W tym miejscu będę publikuję wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi
Dobrego czytania.
KORZYSTAJĄC Z KOLOROTERAPII EKSPERYMENTUJEMY Z KOLORAMI ABY NASTRÓJ MAGDY UMER ULEGŁ POLEPSZENIU.
JEDNOCZEŚNIE PONAWIAMY PROŚBĘ ABY POJEMNOŚĆ NADSYŁANYCH LISTÓW NIE PRZEKRACZAŁA 100 KILOBAJTÓW I TO TEŻ W WYJĄTKOWYCH SYTUACJACH.
6.
UWAGA
NOWY FELIETON MU - W DZIALE MU O INNYCH
. Wspomnienie
o Kalinie
Małgosiu,
Pokaż to młodym - piosenki, znają a Hamlet często chodzi jako utwór anonimowy.
A moze to Ci juz kiedyś przesyłałem?
A.
Wersja
"Hamleta" według J. Przybory
HAMLET (sam, nocą)
O rany, jak ciemno!
Co stanie się ze mną?
Onegdaj zmarł papo,
To stryja mam za to.
Kłopotów mam nawał,
Bo drania to kawał.
(Zjawia się duch)
Ach, cóż to za zjawa,
Ponura i krwawa,
Po zamku się pęta?
DUCH
Już mnie nie pamiętasz?
Tatusia, szantrapo?
HAMLET
O rany, to papo!
DUCH
Nie papo, ty gapo,
Lecz tylko duch jego,
Złożony z samego
Powietrza pustego!
HAMLET (szczękając zębami)
Llleczczcz czczemmuż tto dduchu
Zzażywasz dzdziś ruchu?
DUCH
Bo muszę ci wyznać,
Nim kury zapieją,
Straszliwe cierpienia,
Co w duchu szaleją.
Twój ojczym i stryjo,
A brat mój, ropucha,
Gdym kimał, trucizny
Mi nalał do ucha.
HAMLET
Lecz skądże mój duchu
Tak dobrze to wiecie?
DUCH
Bom zaraz na drugim
Obudził się świecie.
I tak mnie zakopał
Ów oprych w grób wąski,
By zaraz z królową
Połączyć się w związki
I tronu zażywać
Z występną niewiastą.
HAMLET
O świnia nieczysta!
Bezczelne plugastwo!
(Kur pieje)
DUCH
Kur... zapiał! Dla ducha
To rodzaj budzika.
Pamiętaj o zemście!
Ja - muszę już znikać!
(I znika)
HAMLET
W zemście się będę
Po dziurki zanurzał!
O stryju szarpany!
O twarz twoja kurza!
(Wchodzi Ofelia)
HAMLET
Ach, cóż to ja widzę,
To idzie Ofelia!
Co profil ma piękny
Jak rżnięta kamelia!
Ofelio, pójdź, luba,
Wszak kocham ja ciebie!
OFELIA
Choć kochasz, zapewne
Spotkamy się w niebie,
Nie na tym rąbanym
W jeziorka padole,
Gdzie wszystkim tak straszną
Zgotował los dolę.
HAMLET
Ofelio, bądź pewna,
Los nic nam nie zrobi!
Na rano do ślubu
Będziemy gotowi!
OFELIA
To byłoby cudnie,
Mój miły książęciu,
Lecz cóż się przytrafi
Biednemu dziewczęciu?
Bo czuję już teraz
Niejaką obawę,
Że wnet już zwariuję,
Albo też niebawem.
(Co mówiąc pakuje się w strumień i słychać okrzyki: "Ratunku!, bul, bul,
na pomoc, bul, bul, tonę, bul, bul, bul, itd., itp.)
HAMLET
Ach, cóż to ja widzę!
Pakuje się w strumień!
Ach, cóż ja poradzę?
Wszak pływać nie umiem!
Mężczyzna jak kryształ
Z wariatką utonie,
A stryjo łachmyta
Zostanie na tronie!
(Wchodzi Laertres)
LAERTES
Nieszczęsny! Przez ciebie
Ma siostra się topi!
Już ledwie ją widać,
Wiec dalej do kopii!
(Dobywa miecza)
HAMLET (na stronie)
Bić albo nie bić
Bezczelne to ryło?
Raz a porządnie,
Najlepiej by było.
(Dobywa miecza i biją się)
(Wchodzi Stryjo)
STRYJO
To pewnie im chodzi
O jakąś kobietę,
Że tak się Laertes
Naparza z Hamletem!
Gdyby bratanka
Tak sprzątnął mi jeszcze,
Myśl o tym rozkosznym
Napawa mnie dreszczem!
LAERTES (trafiony celnie)
Serce Hamleta
Przeszyła mi szpada.
Cześć pracy, mój królu!
Na razie wysiadam!
(I pada)
(Wchodzi MAĆ KRÓLOWA)
MAĆ KRÓLOWA
Hamlecie, me dziecię!
Opanuj się przecie!
HAMLET
O, nie, mać królowo!
Bo jeszcze ci muszę
Powiedzieć to - owo!
Ten stryjo, ta świnia,
To bydle rogate,
Dobrego, miłego
Wykończył mi tatę!
I teraz mnie bierze
Prawdziwa ochota,
By stryjo mojego
Skosztował brzeszczota!
STRYJO
Królowo! Skarć dziecię,
Co mówi tak krnąbrnie,
Bo jeszcze tym szpicem
Naprawdę mnie rąbnie!
(Rąbnął)
STRYJO
W samą wątrobę
Mi szczeniak wygarnął!
Królowo! Już możesz
Się nosić na czarno!
(Pada i umiera)
MAĆ KRÓLOWA
Od trupa, do trupa.
Nieszczęsna ta grupa.
Dzban szczęścia w skorupach,
Przeklęta chałupa!
W dekolcie ukrytą
Mam małą flaszeczkę.
Z flaszeczki trucizny
Pociągnę troszeczkę.
(Dobywa, pociąga, pada i umiera)
HAMLET
Od trupa, do trupa...
Ach, cóżem ja zrobił!
Stryj, mama i papa,
Ofelia z braciszkiem...
I ja się zaprawię
Trucizny kieliszkiem.
(Zaprawia się i pada)
KURTYNA
Dobry Bracie!
Dziękuję i przesyłam w świat.Niech cieszy młodych... p.s.Przypomnialeś mi, że my to gralismy w szkole(nie wiem czy nie przy okazji jakiejs studniówki;ja oczywiście byłam Ofelią...)i nie wiedziałam wtedy chyba,że to napisal Jeremi Przybora!
kilka slow podziekowania za felieton o P. Jedrusiek

