W tym miejscu będę publikuję wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi

Dobrego czytania.

 


umermagda@o2.pl 


STYCZEŃ 2004r.

18

najgłupsza strona jaką widziałam, a wypowiedż jeszcze głupsza
 
                                                                                               Ola
 
Olu!
 
Ale ktora wypowiedź?Wszystkie?!
Na razie będzie można odpocząć od tej strony, bo wyjeżdżam na wakacje!
A po powrocie może troche zmądrzeję... i ja  i moi goście....A jeżeli nie, to możesz tu po prostu nigdy nie zaglądac.PozdrawiamMU 

 

Kochana Pani Magdo,bardzo dziękuję,że zgodziła się Pani być kuriere

 pomiędzy mną a Mistrzem Jeremim.Bardzo sie zmartwiłam chorobą

 Mistrza.Mam nadzieję,że to nic poważnego.(...)Proszę bardzo

erdecznie

 pozdrowić Mistrza Jeremiego i życzyć Mu szybkiego powrotu do

 sił.Kochana Pani Magdo podziwiam Panią za wszystkie Pani

 przedsięwzięcia.Cieszę się,że Pani jest.Serdecznie Panią pozdrawiam,a

 mój ukochany Junior(jamnik szorstkowłosy)śle przepiękne merdy ogonem

 Pani pieskom

 Magdalena Piotrusiewicz

Pani Magdaleno!

Kurierem jestem bardzo chętnie.Teraz jakis czas nie będzie ze mną kontaktu,bo wyjeżdżam w poszukiwaniu słońca! Mistrz jest w szpitalu , na badaniach. p.s.Szorstkowlosego bardzo serdecznie pozdrawiają moje chuligany.Wszystkiego dobrego!MU

 

Klikałam juz w to słówko NAPISZ miliony razy, zawsze potem klikałam

 WSTECZ myśląc sobie ... cóż ja mogę dowcipnego napisać, czego juz inni

 nie napisali? Smucić nie ma co , bo smutasów nikt nie lubi. Napisać,

 że ja jednlubie zimę, choć wszyscy tylko o tej wiośnie? A może wystarczy, że

bezgranicznie uwielbiam Panią Magdę, bo to właśnie za każdym razem

chciałam

 napisać.

 Myślę,że na dziś tyle wystarczy. Pozdrawiam za Pani pośrednictwem te

 wszystkie cudowne młode osoby, które do Pani piszą.Gabriela

 

 Pani Gabrielo!

Taka zima ze słońcem to zupelnie co innego.Od dwóch dni jest dużo lepiej z tą pogodą i od razu wszystko inaczej wygląda! Będzie coraz lepiej!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Jako początkująca korespondentka dostaje pani papugę Izy Chełkowskiej, wybitnej scenografki, u ktorej byłam dzisiaj na zebraniu organizacyjnym...MU

 

 

Witam Pani Magdo!

 

Piszę tak krótko, żeby zakomunikować że jakoś się trzymam i uspokoić

 swoje

sumienie chociaż, bo nie wiem czy Pani pamięta czy nie o czym pisałam ostatnio, ale jeśli zburzyłam spokój to przepraszam , że go znów burzę i pewnie jakiś czas nie napiszę w związku z tym:(. Idę do szpitala okazało się, co się okazało i chyba już pierwsze załamanie przeszłam, mam nadzieje, że dalej jakoś sobie też dam radę, oby. Boje się jak jasna cholera i nie wiem czemu Panią tym obarczam i przepraszam. Proszę trzymać kciuki!

 

 Lubię Pani piosenki i Pani stronę

 Pozdrawiam

 Skandynawska!

Skandynawska!

Będę trzymała.Dasz sobie radę.A boimy sie tego wszyscy;nie znam innych reakcji po takich wiadomościach...Niedlugo wracamMU

 

To czekanie mnie zabije!! W niedziele pisałam egzamin razem z zaliczeniem i do tej pory nie ma wyników. Egzamin chyba zdałam. Tak mi sie wydaje. A jeśli chodzi o zaliczenie to mam czarne myśli. Z ćwiczeń były 4 pytania - napisałam na 3. Ale obawiam sie, że przy tej kobiecie, to nie wystarczy. No nic. Jutro pojadę to może sie coś dowiem. Może akurat... Tak Aniu pocieszaj sie dalej - to do siebie. Dziękuję za Janusza Józefowicza. Bardzo podoba mi sie Piotr Machalica z chusteczką na głowie, którego widać w tle na jednym ze zdjęć hehe. Idę potańczyć, bo strasznie mnie nosi. Pozdrawiam serdecznie. ania PS. Jutro 13 luty - piatek. Życzę wszystkiego dobrego. Ja osobiście lubię trzynaste dni miesiaca za to czternaste nie bardzo. A w tym miesiącu jeszcze WALENTYNKI... to za dużo jak dla mnie. Ja wysiadam.

 

Aniu,ktora chyba zdałaś!

Moim zdaniem nie wysiadasz.Takie co wysiadają nie idą tańczyć.Baw sie dobrze.MU

 

17

Pani Magdo!
zauważylam, ze smutno u Pani na stronie, wiekszosc teskni za cieplem, za wiosna.... wiec postanowilam do Pani napisac pare slow. u mnie panuje wielka radosc, cieplo i jasnosc, moze Pani troche pomoge moim listem, moze zaraze troszke ta radoscia. Pani Magdo juz od 6 listopada mamy nasza dlugo wyczekiwana Natusie!!! i to wlasnie ona wprowadzila do naszego domu tyle pozytywnej energi, tyle radosci. Dzidzius to najwieksze szczescie, najwiekszy cud jaki mogl mnie w zyciu spotkac. to takie niewiarygodne, ze nagle jest miedzy nami nowy czlowiek. Ja do dzis nie potrafie pojac tego szczescia, po prostu nie miesci sie to w mojej glowie. Nie wiem czy mnie Pani rozumie, W naszej rodzinie rzadko rodzily sie dzieci , moze dlatego tak to teraz przezywam. Teraz mam coreczke i wszystko jestem gotowa dla niej zrobic. To takie Piekne ale dziwne uczucie... jestem mama! Wysylam Pani zdjecie mojego aniolka, moze gdy Pani spojrzy w jej kochana twarzyczke to sie Pani usmiechnie i lepiej poczuje. Bardzo bym chciala!
Pozdrawiam Pania!
Iwona z Bremen

 
Pani Iwono z Bremen!
 
1.Popatrzyłam na pani aniołka i usmiechnęłam się!A coraz mi trudniej się uśmiechać, niestety.Pozdrawiam starych ludzi i nowego czlowieka w rodzinie!MU
 

Droga MU!

 
Doczytałam się na Pani stronie, że będzie koncert w Rybniku, jak podejrzewam w sali "Energetyka", niestety nigdzie nie znalazłam daty, ani godziny...:-(
Kogo jeszcze będzie można tam spotkać?
Czekam niecierpliwie...
Pozdrawiam
 Justyna
 
 J!
 
22 lutego.Nie wiem jeszcze w jakiej sali.To ma byc powtórzenia konceru poświęconego twórczości Zygmunta Koniecznego, kory odbyl sie jesienią w Krakowie.
Tyle wiem .Czekaj cierpliwie
 
-

Witam....
Właśnie..jak można być szczęśliwym...No nie można..nie można....
Najgorzej jak zaczyna gryźć sumienie, gdy robi się wszystko inne a nie uczy się...
Obiecuję, że drugi tydzień ferii będzie iście naukowy...Obowiązkowo:)
Nie wiem jak w Pani okolicach ale u mnie prawie wiosna...
Cieplutko...a co się stało z powiedzeniem "Idzie luty - podkuj buty"...Nieaktualne...:)
A Franek - znakomicie da sobie radę :)
Całuję
Kamila
 
Kamilo!
 
1.U mnie  pada mokry snieg wielkimi płatkami, co nawet jest ładne , ale wieje przy tym wietrzysko nie do zniesienia...
2.Franek wrócil wczoraj z obozu narciarskiego i MA ZAMIAR zacząć sie uczyć.Na razie porządkuje pokój i pierze narciarskie ubrania.I się nie uczy niczego...
Pozdrawiam-MU, tuz przed podkuciem butów...
 

Pani Magdo o szafirowych oczach....

 
Mam tylko chwileczkę i dlatego tylko pojawiam się tym bardzo krótkim listem.
 
Proszę o pomoc Panią i wszystkie osoby, ktore do Pani piszą lub czytają te stronę: chciałabym bardzo nawiązać współpracę (nie wiem czy to dobre słowo) z domem dziecka, instytucją zajmującą się  dziecmi w rodzinach zastępczych w Szczecinie lub Stargardzie Szczecińskim.
 
Być może wyda się Pani dziwne, że właśnie do Pani kieruję ten list, ale zupełnie nie wiem od czego zacząć.
 
Pozdrawiam bardzo serdecznie i życzę wiele pogody ducha, aaa... i jeszcze dziękuję za piosenki wyśpiewane w trakcie jubileuszu Czarnego Kota Rudego.
 
Sylwia, która nie odważyła się wejść za kulisy, by poprosić o autograf
 
 
 Sylwio!
 
zamieszczam ten list z nadzieją,że odezwie sie do ciebie ktoś w sprawie domow dziecka i rodzin zastępczych!I pozdrawiam serdecznie
p.s. Następnym razem odwaz się."Czarny kot rudy" Adama Opatowicza ma bardzo wielu zdolnych artystów ! I bylo mi u nich bardzo milo!MU

 

Jak kwiecień inauguruje sezon to już w marcu można hamak wyciągnąć, naoliwić, sprawdzić linki- zawsze to szybciej zleci...jeśli to faktycznie o hamak chodzi.

Ja mam dzisiaj dzień w zasadzie niewychodzący z łóżka, w sumie dobrze, ale wolałabym aby coś mnie z tego chorobowego letargu wykopało, bo przecież normalny człowiek nie poddaje się lekkiej chorobie i robi swoje. A u mnie inaczej, brak ogólnej motywacji. Nie obraziłabym się gdyby przyśniło mi się coś konstruktywnego, jak na jawie nic nie przychodzi do głowy to może chociaż we śnie. Miałam taką nadzieję, że wysoka gorączka spowoduje wymyślenie dobrych metod działania, może coś mi dreszcze podpowiedzą, ale one nic, milczą jak wszystko inne. No czego tu wymagać od dreszczy, prawda? Dałam więc sobie spokój, zażyłam antybiotyk i szukam gdzie indziej. Mogłoby tak coś porządnie rąbnąć, walnąć, narobić huku i zmienić "Małeconieco".

Kupiłam ostatnio w antykwariacie "Wspomnienia harcerek z Powstania Warszawskiego" zaczynam się w to wtapiać powoli.

Anula

Ps0. Ten Markotny w Zieleni to jak z Tajemniczego Ogrodu w chwili największego rozkwitu. I na to czekamy! Ps1 Tęsknić za czymś to chyba za tym co kiedyś było i uciekło, a jeśli czegoś nigdy nie było a się mimo wszystko tęskni? To jak? Tak samo?

 Anulo!

1.Mlode kobiety (i chyba mężczyźni) tęsknią jednak głównie za tym, co powinno sie wreszcie wydarzyć, na przyklad za wielką i prawdziwą milością... 2.Wspomnienia harcerek z Powstania Warszawskiego przeczytać nalezy jak najbardziej,ale może niekoniecznie w chwili zimowej depresji... 3.Skorzystaj z głupiego pretekstu jaką jest zwyczajna choroba przeziębieniowa i poleż sobie do wiosny...Może po jakims czasie zachce ci sie wstać przed kwietniem .Who knows? 4.Ja mialam dzisiaj dzień wychodzący z łóżka- mimo zamieci, gololedzi i innych kataklizmów.I wyobraź sobie ,że wieczorem portier z Teatru Ateneum powiedział,ni stąd ni zowąd:"A wie pani,że tutaj gdzieś leżały jakieś stare listy do pani"...i zaczął ich szukać.Znalazł! Był w nich między innymi od ciebie z koralami z Katmandu!!!Ale sie ucieszyłam!Mówię ci, jak ma sie zdarzyc cos milego, to wczesniej czy później sie zdarzy.dziękuję !MU

 

Ta joga.Dla Grotowskiego joga i aktorstwo i filozofia były najważniejsze.Sam powiedział,że gdyby nie poszedł do PWST byłby joginem lub filozofem.Między jogą ,aktorstwem a filozofią jest taka nić.Bo jak powiedział Grotowski:Teatr nie jest ucieczką,azylem .Jest sposobem życia,jest drogą do życia ".Ja też tak to czuje/Joga pewnie dla Pani jest takim właśnie wkroczeniem,oderwaniem się od zycia ,zeby zagłebic się w strumień podświadomości...
  Przepraszam!!!!!!Ale się właśnie nad tym wszystkim bardzo mocno zastanawiam.
      Z uczuciem.Ania
 
Uczuciowa!
 
