W tym miejscu będę publikuję wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi

Dobrego czytania.

 


umermagda@o2.pl 


MAGDA UMER DZIĘKUJE ZA WSZYSTKIE LISTY. W CZASIE 'WAKACJI" NADESZŁO ICH TAK WIELE, ŻE PUBLIKUJEMY TYLKO WYBRANE. 

JEDNOCZEŚNIE PONAWIAMY PROŚBĘ ABY POJEMNOŚĆ NADSYŁANYCH LISTÓW NIE PRZEKRACZAŁA 100 MEGA I TO TEŻ W WYJĄTKOWYCH SYTUACJACH.

5.

 

Pozdrawiam Markotnego,

wiosna już za rogiem.
 
Bebop -
 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Pani Magdo - pies cudny, naprawdę patrząc na niego od razu lepiej na duszy.
Pozdrawiam z bardzo wiosennego Szczecina,
Tomasz
 
 
Panie Tomaszu!
 
Bo w tym Szczecinie to juz miesiąc temu bylo wiosennie!
Wysylam panu Markotnego jak byl malutki i po raz pierwszy przekroczył próg swojego nowego domu...Pozdrawiam MU

Dzień dobry Pani Magdo!!!!!!witamy po "zimowych wakacjach"tu Tomek oraz Leszek z Krakowa.jakze sie za Pania stesknilismy Dziekujemy za odpowiedz . Mamy nadzieje ze odpoczynek sie udal i teraz z mega energia przystapi  Pani
do dzialania.Tak ja MY:-))Zima chyba na dobre znowu sie rozgoscila w naszym cudownym kraju i nie popuszcza a teraz kiedy piszemy ten list do Pani niesmialo pojawilo sie sloneczko i ladnie wokoloChcielibysmy przekazac Pani Magdo wazna
wiadomosc, za 2dni Tomek zacznie kolejna 29wiosne zycia.Prosze trzymac za niego kciuki by mu sie za bardzo nie zapetlilo i zakrecilo w glowie.;))Mamy nadzieje , ze wraz z nadejsciem wiosny Mistrzowi Jeremiemu polepszy sie stan zdrowka czego mu z calego serca zyczymy!!!!I (...)Franek trzymamy za Ciebie kciuki zdaj mature, Mateusz skoncz studia!!!Pozdrawiamy Panią Pani Magdo serdecznie i Panią Dorotke i do nastepnego maila TiL;-)
 
TiL!
 
1.Rozgościla się aż za dobre.
2.Zaraz znajdę jakies zdjecie dla Tomka na urodziny!Niech mu się nie zapętli i nie zakręci.Ma jeszcze rok zdecydowanej mlodości.MU

 

Dla Tomka na urodziny- bardzo dziwne róże (od kapitana Romana Paszke)...

Z przed 2 minut!!!
Starszy B będzie tatą a ja już 100% i absolutną ciotką klotką!
Tyle chyba wystarczy!

Całuję po ciociowemu! (ale jak taka fajna ciocia)
Anula

 
ACK!
 
Wiadomośc zasluguje na taka czcionkę.Cieszymy się z twojej radości!MU

Droga Pani Em !

 

 1. Chciałabym bardzo, żeby Mistrz już wyzdrowiał i tego mu życzę z

całego serca!!!!!

 2. Przy okazji robienia, pewnej strony ;) zatapiam się coraz bardziej

 w tamte czasy...przepisuje te genialene teksty: pana Przybory,

 Osieckiej, Młynarskiego. I co najważniejsze zajęcie to oprócz radości

 i satysfakcji, pochłania rzeczywistość - tę okropną co za oknem i w

 wiadomościach i niemal wszędzie. Ta pogoda chyba chce nas wykończyć

 !!!!

 3. Jakiś czas temu właśnie zgadałam się z Dorotką, że ona ma Hesię i

 Melę i ja tak samo. Ale to zupełny przypadek. JA tak je nazwałam na

 cześć sióstr z "Moralności Pani Dulskiej". Dzisiaj przesyłam Melkę w

 załączniku.

 

 4. Jak "Filozofia małżeńska" i Echa melodii..?

 

 Pozrawiam serdecznie J.

J!

1.A jak ja bym chciała!!!

2.Zatapiaj sie w tamte czasy, bo byly ciekawsze.I chyba mądrzejsze. 3.Tej pogodzie się wykończyc ja postanowilam nie dać. 4.Melka w porzo.I zupelnie niepodobna do Melki Melepety. 5.Na razie slucham wylącznie piosenek Seweryna Krajewskiego,ale juz a chwile będzie inaczej.Pozdrawiam MU

Ja mam MELĘ I PELAGĘ HESIĘ, Mela rzeczywiście niepodobna!

Droga MU,

 

oczywiście najmocniejszą stroną głosu MU jest ładny rejestr głowowy w piano J.

Samogłoska U wykorzystywana jest w terapii głosów uszkodzonych i ma podobno świetne oddziaływanie lecznicze.

 

Śpiewanie intuicyjne to istniejąca odmiana śpiewu J Najwięksi śpiewacy mają optymalnie funkcjonujący głos dany od natury a uwagi, co w jakim momencie poszerzyć, otworzyć itd. nie są im potrzebne, więcej: mogą wręcz zaszkodzić. Pewna Pani profesor „od głosu” opowiadała ostatnio, jak przyglądała się pewnemu uzdolnionemu młodemu basowi, będącemu zaprzeczeniem wszelkich wyobrażeń na temat predysponowanego do kariery scenicznej śpiewaka: chudzinie z zapadniętą klatką piersiową. Swobodnie prowadził długie frazy. Pani Profesor kilka razy obeszła go dookoła, żeby zobaczyć, jak oddycha i skąd ma powietrze na tak długie frazy. Nie dostrzegła żadnych szczególnych ruchów. Zapytany o to, jak oddycha, młody bas odpowiedział: „Ja nie oddycham, ja śpiewam.”

 

W momencie urodzenia w okresie niemowlęctwa głos funkcjonuje optymalnie i właśnie na niemowlętach najczęściej światli nauczyciele obserwują prawidłową pracę „aparatu głosowego”. Niemowlęta oddychają z brzuszka a nie szczytowo (jak to robi wiele kobiet), przepona funkcjonuje bez zarzutu, mogą sobie krzyczeć godzinami i nie zdzierają się. Joga przywraca ten pierwotny stan i zazwyczaj zaawansowani ćwiczący nie mają problemów z głosem, bo całe ciało powraca do optymalnego funkcjonowania.

 

„W kawiarence Sułtan” idzie coraz lepiej, zaśpiewamy ją 7 i 8 marca na koncertach.

 

Serdecznie pozdrawiam

 

Beata

 

Wszystkowiedząca Beato K!

 

1.To juz za chwilę spiewacie!Trzymam kciuki.

2.Chudzina Bas-to mi się podoba! Juz słyszę, jak spiewa z zapadniętą klatką:"Ten zegar stary"...

3.Bo i niemowlęta potrafią sie wydrzeć jak nigdy juz w dorosłym życiu.Z malymi wyjątkami.

4.Wysyłam czarno biale niemowle z 1978 roku.I pozdrawiam-Rejestr Glowowy w piano.

    

Pani Magdo!

>Za pani radą próbowałem się skontaktować z Dorotą Osińską, ale niestety

nie

>odpowiada na listy. Czy może zmienił się jej adres e-mail, lub gdzieś

 wyjechała, czy też może nie jest zainteresowana? Bardzo proszę o

 jakieś informacje, a tymczasem na poprawę jesiennego nastroju

 przesyłam tekst krótkiego wiersza napisanego przeze mnie. Nie

jest

 może specjalnie wesoły, ale za to prawdziwy (tak przynajmniej mi się

 wydaje:-))

 A jak zdrowie Mistrza Jeremiego?

 Serdecznie pozdrawiam i całuję dłonie,

 Piotr Cieński

 

ZWIERCIADŁA

 

 

Strumień czasu się zapienił godzinami,

Krople minut zaczerpnąłem czaszą złotą

I w naczyniu wypełnionym wspomnieniami

Jak w zwierciadle się przeglądam, pytam oto:

 

Czy to anioł, czy to czart?

Czy to prawda, czy to żart?

Czy to śmierć jest, czy to życie?

Czy to ja, czy me odbicie?

 

Milczą wszyscy... Cisza... Nikt nie odpowiada...

Wiatr nie śpiewa, mgła stężała od tej ciszy,

Czy to złuda, czy szaleństwo, czy też zdrada?

Księżyc tylko cichuteńko światłem dyszy:

 

Czy to anioł, czy to czart?

Czy to prawda, czy to żart?

Czy to śmierć jest, czy to życie?

Czy to ty, czy twe odbicie?

 

I ujrzałem wędrujących gdzieś w oddali,

Przechodzili przez kałużę na swej drodze,

Choć przeszkodę nową dumnie pokonali,

To odbicia podeptane krzyczą srodze:

 

Czy to anioł, czy to czart?

Czy to prawda, czy to żart?

Czy to śmierć jest, czy to życie?

Spójrz, bo ginie twe odbicie?

 

Strumień godzin moich coraz szybciej płynie,

Tamta chwila w złotej czaszy dawno zbladła,

Ale nowa stale rodzi się i ginie,

A ty powiedz, nim odejdziesz od zwierciadła:

 

Czy to anioł, czy to czart?

Czy to prawda, czy to żart?

Czy to śmierć jest, czy to życie?

Czy to ty, czy twe odbicie?

 

Panie Piotrze!

1.Moje dlonie czują sie ucalowane.

2.Nie mam pokrzepiających wiadomości, niestety.

3.Na resztę niech Dorotka odpisuje.

4.pana wiersz nie poprawil mi niestety jesiennego(?) nastroju. 5.Pozdrawiam MU

Panie Piotrze...Nie zmieniłam adresu tylko w ostatnim czasie byłam na tyle zajęta, że wcale nie zaglądałam do skrzynki. Dostałam te wiersze - dziękuję. Przejrzałam je dziś na spokojnie tylko nie wiem do końca czego Pan ode mnie oczekuje. Jeżeli opinii to niestety nie czuję się kompetentna żeby zabierać głos. A jeżeli tego bym je śpiewała -To również muszę odmówić. Od jakiegoś czasu dostaję znacznie więcej tekstów niż jestem w stanie potem wykorzystać, więc bardzo dziękuję za zainteresowanie, ale nie skorzystam (przynajmniej w najbliższym czasie) z tego co mi Pan nadesłał.