Proszę Pani!!
Droga Aniu ten list musiał gdzieś się zapodziać bo jakoś go nie miałam... Zamieszczam poniżej i przepraszam - D
momenty i przebłyski
"Dawno temu ja byłam takim zbitym psem, wytarganym kotem i bardzo słabym człowiekiem.Nie dawałam sobie rady ze światem i z sobą ... "
Dawno temu...to jest szansa, że to przechodzi, że czas działa na korzyść? To jest w takim razie nitka nadziei, a że powiązana na supły i supełki to już mniejsza o to, ważne, że jest.
Wczoraj był dziwny wieczór w Czułym Barbarzyńcy, strasznie dzikie tłumy, pyszne mleko spienione, mnóstwo książek, szczypiący w oczy
dym(niestety!!!) przemiła atmosfera i mniej miłe poczucie braku szans na cokolwiek( jedyne co pociesza, to, to że nie tylko ja na to cierpię, Pognieciona najdroższa, chyba w tym samym momencie o tym samym
pomyślałyśmy...prawda?) Bo to już tak jest, że jedni są w trakcie, inni przed a jeszcze inni wcale. Ale i z tym się można pogodzić. Dziś tata mnie zapytał czy nie mam wrażenia, ze życie przecieka mi przez palce i co bym chciała robić. Życie nie to, że przecieka mi przez palce ale spływa rwącym potokiem, na którym rozwalają się wszystkie kajaki i łódki. To taki potok bez absolutnie ładnych krajobrazów, czasem jakiś przebłysk, którym się cieszę ponad wszystko. Pytanie o to co chcę robić pozostało bez odpowiedzi bo chcieć to ja sobie mogę bardzo, bardzo ale co z tego? Moja realna wizja na przyszłość - Pani Ania sfrustrowany pedagog w jednym z warszawskich gimnazjów albo Pani Ania sfrustrowana przedszkolanka...Oj nie, tego się dzieciom nie robi, nie ma nic gorszego niż nauczycielka w przedszkolu bez żadnych motywacji, będąca tam tylko dlatego bo nic innego jej w życiu nie wyszło. Zakazuję przyjmowania mnie na takie stanowiska. Ale naprawdę "czuło barbarzyński" wieczór był miły, dostałam prezent z okazji Czwartku, ucieszył mnie!
Co zrobić aby zauważyć sens w marzeniu i żeby owe marzenia nie powodowały frustracji? Może jednak nie warto marzyć?
Anula- psia krew, koci ogon!
Ps0. Śpioszki w paski to jest to! Ono waży tyle co 1/3 tabliczki czekolady. Musi dotrwać. Ps1. Aniu, poszukiwaczko archiwum. Dziękuję za przemiłe słowa. Archiwum się odnalazło, sama je przejrzałam ostatnio od A do Z czyli od początku do dziś. I musze przyznać, ze mój entuzjazm jest dużo mniejszy.
Anulo!
1.Jasne że jest szansa i nitka nadziei.I supły też .
2.Opiszcie mi dziewczynki dokładnie na czym polega fenomen "Czułego Barbarzyńcy"?Ja byłam tam dwa razy i wiem ,że teraz to jest miejsce kultowe i obowiązkowe.Co tworzy tę niezwykłą atmosferę? 3.A co byś ty chciała w życiu robic najbardziej?Jest w ogóle cos takiego? 4.Ja tam bym marzyła...
5.Jasne że musi z perspektywą takiej ciotki...Marz!MU
05:13.... za godzine wschód słońca...
....podobno najlepszym miejscem w Warszawie na przywitanie dnia jest
most świętokrzyski, z mojej orientacji przestrzennej wynika, że to jest całkiem niedaleko, że tuż obok, że wystarczy tylko wziąć płaszczyk, opatulić, omamulić i otatulić się szalikiem i można nawet w piżamce pobiec na most, można sią na nim potknąć i chluuup..... bo nie lubię niedziel, bo leżąc w wannie zdałam sobie sprawę, że coraz mniej rzeczy ma sens, że coraz mniej jest czasu (dzisiaj na przykład zniknęła kolejna godzina), że tak szybko wszystko myk myyyk, że nie romawiamy już ze sobą, a kiedy to się stało?, że po co mi te studia, skoro i tak po nic, że wybrałam najłatwiejsza drogę, zapchać się filmami, książkami, teatrami po to, aby mieć głowę pełną cytatów, a żadnej własnej myśli, bo taaaaak chuczy pustka że może być głupia i to przerrrrraża, że na takie życie to szkoda zdrowia, że nie ma szans na wiosnę, że choć tyle miejsc to nie ma dokąd pójść, że maj, maj i nagle listopad, że może rzeczywiście jutro świat> bez przedstawień Traviaty się nie zawali, ale na pewno przestanie się
kręcić, a to znaczy, że cały czas będzie ciemno i strrrrrrrasznie....
dziękuję za zdjęcie.... oj, biedne teraz to nasze Tornado, myślę
ciepło,
choć wiem, że to nie pomoże....
serrrrrrrdecznie
gloomy sunday
ps.0 może jednak pójdę spać?... po co czekać na otwarcie beznadziejnie
niedzielnego dnia....
ps.1 wyniesione po kryjomu ze spotkania z portugalczykami: "sha" =
herbata czy coś takiego, wiem, wiem, milowe wręcz kroki językowe
czynię, nie ma co, ale za to jaka integracja! paaaa (po)ranne
Kobieto od Portugalczyków!
1."Gloomy Sunday" Billie Holiday, to jedna z ukochanych piosenek Tornada i moich... 2.Myslę że ty masz jednak troche wlasnych myśli.Na szczęście.Tylko NA RAZIE nie masz sczęścia w życiu .Mlodość to jest najtrudniejszy okres w życiu czlowieka...ale minie ani sie obejrzysz .Będzie jasniej.MU
5
wiersze

