająca i niedzisiejsza karteczka, żeby zapłacić im pieniądze wysyłając po wskazany adres. Tych wypraw na Polesie czy może jeszcze raz Roztocze nie wolno nam już odkładać na kiedyś.Niech Pani zrobi to dla siebie Pani Magdo Droga - tej wiosny!
Serdecznie - marta kucharska
 
Pani Marto droga!
 
1.Uwielbiam chóry  z Hajnówki.I byłam tam .Nawet sie kiedys poznałam z jakims ważnym panem od tego chóru!
2.Nowe budki powieszę.Wysoko, bo wpada kot od Stokłosów...
3.Dzisiaj wracałam z Piszu.Jak pięknie jest na polach,mimo że nie bylo slonca...
4.Lada chwila natrę zmeczone oczy mlodym zbożem i skończą sie wszystkie klopoty.
Pozdrawiam i wysyłam dzisiejsze pole(gdzieś  między

 

pole dla pani Marty Kucharskiej

Kolejnym objawem wiosny jest radosne zachowanie moich piesów.

 Wysyłam Melę Pelę nieostroną ale uroczą, i Hesie Malesie - z całkiem

 całkiem minką. Z ukłonami dla Markotnego i Łyżwy! Co u nich?

 

 A tak w ogóle to uroczyście otwieram sezon na rower!!! całuje rowerowa

 J.

J!

1.Moje psy także szaleją...Markotny bardziej,bo jest juz prawdziwym mężczyzną.Mi H nieostre ale pełne wyrazu. 2.U mnie jeszcze za mokro na rower...sezon roztopowy w lesie. 3.Wpadli za to z wiosenną wizytą kominiarze.PozdrawiamMU

http://www.krystynajanda.com.pl/?selected=1011&action=changeView
 
JEST !!!!!!!
Bardzo brakowało mi stronki pani Krystyny J.
ALE JUZ JEST !!!!!!!!!!!!! :)))))
Nie można jeszcze nic napisać....juz niedługo...
Bardzo proszę przekazać Pani Krystynie jak bardzo się cieszę!!!!!
serdecznie pozdrawiam i przesyłam moc wiosennych buziaków :))))))
Sylwia z Warszawy
 
Sylwio z Warszawy!
 
Ja tez sie cieszę;bardzo.Wypracowanie Jędrusia  swietne!PozdrawiamMU

Dla pani Sylwi-Krysia z malym Jędrkiem i Adasiem w Zakopanem

Pani Magdo Kochana,

 

 Zawsze chciałam to Pani napisać... Albo nie tak, inaczej - zawsze to

 czułam, zawsze o tym wiedziałam, pamiętałam, a napisanie się jakoś nie

 składało, mimo, że pisywałam już do Pani kilkakrotnie..., bez sensu...

