W tym miejscu będę publikuję wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi

Dobrego czytania.

 


umermagda@o2.pl 


STYCZEŃ 2004r.

11

ODEZWA DO PISZĄCYCH

UWAGA! UWAGA!
 
Ktoś mi znowu wysłał jakieś "za duże" zdjęcia i zablokował skrzynkę na trzy dni!W związku z tym musiałam skasować całą korespondencję z tych dni,za co bardzo przepraszam-Magda U

 

Droga Pani Magdo!!! na poczatku garsc pozdrowien od Tomka i Leszka z

Krakowa

 wlasnie odkrylismy Pani stronke strasznie nam sie spodobala , a Leszek

 od razu zapragnal podziekowac za wszystkie piosenki , ktore Pani

 spiewa i czeka  na nastepne, a Tomek zas chcial zapytac czy bylaby szansa by Pani

wystapilaw ?Krakowie z recitalem na przyklad na Galicyjskim wieczorze z

 piosenk jako s gosc Lidki Jazgar?oczywiscie ze bardzo przezylismy smierc Pana

Czeslawa Niemena bedzie nam bardzo go brakowalo, ale wierzymy ze po

 tamtej stronie lustra sie kiedys wszyscy spotkamy. Caluski:)))sniezny

 Krakow jest bardzo piekny Tomek i Leszek

 

Tomku i Leszku z pięknego Krakowa!

Jak ja wam zazdroszczę tej wiary!U mnie wątpliwość za wątpliwością, niestety...Bardzo serdecznie pozdrawiam MU

 

Dzień dobry!!
         Anula!!!!weż się w garść napisz coś radosnego,przecież jestes za Młoda ,powinnaś się cieszyć życiem,brać go garściami.Zaufaj mi!!.Bużka :):)
     no to tyle do Anuli:)
  a co u mnie??.Jakoś żyję.Czytam ,słucham Pani płyt-poprawiają mi nastrój:):).Dziękuję!!.Za niedługo jadę na narty.Mam nadzieję ,że będzie dobrze.A póżniej do szkoły.Próbuję sie nie dać chandrze ale ..ciiii!!miało być radośnie:)
    Ania z Myślenic
kłaniam się do ziemii!!
ps.:a co ze stroną www KJ.Boginii pisała ,że za niedługo nowa strona,a tu niedługo minęło.:):).Ale u KJ wszystko dobrze???.
Jestem zmartwiona!!!Bo wchodze na www i NIC.Wiem ,że ma być nowa ale ja tak głupio ciągle wpisuję www.krystynajanda.com
 z utęsknieniem ,że coś znajdę.
A z M!
 
1.To zacznij wypisywać:krystynajanda.net.Za jakiś czas.
2.KJ jak zwykle gra, reżyseruje,dyryguje, organizuje i jest naładowana energią , ktora wystarczyłaby na przeżycie zimy kilku tysiącom ludzi bez energii...Za chwilę będzie jeździć na nartach z moim męzem...miedzy innymi oczywiście.
3.Nie wywoluj chandry z lasu.Ma być RADOŚNIE.MU

 

W temacie psychoz jeszcze się gubię ale za to nerwice wykute na blachę i w poniedziałek swobodnie mogę pani doktor wyrecytować z pamięci ich przejawy, rodzaje i etapy. Na psychozy dzisiaj przyjdzie czas.

A to miał być naprawdę list mandarynkowy - optymistyczny, taki, że się śmieję, uczę, koncentruję itp. Nie wyszło? Musze w takim razie popracować nad wyraźnym precyzowaniem myśli.

Dzisiaj jest jedna wesoła sprawa do załatwienia na forum. Nasza Bossa Pognieciona może się na chwilę dziś wyprostowała bo zdała filozofię. Nie wiem czy się zamierza pochwalić, więc w razie czego wyprzedzam bo już nie mogę tej wesołej wiadomości utrzymać za zębami.

Finisz!

Anula bez nerwicy aktualnie.

Anulo bez nerwicy!

Chociaz jakiś czas jej nie miej ...

A 29 stycznia otwiera się(uroczyście)nowa szkoła jogi=Chałubińskiego 8 , w Warszawie oczywiście.Niedlugo szczegóły! Pozdrów pogniecioną!MU p.s wysylam ci znajomy widok z okna.

 

 

10

Wiadomośc dla pani Beaty z Poznania

Uwaga!!! Pani Beata Kornatowska z Poznania!!!!

 
 Mistrz prosił przekazać,że bardzo podobał mu się list od pani, i że serdecznie dziękuje!!!MU

 

Kochana Pani Magdo!