przedwiosenne uczucie dla pani
Marty Kucharskiej
Witam Pani Magdo
Od kilku dni mamy wiosnę a ja chyba znów cierpię na bezsenność. Wczoraj np. poszłam spać o 3 a zasnęłam chyba ok 4. Dzisiaj czuję że będzie podobnie. Jest to chyba spowodowane piątkowym zaliczeniem u niezbyt przyjemnej kobiety. Jak sobie o niej pomyślę to od razu mi się ciśnienie podnosi (bardzo delikatnie mówiąc). Ona ma jakieś "ale" do mnie i to jest w tym wszystkim najgorsze. Albo po prostu padło na mnie i jestem osobą, którą musi ulać, ponieważ taka jest tradycja. Zresztą nie warto o niej mówić. Tak czy inaczej wczorajszy wieczór umilał mi kolega, który odezwała sie na gg z Irlandii i przegadaliśmy pół nocy. Ma przyjechać na wakacje. Tylko nie mogliśmy dojść do porozumienia gdzie pojedziemy. On i reszta chcą jechać nad Hańcze a ja koniecznie chce jechać nad morze. Kocham morze. Te zachody słońca na plaży..... za nic bym ich nie oddała. Chyba będę musiała poszukać innej ekipy. Wcześniej przeglądałam archiwum i dowiedziałam się że Pani syn Mateusz studiuje w Nowej Zelandii. Te dwie wyspy dobrze mi sie kojarzą :). Teraz, o ile sie nie mylę, to on już pisze prace magisterską. Tak jak mój brat. Chyba sa nawet z tego samego rocznika....hhmmm....no nie ważne. Jeśli nie przekroczę granicy prywatności to chciałabym sie dowiedzieć w jakim mieście studiuje, co studiuje i dlaczego tak daleko??!! A jeśli przekroczyłam to bardzo przepraszam. A jak Franek po maturze próbnej?? Bo moi znajomi tegoroczni maturzyści coś kiepsko. Ale mam nadzieje, ze w maju będzie lepiej. Całuję i ściskam mocno. ania ps. Dziękuję za łabędzie. Wywołały duży uśmiech na mojej twarzy. To zdjęcie przypomniało mi jak w Krakowie nad Wisłą karmiłam łapędzie i jeden porwał mojej koleżance rękawiczkę, i chciał ją zjeść. Ale chyba mu nie posmakowała ....hehe... i popłynęła sobie do morza..... (rękawiczka oczywiście). ps. I mamy godzinę 2. Spróbuję zasnąć. A jak nie zasnę to coś jeszcze poczytam i może wtedy sie uda.
Aniu!
1.To są takie bezsenne czasy przedwiosenne...muszą minąć. 2.Trzeba koniecznie jechac nad morze!Nic tak nie uspokaja. 3.Mateusz juz skończył studia i za chwilę będzie w domu - jako magister lingwistyki stosowanej.Kończył Uniwersytet w Wellington.Jest z 1977 roku. 4.Myśle że dlatego tak daleko,bo slyszal,że w Nowej Zelandii jest najpiękniej na świecie.I jest. 5.Franek jeszcze nie mial probnej matury.Będzie w kwietniu. 6.Po moich wyczerpujących odpowiedziach śpij dobrze.MU
MU!
dojechałam, wróciłam, sprawdziłam - dwie ręce, dwie nogi, siedem
białych i
trzy miliony czarnych myśli - nic nie brakuje, jestem cała!
wracam - a tu Tornado się wyprowadza z powszechnego - oj nie dobrze,
nie
dobrze się dzieje... rozrywa mi się wszystko (a w szczególności to, co ma dwie komory i dwa przedsionki) w środku jak pomyślę, że już niewiele TAKICH chwil mi zostało do przeżycia w miejscu, w którym spędziłam ten niełatwy mój czas.... pamiętam, że pewnego lata na tym parkingowym murku "za" czytałam "Białą bluzkę"; w domu, w pudełku ze skarbami leży sobie zdjęcie na tle szarych murów powszechnych; przeżyłam zmianę krzeseł i obsługi, poza Panem Kierownikiem Widowi, co zawsze się uśmiecha i po kilku latach przestał proponować mi już miejsce na balkonie, przesyłając tylko porozumiewawcze spojrzenie, bo zrozumiał, że to "moje podpierane miejsce" nie jest złe dlatego,że podłogowe, ale jest dobre dlatego, że właśnie "moje" i już nawet te blond-rude potwory w kasach mi nie straszne - może nawet i ich będzie mi żal; było zepsute ogrzewanie i wiało po plecach, za to póżniej im się coś poprzestawiało i w sierpniu było
gorąco jak na równiku; byłam w jednym i drugim bufecie,wypiłam parę
zgrzewek kubusiów na schodach, a kanapkami podróżnymi dokarmiałam powszechne koty; bywałam tam z niejednym Tym Ktosiem ,o którym się już nie pamięta; stałam "za" w deszczu, w słońcu i w mrozie, sama, a czasami z tłumem jakichś obcych ludzi, czasami wystrczało pieniędzy na kwiatka czasami eech; byłam tam jawnie i zupełnie tajnie ("taak, mamuś, tak, jestem u dominiki, jest świetnie, mogę zostać na noc??"); po przedstawieniach jeszcze rozdygotana, pędziłam na wschodni na pociąg albo szukałam w nocy jakichś akademików na nocleg; przeszłam przez różne życiowe style i etapy: glany, flower power, sandały, adidasy, włosy czarne i tysiąc kolorów na głowie, długie i krótki, Kuba i Maciek, dół i góra itd wszystko się zmieniało, a Powszechny stał, do niego się wracało po równowagę.... przesiedziałam, a raczej popodpierałam tam, w kąciku pod ścianą, moją młodość, a teraz najbezpieczniejsze miejsce mojego życia będzie stertą gruzu, niby górą tych samych kamieni, w tym samym miejscu,ale z nich już nie będzie można złożyć nic, do czego można byłoby się przytulić. Smutno się wiosna zaczyna, oj smutno.....
przytulam
dziewczynka powszechna (zdezorientowana)
Zdezorientowana!
Twój list powinni wywiesić w gazetce ściennej w teatrze...Poszukam ci jakiegos zdjęcia na pocieszenie.MU
.jpg)
Reportaż? Tak z za kulis? Cenzurę przeszły dwa zdjęcia a) próba czyli dwie minuty i wszystko podobno gra b) koncert zza zielonej firany
To co mogę napisać reportażowo to kilka cytatów, które mnie dobiegły. "Bardzo ładnie dziewczynko" (dziewczynka śpiewająca miała około lat 20) "Powinnaś się ukłonić dziewczynko" - to współprowadząca koncert MU do owej 20 letniej... Za kulisami jeszcze Prański Wojtek K popalał papierosa, zastanawiając się czym jest dla niego głos MU i głos D.O. Nie wiem w końcu do czego doszedł bo nie dobiegły mnie jego słowa ze sceny(niestety). Było też kilka piosenek po angielsku, których ja ni w ząb! Tekstów przetłumaczonych brak! Za kulisami trochę kiepsko słychać i słabo widać, więc pozostają tylko(lub aż)wrażenia z tej drugiej strony.
****
Jest taka Książa Oskar i Pani Róża. Wstrząsający opis oswajania się ze śmiercią, ostatnie 12 dni życia 10 letniego chłopca, jego listy do Boga i próba przeżycia 100 lat. Jak można tyle rozumieć, tyle wiedzieć...To opowieść o tym co się dzieje w takiej chwili, czego chce dziecko. Ale i o rodzicach nie mających pojęcia w jaki sposób się odezwać, jedyne na co ich stać to kłamstwo i ucieczka. A dziecko i tak wszystko wie, chce usłyszeć, że umrze od własnych rodziców, mówi mu o tym ktoś inny ktoś kto pokochał i walczył o ostatnie szczęście, o spokój i odrzucenie lęku. Książka o PRZEJŚCIU! O dziesięcioletnim stulatku. Czytałam to w dużym sklepie książkowym, w kącie dla dzieci, na poduchach! Taki kącik, w którym można malować malowanki, czytać, słuchać bajek...Po przeczytaniu pokolorowałam statek, poszłam na jogę i nic nie mogłam zrobić! 78 stron i jedno życie!
Anu
G. wysyłam jedno bo 1. po co więcej? 2. z tym drugim coś nie tak... D.

Anu!
Ładnie napisalaś o tej książce...ale ja jej na pewno teraz nie przeczytam.Trzymaj się i dla rownowagi przeczytaj o czymś radosnym.MU
p.s.zdjęcia jak na początkującego forografa moga być.
4.
Kochana MU!!!
Ostatnio na polskim uczymy się o Janie Kochanowskim, w tym także
uwzględniając współczesne nawiązania do jego twórczości. I właśnie
mieliśmy wiersz "Rzecz Czarnoleska" J. Tuwima. Jako osoba
zainteresowana j. polskim zaczęłam szukać innych wierszy i znalazłam
ten oto:
Dwa wiatry
Jeden wiatr - w polu wiał,
Drugi wiatr - w sadzie grał:
Cichuteńko, leciuteńko,
Liście pieścił i szeleścił,
Mdlał...
Jeden wiatr - pędziwiatr!
Fiknął kozła, plackiem spadł,
Skoczył, zawiał, zaszybował,
Świdrem w góre zakołował
I przewrócił się, i wpadł
Na szumiący senny sad,
Gdzie cichutko i leciutko
Liście pieścił i szelecił
Drugi wiatr...
Sfrunął śniegiem z wiśni kwiat,
Parsknął śmiechem cały sad,
Wziął wiatr brata za kamrata,
Teraz z nim po polu lata,
Gonia obaj chmury, ptaki,
Mkną, wplatują się w wiatraki,
Głupkowate mylą śmigi,
W prawo, w lewo, świst, podrygi,
Dma płucami ile sił,
Lobuzują, pal je licho!...
A w sadzie cicho, cicho...
Ostatnio mam straszny humor. Napisałam tekst do dzieisęciominutowego
skeczu na temat szkoły i... Nie przeszedł. CENZURA. A moim zdaniem tam
nic niewłaściwego nie było. No ale nieważne.
Pozdrawiam i przytulam.
Ola C
PS. Przepraszam, że tak rzadko piszę- jeśli to ma w ogóle znaczenie...
> PS1. Matura jest po to, zeby ją zdać...
Olu C!
To jeden z moich ulubionych wierszy!Chyba był w antologii?!Już nic nie pamiętam. Ucz się i nie przejmuj cenzurą.MU
tyle myśli i słów...
o ludziach i wiośnie
zagląda do ciebie
tyle spojrzeń i spotkań
odwiedza tę stronę
Ileż łez i usmiechów
przebudza tesknotę
i prosi o powrót
wyobraźnią choćby
do starych i nowych przyjaciół

m
m!
Jakie ladne!dziekuję MU
WITAM SERDECZNIE!