 Od nowa: Zawsze chciałam Pani podziękować za "zarażenie" mnie (i nie

 tylko mnie, przecież!!) Kabaretem Starszych Panów. Od Pani, dzięki

 Pani, z Pani dobrym duchem zaczęła się ta cudna infekcja, która trwa i

 trwa i trwa (i na wieki). To były moje licealne czasy (lat temu

 trzynaście z okładem, zdaje się), zarejestrowałam sobie telewizyjną

 wersję "Zimy żal", zasłuchiwałam i zapatrywałam się w panią Pakulnis

 ("albowiem prysły zmysły"), w panią Dałkowską ("szuja"), w młodego

 Józefowicza ("do ciebie szłem" i ten "deszczyk / Grzeszczyk"), w

 cudnego Piotra Machalicę ("pani Monika" czy "no co ja ci zrobiłem"), w

 jeszcze cudniejszego Zbyszka Zamachowskiego we frotowym szlafroku w

 paski ("dziś kąpiesz się nie dla mnie") i PRZEDE WSZYSTKIM w Mistrza

 na fotelu... Wtedy się zaczęło. Dziś mam komplet nagrań Kabaretu,

 mam "Piosenki prawie wszystkie", mam masę wzruszeń i zawieruszeń,

 mam zachwyt, podziw, nieumiarkowane poczucie radości i tkliwości z

 okazji możliwości obcowania z TYM fenomenem, który przecież zadział

 się (niby) tak dawno temu, że gdyby nie Pani, nie miałby szansy

 zadziać się dla mnie. Z serca dziękuję. Naprawdę z serca. To, co

 Pani zrobiła jest nie do przecenienia, jeśli pomyśleć, że przecież

istniałaby taka pokaźna masa matołków, gdyby Pani nie

 przypomniała / pokazała... Ja bym tym matołkiem z pewnością była.

 Dlatego z najbardziej wewnętrznego wnętrza dziękuję!

 

 Przykro strasznie, że Mistrz odszedł. Fatalny początek roku. Najpierw Dorota T., potem Jej mąż, potem Czesław Niemen, teraz Pan Jeremi... Po

 drodze jeszcze mój osobisty koniec świata... Wszystko w przeciągu

 dwóch miesięcy. Boli. Boli, boli.

 

 Tymczasem wiosna... Chociaż tyle. Ale co to za wiosna bez Nich. Ok,

 nie będę się rozklejać, bo się potem nie skleję.

 

 Pani Magdo, chcę jeszcze raz podziekować ZA WSZYSTKO!! i za te zdjęcia

 ze środowych spotkań też bardzo. I za grudniowy wywiad Grzegorza

 Turnaua z Panem Jeremim w "Tygodniku Powszechnym", i za wzruszające

 turnauowe wspomnienie tego spotkania tamże...

 

 Dziękuję.

 Pozdrawiam.

 KW

 

 KW!

Po tym liście to pani może trudniej sie będzie skleić,ale za to mnie łatwiej...Dziękuję bardzo!MU

wiosenny kominiarz(z guzikami!) na szczęście-dla pani Kingi W.

 

ssPani Magdo Kochana:)))to chyba zasługa Mistrza Jeremiego ze świeci od paru dni słonce i czuć juz WIOSNE az sie chce szalec skakac z radosci Tego zyczymy w mniejszym stopniu takze Pani.....Ogladnelismy  niedawno koncert "Zielono mi"   który prowadzila Pani z Agata P i Pamięta Pani co mowila Agnieszka O  na temat tego koncertu co Pani wplotla w  wstep"Żadnego mazgajstwa, ma byc jak u Czechowa....Zielono"....Tak właśnie myślimy i z tym zapalem wierzmy iz tak będzie. Teraz mam wielką prośbe/apel czy ma Pani możlwość poproszenia kogoś , tzn to była chyba dziewczyna o imieniu J, która kupila w allegro na DVD te wspaniałe rzeczy ze Starszych Panów, jak i Rozmowy i "Zielono mi"... zeby sie z nami skontaktowala i  czy byłaby mozliwosc skopiowania Z gory dziekujemy!!!!(...)

Pani Magdo proszę nie chować się , a raczej zapraszamy na pyszną czekoladę do Krakowa my postawimy Tomek i Leszek w "Smakach Swiata" na ul. Szpitalnej jak sie Pani pojawi moze z Pania Dorotka to prosze dac znac  na tel 502393716 wtedy na pewno sie wybierzemy Krakow jest piekny teraz sciskamy i pozdrawiamy  duzo slonca przekazujac rowniez dla Krysi J, ktorą też uwielbiamy Ti L
Pozdrowienia tez dla Franka co ma mature niebawem Trzymaj się chłopie i bądz dzielny!!!!!!!!!
 
Ti L!
1.Moim zdaniem ja sie nie mazgaję.
2.Krysię i Franka pozdrowię.
3.Jolu H!-tu jest prośba do ciebie.daj skopiować kolegom z Krakowa...Pozdrawiam MU

 

 

Dzień dobry....

