W tym miejscu będę publikuję wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi
Dobrego czytania.
STYCZEŃ 2004r.

ODEZWA DO PISZĄCYCH
Droga Pani Magdo!!! na poczatku garsc pozdrowien od Tomka i Leszka z
Krakowa
wlasnie odkrylismy Pani stronke strasznie nam sie spodobala , a Leszek
od razu zapragnal podziekowac za wszystkie piosenki , ktore Pani
spiewa i czeka na nastepne, a Tomek zas chcial zapytac czy bylaby szansa by Pani
wystapilaw ?Krakowie z recitalem na przyklad na Galicyjskim wieczorze z
piosenk jako s gosc Lidki Jazgar?oczywiscie ze bardzo przezylismy smierc Pana
Czeslawa Niemena bedzie nam bardzo go brakowalo, ale wierzymy ze po
tamtej stronie lustra sie kiedys wszyscy spotkamy. Caluski:)))sniezny
Krakow jest bardzo piekny Tomek i Leszek
Tomku i Leszku z pięknego Krakowa!
Jak ja wam zazdroszczę tej wiary!U mnie wątpliwość za wątpliwością, niestety...Bardzo serdecznie pozdrawiam MU
W temacie psychoz jeszcze się gubię ale za to nerwice wykute na blachę i w poniedziałek swobodnie mogę pani doktor wyrecytować z pamięci ich przejawy, rodzaje i etapy. Na psychozy dzisiaj przyjdzie czas.
A to miał być naprawdę list mandarynkowy - optymistyczny, taki, że się śmieję, uczę, koncentruję itp. Nie wyszło? Musze w takim razie popracować nad wyraźnym precyzowaniem myśli.
Dzisiaj jest jedna wesoła sprawa do załatwienia na forum. Nasza Bossa Pognieciona może się na chwilę dziś wyprostowała bo zdała filozofię. Nie wiem czy się zamierza pochwalić, więc w razie czego wyprzedzam bo już nie mogę tej wesołej wiadomości utrzymać za zębami.
Finisz!
Anula bez nerwicy aktualnie.
Anulo bez nerwicy!
Chociaz jakiś czas jej nie miej ...
A 29 stycznia otwiera się(uroczyście)nowa szkoła jogi=Chałubińskiego 8 , w Warszawie oczywiście.Niedlugo szczegóły! Pozdrów pogniecioną!MU p.s wysylam ci znajomy widok z okna.

10
Uwaga!!! Pani Beata Kornatowska z Poznania!!!!
Kochana Pani Magdo!
Piszę bo chciałabym nawiązać do niedawnego listu Pani Agnieszki, która
przeprowadziła się nad morze, jak udało mi się z niego wyczytać. Chciałam przekazać przez Pani stronę fakt mojej zazdrości małej i zrozumienia jednocześnie. W moim życiu też bardzo wazną rolę odgrywa morze i podobnie jak Pani, Pani Magdo nie bardzo mogę jeździć w góry, choć bym bardzo chciała poznać i tamte tereny. W każdym razie nie zmartwiłabym się, gdyby moje przyszłe życie ułożyło się tak, żebym mogła się wynieść z tej jakby nie patrzeć kochanej, ale zaganianej Warszawy właśnie tam - nad morze. Dobrze jest mieć kilka minut na plażę, naprawdę zazdroszczę!
To tyle na razie
Pozdrawiam wszystkich
Kaśka per skandynawska
Skandynawska!
Niech żyje morze! I slonce!I Kasia skandynawska!Zazdrość pani Agnieszce,ale nie za bardzo, bo to niszczy...MU
Dzień dobry Pani Magdo! Pierwszy raz piszę, ale zaglądam systematycznie. Podziwiam ten KLIMAT, który tu panuje tak naprawdę bez względu na porę roku - zmienia się częściej, szybciej...
Niestety Melka odeszła dzisiaj rano...jestem totalnie załamana i
zapłakana...jola
Załamana!
Daj czasowi czas.Ale to straszne.MU
radosna mandarynka
Śmiałam się ostatnio jak głupia
rzucając do celu mandarynkami...(...)I było
wesoło... zero smutku w danej sekundzie.
Teraz
mina mi nieco zrzedła jak zobaczyłam listę lektur na środowy egzamin.Nie
jest dobrze! Teorie socjalizacji wg Tilmana to jeszcze dla mnie nieodkryte
przestrzenie, ale lada chwila udam się w odpowiednie miejsce i zdobędę właściwą
wiedzę. Ostatnimi czasy czytelnie to sprzyjające mi środowisko. Gdybym
tylko jeszcze umiała skupić się na tym co muszę...a tu Guliwer kusi. Ale
patrząc z perspektywy całego roku, to nadrabiam, gonię i staram się ile
sił, żeby coś się udało jednak zdać teraz. Ostatnimi nitkami rozsądku
przyszywam się do krzesła i wpajam niezbędne definicje, koncepcje, podział
psychoz itp itd.
Anula- niewielka osoba o niezbyt wesołym usposobieniu z tendencjami do popadania i uciekania. Dzieli się ona na a) anulę w swetrze b) anule pod kocem c) anulę samą, d) anulę z kimś. Anula w swetrze dzieli się na........
psO. Znowu Ktoś od nas odszedł...co za czas.
Niewielka!
Postudiuj szczególnie uważnie podzial psychoz. Zaczynam się o ciebie martwic poważnie. W tym liście tylko tytuł jest radosny. Ratunkuuuuuuuuu.Ja już ginę od tych waszych smutków MU
Droga MU,
Za kluczem
czapli
Dopiero,
gdy zbudzę się rano
Dobranoc
mój książę,
Dobranoc
mój książę,
Dobranoc
Dobranoc
Znów
z niepokojem patrzysz w niebo
Szybuje
wzrok za kluczem czapli
Powietrze
ma przeciwny obrót
Na
słojach chmur tajemne znaki
Wyczytam
tam twój rychły powrót
Wyczytasz
tam mój rychły powrót
Zakochać
się w tobie już dzisiaj nie zdążę
Dopiero,
gdy zbudzę się rano
Dobranoc
mój książę,
Dobranoc
mój książę,
Dobranoc
Dobranoc
Znów
z niepokojem patrzysz w niebo
Szybuje
wzrok za kluczem czapli
Powietrze
ma przeciwny obrót
Na
słojach chmur tajemne znaki
Wyczytam
tam twój rychły powrót
Wyczytasz
tam mój rychły powrót
Pożegnać
się z tobą już dzisiaj nie zdążę
Dopiero,
gdy zbudzę się rano
Dobranoc
mój książę,
Dobranoc
mój książę,
Dobranoc
Dobranoc
Dobranoc
Dziękujemy z Dorotką i bardzo gorąco pozdrawiamy!.MU
9
dzień dobry potrzebuje tekst piosenki "Za kluczen czapli" . Wystawiamy bowiem sztukę poświęconą pani Osieckiej i ja śpiewam wokal męski który to w wspaniałym wykonaniu przedstawił pan Seweryn.......
No nie ma niestety... trzeba by przepisać i tu są dwie możliwości: albo ja to zrobię i Panu wyślę albo Pan i wyśle nam tu na stronę... Proszę dać znać czy ma Pan to nagranie jak nie to postaram się w niedługim czasie go spisać i tu zamieścić pozdrawiam Dorota