Dziękujemy i zamieszczamy - MU - nie mam na ten list odpowiedzi tak miało być czy coś zginęło??? D.
"No i
jak tu nie jechać..." - zapomniałam
latarenki na noc, ale i tak by się chyba tym razem nie przydała.
Nie wiem jak
to nazwać, chyba "wycieczka kulturalno - krajoznawcza" 1. PISZ
uwielbiam!!!!!!!!!!!!!!! To moje miasto wakacyjne z dzieciństwa, ileż ja
tam czasu złaziłam, i w tych okolicznych lasach. tym
bardziej wzięłam nogi za pas i wio. Autokar, książka, woda i za cztery
i pół godziny nad jeziorem ROŚ! Kiedyś jak się tam jechało przed
samym wjazdem do Pisza był piękny gęsty las, teraz same kikuty pni, co
te wichury zrobiły na miłość boską!
Był plan taki
aby przypomnieć sobie Pisz, może zajrzeć do Prania po kilku
latach nieobecności tam, ale rach ciach ciach
i zmiana! Kierunek Elbląg i obiecanki samej sobie, że z tego Elbląga to
ja jutro wracam do domu, do kotów, do pracy...Ach, wieczorem miał być
koncert laureatów zeszłych lat Elbląskiego festiwalu, ale tak sobie
pomyślałam, że starczy, że nie ma co, że
wracam. Pojawiła się wprawdzie nutka wątpliwości, ale została
przygnieciona przez rozsądek. Pojechałam do Malborka(tam przesiadka do
Warszawy)...
- Słuchaj
co ty będziesz w końcu śpiewać wieczorem?
-
no...Modlitwę i ... "Ja się załapie"
- To ja
pojadę jeszcze do Tczewa bo to nad samym
morzem i wracam chyba do Elbląga aby "się załapać na ja się załapię"
-
"Zamiast twarzy krzywaaaaaa płaskaaaaaaaaaa,
krzywa płaaassssskkaaaaaa" ( bo to była
próba akurat)
-
o której się zaczyna?
-
o 20 "Bo ja sięęęęęęę załaaaaaaaaaaapięeeeeeee"
- pa
- Pa
"I z każdeggggggooooo dniaaaa
wwwwwcissssn...."
No i nad
morze, się przywitać pojechałam. Tylko, że
...okazało się, iż Tczew to w ogóle nie jest nad morzem i pani
w odpowiedzi na pytanie "którędy do morza" chciała mnie wysłać
do Gdańska... Czasu jednak
zabrakło i trzeba było wracać do Elbląga, więc z morza
tym razem nie wyszło nic, mewy nie zostały nakarmione. MI
chyba Tczew pomylił się z Trzęsaczem
i stąd ta pewność, że tam jest morze.
Potem już
tylko szukanie teatru, krótkie ale treściwe słowa
z muzyką. Lubię tego słuchać bo przez
sekundę znowu wierzę, że "się uda" i mam nadzieje, że kiedyś
zamiast krzywej płaskiej będzie twarz, a dla takiej nadziei moim zdaniem
WARTO!
Anula
podziwiająca Podróżniczkę z 5 rano!
Ps0. Podziękowania
specjalne dla pracowników Olsztyńskich Kolei - jakby nas panowie w
ostatniej chwili nie wyciągnęli z pociągu, który zupełnie nie jechał
do Elbląga to byłby problem, bo taki np. Nasielsk zupełnie nie był nam
po drodze.
Ps1. Dobrze,
że PCiuch na urlopie bo
inaczej on by to wszystko załatwił. A swoją drogą to może zostanę po
prostu Doręczaczem Przesyłek Artystom, Którym
Coś Nagle? "Uw
Ps2 "Smarzyć"
nie wiedzieć czemu mi się skojarzyło ze
smarem...zupełnie bez sensu i bez logiki. To
taki sam przykład jak "Bórza" bo
"Piorun " skądinąd mi nieobcy!
ps3 G! Za wybór repertuaru sobotniego 6- (minus jedynie za związane z tym komplikacje)
Beznadziejny fotografie!
1.Szkoda że nie ma , bo liczylam na jakiś reportaż
2.Mi sie najbardziej podobal tytul festiwalu:"Pisz wiersze w Piszu".I bylo milo.
3.Dostajesz kawalek lasu w okolicach Piszu.I pisz!MU

Droga
Magdo,
Jeszcze
raz pragnę Ci podziękować że przyjechałaś na festiwal, ze spędziłaś
z nami trochę czasu. Twoje ładne wypowiedzi w gazecie bardzo nas
podbudowały. Festiwal zebrał świetne recenzje, niewątpliwie też dzięki
Tobie.
Ściskam
serdecznie
Wojtek
Lepiej późno niź później... Ten tytuł filmu bardzo mi pomógł w
napisaniu tego listu...
Droga Magdo - cieszę się, że jesteś! I cieszę się, że Twoje ścieżki
zawsze biegły w tych kierunkach, które były mi bliskie i docierały do
tych ludzi, którzy mi się podobali jako Ludzie.
........................................................
Krzysztof J. Kwiatkowski
Krzysztofie J.Kwiatkowski!
To i ja sie cieszę.
I wysyłam w prezencie zapoznawczym ścieżkę mojego sąsiada...jest to ścieżka naniebna.On tam siedzi w tym samolocie i lata nad naszymi domami tak nisko,że nie zdążyłam zrobić zdjęcia z bliska, bo uciekłam do domu ze strachu-naprawdę!MU
Zdjęcie doślę natychmiast jak je dostanę... Dorota
O... Dostałam, więc
zamieszczam.

Pani Magdo !
Wiosna przyszła.
Przywitaliśmy ją tradycyjnym pożegnaniem. Marzanna odpłynęła na łódce ze styropianu. Dwa z jej zdjęć (a sesja była owocna) załączam z pozdrowieniami Ewa E!