Piszę bo chciałabym nawiązać do niedawnego listu Pani Agnieszki, która

przeprowadziła się nad morze, jak udało mi się z niego wyczytać. Chciałam przekazać przez Pani stronę fakt mojej zazdrości małej i zrozumienia jednocześnie. W moim życiu też bardzo wazną rolę odgrywa morze i podobnie jak Pani, Pani Magdo nie bardzo mogę jeździć w góry, choć bym bardzo chciała poznać i tamte tereny. W każdym razie nie zmartwiłabym się, gdyby moje przyszłe życie ułożyło się tak, żebym mogła się wynieść z tej jakby nie patrzeć kochanej, ale zaganianej Warszawy właśnie tam - nad morze. Dobrze jest mieć kilka minut na plażę, naprawdę zazdroszczę!

 To tyle na razie

 Pozdrawiam wszystkich

Kaśka per skandynawska

 Skandynawska!

Niech żyje morze! I slonce!I Kasia skandynawska!Zazdrość pani Agnieszce,ale nie za bardzo, bo to niszczy...MU

 

Dzień dobry Pani Magdo! Pierwszy raz piszę, ale zaglądam systematycznie. Podziwiam ten KLIMAT, który tu panuje tak naprawdę bez względu na porę roku - zmienia się częściej, szybciej...

Piszę w sprawie Pani K.Jandy... od kilkunastu dni na Jej stronie nie pojawiło się ani jedno słowo... Czy coś się stało??? Nie pytam z ciekawości,chciałabym wiedzieć tylko, czy wszystko jest OK?
Jeśli ten list naruszy zasady ogólnie pojmowane za kulturalne - PRZEPRASZAM!!! 
kawiarenka
Pani Malgosiu!
 
To wszystko jest skomplikowane bardziej niż wyglądało na początku.Mam nadzieję,że zaraz sie wyjaśni, tylko nie wiem ile będzie trwalo to zaraz...Pozdrawiam MU

 

Niestety Melka odeszła dzisiaj rano...jestem totalnie załamana i

 zapłakana...jola

 Załamana!

Daj czasowi czas.Ale to straszne.MU

 

radosna mandarynka

 Śmiałam się ostatnio jak głupia rzucając do celu mandarynkami...(...)I było wesoło... zero smutku w danej sekundzie.
     Teraz mina mi nieco zrzedła jak zobaczyłam listę lektur na środowy egzamin.Nie jest dobrze! Teorie socjalizacji wg Tilmana to jeszcze dla mnie nieodkryte przestrzenie, ale lada chwila udam się w odpowiednie miejsce i zdobędę właściwą wiedzę. Ostatnimi czasy czytelnie to sprzyjające mi środowisko. Gdybym tylko jeszcze umiała skupić się na tym co muszę...a tu Guliwer kusi. Ale patrząc z perspektywy całego roku, to nadrabiam, gonię i staram się ile sił, żeby coś się udało jednak zdać teraz. Ostatnimi nitkami rozsądku przyszywam się do krzesła i wpajam niezbędne definicje, koncepcje, podział psychoz itp itd.

Anula- niewielka osoba o niezbyt wesołym usposobieniu z tendencjami do popadania i uciekania. Dzieli się ona na a) anulę w swetrze b) anule pod kocem c) anulę samą, d) anulę z kimś. Anula w swetrze dzieli się na........

psO. Znowu Ktoś od nas odszedł...co za czas.

 

 Niewielka!

Postudiuj szczególnie uważnie podzial psychoz. Zaczynam się o ciebie martwic poważnie. W tym liście tylko tytuł jest radosny. Ratunkuuuuuuuuu.Ja już ginę od tych waszych smutków MU

 

 Droga MU,
 Przepisałam tekst tej piosenki. Wysyłam i pozdrawiam ciepło ze
śnieżycą za
oknem.J

Za kluczem czapli

  Napisać do ciebie już dzisiaj nie zdążę

Dopiero, gdy zbudzę się rano

Dobranoc mój książę,

Dobranoc mój książę,

Dobranoc

Dobranoc

 

Znów z niepokojem patrzysz w niebo

Szybuje wzrok za kluczem czapli

Powietrze ma przeciwny obrót

Na słojach chmur tajemne znaki

 

Wyczytam tam twój rychły powrót

Wyczytasz tam mój rychły powrót

 

Zakochać się w tobie już dzisiaj nie zdążę

Dopiero, gdy zbudzę się rano

Dobranoc mój książę,

Dobranoc mój książę,

Dobranoc

Dobranoc

 

Znów z niepokojem patrzysz w niebo

Szybuje wzrok za kluczem czapli

Powietrze ma przeciwny obrót

Na słojach chmur tajemne znaki

 

Wyczytam tam twój rychły powrót

Wyczytasz tam mój rychły powrót

 

Pożegnać się z tobą już dzisiaj nie zdążę

Dopiero, gdy zbudzę się rano

Dobranoc mój książę,

Dobranoc mój książę,

Dobranoc

Dobranoc

Dobranoc

  J!