Z powodu nadejścia wiosny serdecznie pozdrawiam....Karamonek

p.s.Jak się wybudzę z zimowego snu to napiszę więcej....

 

Karamonku!

Powoli wstawaj...MU

 

 

1.

Kochana Pani Magdo,
Widzialem migawki z Nabozenstwa Zalobnego oraz z  Pogrzebu w dziennikach TVP przez internet. Przypomnialem sobie, jak onegdaj pan Jeremi w Pani filmie sparafrazowal madra a jednoczesnie surrealistyczna maksyme Shaw'a,:

"Doswiadczenie uczy, ze zawsze umiera ktos inny" .
Olbrzymia zalosc wzbudzil we mnie widok tej malenkiej skrzyneczki  z jasnego drzewa z prochami Mistrza, ktora niosl, a potem wlozyl do rodzinnego grobu, syn - Kot Przybora.

Jest to po prostu niewyobrazalne, zeby w takiej malej skrzyneczce zmiescil sie taki wielki, wspanialy Czlowiek!  Pomyslalem, ze to chyba jest dowod na istnienie Duszy i jakie mamy olbrzymie szczescie, ze tyle z Siebie Pan Jeremi nam zostawil.

Dominik Wernic, Montreal
(dominik1@videotron.ca)

 

Panie Dominiku!

Nie widziałam tego w telewizji.Ale takie uroczystości wyglądaja przerażajaco podobnie.Wszystkich nas prędzej czy później wlożą w ostatnie pudełko.Nie ma innego wyjścia...Ktoś ostatnio powiedzial,że dusza waży 21 gram...Juz wiem dlaczego nie lubię matematyki.

Wysylam panu zdjęcie Kota Przybory, ktory jest wspaniałym czlowiekiem i byl nadzwyczajnym synem. 

 

 

Pani Magdo Kochana,

TVP1 znowu powtarzało koncert najwspanialszego kompozytora piosenki

 poetyckiej Zygmunta Koniecznego. Jedyne słowo, które przychodzi mi do

głowy

 to MAGNIFIKAT. Wspaniale Pani zaśpiewała piosenkę Ewy Demarczyk "Jaki

 Śmieszny". Godne wykonania piosenek Pani Ewy Demarczyk zdarzają się

niezwykle rzadko Konieczny to moim zdaniem najwybitniejszy kompozytor

muzyki

 poezji śpiewanej. Dziękuję Pani Magdo!!!

 Serdecznie pozdrawiam,

 Piotr M. Cieński

 

 Panie Piotrze M.Cienski!

1.Zgadzam sie,że najwspanialszy i że MAGNIFIKAT.I wszyscy inni kompozytorzy tego nurtu także sie zgadzają.To prawdziwa Wielkość. 2.Uważam niestety,że godne wykonania piosenek Ewy Demarczyk nie zdarzają się...ale próbować trzeba,bo wspaniałe piosenki są ważniejsze od nas-wykonawców.Piosenka musi byc śpiewana i słuchana,inaczej ginie.Największą wartością tego koncertu jest to, że po wysłuchaniu go jacyś młodzi ludzie kupią sobie genialną płytę :"Ewa Demarczyk śpiewa piosenki Zygmunta Koniecznego".Pozdrawiam MU

 

...ja jestem ze złych ziół.... z takich ziół pół na pół.....

  02:03

 ...za oknem ciche podwórko z huśtawkami..... senność i ziewanie

 latarni

odbija się echem od mojego parapetu....