Marzanna piekna!MU
3.
MU....
*uważam, uważam... bezpiecznie używam noża i widelca, żuję gumę, nie
jem
mięsa, piję czekoladę i kubusia z marakują, krzywo myślę i chodzę, puszczam kaczki na jeziorze, ale nie (za)puszczam się, mało wiem, więc mało mówię i "(...)nie spaceruję nago, nie wypada zbyt głośno mi się śmiać, patrzą się gdy do siebie gadam i dają mi tak niewiele szans(...)"
*za mną kolejne spotkanie z porugalczykami. tym razem niestety nie
nauczyli mnie żadnych nowych słów (może próbowali, nie twierdzę, że mają twierdzę,o nie, może to ja mam lukę?), ale zaprosili mnie na imprezę 1 kwietnie na co ja "czy to joke?" oni, że "nooo" ale w którym języku mi to odpowiedzieli to who knows? nawet z takimi sipaticznymi stjudentami współistnienie jest pod górkę
*nasze wspólna znajoma pognała do E. i trzymajmy kciuki!!!! *paszport, bilet, książki...... i ja za parę godzin pociuchciam przez M.
(a propos!ostatnio jak jechałam na południe <naprawdę "nie ma innej drogi na południe"> to przejeżdżając przez wspomniany teren mignęła mi Pewna Postać, z której czarnym workiem obecnie jestem zaprzyjaźniona, ale mogłam mieć przewidzenia, więc informuję niezobowiązująco acz całkowicie!)
*a na drugim biegunie za to Benetto zafascynowany ostatnio astrologią,
magią i innymi hokus-pokusami. przysyła mi jakieś charakterystyki gwiezdne, rady i takie tam bleee bleee. ostatnio mu wyszło, nie z szafy, tylko z tych fusów, karty czy czego on tam używa w ramach porozumiewania się z Panem Przeznaczenie, nie ważne, oznajmił mi mianowicie, że moją karta życia jest śmierć i przysłał mi druzgocąco dłuuugi i mętny opis takiego ludzia "(...)pełen lęków i obaw, które są cieniami przeszłości. Najważniejsze w życiu jest uporządkowanie psychiki, by pozbyć się autodestrukcyjnych skłonności jakie posiadasz (...) niszczysz siebie poprzez tworzenie negatywnych stanów, które Cię ogarniają i obezwładniają. Aby być szczęśliwym w życiu musisz przyzwyczaić się do zmian i zaakceptować to, że nic nie trwa wiecznie. Koniec jednego etapu daje początek nowemu, często lepszemu. (...) dociekliwy, spostrzegawczy i masz tak zwany szósty zmysł. Wiesz dużo więcej niż widać i słychać. (...)Bujna wyobraźnia i
zmysł artystyczny. predyspozycja do zawodów artystycznych, a skłonność
do
wypróbowywania samego siebie do zawodów trudnych czy wręcz ekstremalnych.
(...) Twoim zadaniem życiowym jest wewnętrzne doskonalenie się i duchowy rozwój do którego impuls mogą stanowić trudności życiowe. (...)" coś tam jeszcze było (jedno niejasne zdanie) o partnerach, o wolności, dyrdymały i wszystko generalnie bardzo z perspektywy ego, ego, ego. no sobie myślę! i on w to wierzy?? nie rozumiem, ale nie wiem też jak można wierzyć w cokolwiek, więc się zamykam na tym poletku. "stop" zrobiło mi się przy dwóch słowach: "zaakceptować" i "ekstremalnych", czy raczej "zaakceptować ekstremalnych", chciałam to sobie nabazgrać czarną farbą na suficie, ale wszyscy idąc patrzymy pod nogi,więc co kogo obchodzą cudze napisy na sufitach ... trzeba tylko pamiętać,że od niepozornej, małej rysy rozleciała się niejedna porcelanowa filiżanka. jeden moment od którego wszystko, co po nim, jest pod górkę tak jak interpretacja
"noooo" portugalczyków.
przytulam
walizeczka
Walizeczko!
Mam nadzieje ,że dotarlaś juz do Czech.Bez Portugalczyków.I że pozbywasz się "autodestrukcyjnych sklonności, ktore posiadasz".Wracaj na studia , póki co lepiej je skonczyc, bo moga sie przydać.Moge ci dac w prezencie szczęśliwa rodzine, ktora dzisiaj do mnie wpadła z faworkami...MU

dla czeskiej kobiety od Portugalczyków
Słuchałam
nawet ostatnio prof. Kołakowskiego, ale jego wykłady na te akurat
pytania mi nie odpowiedziały. Może to zbyt głupie i nie ma się nad
czym zastanawiać?
ps1.
Siedzieć na huśtawce i bimbać na wszystko(nie było ale kiedyś będzie).
Jeść brokuły w cieście albo Moskale(placki rodem z Ukrainy- gotowane
ziemniaki, mąka, jajko- smarzyć jak zwykłe ziemniaczane po zdjęciu z
patelni posmarować masłem z czosnkiem!!!!)
Pani Magdo!!!
Proszę zobaczyć co znalazłam podczas szukania materiałów do strony o
Kalinie Jędrusik.... Zdjęcie pochodzi z filmu "Upał" i jest na nim
Mistrz !!! - niech to będzie osłoda na znów pochmurne niebo.
Pozdrawiam
Jola


dzisiejszy maturzysta dla Kamili

Zielone listki dla Basi
liścik sobie taki
Dobry wieczór Pani Magdo...teraz juz na pewno dobry, nawet w tak
"pluchaty" dzień. Nie wiem skąd zaczęłam i na czym skończyłam czytać Pani listy, wrócę do nich na pewno, więc nie ma obawy.
U mnie juz też wiosna, nawet dzisiejszy dzień nie jest w stanie
mnie
wybić z wiosennego czucia. Widziałam tańczącą parę w alejach, a ptaki rozświergoliły się na całego. Teraz za nic nie dam przekonać sie do powrotu zimna. Nie to, że narzekam, ale cztery miesiące grzania rąk i mówię dosyć. Nie mogę nacieszyć się na myśl, że zaniedługo obie z moją roczną Cylunią będziemy przechadzać się bosymi stopami po nagrzanej słońcem ziemi. Hmmmmm.....nie ma piekniejszego zapachu, od zapachu świeżej ziemi. Na sama myśl rozpłynęłabym się, gdyby nie to, że czeka mnie coś zaraz o wiele bardziej cieplejszego [ cóż za porównanie :) ]
Pozdrawiam......Natalia.....
.........Zielono mi, szmaragdowo..........
Natalio!
Pozdrów Cylunię i dalej nie narzekaj.Za każdy list bez narzekania dodatkowe punkty na wyższą uczelnię(przydzielam ja).MU
2.
Drogie Panie a gdzie sie podziało archiwum? Może poszło przywitać wiosnę? Ale mam nadzieję ze niedługo się odnajdzie, bo chciałam dokończyć czytanie listów Anuli z poprzednich lat. Jest bezbłędna. Uwielbiam Ją i Jej listy. Te różne przygody np.wyprawa do biblioteki, powrót z Kutna i wiele innych. Rozbrajają mnie. Przy takich osobach nie można sie nudzić :) Całuję i ściskam mocno. Pozdrowienia dla Anuli :) ania
Aniu!
1.Archiwum się na chwilę zapodziało.Nie poszlo witac wiosny,tylko wcisnął się nie ten guzik co trzeba, a Melepeta pojechała robic karierę w Elblągu... Zaraz wróci i to się zmieni. 2.Anulę nieoczekiwanie spotkałam wczoraj w Piszu...ze słynną wokalistką Dorotą Osińską...Anula robiła serię portretów zza piskich kulis...to są kobiety, ktore nie lubią nudzić się w życiu. 3.Aby umilic jakos czas oczekiwania na listy Anuli- wysyłam widok z mojego hotelowego okna;oczywiście w Piszu.

dla Ani-łabędzie w Piszu
Boże,
Pani Magdo, jak to się mogło stać?
b
b!
Cały czas zadaję sobie to pytanie.Może po prostu wszystko bylo zapisane w górze?
Droga Pani Magdo,
Zgadzam się z Panią całkowicie! Próbować trzeba. Nie znam wykonawcy,
który jest w stanie zaśpiewać piosenkę poetycką tak, jak Ewa
Demarczyk. Jestem
Jej
wiernym fanem (niektórzy moi znajomi twierdzą, że fanatykiem;-)).
Myślę,
że
Jej tajemnica tkwi nie tylko w fenomenalnym głosie, ale także
niesamowita umiejętność interpretacji, mimika i ten hipnotyzujący
wzrok. To smutne, że większość młodych ludzi nie zna, lub nie dojrzeli
do tego, aby słuchać Ewy Demarczyk. Jestem zafascynowany muzyką
Zygmunta Koniecznego. To są arcydzieła poezji śpiewanej. Oprócz
wymienionego przez Panią albumu, polecam także wszystkim odwiedzającym
Pani stronę, album Ewy Demarczyk "LIVE", gdzie króluje
Cyganka
Andrzeja Zaryckiego.
Tylko jeszcze jedna wykonawczyni zrobiła na mnie takie wrażenie jak ED
-
to
Edith Piaf, także jedna jedyna i niepowtarzalna!!! WSPANIAŁA. Pragnę
także zwrócić się do Pani z prośbą o radę... Jakiś czas temu
myślałem
o otworzeniu strony internetowej, na której mógłbym umieszczać swoje
utwory
i promować w pewien sposób poezję, ale mam pewne obawy co do tego, że
teksty
te mogą zostać przez kogoś ukradzione. Wiem, że jest to mało
prawdopodobne,
ale jednak się boję, mimo, że chroni mnie prawo autorskie. Przecież w
razie
czego, jest chyba marna szansa na udowodnienie, że to ja napisałem
swój wiersz. A może jest jakaś instytucja, która rejestruje teksty
przed ich publikacją. Bardzo Pani dziękuję, za to wszystko, co Pani
robi. Podziwiam. Pozdrawiam, proszę się uśmiechnąć - Wiosna, wiosna
już w powietrzu... Piotr Cieński
Panie Piotrze!
1.Takiego wrażenia jakie zrobiła na mnie 14-16 letniej
dziewczynie- Ewa Demarczyk- nie zrobiła Edith Piaf, Juliette Greco i Marlena Dietrich razem wzięte.
To bylo coś nie do opisania!!!
2.Moim zdaniem na plycie "LIVE" króluje "Skrzypek Hercowicz'".Co to jest za utwór!
3.Nie mam pojęcia jak to jest z tymi prawami
autorskimi.Chyba
lepiej je oglaszać po jakimś zarejestrowaniu w Stowarzyszeniu Nieumarłych Poetów, ZAIKS-ie czy czymś takim?Pozdrawiam MU