Na przyklad "joga" KJ to scena...pewnie tak...tylko czy ona sie tam odrywa od życia...i czy ma taka potrzebę.Pytanie do filozofa.MU

Witam pani Magdo!
zima ,wiosna własciwie nie wiadomo co jest za oknem i ja chyba tak nie wiadomo jak sie czuje .Początkowy zawrót głowy i oszołomienie ciepłem , i wiosenna radośc  zmieniły się w piątkowe zmeczenie .Doczołgałam się do domu i zawyłam nad obłudą ludzi i chyba zostanę weterynarzem bo zwierzęta przynajmnie szczere i umią dziękować za serce , a ludzie to jakiaś tak myslą ze można wszystko za nich zrobić a oni dadzą kopa w zamian .Taka miętka jestem .Lubie pracę z dziećmi , mogę zrobic dla nich wiele ale nauczyciele robiący  coś dla papierka utwierdzają mnie w zamiarze zmiany zawodu z nuczyciela na weterynarza .
Faktycznie za miętka jestem ...dzieci jednak lubię je te moje kochane 6 urwisów ,chorzy nie dodają tego tamtego nie robią ale miłości uczą jak nikt inny .I tak dla nich warto to robić .i tak mijaja mi dni .Byle do ferii ,odpocznę od tych dużych ludzi , ucieknę w pustelnię pokoju ...Żalę się ale coż może faktyczne  BYLE DO WIOSNY ONA POTRAFI ZMIENIAC LUDZI .Oglądałam zdjęcia -ładne ...pozdrawiam może następnym razem więcej energii wykrzeszę z siebie , więcej pozytwywow napisze teraz jakoś dopada mnie coś więc kończę nim zasmucę do reszty . pozdrawiam Iwona z Sosnowca
 
iWONO Z SOSNOWCA, KTORA UCIEKASZ W PUSTELNIE POKOJU, BO CIE COS DOPADA!
 
NIE ZMIENIAJ JEDNAK TEGO ZAWODU, BO KTOS MUSI SIE ZAJĄC LUDŹMI...NAUCZYCIELE Z POWOLANIA , A NIE DLA PAPIERKA.
WIESZ TO PRZECIEŻ LEPIEJ ODE MNIE...POZDRÓW DZIECI I DOCZEKAJ SZCZESLIWIE WIOSNY!TO WSZYSTKO PRZEZ TO ,ŻE DOCZOLGALAS SIE DO DOMU I ZAWYLAS NAD OBLUDĄ LUDZI....jUTRO POWINNO BYC LEPIEJ...mu
 

"myślę sobie, że ta zima kiedyś musi minąć

zazieleni się, urośnie kilka drzew"
z tymi słowami drapię markotnego delikatnie za uszkiem...bo cóż nam stęsknionym wiosny pozostało...
 
Żeby chociaż ta zima miała swoje przepisowe zalety...żeby tak można na sanki..albo do lasu i zdjęcia piękne jak śnieg w słońcu błyszczy...
 
a tu za moim oknem siąpiące niewiadomoco...
jak to napisał Mistrz:"jesień stała się właściwie dominującą porą w naszym klimacie. Z króciutkimi przerwami reminiscencyjnymi typu wiosennego, letniego czy zimowego...Z króciutkimi może nawet nie tyle przerwami, co przerywnikami wspomnianych typów panuje ona wszechwładnie jak rok długi i szeroki, wionąc wichrami, mżąc dżdżami, zacinając deszczami i przejmując chłodem. A jednak na duszy robi nam się jesiennie wtedy, kiedy nadchodzi jej dawna, pradawna pora, kiedy wpływamy w jej, klimatyczne już dawno nieaktualne, obszary, jak w opuszczone dawno łożysko szeroko rozlanej rzeki.Tu, na tych dawnych obszarach jesieni, opanowuje nas dopiero ów dodatkowy jesienny smuteczek w/g wzoru: wszystkie nasze dzienne smutki plus ten dodatkowy=jesień. Stajemy się wtedy jeszcze bardziej spragnieni zrozumienia ze strony innych, bo jeszcze mniej zrozumiali dla samych siebie."
i po raz kolejny Mistrz stał się wyrazicielem moich odczuć..zresztą, więcej niż wyrazicielem- idealnym, nieocenionym i jedynym w swoim rodzaju remedium na te(powiedzmy nienajweselsze) odczucia...dlatego przesyłam ukłony i wyrazy dozgonnego uwielbienia
:-)
 
Z głośników właśnie pobrzmiewa " i wciąż się na coś czeka"..i nie mogę powiedzieć, że jest to coś dla tych głośników nietypowego ;-)
dlatego tak sobie myślę, ze na pewno byłoby lepiej żeby o tej piosence pamiętało więcej ludzi, ale że nikt jej nie pamięta to tak źle to już nie jest ;-)
 
Jeszcze został mi tydzień ferii i sama nie wiem czy to dobrze czy nie, bo jak dotąd, każdy dzień zaczynał się i kończył żałosnym stwierdzeniem, że przecież ja nic pożytecznego nie robię...i takie oko w oko z prawdą wcale nie wpływa na wzrost poczucia własnej wartości oj nie nie nie..ale cóż poradzić, najwyraźniej wtapiam się w krajobraz i dostosowuję do klimatu ;-)
Koniec końców  próbuję robić 5000 różnych rzeczy, o których niestety nie można powiedzieć że są efektowne, ale za to efektywne też nie ;-) tzn. to poczytam jedną książkę to drugą to...(tu można wyliczać aż się nam nie znudzi)albo się snuję z kąta w kąt albo całkiem gdzie indziej...albo sobie bajczę z kimś nad herbatką...albo mniej lub bardziej skutecznie udaję,że umiem malować;-)
..albo nudzę w przydługich listach ;-)( co widać na załączonym obrazku ) a to chyba nienajlepiej o mnie świadczy więc kończę rumieniąc się ze wstydu
 przesyłam możliwie najbardziej promienny uśmiech i najzieleńsze spojrzenie na jakie stać moje bądź co bądź raczej niebieskie oczy :-) 
Dziewczynka, której trudno uciec przed sobą


Dziewczynko wtopiona w krajobraz !
Niby list o beznadziei a taki mily i w sumie pogodny
dziękuję bardzo.MU
p.s.Wlaśnie wrocilam od Mistrza....Jest ciągle chory. Przeczytam Mu jutro rano pani list przez telefon.

Pani Magdo,

 

 Niestety widzę, że ta pogoda chce nas kompletnie rozsypać w drobny mak

 i potem trudno będzie pozbierać te wszystkie ziarenka. A ziarenak

 ubywa z ciemnego dnia, na ciemny dzień i to już chyba jest początek

epidemii. Dzisiaj byłam w takim dużym sklepie, gdzie się kupuje niemal

 wszystko dla domu...I długo stałam w miejscu setek jasno świecących

 lamp - bardzo to pomaga - zastanawiam się nad kupnem jakieś

 odpowiedniej... Odwilż to jedno z najgorszych słów jakie znam na

 określenie pogody. (...)Więc, żeby jeszcze jakoś przetrzymać ten

 kryzys przesyłam: Cienie Cameli z gorącej, słonecznej Afryki i

najzieleńszą zieleń na świecie - mianowicie z ryżowych pół Tajlandii.

 Następne rozjaśnienie wkrótce! Ściskam panią bardzo ciepło, radośnie i

 najsłoneczniej jak można!!! Jeszcze stale naukowa J., ale mam

 nadzieję, że skończy się to już w sobotę!!!

 

nAUKOWA !

CIENIE DOSTALAM,ALE RYZOWYCH POL Z TAJLANDII NIE

dziękuję-rozsypanaMU

 

Ale wszyscy marudzą. Każdemu zimno, cimno i nijako.
A przecież jesień i zima, to po lecie i wiośnie najpiękniejsze pory roku...
Co zastąpi zimowe spacery, jesienny deszczyk za szybą ciepłego mieszkania.
Proszę się o to MistrzA zapytać, na pewno potwierdzi. 
Bardzo serdecznie pozdrawiam panią, pani Magdo!
Życzę spełniania przedsięwzięć twórczych, zdrowia i pogody ducha...
 
Dawid
PS Pozdrowienia dla Pana Jeremiego(to musi byc niesamowity człowiek)-zdrowia szczególnie!
 
Pogodny panie Dawidzie!!!
 
Nareszcie ktos z energią!!!
 
Dziekuję za taki  list!Mistrza pozdrowię jutro.Zdrowie jest mu teraz potrzebne jak nic na swiecie.MU
 

Kochana Pani Magdo, nie wiem, jak Pani moze tak ulegac pogodzie, mnie ona nic nie obchodzi, zima czy lato, coz to za roznica,jestem w zgodzie ze swiatem , dobrze mi. Lubie czytac o Pani synkach i prosze jak najwiecej o Nich pisac.Lubie tez srodowe Pani spacery z Panem Jeremim, prosze pozdrowic Mistrza.Nie umiem oddac moich uczuc, gule mam w gardle.Pozdrawiam.E

 
E z gulą w gardle!

1.Zazdroszczę panu tej zgody ze swiatem, bo ja z Takim swiatem nie bardzo potrafie być w zgodzie.Ale caly czas sie staram.

2...."zima czy lato,coz to za róznica..." PODSTAWOWA, PODSTAWOWA!

3.Mistrza pozdrowię,ale w tę środę  juz nie pojdziemy na spacer i nie bardzo umiem sie z tym pogodzić.

4.Żeby zakończyć chociaz pogodnie-wysyłam panu zdjęcie,które zrobił Franek swoim uczniom na ostatnim kursie narciarskim.Franek mówi,że on to w ogole woli zime od lata, bo(w przeciwieństwie do swojej starej matki) nie znosi upału...Teraz poszedł do kina i powiedzial,że trochę juz sie pouczył niemieckiego:" więc na dzisiaj wystarczy"...Pozdrawiam serdecznieMU

 

" Jak powiedział Rzeczpospolitej szef Universal Music Polska - Andrzej

Puczyński trwają przygotowania do wspólnego nagrania Anny Marii Jopek ze Stingiem".

Pognieciona

Pognieciona!

Możesz sie juz zacząć prostować, bo to MOŻE BYĆ PRAWDĄ!!!

Wczoraj rozmawiałam z przyszłą wspólpracownicą Stinga i zaangażowalam ją do mojego majowego koncertu, na który przyleci prosto z Brukseli... Jej talentowi należy się to wszystko.MU

 

 

 

16

wiadomosci krakowskie;)))

DOBRY WIECZóR PANI MAGDO!!! TU TOMEK I LESZEK Z KRAKOWA PONOWNIE TOMEK PISZE DO PANI W TRAKCIE UCZENIA SIĘ DO KOLEJNEGO EGZ   NO I POWOLI FINISZUJE ZA OKNEM NI TO ZIMA NI TO WIOSNA JAKZE DZIWNIE CIEPLO, CHOC NIE WIEMY CZY TEZ W  WARSZAWIE TAKI  SMOG NAD NIEBEM.TAK TESKNIMY DO SLONCA I JUZ NIE MOZEMY SIE DOCZEKAC TEJ NAJRADOSNIEJ PORY RKU TRZYMAMY KCIUKI ZA KONCERT PANI 1i 2 05 WE WROCLAWIU BYLABY TO WSPANIALA UCZTA DLA CIALA I DUCHA, ZWLASZCZA ZE PO STUDENCKIM FESTIWALU W KRAKOWIE I WYKONANIU PRZEZ PANIA PARU PIOSENEK DLUGO ZOSTANA W NASZEJ PAMIECI   PROSIMY O WIECEJ:))ZYCZYMY ZDROWIA  DLA PANI, PANI SYNOW I ZEBY  FRANEK ZDAL MATURE I DOSTAL SIE NA WYMARZONY KIERUNEK STUDIOW, MAMY MALA DO PANI PROSBE PROSMY O PODPIS I PARE SLOW OD  MISTRZA (JEREMIEGO PRZYBORY)BARDZO LUBIMY KABARET STARSZYCH PANOW ,PRAWIE CODZIENNIE SLUCHAMY ICH WESOLYCH PIOSENEK POMAGAJACYCH W TYM TROSZKE NIETYPOWYM CZASIE MIEDZY ZIMA A WIOSNA , JAK ROWNIEZ PANI KOMPOZYCJE SA CZESTO ODTWARZANE NA MAGNETOFONIE, Z GORY DZIEKUJEMY POZDRAWIAMY OBIE PANIE (PANIA MAGDE I PANIA DOROTKE)TOMEK I LESZEK Z KRAKOWA:)))))
 
Tomku I Leszku z Krakowa!
1.Na podpis i pare slów od Mistrza musicie poczekać...Jest chory.
2.ten koncert 1 i 2go maja będzie poświęcony piosenkom Seweryna Krajewskiego.Właśnie słucham jego "Dzieł zebranych" i tworzę "wybrane". 
3.Dziękuje za zyczenia dla synów.Jak ja bym chciala,żeby Franek zdał maturę a Mateusz obronił pracę o twórczości Maxa Frischa!
4.W Warszawie tez taki smog albo nawet jeszcze gorszy....Dzisiaj byłam na przedpremierowej projekcji filmu pt:"Nigdy w życiu".Jak tam pieknie sfotografowana jest Warszawa!A poza tym po obejrzeniu tego filmu,wszystkie starsze kobiety zaczna marzyc o tym,żeby mąż porzucil je dla mlodszych...Nie jest to Bergman  czy Woody Allen ,ale ogląda sie swietnie!Bajka dla poprawienia samopoczucia.
5.Uczcie sie,póki nie ma wiosny,bo potem nie warto...(co ja wypisuję!)MU
p.s.W prezencie Mistrz wirtualny