Dziękujemy z Dorotką i bardzo gorąco pozdrawiamy!.MU

 

 

9

dzień dobry potrzebuje tekst piosenki "Za kluczen czapli" . Wystawiamy bowiem sztukę poświęconą pani Osieckiej i ja śpiewam wokal męski który to w wspaniałym wykonaniu przedstawił pan Seweryn.......

  prosze o odpowiedz z góry dziękuję......Lukasz Kowalski
 
Panie Łukaszu!
 
Wydaje mi sie,że tutaj gdzies jest ten tekst wydrukowany...Dorotka -czy ja mam rację,że mi sie tak wydaje?Pomóż panu Lukaszowi, bo jak czytamy , sprawa jest pilna!Pozdrawiam i powodzenia.MU

No nie ma niestety... trzeba by przepisać i tu są dwie możliwości: albo ja to zrobię i Panu wyślę albo Pan i wyśle nam tu na stronę... Proszę dać znać czy ma Pan to nagranie jak nie to postaram się w niedługim czasie go spisać i tu zamieścić pozdrawiam Dorota

Dużo weselej nie będzie, ale zawsze trochę inaczej!!!
 
Chwile poruszone  to autorska płyta  Jarka Kordaczuka. Osiem kompozycji wyśpiewanych Basią Raduszkiewicz, część z nich zakontrabasionych Stanisławem Smólką, oflecionych Joanną Maldis, zobojowanych Eduardem Wesly, zaskrzypionych Aureliuszem Golińskim, oaltówkowanych Dymitrem Olszewskim, zagitarowanych Pawłem Stankiewiczem i zawiolonczelowanych Jarosławem Thiel. A jedna z nich została silnie podparta zespołem wokalnym Marka Gondeckiego. Dzieło zostało oprawione graficznie przez Adama Smoczyńskiego (gdy płytę odtwarzamy w komputerze to możemy obejrzeć jego film na temat).
Całość zrealizował sam autor.
 
Rzecz jest szczególnie cenna dla ludzi wrażliwych na kunsztownie ułożone (bądź ze smakiem rozrzucone) dźwięki. Ale i dla wielbicieli słowa znajdzie się to i owo. Chociaż Pan Kordaczuk słów napisał znacznie mniej niż nutek, to Pani Raduszkiewicz wydobyła z każdego słowa to co należało wydobyć.
 
Kiedy? Co? I za ile? można dowiedzieć się na stronie
 
http://www.chwileporuszone.pl
 
Daczego weselej nie będzie? Ponieważ rzecz jest o życiu... a Twórcom (zwłaszcza młodym) chwil pogodnych poruszanie rzadziej podchodzi pod pióro.
 
AU
 
Dziekujemy!Zamieszczamy, chociaz wolelibysmy,żeby "podchodziło"...MU

 

Pani Magdo,
zarówno kutry jak i łabędzie były rzeczywiście z Orłowa. Cybulskiego oglądałem na kanale Kino Polska, który polecam wszystkim miłośnikom polskiego filmu. A dzisiaj, po długim  tygodniu, jadę do mojej Ukochanej, czyli KMŻ. Mam dla niej małą, piszcząco- mrucząco- puchatą kuleczkę.(...) Jeszcze tylko pięć godzin, krótka wizyta w Oliwie, a potem kierunek- Malbork.
Życzę jeszcze wszystkim prawdziwej, siarczystej zimy, skrzypiącej śniegiem pod stopami, zamiast tej ostatniej schizofrenii pogodowej, jesienno- wiosennej.
 
Marcin
 
Panie Marcinie!
1.Już obejrzałam na tym kanale "Gorączkę "Agnieszki Holland.Nic sie nie zestarzał;nie tylko dlatego,że temat ponadczasowy...Świetnie zrobione i zagrane!
 