Pozdrawiam  wiosennie, mimo, że mróz znowu chwycił - Dorota 

Dzień dobry Pani Magdo,

Ściskam  i pozdrawiam mocno. Czuję, że wiosna już blisko – Pani brzmi znacznie jaśniej i ‘migotliwa’ Kryśka już wróciła. Tak jakoś mi dzisiaj fajnie w związku z tym. No i jeszcze coś. Znów w odpowiedziach na listy użyła Pani słowa OJCZYZNA, co wywołuje we mnie jakieś niesamowite uczucia, bo ciągle pamiętam jak to brzmi (Zimy żal). Myślę, że powinno się to przegrać na jakieś kasety, tzn. słowo ojczyzna w Pani wykonaniu i że różni ludzie, od których zależy los naszej Polski powinni sobie to na okrągło puszczać (afirmacja). Może wtedy by coś zrozumieli…No i drugie cudo – Pani też uważa, że Pani Beata Tyszkiewicz jest najpiękniejszą kobietą na świecie? Bo ja też. I marzy mi się, żeby choć raz w życiu mieć tę klasę i ten urok.

Niech się Pani trzyma cieplutko.

Beata

 

PaNi Beato B!

1.To że "Kryska juz wróciła"- to jedyny zwiastun wiosny , jak na razie.

2.Różni ludzie, od których zalezy los naszej Polski zdają sie niewiele rozumiec.

3.BEATA TYSZKIEWICZ JEST NAJPIEKNIEJSZA KOBIETA NA SWIECIE.MU

 

: Pan Jeremi Przybora

Szanowna Pani Magdo !
 
  Piszę do Pani, ponieważ wiem jak bardzo ceni Pani twórczość Pana Jeremiego Przybory. Ja również uwielbiam Jego teksty. Właściwie podoba mi się wszystko, co On napisał. Piszę do Pani o tym dlatego, bo mimo starań nie mogę znaleźć nigdzie strony www. Pana Jeremiego, a za każdym razem kiedy słucham Jego piosenek albo oglądam Kabaret, zawsze czuję,że chciałabym powiedzieć Mu, że to jest po prostu cudowne ! Gdyby Pani miała taką okazję, bardzo proszę  przekazać to ode mnie Panu Jeremiemu ! Mam nadzieję,że nie uzna Pani, że prośba moja jest zbyt dziwna. 
 
Pozdrawiam Panią, Z Poważaniem
 
- Aldona Anioł, mama małego Stasia.
 
Mamo Malego Stasia!
 
1. Tworczosc Pana Jeremiego Przybory cenię najbardziej z wszystkich tworczości  z jakimi zetknęłam się w ciągu calego mojego życia.
2.Ja proponowałam Mu stronę www-bo chciala ją stworzyc pewna nasza stala korespondentka,ale dla Mistrza internet jest jednak jakims niepojętym
sposobem komunikowania się z ludźmi i nie wyrazil na razie takiej chęci.
Ale z dumą powiem,że chcial,zebym mu czytala wiersze z mojej antologii!
I pokazywala niektore listy.
3.Kiedy tylko będę miala taka okazję przekażę z największą radością.
   Na razie jest to niemozliwe.Serdecznie pozdrawiam MU

 

4.

Pani Julio droga!!!
 
Jaki to dla nas zaszczyt!Dziękujemy !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

 

Kochana Pani MU,                                                                                                                                                                                                                         Jak udało się polowanie na słońce,czy znalazła go Pani w ilości zadawalającej? Czy Markotny podróżował z Panią,czy tęsknił niepomiernie.Mój Junior(jamnik szorstkowłosy) nie lubi zostawać sam w domu.Więc nasze lokalne gdańskie władze zadbały o to,żeby nie musiał za mną tęsknić.Od 1.01.2004 zlikwidowano moją przychodnię w której pracowałam przeszło 28 lat."Na aut" i to niestety nie Balladyny mnie wykopał but.Ja tu Pani zawracam głowę swoimi sprawami,a nawet nie spytałam jak zdrowie Mistrza? Czy wraca do sił? Pozrawiam Panią i ślę ukłony dla Mistrza Magdalena Piotrusiewicz     
 

MP!

 
1.Moje psy nie podróżują.To znaczy podróżują do lasu i z powrotem.Nie wiedzą,że dalej jest świat.Markotny jest wielkości 10-ciu jamników...
2.Bożę ,jak ja lubię ludzi, którzy znają " Balladyny mnie wykopał but"!!!
3.Nie wraca do sił.
4.Może chociaż pani znajdzie jakąś nową,ciekawą pracę?Życzę tego bardzo i pozdrawiam MU   

                                                       

Pani Magdo
Jeszcze mi uśmiech na twarzy się pojawia gdy tylko pomyślę o tym Pani ostatnim koncercie w Rybniku-Ucisz serce. Było pięknie i nieziemsko. Wreszcie mogłam zobaczyć Panią na żywo na prawdziwym koncercie. Ostatnio jak już Pani wspominałam w Cieszynie nie wyszło, ale teraz się udało. I to bardzo. Przyznam, że jest Pani właśnie taka jaką sobie wyobrażałam: bardzo ciepła, tryskająca dobrem i przez to wszystko nadzwyczajna. Na scenie za to jest Pani tak bardzo wiarygodna. Piosenki, które Pani śpiewa, sposób wykonania nie są sztuczne czy jakoś dziwnie przesadzone. Są najprawdziwsze na świecie i mam wrażenie że wypływają z samego środka Pani serca.
 
Pozdrawiam raz jeszcze i mam nadzieję na spotkanie na Pani recitalu (marzę o tym)
Hania Blokesz ( w Cieszynie studiująca)
 
W Cieszynie studiująca!
 
Wypływają z samego środka.Może jeszcze gdzieś kiedyś wypłyną i znowu się spotkamy...Wysyłam ci rybki z Rybnika MU


 

 

Droga MU, zakupilam dzieciom "Kolysanki Utulanki" i co sie okazalo? Zasypiam razem z nimi, ale  wymyslilam swietna rzecz i budze dzieci tez tymi kolysankami, no i sama tez sie budze i slucham plyty dwa razy dziennie he he. Nikt nie wie o co chodzi, no oprocz meza, ktory tez jest Pani fanem. Pani glos przeszywa mi serce na wylot, ja bym tam mogla bez konca tego sluchac, ja mam czas ,mnie sie nigdzie nie spieszy(...)   Boje sie przekroczyc limit tych stu czy tysiaca M (megawatow?), jeszcze tylko  siarczysty pocalunek dla Mistrza ...sciskam i dziekuje.E                                                 P.S. Okulary to swietna rzecz, Franek bedzie teraz nie tylko naukowcem, ale naukowcem intelektualistą ,pozdrowienia dla Franka.     
 
E!
 
Właśnie przed chwilą wrócil od okulisty w nowych..to z naczy w pierwszych w życiu okularach.Od razu wydaje się być dużo inteligentniejszym...Może to zmyli komisje egzaminacyjna w maju...Zobaczę, może da sobie w nich zrobic zdjęcie.Sa bardzo ładne.Pozdrawiam Matka Franka       

Franek intelektualista

 

Kochana Pani Magdo!!!

 

 Na początek: trochą optymizmu. Za prezentację o Pani dostałam 5.

 Może wysłać ją na płycie CD do Pani? Pod jaki adres? Później wiersz

 ks. Jana Twardowskiego "Podrapana za nic": Odpychają ciebie

 nie chcą być z tobą

 mówią źle

 obszczekana pani

 podrapana za nic

 samotności

 przytul mnie

 Oj, może mnie choć samotność przytuli. A może nie... W ogóle

 nie wiem, co się ze mną dzieje: raz jestem wesoła, zaraz

 płaczę. To minie. Tzn, mam taką nadzieję.

 Teraz o moim zapale do nauki. HURRA!!! Uczę się francuskiego!!!

 Maj drim kams tru!!! (I nieistotne, że zamiast et mówię und).

 Wszyscy traktuja mnie jak nienormalną- w piątkowy wieczór iść

 na lekcję. Chyba mają rację.

 Jak tak sobie przeczytałam, to co napisałam to stwierdziłam, że

 nie będę pisać dalej, bo jeden wątek nijak nie łączy się z

drugim... Kończę więc i cieplutko pozdrawiam.

 Ola C

 

 PS. Co do pani KJ- 20 marca będę na "Czego nie widać"!!! PS2. Jakby

 miała Pani wolną chwilkę- bardzo proszę zajrzeć na stronę

 http://www.beatapawlikowska.com/show_text.php?id=726.

PS3. Co z antologią?

 

Olu, ktora raz jestes wesola a raz placzesz.!

 1.Moim zdaniem to nie minie.Jesli komus pisana jest tak zwana hustawka

 nastrojow,to trzyma go do poźnej starości.Trzeba się nauczyć z tym

 zyć,a nawet wyciągać korzyści ...Mój mąż twierdzi, że z wszystkim

sobie w życiu dawał radę...tylko nie z moją huśtawką nastrojów.Biedak.

 2.No wlasnie...co z ta antologią ...sama sobie zadaję to pytanie...We

 must waiting...tylko nie wiem na co...a może wiem, tylko nie chcę

 napisac. 3.Język francuski jest piękny z urody.Nie przejmuj sie

 wszystkimi i idź

się

 uczyć w piątek.

 4.Piękny wierszyk.

 5.Wierzę ci na słowo,że ładna prezentacja...Ale jeżeli chcesz wysłać

 to napisz jeszcze raz i podam adres.Pozdrawiam MU

Trochę wiosny
 
Dla Markotnego też, ale przede wszystkim dla Ciebie.
Ucałowania
Ola Nowak
i Zbyszek (zaocznie bo w Gdyni)

O!

o , jak milo Olenko!Dziękuje i wyswietlamy dla wszystkich!CalujęM

 

 

Droga MU!

 
Nie wyobraza sobie Pani jak duzo radosci sprawilo mi pojawienie sie mojego listu na tej stronie i odpowiedzi na niego!! Ciecie oczywiscie wybaczam, dobrze niech tych kilka slow pozostanie tajemnica...  chociaz wydaje mi sie, iz chyba jednak Poliszynela... To ogromnie mile i pomaga, i naprawde nastraja optymistycznie zagladanie tutaj, zwlaszcza jak jest sie daleko od domu i wszystkiego co bliskie i znajome. Od kilku miesiecy proboje wytrwac w swoim postanowieniu, a wlasciwie realizacji marzenia o swoim pierwszym wlasnym, malenkim mieszkanku - nigdzie indziej tylko na ukochanym krakowskim Kazimierzu! Tesknie i juz bardzo wyczekuje powrotu, maniakalnie wrecz odliczajac tygodnie i miesiace. Dlatego tez bedac w odleglej Ameryce z takim uporem sprawdzalam przez ostanie dni dzial listy! To byla potezna dawka energii!! Chyba nawet dzieciom, ktorymi sie tutaj opiekuje udzielil sie moj dzisiejszy entuzjazm,  a one chociaz naleza do tych z gatunku z nadmiarem energii, czasem niestety bywaja smutne i juz sfrustrowane. Chyba taki kraj, ale raczej niestety to cos jest glebiej ukryte, tylko czasem chowa sie pod pozorami mentalnosci.
 Niedlugo wiosna to moze i na Ameryke spojrze troche optymistyczniej,  chociaz juz wiem, ze chce mieszkac w Polsce, a to duzo, przy moim ciaglym niezdecydowaniu, ciaglym stanie nieokreslonosci, jakis takich iluzji i ucieczek,  to jedno juz wiem i poczulam sie duzo spokojniejsza i duzo mi latwiej.
Jeszcze raz dziekuje, prezent zdjeciowy bardzo ladny - nastraja tak odswietnie i urodzinowo.
Mam nadzieje, ze udaly sie wakacje i zlapala Pani taka dawke slonca, aby  juz wylacznie w wiosennym nastroju doczekac wiosny! Pozdrawiam serdecznie!
 