Poezja

Pani Magdo,
 
Bardzo dziękuję, że zechciała Pani rzucić okiem na moje wiersze. Prześlę materiały Dorocie Osińskiej prawdopodobnie jeszcze dzisiaj. Ona śpiewa moim zdaniem naprawdę świetnie, a poza tym otrzymała nagrodę Ewy Demarczyk!
Już moja polonistka, jeszcze w liceum. powiedziała mi, że jestem reliktem przeszłości i powinienem się urodzić sto lat temu. Faktycznie! Mimo, że mam 20 lat, to słucham muzyki, co najmniej pokolenia swoich rodziców - m. in. Edith Piaf, Ewa Demarczyk, Piwnica pod Baranami, Wojciech Młynarski, Juliette Greco, Charles Aznavour, Leonard Cohen i Pink Floyd;-) i mnóstwo innych. JESTEM STAROŚWIECKI. A najpiękniejszy komplement jaki usłyszałem z ust swojego kolegi to:"Wiesz Piotrek, gdybyś się urodził 20 lat wcześniej, to na pewno byłbyś najlepszym kolegą mojego ojca";-)
Rozumiem Panią i dlatego pozwolę sobie od czasu do czasu (nie za często, bo pewnie jest Pani osobą zajętą) podesłać jakieś nowe teksty. Staram się oddalać od tego dekadentyzmu, ale nie chciałbym zmieniać nic w formie wiersza - chcę, aby były one nadal sylabotoniczne, rymowane i miały podobną konstrukcję (metafory, neologizmy etc.). Myślę, że starodawny wiersz sylabotoniczny byłby w obecnych czasach czymś świeżym, bo nikt tak nie pisze, a ludzie kochają takie wiersze, bo nic, tak jak rytm i metafory, nie buduje klimatu wiersza, a poza tym łatwiej się śpiewa poezję sylabotoniczną. Chcę ewoluować w zakresie treści, a nie formy. Co Pani o tym sądzi? Czy powinienem iść w tym kierunku? Poszukuję kogoś, kto mógłby czuwać nad moim rozwojem literackim.
Pozwolę sobie od czasu do czasu coś wysłać do Pani i poprosić o opinię, a jeżeli w pewnym momencie coś się Pani spodoba i będzie optymistyczne, to wspaniale!!!
Wydaje mi się, że młodzi wykonawcy mogą poszukiwać takich tekstów, jak tworzę teraz, dlatego cały czas poszukuję.
Ponadto mam nadzieję, że uda mi się kiedyś osobiście Pani podziękować za Pani ogromny wkład w rozwój piosenki poetyckiej i ucałować dłonie wspaniałej Artystki. Tymczasem drogą elektroniczną gratuluję Pani wspaniałego spektaklu "Młynarski, czyli trzy elementy". Pomimo, że mieszkam w Zgierzu (to już w zasadzie przedmieście Łodzi), to często jeżdżę do Dziadków do Brwinowa, skąd do Warszawy jest rzut kamieniem. Czasem zaglądam do Ateneum. Spektakl był wspaniały - wielkie wrażenie zrobiła na mnie Joanna Liszowska, nie tylko swoją urodą, ale przede wszystkim głosem - niskim brzmieniem i skalą.
 
Mam nadzieję, że kiedyś będzie można powiedzieć o mnie poeta, artysta.
Jeszcze w zielone gramy, jeszcze nie umieramy, jeszcze się spełnią nasze piękne sny, marzenia plany...
Pozdrawiam bardzo serdecznie i przepraszam, że naraziłem Panią na czytanie powyższego długiego listu,
Piotrek Cieński
-
 
-Staroświecki Panie Piotrze!
 
Ja także mam taką nadzieję!Na razie mam kryzys wierszowy( to znaczy nie zaglądam do  ich),ale slabość do sylabotoniki mi nie przeszła!Lesmian podobno tak pisal swoje sylabotoniczne wiersze,że chodził po pokoju i je sobie nucił!Niech pan zarzuci swoja twórczościa mlode piosenkarki, od Doroty poczynając.A moze coś z tego wyniknie?Joasi przekażę zachwyty, jak ją tylko spotkam.Pozdrawiam MU
 

Czy moze nam Pani powiedziec co sie stalo ze strona Pani Krystyny? Tesknimy za nia.

                Dorota

 
Doroto!
Ba! Nie tylko pani tęskni.Podawałam już nowy adres i tłumaczyłam co i jak,ale bardzo proszę jeszcze raz:NOWY ADRES KRYSI JANDY: www.krystynajanda.net
Niedlugo zacznie działac.Na razie to ona szusuje z moim mężem na nartach... 

szczęsliwa KJ dla stęsknionych internautów

 

email do p. Markotnego

 
Drogi Panie Markotny!
z palącym sercem dołączam się do Pańskich "domagań" mimo, że jak widać za oknem (przynajmniej moim, bo nie wiem jak u Pana?) "na całej połaci śnieg""........ ale może wspólnymi siłami coś zdziałamy!
z poważaniem i pogłaskaniami
panna markotna

Markotna!
 
U mnie nawet nie ma śniegu, bo odwilż,ale ten wiatr wyprowadza mnie z psiej równowagi!Pozdrawiam i trzymajmy sie, na milość boską!Markotny.

 

Markotny dla Markotnej. I komu ta zieleń przeszkadzała?!!!

 

Pani Magdo Kochana! Właśnie wróciłam do domku na ferie, bo już się tak

 straaaasznie wytęskniłam... i oczywiście od razu zajrzałam na Pani

 stronę:-) Czytam i czytam i... no nie!!!!!!!??? Odpisała Pani na mój

 list:-) Normalnie jakbym dostała energetycznego 'kopa'! Jest już w

 archiwum co prawda (ciekawe czy to się pisze razem czy osobno; zaraz

 sprawdzę), ale może pytanie jest nadal aktualne? Pytała Pani czy to ja

 piszę do Pani sms-y, bo nie może Pani zidentyfikować jakiejś

 Marty... Niestety (albo stety) to nie ja. A szkoda, bo fajnie

 byłoby sobie z Panią poesemesować:-) A tak na poważnie, to

 chciałabym Pani bardzo podziękować za Pani płyty, zwłaszcza

 za "Jeszcze w zielone gramy". Nawet Pani nie wie jak Pani

 śpiewanie pomaga i jakiego daje powera. Dziękuję.Marta :-)

 PS. Ucałowania dla Pani i dla Pani Krysi Jandy!!!!

 

M!

Dziękujemy obie !

 

OOOOOOoooooo... jak ja zazdroszczę studentom dziennym. W tygodniu nie nudzą sie, bo chodzą na zajęcia, w weekendy jeżdżą do domu albo spotykaja sie ze znajomymi, teraz kończy im sie sesja. Fajnie mają. Ja nie dość, że zjazdy mam w weekendy (wtedy gdy znajomi mają wolne), w tygodniu sie nudzę, bo nie pracuje a znajomi wtedy pracują albo sie uczą, to jeszcze na dodatek właśnie zaczęła mi sie sesja i będzie trwała w tym chyba roku do czerwca jak nie dłużej. Nie wiem jak ja to wytrzymam. Na szczęście zaczęłam kurs na prawo jazdy więc mam jakieś zajęcie. No i raz w tygodniu fotografia i film ale to i tak wszystko za mało. Ja potrzebuję motywacji żeby rano chcieć wstać. A takiej motywacji, przede wszystkim w zimie, nie mam. Potrzebuję słońca! W niedzielę egzamin a ja dalej zielona. Choć zielony to bardzo ładny kolor... ale chyba nie w tym przypadku. Więc siedzę nad tymi książkami i przeczuwam niedzielną katastrofę, ponieważ nic z tej socjologii polityki nie chce "wchodzić" mi do głowy. Na szczęście to zerowy termin. Czasami zadaję sobie pytania: Dlaczego coś sie dzieje tak a nie inaczej? Jak młody człowiek ma poznać,że właśnie tą drogą a nie inną powinien pójść? Za 2 miesiące skończę 22 lata i dalej nie wiem co chce w życiu robić, jaki mam obrać kierunek. Zawsze marzyłam żeby zatańczyć u Janusza Józefowicza. Prawie przez całe moje życie, bo przez 15 lat, tańczyłam. Myślałam, że moja droga prowadzi w tym kierunku. Jednak w wieku 15 lat miałam kontuzje kolana i na mojej drodze pojawiła sie wiekla ściana, której nie da sie pokonać. Marzenie nadal jest aktualne choć wiem, że nigdy sie nie spełni... Po rehabilitacji dalej tańczyłam ale to już nie było to. Wielu figur nie mogłam wykonać, nie wszystkie układy mogłam tańczyć. Ale najważniejsze było to, że mogę zgiąć nogę w kolanie i w ogóle coś zatańczyć razem z moimi "laskami" z zespołu. Byłyśmy jak rodzina. Żyło sie tą świadomością, że za pare dni znów sie wszystkie spotkamy, razem staniemy na scenie, zatańczymy i wtedy na te 3 godziny zapomimy o wszystkich problemach. Scena była naszym życiem. Tam czułyśmy, że jesteśmy u siebie, że żyjemy dla niej a ona dla nas. Wystąpiło na niej wiele znanych osób. M.in. Krystyna Janda, Janusz Gajos, Joanna Żółkowska, Piotr Machalica, Grzegorz Turnau, Stanisław Sojka, zespól Raz Dwa Trzy, kabaret OTTO, Andrzej Kopiczyński i wiele innych wspaniałych ludzi. To dodawało nam skrzydeł. Oczywiście wielkim wsparciem i autorytetem była dla nas nasza kochana Pani Teresia, która uczyła nas sztuki tańca. Kobieta o złotym sercu. Ze wszystkim mogłyśmy sie do Niej zwrócić i zawsze miała dla nas czas. Ona też bardzo Panią lubi za ten ciepły głos no i w ogóle. Po zajęciach, śpiewałałyśmy sobie "O niebieskim, pachnącym groszku", "Koncert jesienny na dwa świerszcze i wiatr w kominie" czy "Jeszcze w zielone gramy" i było nam lepiej... A teraz "wszystko skończone"... No trochę mnie sentymenty dopadły. Przepraszam za tak długi list. Wiem, że jest Pani bardzo zajęta osobą (zazdroszczę) a ja jeszcze zanudzam moimi wspomnieniami. Ale musiałam sie gdzieś wygadać. Taki wieczór. ania

 

Aniu,ktora przeczuwasz niedzielną katastrofę,ale musialas sie gdzies wygadać! Napisz jeszcze co z tymi przeczuciami po niedzieli...Może znajdę dla ciebie Janusza Józefowicza w prezencie.Pozdrawiam MU

Janusz Jozefowicz jako perkusista w "Big Zbig Show"

 

Pani Magdo zawsze podziwiałam Pania za Pani styl .Zawsze pozostała Pani sobą.A Artyści sie tak zmieniają.(...).Chyba jestesmy w tym samym wieku. Powinna Pani dawac -dobre rady- w kobiecej gazecie , na pewno dobrze by sie sprzedawała. Ludzie którzy kochaja zwierzęta maja piękna duszę jak widać ma Pani słabość do piesków ja bardzo  lubię koty. To samodzielne pedantyczne czyściochy -nie posiadaja zapachu - u innych zwierząt to jest wyczuwalne.Pozdrawiam bardzo serdecznie Danuta 

 

Kobieto w moim wieku! 

1.Chyba bym nie chciała.Obejrzałam właśnie dzisiaj film o kobiecie, ktora udzielała dobrych rad w (kobiecej?)gazecie.Gdyby nie miała bardzo bogatej babci, byloby z nia krucho...

2. Ja także mam słabość do kotów, tylko mam na nie straszne uczulenie!Kiedys mieliśmy kota, który nazywał sie Tokio i był piękny. Ale Franek się dusił,a ja drapałam po całym ciele...pani doktor kazała go natychmiast oddać.Zapach kota jest dla mnie nie do wytrzymania,a dla mojej bratowej zapach psów jest trudny do zniesienia...I masz babo placek.Zazdroszczę Adamowi Wajrakowi,że nie ma uczulenia na żadne zwierzęta!Pozdrawiam serdecznie ...może gdzieś znajdę tego japońskiego kota...MU

TOKIO z AO i KJ

 

Kochana Pani Magdo!

Mam nadzieję, że ta primula jako mały wiosenny akcent sprawi Pani radość, a może i Markotnemu się spodoba...?
Ela (początkująca)
 

Początkująca!