2.Ja dzisiaj wracałam ze Szczecina inter-city.Zdążyłam przed śnieżycą.Ale pogoda stalowo-bura NIE DO WYTRZYMANIA.A w Szczecinie była wiosenna pogoda i slonce!!!Tylko że tam dowiedziałam się o śmierci Niemena...Niby od dawna wiedziałam , że umiera,a jednak coś okropnego,że to już nieodwołalnie sie stało.
3.No i pana życzenia się spelniły,bo po południu zrobiło się bialo .
4.Juz wiem,że pan dowiózł tego psa i wiem ile radości bylo z tego powodu...Pozdrawiam MU

 kawałek slonecznego  szczecińskiego platana dla pana Marcina

Wróciłam z Rzeszowa szczęśliwa (zaliczenie do przodu), włączyłam komputer i moje szczęście przygasło. Zobaczyłam napis: "Wczoraj wieczorem w Warszawie zmarł Czesław Niemen." Coś mnie ścisnęło w gardle i oczy zrobiły sie wilgotne... Siedziałam tak przez jakiś czas i gapiłam sie w tą notatkę nie mogąc uwierzyć, że to już koniec... że nigdy już nie zaśpiewa "WSPOMNIENIE", "DZIWNY JEST TEN ŚWIAT" czy "POD PAPUGAMI"... że nigdy już nie nie wypije porannej kawy i nie pomyśli "jaki piękny dzisiaj dzień"...

" JA NIE CHCE SPAĆ, JA NIE CHCE UMIERAĆ..."

Siedząc w ciemnym pokoju i słuchając jego piosenek proszę Was nie pozwólmy Mu zasnąć, nie pozwólmy umrzeć, bo dopóki o Nim pamiętamy On bedzie żył w nas...

ania

PS. Nie zapominajmy również o innych osobach, których już z nami nie ma, a które wniosły w nasze życie promyk (lub całe słońce) nadziei na lepsze jutro...

Aniu !

Ja nie zapominam.MU

 

Dzisiaj obudziłam sie z uczuciem przygnębienia. Jakoś tak mnie dopadło. Jeszcze ,przed wyjazdem, weszłam na Pani stronę i zobaczyłam mój liścik. Nie przypuszczałam, że tak szybko dostanę odpowiedź. Dziękuję. Od razu poczułam sie lepiej. Mnie sie wydaje, że bycie pogodna osobą jednak Pani wychodzi. Wystarczy przeczytać kilka odpowiedzi na listy pisane do Pani. Prawda, że Tarnów jest ładnym miastem... Zapraszam serdecznie Panią ponownie i wszystkich odwiedzających tę stronę. Teraz uciekam, bo pociąg do Rzeszowa nie będzie czekał. Wielki buziak :* ania

Aniu !

I tak sobie jeździmy do tych różnych miast mając nadzieję (przynajmniej ja),że w ten sposób ta zima szybciej minie...PozdrawiamMU

(...)Dziś w czytelni tyle zrobiłam naukowych notatek, że CAŁY jeden zielony nabój do pióra zużyłam. A dowiedziałam się takich ciekawych rzeczy : Samodzielność : motywacja działaniowa do podejmowania własnych decyzji przy rozwiązywaniu problemów życiowych. Procesem dochodzenia do tej mistrzowskiej cechy jest:

a) Zdolność określenia własnych celów życiowych ( - 100)

b) Zdolność wyznaczenia nowych dróg realizacji powyższych celów (-100)

c) Przekonanie o słuszności podjętego działania. (-101)

Ciemno to widzę, oj ciemno.

Ciemno wszędzie, głucho wszędzie samodzielności póki co nie będzie. Ale przyjdzie czas i przyjdzie godzina, że odżyje dziewczyna W punkcie a. Cele określi W punkcie b. drogę znajdzie W punkcie c. Słuszność zobaczy No dość tej rozpaczy!

Anula. Przekładajka o dwudziesto dwu letniej samodzielności = -100

Ps. O egzaminie i jego rezultacie poinformuje, ale we wrześniu. Melepeta mnie dziś oświeciła, że w związku z tym, iż studencki dokument jest rozliczany we wrześniu mogę się spokojnie z panią doktor umówić na egzamin w dogodnym dla mnie terminie i nie powinno być problemów, a że nasz wydział słynie z miłych i sympatycznych wykładowców, którzy z całego serca pomagają studentom i studentkom to może się uda.

Kobieto, ktora zdajesz we wrześniu!