kawałek slonecznego szczecińskiego platana dla pana Marcina
Wróciłam z Rzeszowa szczęśliwa (zaliczenie do przodu), włączyłam komputer i moje szczęście przygasło. Zobaczyłam napis: "Wczoraj wieczorem w Warszawie zmarł Czesław Niemen." Coś mnie ścisnęło w gardle i oczy zrobiły sie wilgotne... Siedziałam tak przez jakiś czas i gapiłam sie w tą notatkę nie mogąc uwierzyć, że to już koniec... że nigdy już nie zaśpiewa "WSPOMNIENIE", "DZIWNY JEST TEN ŚWIAT" czy "POD PAPUGAMI"... że nigdy już nie nie wypije porannej kawy i nie pomyśli "jaki piękny dzisiaj dzień"...
" JA NIE CHCE SPAĆ, JA NIE CHCE UMIERAĆ..."
Siedząc w ciemnym pokoju i słuchając jego piosenek proszę Was nie pozwólmy Mu zasnąć, nie pozwólmy umrzeć, bo dopóki o Nim pamiętamy On bedzie żył w nas...
ania
PS. Nie zapominajmy również o innych osobach, których już z nami nie ma, a które wniosły w nasze życie promyk (lub całe słońce) nadziei na lepsze jutro...
Aniu !
Ja nie zapominam.MU
Dzisiaj obudziłam sie z uczuciem przygnębienia. Jakoś tak mnie dopadło. Jeszcze ,przed wyjazdem, weszłam na Pani stronę i zobaczyłam mój liścik. Nie przypuszczałam, że tak szybko dostanę odpowiedź. Dziękuję. Od razu poczułam sie lepiej. Mnie sie wydaje, że bycie pogodna osobą jednak Pani wychodzi. Wystarczy przeczytać kilka odpowiedzi na listy pisane do Pani. Prawda, że Tarnów jest ładnym miastem... Zapraszam serdecznie Panią ponownie i wszystkich odwiedzających tę stronę. Teraz uciekam, bo pociąg do Rzeszowa nie będzie czekał. Wielki buziak :* ania
Aniu !
I tak sobie jeździmy do tych różnych miast mając nadzieję (przynajmniej ja),że w ten sposób ta zima szybciej minie...PozdrawiamMU
(...)Dziś w czytelni tyle zrobiłam naukowych notatek, że CAŁY jeden zielony nabój do pióra zużyłam. A dowiedziałam się takich ciekawych rzeczy : Samodzielność : motywacja działaniowa do podejmowania własnych decyzji przy rozwiązywaniu problemów życiowych. Procesem dochodzenia do tej mistrzowskiej cechy jest:
a) Zdolność określenia własnych celów życiowych ( - 100)
b) Zdolność wyznaczenia nowych dróg realizacji powyższych celów (-100)
c) Przekonanie o słuszności podjętego działania. (-101)
Ciemno to widzę, oj ciemno.
Ciemno wszędzie, głucho wszędzie samodzielności póki co nie będzie. Ale przyjdzie czas i przyjdzie godzina, że odżyje dziewczyna W punkcie a. Cele określi W punkcie b. drogę znajdzie W punkcie c. Słuszność zobaczy No dość tej rozpaczy!
Anula. Przekładajka o dwudziesto dwu letniej samodzielności = -100
Ps. O egzaminie i jego rezultacie poinformuje, ale we wrześniu. Melepeta mnie dziś oświeciła, że w związku z tym, iż studencki dokument jest rozliczany we wrześniu mogę się spokojnie z panią doktor umówić na egzamin w dogodnym dla mnie terminie i nie powinno być problemów, a że nasz wydział słynie z miłych i sympatycznych wykładowców, którzy z całego serca pomagają studentom i studentkom to może się uda.
Kobieto, ktora zdajesz we wrześniu!
Żeby juz przyszedł ten czas kiedy odżyjesz...Nie znoszę tego ciemnego widzenia w wieku 22 lat...A juz miałam nadzieję,że będzie jakos pogodniej na tej stronie... A nie wpadłaś na pomysl,żeby (dla poprawienia nastroju )obejrzeć skoki Adama Malysza w niedzielę? Ja wpadłam!Jakie to bylo mile popołudnie NA CHWILĘ , dzięki temu.A ta chwila daje siłe na przeżywanie następnych chwil...MU
Kochana Pani Magdo,
MMŻ zrobił mi niespodziankę urodzinową (właściwie przed bo ur. mam
dopiero 13 lutego) i przywiózł mi wczoraj wieczorem malutką, milutką
Melke. Jest czarna w białe łaty, puszysta i ma ok. 7 tygodni. Hesia
przyjęła ją raczej ciepło jak na swoje możliwości. Dzielnie daje się
jej podgryzać, bawi się z małą i ma dużo cierpliwości do nowego
członka rodziny. A ja to skakałam pod sufit z radości!!! Za to noc
zarwana, budziła się tysiąc razy, na siusiu, kupke, bądź od tak po
prostu, bo właśnie miała ochotę się pobawić. Mam nadzieję, że
>dzisiejsza noc będzie spokojniejsza, bo w niedziele mam ważny egazmin.
Proszę trzymać kciuki. - Kobieta kompletnie niewyspana i całkowicie
szczęśliwa!
ps. pierwsze zdjęcia Melki lada dzień...
Niewyspana!
MTŻjuż mi o tym napisał.Cos mi wygląda ta panna Melania na wasze pierwsze wspólne dziecko... Pozdrowienia dla Hesi MU
Matko!
Co tu się dzieje na wirtalnej!!! Trwa prawdziwa
wojna o to czy Kj zrobiła dobrze grając w
reklamie czy źle. Jednak zdecydowana większość jest przeciwko. Co się stało
to się już nie odstanie. Miło sobie po dzienniku
popatrzeć przez chwilę na Kj, ale… Nie mam
prawa nikogo oceniać i nie będę tego robić…. ja
też jestem na NIE. Przykro mi…
Pozdrawiam
i przepraszam, że do Pani uderzam z refleksjami na ten temat
Olga
O!
To
chyba rzeczywiście nie jest najlepszy adres...Nie uderzaj...Tym bardziej,że
ja nie widziałam tej reklamy i Krysia nic mi o jej nagraniu nie mowiła.MU
Dzień dobry Pani Magdo...
Kolejne odejście Kogoś tak ważnego, tak wspaniałego...
Znowu Bóg KOGOŚ tam potrzebował....
Naprawdę "dziwny jest ten świat"....
całuję...
Kamila
K!
Ale on jest taki dziwny juz od milionow lat.I w tej dziedzinie nic sie nie zmieni.Niestety.MU
Pozdrowienia znad intensywnej czekolady i pysznej tarty
kajmakowej......
Oczywiscie miedzy Starym a Nowym Miastem. *wloczykij*
Włoczykiju!
Jasne że tak trzeba.Strych może poczekać.I jak tam ładnie, prawda?MU
8
Witam po raz pierwszy list tak naprawde skierowany jest do obu Pan, tzn Do Pani Magdy i Pani Doroty. Zagladam na strone czesto, bo MU to taki dobry duch... o Pani Dorocie nigdy wczesniej nie slyszalam, ot tak zapamietalam nazwisko kojarzac je jako nazwisko autorki strony MU. Wczoraj widzialam w warszawskim Teatrze na Woli "Ulice Szarlatanow" ... i juz po, na spokojnie cos mnie tknelo, ze ta mala istota z glosem co przeszywa dusze,ze az ciarki na plecach wywoluje i lzy wzruszenia w kącikach oczu , to wlasnie Pani Dorota!!!!Chyle czolo, dawno nikt nie zrobil na mnie takiego wrazenia !! Skad takie malej istocie tyle wszystkiego?!?! A MU, ktorej autograf zdobyty lat temu wiele do dzis w portfelu nosze jako taki moj talizman - cieple mysli przesylam i klaniam sie nisko... bom oddana fanka (strasznie tego slowa nie lubie ale coz) jestem odkad siega pamieci ;-)
Ucalowania,
A.
A!
W tej małej istocie tyle wszystkiego stąd (między innymi) , że sporo w życiu przeżyła ...mimo mlodości.I nie lubi o tym opowiadać. A GDZIES TO SIE Z NIEJ MUSI WYDOSTAC NA ZEWNĄTRZ. 2.Niech pani jej przypomina od czasu do czasu,że to co robi jest wiele warte;ona ciągle ma wątpliwości.Ode mnie jest link na jej stronę,ktora sama sobie zrobiła! Pozdrawiam serdecznie i wysyłam DO z kotem Pelagią.Jeszcze przed sukcesami w Chicago!MU

Pelagii po powrocie prawie nie poznałam tak urosła. Swoje mieszkanie za to poznałam...dziewczynki dobrze się nim opiekowały. No kotami też skoro tak przytyły że wyglądały jak nie moje... Szarlatani to było dla mnie wczoraj nie lada wyzwanie zmiana szerokości geograficznej mi nie służyła - dwa razy nawet podczas spektaklu zasnęłam, ale mam nadzieję, że nie było tego widać... Dziękuję za dobre słowa. Pozdrawiam Dorota


Kochana Pani Magdo!
P O z R z W!
Ja mam problem z górami.Uwielbiam na nie patrzeć, ale źle się w nich czuję...tzn
trudniej mi oddychać.A juz o wysokich górach to mowy nie ma.Dlatego moja
rodzina,ktora uwielbia góry i narty ,jeździ tam co roku beze mnie.
Ja tylko sobie wyjeżdzam na kilka dni na spacery do Doliny Białego,Strążyskiej,
Kościeliskiej i Chocholowskiej.Bo spacerować uwielbiam!
W tym roku także mam zamiar tam być.W lutym,jak moi wrócą z wysokich gór.
Pozdrawiam serdecznie;może zrobię sobie wycieczkę do Stasikówki;Bukowinę także bardzo lubię!MU
cieplo jest w nas, tylko troszke trzeba odslonic szalik, by sie nim podzielic.
"Bo zielony to taki cudny kolor,a próżno go dziś wypatrywać.Zielony jest piękny nawet wtedy ,gdy tylko brzmi a nie jest".
Przesyłam dla Pani -wiersz .Moja Mama Panią pozdrawia a ja się serdecznie kłaniam
Zielony, więc jest
Jesteś... nie jesteś...
wierzyć w ciebie czy wątpić
z czego byś nie był -
albo gdybyś nawet
z niczego był
- - zielonyś -
od księżycowej glazury
pejzazu zimowy
po prostu fajans
trochę zamieszkały
i zimny - -
z ornamentami drzew i mgły
na brzegu
A gdy nic nie wiem o tobie
ani o robaku mikropustki
który cię gryzie
ani o nazwaniu cię śniegiem
krańcem miasteczka
spodem
miesięcznej nocy
możesz mi zagrać
najpiękniejszą część niepokoju
Miron Białoszewski
Zielona Ania z Myślenic
Zielona !
Kłaniaj się mamie!Dziękuję! Twój ostatni list zapoczątkował dzisiejszą radosną serię!!!!MU
:
Dziekujehttp://www.przyjaciele.org/pomoc/forum.php?akcja=pokaz&id=73578 to forum troche straszne, ale skupia ludzi wrazliwych i pogubionych. Dzis tam wkleilam tekst Pani piosenki. Poruszyl nas " w dobra strone". Dziekuje. Nie umiem napisac na razie wiecej. Pozdrawiam Serdecznie
Koncowka Depresji
Koncówko!
Jasne ze na razie nie umiesz.Ale za chwile...czekam.
Troche sie boje zajrzec na te strone,ale moze przestane sie bac... MU p.s.I pomyslec ,ze to wszystko przez te nieodpowiedzialna serotonine...
Droga MU,
Nie znam tytułu tego filmu, bo nie widziałam od początku, ale wydaje
mi się, że dali to z cyklu "To jest temat". Na pewno jeszcze powtórzą.
Jak znów na to trafię - to nagram. Uśmiecham się do pani jasno, bo z
dobrą muzyką w tle nie jest źle! (Mam na myśli jazz). J.
ps. Naprawdę to był pierwszy taki list, to było aż tak źle... Tak czy
siak dziękuję za wsparcie, bo bez niego nie było by tak różowo. Dużo
tu chyba także pomaga, żelazo. Oprócz wszystkich magnezów i serii
witamin B, to ono również jest odpowiedzialne za nasz nastrój. Jeszcze
chwila i zupełnie stanę na nogi (może nawet pobiegam), a w kolorowych
skarpetach zawsze łatwiej.