 .... ludzie drugiej kategorii to ... to nie jest new.... hmmm.... ja

 już

kiedyś (w czasach gdy byłam młoda i zbuntowana) jechałam w tym przedziale z równie zadymionymi i porozbijanymi pasażerami, później jednak przesiadłam się do wagonu "no smok" i rzeczywiście fotele wygodne, powietrze świeże... ale wtedy życie w koszulce z numerem startowym 84 biegło po bieżni prostej, czystej, przewidywalnej i w niczym nie zapowiadało nadciągającego biegu na orientacje bez mapy i kompasu. po górce i zakręcie odezwały się przykurzone rodzinne (?) sprawy, bo o ile prawda w ogóle istnieje to u mnie kołacze się gdzieś na granicy łapania świeżego, głębokiego oddechu, ostatnio jednak jakoś się z nim mijam w drzwiach, w tym przeciągu i ........ może los jest ślepy, ale trafia bez pudła i piorun trafił nie w żaden piorunochron tylko we mnie i teraz nie ma dla mnie miejsca ani w pierwszej ani w drugiej tylko stoję na korytarzu, ale jak się tętno mojego życia uspokoi to wrócę. Będę grzeczna,

 odpowiedzialna, rozważna i zacznę przechodzić na zielonym i po pasach.

jeszcze tylko chwila jeszcze moment..

...... wagarowanie to..... jest tyle (milion trzysta dwa siedemset)

ważniejszych rzeczy do zobaczenia, przeczytania, obejrzenia, odwiedzenia, że szkoda czasu na siedzenie w jednym smętnym, ciasnym miejscu przez tyle godzin ile oni chcą mi codziennie wyrywać z życiorysu, a poza tym nie uważam,aby oglądanie po raz 35. filmu "bobas" mogło być dla mnie odkrywcze;

 ...... moje życie studenckie to......... spis moich minonych trzech

dni: *byłam w harendzie na eliminacjach do paki; *miałam od 12stej

imprezę w mieszkaniu plus kino domowe (m.in.

"między słowami"; zachwycające; ja chcę mieć taką wannę przy oknie!!! Od już!)

 *nagle stanęło mi nie w oczach,ale w drzwiach trzech portugalczyków

(chińczyk z tygrysem ostatnio mnie chyba unika &#8211; aż dziw!) i porwali mnie do tygmontu na jakąś imprezę na której nauczyłam się dwóch podstawowych

słów:

 1.inconstitucionalicissamente

 2.ontorrinolaringolo-cośtam

 z tego co się domyślam to pierwsze ma coś wspólnego z konstytucją, a

drugie pewnie z lekarzem but who knows?? oczywiście wszystkie toasty w związku z sobotnią datą były a propos....

 *a dziś obudziłam się o 16

 ....... tak w ogóle to .... teraz pozytyw - w piątek jadę do UB-ka a

później czechy i hejjjhoooo!

 .... pogoda to..... nawet nie to że w kratkę, ale w przygnębienie....

 przytulam

CC....(ciemna i cicha)

 

 ps.0 wiesci o gordonie i amj narazie (!!) są totalnym pudłem; tak

przynajmniej napisał mk (ten od swojego własnego,nocnego programu)....

 ps.1 dziękuję za leszczyńską.... bardzo... pa

 

CC!

1.O 2 .03. nie można napisać innego listu.

2.Te Czechy chyba saa na razie jedynym ratunkiem.

3.Wysylam ci nasza wspólną znajoma,która wczoraj pieknie spiewala w teatrze.Za leszczynską proszę bardzo.MU p.s.Gdyby to było otoralingolo-cos tam,pomyslałabym,że twój Portugalczykmial coś z uszami.Ale i tak uważaj.

Dzień dobry M(...)!
 
Właściwie nie wiem, co mam napisać, bo wszystko wydaje się zbyt banalne... to, że czuję powoli wiosnę, mimo zmieniającej się pogody, że właściwie powinnam się (i Pani też) cieszyć, że już niedługo skończy się to okropne zimno, że w szkole dobrze idzie, że czekam na wyjazd na Lednicę w czerwcu, że razem z moim teatrem wystawiamy nową sztukę już za tydzień - to wszystko jest takie głupie i mało znaczące... przepraszam za to głupie i mało znaczące..
W piątek moja kuzynka urodziła chłopczyka, waży prawie cztery kilo.. chłop jak dąb. Poprosiła mnie, żebym wybrała imię.. no i w głowie kołędziło mi tylko jedno. Ewa chyba wiedziała o czym myślę. Milczenie przerwała zdaniem: "Też o tym myślałam. Niech będzie Jeremi".
 