Żeby juz przyszedł ten czas kiedy odżyjesz...Nie znoszę tego ciemnego widzenia w wieku 22 lat...A juz miałam nadzieję,że będzie jakos pogodniej na tej stronie... A nie wpadłaś na pomysl,żeby (dla poprawienia nastroju )obejrzeć skoki Adama Malysza w niedzielę? Ja wpadłam!Jakie to bylo mile popołudnie NA CHWILĘ , dzięki temu.A ta chwila daje siłe na przeżywanie następnych chwil...MU

Kochana Pani Magdo,

 MMŻ zrobił mi niespodziankę urodzinową (właściwie przed bo ur. mam

 dopiero 13 lutego) i przywiózł mi wczoraj wieczorem malutką, milutką

 Melke. Jest czarna w białe łaty, puszysta i ma ok. 7 tygodni. Hesia

 przyjęła ją raczej ciepło jak na swoje możliwości. Dzielnie daje się

 jej podgryzać, bawi się z małą i ma dużo cierpliwości do nowego

 członka rodziny. A ja to skakałam pod sufit z radości!!! Za to noc

 zarwana, budziła się tysiąc razy, na siusiu, kupke, bądź od tak po

 prostu, bo właśnie miała ochotę się pobawić. Mam nadzieję, że

>dzisiejsza noc będzie spokojniejsza, bo w niedziele mam ważny egazmin.

 Proszę trzymać kciuki. - Kobieta kompletnie niewyspana i całkowicie

 szczęśliwa!

 ps. pierwsze zdjęcia Melki lada dzień...

 Niewyspana!

MTŻjuż mi o tym napisał.Cos mi wygląda ta panna Melania na wasze pierwsze wspólne dziecko... Pozdrowienia dla Hesi MU

 

Matko! Co tu się dzieje na wirtalnej!!! Trwa prawdziwa wojna o to czy Kj zrobiła dobrze grając w reklamie czy źle. Jednak zdecydowana większość jest przeciwko. Co się stało to się już nie odstanie. Miło sobie po dzienniku popatrzeć przez chwilę na Kj, ale… Nie mam prawa nikogo oceniać i nie będę tego robić…. ja też jestem na NIE. Przykro mi…

Pozdrawiam i przepraszam, że do Pani uderzam z refleksjami na ten temat

Olga

 

O!

To chyba rzeczywiście nie jest najlepszy adres...Nie uderzaj...Tym bardziej,że ja nie widziałam tej reklamy i Krysia nic mi o jej nagraniu nie mowiła.MU

Dzień dobry Pani Magdo...

Kolejne odejście Kogoś tak ważnego, tak wspaniałego...

Znowu Bóg KOGOŚ tam potrzebował....

Naprawdę "dziwny jest ten świat"....

całuję...

Kamila

K!

Ale on jest taki dziwny juz od milionow lat.I w tej dziedzinie nic sie nie zmieni.Niestety.MU

 

Pozdrowienia znad intensywnej czekolady i pysznej tarty

 kajmakowej......

Oczywiscie miedzy Starym a Nowym Miastem. *wloczykij*

 

Włoczykiju!

Jasne że tak trzeba.Strych może poczekać.I jak tam ładnie, prawda?MU

 

8

Witam po raz pierwszy list tak naprawde skierowany jest do obu Pan, tzn Do Pani Magdy i Pani Doroty. Zagladam na strone czesto, bo MU to taki dobry duch... o Pani Dorocie nigdy wczesniej nie slyszalam, ot tak zapamietalam nazwisko kojarzac je jako nazwisko autorki strony MU. Wczoraj widzialam w warszawskim Teatrze na Woli "Ulice Szarlatanow" ... i juz po, na spokojnie cos mnie tknelo, ze ta mala istota z glosem co przeszywa dusze,ze az ciarki na plecach wywoluje i lzy wzruszenia w kącikach oczu , to wlasnie Pani Dorota!!!!Chyle czolo, dawno nikt nie zrobil na mnie takiego wrazenia !! Skad takie malej istocie tyle wszystkiego?!?! A MU, ktorej autograf zdobyty lat temu wiele do dzis w portfelu nosze jako taki moj talizman - cieple mysli przesylam i klaniam sie nisko... bom oddana fanka (strasznie tego slowa nie lubie ale coz) jestem odkad siega pamieci ;-)

Ucalowania,

A.

 A!