Kobieto z Malborka !
1.Nagraj!
2.Żelazo -podstawa!Jedna mądra pani doktor z Wrocławia opowiadała mi kiedyś,że zglaszały sie do niej tlumy z depresją(to znaczy taka byla ich diagnoza)-a im po prostu brakowało żelaza ...może ty należysz do tej szczęsliwej grupy niegroźnie chorującej...Oby MU p.s.kolorowymi skarpetkami także poprawiam sobie często samopoczucie.Zdecydowanie mala rzecz a cieszy.
Kochana MU,
zazdroszczę wspaniałego profesora od logiki :) Ja od rana uczę się historii...Na szczęście już mi niewiele zostało!!! U mnie zaliczenia rygorowe to po prostu kolokwia w sesji z tych przedmiotów, z których wystawiane są oceny. Pozdrawiam bardzo cieplutko i uciekam do książek. P.S. Wysyłam Pani wakacyjne zdjęcie Majki i Dastina.
Magda K.

Magdo K od Majki I dastina!
Takie same dwa psy miala kiedyś nasza slynna KJ.Nazywały się Dolar i Bożena.Może gdzies znajdę w archiwum to wyślę.Psów nigdy nie jest za dużo...MU

Witam Pani Magdo.
Usiadłam wygodnie w fotelu, z gorącą herbatą z miodem, i zaczęłam czytać (po raz pierwszy) listy pisane do Pani. Czytając je miałam wrażenie, że wszyscy jesteście jedną wielką rodziną. Tyle tu ciepła. Kiedy spotkałam Panią po raz pierwszy, a było to na TALII w Tarnowie w 1999 albo 2000, nie wydała mi sie Pani pogodną osobą. Jak to pozory mylą. Później zaczęłm "obserwować" Panią na koncertach, w wywiadach i bardzo szybko (choc to do mnie niepodobne) zmieniłam zdanie. Jest Pani ciepłą, pogodną i delikatna osobą. Dla każdego ma Pani jakies miłe słowo. Tak trzymać. Ludziom potrzebne są takie "dobre duchy" aby mogli pielęgnować w sobie te wszystkie pozytywne cechy, które posiadają. Nie rodzimy się źli tylko czasami zapominamy, że potrafimy być dobrzy. Tak w ogóle to napisałam do Pani, ponieważ chciałam sie dowiedzieć gdzie znajduje sie grób Agnieszki Osieckiej. Jak będę w Warszawie chciałabym Jej podziękować. Od Niej wszystko sie zaczęło... Całuję gorąco. ania
Pani Aniu!
1.Na Powązkach-kwatera 284 B.
2.Ja nie jestem pogodną osobą. Staram sie nią być...tylko czasem mi to nie bardzo wychodzi...Na przykład na Talii w Tarnowie(jakie ladne miasto!)w 1999 albo 2000(sama nie pamietam kiedy tam byłam) moglo byc ze mna kiepsko... Pozdrawiam serdecznieMU
4:19.....
STOP
MU!!
*
jak tylko przyjdzie mi do głowy taka myśl od której
można zwariować ze szczęścia albo co najmniej nabić sobie guza od
skakania z radości pod najwyższy sufit to przysięgam, że
natychmiast o tym dłuuuuugo
i wielkimi literami. STOP
*
w sprawie strychu napisałam jakiś czas temu do urzędu odpowiedzialnego za
te nawet najbardziej ponure i opuszczone, ale na razie perspektyw brak...... poza
tym obawiają się, że jestem nie-wy-pła-cal-na.......
i słusznie..... STOP
*
również popieram postulat o nie piciu gorącej czekolady na lotnisku Okęcie
w Wawie, a także ostrzegam przed spożywaniem
takowej na lotnisku w P-niu – fuuuujj!!!
za to na lotnisku miasta T. w kraju pachnącym żywicą
jak-NAJ-bardziej! więcej
lotnisk czekoladowych nie pamiętam. STOP
*
i temat z mojej strony zaniedbany ostatnio haniebnie...... GORDON S i Jego
ostatnia płyta! jak wrażenia?? STOP
*
dobranoc
pognieciona
bez
odbioru.... stop
ps.
kap..... kap.... zimnooooo....... i
znów gdy nów to mgła....
ps.
słońce wzejdzie dziś o 7:39......
list biadolony
Po raz kolejny okazuje się, ze to co jest świetną wiadomością, powodem do
olbryzmiej radości w efekcie jest więszym strachem i przekonaniem -znowu tak-.... Ale jeszcze nie czas na to aby się martwić bo do dosć odległa perspektywa. Tylko, że czas leci jak szalony i niedługo się okaże to odległe wcale jest nieodległe.
Egzamin piątkowy pod wielkim znakiem zapytania. Pouczę się dziś trochę ale
wiem, że nie pójdę. Naważyłaś sobie piwa to sama je sobie wypij. Ale ja nienawidzę piwa, odrzuca mnie. I w tym cały sens, że mimo nielubienia trzeba zatkać nos i wygulgotać. ALe jeszcze nie teraz, jeszcze chwilę.
Ten program o Dorocie Terakowskiej miał tytuł:" To jest temat" , nie jestspodziewana póki co powtórka- taki dostałam list z TVP w odpowiedzi na moją rozpaczliwą prosbę o pokazanie tego dokumentu raz jeszcze. Taki lajf!(znowu)
Wczorajsza joga... Godzina pozycji stojacych i organizm się buntuje.Za to po latach ćwiczeń pokazano mi, że wszystkie tzw. stojące mozna robić przy drabinkach z podwieszeniem na psaku i troche to pomaga w utrzymaniu stabilnosci i względnej koncentracji. Ale i tak moje ulubione pozycje to te relaksacyjne + kilka wygięć do przodu.
Anula biadoląca nie po raz pierwszy i zapewne nie po raz ostatni.
Kobieto, ktora ćwiczysz , chociaż organizm sie buntuje!
1.Możesz sobie trochę pobiadolić.Tyle było dzisiaj listów pogodnych ... 2.Z tym podwieszaniem na psaku(dla niewtajemniczonych wyjaśniam ,że chodzi o pasek)-to bardzo dobry pomysł.Ale potem próbuj bez,żeby zacząć pracować nad tą względną stabilnością i koncentracją ...Ja stojących też nie lubię, ale podobno one są najpotrzebniejsze. Jutro egzamin.Gdybys zdecydowala sie zdawać-daj znać jak ci poszlo.MU
Aneks do poprzedniego maila!
Proszę o uwzględnienie w moim powyższym liście 2 paragrafów o
następującej treści :
&1 ANula też jest zainteresowana jakimś strychem tudzież piwnicą(może być trochę wilgotna - mojemu nosowi, zatokom nic nie jest już chyba w stanie zaszkodzić, ciemność nawet wskazana bo i tak oczy światła nie lubią) . Teraz strych jest potrzebny , ale nie na gwałt. Ustawiam się więc druga w kolejce.
&2 Jak to się robi aby mieć fundament do budowania WŁASNEGO życia i świata? Bo do tej pory wszystko było budowane na piasku- taka głupia zabawa jak budowanie domów z kart. A ja chcę porządne fundamenty, może być stan surowy ale żebym wiedziala czego się trzymać i że mogę już żyć własnym ważnym życiem, w którym jest o co sobie głowę zawracać.
To tyle w aneksie. Dwa paragrafy wystarczą.
Niżej podpisana
Anula
Aneksie!
Bo ja wiem wiem jak? ... Po prostu się próbuje budować jakkolwiek...a jak się nie uda ,to przypomnij sobie zakończenie "Greka Zorby' i zacznij budować po raz kolejny. Przynajmniej będzie piękna katastrofa. A tak nie będzie nic. MU
7