Wczoraj oglądałam program, to był chyba jubileusz Zygmunta Koniecznego. Pani Magdo, przepięknie. "Ta nasza młodość" urzekła mnie i bez chusteczki się nie obeszło. Dziękuję za tyle wrażeń.
ściskam serdecznie
alicja (17)
 
Alicjo!
 
Pozdrów serdecznie kuzynkę Ewę i synka ucałuj mocno!!!Jest coraz cieplej i tego się trzymajmy.No i tej sztuki, ktorą wystawiacie za tydzień.MU

 

przypadkowo włączył mi się telewizor dziś wieczorem, już dotykałam pilota, żeby go wyłączyć ale patrzę...przecieram oczy(bo nie spodziewałam się tego po naszej "wspaniałej" telewizji)i zastygam nad odkurzaczem, bo na ekranie (...) Magda U i pełen wdzięku Andrzej P i to już właściwie wystarczyłoby do tego żebym patrzyła urzeczona, tak długo jak się tylko da,ale było coś jeszcze(to "jeszcze" to niewłaściwe określenie bo była PRZEDE WSZYSTKIM)piękna muzyka Zygmunta Koniecznego
nie powiem, że ład i porządek mieszkania nie stracił co nieco, ze względu na ten cudowny zbieg okoliczności :-)
ale i tak było warto
Czuję, że wiosna jest już jakby jedną nogą tam gdzie powinna(czyli u nas) a jakby nawet z jakichś niezrozumiałych przyczyn nie chciała wejść to myślę sobie że ją sobie skutecznie wszyscy wmówimy ;-)
życzę Pani słońca słońca absolutnego!
ja się dziś ratowałam czymś co miało być jego skutecznym zastępstwem(czyt. czekolada w nieprzyzwoitych ilościach) ale to chyba nie był najlepszy pomysł mimo całych jej zalet, bo pod koniec dnia czułam się jak hipopotam :-)
przesyłam 2 kg(albo może właściwie KB:-))ciepłych myśli
Marysia
 
Czekoladowa  Marysiu!
 
1.Dzisiaj  bylo piękne slońce
2.Czekolada w nieprzyzwoitych ilościach to mój grzech powszedni.I głównie z tego powodu nie mam do siebie szacunku.
3.Mozesz  zablokować skrzynkę taka ilością cieplych mysli...ale dziękuje bardzo!MU

 

Kiedyś pojawił się w listach temat egoizmu...przefiltrowałam to przez moją głowę i wyszło mi tyle, że podejmuję walkę ze sobą! Czasem trzeba coś łopatologicznie aby weszło do głowy.

Przepraszam!

Anula- przymknięta

ps0. Wysyłam drzwi, te zielone będą kiedyś moje!

Przymknięta!

Moim zdaniem ty na pewno nie jesteś egoistką. Na szczęście. ps.drzwi w porzo.Pozdrawiam MU

 

Kochana Pani Magdo!
Tak mnie zachwyciła "Poczwarka" (p. Terakowskiej),że piszę aby za nią podziękować, bo dzięki Pani sięgnęłam do książek tej autorki - jestem wprost zauroczona. Bardzo nie dawno trafiłam na tę stronę i nie pisałam, bo głównie piszą ludzie młodzi (mam 54 lata). Za wszystkie Pani piosenki które towarzyszyły mi w zakrętach mojego życia z serca dziękuję. Nie czekam wiosny.Jesień i zima pozwalają mi ukryć się w ciemnościach przed ludźmi, z którymi mi coraz mniej po drodze.Ja mam wilczycę Sarę to nie jest pies - to jest urok i czar. Serdecznie pozdrawiam i życzę dużo dobrego od ludzi.
Anna Kruk
 
Pani Aniu Kruk ,właścicielko Sary-czyli  pełna uroku i czaru !
 