W tej małej istocie tyle wszystkiego stąd (między innymi) , że sporo w życiu przeżyła ...mimo mlodości.I nie lubi o tym opowiadać. A GDZIES TO SIE Z NIEJ MUSI WYDOSTAC NA ZEWNĄTRZ. 2.Niech pani jej przypomina od czasu do czasu,że to co robi jest wiele warte;ona ciągle ma wątpliwości.Ode mnie jest link na jej stronę,ktora sama sobie zrobiła! Pozdrawiam serdecznie i wysyłam DO z kotem Pelagią.Jeszcze przed sukcesami w Chicago!MU

 Pelagii po powrocie prawie nie poznałam tak urosła. Swoje mieszkanie za to poznałam...dziewczynki dobrze się nim opiekowały. No kotami też skoro tak przytyły że wyglądały jak nie moje... Szarlatani to było dla mnie wczoraj nie lada wyzwanie zmiana szerokości geograficznej mi nie służyła - dwa razy nawet podczas spektaklu zasnęłam, ale mam nadzieję, że nie było tego widać... Dziękuję za  dobre słowa. Pozdrawiam Dorota

 

List na zamówienie
Ponieważ Pani wyrażała takie życzenie, to proszę uprzejmie. List z gatunku nie-mam-pojęcia-skąd-mi-się-to-bierze-ale-sie-z-nikim-nie-zamienie :)))
 
Wszystko zaczęło się pewnego wtorku. Najpierw miałam fantastyczne zajęcia z historii sztuki, na których dowiedziałam się pięknych rzeczy o micie Gorgony i maskach w ogóle. Pewnie powinnam to od dawna wiedzieć, ale ta świadomość nie przeszkodziła mi cieszyć się nowo nabytą wiedzą. Potem zakochałam sie w Szekspirze. Pierwszy raz na dorosło go czytam i pokochałam prawdziwie, szczerze i absolutnie do końca. Dlaczego? Proszę sobie poczytać początek trzeciego aktu Otella dla przykładu, jakby ktoś miał wątpliwości. Praktycznie proszę sobie poczytać cokolwiek, w którymkolwiek momencie. Jeżeli akurat skucha, wystarczy przewinąć kilka kartek a nasz drogi Pan S. poprawia się niechybnie. W oryginale daje jeszcze więcej, bo ten język jest po prostu bezapelacyjnie genialny. Zresztą, co ja się będę wygłupiać - od prawie pół tysiąclecia mówią, że ten gość był mistrzem totalnym, a tylko takie głąby jak ja tego do owego wtorku nie wiedziały. Ale już wiedzą :-).
 
Potem dostałam sześć równoczesnych ofert fantastycznych spotkań-wykładów, tak, że naraz nie dało się na więcej niż jedno. A ja z ulgą pomyślałam: "Boże! Jak to dobrze, że mam tyle do zrobienia i nigdzie iść nie mogę, bo nie muszę wybierać". I z tą myślą poszłam oddawać się działalności kompletnie nieuduchowionej i od Szekspira odległej tak jak Jokohama od Warszawy i z powrotem (teraz szczególnie klimatem). I co? I nic. Jakimś cudem praca dała mi satysfakcję a muzyka do pracy sprawiła tyle przyjemności, że praktycznie mogłabym tak aż do rana - była i smutna i wesoła, ale tak piękna, że po prostu pławiłam się w niej w radości absolutnej (służę listą w razie czego - zainteresowanych proszę o podanie w czterech wersjach, ze znaczkiem skarbowym, oczywiście). A na sam koniec dnia dostałam w poczcie to:

Zdaniem "specjalnej korespondentki" są to dwa najlepsze portrety El Greco z 70 jakie można obejrzeć aktualnie na wystawie w MetMuseum w NY. I szczerze mówiąc do głowy mi nie przyszło, żeby się martwić, że nie zobaczę pozostałych 68, bo te dwa są tak.... No właśnie. Po prostu są.
 
I proszę mi wierzyć lub nie, od tego wtorku wszystko toczy się, cytując Gogola, jak by nijak inaczej wprost nie było można. Każda góra i każdy dół mają swoje miejsce i czas. I mijają. I przychodzą nowe. I tak jest dobrze. I tak ma być.
 
I każdy komu smutno i źle niech spróbuje mnie przekonać, że te wszystkie wyżej opisane WIELKIE WYDARZENIA mają w dłuższej perspektywie jakiekolwiek znaczenie. I że podobne rzeczy nie mogą sie przydarzyć i im. Jak mawia Shirley: świat może być i mój. Świat może być i wasz!
 
LUDZIE! UDANEGO ŻYCIA!!!!
 
Pozdrawiam serdecznie,
(Leniw)A./
 
P.S. List oparty na wydarzeniach autentycznych a wszelka zbieżność z osobami prawdziwymi zupełnie nieprzypadkowa. To tak, jakby komus przyszło do głowy, że coś zmyśliłam albo podrasowałam. A tak w ogóle, to bez Pani piosenek świat byłby zdecydowanie gorszy. Bo choc smutne są tak piękne, że to wypełnia od środka w sposób, dzięki któremu fajnie się żyje. I nie fajniej, tylko fajnie. Dziękuję bardziej niż się da.
 