 Markotnemu się spodoba.Ale  ja moge tylko patrzeć na prymulkę...because-uczulenie!Ale pozdrawiam i dziękuję bardzo!MU

 

lajf

 Ale dobrze, że ten hamak w ogóle jest! Schowany bo schowany ale można do niego tęsknić i na prawdę realne jest jego rozwinięcie lada chwila. Już środek lutego, potem tylko ciepły marzec i kwiecień w sam raz na hamakowanie. Zresztą nie mam pojęcia kiedy zaczyna się sezon na hamaki. Dotychczas jedynie korzystałam z miejskich huśtawek w celu wyrównania sinusoidy.

Co tu dłużej biadolić. Lajf, jest lajf. A recepty brak.

Anula- komputerowo-mocno owijająca kocem i podkręcająca kaloryfery, tak aby aż za ciepło było.

Ps. dołączam KOC!

 

Podkręcająca kaloryfery!

Dziękuję za koc i rewanżuję się hamakiem.Moim zdaniem sezon na hamaki zaczyna się najpóźniej w kwietniu!Wtedy także zaczynam gotować w kuchni zewnętrznej....MU

hamak jeszcze z Bambusem!

15

.......na jednym z pięter w zimnym mieście otworzyłam torbę, a w niej siedem różnych breloczków z kluczami...... do siedmiu różnych mieszkań...... w kilku zadalekich miastach........ za każdym z tych przekręcanych nieraz przeze mnie zamków szczoteczka do zębów............ mam siedem szczoteczek do zębów, siedem par kapci.... i właściwie żadna konkretna myśl mnie nie uderzyła ale jednak..... ?... nieskrystalizowała się jeszcze.......nie nazwała, a już uwiera..... takie to wszystko posiekane i rozdrobnione jak w konserwie.... nie tak......nie mogę się połapać o c o c h o d z i  i  g d z i e  j e s t e m?...... ale coś na tyle dalekiego jak "stabilizacja", "poczucie bezpieczeństwa" i "norma" to może w niektórych przypadkach są marzenia łysego o lokówce?..... who knows.....
zdezorientowana dziewczynka z kluczykami
ps. a "seksmisja" podobno nie śmieszy tylko holenderskich feministek........
 
Dziewczynko z kluczykami, czyli posiekana i rozdrobniona!
 
Ja tam bym już przestała zbierać na gorącą czekoladę a zaczęła na dobrego lekarza....żeby nie było za późno ...zdezorientowana MU

..... skrót wydarzeń kilkunastu ostatnich dni.... minus i minus daje minus.......

* przeprowadz(ił)am się na Powiśle.....
* przemierzyłam trasę: wawa - katowice - bytom - wawa - piła - dom.....
* obcięłam włosy....
* zaliczyłam sesję....
* nie załapałam się na CNW w Powszechnym, bo przepuszczałam staruszki i wykupiły wszystkie wejściówki.......
* zgubiłam buty (na studniówce)....
* na hasło "data urodzenia" odpowiedziałam "29 luty" a komputer powiedział "error" i wywalili mnie z przychodni za nabijanie personelu w butelkę....
* robię sobie napisy na koszulkach a) "ciesz się, że nie jestem twoim dzieckiem!" i b) "uwaga! substancja toksyczna".......
* za słonia - leci tabliczka....
 
.......jak przypomnę sobie jak to jest być w całości a skórzane trzymaczki w autobusach przestaną mi się kojarzyć z szubienicą - to napiszę więcej..... tymczasem chodzę w CZ.S. bardzo..... pa....
 
STRUŚ/co/PĘDZI/pod/WIATR..... i czeka na czekoladową recenzję ........

 Kobieto z 29 lutego!!!
 
No i co ja mam zrobić z takimi listami?!!!Dobrze że chociaż zaliczyłaś sesje ...MU
 

Dzień dobry!

 
Tak...jasne, że Franek...A co mi z Mateuszem przyszło na myśl to nie wiem...
Chyba byłam jeszcze pod wrażeniem STUDNIÓWKI ...Pomyłka...:)
Jej...jak przykro....:(( Biedny Franek...Los to jednak jest okrutny....
Ferie zaczęłam właśnie dziś - dziwacznie smutna zamiast radosna jak skowronek....
Z drugiej strony z czego się cieszyć , skoro wolne mam tylko od wczesnego wstawania rano,
bo nauka czeka...318 zagadnień z historii...PLUS język polski...Żyć nie umierać...Dobrze, że mam jakieś chęci i ambicje :)
W zamiarze psychologia...na kursy przygotowawcze to raczej nie dam rady się zapisać...
A jak nie psychologia to co?? Własnie-dobre pytanie....
Ech - to będzie ciężki rok...
Ściskam bardzo
Kamila
 
Jak możesz byc radosna  mając 318 zagadnień z historii plus język polski...A Franek postanowil sie nie uczyć na feriach, tlko uczyc dzieci jeździć na nartach.
Zobaczymy jak on na tym wyjdzie...MU

antologia!

 Co z antologią? Proszę o nowe rozjaśnienia dnia ponurego. NP. pióra

 jeszcze młodego, zdolnego i nowo przeze mnie odkrytego Zbyszka Z., ale

inne też mile widziane. pozdrawiam antologicznie.

Antologiczna!

1Mam klopoty z tą antologią.Bo jak zaglądam do wierszy to nie poprawia mi sie jakoś podly nastój...Więc ,żeby przypadkiem ich nie znielubić postanowilam za nimi zatęsknić.Musi minąc jakis czas.MU

Mistrzyni!
Tak czytam te listy i stwierdzam, że Franek stał się jednym z najważniejszych tematów!:))) No a jak wszyscy to wszyscy: niech się nie martwi: wielomiany nie są trudne! To jedna z najprostszych rzeczy i mówię to ja - debil matematyczny z klasy teatralno-medialnej! Co innego trygonometria: to dopiero ból! Sinusy i cosinusy przyprawiają mnie o ból głowy.. A co do studniówki: ja też się wybieram, nawet na dwie. Co prawda, żadna nie jest moja, bo ja mam swoją dopiero za rok, ale zostałam zaproszona przez kolegów. I pięć dni przed studniówką: klops! Los, przeznaczenie: choroba! Grypa. Już jest lepiej, ale nadal nie mówię tylko chrypię, doszło uczulenie na któryś z leków i katar. Ale mi choroba nie straszna...jutro dziarskim krokiem wejdę na salę i z dumą, acz wielkim trudem odtańczę poloneza:-))). Wczoraj byłam u cioci, która szyje mi sukienkę (jest krawcową), już tylko zostały ostatnie poprawki, kiedy to ciocia wyjęła sukienkę drugą, inną o której nie wiedziałam, a którą gdzieś podpatrzyła. Powiedziała, że został materiał i postanowiła coś zrobić. Jak ja ją zobaczyłam, uparłam się, że nie ubiorę innej niż ta i że to ją ma dokończyć. Dwa dni przed studniówką.. jestem nienormalna! :))
A niedługo szkoła. Ferie zleciały bardzo szybko, teraz przed nami dwa i pół miesiąca bez przerwy! A ja cały czas czekam na wiosnę, choć  do tej jeszcze chyba daleko, bo sypie i sypie i końca nie widać.
Moją szkołę przed feriami odwiedziła pani Ewa Lipska. Zaczarowała mnie, nas, swoją osobowością. Skromna i sympatyczna kobieta, nie chciała siedzieć na podeście w auli twierdząc, że tworzy się bariera. Opowiadała o sobie, odpowiadała na pytania, mówiła o poezji. Potem podpisała tomiki i zrobiła z nami zdjęcie. Naprawdę wspaniałe przeżycie i ciekawe doświadcznie. A ja... no cóż.. po tym spotkaniu zasmuciłam się, bo wiem, że nigdy nie spotkam Agnieszki Osieckiej.. nigdy nie miałam okazji... Ale cieszę się z tego, że mam szansę poznać Panią i mam nadzieję, że kiedyś mi się to uda:))) Nie ukrywam, że o tym marzę:))) A jak Pani znosi tę pogodę ? I "jak minął dzień"? 
 
Pozdrawiam ciepło i wiosennie Panią i Franka też.
Alicja (17 [ ale juz niedługo 18])
 
 
Alicjo juz  prawie osiemnastoletnia!
 
1.Ja tej pogody już nie znoszę!!!!Poddałam się!Dni mijają na udawaniu,że pracuję..Sama siebie oszukuję,niestety.ZA CIEMNO NA NIEBIE!!!!
2.Jak ja lubię Ewę Lipską!Nie tylko jako poetkę.To bardzo miła osoba.I zawdzieczam Jej nie byle co, bo swoj Hamak...tak tak...W 1994 roku byłam u niej w Wiedniu na recitalu (to znaczy w Ośrodku Kultury POlskiej) i zapytalam z glupia frant,czy nie wie gdzie w Wiedniu sprzedają hamaki, bo jest mi NATYCHMIAST  potrzebny do szczęścia, a w Polsce nie mogę znaleźć .Nie tylko nie zdziwilo ją moje pragnienie,ale pomogla mi odnaleźć taki sklep i zaprosila na jakąś pyszną kolację,juz jako szczęśliwą wlaścicielkę hamaka.I podarowała swoje "Wakacje mizantropa"!No i ten hamak ,który jest teraz schowany i za którym tęsknię ,jak za żadnym kochankiem w całym życiu, czeka sobie teraz na wiosnę , żeby mógł zawisnąć na swoim miejscu...
3.Jasne że sie kiedys poznamy.Jak doczekamy wiosny.MU

Dear MU,

 

 Dobre na początek, więc: melduję radośnie, że ZALICZYŁAM!!! filozofię

 polityki na 4! Oglądałam programy prof.L. Kołakowskiego - pięknie

 opowiadał, chociaż na Platonie przysnęłam... ta polska telewizja tak

 ma, że jak coś ciekawego już da to o jakiejś bardzo nocnej porze!

 Piosenkę "I wciąż się na coś czeka" (tytuł to święta prawda!) usłyszę

 dopiero za chwilę, bo na tej płycie, którą mam aktualnie jej nie ma.

 Echa melodii przegram i podeślę. Może to będzie miało jakiś wpływ na

 to "zniechęcenie", które mi już też mocno depcze po piętach. Bo ile

 można wytrzymać tego co się dzieje za oknem! I tego co spada z nieba,

 mokrego... Na szczęście wiosna za rogiem! Przesyłam zimowe morze, ale

 za to ze słońcem. Zdjecie robił MMŻ. Ale w trosce o pani skrzynkę -

 przesyłam osobno, żeby nie trzeba było znów wszystkiego kasować. Mogę

 założyć pani nową w każdej chwili - ale Dorotka tu jest szefową i jak

 mi coś poleci to wykonam! Jeszcze jeden nieszczęsny egazmin w sobotę z

 myśli politycznej i będzie można nogi zarzucić na kanapę! Poczytać w

 końcu coś miłego! Pocieszyć się feriami! I wyjechać na trochę - bo to    bardzo potrzebne! Do jakiegoś koniecznie spokojnego i pięknego

 miejsca! A w kwestii zapomnianych piosenek to jest pani taka jedna

 śliczna, którą bardzo lubię: ale nie znam nawet tytułu...zaczyna się

 tak: "mimo woli zaplątałam się - wpadłam w swoją własną sieć. Przecież

 tak być miało, że ty mnie, że ty mnie, miałeś chcieć....". Są jeszcze

 inne takie perełki? Szkoda, że nie ma ich na płytach wydanych w

 POMATON EMI... Wszystkiego dobrego i zdrowego! No i niech te nieba  lepsze do nas już przyjdą i to prostą dorgą, bez obajzdów! J.

 

 ps. Zazdrosze paniom warszawskim - trochę tej nowej szkoły jogi, bo mi

 takie kolory też by się przydały...Póki co jednak, nic nie widać na

 horyzoncie - nikt w moim mieście nie chwyta się za szkołe jogi. Coż,> musi mi wystarczyć, jasny kąt w pokoju na ćwiczenia i odprężenia....

 

 Kobieto,ktora masz jasny kąt we wlasnym pokoju!

Niech przyjdą nawet nieprostą dorgą i z obajzdami, bo inaczej czarno widzę...MU

pogodnego morza....

 Pozdrowienia,

 jola-magda

         Proszę Pani!!
  22 będę w Rybniku na koncervcie pt.:"Ucisz serca".Cieszę się ,że i Pani będzie .Moża uda mi się zamienić z Panią choc słowko.Po bilety mam dzwonić po 9.Hmmm.Jak ja kocham muzykę,kabaret i teatr...i artystów.:)
      Cieszę się ,że Pani odnalazła tę jogę i ,że ona daje Pani szczęście.
    Ja mam wielkie pasje i mam nadzieje ,że one nie zgasną !!Proszę  mi życzyć ,zeby nie zgasły.
         Ania
 
Aniu!
Jasne że ci zycze tego .Z calego serca!MU
 

Kochana Pani Magdo!!!

 
Przepraszam, że tak długo nie pisałam. Koniec półrocza, mama ciągle na dyżurach- tak jakoś nie mogłam się zabrać do pisania.
Ale już mam ferie! Wczoraj (a właściwie to już przedwczoraj, bo 1:23) byliśmy w Warszawie. Oczywiście po raz kolejny utwierdziłam się w przekonaniu, że chcę w stolicy mieszkać... Aha, już na 90% wiem, kim chcę być- pójdę na medycynę- w ten sposób będę się kształciła w zgodzie ze swym profilem- matematyczno- przyrodniczym, a na drugim roku sobie dołączę dziennikarstwo, aby spełnić marzenie- być dziennikarzem. To tak na razie. A tak w ogóle, to pojechaliśmy do teatru na "Poczekalnię". Raczej nie polecam.
Pozdrawiam bardzo optymistycznie, mimo tego, co się dzieje za oknem...
 