Kochana Pani Magdo!!!
Powoli wychodzę na prostą... Jestem jedną z niewielu osób, na które
szkoła ma taki zbawienny wpływ... Ale dziękuję, że Pani to
przeczytała. Mam pytanie: Czy mogę zrobić o Pani prezentację na
informatykę??? Bo mamy dowolny temat, a ja bym chciała o Pani...
Pozdrawiam serdecznie... Aha, jeszcze jedno. Pani Janda jest
chwilowo poza moim zasięgiem, także proszę Ją również
pozdrowić...
Ola C
Olu!
1.Pozdrowię.Mam nadzieję,że te jej problemy za chwilę się wyjaśnią... 2.A na czym polega robienie czyjejś prezentacji bez tego kogoś? 3.Na mnie szkoła także dobrze działała.Dziwne ,ale prawdziwe.MU
Witam Pani Magdo!!
Czuję się wręcz jak córka marnotrawna z powodu ciszy z
mojej strony po wyemigrowaniu nad morze a w końcu obiecałam, że się czasem
odezwę i chciałabym się odzywać więc obiecuje poprawę i mam nadzieje na
wybaczenie z Pani strony:) Powiem szczerze, że w moim życiu
wydarzyło się aż tyle,że nie wiem za bardzo od czego
zacząć. Może zacznę od tego, że czuję się szczęśliwa!!!i myslę
że jest wiele rzeczy, które to spowodowały. Pracuję tradycyjnie w szkole,
ale coś czuję, że zaczynam szukać już innego sposobu na życie, na razie często
o tym myślę i zobaczę co z tego dalej będzie.. Uczę również dorosłych
niemieckiego na kursie i powiem szczerze, że czasami są bardziej komiczni niż
dzieci na lekcjach:)) Co dwa tygodnie jeżdzę na studia do Warszawy i mogę
spojrzeć na to miasto teraz z dystansu... To, na co z pewnością mogę
ponarzekać to brak czasu i to zawsze i wszędzie, ale cieszę się, bo w końcu
niech się dzieje wiecej niż mniej! Czasami chodzę na spacery nad morze, a
mieszkam 15 minut od niego i wiem że
to jest to co daje mi poczucie ogromnego szczęścia. Nie umiem tego wyjaśnić,
ale czuję morze w sobie, zawsze czułam i teraz wiem, że znalazłam się w
miejscu, które jest (może) tzw. moim miejscem na ziemi, przynajmniej teraz mam
takie odczucia. Pozdrawiam Panią serdecznie i życzę dużo,
dużo dobrego!!!:)))
Agnieszka Wajs
Agnieszko!
Jasne że wybaczam.Najważniejsze ,że ci dobrze w życiu.Może to MORZE jest w życiu najważniejsze?Ja także już kilka razy dochodziłam do takiego wniosku. Trzymaj się tam !MU
Droga MU,
Wczoraj przypadkiem ok.godziny 12, w telewizji regionalnej trafiłam na
dokument poświęcony DT. Bardzo fajnie zmontowany, z pięknym tłem
muzycznym. Nie wiedziałam, że pani Dorota miała tyle wspólnego z
"Piwnicą poda Baranami" i cała tamtejszą atmosferą. że przyjaźniła się
z Piotrem Skrzyneckim, Zygmuntem Koniecznym i Wiesławem Dymnym i o tym
ostatnim najcieplej mówiła. Natomiast p. Konieczny wspominał p. Dorotę
z tamtych lat, kiedy pewnego dnia spotkała się z nim w kawiarnii,
pełna entuzjazmu oświadczając, że zapisała się do partii. A zaledwie
dwa lata po tym, już wlaczyła z tym systemem.
Ona sama mówiła pięknie, o sztuce pisania, o tym jak powstawały jej
ksiązki. Tak jakby
je w sobie nosiła od początku i wiedziała, że musi nam o tym napisać.
Zanim powstała książka "Tam gdzie spadają anoły" - ciągle w jej głowie
kołatało jedno zdanie - "Mamo, mamusiu zobaacz lecą anioły". Reszta to
już kwestia czasu, kwestia dopisania całej opowieści do tego zdania.
Na koniec zdradziła "teorie drugiego brzegu" - i to wzruszyło mnie
najbardziej. Mówiła, że my ludzie mamy takie tendencje ucieczki na
drugi nieznany brzeg, wierząc, że porzucając własny właśnie na tym
drugim odnajdziemy szczęście. Pani Dorota powiedziała, że ona sama
kocha swój własny brzeg, a na ten drugi tylko czasem robi wyprawy. I
myśle, że to bardzo mądre zdanie, którego trzeba się trzymać.
Pozdrawiam nostalgicznie, ale nie mniej serdecznie! W załączniku
brzeg, ten pierwszy i ten drugi...J.

J!
Bardzo chciałabym obejrzeć ten film! Nie
pamiętasz, jaki miał tytuł?pozdrawiam MU p.s.Jestem z ciebie dumna .To jest
twój pierwszy list bez biadolenia.Brawo.
ciemno
wszędzie ....... smutno wszędzie.... dyrdymały...
*dziś na regulacji zachowań wpisałam się na listę obecności, zostawiłam
notatki i.... czmychnęłam w-sobie-tylko-wiadomym-kierunku z „Brombą i
innymi” pod pachą. Wróciłam cichutko pod koniec zajęć, dygnęłam blado i
mizernie. Ile tak można?? Co ja w ogóle robię na tej uczelni?? Zapchaj
dziura, która tylko niepotrzebnie zajmuje miejsce komuś, kto umiałby wytrzymać
na zajęciach, czerpał to, czego tam uczą, wielkimi chochlami i to z
satysfakcją. niewygodnie jest, oj niewygodnie. nie mam wrażenia, że mi coś
ucieka przez palce, nie. mam świadomość, że łowię ryby pałeczkami do ryżu......
*muszę coś postanowić w związku z buddyjskimi medytacjami, bo podobno mogą
pomóc...
*rano szybka mieszanka mleko+cynamon+kawa+odrobina słodkiego
mleka, wtulenie się w sweter i w CZ.S i wioooo ukrywać się gdzieś miedzy półkami......
*chlapa, chlapa.... spodnie wilgotne, buty przeciekają, myśli niewesołe......
zimno.....
*dno dno dno, ale żeby nie było zbyt monotonnie to jeszcze dodam, że
beznadzieja....
ciemność
jak stąd-dotąd albo i ciemniej
ps.0
hallooo... jakby ktoś miała niepotrzebny strych w Warszawie. Nie, nie duży;
tylko taki żebym się tam zmieściła ja i moje książki. no więc jakby ktoś
miał taki do oddania w dobre ręce to ja mam takie ręce... hmm... chyba nie
najgorsze.....
ps.1 czekam z niecierpliwością na nowy adres www, pozdrawiam i kibicuję
serdecznie
ps.2 a ja marzę, żeby po prostu już był ten 20 czerwca......
ps.3 zacięłam się w windzie
the
end
Nieprzystosowana!!!
1.Po zacięciu się w windzie także bym pisała takie listy...
2.nowy www. KJ zbliża się wielkim krokami.
3.Strych mam tylko jeden.I to nie w Warszawie.Ale może ktoś?Who knows?
4.Trzymaj się,chociaż wiem,że ci to słabo wychodzi...ale co mam pisać
ja biedna.
MU
Biała Bluzka
Jakby ktoś przypadkiem chciał kupić "Białą Bluzkę - Stworzonko" to
jest to do zrobienia na allegro. Zostało jeszcze 9 sztuk, po 5zł.
Podaje link na aukcje:
http://www.allegro.pl/show_item.php?item=19901252
Pozdrawiam serdecznie J.
6

Kochana Pani Magdo,
właśnie słucham Pani piosenek, które pozwalają mi chociaż na chwilę zapomnieć o zbliżającej się sesji :) Bardzo za nie i za tę stronę dziękuję. Jestem na pierwszym roku polonistyki, więc jest to moja pierwsza sesja egzaminacyjna. Brzmi poważnie, a my wszyscy chodzimy strasznie przejęci i zestresowani. O niczym innym nie potrafimy teraz rozmawiać. Czekają nas 3 egzaminy: z historii Polski, ze wstępu do językoznawstwa i z logiki, która dla mnie jest nielogiczna :( i za bardzo przypomina mi znienawidzoną matematykę. Do tego prace semestralne i zaliczenia rygorowe :( Ale mam nadzieję, że jakoś to przeżyjemy. Ogólnie rzecz biorąc na uczelni atmosfera naukowa!!! Pozdrawiam bardzo ciepło(jak dla mnie,to mogłaby już być wiosna!)i serdecznie.
P.S. Pozdrowienia także dla Łyżwy i Markotnego, do których dołączają się moje psiaki - Majka i Dastin.
Magda K.
Magdo K!
1.Pozdrowienia dla Majki i Dastina.
2.U nas na polonistyce chyba nie bylo nic takiego jak "zaliczenia rygorowe"....? 3.My mieliśmy cudownego profesora od logiki -pana Pelca.Nazywałam go Desygnat. 4.Z historii Polski na pierwszym roku dostałam dwóję! Jak najbardziej zasłużenie, niestety.U profesora Garlickiego.Ale poprawilam. 5.Dostajesz na zawsze historyczny widok z mojego okna w hotelu Francuskim.I ucz się!MU

historyczny widok
Pani Magdo, chandre mam straszną, jedyną rzeczą która jest w
stanie poprawić mi podłty nastrój jest odwiedzanie moich ulubionych
stron internetowych, ulubionych artystów tj. pani, pani Jandy i
Okularników.
Jak ta zima się szybko nie skończy to ja domowników pozabijam i
mnie zamkną, ale wtedy bedę miała dużo czasu na napisanie książki.
Wolałabym jednak by wiosna przyszła, "ja jeszcze z wiosną się
rozkręcę, ja jeszcze z wiosną się roztańcze". Przyjdzie, zawsze w
końcu przychodzi.
Ciepło myślaca w tę okropną pogodę margot.
----------------------------------------------------
Leonardo da Vinci w Warszawie!
Geniusz i jego machiny na wystawie w Pałacu Kultury!
Zobacz koniecznie: http://klik.wp.pl/?adr=www.leonardo.wp.pl&sid=91
Margot!
1.Dni są coraz dłuższe!
2.Leonardo da Vinci w Warszawie!!!!
3.I rozkręci sie pani i roztańczy.To tylko kwestia czasu. 4.Wysyłam rokręconych i roztańczonych aktorów Teatru Starego po premierze "Stu lat kabaretu"(krakowskie kabarety xx wieku).Warto zobaczyć!MU


Dzisiaj święto , bo kolejny final Wielkiej Orkiestry Światecznej Pomocy. Nasza Katarzyna Kasia Kasieńka Warno pięknie zaśpiewała podczas poetyckiej Orkiestry w Piwnicy pod Harendą. "Na całej połaci śnieg" aż z ławki zwalało- takie wrażenie zrobił... Lubię takie krzepiące dni kiedy maluchy w orkiestrowych koszulkach zbierają pieniądze i naklejają serduszka. A mama Wiktorii powiedziała mi, że w szpitalu mała miała badany słuch na sprzęcie z serduszkami...i Dzięki temu szybko wykryto wadę i można leczyć.
To tyle!
Anula Orkiestrówna
Orkiestrówna!
1.Cieszę się za Kasię.Pięknie spiewa juz od kilku lat!
2.Ja "wrzucałam do skrzynki"na rynku w Krakowie.
3.W takie dni dużo chętniej nazywam Polskę swoją ojczyzną...MU