Leniwa!!!!!!!!!!!
 
Jeden taki list w tygodniu i cały nasz zestaw "biadolących" wyjdzie na prostą.No a już ten El Greco na deser...mistrzostwo świata!
Dziękuję najpiękniej jak umiem.Magda U
 

Kochana Pani Magdo!

 
      Co do dobrego działania szkoły- wszystko poza historią. Z fizyką trochę lepiej- wartości opisujące ruch obrotowy bryły sztywnej przestały brzmieć jak język japoński. W najlepszym wypadku na pierwsze półrocze pierwszej klasy liceum średnia 5,0... I FERIE!!!. Ale dzisiaj jeszcze mnie czeka cesarstwo Karola Wielkiego i podboje Arabów i coś tam jeszcze... Dlatego przepiszę wiersz- znany, ale piękny. Dla wszystkich, którzy są "na zakręcie"...
 
Ks. Jan Twardowski
"Kiedy mówisz"
 
Nie płacz w liście
nie pisz, że los ciebie kopnął
nie ma sytuacji na ziemi bez wyjścia
kiedy Bóg drzwi zamyka- to otwiera okno
odetchnij popatrz
spadają z obłoków
małe wielkie nieszczęścia potrzebne do szczęścia
a od zwykłych rzeczy naucz się spokoju
i zapomnij że jesteś gdy mówisz że kochasz
 
"nie płacz w liście"- to trochę do mnie, czyż nie???
A co do prezentacji- nie czyjejś, ale o kimś! O Pani- czyli zdjęcia, trochę biografii, fragmenty piosenek. Oczywiście zeskanuję autograf!!!
Pozdrawiam bardzo serdecznie.
Ola C
 
Olu C!
 
Trochę do ciebie...było...i do paru innych...Ale ten list jest pełen najlepszej energii.Twojej i cudownego  księdza Jana .
Wszyscy już czekają na ferie!Pozdrawia Uśmiechnięta MU
p.s.możesz sobie zeskanować co chcesz.
 

Dzień dobry Pani Magdo, bardzo jakoś mi dobrze się robi na duchu jak o Pani myślę :-) Już niedługo ferie, a  wtedy jadę w moje kochane, ukochane, zakochane tatry do Stasikówki koło Zakopanego ,między Poroninem a Bukowiną. Jest tam CUDOWNIE. Pani Magdo polecam Tatry, bo wszystko blednie przed nimi - wszystkie problemy :-) Pozdrawiam Panią SERDECZNIE :-  )
 
                        Piotrek Osak z Rembertowa z Warszawy :-)
 

P O z R z W!
Ja mam problem z górami.Uwielbiam na nie patrzeć, ale źle się w nich czuję...tzn trudniej mi oddychać.A juz o wysokich górach to mowy nie ma.Dlatego moja rodzina,ktora uwielbia góry i narty ,jeździ tam co roku beze mnie.
Ja tylko sobie wyjeżdzam na kilka dni  na spacery do Doliny Białego,Strążyskiej, Kościeliskiej i Chocholowskiej.Bo spacerować uwielbiam!
W tym roku także mam zamiar tam być.W lutym,jak moi wrócą z wysokich gór.

Pozdrawiam serdecznie;może zrobię sobie wycieczkę do Stasikówki;Bukowinę także bardzo lubię!MU

 

cieplo jest w nas, tylko troszke trzeba odslonic szalik, by sie nim podzielic.

Dziekuje, ze Pani jest. Na Pani piosenkach uczylam sie wrazliwosci i poezji.
J.G.
 
J.G.!
 
Jaki ja mam dzisiaj jasny dzień! Same słoneczne listy!Co prawda na własną prośbę,ale i tak bardzo cieszą.Dziękuję! MU
 

"Bo zielony to taki cudny kolor,a próżno go dziś wypatrywać.Zielony jest piękny nawet wtedy ,gdy tylko brzmi a nie jest".

   --------Panie Tomku -to piękne ,prawdziwe zdanie .Widać ,że napisał to poeta:)
      Zieloność.Każdy potrzebuje tej zieloności.W zimie jej najbardziej brak.Ja tę Zieloność odnajduję na tej stronie,w odpowiedziach Pani Magdy Umer.A Pani MU ma takie przepiękne zielone serduszko ,które zawsze nosi przy sobie:):)...
           