Ola C
 
PS. Czy z antologią coś się dzieje, czy tylko mój modem znowu szaleje??
PS2. Przesyłam chorwackie słońce...
 
Przyszly doktorze i dziennikarzu-Olu C!
1.Za slonce dziekuję.Przynajmniej takie...
2.Szaleje modem w mojej glowie.Mam kryzys .Chyba wykonczyliście mnie tymi smutnymi listami.(Uwaga-Żart).MU
p.s.Pozdrów mame, ktora ciągle na tych dyżurach

 

* Wczoraj dostałam wiadomość "Zmarł dziś Maciej Szumowski- wybitny dziennikarz, mąż Doroty Terakowskiej, podobno nie mógł wytrzymać bez żony, co te anioły wyczyniają" 

Trochę mnie osłupiło. Potem pomyślałam sobie, że te anioły chyba wiedziały co robią, tylko nie pomyślały o pewnej Małgosi i Kasi!

To już jakiś koszmar nie do pojęcia! MU

 

kundalini? Szto eto?

 Mam nadzieje, że nowa joga w pomarańczowych wnętrzach udana. Ja nie dość, że niewiele wiem o jodze kundalini to jeszcze w dodatku pierwszy raz słyszę o czymś takim. Nie wypytuje o szczegóły teraz bo to pewnie skomplikowane. Zresztą najlepiej wypróbować to na sobie.

Miły dzień w zielonej piżamie z długimi spodniami i rękawami ciepłymi sprzyja regeneracji sil psychicznych,a spacer o pierwszej w nocy, dookoła bloku razy piętnaście lub więcej odświeża i pozwala na maszerowanie nogami a uspokojenie głowy. Ot i tak to teraz jest. Nie to, że maj, maj a potem listopad...raczej luty, luty a za chwilę maj. Co tu kryć, kolejność rzeczy jest taka, że najpierw musi pobyć zimno aby potem mogło się ocieplić.

Wkraczam w świat Kubusia Puchatka od strony Krzysia Millne. Kłapouchy podobno od dziecka był smutny a z wiekiem głowa pochylała mu się jeszcze bardziej i bardziej...ciekawe jak dalece bardziej się jeszcze da.

No, dziś koty śpią w przeciwieństwie do dnia wczorajszego. Melka dostała na spróbowanie wczoraj pół tabletki z walerianowej(strasznie lubi) i okazało się, że na koty to działa zupełnie odwrotnie o czym właścicielka Melepeta przypomniała sobie gdy jej kot wisiał na klamce i szalał po całym domu. No chociaż zwierzęta miały energię i mogły się radośnie wyszumieć.

Z kundalinskiemi(jakiekolwiek one by nie były) pozdrowieniami A

Ps0. W odpowiedzi na dawien dawną dopiskę Ani z Myślenic. Ja się naprawdę staram brać życie garściami. Tylko jak to kiedyś ktoś bardzo mądry powiedział jak tu wziąć się w garść jak garści brak. Ale w tej sekundzie u mnie funkcja niemalejąca. (było coś takiego chyba kiedyś na matematyce co to było nie pamiętam ale mi teraz pasuje) Ps1 Słabą Żabę odświeżyłam i postanowiłam, że póki co nie wolno doprowadzić się do stanu "garść proszku"! Metody obronnej przed zbyt wczesnym sproszkowaniem nie znam jeszcze, ale może uda się poznać.

Ja tu nie doczytałam się pytań, więc tylko drukuję list-MU p.s.Kundalini to coś w rodzaju hatha jogi połączonej z pranajamą i wszystko ćwiczone wolniej niż u Yengara. Tyle wiem po jednych ćwiczeniach. Mila kobieta mówi wyłącznie w obcym języku...

 14

w sklepie z zabawkami
 

A ja zapomniałam o tym spotkaniu jogowym na śmierć, chociaż w kalendarzu oczywiście odnotowałam z wykrzyknikiem. Liczę na obszerną relację ze szczegółami.  Zapominalstwo zrekompensowały mi dwie sprawy.

1. Wystawa w muzeum literatury poświęcona Tuwimowu i Gałczyńskiemu(szerzej w Naszym zdaniem warto) a tu tylko jedno zdjęcie. I tylko jedno zdanie – Ależ ten „lajf” był inny.

2. Wycieczka do dużego sklepu z zabawkami. Zakupiono piórniki,długopisy, pomierzono peruki(zdjęcie nr.2 autorstwa Pogniecionej- dzisiaj nawet bardzo Pogniecionej) To są studentki pedagogiki (8 i 4 rok co znaczy 5 i 2 rok) podczas sesji zimowej (no nic dziwnego że 4 i 8...)

Z tego wszystkiego więc nowa szkoła jogi, wypadła z pamięci kompletnie. Za to czuję potrzebę zakupienia antydepresyjnej maty w kolorze żółtym lub trawiasto zielonym a nie zgniłozielono-podartym.

Zaba? Miałam na myśli TĘ Żabę z Marszałkowskiej-bo jadąc Marszałkowską odświeżałyśmy sobie z Melepetą „Strasną Zabę” i ona mi w pamięci (być może w podświadomości Freudowskiej) utkwiła. Tym bardziej, że moim zdaniem ta żaba na trotuarze była sobie leżała w skwarze i spiekocie a nam ciepło potrzebne.

p.s. A jak ta szkoła wygląda z perspektywy doświadczonej joginki?

  Hamakowa.

Hamakowa!

1.Wygląda pięknie ,a jak jest prowadzona dowiem się w sobotę-chce poznać tzw .metodę kundalini,o której niewiele wiem. Ma ją prowadzić Amerykanka i mówić tylko po angielsku...

 2 .Wysłałam melepecie obszerną relację,ale jej nie zamieściła, nie wiedzieć czemu...A tyle było ciepłego pomarańczowego!

3.Wybieram się na tę wystawę  za niedługo. Był inny; miał swoje  o wiele lepsze i o wiele gorsze strony.

4.Maty tam mają chyba granatowe,ale może nie tylko.Żółci i pomarańczy ile dusza zapragnie - a niebo niebieskie z gwiazdami...I kolorowe kluczyki do szatni.

   Wysyłam portret "szefowej"-pani Ilony Kondrat  i kolorowych  kluczyków .

5.Z żabą wyjaśnione.przez chwilę myslałam,że to ty zanlazlaś mieszkanoe na Marszałkowskiej...Mój ukochany wiersz o żabie to :"Pewna żaba była słaba".Uważam ,że to jest ARCYDZIEŁO!!! 

 

 

 

 

szefowa joga-klubu, trochę nieostra,ale pełna zapału do pracy!

 

 

 

 

 

SORY SORY - JUŻ ZAMIESZCZAM!!!

 

uwaga,uwaga!!!

 
Byłam dzisiaj na uroczystym otwarciu  nowego klubu jogi.Jest tam pieknie!!!
Duże okna!!!
Podaję adres:Joga Klub ul. Chalubinskiego 8
 
(wieżowiec ELEKTRIMU,wejście z tarasu od ul. Wspólnej)
 

www.jogaklub.pl

 
tel: 830 09 90
 
 
oplaty :abonament 2 razy w tygodniu-150 zlotych
                             3 razy w tygodniu-180 zlotych
                             7 razy w tygodniu-350 złotych
 
jednorazowe wejście-25 zlotych

 

Pani Magdo!
Wbrew internetowym "dołkowiczom"  postanowiłam spełnić dziś rolę anioła uśmiechu. Przesyłam coś dla Pani i tych wszystkich utrudzonych, poszukujących ratunku. A ratunek w uśmiechu. Nie wyolbrzymiajmy malutkich problemów, bo może się nam zbyt wiele wydać. I temu malutkiemu kotkowi też się troszkę za wiele zdało...
Proponuję trochę zaszaleć... Tu dzieci wiodą prym...
 

Pomogło?

No to pozdrawiam! Za trzy dni ferie zimowe! Ewa
 

Pani Ewo dzieci nie wklejam bo coś sobie z nimi nie umiem poradzć. Mam nadzieję, że depresyjni internauci mi wybaczą - D

 

 

 

 

 

Pani Ewo!

Pomogło.Zdecydowanie.Może odważę się spojrzeć w lustro...I nasi  stali bywalcy także niech sobie zobaczą lwa!U mnie już dzisiaj ferie!MU

 

czarna rozpacz wygläda z kazdego kąta...po prostu dno....... *boom*

*boom*!

Niech trochę pozagląda;potem zajrzy do kogoś innego i jakoś się ta niezawiniona rozpacz rozłoży...Moim zdaniem przeżyjesz,bo już zaraz luty-to znaczy że listopad, grudzień i styczeń mamy za sobą.Przesyłam ci groźnego słonia z safari.Ciesz sie,że go nie spotkala(e?)ś...MU

 

Pani Magdo,

Jestem niezmiernie ucieszona mogac znalezc Pani strone w internecie ( choc nigdy nie pomyslalabym, ze znajde Pania pomiedzy wszystkimi mniej lub bardziej dziwnymi www).Dobrze, ze w wirtualnym swiecie mozna znalezc przystanek spokoju,jak Pani strona, gdzie mozna sie zatrzymac i napic cieplej herbaty otulajac kocem. I usmiechnac sie.

Chcialam tylko podziekowac dziwnemu splotowi genow i okolicznosci, ktore daly Pani ten niesamowity, cieply i kojacy glos. Moze sie Pani nim chlubic, bo i jest czym - niech mi Pani wierzy.

Ot i tyle. Mam nadzieje, ze odnajdzie Pani w tym roku (choc moze juz za pozno na zyczenia noworoczne) wiele przyjaznych Pani osob wsrod tych wszystkich, ktorych mija Pani idac chodnikiem w zatloczonych miastach.

Pani i wszystkim, ktorzy sa zwiazani sznureczkiem wspomnien i wianuszkiem szczescia, zycze wszystkiego dobrego.

Wysylam Wam dobre mysli i mam nadzieje, ze internet bedzie ich doskonalym przewodnikiem.

Ania Dobromyslicielka

A D!

1.Bardzo dziękuję za dobre slowa.I myśli...Na życzenia noworoczne nigdy nie jest za późno. 2.Staram się jak najrzadziej chodzic chodnikiem w zatłoczonych miastach,ale może kiedyś tam mnie zagna i odnajdę...Pozdrawiam serdecznie MU

 

Tantra

 

Kochana Pani Magdo!

Dostałam "takie coś" od kolegi. Warto przeczytać.

"Przeczytaj uwaznie i zastanow sie nad tym:

Moj przyjaciel otworzyl szufladke w komodzie swojej zony i wyjal z niej maly pakiecik owiniety w bibulke. To - powiedzial - nie jest zwykle zawiniatko - to jest Jej bielizna osobista. Wyrzucil opakowanie ukrywajace zawartosc i przyjrzal sie jedwabnej, wykonczonej koronka bieliznie. Kupilem to Jej, kiedy pierwszy raz pojechalismy do Nowego Jorku 9-10 lat temu, nigdy jej nie zalozyla, czekala z tym na jakas specjalna okazje ! Wiec dobrze - pomyslal, dzisiaj zdarzyla sie ta odpowiednia okazja. Zblizyl sie do lozka i ulozyl bielizne przy jej glowie, obok innych rzeczy. Niedlugo zacznie ubierac ja do trumny. Po krotkiej chorobie wczoraj zmarla. Potem patrzac sie w moja strone powiedzial: kazdy dzien, ktory przezywasz jest ta specjalna okazja. Nasze okazje juz minely. Nie warto bylo zostawiac wszyskiego na potem. Te slowa zapadly mi w pamiec, mam ciagle na mysli - one zmienily moje zycie. Teraz wiecej czytam a mniej sprzatam. Siadam na tarasie i rozkoszuje sie uroda okolicy bez poczucia winy, ze nie wypielilem ogrodka. Spedzam wiecej czasu z moimi bliskimi i przyjaciolmi a mniej pracujac. Zrozumialem,ze zycie to ciaglosc doswiadczen, ktore trzeba przezywac w radosci, a nie probowac je przetrwac lub scierpiec. Juz niczego nie odkladam na potem, pije codziennie z moich antycznych, krysztalowych kieliszkow. Zakladam nowe ubranie na zakupy w supersamie, jezeli tylko zdecyduje, ze mam na to ochote. Nie zachowuje moich najlepszych perfum na specjalne imprezy, tylko uzywam ich codziennie, kiedy pragne poczuc je na sobie. Zdania zaczynajace sie od "pewnego dnia", "kiedys" znikaja z mojego slownika. Jezeli cos jest warte zobaczenia, uslyszenia lub przezycia, chce to zobaczyc, uslyszec i przezyc teraz. Nie wiem co zrobilaby zona mojego przyjaciela, gyby wiedziala, ze nie bedzie jej tu dzisiaj miedzy nami i przyjmujemy to z taka nieswiadoma lekkoscia, mam nadzieje, ze poszlaby zjesc do restauracji chinskiej - jej ulubionej. To te malutkie nie zrobione rzeczy najbardziej by mnie bolaly gdybym wiedzial, ze moje godziny sa juz policzone. Bylbym niepocieszony, ze przestalem widywac sie z moimi dobrymi przyjaciolmi odkladajac to na "najblizszy czas", ze nie napisalem listow, ktore mialem zamiar poslac juz jutro. Bylbym niepocieszony i smutny, ze nie mowilem wystarczajaco czesto moim braciom i dzieciom jak bardzo je kocham. Od juz i teraz nie staram sie opoznic, przeczekac ani wstrzymac niczego co mogloby wprowadzic mnie w dobry humor, dac powod do radosci i smiechu, i kazdego dnia powtarzam sobie, ze dzien dzisiejszy jest wyjatkowy. Kazdy dzien, kazda godzina, kazda minuta - nia jest ! Jezeli dostales te wiadomosc to dlatego, ze jest ktos dla kogo jestes wazny i najprawdopodobniej istnieja dla Ciebie osoby wazne. Jezeli jestes zbyt zajety, zeby poswiecic kilka minut na wyslanie innym tej wiadomosci i powiedziales sobie, ze zrobisz to za jakis czas - to znaczy, ze szczescie jest daleko od Ciebie i byc moze nigdy do Ciebie nie przyjdzie.