Monika tymczasem zza oceanu
 
ps Mam nadzieje, ze nie ma Pani  nic przeciwko temu jak czasem cos jeszcze napisze - moze byc nawet za cene skreslen i ciec.
 
Moniko tymczasem zza oceanu!
 
1.Nie mam nic przeciwko temu.
2.Wiosny doczekuje w zimowym nastroju, niestety.Syberia nastrojowa.
3.Jeżeli mozesz miec mieszkanko na Kazimierzu, w Krakowie,to ja bym wracała jednak.Tym bardziej teraz, kiedy caly swiat stoi otworem i to nie muszą byc decyzje na cale zycie. 
4.Moja przyjaciolka Magda Czapinska takze zarabiala na zycie opiekujac sie malym dzieckiem w Ameryce...moze gdzies nawet znajde zdjecie, bo ja ją tam wtedy odwiedzilam...To bylo w Chicago.A ty gdzie jestes?Podrawiam i pisz sobie ile chcesz MU
 

amerykanskie dziecko Magdy Czapinskiej nad wietrznym jeziorem wielkosci Morza Baltyckiego-chyba 1991 rok... 

 

Serdecznie zapraszamy na stronę Salonu Promocji Talentów:

www.parnas.pl

gdzie:
przede wszystkim dwie prezentacje literackie - bardzo ciekawa proza Stanisława Chudzika i Jarosława Kanikuły (Zeita). Choć teksty obu autorów bardzo różne stylistycznie, to jednak bardzo podobne nastrojem.

Poza tym bardzo zapraszamy do działu Nagroda im. Stanisławy Zawiszanki, gdzie dużo informacji o Patronce i bardzo dużo jej wierszy. Szczególnie polecamy Jej wypowiedzi, a także wspomnienia tych, którzy Ją znali.

Polecamy też dział Wydarzenia Artystyczne, gdzie prawie codziennie nowe zaproszenia na ciekawe imprezy kulturalne.

Czekamy na opinie.
Miłej lektury.

 

3.

Zajęcia z Literatury Dziecięco Młodzieżowej to moje obecne wszystko co

zielone, mimo że na godzinę nocną bo 8.15. Ale przyszłam dziś rano, zaparzyliśmy sobie w sali herbatę, pani przyniosła sernik, zaczeła nam czytać książkę R.Dahla , nie byl to Wielkomilud ale coś zapowiadającego się równie dobrze. To są dopiero zajęcia. Mamy całą długą listę ksiażek dziecięcych do przeczytania i jest mi z tym bardzo dobrze.

Teraz ciemniejsza strona ostatnich czasów. Odgradzam się jak mogę od

wszystkiego co mnie atakuje z zewnątrz, bronie się ile sił, uciekam a i tak telefon dzwoni, ktoś coś chce i nie patrzy wcale na to, że ja moge nie chcieć. Dochodzi do tego, że poustawialam w telefonie dzwonki tak, że na rózne osoby, różne sygnały. Efekt? Zupełnie nie wiedziałam już jaki sygnał komu przypisałam. Nauczona na błędzie, po prostu zrobiłam tak, żeby dzwoniło do mnie tylko od kilku osób, reszty nie słychać. Czy to tak trudno ludziom zrozumieć, że mozna nie mieć ochoty nigdzie wychodzić i się spotykać, że może się nie chcieć iść gdzieś i wcale mnie mam zamiaru się z tego tłumaczyć.

 

Wakacje, morze...śniło mi się, że zasnęłam na plarzy w słońcu, że

 piasek

się wszedzie wsypywal i było cudownie. Obudziłam się, zasnęłam, i potem już był tylko sen, że coś we mnie lekarze wykryli, mieli pobrać i powiedziec czy groźne czy nie. To juz było znacznie mniej przyjemne od morza. Tak, marze aby usiąść na piachu, albo otrzepać nogi i iśc na gofra!

 Anula

 Milosniczko lieratuty dziecięcej!

1.Trudno ludziom zrozumiec,że nie ma sie ochoty nigdzie wychodzic i z nikim rozmawiac.Znam to az za dobrze.Ale oni mysla,że nam pomagają....

2.Tak napisać PLARZY to tylko ty potrafisz...No , może jeszcze Franek P...maturzysta.

 

3.Zygmunt Freud powiedziałby ci cos na temat tego piasku , ktory się wszędzie wsypywal i bylo cudownie!

4.Drugi sen wyrzucamy z pamieci i czytamy ksiązki dla dzieci.

5.Pozdrów pania , ktora na zajęcia w lutym przynosi serniki!!!To musi być dobry pedagog.I psycholog.

6.Na razie na polskim piachu jest śnieg.Musisz poczekać.Może znajdę jakieś MORZE z ZAMIERZCHLEJ przeszłości.MU

 

 

 

 

 

 

 

 

morze na Kubie w 1989 roku. W wodzie MU-czyli pletwonurek CHWILOWY...

 

 

 

 

 

  hmmm..ja myślę ,że za tą bramą ,którą mi Pani przesłała jest jakieś magiczne miejsce-zapewne w Zakopanem:).Czy zgadłam???.
   Niestety nie dałam rady pojechać do Rybnika ;(;(;(.
          Czy znalazła by Pani dla mnie jakieś zdjęcie z tego koncertu??.Wszyscy by się ucieszyli!!
       A u mnie jakoś smutno.Też pragnę,żeby już wiosna powróciła i lato i Atelier:).
   Biorę udział konkursie Poezji Spiewanej-śpiewam I Love You Cię i ..nie wiem jeszcze co drugie.Ale to dopiero w kwietniu.
   Pani syn ma maturę??.A ja egzamin gimnazjalny:(.Z j.polskiego na próbnym zdobyłam powyżej 40 punktów, a z matmy wiem tylko ,ze slabo:(((((.Ehh.Proszę trzymać kciuki!!!
        Przytulam się już wiosennie
ania z myslenic
 
A z M!
 
1.Wiosennie odtulam
2.Będę trzymala kciuki.
3.W kwietniu już musisz wiedziec co drugie...
4.U mnie też jakos smutno.
5.Nie mam zdjęć , bo prowadziłam ten koncert z Andrzejem Poniedzielskim.
   Ale wyslę ci , w ramach rekompensaty , trzy akwaria z Rybnika.Były w  jakimś energetycznym Domu Kultury ,czy czymś takim.Zaproszono nas tam na uroczyste przyjęcie pofestiwalowe.Ja Akwaria uwielbiam ,ale moj mąż nie chce się zgodzic na nie w domu;woli sobie wyplywac z Frankiem na ogromne akwaria i oglądać troche większe ryby...
6.Za tą bramą jest moja ukochana pustelnia Brata Alberta i piękny kościółek na którym wisi taki napis(sic!)


Niebywały napis dla Ani z Myslenic

 


Akwaria  z rybnika-też dla wykonawczyni "I love you cię".

Witam Pani Magdo !!!

 
Własnie wróciłam ze spaceru z moja kochaną suczką ,pięknie było ,ciepło snieżnie .Wróciła brudna ,już po kąpieli .A na spacerze cudnie ,jak ja kocham to zwierze .Cudne jak ona umie człowiekowi opromienic życie ... Byłam z dawno nie widzianym przyjacielem ...i ciepło mi teraz ,spokojnie dobrze ,moje wewnetrzne niepokoje poszły sobie ..jak to miło być spokojnym człowiekiem .Tymczasem mam tydzień jeszcze wolnego,tak to fajnie,  niestety jak zaczynam sie oswajać z lenistwem ..trzeba biegac tam ,tu ale teraz mam w sobie coś ,fajnego tę iskierkę z którą nawet mrozy nie straszne . I moje urwisy w pracy też nie .Dziś chciałam złożyć pani życzenia ..takie bez okazji.Filiżanki ciepłej kawy zrobionej przez kogoś bliskiego sercu ,spokoju , wiosny w zimie ,tej iskierki która mnie opromieniła dni pozdrawiam Iwona z Sosnowca .
 
I z S!
 
Jak to milo,że napisal do mnie spokojny czlowiek z iskierką.
Pozdrawiam przyjaciela i cudne zwierzę.Kawę mi dobry mąż zrobił,ale nie uczyniła ona niestety wiosny w zimie.Ale już za 22 dni...Pozdrawiam MU

 

Witam Pani Magdo!
straszliwie dawno nie pisałam przepraszam
tak wiele się działo
nie zawsze dobrych rzeczy
że strach ..
 
ja z pytaniem. słyszałam niedawno jak Joanna Koroniewska (chyba tak się nazywała) wykonywała piosenkę "Polska Miłość". rzecz w tym tekście. pewnie to przesada, ale może wie Pani, kto jest autorem tekstu? albo zna go Pani?
bo to był zachwyt aż po czubki skrzydeł.. :)
 
czy czuje Pani nadchodzącą wiosnę? bo ja tak:) od kilku dni towarzyszy mi to niezmienne uczucie, że to już niedługo.. i słońce za oknem a na drzewku w ogrodzie pojawiły się bazie i marzną biedne..
 
pozdrawiam (prawie) wiosennie
Do
 
Do!
 
Nie znam Joanny Koroniewskiej ,ale może to chodziło o Joannę Liszowską , ktora w moim przedstawieniu poświęconym WM pt:"Młynarski -czyli trzy elementy"
śpiewała , między innymi, tę właśnie piosenkę?Słowa  napisał oczywiście Wojtek Młynarski .Znam go,a piosenką zachwyciłam się juz 40 lat temu...
p.s. U mnie jeszcze nie ma bazi i uważam ,że jest to zjawisko NIEDOPUSZCZALNE.Pozdrów kogo możesz MU

Pani Magdo, co się stało z Pani stroną? Nie mogę jej otworzyć. Mam

 nadzieję, że to nie oznacza kłopotów podobnych do tych, które miała

 Pani Janda. Pozdrawiam Margot.

 

Margot!