Wróciłam!
To nie był wesoły dzień. Kompletnie nie umiem się pogodzić ze śmiercią, nie rozumiem jej, boję się i nie radzę sobie z tym. W zasadzie to dopiero dziś to wszystko do mnie na dobre dotarło,że to TA Dorota Terakowska... jak zobaczyłam klepsydrę i tabliczkę na grobie... W kaplicy puścili na koniec "Ta nasza młodość.." Źle się czuję!!!!!!! Może jestem za mało dojrzała, żeby to zrozumieć, od boga jestem daleko więc też nie do końca wszystko przyjmuję z tego to co się dzieje na pogrzebie w kościele. We mnie w sposób naturalny rodzi się taki bunt, że ksiądz mówi o z zmartwychwstaniu, wiecznym życiu po śmierci, że bóg się zaopiekuje, że trzeba się modlić...skoro ja już żadnej książki nie przeczytam, skoro zabrakło takiego człowieka.
Wchodzę na cmentarz a tam przy bramie napis tablica informacyjna "Pogrzeby w dniu dzisiejszym..." brzmi to jak "Dzisiaj polecamy...". Zadzwoniłam do taty a on na to, że taka jest kolej rzeczy, że ludzie umierają, a ja tak na to patrzeć nie potrafię. Nie umiem sobie wyobrazić, śmierci tych dla mnie najważniejszych ludzi, ciągle mam też przed oczami, ze jakiś lekarz stawia mi diagnozę, która jest jednoznaczna, i ja po wyjściu z gabinetu coś muszę z tym zrobić.
*******
Wyryczałam się w szalik córki Doroty, którą pierwszy raz w życiu widziałam i to ona podeszła do mnie, to ona się trzymała tak dzielnie.
Mi pani od Literatury dziecięcej z naszego wydziału- bliska znajoma Doroty powiedziała, że to był rak kobiecy, od wakacji to się ciągnęło, strasznie ciężko znosiła chemię i wiadomo było, że w zasadzie nie ma żadnych rokowań. Ostatnia książka Dzień i Noc Czarownicy jest bardzo o śmierci...
Uff wracałam z tego Krakowa pociągiem i nie mogłam zupełnie nic sobie poskładać, tylko marzyłam, żeby przyjechać i usiąść do klawiatury.
A
Ps0. Znicze kupiłam od Pani bursztynowy, od Melepety pomarańczowy, od Justyny fioletowy i od siebie zielony.
Anulo!
Niestety,tata ma rację z tą "koleją rzeczy".Tyle że trudno się z tym pogodzić.Najtrudniej tym, którzy (jak chyba ty) nie bardzo wierzą w jakiekolwiek "potem". Ja wróciłam wlasnie z Krakowa,w Kościele Mariackim zapaliłam świeczkę dla Naszej DT i dla mojej koleżanki Basi Oborskiej , ktora umarła w tym samym chyba nawet dniu...Mam juz tyle lat,że co chwila umiera ktoś znajomy...bo taka jest kolej rzeczy...Ale ty masz jeszcze przed soba sto tysięcy lat życia i skup sie na tym przede wszystkim,żeby je przeżyć jak najciekawiej i mądrzej.O diagnozach lekarskich na razie nie myśl!MU p.s .W Krakowie ,w księgarni na Rynku-pełno książek Doroty Terakowskiej .I taksówkarz powiedział:"a wczoraj to my tutaj żegnaliśmy naszą panią Terakowską"...

5
Ten list w żółtym kolorze jest specjalnie dla Ciebie. Dobrego roku 2004. K
Kochana
K!
Tak ci
zazdroszczę tego,że wszystkie pogodne kolory masz ZAWSZE przy sobie!I
tak trzymaj!MU
Kłamca
Tak, ja wiem,
nie kochasz
choć zapewniasz
o miłości.
Dziś już wiem,
nie kochasz,
lepiej nie mów nic.
Choć przy wódce
czasem szlochasz,
chociaż nie masz
tej pewności.
Dziś już wiem
na pewno,
lepiej nie mów nic.
Że zabierzesz mnie
do ciepłych krajów
- nie okłamuj więcej mnie.
Że ślub ze mną
weźmiesz w maju
- nie mów, chociaż
bardzo tego chcę.
Że mi sięgniesz
gwiazdkę z nieba
- nie łżyj bo i tak
nie wierzę ci.
Że inaczej żyć
się nie da
- nie zawracaj
głowy mi!
Tak, ja wiem,
nie kochasz,
chociaż mówisz
czułe słowa.
Dziś już jestem
tego pewna.
Próżna więc twa mowa.
Choć przy wódce
czasem konasz,
o mnie mówisz,
że połowa.
Dziś już jestem
swego pewna.
Próżna więc twa mowa.
Że zabierzesz mnie
do ciepłych krajów
- nie okłamuj więcej mnie.
Że ślub ze mną
weźmiesz w maju
- nie mów, chociaż
bardzo tego chcę.
Że mi sięgniesz
gwiazdkę z nieba
- nie łżyj bo i tak
nie wierzę ci.
Że inaczej żyć
się nie da
- nie zawracaj
głowy mi!
Pozdrawiam
Jakub Korthals
Panie Jakubie!
Ja także pozdrawiam,chociaż spędziłabym na pana
miejscu jeszcze długie chwile,na poprawianiu tego tekstu...Nie łżę,niestetyMU
p.s. "Choć przy wódce czasem konasz, o mnie mówisz,że połowa"
- co miał pan tutaj na myśli?

MU!
Ps0. Jakiś anioł czuwa , bo spotkałam na uczelni Ważną dla mnie Osobę i się uśmiechnęłam. Ps1. Pouczę się teraz trochę. Ps2. G! Jak gdzieś tam zaglądasz do nas to wiedz, że generalnie wszystko gra. Ps3.Jadę na pogrzeb Doroty Terakowskiej , wracam wieczorem.Stawiam na jedną kartę.co będzie, to będzie.Proszę trzymać za mnie kciuki,żeby nie było komplikacji.Anula
Anulo!
Powiedziała mi wczoraj Krysia ,że pani Dorota umarła na serce.Nagle. Trzymam kciuki,żebyś nie zapomniała się ciepło ubrać.W Krakowie podobno -15 stopni!Zapal tam dużo światełek!!!MU

mój tata karmi małego Mateusza...
Dzień dobry,
przed kilkoma dniami obejrzałem film ze Zbyszkiem Cybulskim - Jutro Meksyk, w
filmie moje miasto sprzed czterdziestu laty. Jeden stary film, żadne arcydzieło,
a jakże pozytywnie zmienił moje widzenie miasta, z którym splątał się mój
los. Wraz z pozdrowieniami wysyłam zimowe, gdyńskie łabędzie.
Marcin

Panie Marcinie!
Oglądał pan może ten film na nowym polskim kanale( 28)?Właśnie wczoraj się o nim dowiedziałam.Chyba tam zacznę zaglądać... Dziekuje za kutry(to chyba z Orłowa?) i łabędzie! Odwdzięczam się łabędziami z przedwczorajszych Łazienek.Pozdrawiam MU

....i dosyłamy zgubione
4
***
Zobaczyłam decykacje w antologii dla pani Doroty T. Jakoś tak mnie
bardzo zdziwiła i nie chciałam uwierzyć w to co mi się
nasuwało...Weszłam na stronę pani Doroty. A jednak to prawda. Nie ma
już pośród nas bardzo dobrej pisarki i równie dobrego człowieka. Mam
nadzieję, że nasz sumtek jest rónoważny jej radości z bycia po drugiej
stronie... tam w wysokościach z aniołami, niech jej będzie spokojnie i
pięknie! amen
Pozdrowienia,
Jolanta
***
Biała cisza w Lazienkach...
Pani
Magdo,
jak
dobry utwór klasyczny: spójność, przejrzystość i estetyka formy.
Korzystam
w tej sprawie często z zestawu przepisów Pani Kingi
Błaszczyk-Wójcickiej (Uczta Wegetariańska http://uczta.vege.pl/).
Przy
gotowaniu harmonijnym zalecane subtelne śpiewy i celebrowanie każdej
najdrobniejszej czynności.
Wymaga
zatem jogicznego spokoju J
i czasu, których mi teraz brakuje.
Właśnie
kończę rozdział doktoratu (o niemieckiej literaturze dla dzieci i młodzieży)
a pisanie do Pani to miła przerwa.
A
jak już napiszę ten doktorat, zajmę się tym, co kocham najbardziej: głosem.
Swoim i innych, bo niebawem skończę również studium, które da mi do
tego uprawnienia. Głosy uwielbiam, więc mam nadzieję, że będą się
przy mnie dobrze czuły.
Może
nauczyciele, uprawiający w końcu coś w rodzaju sportu wyczynowego strun głosowych,
nareszcie będą robić rozgrzewkę przed wielkimi codziennymi startami...
To
taka pozytywna zmiana w kształceniu nauczycieli, która „wchodzi”
stopniowo na uczelnie.
Przesyłam
aksamitne pozdrowienia dla Pani głosu
Pani Beato!
1.Oddałam dziś Mistrzowi pani list.Bardzo się ucieszył , ale przestraszyła go trochę długość i powiedzial,że przeczyta później...Czekamy na reakcję...Dam znać.
2.Wstyd się przyznać,ale ja nigdy w życiu się nie rozgrzewałam przed śpiewaniem...ani nie uczyłam śpiewać...Chyba wezmę u pani jakieś lekcje.
3.Dzisiejszy Mistrz w Łazienkach (przed przeczytaniem pani listu)-w prezencie noworocznym!MU