Pierwszy raz w życiu,a to juz trwa jakiś czas( w końcu jestesmy rownieśnicami)-spotkalam osobę która NIe czeka wiosny...Musiało pani życie bardzo dokuczyc.
A "Poczwarka " wspaniala.Ja ja zawdzięczam naszej Dorotce.Pozdrawiam MU

 

Proszę Pani-ja mogę napisać tylko tyle-STRASZNIE MI ŻAL,że to wszystko tak szybko mija.
    Przesyłam Pani dużo radośći i energii.Wiosna za oknem!!Będzie pięknie i kolorowo.
  Wczoraj oglądałam koncert dla Sikorowskiego -na ,którym Pani tak pięknie zaśpiewała o ciotce Matyldzie.Zrobiło mi się cieplutko na sercu.Dziękuję.Kłaniam się.
      Ania z Myślenic,która się teraz musi uczyć ,uczyć i jeszcze raz uczyć i z niecierpliwosćią czeka na wrzesień,Sopot i Atelier.
Aniu z Myślenic!
 
Ucz sie i ucz.Sopot i Atelier będą w sierpniu,a nie we wrześniu, to znaczy że będziesz czekala krócej niż myślisz.Pozdrawiam MU

 

Kochana Pani Magdo!!!

 

 Chciałam wysłać Pani jakiś wiersz. Wybrałam ten, Haliny Poświatowskiej.

 

 żyje się tylko chwilę

 a czas -

 jest przezroczystą perłą

 wypełnioną oddechem

a meble są kanciaste

 a ciało - delikatne

a ziemia wszędzie płaska

a niebo nieosiągalne

 

 Jestem przekonana, że Mistrz Niebo osiągnął bez problemu... Przytulam

 Ola C

Olu!

No i tej pewności to ja ci zazdroszczę, jak niczego na świecie...MU

 

Dobrzy ludzie,pomozcie!

Suczka czeka na wlasciciela. Przez conajmniej 10 dni lezala na przystanku w Piasecznie, az wziela ja do siebie pani Ela Tolloczko. Jest u niej od 3 dni, ale problem polega na tym, ze jeden z 3 psow pani Eli nie akceptuje nowej i rzuca sie na nia, wiec odbywa sie tam koszmar (w dwoch pokojach w bloku). Sunia nie odgryza sie, potulnie sie chowa, ale jest to dla niej duzy stres. Z pozostalymi dwoma nie ma konfliktow (choc to suczki).

Sunia bardzo potrzebuje spokojnej przystani. Trzeba ja jak najszybciej przygarnac.

Jest piekna i dobra. Ma 2 - 2,5 roku. Zdrowa (widzial ja lekarz). Lagodna, bardzo potrzebuje ciepla, tuli sie i patrzy gleboko w oczy. Na spacerach pilnuje sie, przyjazna do ludzi i zwierzat. Ma piekne geste futro - super byloby jej w domu z ogrodem :). W 95% owczarek niemiecki. Zalaczam zdjecia.

Kontakt do pani Eli: (022)842 59 02 (po 21 lub wt i czw przed

12)

LIST NAPISANY 5 MARCA. PRZESLIJ GO DO ZNAJOMYCH, MOZE ZNAJDZIEMY DLA NIEJ DO

 