Ja moge ja otworzyć,ale na przyklad Mateusz zadzwonil z Nowej Zelandii i mówil,że nie może...Mam nadzieje ,że to są klopoty przejsciowe.MU

czesc Magda!

 uwielbiam Cie!

 jak fajnie byloby tak odrobinke Cie tu pouwodzic jako tajemniczy

nieznajomy,

 a tu, u licha, czasu nie ma bo jestem w trakcie (wlasnego, niestety)

 radiowego programu... Swietna z Ciebie dziewczyna...kupilem ostatnio

 Zielono Mi i troche nawet poplakalem...jak to wszystko odchodzi...

 bylas tam fantastyczna...tak jak i na Osieckowym koncercie w teatrze na

Woli

 niedawno...

 buzi, trzymaj sie

 Marcin K

Przystojny Marcinie K!

Te twoje programy, to jedna z nielicznych audycji do sluchania w tamtym zmienionym radiu...

"Swietna z ciebie dziewczyna "- napisac do 54 letniej kobiety-to bardzo

przyjemny prezent w sino- szary dzien...Z proznosci i radosci zamieszczę ten list.Ucaluj,zone i dzieci i pozdrow Marka N,bo jego audycje tez bardzo lubie... Magda U

 

Witam Goraco!

 Zaczne od sedna ta brama zdaje sie wiedzie do kaplicy Sw. Brata

 Alberta w drodze na Kalatowki. Czy mam racje? a moze tak bardzo

 tesknie za gorami ze juz wszystko mi sie pomieszalo!

 nawet jesli , to nic straconego od poniedzialku mam urlop i kto wie?

 moze mi cos odbije sie wyrwe odwiedzic te wszystkie cudowne miejsca?

 ciesze sie ze pani juz po zasluzonym odpoczynku! ciesze sie bo

 brakowalo mi codziennego zagladania na pani strone!

 Oczywiscie z rownie wielka niecierpliwoscia czekam az Pani KJ

 wystartuje na nowo!

 

 Przesylam Gdynie zima! Chociaz wszyscy narzekaja na Zime u Nas zawsze

 jest PIEKNA!!!

 

 Z cieplymi pozdrowieniami

 

 Jarek

 

Jarku z Gdyni!

Brawo!!!Oczywiście to ta brama!Wysylam ci ją od niezagadkowej strony. Pielgrzymuję do tego miejsca ilekroć jestem w Zakopanem i często wydaje mi się,że moglabym mieszkac w takiej samotni, gdyby dobrzy ludzie przynosili mi trochę jedzenia...Bo bez jedzenia to sam wiesz jak jest smutno.MU

 

 2.

Zmądrzec to musi Ola. Moze wtedy  sie zastanowi, zanim wysle jakąs głupia uwagę. Życze Pani przyjemnych wakacji, chociaż będziemy tęsknic. Proszę przekazać też Pani JK serdeczne pozdrowienia i powiedziec,że nie mozemy sie doczekac kiedy sie odezwie. Pani strona to  trochę slonca w tej ponurej zimie. No i czekamy na wiosne, razem będzie razniej. Pozdrawiam
krysiaroz i domowi.
 
Krysiuroz z domowymi!
KJ juz za chwilę!!!Pozdrawiam MU
 

 

Wazne pytanie


Pani Magdo,

Czy moze wie Pani, co stalo sie ze strona internetowa Pani Krystyny Jandy?

Wiem, ze przyjaznicie sie Panie, a tymczasem Pani Krystyna milczy jak zakleta.

Pozdrawiam Pania serdecznie i dziekuje za pieknego „Balonika” w Pani wykonaniu.

Ela

Pani Elu!

Krysia powiedziala mi dzisiaj,że lada chwila...ciężko pracuje ale wyslała zdjęcia z planu!Pozdrawiam MU

 

Uwaga!!!!
Ważne dla dopytujących sie o naszą dzielna KJ!Dostalam dzisiaj list :Subject: Krystyna Janda
 

Magda kręcę. Mam zdjęcia do MĘSKIE- ZEŃSKIE. Zaczynam znów żyć od 1 marca. Pozdrowienia.

Krystyna Janda

www.krystynajanda.net

  

Jak się Pani podoba?

  Czy ten pomysł na krojenie cebuli nie jest wart opatentowania? (

 dziecko mi pomoglo zeskanowac to zdjęcie, fajne prawda) Gabriela


G!

Wart, zdecydowanie wart.Sama wypróbuję, bo czego jak czego,ale tego urządzenia na oczy to u nas w domu dostatek.Proszę pozdrowić dziecko!MU

 

Witam, powiem szczerze, ze jestem troche zdezorientowana.

 W pierwszej chwili myslalam, ze pomylilam strony, tak tu ponuro, ze

 czlowiek czytajac zaraza sie owszem ale owym przygnebieniem, nie

 radoscia.

 Jest mi strasznie glupio, ze ludzie okazuja sie egoistami, zwalajac

 na Pani barki swoje problemy, przeciez Pani nie jest instytucja

 charytatywna, poza tym ma Pani pewnie swoje troski, a ludzie czasami

 potrafia byc bezmyslni.

 Ja jestem w stanie zrozumiec wiele, ale bez przesady nie mozna

uciekac przed zyciem, zrzucajac ciezar odpowiedzialnosci na kogos,

 tak jest napewno prosciej ale pomyslcie czasem o Pani Magdzie!!!

A " w zwiazku z ta wiosna co moze przyjsc jutro, usmiechnij sie troche i nie patrz tak smutno, o wszystkim co bylo glupie i zle

 zapomnij, ..., przepraszam Cie...". Przeciez "...jeszcze nie umieramy,jeszcze ktoregos rana odbijemy sie od sciany, jeszcze

wiosenne deszcze obudza run zielona, jeszcze zimowe smieci na ogniskach wiosny splona..." Nosy do gory i do walki, byle do

 wiosny, raz!!! Margot

 M!

 Może cos w tym jest,ale z drugiej strony decydując się na otworzenie

działu

 "listów" na tej stronie nie mogę być tylko "na dobre".

 Jak nie daję sobie rady, to uciekam na wakacje ...na przykład do domu

 Zaiksu w Zakopanem, w ktorym nabieram tworczej mocy i odporności na

ciężkie

 czasy.Pozdrawiam serdecznieMU

 

 

 

 

 

 

Mój hotel zimowy.Jakie tam jest jedzenie!!!

 

 

 

 

 

A propos wiosny

Wczoraj, w godzinach wieczornych w hipermarkecie w Gdańsku dał się zauważyć motyl - bielinek kapustnik. Latał beztrosko niczym jakiś skowronek. Zachodzi jednak podejrzenie, iż jest to odmiana motyla domowego (sklepowego?), albowiem polatywał sobie na dziale warzywniczym, w pobliżu kapusty(!!!). Dopuszcza się również możliwość powstania mutacji zimowej motyli - wziąwszy zwłaszcza pod uwagę ochronny, zimowy kolor skrzydeł. Szczegółowych badań nie przeprowadzono, albowiem motyl przeleciał górą na dział sportowy, a my - w drugim kierunku właśnie. Będziemy dalej wypatrywać...
Ukłony dla Wielce Szanownego Pana Jeremiego , serdeczności gorące dla Pani Magdy - Koszałek Opałek
 
K O !
 
Czekam na dalsze wiadomości na temat obecności motyli w naszej ojczyźnie!
Wysyłam w prezencie porę obiadową   w Dolinie Chocholowskiej...MU

 

Witam Panią pani Magdo !

 
Dziekuję za odpisanie na mój list , siedzę sobie w domu i myślę że  faktycznie zawodu nie zmienię ,bo cóż byłby ze mnie  kiepski weterynarz .Odpoczywam sobie , przynajmniej ja to tak nazywam wczoraj przewaliłam tonę papierów .obrosłam w mkulaturę .Niby lepiej się poczułam bo porządek mniej zapchane półki bzdurami ,ale uświadomiłam że za pół roku przewalę kolejną tonę ot praca na miarę syzyfa .Ale teraz o odpoczynku ...czytam nadrabiam zaległości .Ostatnio wszystko Doroty Terakowskiej , dokładnie wszystko jakoś tak po jednej ma się ochotę na kolejną .Przykro mi jadąc autobusem usłyszałam że nie żyje szkoda .coraz wiecej wspaniałych ludzi ucieka nam  .Taka podła kolej losu...Na dworze zima i tak właściwie cieszy mnie iż nie muszę się ruszać z domu ,może nie w samotni pokoju a jednak zamknęłam się ,czytam odpoczywam i w końcu piszę .Czekam wiosny , i pielęgnuję w sobie te parę spokojnych chwil .Niestety zdaję sobie sprawę że to tylko dwa tygodnie .Oddzywają się dawno nie widziani znajomi , a ja zdałam sobie sprawę jak ich zaniedbałam tak właśnie my młodzi ludzie zapętlamy się ,pracujemy i pracujemy wieczorem padamy zmęczeni ,a jak już mamy minutę na zastanowienie okazuje się  że wszystko zaprzepaściliśmy .Nadrobiłam ,odrobinkę zaległości kinowe.Oglądałam "Nigdy w życiu " i jestem pod wrażeniem dawno nie widziałm tak" nomalnego" filmu ,on jest poprostu dobry .Taki poplątany jak to nasze ukochane życie , coraz więcej moich koleżanek staje w takich sytuacjach , niestety nie każda znajduje miłość a jednak film  dowodzi że warto szukać .Zaczynać na nowo . Film jak wynika z moich obsrwacji zrobił wrażenie na  płciach  obu .Jedna co pewien czas zasmucała się inna , śmiała do rozpuku .To tyle refleksji.
A wiosny nie ma ....chociaż ptaki śpiewają ,może wiedzą ciut więcej niż ja ..pozdrawiam i życzę ciepełka  Iwona z Sosnowca
 
Iwono z miejscowości, którą mijałam pięć dni temu kilka razy, w poszukiwaniu nieobecnego na żadnych drogowskazach Rybnika!!!
 