jak nie pigółeczki to saneczki...
Na sanki? Ale owszem, jasne że próbowałam. Nawet miałam takie jabłuszko, na którym to zjeżdżałam mając 19 lat i byłam prawdziwą mistrzynią. Co do łyżew toż to moja jedna z większych radości. Co tydzień z takimi brzdącami (jak ten narciarz) piruetowuję i robię inne dziwne ewolucje. Tak, to jest lekarstwo absolutnie. Za 3 tygodnie Mistrzostwa Europy w łyżwiarstwie figurowym... A śmieje się jak głupia to ostatnio dość często. Szczególnie na tym Tołstoju, zupełnie nie poważna jestem...ale on za to był taki poważny, że jakaś równowaga musi być. A z dwojga złego to wolę w jego pompatyczny nastrój się nie dać wciągnąć. A jak odbieram telefon i ktoś się mnie pyta czy wiem co znaczy "Kroj tura dupa mazura" to kompletnie parskam śmiechem jak mała klacz! Bo to "kroj tura..." to po rumuńsku szyć ubrania na miarę. Wbrew pozorom to ostatnio trochę się śmieję, nawet czasem ze skutkiem mokrych oczu, a że do gatunku tych najweselszych nie należę to cóż ja poradzę, takie geny, taki lajf.
Zresztą ostatnie dni do najweselszych nie należały...mam nadzieję, że jednak te Anioły czuwają i tu i tam, mimo wszystko. Pani z kosą to jest coś z czym trudno sobie poradzić.
Anula Senna jak sennik więc idzie spać.
Ps0. Pelagia zwariowała, bawi się ładowarką do telefonu, skacze na wszystko co się rusza i włazi na plecy, głowę, ramiona...Melka za to śpi i ma wszystko w nosie.
Ps1.Boli krzyż po mostkach.
Senna!
1.Tylko sennością tłumaczę sobie taką pisownię "pigułeczek"... 2.Ten brzdąc -(narciarz)-to dzisiaj instruktor narciarstwa Franciszek P.A tamta " górka "to Szczęśliwice. 3.Takie jabłuszko do zjeżdżania Agnieszka O nazywała "klabzdronem".I zjeżdżała na nim z małym Frankiem w Zakopanem... 4.Krzyż po mostkach boli zawsze .Taki lajf .Pozdrów koty.MU

3
Magda, niestety wciąż nie robię nic na stronie, bo moje nieporozumienia z Administratorami a raczej Współwłaścicielami mojej strony trwają. Pozdarawiam. DOBREGO ROKU 2004. Krystyna Janda.
KJ!
Właśnie zastanawiałam się ,jak długo będą trwały te nieporozumienia...Oby jak najkrócej!Caluję Magda

Dobry
wieczór Pani Magdo. Minęło juz sporo czasu, odkąd rozmawiałem z Panią
telefonicznie. Mówiłem wtedy, że w 2002 roku, podczas gdy trwał Pani
cudowny koncert w Leśniczówce Pranie zrobiłem kilka zdjęć. Gospodarz leśniczówki
- Wojtek Kass - mój przyjaciel, poprosił abym przsłał Pani te zdjęcia.
Wiem, że od koncertu minęło już wiele czasu. Wychodzę jednak z założenia,
że czas zatrzymany na fotografiach staje się wieczny i ...ponadczasowy.
Dlatego myślę, że nie pogniewa się Pani z powodu tego opóźnienia. Przy
okazji pragnę podziękować za prański koncert. Jestem pewien, że Pani piosenki
poniesione wówczas z wysokiej skarpy na wody jeziora Nidzkiego, do dziś
gdzieś tam brzmią wśród trzcin i nenufarów (w pobliżu Prania jest mała
zatoczka całkowicie nimi porośnięta). Pozdrawiam gorąco, mimo że za oknem
skrzypiące "minus dwanaście" . Tomasz Sieniawski (Częstochowa)
Panie
Tomku!
Jasne
że sie nie pogniewam!Piekne zdjęcia-dziękuję bardzo !!!Ale tam bylo miło!Pozdrawiam
bardzo serdecznieMU





2

Proszę Pani!!
A z M

Kot zupełnie się nie chce wyświetlić...
traktat anulowy
"Chwytamy się najchytrzejszych sposobów aby zmienić męcząca nas sytuację ale nie wpadamy na to aby zaniechać tego co nas w tę sytuację wpędziło"...Eeeee, to wcale nie są żadne chytre sposoby. Ja się chwytam każdej deski ratunkowej, która ma napisane na przedzie UCIECZKA, albo ODWLECZONE. I niestety te deski okazują się kamieniem u nogi, który cięgnie w wodzie na dno. Już nie raz się tak podtopiłam, ale dalej głupia robię to samo. Najbardziej nieprzyjemne jest u mnie niestety to, co do czego nie mam pewności skąd się wzięło, więc jak mogę brać pod uwagę genezę jak znajomy jest jedynie skutek(i to też nie do końca). W Małym Księciu to chociaż Pijak wie, że pije bo się wstydzi a wstydzi się bo pije. Może to nie zmienia za bardzo jego sytuacji ale sama wiedza to
już coś, prawda? Z drugiej strony przyczyna może być po prostu nie do
zaniechania, zdarza się, że niemoc jest większa niż chęci np. brak predyspozycji, możliwości, umiejętności itp. I to brak niczym nie przesadzony, po prostu widząc się na innym tle nie ma nawet co porównywać. I jest to męcząca sytuacja, której przyczyny są zauważone, ale nie da się nic z nimi zrobić, poza akceptacją. Mogę jeszcze walczyć z tym aby jak najmniej było tych męczących sytuacji, wtedy może będzie łatwiej, ale niestety, czasem nie mam na to wpływu mimo że z boku może to wyglądać, na brak chęci. Ale co to ma się do Tołstoja to ja nie wiem, a coś mieć jednak powinno, bo teoretycznie muszę ten temat potraktować w aspekcie traktatu dotyczącego państwa, prawa, wojska i religii, którego to autorem jest nie kto inny niż sam pan Tołstoj. A, że w ten sposób potraktować w stanie nie jestem(to również jest bardzo nieprzyjemna sytuacja) to postanowiłam nieco bardziej osobiście a mniej państwowo.
Dobranoc w Nowym Roku.
A
Stała korespondentko!!!
A nie próbowałaś kiedyś między tymi cierpieniami pójść sobie gdzieś na sanki albo łyżwy i śmiać się z niczego jak glupia?Tołstoj może chwilę poczekać...No ale smutno, że ci smutno.Tylko że ja nie bardzo umiem rozśmieszać w takiej sytuacji...MU

A może bys sie zapisała na kurs narciarski?
Pani Magdo Droga,
To prawda, często zapominam, że jestem młoda. Nawet wydaje mi się, że
są takie momenty, w których wcale nie chce pamiętać. Układać klocek,
po klocku wieże, która może tak łatwo runąć... I potem znów wznosić
nowe wierzchołki, by mozolić się wpatrując na nie - dla jednej choćby
chwilki ujrzenia widoku stamtąd. To trudne, ale chyba jednak warto...
Rodzice znów wjeżdżają już w czwartek. Niestety... Ostatnie chwile
przed, spędzamy na poszukiwaniach Meli (nowej suczki). Imię już jest
ale psa jakoś jeszcze nie. Odwiedziliśmy dwa schroniska, ale okazało
się, że nie mają małych suczek. Gdy tak patrzyłam, na te wszystkie
biedne psy, za kratami, smutne i zziębnięte, tak mnie ściskało za
serce. (...) Moje relacje z mamą są raczej luźne (kumpelskie), a nasze
rozmowy przypominają
bardziej sprzeczki. Jeśli widziała pani pilotowy odcinek
męskie-żeńskie KJ, wie pani co mam na myśli. Za to tata to dla mnie
prawdziwy ideał mężczyzny. Łączy nas jakaś niesamowita więź. To cudowny i kochany człowiek, pełen ciepła, dobrych emocji i poczciwości. Chociaż mam już prawie 25 uwielbiam gdy mnie przytula i mówi do mnie moja Petronelka... Wysyłam tatę i mnie, z czasów,gdy wszystko jeszcze było takie kolorowe i proste.
Wyczytałam w "Agnieszkach", że AO lubiła zatrzymywać się po drodze w moim mieście. By zatopić się na trochę w tych zimnych, ciemnych i
urokliwych murach zamczyska. Mam nadzieje, że wkrótce nadejdzie taki czas, że i pani będzie po drodze...Bo ja bardzo BARDZO zapraszam!!Dziękuje za tort bezowy! Pozdrawiam serdecznie. Petronelka
ps. Dorotko nie było tak źle z tymi "Szarlatanami" chociaż bardziej
podobał mi się występ w Elblągu. MU jakby co to służe kasetą z
nagraniem.
ps. Cieszę, się ogromnie, że antologia reaktywowana!