 

Ta TANTRA przyszla z Indii. Bez wzgledu czy jestes przesadny czy nie, znajdz kilka chwil na jej przeczytanie. Zawiera pozyteczne wiadomosci dla Twojej duszy. To jest TOTEM TANTRA NA SZCZESCIE i w tej intencjizostalo wyslane.

Juz 10 razy okrazylo swiat.

--- WSKAZOWKI NA LEPSZE ZYCIE: ---

 Jedz wiecej ryzu integralnego.

; Dawaj ludziom wiecej niz mogliby sie spodziewac i rob to z przyjemnoscia. ; Naucz sie na pamiec Twojego ulubionego wiersza Nie wierz we wszystko co uslyszysz, nie wydawaj wszystkiego co masz i nie

spij tyle ile bys pragnal.

• Kiedy mowisz "kocham" mow to na serio.

; Kiedy mowisz "przykro mi" patrz w oczy rozmowcy.; Ozen sie nie wczesniej niz po 6-ciu miesiacach narzeczenstwa; Uwierz w milosc od pierwszego spojrzenia. - zapamietaj to sobie...jak juz

mowilem, wystarczy tylko chwila...

; Nigdy sobie nie zartuj ze snow innych ludzi.

; Kochaj gleboko i z pasja, mozesz zostac zraniony, ale to jedyny sposob na

spelniona egzystencje.

W przypadku nieporozumien badz lojalny, nie obrazaj. ; Nie oceniaj innych poprzez pryzmat czlonkow ich rodzin; Mow wolno, ale mysl szybko.  Jezeli ktos zadaje Ci pytanie, na ktore nie chcesz odpowiedziec,

usmiechnij sie i spytaj " Dlaczego chcesz to wiedziec ? ".  Zapamietaj, ze wielka milosc i najwieksze sukcesy sa oblozone duzym

ryzykiem.

 Zadzwon do mamy.

; Powiedz "na zdrowie" kiedy ktos kichnie.

; Kiedy ponosisz porazke, nie zapomnij tej lekcji. • Zawsze pamietaj o szacunku do siebie samego, do innych i odpowiedzialnosci

za wlasne czyny.

 Nie pozwol by nieistotna sprzeczka popsula wazna przyjazn. ; Jezeli zorientowales sie, ze popelniles blad natychmiast go napraw.  Usmiechaj sie odbierajac telefon, ten kto do Ciebie dzwoni uslyszy to w

Twoim glosie.

 Zwiaz sie z kobieta/mezczyzna, z ktorym lubisz rozmawiac, na starosc

umiejetnosc konwersacji bedzie ta najwazniejsza .

; Spedzaj troche czasu w samotnosci.; Otworz sie na zmiany, ale nie rezygnuj calkowicie z twoich przekonan. Pamietaj, ze milczenie czasami jest najlepsza odpowiedzia.  Wiecej czytaj, a mniej ogladaj TVZyj dobrze i honorowo, pozniej kiedy bedziesz starszy, spojrzenie w

przeszlosc pokaze Ci w jaki sposob mozesz cieszyc sie nim po raz wtory.  Miej wiare w Boga, ale dobrze zamykaj swoj samochodW domu atmosfera milosci jest bardzo wazna, rob wszystko by wykreowac

wokol Ciebie harmonie i spokoj.

 W przypadku nieporozumien z bliskimi niech przewaza wzgledy obecnej

sytuacji.

 Nie grzeb sie z rozczarowaniem w przeszlosci.

 Czytaj miedzy wierszami.

 Dziel sie Twoimi znajomosciami ze znajomymi to sposob na niesmiertelnosc.  Badz dobry dla planety. • Modl sie. W modlitwie jest zamknieta niewyobrazalna moc. • Pozwol by okazywano Ci sympatie bez ucinania krotko tego tematu. • Nie wtracaj sie do innych. • Nie wierz kobiecie/mezczyznie, ktory caluje Cie nie zamykajac oczu. • Raz na rok odwiedz miejsce, ktorego jeszcze nie znasz. • Jezeli duzo zarabiasz pomoz innym dopoki mozesz, to jest najwieksza

satysfakcja z posiadania szczescia.

 Pamietaj, ze niespelnienie marzen bywa czasami lutem szczescia . • Naucz sie wszystkich regul, zeby potem ktoras pominac. • Pamietaj, ze najlepszy jest zwiazek w ktorym milosc miedzy dwojgiem ludzi

przewyzsza chec dominacji.

 Oceniaj swoj sukces i pamietaj jak wiele wyrzeczen poniosles zeby go

odniesc.

 Chwytaj milosc i jedzenie bez zachlannosci."

A ja jutro znów jadę do Rzeszowa...niech już będzie wiosna... Pozdrawiam i proszę trzymać się cieplutko, bo grypa szaleje.

Dojeżdżająca do Rzeszowa!

1.Aż za dobrze wiem , że szaleje.

2.Niech już będzie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

3.Miłość to ja już umiem chwytać bez zachłanności,ale jedzenia niestety nie...MU

Kochana Pani Magdo!

No to jadę. Za godzinę pociąg. Uczyłam sie, ale nie wiem co z tego wyniknie. Zgadza sie, że ojczyznę można kochać nawet w Rzeszowie (mniej patetycznie), ale kiedy jestem w Krakowie to nabieram sił do realizowania swoich celów. A starówką nazywam rynek, przepiękne uliczki wokłó rynku, planty, Wawel...itd. no tak dużo tego. Pewnie są piękniejsze miejsca niż Kraków, ale ja tam jeszcze nie byłam. Ale będę! Kran piękny (chociaż ja wolę takie normalne) a tulipany jeszcze piękniejsze. Najbardziej podoba mi sie ten zwisajacy. Niby z innymi a sam. Przytłumiony pięknem braci traci wiarę w swoją niezwykłość. Ale on sie jeszcze podniesie. Musi tylko uwierzyć... Mocno całuję :))) ania

Kobieto, która piszesz dwa listy dziennie!

1.Ja także bym nie chciała mieć takiego kranu,ale to kran hotelowy... 2.Cieszę sie,że doceniłaś tulipany.Przeszły niejedno i może dlatego ten jeden tak sie załamał.Najpierw kupił je Stanislaw Tym i podarował Krzysztofowi Globiszowi...potem KG podarował je mnie...a potem zamroził je trochę twój ukochany nocny Kraków podczas spaceru po starówce.... Mają swoje koleje losu nawet tulipany...MU

 

Czytam sobie tę filozofię i nagle słyszę w radio - "trwa pogrzeb

 Czesława Niemena na warszawskich Powązkach". Odkładam notatki -

 słucham dalej audycji - piękne wspomnienia o artyście, ilustrowane

 jego piosenkami....Zrobiło mi się tak smutno .... Niech ten świat w

 końcu przestanie być taki dziwny i zacznie być piękny! Nie można

 porzucać prób walki o to , by tak było! PO prostu nie można! Więc idę

 dale walczyć o lepsze samopoczucie, o zdanie egazminu, o jaśniejsze

 dni... całuje mocno i życzę dużo siły w nieustannnej walce o szczytne

 cele! j.

J!

1.Idź i dalej walcz.

2.Nigdy nie przestanie być dziwny, niestety.I straszny .Na szczęście bywa też piękny i tego się trzymajmy!!! 3.Ja dzisiaj o 13 -tej jechałam samochodem i sprawdzałam w ilu stacjach zagrali jednocześnie Jego piosenkę.W 12-tu, z tych ,ktore były w moim samochodowym radiu.Wymyślil to jakis chłopiec, ktory zadzwonił do Marka Niedzwieckiego..Na pogrzeb nie poszłam,ale palę świeczkę całe popołudnie. I myślę o Małgosi,jego cudownej żonie.Chciałabym ją przytulić i zrobię to,ale za jakiś czas. 4.Filozofii czytac nie przestawaj, bo może sie przydać.MU

 

13

A ja przesyłam Pani po prostu zimowego kota!
Ela /poczatkujący fotograf/
 
 
Początkujący fotografie!
 
Przysyłaj i przysyłaj! Dziękuje MU

Kochana Pani Magdo!

Właśnie wróciłam z Krakowa. Jakie to miasto jest piękne. Przez cały weekend

było: starówka, Wawel, Wisła (karmienie łabędzi i kaczek) i na rozgrzanie gorąca herbata lub kawa w jakiejś kawiarence. No a wieczorem wiadomo - maraton po knajpkach krakowskich. Kiedy chodziłam po zimnym ale radosnym Krakowie cały czas towarzyszyła mi piosenka pt. Ojczyzna, którą śpiewa Marek Grechuta. "Gdy pytasz mnie: Czym ojczyzna jest? Odpowiem: Czyś, chociaż raz, chodził po rynku w Krakowie. Czyś widział Wawel, komnaty, krużganki. Miejsca gdzie przeszłość dodaje ci sił (...) króla dzwon co kraj przenika, mowa Skargi, wzrok Stańczyka, przeszłość wielka, wzniosła to Ojczyzna twa, to Ojczyzna twa". Tego potrzebowałam. Pełna sił zaczynam jutro naukę do kolejnego egzaminu, bo w piątek znów Rzeszów... Pozdrawiam i całuję mocno :)))) ania

Aniu, która uczysz się w Rzeszowie!

1.To miasto jest piękne. Powtórzmy to po raz kolejny.

2.Co nazywasz starówką w Krakowie?Ciekawam.To jest jedna wielka starówka. 3.Ja trochę nie lubię wzniosłości i patosu w tej piosence, ale wiem o co Markowi chodzilo...A i przeszłość i teraźniejszość tej naszej , coraz trudniejszej do kochania ojczyzny,częściej odbiera siły niż ich dodaje...Denerwuje mnie to,że Marek w tej piosence przemawia z pozycji wieszcza. Nie dlatego,że Marek, tylko dlatego,że nie lubię jak ktokolwiek przemawia z pozycji wieszcza... 4.Przysięgam,że w Rzeszowie także można kochać ojczyznę.Mniej patetycznie.Ucz się!MU 5.Dostajesz zloty kran i czerwone tulipany-wszystko krakowskie!

 

 

Dziś przesyłam 2 zdjęcia - które są zakończeniem niezwykle owocnego(pod względem komputerowo-zdjeciowym) dnia. ( Przez przypadek dopadłam do komputera bo ona je zupę pomidorową na kolację a ja już swoją część skończyłam... i chcę tylko napisać, że jej dzień był owocny zdecydowanie nie tylko z powodu zdjęć i może to, że tu naskarżyłam zmusi ją , żeby coś jeszcze pozytywnego tu napisać - pozdrawiam Dorota)

Do pełnego sukcesu zdjęciowego przyczynił się niejaki Franek, bo cóż by zrobiły bez mężczyzny biegle władającego językiem angielskim i komputerowym dwie nieobeznanie w temacie niewielkiej postury kobiety? Ano nic by nie zrobiły. Franek pomógł ( Dziękujemy i mamy nadzieję, że nie przegapił przez to Seksmisji) i sukces pełen!

Oj! Musze przerwać na towarzyską pomidorówkę i poszukiwanie soli, która jest zupełnie nie w okolicach przypraw...cd. za chwilę.

Wracam! Coś tu Melepeta G dopisała. Ale fakt dzień był wesoły i owocny pod wieloma względami, a szczególnie pod takim jednym względem pobudkowym o godz.12.30.

Ale miało być o zdjęciach to i będzie.

Zdjęcie nr 1 pod tytułem Sypialnia. Ja bym się upierała przy "Wagon z miejscami do leżenia". Można by powiedzieć, że Mela i Pela w jednym spały domku, Pela na górze a Mela na dole.