1.Ten film wywołuje bardzo skrajne reakcji.Ja byłam na nim  po raz drugi w kinie "Sokół" teraz, w Zakopanem, w towarzystwie mojej przyjaciółki Zuzi O i
  mojego ulubionego reżysera od fimow zdecydowanie ambitniejszych.Zuzi sie podobało,sala była zachwycona,a nasz umilowany reżyser to  gasł w fotelu,to szalał,a na koncu rzucił uwagę w rodzaju,że powinno sie zabronić robienia takich filmów.Potem , na kolacji w Zaiksie , dwie kobiety-pisarka i malarka,także sie oburzały, bo widziały.To na to narzekały ,to na tamto.Nie lubiły bajek.De gustibus non disputandum est.
2.Ta uwaga o zapętlaniu się i zapracowywaniu w mlodości -bardzo trafna.Niektorym to nawet przechodzi na starość.
3.Coraz więcej ich ucieka...ostatnio w jakiejś galopadzie sie to odbywa...KJ mówi,że tak dzieje się  po prostu dlatego,że teraz już my będziemy najstarsze...i że to jest normalna kolej rzeczy...Ciągle sobie to powtarzam.
4.Z tą panią Dorotą Terakowską...Melepeta mnie edukuje w tej dziedzinie i dała mi do przeczytania"W krainie Kota",a ja ciągle boję sie dotej książki  zajrzeć.Ale to musi minąć.Na wakacjach przeczytałam pełne klasy i cudownych zdjęć wspomnienia Beaty Tyszkiewicz, ktora jest najpiekniejszą kobietą na świecie oraz "Miasto utrapienia"
Jerzego Pilcha.
5.MNIEJ ZAPCHANE PÓŁKI BZDURAMI!!!Będę do tego dążyć!
Pozdrawiam MU
 

 

 

 

 

 

 

 

Dla Iwony z Sosnowca- rodzinny komin we mgle

 

 

 

 

wiosny oczekiwanie

 kochana Pani Magdo! Właśnie buszuję po internecie poszukując tekstów

 moich ukochanych piosenek-przygotowuję się do egzaminów do szkoły

 teatralnej, czas biegnie tak szybko... I tak trafiłam na Pani stronę i

 bardzo się ucieszyłam, bo to cudowna niespodzianka w taki zimowy

 wieczór... Tak jak niespodzianką była dla mnie Pani kaseta ("Wszystko

 skończone") znaleziona juz bardzo dawno temu w bibliotece muzycznej i

 przegrana u koleżanki na magnetofonie starszego brata..

Uwielbiam tą kasetę niezmiennie od tamtego jej znalezienia i

 towarzyszy mi zawsze i wszędzie mimo,że zdarta już

 nieprzyzwoicie i mimo płyt CD itd.-dziękuje Pani za nią bardzo,

 dziękuję za te szczyptę poezji i metafizyki. I dziękuje za

 koncert w chorzowskim teatrze Rozrywki-nawet nie śmiałam

 marzyć,że uda mi się usłyszeć Panią na żywo,cudowne,

 niezapomniane przeżycie.Pozdrawiam i życzę

 wiosny, "wiosny,wiosny już w powietrzu" ; ) !

Beata

Pani Beato!

Po takim liście to przez chwilę wydaje mi się, że wiosna już

jest.Dziękuję

bardzo i trzymam kciuki za zdanie do szkoły teatralnej!MU

 

 

pozdr ze sloneczno-mgielnego Krakowa

Dzien dobry Wyjatkowa Pani Magdo!!!!!!!
Tu Tomek i Leszek z Krakowa jak tam pobyt na nartach, lub po nich?czy sie udaly bo pogode ma Pani super snieg wokolo i radosc beztroski czas odpoczynku i nie myslenia o niczym...Bloga cisza.No niestety nam malo tego wolnego czasu bylo dane , bo zaledwie 5 dni , kiedy Tomek skonczyl z sukcesem sesje zimowa, mielismy pojechac do Krynicy ale w ostatniej chwili sie plany pozmienialy i wyladowalismy na filmie"Nigdy w zyciu" rekomendowanym przez Pania , Pani Magdo i jak sie okazalo film byl  bardzo zabawny,przyjemny i milo go sie ogladalo.Miala Pani racje, zobaczylismy tez Bertoluuciego "Marzycieli"i tu troszke się rozczarowaliśmy nastawiając sie na widoki Paryża, których na próżno szukać, w filmie to piekne miasto jest bardzo skąpo pokazane. No coz Mistrz tym razem sie nie popisał. Z niepokojem czytamy informacje dotyczące zdrowia Mistrza Jeremiego ale moze to zwiazane jest z ta ciagla hustawka pogodowa i miejmy nadzieje ze wszystko sie skonczy dobrze na wiosne i Mistrz Jeremi sie do nas usmiechnie i pokaze nam sie w pelni sil i zdrowiu czego mu zyczymy.Zaskoczyla nas wypowiedz Oli, ze Pani strona to nudna strona, my wcale tak nie twierdzimy !!!!!!!zapewniamy o tym!!!!!Pogoda dzis w Krakowie jest bardzo ciekawa raz slonce , przeswituje przez mgle i sprawia wrazenie niedostepnego sciskamy mocno i serdecznie pozdrawiamy Pania , Pani Magdo i Pania Dorotkę do zobaczenia niebawem.:)))))Tomek i Leszek  
 
Tomku i Leszku z Krakowa!
 
1"....a w zakresie łyżew, nart - mi nie dopisuje hart".Ja tylko snułam sie na piechotę po tych pięknych dolinach naokoło Zakopanego.
2.To nie jest niestety związane z huśtawką pogodową.
3.Czekajmy wszyscy na dostępne słońce.Tylko to nam pozostało.Pozdrawiam MU

 

 

 

 

 

 

 

Schronisko na Ornaku

 

 

 

 

 

 

Droga Pani Magdo,
 
Jestem na zakręcie, tak zakręconym ,że wyjście na prostą wydaje się niemożliwe.
Dręczą mnie pytania: czy można przebaczyć, jeżeli ktoś nie prosi o przebaczenie?
Czy można kochać i nie przebaczyć?
I czy można żyć jednocześnie nienawidząc i kochając?
 
Być może te pytania są tak banalne, że nie zasługuja na komentarz, ale trudno żyć, kiedy za moment wiosna i ciągle ten sam zakręt.
 
Serdecznie pozdrawiam
Mam nadzieję ,że wakacje sie udały, a walizka pełna cudownych wspomnień:)
 
Na Brackiej pada deszcz ze śniegiem
 
Magdalena
 
 
Magdaleno!
 
1.Będzie dobrze.Za jakis czas.
 
2.Można niestety.Kochać i nienawidzic jednocześnie.Ale to nie jest taka miłość ,  którą młode tygrysy lubią najbardziej...Taką milość najbardziej lubią stare masochistki, do których przeciez nie należymy!
 
3.Jeśli ma się pewność ,że obiekt wetchnień nie zasługuje na miłość, jest nikczemnym klamcą,albo po prostu nas nie kocha, to trzeba na gwałt szukać czarodziejskiego eliksiru na ODKOCHANIE.Jeżeli(w końcu juz ładnych parę lat temu) wynaleziono eliksir na ZAKOCHANIE (patrz "Tristan i Izolda"), to i na odkochanie musi gdzieś być.
 
4.Wakacje się udały,ale inne rzeczy nie bardzo.
5.Kamień Polny także w deszczu ze śniegiem. I te zmiany ciśnienia...i te wiatry...
6.Mimo to  uważam,że wyjście na prostą WYDAJE SIĘ MOŻLIWE.To sobie musimy wmówic i już.POzdrawiamMU
 


Śnieg (bez deszczu)w dolinie Chochołowskiej.Dla Magdaleny

 

od Asi J i Tajaksa oczywiście

 
Kochana Magusiu,
Skoro jesteś na wakacjach, to na pewno poleciałas gdzieś do ciepłych krajów,  ja też się wybiorę, ale przeciwnie - do zimowej Rabki na narty. Narty oczywiście wzuje w Rabce Tajaks, bo moje kolano odmawia posłuszeństwa, cóż kontuzja właśnie po niegysiejszych nartach... Tymczasem przesyłam góry ale latem, dokladnie Morskie Oko, i mazurskie kwiaty polne, ktore Tajaks sam nazbierał, kiedy mial jeszcze cztery i pół wiosenek. Teraz ma skończone w grudniu pięć. I marzy żeby Ciebie zobaczyć na żywo. Zakochana jest w kołysankach, najbardziej w " Na Wojtusia z popielnika..." i nie wiem jak , i skąd, ale ktoregoś dnia zobaczył Cię w telewizorze , poznał po głosie, i strasznie przeżywał że Cię widzi.Buziaki - Asia z Tajaksem
 
PS: Nie masz dla mnie jakiegoś narzeczonego ? Wiek stosowny do mojego, lub starszy mile widziany. Może być po przejściach i musi lubić dzieci.
 

  

Matko bez narzeczonego!
 
Ja nie mam,ale wysyłam zdjęcia boskiego Tajaksa, to może ktoś sie sprawą zainteresuje...Tylko musisz przestac palić....przynajmniej przy dziecku.
Trzymaj sie i czekaj na oferty.MU
 

Pozdrawiam Markotnego,

wiosna już za rogiem.
 
Bebop -
 
liścik
 
Kochana Pani Magdo,                                                        Mam nadzieję,że znalazła Pani słońce.Zazdroszczę  Pani takiej możliwości wyjazdu.Mnie ogranicza mój jamnik szorstkowłossy Junior. Nie mam go z kim zostawić.Czekam na przyjazd mojego męża(jest inżynierem mechanikiem na statku,nie z wyboru).Mamy zamiar pojeżdzić po Polsce.Zabieramy Juniora i w drogę.Pragnę zwiedzić wiele zakątków w kraju.Mam w planie odwiedzić Kazimierz,zwiedzić galerię Wołka,i może nawet kupić któryś z jego  obrazów.Życzę dużo śłońca,a Mistrzowi powrotu do sił Magda P...Mój Junior pozdrawia radosnym merdaniem ogonka wszystkie Pani "chachary".
 
Mila właścicielko Juniora!
1.Były trzy dni pięknego slońca!Jeden spędziłam na Kalatówkach, na leżaku,z herbatą cytrynową.Boże! 
2.My z mężem(jest inżynierem po elektryfikacji kopalń;z wyboru!)musimy na zmianę opiekować się tymi psami, domem i maturzystą...
3.Jasio Wołek pięknie maluje!Bo że pięknie i mądrze pisze to wiadomo.I jest coraz przystojniejszy.
4.Udanej wyprawy z inżynierem mechanikiem nie z wyboru i Juniorem!MU      


Na Kalatówkach-dla Magdaleny P

Drodzy Państwo!

Mam nietypową prośbę.

Kilka lat temu oglądałem w programie 2 TVP koncert poświęcony Agnieszce – z teatru Atelier Atelier Sopocie.

Została wtedy zaśpiewana piosenka, która utkwiła mi bardzo w pamięci, choć teraz już nie umiem przytoczyć tekstu a nie znam tytułu.

Rzecz ma się o trzpiotce, która śpiewa nad grobem – motyw pieniądza w refrenie – nie wiem, czy to nie śpiewała p. Krzyzanowska.

Jeżeli pomimo tak skąpych danych, pomogą mi państwo skojarzyć tytuł, bądź, chociaż coś podpowiedzieć, będę bardzo wdzięczny.

 

Z wyrazami szacunku,

Bartosz W. Wieczorek

Bartoszu W.W!

 Chodzi ci chyba o "Miasteczko cud" z muzyką Jurka Satanowskiego.Pierwszą wykonawczynia tej piosenki była Ewa Blaszczyk.Pozdrawiam MU

 

Zdobyłam Mężczyznę Mojego Życia a raczej Mężczyzn Mojego Życia a właściwie to Mężczyzn Pani Życia , to znaczy takie radiowe długo oczekiwane nagranie z koncertu cudownego, od którego oderwać się nie można! Długo na to czekałam jak to z Mężczyznami Życia bywa ale się doczekałam i jestem szczęśliwa. Teraz już wiem czego słuchać w nagłych i nie tylko nagłych przypadkach niedyspozycji biopsychicznej.  To jest to o co nam szło!