Kobieto, ktora masz juz imie dla psa, ktorego jeszcze nie ma!
Tata w porzo.Trzymaj się.MU
spoznione zyczenia noworoczne
Kochana Pani Magdo,
wstyd,wstyd,wstyd.Tak dawno sie nie odzywalam,ale nie mam
zupelnie kontaktu z internetem.
Przede wszystkim wszystkiego,wszystkiego najcudowniejszego w nowym roku.Nadziei,optymizmu,zdrowia,milosci.
Oby bylo lepiej,a przynajmniej nie gorzej.
Oj,tyle sie u mnie dzieje.Pracy duzo jak
nigdy.Gram,gram,gram. Ale co
najwazniejsze-zostalam najszczesliwsza na swiecie ciocia malego
bratanka Jasia,ktory 18.12.2003r. zmienil wszystko w zyciu kilku osob:)Jakie to
szczescie,jaka radosc:)
W takich chwilach bardzo latwo mozna sobie odpowiedziec na pytanie,o
co tak naprawde chodzi w zyciu.
Wyrzucaja mnie z czytelni,wiec musze konczyc,niestety.
Zycze usmiechu.Niech Pani pamieta,ze tam za chmurami swieci
slonce...:) Caluje najmocniej. marysia oldak
Marysiu Kochana!
1.Gdybym nie pamietała, to juz dawno byłoby
po mnie...
2.Zazdroszczę ci Jasia.Naprawdę!Uwielbiam malutkie dzieci. 3.A ja ci życzę
tego samego i żebys ciągle lubiła grać!MU
Pani
Magdo,
1.Dziękuję bardzo!
2.Pozdrów swój chór i pana dyrygenta.
3.Jutro jadę do Mistrza i zawiozę wasz list.
4.Jakie potrawy są dla ciebie harmonijne?
5.Pozdrawiam z jogicznym (juz bardziej pilatesowym) spokojem MU

1
.jpg)

No i przeszło bez większego bólu. Zielona Bluzka pomaga! Schroniłam się po wigilii poza domem i basta. A dziś pojechałam na Powązki do A.O, potem już tylko książka koc i latające koty.
A...kupiłam bratu pod choinkę Żółty Szalik, może to coś da. Mam nadzieje, że nie zgubi na tej dalekiej Ukrainie. Po długich poszukiwaniach musze przyznać, że do dość rozpoznawalna część odzieży.Odbyłam kilka rozmów typu :
- dzień dobry, szukam żółtego szalika, tyle że dla mężczyzny.
- Aaaaaaa żółty szalik, tak, tak wiem o co chodzi.
Może czas zacząć przyzwyczajać się do tego, że jest coś takiego jak 24-26 grudnia, i przestać zastanawiać się na tym czy się to lubi czy nie.
Ważne:
a) nie jest źle!
b) Sok marchewkowy w szklance z bałwanem smakuje świetnie, tak jak rumianek w kubku z żabą w środku. A jedno i drugie pite na zmianę to rozkosz!
c) jeden kot siedzi na kolumnie i udaje grecki posąg, a oczy ma jak Rademenes.
A-aaaaatoorr, aaaatooooorr.
A-aaaaatoorrze!
1.JUŻ PO ŚWI ĘTACH!!!Następny taki kataklizm za rok dopiero.A może spędzisz je z kimś bardzo kochanym i wtedy nie będzie tak smutno... 2.Ta pani , "ktora wiedziała o co chodzi" obejrzała film wg. prozy Pilcha z wielką rolą Janusza Gajosa!I pewnie ma też takie problemy w rodzinie...Ma je pół Polski.Małe to pocieszenie,ale zawsze coś. 3.Uwielbiam sok marchewkowy!Jeszcze nie wiem co ci wyslę:albo Janusza Gajosa, albo cos żółtego. p.s.Pozdrowienia dla kotów.Nie pij nigdy gorącej czekolady na lotnisku Okęcie w Warszawie.NIEDOBRA.MU

W "Piłacie" stara kobieta jeździ tramwajami w tę i z powrotem aby nie być dla nikogo ciężarem, aby nie budzić w teoretycznie najbliższych ludziach litości, aby nikt nie musiał przy niej udawać, że jest potrzebna... nie tylko w książkach to się zdarza i młodość też tak czasem ma. Ale obecnie ćwierkają wróbelki i gołąbki gruchają basem w pewnej wesołej pastorałce.
Zastanawiam się co by tu zrobić ze swoim światem. Najlepiej to by było skrócić, skrócić i wyrzucić, z wyjątkiem kilku ważnych tych i owych, które należy zostawić bezwzględnie.
Koniec.
A
A!
Skróć,wyrzuć i zostaw tylko ważne te i owe.I nie przebywaj długo z "teoretycznie najbliższymi", tylko z najbliższymi. To mogą być także książki, psy, koty,obrazy, płyty, filmy; nie tak wcale koniecznie ludzie...póki co...Wysyłam ci dzisiejszy widok z łazienkowego okna. The end. MU
Dopisuję:
W związku z POTWORKAMI - Polecam POTWORY I SPÓŁKĘ!!!! Cudowna bajka
(polecam nie Anuli bo ona to już ją zna, ale wszystkim, którzy jej jeszcze
nie widzieli - nie Anuli tylko bajki...) Dorota

Pani Magdo Droga!!!
BOSKI WIZERUNEK
Gdzie Dobroć, Litość, Pokój, Miłość-
Tam płyną nasze modły:
Żadnej znękanej ludzkiej duszy
Te cnoty nie zawiodły.
Bo Dobroć, Litość, Pokój, Miłość
To Bóg, co włada w świecie.
I Dobroć, Litość, Pokój, Miłość,
To Człowiek- jego dziecię.
Dobroć ma bowiem ludzkie serce,
Litość- ludzkie wejrzenie,
Miłość- człowieka postać boską,
Pokój- jego odzienie.
W każdej krainie każdy człowiek
W udręce swej i znoju
Przyzywa ludzki kształt Miłości,
Litości i Pokoju.
Miłuj
kształt ludzki w poganinie
I Żydzie, i Cyganie:
Gdzie Dobroć, Miłość,
Litość mieszka,
Tam Bóg ma swe mieszkanie.
Aleksandro C!
1.Wiersz bardzo potrzebny!Dziękuję.
2.Kutno juz mi się powoli zaciera w pamieci...Ty tam byłaś?
3.Nie pamiętam ,niestety.Co to było PO?
4.Szczęsliwe świeta rodzinne(myslę o tak zwanej"dużej" rodzinie) znam tylko z bajek.Zawsze ktoś się z kimś kłóci, rozwodzi,nie lubi...Ale na ten jeden dzień wszyscy starają się"zawiesic broń"...Może to i słuszne , ale bardzo nieszczere.No,ale juz po wszystkim .Życzę ci ciepła w życiu, chociaż trudno o nieMU

MU!
nie, żywot marnego ogryzka nie jest tym, co lubię najbardziej. ale o ile życie
takie staram się zrozumieć, to zgody na nie – nie...... najgrubszy sęk w
moim drewnie to właśnie ten, że coraz częściej wolę pomilczeć z jego
kotem niż z nim, a potem to się odbija ode mnie we wszystkich kierunkach.
pakuję swoje wewnętrzne walizki i wychodzę gubiąc po drodze najcenniejszy
ostatnio bagaż. ten z naklejką „równowaga”.
ale może to jest szczęście tylko ja tego nie rozumiem albo mam takie
specyficzne skrzywienie emocjonalne?
eee, nic to. przepuszczę po cichu ten temat, z afrykańskim naparem, przez
siebie jak przez maszynkę do mięsa i jak wyjdzie mi niesprecyzowana miazga
ze szczyptą nieszczęścia to czmychnę
definitywnie. tylko nie jestem pewna, czy umiem to zrobić bez zdzierania
sobie skóry na łokciach. na razie tylko sporadycznie krew z nosa pokapie,
ale z tym już nauczyłam się żyć.
pozdrawiam ciepło
i świątecznie, mimo wszystko ......
plama
Polmozbycie,czyli Plamo o specyficznym skrzywieniu emocjonalnym!
Jakie to szczęście,że on ma przynajmniej kota,z którym jesteś w stanie się porozumieć.
Ja także pozdrawiam cię ciepło i poświątecznie MIMO WSZYSTKO.MU
.jpg)
Mały Franek ze zdarta skórą na młodych lokciach.Już po tym ani śladu!
Cztery strony świata
W Paryżu byliśmy jeszcze razem,
skakałeś dla mnie na jednej nodze.
No ale cóż, bywa tak czasem,
że ludzie gubią się w drodze.
Świat ma przecież cztery strony
a wielbłąd dwa garby.
Szejk ma ledwie cztery żony
i jeszcze dwie chciałby.
W Padwie czułam się nieswojo,
brak mi było twego cienia.
Kiedyś byłam różą twoją
a tyś krzyknął: do widzenia!
Sad ma przecież cztery wiosny
a kij ma dwa końce.
Zosia uśmiech ma radosny
a niebo ma słońce.
W Rzymie płakać mi się chciało
tak jak Julii po premierze.
Jakby tego było mało,
chciałam wierzyć, nie uwierzę.
Las ma tylko cztery dęby
a babcia dwie wnuczki.
Stach ma ledwie cztery zęby
a kot kłębek włóczki.
W Pile byłam już jesienią,
ptaki gnały hen, za morze.
Zanim liście kolor zmienią,
garść nadziei daj mi Boże.
Ptak ma dom swój tam na drzewie
a kret w czarnej ziemi.
Ja mam w sercu tylko ciebie
mimo złej jesieni.
Pozdrawiam serdecznie
Jakub Korthals
Panie JakubieK!
Ale kogo ,kogo ma pan w tym szczodrym sercu?!Lubię wiedzieć takie rzeczy...MU
Naiwne wspomnienie
z Rodowa z Agnieszką w tle
Była druga w nocy.
Usiadłem na wzgórzu przed domem,
gdzie ziemia jest trochę bliżej nieba
i skąd lepiej widać gwiazdy.
Nad moją głową uśmiechały się
tysiące tych samych gwiazd,
na które nie tak dawno temu przecież,
razem patrzyliśmy.
Wtuliłem się w starą ławę
opierając się o drewniany blat,
na którym nie tak dawno temu przecież,
razem gasiliśmy mentolowe papierosy.
Obejrzałem się
i za mną ujrzałem senne okno pokoju,
w którym nie tak dawno temu przecież,
razem budziliśmy się wczesną porą dnia.
I wtedy,
na chwilę tylko - bo strach,
pomyślałem,
że nie tak dawno temu przecież,
byłem naprawdę szczęśliwy.
Lecz o tym nie będzie wiersza,
nie będzie łzy, śpiewu, śmiechu,
małego opowiadania.
O tym tylko serce trzaśnie,
jak sucha leśna gałązka,
po której nie tak dawno temu przecież,
razem stąpaliśmy
w Rodowie nad jeziorem Lampasz.
Panie Maćku!
Ale przynajmniej był pan naprawdę szczęsliwy...(A Agnieszka by sie ucieszyła,że sie panu do czegoś przydal jej piękny wiersz).
Bardzo serdecznie pozdrawiam.
.jpg)
Agnieszka, jezioro ,ludzie i łódki
Ukryłam bo się wstydziłam..
Nagrania były strasznie ciężkie, wszystko szczerze mówiąc było przeciw
nam. Bałam się, że to w telewizji będzie widać i się nie myliłam. To,
że tak strasznie ten spektakl pocięli też mu nie pomogło - no tak bywa.
Ale szkoda bo to naprawdę jest dobry spektakl a w telewizji prawie tego nie
było widać.
Jolu a kółko czarownic też cię pozdrawia, trzymaj się - Dorota
Jolu!