I taką to kuszetką zdjęcie jedzie do szerszego grona odbiorów. Tidą Tidą pociąg koci przyspieszony z Góry 168 do Pęcic i reszty świata odjedzie z komputera 1 przy biurku 2. Prosimy o zachowanie ostrożności.

Zdjęcie nr 2 to antydepresyjne budynie waniliowo-truskawkowe na kolację.

- No to chcesz, żeby zmniejszyć Ci te budynie, bo może nie chcesz?

- Chcę!

Mam więc nadzieję, że nie zablokują skrzynki takie dwa ciężkie desery. Po budyniu nastąpiła wyżej wspomniana pomidorówka z torebki, więc jak tu pisać smutno mając takie jedzonko i takie koty? Nie da się dziś.

Może jeszcze na koniec uda mi się życzyć dobranoc i wracam do swoich zielonych notatek.

Anula Wesoła choć jutro czeka ją szkoła.

 

Wesołe!

W nagrodę za pogodę tego listu,zostaje on wyslany w swiat.Z kotami i budyniami.MU p.s .Franek cieszy się,że pomógł,tym bardziej ,że robil to w malignie grypowej."Seksmisję" i tak oglądał już po wielekroć.MU

Uczyć się miałam ale zapomniałam i dwa słowa napisać chciałam

O tym, że mop się zepsuł i za nic nie chce się naprawić, z czym się wiąże niemożność zmycia podłóg w całej rezydencji. No i o tym, że  myśl o hamaku wcale nie przeszła. Co jakiś czas w snach przelatuje taki piękny przywiązany do dwóch drzew hamak, który wcale się nie urywa i ja w ogóle nie lecę w nim na dno. Ale mój pomysł to jeszcze nic w porównaniu z pomysłem zamontowania na wiosnę dmuchanego basenu na balkonie...wszak miasto to miasto i gdzieś się potaplać w wodzie trzeba.

 

Czy ten przesłany widok z okna to jest widok z TEGO znanego okna? Bo mam bardzo słabą orientację przestrzeni i nie wiem. A i jeszcze jedno, dziś znalazłam zdjęcie narciarza A.M(który nie doskoczył na stronę) fajnie być takim narciarzem, ale że jemu się chce tak ciągle skakać i wjeżdżać na te skocznie albo co gorsze wchodzić na piechotę. To kontynuując naszą serię "sportów zimowych" przesyłam a) moją ulubioną łyżwiarkę Tarę Lipiński b)parę sportową w najlepszej formie.(kolor nie bez znaczenia)

 

 

Anula Zabowa prawie z Marsałkowsiej

 

ZABO!

1.TO JEST TEN WIDOK.

2.NARCIARZA I KIBICA MI ZGUBIŁYŚCIE I NIGDY WAM TEGO NIE ZAPOMNĘ.ROZPRĘŻENIE POD 168 KARYGODNE!

3.MOŻE NIC TAK MI TEJ ZIMY NIE DOSKWIERA JAK BRAK HAMAKA  NA CIEPŁYM POWIETRZU.MARZĘ O NATYCHMIASTOWYM CIEPLYM KRAJU,A W TYM ROKU NIE MOGE SOBIE NA TO POZWOLIĆ.

4.DLACZEGO PRAWIE Z MARSALKOWSKIEJ?mu

Narciarz doskoczył

I wierni kibice również.

Kochana Pani Magdo!

 
W miniony weekend przeżyłam wspaniałe chwile ...Miała miejsce moja studniówka....
Brak mi słów...Było tak cudownie i bosko...Wspomnienia same pozytywne....
Żal, że już "po"... A teraz zacznie się dopiero to czym zawsze straszy czwarta klasa...:)
A jak Mateusz...?? Już po czy jeszcze przed tymi wspaniałymi chwilami??
Pozdrawiam cieplutko
Kamila
 
Kamilo!
1.MATEUSZ MA JUZ 26 LAT I KONCZY DRUGI FAKULTET...
2.TO FRANEK MIAL STUDNIOWKE I NIESTETY NIE MA TAKICH CUDOWNYCH WSPOMNIEN JAK TY, BO BYL BARDZO CHORY , SLANIAL SIE NA NOGACH I PO BOHATERSKIM ODTANCZENIU POLONEZA Z KOLEZANKA AGNIESZKĄ KAZAŁ SI E NATYCHMIAST ODWIEŹĆ DO DOMU ...dZISIAJ JUŻ JEST PO WSZYSTKIM,ALE BYLO NIEWESOŁO...GRYPA ŻOŁĄDKOWA PANOWAŁA U  NICH W SZKOLE...tERAZ JEDZIE NA NARTY,NO A POTEM MA ZAMIAR SIĘ JUZ TYLKO UCZYC I UCZYĆ...ZOBACZYMY CZY COS Z TEGO WYJDZIE.dZISIAJ POSZEDŁ SIĘ ZAPISAC NA KURS PRZYGOTOWAWCZY NA SGH,ALE CHYBA CHCE ZDAWAC JESZCZE NA COŚ, TYLKO NIE WIE NA CO...I GADAJ TU Z DZIECKIEM...
oN NAJBARDZIEJ ROZPACZA,ŻE OPUSCIL JAKIES WAŻNE LEKCJE O WIELOMIANACH, O KTORYCH NIE MA POJĘCIA.
a TY PEWNIE TERAZ TAKŻE ZACZYNASZ FERIE?pOZDRAWIAM mu 

 

 

Droga Pani Magdo, dopiero dziś odkryłam istnienie Pani stron internetowych, bardzo mi się one podobają - tak ze wzgledu na

       treść jak i na formę. Dziekuję za wszystkie piosenki śpiewane przez Panią – niektóre z nich znam od bardzo,bardzo dawna i

       wciąż podobają mi sie one niezmiennie. Życzę zdrowia, wielu wspaniałów twórczych pomysłów i możności ich realizacji mimo

       tych trudnych czasòw. Serdecznie pozdrawiam, Anka

 

 

ANKO!

1.zDJĘCIE PIĘKNE!

2....."I MOŻNOŚCI ICH REALIZACJI , MIMO TYCH TRUDNYCH CZASÓW..."-JAKBYS WIEDZIALA O WSZYSTKIM!

3.mOŻE DOJDZIE JEDNAK DO JAKIEGOS LADNEGO KONCERTU 1 I 2 MAJA WE wROCLAWIU...tRZYMAJ KCIUKI.

4.jA TAKŻE POZDRAWIAM SERDECZNIE mu

 

... dawno nie pisałam i wstyd mi troszkę...teraz napiszę tylko tyle:

JESTEM BARDZO SZCZĘŚLIWA!!! już wkrótce wszystko wyjaśnie...jak tylko zdam wszystkie egzaminy. przytulam najmocniej

 m

 

 Mileno!

 No i proszę!Okazuje się jednak ,że można byc szczęśliwym!!!

Ucz się, zdawaj a potem wyjaśniaj!

W nagrode za sloneczny list dostajesz także ciepłe zdjęcie z ciepłych krajów.Nie będzie zima pluła nam w twarz!MU

 

 

Wczoraj wróciłam ok 22 z Teatru -ze spektaklu pt.:"Sto lat Kabaretu ...".Jak było??.Jestem tak podekscytowana ,że pierwsza  moja myśl po wyjściu z teatru ,była taka-ja chcę jeszcze raz obejrzeć ten spektakl.Rodzicom ,też się podobało ale nie aż tak jak mi!!!
  Dostaliśmy zielone bilety;).
      Najpierw wchodzimy-a tam jakaś Pani  w stroju z lat Zielonego Balonika zaprasza nas do środka:).Siadamy na swoich miejscach.Genialny Globisz mówi ..."Pijak"wciąż prosi o 2 złote:)(bardzo dobrze to ten aktor zagrał).Wchodzą w eleganckich strojach Aktorki.Pierwsza Dorta Segda  pięknie się wszystkim kłaniając ,od drugiej aktorki dostało mi się szalikiem;),i Anna Radwan jak zwykle uśmiechnięta,i inne.
  Zaczyna się.Globisz chodzi koło foteli.
  Zielony balon zawisł i zaczyna się przedstawienie........
Zielony Balonik moim zdaniem najlepiej został zrealizowany i przedstawiony.
  Następnie Piwnica Pod Baranami ,moja ukochana,znałam prawie wszystkie teksty na pamięć.Zaczynali od "Przychodzimy,odchodzimy".Tutaj ,też było pięknie.Gratulacje należą się Stanisławowi Radwanowi !!!
   Póżniej zaproszno nas na kiełbaski socjalistyczne,Mama poszła na papierosa fuj ten nałóg!Gomułka mówił z telewizora,ściany obwisły plakatami z lat socjalizmu.
   Ostatnie przedstawienie -Jama Michalika.Z przykrością muszę stwierdzić -ok,ale w stosunku do tamtych dwóch niestety najsłabasze.
  Na pierwszym miejscu-Zielony Balonik.
       Jestem szczęśliwa.Podobało mi się więc zapraszam przyjaciół!!!!
                 Gratulacje dla Tyma,Radwana ,Materny.Gratulacje dla scenografów -gdyż wspaniale zrealizowali swoją pracę.Dla muzyków!!.Gratulacje przede wszystkim dla aktorów i aktorek!!.A w szczególności dla -Globisza,Frycza,mojej imienniczki -Anny Radwan,Soni Bohosiewicz oraz Doroty Segdy.Brawo!!!!!!!!!!
              ania z myślenic
 -tak oto zrecenzentowałam subiektywnie Spektakl.Zapraszam przyjaciół,bo mi się podobało, do Krakowa!!
ps.:a sen miałam słodki.Snili mi sie Globisz i Frycz:).
 
 
Aniu z Myślenic!
1.Zawsze recenzuj subiektywnie.Inaczej nie ma sensu.
2.Widocznie ,po tym przedstawieniu ,niektorym śni sie obowiązkowo Globisz i Frycz...Oni są , moim zdaniem, w swojej szczytowej formie aktorskiej!!!
3.Mnie także najbardziej podobal sie "Zielony Balonik".Szczególnie scena z dusżą poety(świetnie wymyślona!) i ostatnia,w kawiarni ,kiedy spotyka sie początkujacego malarza Adolfa H(genialna etiuda aktorska!) i Włodzimierza L....
4.Zachwycało mnie także to,że oni wszyscy spiewali bez mikroportów (Na dużej scenie także) i bylo slychac każde slowo i wydobyty byl mistrzowsko sens piosenek.I że byla to praca zbiorowa a nie popisy gwiazdorów...
5.Ja także zjadłam socjalistyczną kieł(u?)baskę i wysłuchałam po raz kolejny (niestety słuchałam premiery tego przemówienia i cierpła mi skóra w 1968 roku)przemówienia towarzysza Wiesława(dla mlodszych-konspiracyjny pseudonim Wladyslawa Gomulki)....Obok mnie stał Andrzej Wajda i przysięgał,że slyszy to przemówienie po raz pierwszy.....A Krysia Zachwatowicz nie mogla sie temu nadziwić...
6.Ania Radwan pięknie zaśpiewała "Groszki i róże"!I w ogole ładnie spiewali.I mówili.I nie nasladowali Piwnicy;na szczęście.
7.Pozdrów mamę, mimo że poszla na papierosa.Może z wiekiem jej to przejdzie... MU

Proszę zobaczyć!!Oto Jeden z Insektow-Tomasz Kowalski.ps:Nie wiedizałam ,ze Tomek jest absolwentem Lart Studia .Pozdrawiam Pania,Tomka i Wszystkich

 ania z myslenic

a!
 a ja wiedzialam, bo Tomek żegnał sie za mna przed wyjazdem do Paryża i opowiadał,że będzie probowal lapac szczęscie.Niech mu tam sprzyjaj najlepsze anioly!MU
 

Dzień dobry.

Nazywam się Grzegorz Mońka ,mam 23 lata.
Składam najlepsze życzenia.
Od zawsze bardzo lubię i szanuję Panią Magdę Umer.
Od 1995 roku zbieram wszystkie płyty.
Ja Panią Umer traktuję jak cos "etnologicznego" ,odkrywczego i bardzo oryginalnego na naszym Rynku muzycznym.
Bardzo ją podziwiam.
Mam wszystkie dostępne płyty ,brakuje mi jedynie oryginalnego podpisu Pani Magdy dla mnie na sztywnej kartce..
Czy mogę liczyć na ten podpis?
Będę bardzo zaszczycony i szczęśliwy.
Wysłanego oczywiście na mój koszt.
Ze względu na moją chorobę nie moge uczstniczyć w koncertach gdzie mógłbym wziąć autograf..
Proszę o odpowiedź.
Będę bardzo wdzięczny.
 
Grzegorz Mońka
ul.Kapalenaów Wojskowych 8D/17
44-194  Knurów
woj.śląskie
 
Z poważniem
Grzegorz Mońka
 
Panie Grzegorzu!
 