Spokojnie jakoś chwilowo, jeden egzamin wisi, Sztukmistrz przeleciał jak burza z katarynką, koty śpią, podłoga względnie umyta czyli półkontroluje to co się dzieje. Nie mam tylko wpływu na postępowanie rodzonego B, ale to już jakby jego sprawa nie moja, chociaż jako rodzona S to nie spływa po mnie to co robi jak woda po pelerynie. Wręcz przeciwnie. 

Nogi pod brodę w drogę do dzieła, jutro Wiktoria czeka i trzeba pojechać jeszcze do domu po zająca dla tego niejadka.

  Anula Ciotka Klotka

  ps. Te wakacje już dobiegają finiszu? Jaworzno, tak wiem słyszałam...

 

 Ciotko Klotko!

Już po wakacjach.Wpadłam w wir pracy.PozdrawiamMU

p.s.A może niech troche posplywa jak woda po pelerynie?

Pani Magdo!
To niesamowite jaka jest ogromna różnica pomiędzy słuchaniem piosenek z kasety, a występem na żywo. Pani wczorajszy recital był czym niesamowitym! Przez cały czas nie schodził mi z twarzy uśmiech, a kiedy śpiewała Pani "o Romeo..." było to dla mnie tak strasznie miłe i poruszające, że nie mogłem powstrzymać wręcz śmiechu, który wynikał po prostu z radości! Dobrze, że są tacy ludzie na tym świecie jak Pani - takie pomarańczowe światełka, które dają dużo ciepła i przyjemnie być w ich pobliżu! Dziękuję także za uściski w garderobie - być może zapamiętała mnie Pani, byłem z siostrą, ja taki rudy, który powiedział "zjadłem włosy", chociaż pewnie trudno wszystkich zapamiętać! Fakt, zima gnębi i w ogóle, ale dzięki Pani wczoraj było takie lato, że pobiliśmy letni rekord temperatury w Polsce! Dziękuję!
 
Z wiosenno-letnimi uściskami
Artur
 
 
Panie Arturze!
 
Jasne że pana zapamiętałam.To pan był dla mnie pomarańczowym światełkiem w tej garderobie!Ale tam u was bylo milo!!!Pozdrawiam MU
 
 
 
 
 
 
 
proba w Jaworznie-dla pana Artura
 

 

 

 

 

 

Droga MU,

 

 Wysyłam do pani jeszcze raz skrót moich poprzednich wiadomości. Wydaje

 mi się, że te poprzednie nie doszły, bo miałam jakieś wirusy w kompie

 - nie wiem skąd. I wiele wiadomości, które wysyłałam prędzej do mnie

 powróciło. Przepraszam i pozdrawiam przyjaźnie jak zawsze. jola

 Witam i cieszę się bardzo, że pani już wróciła!!!

 Wysłałam do pani kilka listów, ale może zagubiły się w gąszczu

 innych. Wybrałam najważniejszą informację i przesyłam jeszcze raz.

 Bardzo proszę napisać kilka słów o stanie zdrowia Mistrza - czy

 możliwe było dostarczenie mu jabłuszka? Tak bardzo chciałam sprawić

 MU

przyjemność!

(...)

Od 14 lutego mam kochanego i ślicznego pieska, a właściwie suczkę,

zwaną Melką. To prawie wyżeł szorstkowłosy i trochę się

zastanawialiśmy, bo właściwie chcialiśmy małego pieska. Ale była taka

biedna, akrat jak byliśmy w schronisku przyniosła ją jedna młoda

kobieta( która prędzej ją stąd wzięła), i oddała ponieważ mąż się nie

zgodził, bo będzie za duża. Nie żałuję ani trochę, że Melka będzie

pokaźnych rozmiarów (łapę na szerokości 5cm)Czytałam, że takie wyżły

to rosną do 68cm. Wszyscy stajemy na rzęsach, by jej i Hesi było miło

i dobrze u nas w domu. Atmosfera zupełnie się zmieniła - terapia

codzienna to wpatrywanie się w kłebiące się w zabawie psy.

(...)Kompletna rewolucja emocjonalna!!! I tego

mi

 właśnie było bardzo trzeba! Zdjęcia nadejdą wkrótce.J.

 

J!

.1.Mistrz jest chory .Na razie nie bylo to mozliwe.

2.Pies z chroniska-to mi się podoba.Czy nazwałaś go tak na cześć kota naszej słynnej piosenkarki Doroty O? 3.Dziekuję za zielone jabluszko i tę co ma cztery rogi...MU

 

 
 
Przesyłam mały prezent dla Pani Magdy Umer, mam nadzieję, że przyjmie go z radością.

                           Agnieszka z Wrocławia.

Pod zielonym szkiełkiem  

Otworzyłam okno

Mój wymyślony ogród był w zasięgu ręki

Poczułam łaskotanie gałązek

Pnących się po szybie

 

Oświetlone słońcem w zenicie

Niezapominajkowe niebo

Zatopione w zieleni

Oślepiło mnie

 

Muślinowa firanka falowała lekko

W wiklinowej klatce popiskiwał kanarek

Byłam oczarowana

 

Na moim ramieniu usiadł Biały Motyl

Przeszłość z Przyszłością stopiły się w jedno

 

Firanka nadal drżała delikatnie

Czerwone tulipany stały na baczność w wazonie

Herbata w szklance przeniknięta światłem

Zamieniła się nagle

W najprawdziwszy bursztyn

 

Nic nie zakłócało mojego spokoju

Postanowiłam zatem zatrzymać tę chwilę

Przestałam nawet podlewać ziemię w doniczce

Nie czekałam już przecież

Na mój kwiat

 

Jeszcze raz popatrzyłam na wszystko intensywnie

Ta sama chwila nie zdarzy się

Już nigdy

 

Schowałam to wspomnienie

Pod szybkę mojej wyobraźni

 

Taki kolorowy widoczek

Z zasuszonych kwiatków

Ukryty

Pod zielonym szkiełkiem

 

                                         Wrocław 2002 r.

Zaczynam starania o ustanowienie Nagrody im. Stanisławy Zawiszanki za najodważniejszy debiut poetycki roku. Chciałbym aby przyznawanie tej dorocznej nagrody stało się jednym z najbardziej znaczących wydarzeń Salonu Promocji Talentów. Wciąż jednak szukam Fundatora.
Wszelkie informacje o założeniach i celach nagrody, teksty dedykowane Stanisławie Zawiszance, jak i Jej wiersze znajdują się na stronie:
www.parnas.pl
Pozdrawiam serdecznie,
Remigiusz Grzela
 
PS Będę wdzięczny za sugestie, propozycje i w miarę możliwości rozpowszechnienie tej informacji. Szukamy debiutanckich tomików wydanych w roku 2003!
 
Premiera ważnej książki o bliskich FRANZAKAFKI

Instytut Wydawniczy Latarnik z radością informuje,
że 4 marca 2004 roku ukaże się
nowa książka Remigiusza Grzeli pt.
"Bagaże Franza K. czyli podróż której nigdy nie było".
Jest to zaskakująca opowieść o bliskich Franza Kafki uzupełniona dwuaktową sztuką pt. "Naznaczeni", w której bohaterowie "Bagaży" pojawiają się, by opowiedzieć swoją wersję wydarzeń.
Polecamy Państwa życzliwej uwadze tę pozycję. Więcej informacji o książce w poniższej nocie prasowej.
Pozdrawiamy serdecznie
Zespół Prasowy
Instytutu Wydawniczego Latarnik

Instytut Wydawniczy LATARNIK
zaprasza na swoją stronę internetową
i do wirtualnej księgarni
http://www.latarnik.com.pl



Ludzie, których kochał Franz Kafka

"Myli się ten, kto myśli, że o Kafce i jego otoczeniu napisano już wszystko – napisał dziennikarz Gazety Wyborczej, Mariusz Szczygieł – autor z Polski, Remigiusz Grzela, wyśledził sprawy nowe, nawet mnie na chwilę uczynił swoim agentem." W ten sposób powstała świeża, wartościowa powieść faktu, "Bagaże Franza K."

Każda z postaci, o których jest ta książka, w jakiś sposób była związana z tym praskim urzędnikiem, jednym z największych pisarzy XX wieku. Każdej poświęcił swoje myśli, czasem pragnienia.

Wyobraźmy sobie, że Kafka wyruszył wreszcie w podróż, której zawsze się tak obawiał. Jakie zabrał ze sobą bagaże? - zastanawia się po lekturze książki pisarka Anna Bolecka: "Przecież nie tylko frak i kamasze. Zabrał to co najważniejsze – słowa, obrazy, gesty – czułą pamięć o ludziach i miejscach mitycznej krainy, Europy Środkowej. Jej nieokreślone granice między Pragą, Berlinem, Warszawą i Budapesztem przemierzali w niekończących się podróżach przyjaciele Kafki, żydowscy aktorzy rodem z Polski. To o ich niezwykłych i dramatycznych losach jest ta piękna książka, utkana z faktów, biografii i literatury."

Ta książka uwodzi jak żydowska melodia zagrana znienacka przez klezmerów, jak barwne przedstawienie wędrownych teatrzyków grających w języku jidisz i jak zapach starych książek w zabytkowej bibliotece. Uwodzi i oszałamia.

Znakomity dramaturg, Ingmar Villqist, nie ma wątpliwości: "Bagaże Franza K." to fascynująca opowieść, wnikliwe studium psychologiczno-społeczno-moralne ludzkich losów determinowanych obecnością bliższą lub dalszą a może tylko zawzięcie imaginowaną pisarza, który uszczęśliwił i skrzywdził pokolenia XX-wiecznych podróżników i poszukiwaczy odpowiedzi na proste i najprostsze ludzkie pytania."

Jednym z takich, wyjątkowo wnikliwych, poszukiwaczy okazał się na progu XXI wieku, młody polski pisarz, Remigiusz Grzela. Jego opowieść o ludziach, których kochał Kafka, rzuca nieoczekiwane światło na tajemnicę niezwykłej osobowości artysty. Sprawdziła się więc zasada: "pokaż mi ludzi, których kochasz, a powiem ci, kim jesteś!"

Książkę uzupełnia sztuka R. Grzeli pt. "Naznaczeni", w której bohaterowie powieści faktu odgrywają przed nami nieomal strindbergowski dramat swojego życia.    

 

1.

Droga MU

 

dziękuję za przekazanie mojego listu Mistrzowi. Bardzo się ucieszyłam z potrójnych wykrzykników na stronie i wieści, że Mistrzowi list się podobał. Miałam dużo radości przy jego pisaniu.