autograf Ewy Demarczyk z 1979 roku- dla pana Piotra
Mila Pani Magdo, tekst o Kabarecie Starszych Panow rodzi sie w bolach niemalych, bowiem materialy, do ktorych dotarlam podaja a to rozne wersje zdarzen, a to rozne nazwiska. Gdyby mogla mi Pani pomoc:
- podajac chocby dwa, trzy nazwiska aktorow, ktorzy wystapili w pierwszym wieczorze kabaretowym w pazdzierniku 1958 potwierdzeniem (badz zaprzeczeniem) faktu, ze po ustaniu Kabaretu wspolpraca slowno-muzyczna panów Wasowskiego i Przybory trwala nadal (Divertimenta?, Teatr Nieduzy?). Czy do tych programow muzyke pisali inni kompozytorzy informacji, czy Kabaret mial wersje radiowa (jesli tak to czy w radio nadano wszystkie "wieczory² czy tylko poczatkowe. Czy obsada radiowa byla ta sama, co w telewizji przypomnieniem w kilku slowach losow tasm z nagraniami programow Kabaretu po zakonczeniu ich emisji czy byly w archiwum, czy byly kompletne, czy wiele wysilku kosztowalo skompletowanie ich idoprowadzenie do ponownej emisji. Slyszalam, ze nie bylo to latwe. Bede bardzo wdzieczna. Czekajac na rychla mam nadzieje odpowiedz, pozdrawiam serdecznie Wika Filipowicz
Pani Wiko!
1.W pierwszym KSP (16 pazdziernik 1958 rok) -wystapili:Jeremi Przybora , Jerzy Wasowski,Barbara Fijewska,Kazimierz Brusikiewicz,Andrzej Bogucki,Helena Tycówna i Cezary Julski ;taka encyklopedia na temat kto, gdzie ,kiedy i w ktorym kabarecie jest Roman Dziewonski-autor ksiazki pt:"Kabaretu Starszych Panów wespól wzespól"(wydane przez "Proszynski i s-ka' , chyba w 2002 roku).
2.Oczywiscie ze trwala nadal.Ale pan Jerzy nie byl juz jedynym kompozytorem; niektóre "muzyki" napisal na przyklad Adam Slawinski.. Jerzy Wasowski byl do konca najgenialniejszym i najwazniejszym kompozytorem!
3.Byly wersje radiowe.O wszystkim dowie sie pani z ksiazki , o ktorej wspomnialam.
4.Pierwsze kabarety zaginely- nie byly w ogole rejestrowane na celuloidzie, czyli tzw.telerecordingu.A w pozostalych spustoszenia dokonal stan wojenny w 1981 roku. Dzielni zolnierze powywozili to wszystko do jakichs magazynów telewizyjnych w Gdansku..Moje ukochane "Divertimento Stomatologiczne" odnalazlo sie wrecz w kontenerze ...na smieci.Ja ciagle mam nadzieje,ze poniewaz troche sie poodnajdywalo, to moze i do reszty "dokopia sie" jacys mlodzi , dzielni pracownicy telewizji...Pozdrawiam bardzo serdecznieMU

pole dla pani Marty Kucharskiej
Kolejnym objawem wiosny jest radosne zachowanie moich piesów.
Wysyłam Melę Pelę nieostroną ale uroczą, i Hesie Malesie - z całkiem
całkiem minką. Z ukłonami dla Markotnego i Łyżwy! Co u nich?
A tak w ogóle to uroczyście otwieram sezon na rower!!! całuje rowerowa
J.


J!
1.Moje psy także szaleją...Markotny bardziej,bo jest juz prawdziwym mężczyzną.Mi H nieostre ale pełne wyrazu. 2.U mnie jeszcze za mokro na rower...sezon roztopowy w lesie. 3.Wpadli za to z wiosenną wizytą kominiarze.PozdrawiamMU


Dla pani Sylwi-Krysia z malym Jędrkiem i Adasiem w Zakopanem
Pani Magdo Kochana,
Zawsze chciałam to Pani napisać... Albo nie tak, inaczej - zawsze to
czułam, zawsze o tym wiedziałam, pamiętałam, a napisanie się jakoś nie
składało, mimo, że pisywałam już do Pani kilkakrotnie..., bez sensu...
Od nowa: Zawsze chciałam Pani podziękować za "zarażenie" mnie (i nie
tylko mnie, przecież!!) Kabaretem Starszych Panów. Od Pani, dzięki
Pani, z Pani dobrym duchem zaczęła się ta cudna infekcja, która trwa i
trwa i trwa (i na wieki). To były moje licealne czasy (lat temu
trzynaście z okładem, zdaje się), zarejestrowałam sobie telewizyjną
wersję "Zimy żal", zasłuchiwałam i zapatrywałam się w panią Pakulnis
("albowiem prysły zmysły"), w panią Dałkowską ("szuja"), w młodego
Józefowicza ("do ciebie szłem" i ten "deszczyk / Grzeszczyk"), w
cudnego Piotra Machalicę ("pani Monika" czy "no co ja ci zrobiłem"), w
jeszcze cudniejszego Zbyszka Zamachowskiego we frotowym szlafroku w
paski ("dziś kąpiesz się nie dla mnie") i PRZEDE WSZYSTKIM w Mistrza
na fotelu... Wtedy się zaczęło. Dziś mam komplet nagrań Kabaretu,
mam "Piosenki prawie wszystkie", mam masę wzruszeń i zawieruszeń,
mam zachwyt, podziw, nieumiarkowane poczucie radości i tkliwości z
okazji możliwości obcowania z TYM fenomenem, który przecież zadział
się (niby) tak dawno temu, że gdyby nie Pani, nie miałby szansy
zadziać się dla mnie. Z serca dziękuję. Naprawdę z serca. To, co
Pani zrobiła jest nie do przecenienia, jeśli pomyśleć, że przecież
istniałaby taka pokaźna masa matołków, gdyby Pani nie
przypomniała / pokazała... Ja bym tym matołkiem z pewnością była.
Dlatego z najbardziej wewnętrznego wnętrza dziękuję!
Przykro strasznie, że Mistrz odszedł. Fatalny początek roku. Najpierw Dorota T., potem Jej mąż, potem Czesław Niemen, teraz Pan Jeremi... Po
drodze jeszcze mój osobisty koniec świata... Wszystko w przeciągu
dwóch miesięcy. Boli. Boli, boli.
Tymczasem wiosna... Chociaż tyle. Ale co to za wiosna bez Nich. Ok,
nie będę się rozklejać, bo się potem nie skleję.
Pani Magdo, chcę jeszcze raz podziekować ZA WSZYSTKO!! i za te zdjęcia
ze środowych spotkań też bardzo. I za grudniowy wywiad Grzegorza
Turnaua z Panem Jeremim w "Tygodniku Powszechnym", i za wzruszające
turnauowe wspomnienie tego spotkania tamże...
Dziękuję.
Pozdrawiam.
KW
KW!
Po tym liście to pani może trudniej sie będzie skleić,ale za to mnie łatwiej...Dziękuję bardzo!MU