Witam Panią cieplutko
Postanowiłam pojechać na uczelnie, DRZWI OTWARTE....jechałam z wielkimi nadziejami, chęcią dowiedzenia
się czegoś więcej....a wróciłam całkowicie przybita...Owszem-zdawałam sobie sprawę z ilości ludzi zainteresowanych, chętnych...
Jednak kiedy zobaczyłam ich wszystkich w realu to inaczej zaczęłam to wszystko odbierać...Pomyślałam I CO JA ROBIE TU...
Ale nic to...nadzieję trzeba mieć, wierzyć w siebie też trzeba i nie dawać się ponieść negatywnym emocjom...A Franek jak się czuje??
Próbną maturę ma już za sobą??
Wiosna...Czyżby była już naprawdę bliziutko?? I przyniosła ze sobą uśmiech, radość, pozytywną energię...?? Już prawie jest prawda...?:)
Pozdrawiam najserdeczniej jak mogę
Kamila
 
Kamilo!
1 . Franek tez byl przerażony ilościa chętnych w stosunku do ilosci miejsc...
2.Nie zauważyłam,żeby dal sie ponosić negatywnym emocjom .Bimba sobie za bardzo ,albo udaje ,że sobie bimba.
3.Próbna maturę ma dopiero w kwietniu.To znaczy dla niego to jest DOPIERO!!!
4."GDY ZOBACZYŁAM ICH WSZYSTKICH W REALU"-ale podoba mi sie to okreslenie!Ucz się, na wszelki wypadekMU
 

A ja mam teraz oprócz trzech psów-dwa ptaki co się zwą zeberki:).Takie śmieszne ,malutkie.Jak zrobię zdjęcie mojemu zoo to prześle ,żeby było wesoło.Życzę miłego leżenia na hamaku!!A za koncert z  Sojką trzymam kciuki.  A

 
A!
 
1.Przeslij.Żeby bylo wesolo.
2.Dzisiaj nie mialam czasu lezec na hamaku, bo najpierw coś pisalam a potem  mialam proby z Kinga Preis i Wiktorem Zborowskim.Może jutro trochę poleżę,jak będzie slonce.Żeby to slońe chociaz mialo pojęcie o tym jakie Ono jest ważne.Poglaszcz trzy psy i dwa ptaki.To chwilę zajmie.Trzymaj sięMU
 

Pani Magdo droga,

dzisiaj w nocy, po telefonie promotora że "czas byłby najwyższy pokazać się z trzecim rodziałem.." z dumą donoszę, że stworzyłam kolejnych 13 stron. uffffff ale to była mordęga.
poza tym chwalę się, że jaśnie szanowny oies mój Fiodor rośnie przeźliwie szybko, szaleje mocno i przepędza smutki z siłą wodospadu..co na ten czas jest bardzo dobre, bo nie mogę się rozłożyć.....
 
czy Pani wie,że Dominika zmarła w tym samym dniu co Agnieszka Osiecka?  myślę, że to los. Ona tak uwielbiała Panią Agnieszkę..pewnie teraz razem z z Mistrzem i panią Osiecką spacerują w Krainie Ludzi Dobrych
 
jak się Pani miewa wiosną?
pięknie nam rozkwitła prawda?
prosze pozdrowić Franka i powiedzieć mu, że takie "chodzenie się nie uczyć do koleżanki" bardzo odbrze robi na psychikę.
znad walki o uprgnione (?) MGR
Do
 
Prawie Magistrze(magistrzyni?)!
 
1.Promotor pogania
2.Fiodor przepędza z siłą wodospadu
3.Wiesz że nie możesz się rozlożyc...
4.wiosna rozkwita
Będzie dobrze-pisz i się spisz jak najlepiej!MU
p.s .I jeszcze ta Dominika...Kraina Ludzi Dobrych- to mi sie podoba...