Przygotowujemy kolejną piosenkę „W kawiarence Sułtan”! Doskonale śpiewa się ją rejestrem głowowym wyćwiczonym na „MU” J „MU” to moja ulubiona sylaba, bo najlepiej się na niej ćwiczy właśnie rejestr głowowy, czyli dźwięk delikatny, jasny i okrąglutki. Jak wszystko dobrze pójdzie to w maju wybieramy się do b. dalekiego kraju za wodą wielką (napiszę do jakiego, jak już będzie wiadomo, że nas stać, dla ułatwienia dodam, że to nie USA ani nie Kanada), gdzie będziemy prezentować muzykę polską. Oczywiście w programie nie zabraknie Piosenek Kabaretu Starszych Panów (na liście repertuarowej znajduje się ich 9).

 

W Pani głosie jest prawda emocjonalna i mam wrażenie, że traktuje go Pani z szacunkiem. Na przykład na koncercie w Poznaniu śpiewała Pani na początku b. delikatnie, by miał szansę się rozgrzać do zadań intensywniejszych (np. nawoływania Romea). Oczywiście można zawsze korzystać ze standardowego zestawu ćwiczeń rozgrzewających i uruchamiających co trzeba, wtedy pewnie jest b. komfortowo.

Wiele głosów podczas „wyrównywania” metodą śpiewu klasycznego, czy jakąkolwiek inną sztywną, traci indywidualny charakter. Staje się sprawnym, ale przeciętnym instrumentem. To ogromna krzywda, jaką można wyrządzić człowiekowi – pozbawienie go możliwości indywidualnego wyrazu. Chyba optymalne wyjście to najpierw odnaleźć to co najlepsze – naturalne indywidualne zalety głosu i je właśnie wzmacniać i uwypuklać.

  Przesyłam dobre myśli dla Pani i dla Mistrza

  Beata

 Pani Beato!

 1.Dziękuję za dobre słowa i myśli.Wydaje mi się teraz ,że minęła wieczność od czasu,kiedy czytałam pani list Mistrzowi...

2.Ja w ogole nie wiem  jak wzmacniać i wypuklać te zalety.I chyba juz sie nie dowiem.Powinien być ukuty termin"śpiewanie intuicyjne". 

3."W kawiarence Sułtan"- to jedna z moich najukochańszych piosenek!Pozdrawiam panią i cały chór.Rejestr glowowy-MU

4.Zdjęcie w prezĘcie.

 

 

Gdzieś na dalekich siekierkach Pognieciona znalazła spotkanie z panią Anną Augustynowicz. Trwało 2,5 godziny a wydawało się jak chwila... Poruszono temat prawdy i fałszu w teatrze i życiu. Zachwyciły mnie słowa pani Anny, o tym, że dziś nie ma miejsca w teatrze na udawanie, świat jest tak zakłamany i fałszywy, że teatr musi to kłamstwo odkręcać- taka jest jego rola. Człowiek w życiu zakłada tyle masek, że nie ma ochoty oglądać ich jeszcze na scenie, to by było za dużo. Czyli powstaje pewne koło, miejsce, które służy do wcielania się w rolę i udawania ma być poszukiwaniem prawdy w imię tego, że tam gdzie powinniśmy tą prawdę znajdować często niestety jej nie ma. Oj chyba trochę zębate mi to koło wyszło. Później została podjęta kwestia sztuka a samotność. Teatr został potraktowany jako miejsce gdzie się chodzi aby coś współodczuć, że niby czujemy się mniej samotni jak ktoś koło nas w tym samym momencie się zasmieje albo zapłacze. Ja przyznam się, że nigdy czegoś takiego nie potrzebowałam, wręcz przeciwnie najważniejsze chyba były dla mnie sztuki, na których byłam tak skupiona i zafascynowana tym co dzieje się na scenie, że nic innego nie miało znaczenia, a już na pewno nie reakcje ludzi siedzących obok. Więc tu mi powstał zgrzyt.

To może właśnie korale miały sobie odleżeć i przyjść dopiero teraz, tej nienajłatwiejszej zimiy. One są powiązane i mogą świecić przykładem jako coś co się NIE ROZPADA! Ech, pamiętam pewnego miłego portiera z Ateneum, nie wiem czy to ten co szukał listów- i znalazł, ale mniejsza o to, widać w tym teatrze portierzy ogólnie są na piątkę.

Anula

Ps. Zaczęłam ćwiczenia z psychologii klinicznej, to nie będzie łatwa sprawa...nie to, że trudne, ale ciężkie pod względem tematyki i konieczności grzebana w tym co nie zawsze wychodzi na zdrowie. Ale póki co, zielony zeszyt w sweter, zielone pióro w żaby i dążyć!

 

Właścicielko zielonego zeszytu w sweter!

1.Teatr jest i taki i taki i jeszcze zupelnie inny.Jak życie.Żałuję,że nie widzialam żadnej sztuki pani Anny, bo slyszałam wiele dobrego.Ja lubię teatr od listopada do kwietnia , bo potem (maj,czerwiec, lipiec, sierpień, wrzesien, październik) dużo bardziej wolę życie.Jakie ono pisze scenariusze... 2.Korale sobie wiszą na lampie i cieszą oczy. 3.Niech ci nie powstaje zgrzyt, bo reakcje ludzi siedzących obok mają spore znaczenie . Decydują o tym, czy chce ci się życ w swiecie takich ludzi , czy nie. 4.Dostajesz zielone kamienie z potoku w Dolinie Kościeliskiej.

 

Dzień Dobry!

 Właśnie założyli mi stały dostęp do internetu, i jestem zachwycona.

Wreszcie mogę być bliżej ludzi których cenię. Pani Magdo odkryłam Pani stronę, i nawet nie wie Pani ile bym chciała powiedzieć. Jak zwykle napisze płyciutko bo mój mózg nie nadąża za moimi odczuciami cha! Wymyśliłam sobie, że jestem duszą niespokojną ale jak to przelać by czuć, że moje wariacje emocjonalne docierają do innych. W podstawówce Pani od geografii przy mojej odpowiedzi zawsze stawiała mi 5 choć dukałam na 3, ale ona zawsze mówiła ja wiem co ty chcesz powiedziec i wiem, że ty to umiesz, dziecko musisz więcej czytać! Więc czytam jak szlona i nic... Ale mam pomysł gdyby ktoś opracował taki dyktafon mózgowy,który nagrywałby moje myśli i odczucia. Kurcze to by było coś!!!!!

 Smucą mnie wieści o Mistrzu, ale wierzę a wiara to siła!!!! Ostatnio

 na

plichm targu zakupiłam książkę Mistrza "Ciociu, przestrasz Wujka" z 1979 roku, i bardzo się cieszę ale jest jeden mankament do książki tej była dołączona kaseta ze śpiewającym Mistrzem, która zaginęła komuś:-(

 SZKODA SŁÓW RESZTE DOPOWIE KSIĘŻYC.

 Mieszkałam w Warszawie jakiś czas, i powiem szczerze tęsknię... Bardo

gorąco ściskam Panią DrogaMu, niech się Pani nie poddaje,ta zima

przecież musi minąć...

 A jak przyjdzie wiosna, jak ja kocham wiosnę i taką słoneczną jesień, a

jak przyjdzie, już ją widzę...

 Więc byle do wiosny!

 P.SSSS A maturą niech się Pani nie martwi, wierzy Pani w syna?A to

najważniejsze.

 I jeszcze jedno- zdjęcia mówiące,że zima potrafi być piękna. Odezwę

 się jeszcze! Kiedy MU zawita do Częstochowy?????? Daśka z Częstochowy

Daśko, ktora wiesz , co chcesz powiedzieć!

1. W Częstochowie byłam wczoraj z Andrzejem Poniedzielskim.Ale tylko w Makdrajwingu(wiesz co chcę powiedziec).Jedliśmy brokuly zapiekane w ciescie ,frytki ( ja sama) i Maksfisza na pół.Niestety smaczne. 2.Za twoją zimę odwdzięczam się swoją.Na taką zimę to można popatrzeć . 3.Ja w syna wierzę!Nawet w dwóch synow!! 4.Staram się nie poddawać. 5.Piosenki z tej kasety są w "Piosenkach Jeszcze Starszych Panów"! 6.Dyktafon mózgowy ma chyba Dorota Masłowska.....i spisała po prostu "Wojnę polsko-ruską".Niektórzy mają lżej z wyrażaniem tego , co chcą powiedzieć. Pozdrawiam serdecznie MU

 

 

Szanowna Pani Magdo!

Nie mogłam się nacieszyć, gdy zobaczyłam zdjęcie pani Krystyny Jandy z rodziną na Pani stronie! Jest takie optymistyczne i ciepłe! Bardzo dziękuję za taki ładny prezent, zwłaszcza teraz kiedy strona Pani Jandy "gdzieś tam sobie czeka na nową sukienkę" Serdecznie pozdrawiam.anka P.S. Dzięki Pani dowiedziałam się co i jak ze stroną www Pani Jandy - dziękuję! P.S. 2. Tak mi to zdjęcie przypadło do serca, że ustawiłam je jako tapetę w moim komputerze! Dzięki temu łatwiej było mi pisać moja pracę magisterską - umówiłam się sama ze sobą, że nie "wyjdę z Word'a" dopóki nie napisze 10 stron dziennie - nagrodą było oczywiście pojawienie się zdjęcia Pani Jandy na pulpicie po zamknięciu programu! I chyba tak już będzie do czerwca! Anko!

Bardzo się cieszę,że ucieszył cię substytut KJ.Krysia do końca lutego coś kręci i W OGÓLE nie ma czasu,ale jak runie do laptopa to ho ho!MU

 

Witaj Pani Magdo!

 Właśnie dziś dowiedziałem się o możliwości odezwania się do Pani.

 Chciałbym podziękować za Pani interpretacje wierszy Leśmiana (to mój

 ukochany poeta) - zwłaszcza "Stroju" i "Dębu". (i proszę nie

 przejmować się już opiniami rodziny z Tczewa) Myślę, że to prawdziwe

 mistrzostwo w postępowaniu z poezją. Dziękuję również za to, co

napisała Pani o Leśmianie - było to dla mnie dodatkową niespodzianką.

 Czy są gdzieś zgromadzone i dostępne wszystkie Pani piosenki do słów

 Leśmiana? - jestem tym żywo zainteresowany.

 Pozdrawiam bardzo serdecznie - BYLE DO WIOSNY!!

Łukasz

 

Panie Łukaszu!

Szczerze mówiąc nie wiem.A tu gdzieś ich nie ma?Niech pan zapyta Dorotkę,ona wie wszystko.Ja zaglądam tylko do listów. W razie czego te wiersze są w każdym tomie poetyckim z wierszami Leśmiana.Moja ukochana jest "Ballada bezludna". Pozdrawiam jeszcze serdeczniej-BYLE DO WIOSNY! Magda

 

Dobry wieczór. 
 