Jako coś "etnologicznego" spróbuję cos panu wyslać  na sztywnej kartce....Tylko kiedy?!Niech mnie pan pogania od czasu do czasu...
bardzo serdecznie pozdrawiam  MU

Droga MU,

 Mam nadzieję, że nie wpadła pani za bardzo w stan zniechęcenia z powodów pocztowych. Bardzo bym tego nie chciała, bo wtedy czułabym się winna - nawet teraz trochę tak się czuje. Proszę napisać czy jest już ok? Jeśli nie - to nie wiem - ale coś wymyślę, żeby było ok! Jutro środa - w takim razie proszę gorąco pozdrowić mistrza! OStatnio kupiłam płytę Kaliny Jędrusik - piosenki cudne. I tam jest : stacyjka zdrój i kalinowe serce i nie musimy być na ty i jesienna dziewczyna (a do tej pory myślałam, że to może być tylko jesienny mężczyzna)i nie budźcie mnie i w podróży. Zestaw dopełniłam "Echem melodii zapomnianej" -Hanny Banaszak. Słyszła to pani? Jeśli nie to chętnie przegram. I jeszcze jedno moje odkrycie - Zbyszek Zamachowski - poetą! Wiedziałam, że od czasu do czasu pisze - nie wiedziałam, że tak dobrze! Przeczytałam wywiad z nim w gazecie wyborczej i tam był taki jeden piękny tekst o aniołach... W przerwach próbuję ogarnać myślą - tę nieszczęsną filozofię w ilości 54 zestawy po 3 pytania. Bywa ciekawie. Kończę optymistycznie cytatą "przyjdą nieba łaskawsze, przecież deszczyk nie zawsze będzie siąpił, drobniutki jak mak, ...chyba tak..." ;) i pozdrawiam bardzo!!! jola

j!

1.WPADLAM ZA BARDZO W STAN ZNIECHECENIA,ALE MOZE MI TO PRZEJDZIE. 2.MISTRZA POZDROWILAM(BO ŚRODA BYLA WCZORAJ).MISTRZ TAKŻE WPADL W STAN ZNIECHECENIA I JUŻ NAWZAJEM NIE JESTEŚMY W STANIE ZASTĄPIĆ SOBIE SŁONCA,ALE MOŻE I TO PRZEJDZIE RAZEM Z TĄ KARYGODNĄ PORĄ ROKU! W KAŻDYM RAZIE POSTANOWILISMY NIE REZYGNOWAC Z PRÓB... 3."JESIENNA DZIEWCZYNA " BYLA NAPISANA DUŻO, DUZO WCZESNIEJ.JA NAJBARDZIEJ LUBIĘ JEJ PIOSENKĘ PT:"I WCIĄŻ SIE NA COŚ CZEKA", CHYBA JERZEGO JURANDOTA ... I BARDZO MI ŻAL ,ŻE NIKT O NIEJ DZISIAJ NIE PAMIETA.BO O KALINIE , NA SZCZĘŚCIE, PAMIETAJĄ... 4.O"ECHEM MELODII ZAPOMNIANEJ" - NIE SŁYSZŁAM-PRZEGRAJ! 5.JA ZBYSZKA JAKO POETĘ ODKRYLAM JUZ WIELE LAT TEMU...DOBRY TEN WYWIAD W "WYBORCZEJ"! 6.NIECH SPRÓBUJĄ NIE PRZYJŚĆ...(TE NIEBA) , TO JUŻ MY IM POKAŻEMY GDZIE RAKI ZIMUJĄ... 7.OGLĄDAJ W TELEWIZJI ROZMOWY O FILOZOFII Z LESZKIEM KOŁAKOWSKIM!MISTRZ WCZORAJ ZACHWALAŁ.TO MOŻE BYC WAŻNIEJSZE NIZ TE 54RAZY 3.MU

 

pani magdo, mi się wydaje, że to nie jest blokada, tylko wina serwera

 na o2. rozmawiałam właśnie z Dorotką i obie nie możemy odebrać poczty z tego serwera. radzę założyć nowe konto na innym serwerze wp jest dobre. jeśli pani chce mogę takie konto założyć dla pani dosłownie za chwilkę. a tam mają nwet ochronę antywirusową - sama z takiego korzystam i jest ok! j

J!

Załóżcie mi , dziewczynki jakie chcecie konto, byleby się co chwilę nie blokowalo!Ja się nie tylko nic na tym nie znam ,ale i nie bardzo chcę poznać...Dorotko,postanow cos, dobra?MU

 

Jestem ,dzień dobry!!!

 Długo się nie odzywałam, ale są tego racjonalne powody. Milczałam,

 pisałam i pokonałam. Właśnie skończyłam pierwszy rozdział pracy magisterskiej, uff. Teraz należy mi sie krótka chwila wytchnienia,ale jak mawia moja pani profesor czas się zaczyna kurczyć i na twórczą niemoc nie można sobie teraz pozwalać. Humor mi dopisuje, jak człowiekowi cos wyjdzie to się od razu lepiej czuje. Apeluje do wszystkich smutnych ,ponurych załamanych, zapłakanych, zróbcie coś konstruktywnego a i samopoczucie będzicie miec lepsze. W międzyczasie zajmuję się synkiem koleżanki, który jest kochany, choć ma dopiero 9 miesięcy. Właśnie wspina mi sie na kolana.Pani Magdo dziękuję za to, że pani jest. Zawsze jak mi smutno uciekam w pani piosenki i robi mi sie lżej. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za wszystkie miłe słowa i gesty z pani strony. 

Margot

 

Margot!

1.Gratuluję ukończenia pierwszego rozdziału!O jak ja dobrze znam te męki... 2.Pani profesor tak mówi, bo musi cos wam mowic,ale ona dobrze wie,jaki to kłopot z tą twórczą niemocą... 3.ZRÓBCIE COŚ KONSTRUKTYWNEGO.To hasło powieszę sobie nad łóżkiem.I innym radzę. 4.Jak ja bym chciala zajmować się 9 miesięcznym synkiem koleżanki moich synów...albo moich synów... 5.Dzisiaj na mojej wsi świeci slońce!I starsze dziecko zadzwonilo z Nowej Zelandii!!!I ide na otwarcie nowego klubu jogi!!!Pozdrawiam serdecznie przed napisaniem drugiego rozdziału.MU

 

Pani Magdo!!

 Z wielką, nieukrywaną radością czytam wszystko to, co mogę na Pani

 stronie... To taka niesamowita pożywka...porcja CZEGOŚ ciepłego, z

klimatem ;))

 Wiem,że niedawno odwiedziła Pani, Pani Magdo moje miasto ze

 swoim recitalem. Niestety nie mogłam przyjśc i posłuchać, ale

 zawsze to miło, że była Pani gdzieś tam blisko ....(mieszkam w

 pobliżu teatru ;))

 W mojej kochanej Wielkopolsce (KALISZU) ferie w pełni. Staram się je jakoś oswoić. Zdecydowanie wolę pracować z dziecmi niż

wstawać i widzieć za oknem smutny świat ;((

 Staram się myśleć pozytywnie,że te ferie są po to abyśmy

 wszyscy mogli zregenerowac siły (oczywiście wszyscy Ci, którym

 dane jest przeżywac ferie zimowe).. A może mam je po to, aby

 bez wyrzutów (wyrzutów "czasowych") móc zaglądać do okienka

Pani strony? Kto wie?..........

 Cieszę się, że mogę sobie napisac do Pani kilka słów...z

 maleńką nadzieją na ich przeczytanie!

 Dziękuję za tę stronę..

 Dziękuję za Pani piosenki!!

..za ciepłe słowa..

 Wnoszą maleńkie promyczki do mojego zatroskanego serduszka!!!

 Pozdrawiam serdecznie! Kasia z Kalisza ;))

Kasiu z Kalisza!

 

U nas ferie zaczynają się jutro .Moi jadą na narty,jak zwykle w wysokie góry.Ja zaczynam pracę nad koncertem wrocławskim, pod roboczym(a może i nie roboczym ) tytułem :"Trzymaj się swoich chmur" i odrywam sie tylko do spotkań z Mistrzem ,zakupów ODCHUDZAJĄCEGO JEDZENIA ,karmienia psów i spacerów z nimi . No i do wieczornej gimnastyki,tzw.europejskiej jogi ,od ktorej jestem uzależniona , jak KJ od grania...To znaczy takie mam plany,ale nie wiem co z nich wyjdzie. Jak widzisz - ja także staram sie myslec pozytywnie...Zaglądaj sobie tutaj i nie miej tego czegoś zatroskanego.Przynajmniej staraj sie nie mieć.A 14 lutego wyjeżdżam na swoje ferie i juz sie nie moge doczekać!!!MU

 


Pani Magdo,
 
lubię czasem napisać.
 
zmieniam pracę,
chyba na lepszą,
 
przenoszę się ze starej kamienicy na mokotowskiej, gdzie za oknem widać nieotynkowaną studnię-podwórko z małą kapliczką,
do szklanego wieżowca z portierem, motywacyjnym systemem premiowym, przerwą na lancz, większą pensją,
 
więc spróbuję nie grymasić,
i raz w życiu zacząć optymistycznie...
 
może się uda
 
pozdrawiam
 
marcin m. z warszawy
 
 
Marcinie M z Warszawy!
 
Ta większa pensja zaostanie zjedzona na lunchach...
Żeby przynajmniej praca byla ciekawa.Bo to jednak najważniejsze.Życze ci tego bardzo gorąco!
p.s .1Ale niektore stare kamiennice na Mokotowskiej to ja bardzo lubię.W jednej nawet pomieszkiwałam przed wiekami...
p.s 2.Wyślę ci w prezencie jakies zdjęcie z cieplych krajów, do ktorych nie pojedziemy tej zimy...Na ogrzanie.MU

 

12

Kolęda dla Nieobecnych

      KOCHANA PANI MAGDO!!!!!
 
Jeszcze miesiąc temu wszyscy życzyli sobie szczęśliwego Nowego Roku, wszelkiej pomyślności, radości, zdrowia. A tym czasem nasz 2004 rok już w swym pierwszym miesiącu zabrał nam Dorotę Terakowską i Czesława Niemena... Wspaniałych artystów, którzy sprawiali, że lepiej rozumiałam ten dziwny świat.
Trudno się pogodzić z ich odejściem, mimo wiary , że ma ono sens...
 
Przesyłam fragment "Kolędy dla Nieobecnych" dla wszystkich tych, którym Ci ludzie stali się bliscy poprzez swoją twórczość:
 
Daj nam wiarę, że to ma sens
Że nie trzeba żałować przyjaciół
Że gdziekolwiek są dobrze im jest
Bo są z nami choć w innej postaci
I przekonaj, że tak ma być
Że po glosach tych wciąż drży powietrze
Że odeszli po to by żyć
I tym razem będą żyć wiecznie
Przepraszam, że tym razem taki smutny list.
Mam nadzieję, że u Pani świeci już słoneczko i przebłyskuje przez wszystkie  ciemne chmurki.:)))
 
Mała Kaczuszka Natalia
 
Mała kaczuszko Natalio!
 
1.Nie świeci  sloneczko.
2.Nic nie przeblyskuje przez ciemne chmurki.Ani w sensie doslownym ani w sensie metaforycznym.
3.Nadzieja ,że to się zmieni każe mi co rano wstawać jednak z łóżka.
4.A jak juz wstanę, to widzę ,że mojemu sąsiadowi bażantowi też nie jest lekko i w dodatku nie ma co jeść...w przeciwienstwie do mnie...
pozdrawiam i zazdroszczę wiary MU

Głodny sąsiad...

witam.

 
Strona Krystyny Jandy unicestwiona!!!!!!!!!????
Prosimy o wyjaśnienia /jej codzienni czytelnicy/!
 
Maciek.
 

 

 

 

Pani Magdo mila

Wzielam spory oddech i pisze, trudno, juz nie moge zyc w takim napieciu i oczekiwaniu na strone Pani Krystyny. Jak u Pani jest dluzsza przerwa moj stan jest podobny, ale wtedy zawsze byla Pani Krystyna. Teraz juz od miesiaca cisza. Niepojete, zeby taka artstka mulimedialna miala takie przyziemne problemy. Kiedy to sie skonczy? I prosze pozdrowic Pania Krystyne i powiedziec, ze jest nam smutno a chcemy byc wesole, bo wiem, ze jest nas sporo czekajacych. Pozdrawiam rowniez Pania< Pani Magda i ciesze sie, ze ostatnio czesciej widac Pania w Telewizji na fajnych imprezach. Widac, ze wszyscy Pania lubia, dzieki czemu my mozemy Pania sluchac. A "Oczy tej malej" jak slysze, to jestem szczesliwym czlowiem.  Niecierpliwa Krystyna R.
 
Niecierpliwa imienniczko strony KJ!
 
Jakis nowy zespół ludzi "buduje" od początku stronę Krysi.
JEJ ADRES BEDZIE TERAZ TAKI:krystynajanda.net
Ale to jeszcze ma potrwac jakis czas...no a potem Krysia wyjeżdża z dziećmi na narty.Wszystko wskazuje na to ,że zacznie na dobre funkcjonować w drugiej polowie lutego.Takie są przynajmniej Krysi nadzieje.Wczoraj mi o tym powiedziała.I pozdrawia wszystkich bardzo serdecznie! MU

 

 

 

 

 

Archiwum