 

Droga Pani Magdo

Słońce świeci, ptaki spiewają, ludzie sie uśmiechają - to chyba WIOSNA! Nareszczie. W tym roku wyjątkowo nie mogłam sie jej doczekać. Za chwile idę na spacer. Odwiedze stare kąty. Aż chce sie żyć. Frankowi prosze powiedzieć, żeby dobrze sie zastanowił zanim podejmie decyzję o studiach. Móc studiować to co sie naprawdę chce i co tak naprawdę interesuje to połowa sukcesu a może nawet więcej. Wyczytałam ze dowiadywał sie o socjologię. Mogę powiedzieć tak: przez pierwsze 2 lata troszczę przynudzają (sama teoria) za to na 3 roku robi sie całkiem ciekawie, coś się zaczyna dziać. Podoba mi sie chociaż jest strasznie dużo nauki. A Pani kończyła studia w wieku 22lat? Jak Pani to zrobiła? Ja mam 22 lata i jestem dopiero na 3 roku (a poszłam zaraz po szkole średniej). Też czasami rozpaczam że jestem juz stara i nigdy nie ułoże sobie życia osobistego. A miało być tak pięknie....... No cóż tak czasami bywa. Jedni mają szczeście w miłości inni w .... czymś innym. Hmmm.....a ja w czym mam.....? Może jak skończe studia to w moim życiu coś sie zmieni, coś się zacznie dziać. Teraz stagnacja. A moze coś sie zacznie dziać juz tej wiosny..... kto wie, kto wie........ tak czy owak - Zenon Nowak. hehe podoba mi sie. Idę witać wiosnę i odebrać bilety na "Kto sie boi Virgini Woolf?", bo to już za 2 tygodnie. Dramat o wielkiej miłości - tego mi trzeba. Ściskam mocno ania

Aniu!

1.Powiem Frankowi,że trochę przynudzają.On zresztą juz wczoraj cos zaczął napomykać o rezyserii... 2.18 lat skończyłam na pierwszym roku studiów, bo urodziłam się w październiku i wtedy bylo tylko 11 lat nauki,a wy macie 12... 3."Tak czy owak Zenon Nowak" mówil przez lata(i pewnie mowi do dziś) Andrzej Strzelecki;przy byle jakiej okazji. 4.Mam przeczucie,że tej wiosny zakochasz się.MU

 

Wróciłam z Łeby...Jeszcze w uszach mam ten przyjemny morski szum, w

 płucach rześkie powietrze i pięknie zielone, wysokie sosny przed

 oczami... Szkoda, że zaraz wszystko zniknie, pochowa się po kątach,

 odejdzie...Nie możnna uciec od rzeczywistości wiem to od dawna, ale

 wciąż uparcie podejmuje próby. Jest jakoś smutno i nie tak jako

 powinno być....Trzeba się nastroić na wiosnę, poukładać...praca nad

 sobą - to podstawa!!! Tyle, że to najcięższa praca!!! Przydałby się

jakiś miły, doświadczony psycholog, z mądrymi sposobami na marazm,

 smutki itd. I pomyśleć, że ja kiedyś chciałam zostać psycholożką

 hahaha - Bóg wie co robi! Chociaż...dziennikarstwo w moim przypadku to

 chyba też nieporozumienie, może ten drugi czło public relations? bo

 ten trzeci politologia to już zupełnie nie. Pamiętam jak mawiał mój

 wspaniały proferos od Bioglogii. "Jolka to ty się na psychologię

 wybierasz....?! znaczy będziesz psy holować." Jakby mi przyszłość

 przepowiedział! Zabieram się na stronę www - bo to najlepsze na nie

 myślenie o głupotach(...)

 

 Wysyłam trochę słonecznych, morskich zdjęc. (...)

 

ps. Ostatnio na allegro udało mi się kupić wiele wspaniałych rzeczy!

 Rozmowy i Zielono mi na DVD - Kabaret Starszych Panów też na DVD,

"Mieszankę firmową" JP itp. Jak ktoś ma ochotę to te rzeczy na DVD

 wciąż można kupić, i to za dużo niższą cenę niż w sklepie.

 

 Pozdrawiam bardzo bardzo serdecznie J

 

 

 ps.2 Zdjęcia wysyłam osobno w trosce o skrzynke.

 

 

J!

Zazdroszczę ci tego morza.MU

 

ARCHIWUM