Jakoś tak mi "nieśmiało" do Pani Pisać, bo to i wieczór i odległość i ja ktoś-nie Ty,i brak oczu do których się mówi i które odpowiadają. Jednak, po przeczytaniu listów z Pani strony, odczulam ogromną potrzebę podzielenia się swoimi odczuciami.
Siedzę sobie pod kocem, piję gorącą herbatę schowana w swoim świecie rozkoszuję się ciepłem i radością tej chwili,szperam w necie w poszukiwaniu ciekawych, ale kojących stron ( nie jest to takie proste)  A tu nagle wchodzę na Tak czarująco zwykłą, łagodną rozmowę różnych Zwykłych-szeptaczy.To bardzo miłe mam zamiar zaglądać tu często ładować się tą energią i mam nadzieję, podzielić się swoją energią.
 
ps. Słuchałam, oglądałam Panią wiele razy,ale dopiero na tej stronie zobaczyłam, że ma Pani oczy Anioła (nie anielskie).
Przepraszam, proszę tego nie przyjmować jako komplement , tak po prostu pomyślalam.(A jestem świeżo po lekturze o Aniołach)
 
Ciepłej, spokojnej nocy
Małgośka
 
 
Małgośko!
 
A ja wolę sobie te oczy wyobrażać , niż w nie patrzeć...I tak bylo ze mną zawsze,na dlugo przed wynalezieniem internetu(to juz teraz sie mówi "netu"?Nie nadążam za tym galopującym postępem wszystkiego)!
Niech pani nie będzie "nieśmiało" ! Bardzo lubię ludzi, ktorzy siedzą sobie pod kocem, piją gorącą herbatę schowani w swoim świecie i cieszą się ciepłem i radością tej chwili.To pokrewne dusze.MU

 

Droga MU,fajnych uczniow ma Franek na tym ostatnim kursie narciarskim, wcale sie nie dziwie, ze tak zime lubi...Pewnie, ze "na dzisiaj wystarczy"...wyznaje te sama filozofie... a co to byl za film, na ktory poszedl Franek...?Dziekuje za zdjecie, pozdrowienia dla Franka...    Nie trzeba  sie martwic, ze spaceru nie bedzie, odwiedzic Mistrza w domu prosze,posiedziec w cieple, napic sie herbaty...tyle szczescia panstwo maja, tyle szczescia...    Ze swiatem pogodzic sie latwo... nie trzeba  nawet sie starac...Swiat ...w tym swiecie Pani i panine piosenki, Pani synkowie i przyjaciele...sa tu gory i chmury...i wiosna i  nie wiedziec dlaczego Markotny( nie Radosny), tez jest...a zima... strata to  wielka martwic sie zima i wielka niemadrosc, bo zima konieczna i nieunikniona, a moze do cieplych krajow choc na chwilke...Pozdrawiam serdecznie...  E.                                    
 
E!
 
1.Jak ja uwielbiam taką dużą czcionkę!!!
2.Głównie uczennice...
3.Już nie pamięta jaki to byl film , bo to bylo dawno.Ale wczoraj byliśmy razem na filmie pod tytułem:"Między slowami".Piękne kino!!!A jak zagrane!
4.Markotny jest bardzo radosny.Chyba pomylił mnie z wiosną...Macha ogonem ze szczęścia.A Łyżwa mruczy.Mąż mówi,żebym brała przyklad z niego i czytała tylko wesołe książki...Co dom to dom.Ale trzeba wyjechać, żeby to docenić.
5. W prezencie Franek przy komputerze .Klasyczny typ naukowca okazjonalnego.Ostatnio Ma Zamiar nosic okulary .Pozdrawiam i dziękuję za listMU

Kochana MU! ;-)

 Tak!!! o ten fragment mi chodzilo!!! dokladnie o ten!!!! Serdecznie

dziekuje za pomoc i zycze wielu uciech z okazji zblizajacej sie wijosny!!!;-)

 

 Życzę udanych ferii zimowych!!
         Ania z Myślenic
 
 
Aniu!
 
Bylo pieknie!DziękujęMU
p.s.Zgadnij do czego wiedzie ta brama?

 

Pani Magdo, po raz pierwszy odwiedziłam Pani stronę i będę zaglądać tu częściej. Serdecznie pozdrawiam

Grażyna z Gdyni

 
Grażyno z Gdyni!
 
Słuszna decyzja. W prezencie wieczorne Krupówki.PozdrawiamMU

Pozdrawiam Markotnego,
wiosna już za rogiem.
 
Bebop ->
 
 
Bebopie!
 
Jezeli jestes suką, to możemy zaszaleć, bo mogą wyjść z tego szaleństwa wspaniale dzieci! Ale coś sie boję,że suki nikt by nie nazwał bebop...Pozostała męska przyjaźń.To także jest wartość.
 p.s.Ciągle wychodzę za ten róg i nic-Markotny

 

Witam,

została uruchomiona moja strona www.sienkiewicz.art.pl Zapraszam i pozdrawiam, 

Kuba Sienkiewicz.

 Panie Kubo!

Jak najchętniej zamieszczam te wiadomość, bo bardzo pana cenię!MU

 

Droga Pani Magdo!
Pisze do Pani kolejna osoba,  ktora pragnie wyrazic swoja wdziecznosc i radosc za wszystko co Pani robi(...) Ta strona nie tylko sprawia ze usmiechamy sie czesciej, ona jest magicznym miejscem, gdzie mozna  uczyc sie drugiego czlowieka, uczyc odwagi i konsekwencji w odkrywaniu i wyrazaniu siebie, uczyc bycia szczesliwym. To bardzo, bardzo wiele. Dziekuje. 
Zycze wszystkiego dobrego i duzo duzo slonca!
Monika
 
Moniko miła!
 
A ja sie usmiecham do ciebie i do tego listu(i do tego co postanowilam wyciąć ze wstydu).
Oczywiście dostajesz prezent zdjęciowy MU

 

 

Udany powrót sztukmistrza

Jan Szurmiej ma szczególny sentyment do "Sztukmistrza z Lublina". Osiemnaście lat temu inscenizacja utworu okazała się udanym debiutem reżyserskim, który otworzył przed nim sceny muzyczne w całej Polsce. Dziś po latach znów postanowił zmierzyć się z legendą tamtego magicznego spektaklu

 

szachy.jpg (16385 bytes)

"Oczy tej małej" - pieśń kataryniarki w wykonaniu Doroty Osińskiej to jeden z najpiękniejszych i najbardziej przejmujących utworów spektaklu
RAFAŁ GUZ


     
  Trzeba przyznać, że i tym razem stworzył przedstawienie urzekające widowiskowością. Długo pozostają w pamięci songi Agnieszki Osieckiej do muzyki Zygmunta Koniecznego, które znakomicie wpisują się w klimat powieści - moralitetu żydowskiego noblisty.

Kiedy przyglądamy się postaci tytułowego bohatera Jaszy Mazura, widzimy, jak wiele ma w sobie zarówno z Singera, jak i samego Szurmieja. Zwłaszcza wtedy, kiedy mówi o poszukiwaniu tożsamości narodowej i kulturowej.

Sztukmistrza gra Maciej Tomaszewski, który wcielił się w niego także przed 18 laty. Taki powrót bywa ryzykiem. W tym wypadku okazał się jednak całkowicie uzasadniony. Widać, że aktor dojrzał do tej roli. Jego Jasza nie stracił nic ze swej zręczności - z równą łatwością jak dawniej chodzi po linie, żongluje i zgłębia tajniki czarnej magii. Na swoje życie patrzy jednak z

perspektywy dojrzałego człowieka. Jest w nim więcej smutku i rozgoryczenia. Dopiero teraz jest naprawdę przejmujący.

Szurmiej odżegnuje się od określenia "Sztukmistrza" mianem musicalu. Trzeba jednak przyznać, że warstwa widowiskowa i muzyczna jest jego najsilniejszą stroną. Długo pamiętamy jedną z pierwszych scen spektaklu - pieśń "Grajmy Panu" odśpiewaną w blasku szabasowych świec przez Kantora i Chasydów (znakomity Marek Bałata i zespół Rampy). Właśnie ten obraz wprowadza widza w świat żydowskich obrzędów. Pięknie brzmią mądrości Cadyka wypowiadane przez Jerzego Kamasa.

 

Agnieszka Osiecka napisała do tego spektaklu piosenki, które potem zaczęły żyć własnym życiem. Tak było choćby z utworem "Oczy tej małej". Sądziłem, że po fascynujących interpretacjach Anny Szałapak i Magdy Umer nic nie jest w stanie mnie zaskoczyć. A jednak gdy usłyszałem Dorotę Osińską, zmieniłem zdanie. Jej wykonanie to prawdziwy majstersztyk. Osińska opowiada historię zakochanej i porzuconej dziewczyny z niezwykłym przejęciem. Jest w jej opowieści wielkie uczucie i całkowita bezradność. Przejmująca skarga zranionej, kruchej istoty, dla której miłość była jedyną treścią i jedynym sensem życia.

 

"Sztukmistrz z Lublina" I. B. Singera. Przekład Krystyna Szerer, adaptacja Michał Komar i Jan Szurmiej, muzyka Zygmunt Konieczny, pieśni Agnieszka Osiecka, reżyseria, inscenizacja, choreografia Jan Szurmiej, scenografia Wojciech Jankowiak, kostiumy Marta Hubka. Premiera 15 lutego Teatr Rampa na Targówku w Warszawie

Jan Bończa-Szabłowski
Rzeczpospolita
17 lutego 2004

      Dziękuję za artykuł ! Ja to obejrzę dopiero 14 marca ,ale już jestem dumna z melepety!!!Ja to przewidywałam .Ona nam jeszcze pokaże!Dorotko, może dodasz od siebie jakis komentarz?Chcialabym  MU

 

O rany a jak ja to mogę skomentować??? Dziękuję za dostarczenie tej recenzji bo do dziś znałam ją tylko "ze słyszenia". Jak kiedyś w archiwach Polskiego Radia wyszukiwałam nie opublikowanych piosenek Magdy Umer to natknęłam się nagle na tytuł PIOSENKA KATARYNIARZA" Wpadłam niemal w euforię, że znalazłam nieznana piosenkę, nie dośc, że w wykonaniu MU to jeszcze z tekstem Agnieszki Osieckiej a muzyką Zygmunta Koniecznego. Tydzień czekałam na odegranie. W domu z wypiekami na twarzy włączyłam płytę i... usłyszałam piosenkę OCZY TEJ MAŁEJ. Nie wiedziałam dlaczego pod tak dziwnym tytułem ona w tym radio widniała. No i po kilku latach się dowiedziałam i to na własnej skórze. Dźwigam tę katarynę prawie tak ciężką jak ja... Jak  ten los się dziwnie plecie.... Pozdrawiam bardzo no i zapraszam do RAMPY - D.


 

 

Archiwum