wiosenny kominiarz(z guzikami!) na szczęście-dla pani Kingi W.
ssPani Magdo Kochana:)))to chyba zasługa Mistrza Jeremiego ze świeci od paru dni słonce i czuć juz WIOSNE az sie chce szalec skakac z radosci Tego zyczymy w mniejszym stopniu takze Pani.....Ogladnelismy niedawno koncert "Zielono mi" który prowadzila Pani z Agata P i Pamięta Pani co mowila Agnieszka O na temat tego koncertu co Pani wplotla w wstep"Żadnego mazgajstwa, ma byc jak u Czechowa....Zielono"....Tak właśnie myślimy i z tym zapalem wierzmy iz tak będzie. Teraz mam wielką prośbe/apel czy ma Pani możlwość poproszenia kogoś , tzn to była chyba dziewczyna o imieniu J, która kupila w allegro na DVD te wspaniałe rzeczy ze Starszych Panów, jak i Rozmowy i "Zielono mi"... zeby sie z nami skontaktowala i czy byłaby mozliwosc skopiowania Z gory dziekujemy!!!!(...)
Dzień dobry....
Z powodu nadejścia wiosny serdecznie pozdrawiam....Karamonek
p.s.Jak się wybudzę z zimowego snu to napiszę więcej....
Karamonku!
Powoli wstawaj...MU
1.
Kochana Pani Magdo,
Widzialem migawki z Nabozenstwa Zalobnego oraz z
Pogrzebu w dziennikach TVP przez internet. Przypomnialem sobie, jak onegdaj pan
Jeremi w Pani filmie sparafrazowal madra a jednoczesnie surrealistyczna maksyme
Shaw'a,:
"Doswiadczenie uczy, ze zawsze
umiera ktos inny" .
Olbrzymia zalosc wzbudzil we mnie widok tej malenkiej
skrzyneczki z jasnego drzewa z prochami Mistrza, ktora niosl, a potem
wlozyl do rodzinnego grobu, syn - Kot Przybora.
Jest to po prostu niewyobrazalne, zeby w takiej malej skrzyneczce zmiescil sie taki wielki, wspanialy Czlowiek! Pomyslalem, ze to chyba jest dowod na istnienie Duszy i jakie mamy olbrzymie szczescie, ze tyle z Siebie Pan Jeremi nam zostawil.
Dominik Wernic, Montreal
(dominik1@videotron.ca)
Panie Dominiku!
Nie widziałam tego w telewizji.Ale takie uroczystości wyglądaja przerażajaco podobnie.Wszystkich nas prędzej czy później wlożą w ostatnie pudełko.Nie ma innego wyjścia...Ktoś ostatnio powiedzial,że dusza waży 21 gram...Juz wiem dlaczego nie lubię matematyki.
Wysylam panu zdjęcie Kota Przybory, ktory jest wspaniałym czlowiekiem i byl nadzwyczajnym synem.

Pani Magdo Kochana,
TVP1 znowu powtarzało koncert najwspanialszego kompozytora piosenki
poetyckiej Zygmunta Koniecznego. Jedyne słowo, które przychodzi mi do
głowy
to MAGNIFIKAT. Wspaniale Pani zaśpiewała piosenkę Ewy Demarczyk "Jaki
Śmieszny". Godne wykonania piosenek Pani Ewy Demarczyk zdarzają się
niezwykle rzadko Konieczny to moim zdaniem najwybitniejszy kompozytor
muzyki
poezji śpiewanej. Dziękuję Pani Magdo!!!
Serdecznie pozdrawiam,
Piotr M. Cieński
Panie Piotrze M.Cienski!
1.Zgadzam sie,że najwspanialszy i że MAGNIFIKAT.I wszyscy inni kompozytorzy tego nurtu także sie zgadzają.To prawdziwa Wielkość. 2.Uważam niestety,że godne wykonania piosenek Ewy Demarczyk nie zdarzają się...ale próbować trzeba,bo wspaniałe piosenki są ważniejsze od nas-wykonawców.Piosenka musi byc śpiewana i słuchana,inaczej ginie.Największą wartością tego koncertu jest to, że po wysłuchaniu go jacyś młodzi ludzie kupią sobie genialną płytę :"Ewa Demarczyk śpiewa piosenki Zygmunta Koniecznego".Pozdrawiam MU
...ja jestem ze złych ziół.... z takich ziół pół na pół.....
02:03
...za oknem ciche podwórko z huśtawkami..... senność i ziewanie
latarni
odbija się echem od mojego parapetu....
.... ludzie drugiej kategorii to ... to nie jest new.... hmmm.... ja
już
kiedyś (w czasach gdy byłam młoda i zbuntowana) jechałam w tym przedziale z równie zadymionymi i porozbijanymi pasażerami, później jednak przesiadłam się do wagonu "no smok" i rzeczywiście fotele wygodne, powietrze świeże... ale wtedy życie w koszulce z numerem startowym 84 biegło po bieżni prostej, czystej, przewidywalnej i w niczym nie zapowiadało nadciągającego biegu na orientacje bez mapy i kompasu. po górce i zakręcie odezwały się przykurzone rodzinne (?) sprawy, bo o ile prawda w ogóle istnieje to u mnie kołacze się gdzieś na granicy łapania świeżego, głębokiego oddechu, ostatnio jednak jakoś się z nim mijam w drzwiach, w tym przeciągu i ........ może los jest ślepy, ale trafia bez pudła i piorun trafił nie w żaden piorunochron tylko we mnie i teraz nie ma dla mnie miejsca ani w pierwszej ani w drugiej tylko stoję na korytarzu, ale jak się tętno mojego życia uspokoi to wrócę. Będę grzeczna,
odpowiedzialna, rozważna i zacznę przechodzić na zielonym i po pasach.
jeszcze tylko chwila jeszcze moment..
...... wagarowanie to..... jest tyle (milion trzysta dwa siedemset)
ważniejszych rzeczy do zobaczenia, przeczytania, obejrzenia, odwiedzenia, że szkoda czasu na siedzenie w jednym smętnym, ciasnym miejscu przez tyle godzin ile oni chcą mi codziennie wyrywać z życiorysu, a poza tym nie uważam,aby oglądanie po raz 35. filmu "bobas" mogło być dla mnie odkrywcze;
...... moje życie studenckie to......... spis moich minonych trzech
dni: *byłam w harendzie na eliminacjach do paki; *miałam od 12stej
imprezę w mieszkaniu plus kino domowe (m.in.
"między słowami"; zachwycające; ja chcę mieć taką wannę przy oknie!!! Od już!)
*nagle stanęło mi nie w oczach,ale w drzwiach trzech portugalczyków
(chińczyk z tygrysem ostatnio mnie chyba unika – aż dziw!) i porwali mnie do tygmontu na jakąś imprezę na której nauczyłam się dwóch podstawowych
słów:
1.inconstitucionalicissamente
2.ontorrinolaringolo-cośtam
z tego co się domyślam to pierwsze ma coś wspólnego z konstytucją, a
drugie pewnie z lekarzem but who knows?? oczywiście wszystkie toasty w związku z sobotnią datą były a propos....
*a dziś obudziłam się o 16
....... tak w ogóle to .... teraz pozytyw - w piątek jadę do UB-ka a
później czechy i hejjjhoooo!
.... pogoda to..... nawet nie to że w kratkę, ale w przygnębienie....
przytulam
CC....(ciemna i cicha)
ps.0 wiesci o gordonie i amj narazie (!!) są totalnym pudłem; tak
przynajmniej napisał mk (ten od swojego własnego,nocnego programu)....
ps.1 dziękuję za leszczyńską.... bardzo... pa
CC!
1.O 2 .03. nie można napisać innego listu.
2.Te Czechy chyba saa na razie jedynym ratunkiem.
3.Wysylam ci nasza wspólną znajoma,która wczoraj pieknie spiewala w teatrze.Za leszczynską proszę bardzo.MU p.s.Gdyby to było otoralingolo-cos tam,pomyslałabym,że twój Portugalczykmial coś z uszami.Ale i tak uważaj.