Bita śmietana trochę napoczęła ten Nowy Rok...
Spotkałam dzisiaj moja jeszcze (nie)dawną przyjaciółkę. Zapytała mnie jak mi jest na studiach. Świetnie-powiedziałam-robię to, co kocham...Czytam wiersze...itp. A na twarz Agnieszki wypełzł grymas pt."O rany!Nadal tak walnięta...wiersze...Mordunku!Ratują!". Ale powiedziała tylko do swojej koleżanki "Widzisz ten błysk w oku:wiersze". I coś mi się popsuło.

Droga
mu,
Oto
co znalazłam dziś
rano. Spodobało mi się i przesyłam dalej. A że z Panią to nigdy nie
wiadomo to przesyłam i Małgorzatę.
Pozdrawiam
Olga
MAGDALENA
Osobowość:
Ta, co mierzy, co waży
Charakter: 96 %
Promieniowanie: 99 %
Rezonans: 93000 drgań/sek..
Kolor: Fioletowy
Główne cechy: Uczuciowość -
Towarzyskość - Dynamizm - Zmysłowość
Totem roślinny: Jemioła
Totem zwierzęcy: Kogut
Znak: Waga
TYP: Trudno się do nich zbliżyć,
jak do wojowniczego koguta! Są choleryczkami, nie liczącymi
się ze słowami, ale o wielkim sercu.
PSYCHIKA: Cechuje je wielka miłość
bliźniego, która nieraz przybiera przesadną formę, ale nadaje im prawdziwe
bogactwo psychiczne.
WOLA: Nie jest tak silna, jak
mogłaby się wydawać. Gdy minie zaskoczenie ich agresywnością, okazuje się,
że można je skłonić do wielu rzeczy.
POBUDLIWOŚĆ: Dosłownie zagłusza
pozostałe cechy charakteru. Sprawiają wrażenie kłębka nerwów o mniej
czy bardziej kontrolowanych reakcjach.
ZDOLNOŚĆ REAKCJI: Czy można mówić
o charakterze bomby atomowej? Albo zdąży się uciec, albo wyleci w
powietrze.
AKTYWNOŚĆ: Życie zawodowe
jest dla nich polem walki, gdzie wszystkie chwyty są dozwolone! Uwielbiają
wszystko, co piękne i bogate. Nie znoszą regularnej
pracy w określonych godzinach. Mogą być lekarkami,
pielęgniarkami, malarkami, rzeźbiarkami. Koniecznie chcą osiągnąć
sukces, i to szybko!
INTUICJA: Niezwykle silna.
Zadziwiająca, gdy chodzi o psychologiczną ocenę czy postawienie diagnozy
lekarskiej.
INTELIGENCJA: Nadmierna
pobudliwość nieraz pozbawia je zdrowego rozsądku, który pozwoliłby uniknąć
wielu tragedii. Posiadają inteligencję analityczną, gubią się w szczegółach
i stają się niesprawiedliwe. Mają bardzo rozwiniętą pamięć słuchową
i zawsze rozbudzoną ciekawość.
UCZUCIOWOŚĆ: Są spragnione miłości
w każdej postaci. Są zaborcze, pragną we wszystkim być pierwsze. Chcą
posiąść wasze ciało i duszę, nieraz także wasz majątek.
MORALNOŚĆ: Ta nieco chwiejna
moralność stanowi o ich uroku! Chciałoby się je zganić, a w końcu
wybucha się śmiechem!
ZDROWIE: Na szczęście z żelaza,
gdyż nie mają żadnego wyczucia godzin snu: bardzo odporne na zmęczenie, śpią
wtedy, gdy mogą. Na dłuższą metę grozi to kłopotami z krążeniem, zwłaszcza
w nogach.
ZMYSŁOWOŚĆ: Cóż powiedzieć
o tych namiętnych kobietach, które pragną kochać i być kochane, brać i
odrzucać, posiadać i oddawać się w posiadanie - nawet szatanowi?
DYNAMIZM: To prawdziwe
pokerzystki, zdolne do największego blefu
TOWARZYSKOŚĆ: Bardzo, nawet
nadmiernie towarzyskie, prowadzą często nieuporządkowane życie, ale
kierują się wolą spełnienia swych zachcianek.
PODSUMOWANIE:
Jeśli koniecznie chcecie prowadzić zwariowane, ale pasjonujące życie,
poślubcie kobietę o tym imieniu, a będziecie mieli, czego sami chcieliście!
MAŁGORZATA
Osobowość:
Ta, co odkryła tajemnicę życia
Charakter:
84 %
Promieniowanie: 80 %
Rezonans: 102 000 drgań/sek..
Kolor: Zielony
Główne cechy: Pobudliwość-Uczuciowość-
Towarzyskość- Intuicja
Totem roślinny: Klon
Totem zwierzęcy: Pstrąg
Znak: Ryby
TYP: To nerwowe choleryczki o dużej
pobudliwości. Byle co je płoszy, wszystko je
porusza. Mają chwiejne charaktery, łatwo się zniechęcające, a więc
bardzo wrażliwe na niepowodzenia. Rodzice powinni hamować ich kaprysy i
uczyć je sztuki panowania nad sobą.
PSYCHIKA: Mają wiele uroku, to
"kobiety-dzieci, które mężczyźni pragną ochraniać. Gdy życie staje
się zbyt trudne dla ich nadmiernej wrażliwości, zamykają się w swym wewnętrznym
światku. Od dzieciństwa trzeba je uczyć stawiania życiu czoło, odważnego
wypowiadania się i nie uciekania przed niebezpieczeństwem.
WOLA: Bardzo zmienna. Poranny
entuzjazm przeradza się w wieczorne zniechęcenie. Należy wpoić im zasadę:
"Co zaczęłaś musisz skończyć".
POBUDLIWOŚĆ: O wiele za duża,
graniczy z nerwicowością.
ZDOLNOŚĆ REAKCJI: Są to
kobiety o nieprzewidywalnych, błyskawicznych reakcjach, jak u pstrąga.
Kiedy indziej zaś biernie przyjmują wydarzenia.
AKTYWNOŚĆ: Raczej słaba.
Interesuje je wszy s t o, co dotyczy życia, a więc
pediatria, ginekologia, przedszkola, reedukacja. Zazwyczaj są, dobrymi matki,
czułymi i oddanymi rodzicami, które jednak nie mają dosyć charakteru, by
walczyć z urwisami.
INTUICJA: Mają jej prawie za dużo.
Chromą się w tajemny świat "znaków" i przepowiedni. Nie powinny
przywiązywać zbyt dużej wagi do horoskopów.
INTELIGENCJA: Są inteligentne,
ale tak szybko mówią i działają, że zdarza im się popełniać kolosalne
gafy. Mają słabą pamięć, przez co zapominają o wielu rzeczach - poczynając
od parasola, a kończąc na mężu!
UCZUCIOWOŚĆ: Są bardzo czułe,
gdy mają poczucie bezpieczeństwa, ale chowają się pod skałę, jak pstrąg,
gdy tylko pojawi się nieznajomy. W ich pełnych czułości oczach można
wyczytać jednocześnie obietnicę wielkiej miłości i pragnienie
zachowania spokojnego trybu życia.
MORALNOŚĆ: Nie należy mnożyć
zakazów, gdyż mogłyby one całkowicie przytłoczyć ten kruchy charakter,
wymagający miłości i zrozumienia.
ZDROWIE: Trochę chwiejne. W
tych wahaniach dużą rolę odgrywa stan psychiczny. Słabe punkty: jelita i
narządy rodne.
ZMYSŁOWOŚĆ: Samo to słowo je
przeraża! Nie znają i nie chcą znać swych pragnień. Często wyrzucają
sobie słabość i nieśmiałość, które prowadzą je do życia z partnerami
bardzo dalekimi od ideału. Ale czy one same wiedzą, jaki jest ich ideał?
DYNAMIZM: Składa się z marzeń,
nieprzemyślanego entuzjazmu, nagłych onieśmieleń.
Odkładają na pojutrze to, co miały zrobić wczoraj. Drżą na dźwięk
telefonu, gdyż obiecały zrobić dziesięć rzeczy, o których teraz nie
chcą słyszeć.
TOWARZYSKOŚĆ: Potrzebują miłości
i nie znoszą samotności. Bardzo ulegają wpływom i nieraz dostosowują swój
tryb życia do tych, których kochają. Są bardzo przywiązane do rodziny i
przyjaciół.
PODSUMOWANIE: To urocze kobiety,
pełne magnetyzmu. Niełatwo w całej rozciągłości poznać ich psychikę,
gdyż wszystko u nich tak szybko się zmienia!
Miła O. A możesz też wysłać DOROTĘ , ANNĘ i GENOWEFĘ ??? Byłybyśmy z Alulą bardzo wdzięczne Pozdrawiamy obie...