Kiedyś pojawił się w listach temat egoizmu...przefiltrowałam to przez moją głowę i wyszło mi tyle, że podejmuję walkę ze sobą! Czasem trzeba coś łopatologicznie aby weszło do głowy.
Przepraszam!
Anula- przymknięta
ps0. Wysyłam drzwi, te zielone będą kiedyś moje!

Przymknięta!
Moim zdaniem ty na pewno nie jesteś egoistką. Na szczęście. ps.drzwi w porzo.Pozdrawiam MU
Kochana Pani Magdo!!!
Chciałam wysłać Pani jakiś wiersz. Wybrałam ten, Haliny Poświatowskiej.
żyje się tylko chwilę
a czas -
jest przezroczystą perłą
wypełnioną oddechem
a meble są kanciaste
a ciało - delikatne
a ziemia wszędzie płaska
a niebo nieosiągalne
Jestem przekonana, że Mistrz Niebo osiągnął bez problemu... Przytulam
Ola C
Olu!
No i tej pewności to ja ci zazdroszczę, jak niczego na świecie...MU
Dobrzy ludzie,pomozcie!
Suczka czeka na wlasciciela. Przez conajmniej 10 dni lezala na przystanku w Piasecznie, az wziela ja do siebie pani Ela Tolloczko. Jest u niej od 3 dni, ale problem polega na tym, ze jeden z 3 psow pani Eli nie akceptuje nowej i rzuca sie na nia, wiec odbywa sie tam koszmar (w dwoch pokojach w bloku). Sunia nie odgryza sie, potulnie sie chowa, ale jest to dla niej duzy stres. Z pozostalymi dwoma nie ma konfliktow (choc to suczki).
Sunia bardzo potrzebuje spokojnej przystani. Trzeba ja jak najszybciej przygarnac.
Jest piekna i dobra. Ma 2 - 2,5 roku. Zdrowa (widzial ja lekarz). Lagodna, bardzo potrzebuje ciepla, tuli sie i patrzy gleboko w oczy. Na spacerach pilnuje sie, przyjazna do ludzi i zwierzat. Ma piekne geste futro - super byloby jej w domu z ogrodem :). W 95% owczarek niemiecki. Zalaczam zdjecia.
Kontakt do pani Eli: (022)842 59 02 (po 21 lub wt i czw przed
12)
LIST NAPISANY 5 MARCA. PRZESLIJ GO DO ZNAJOMYCH, MOZE ZNAJDZIEMY DLA NIEJ DO

A ja mam teraz oprócz trzech psów-dwa ptaki co się zwą zeberki:).Takie śmieszne ,malutkie.Jak zrobię zdjęcie mojemu zoo to prześle ,żeby było wesoło.Życzę miłego leżenia na hamaku!!A za koncert z Sojką trzymam kciuki. A
Pani Magdo droga,
Droga Pani Magdo
Słońce świeci, ptaki spiewają, ludzie sie uśmiechają - to chyba WIOSNA! Nareszczie. W tym roku wyjątkowo nie mogłam sie jej doczekać. Za chwile idę na spacer. Odwiedze stare kąty. Aż chce sie żyć. Frankowi prosze powiedzieć, żeby dobrze sie zastanowił zanim podejmie decyzję o studiach. Móc studiować to co sie naprawdę chce i co tak naprawdę interesuje to połowa sukcesu a może nawet więcej. Wyczytałam ze dowiadywał sie o socjologię. Mogę powiedzieć tak: przez pierwsze 2 lata troszczę przynudzają (sama teoria) za to na 3 roku robi sie całkiem ciekawie, coś się zaczyna dziać. Podoba mi sie chociaż jest strasznie dużo nauki. A Pani kończyła studia w wieku 22lat? Jak Pani to zrobiła? Ja mam 22 lata i jestem dopiero na 3 roku (a poszłam zaraz po szkole średniej). Też czasami rozpaczam że jestem juz stara i nigdy nie ułoże sobie życia osobistego. A miało być tak pięknie....... No cóż tak czasami bywa. Jedni mają szczeście w miłości inni w .... czymś innym. Hmmm.....a ja w czym mam.....? Może jak skończe studia to w moim życiu coś sie zmieni, coś się zacznie dziać. Teraz stagnacja. A moze coś sie zacznie dziać juz tej wiosny..... kto wie, kto wie........ tak czy owak - Zenon Nowak. hehe podoba mi sie. Idę witać wiosnę i odebrać bilety na "Kto sie boi Virgini Woolf?", bo to już za 2 tygodnie. Dramat o wielkiej miłości - tego mi trzeba. Ściskam mocno ania
Aniu!
1.Powiem Frankowi,że trochę przynudzają.On zresztą juz wczoraj cos zaczął napomykać o rezyserii... 2.18 lat skończyłam na pierwszym roku studiów, bo urodziłam się w październiku i wtedy bylo tylko 11 lat nauki,a wy macie 12... 3."Tak czy owak Zenon Nowak" mówil przez lata(i pewnie mowi do dziś) Andrzej Strzelecki;przy byle jakiej okazji. 4.Mam przeczucie,że tej wiosny zakochasz się.MU
Wróciłam z Łeby...Jeszcze w uszach mam ten przyjemny morski szum, w
płucach rześkie powietrze i pięknie zielone, wysokie sosny przed
oczami... Szkoda, że zaraz wszystko zniknie, pochowa się po kątach,
odejdzie...Nie możnna uciec od rzeczywistości wiem to od dawna, ale
wciąż uparcie podejmuje próby. Jest jakoś smutno i nie tak jako
powinno być....Trzeba się nastroić na wiosnę, poukładać...praca nad
sobą - to podstawa!!! Tyle, że to najcięższa praca!!! Przydałby się
jakiś miły, doświadczony psycholog, z mądrymi sposobami na marazm,
smutki itd. I pomyśleć, że ja kiedyś chciałam zostać psycholożką
hahaha - Bóg wie co robi! Chociaż...dziennikarstwo w moim przypadku to
chyba też nieporozumienie, może ten drugi czło public relations? bo
ten trzeci politologia to już zupełnie nie. Pamiętam jak mawiał mój
wspaniały proferos od Bioglogii. "Jolka to ty się na psychologię
wybierasz....?! znaczy będziesz psy holować." Jakby mi przyszłość
przepowiedział! Zabieram się na stronę www - bo to najlepsze na nie
myślenie o głupotach(...)
Wysyłam trochę słonecznych, morskich zdjęc. (...)
ps. Ostatnio na allegro udało mi się kupić wiele wspaniałych rzeczy!
Rozmowy i Zielono mi na DVD - Kabaret Starszych Panów też na DVD,
"Mieszankę firmową" JP itp. Jak ktoś ma ochotę to te rzeczy na DVD
wciąż można kupić, i to za dużo niższą cenę niż w sklepie.
Pozdrawiam bardzo bardzo serdecznie J
ps.2 Zdjęcia wysyłam osobno w trosce o skrzynke.


J!
Zazdroszczę ci tego morza.MU