Przesyłam dla Pani -wiersz .Moja Mama Panią pozdrawia a ja się serdecznie kłaniam

                               

Zielony, więc jest

Jesteś... nie jesteś...
wierzyć w ciebie czy wątpić
z czego byś nie był -
    albo gdybyś nawet
        z niczego był
           - - zielonyś -
           od księżycowej glazury
           pejzazu zimowy

           po prostu fajans
           trochę zamieszkały
           i zimny - -
           z ornamentami drzew i mgły
           na brzegu
A gdy nic nie wiem o tobie
ani o robaku mikropustki
     który cię gryzie
ani o nazwaniu cię śniegiem
           krańcem miasteczka
           spodem
           miesięcznej nocy

możesz mi zagrać
najpiękniejszą część niepokoju
       Miron Białoszewski
           Zielona Ania z Myślenic 
 
Zielona !
 Kłaniaj się mamie!Dziękuję!
Twój ostatni list zapoczątkował dzisiejszą radosną serię!!!!MU

 

: Dziekuje

  http://www.przyjaciele.org/pomoc/forum.php?akcja=pokaz&id=73578 to forum troche straszne, ale skupia ludzi wrazliwych i pogubionych. Dzis tam wkleilam tekst Pani piosenki. Poruszyl nas " w dobra strone". Dziekuje. Nie umiem napisac na razie wiecej. Pozdrawiam Serdecznie

 Koncowka Depresji

 Koncówko!

Jasne ze na razie nie umiesz.Ale za chwile...czekam.

Troche sie boje zajrzec na te strone,ale moze przestane sie bac... MU p.s.I pomyslec ,ze to wszystko przez te nieodpowiedzialna serotonine...

 

Droga MU,

Nie znam tytułu tego filmu, bo nie widziałam od początku, ale wydaje

 mi się, że dali to z cyklu "To jest temat". Na pewno jeszcze powtórzą.

 Jak znów na to trafię - to nagram. Uśmiecham się do pani jasno, bo z

dobrą muzyką w tle nie jest źle! (Mam na myśli jazz). J.

 

 ps. Naprawdę to był pierwszy taki list, to było aż tak źle... Tak czy

 siak dziękuję za wsparcie, bo bez niego nie było by tak różowo. Dużo

 tu chyba także pomaga, żelazo. Oprócz wszystkich magnezów i serii

 witamin B, to ono również jest odpowiedzialne za nasz nastrój. Jeszcze

 chwila i zupełnie stanę na nogi (może nawet pobiegam), a w kolorowych

 skarpetach zawsze łatwiej.

 

Kobieto z Malborka !

1.Nagraj!

2.Żelazo -podstawa!Jedna mądra pani doktor z Wrocławia opowiadała mi kiedyś,że zglaszały sie do niej tlumy z depresją(to znaczy taka byla ich diagnoza)-a im po prostu brakowało żelaza ...może ty należysz do tej szczęsliwej grupy niegroźnie chorującej...Oby MU p.s.kolorowymi skarpetkami także poprawiam sobie często samopoczucie.Zdecydowanie mala rzecz a cieszy.

 

Kochana MU,

zazdroszczę wspaniałego profesora od logiki :) Ja od rana uczę się historii...Na szczęście już mi niewiele zostało!!! U mnie zaliczenia rygorowe to po prostu kolokwia w sesji z tych przedmiotów, z których wystawiane są oceny. Pozdrawiam bardzo cieplutko i uciekam do książek. P.S. Wysyłam Pani wakacyjne zdjęcie Majki i Dastina.

Magda K.

Magdo K od Majki I dastina!

Takie same dwa psy miala kiedyś nasza slynna KJ.Nazywały się Dolar i Bożena.Może gdzies znajdę w archiwum to wyślę.Psów nigdy nie jest za dużo...MU

Witam Pani Magdo.

Usiadłam wygodnie w fotelu, z gorącą herbatą z miodem, i zaczęłam czytać (po raz pierwszy) listy pisane do Pani. Czytając je miałam wrażenie, że wszyscy jesteście jedną wielką rodziną. Tyle tu ciepła. Kiedy spotkałam Panią po raz pierwszy, a było to na TALII w Tarnowie w 1999 albo 2000, nie wydała mi sie Pani pogodną osobą. Jak to pozory mylą. Później zaczęłm "obserwować" Panią na koncertach, w wywiadach i bardzo szybko (choc to do mnie niepodobne) zmieniłam zdanie. Jest Pani ciepłą, pogodną i delikatna osobą. Dla każdego ma Pani jakies miłe słowo. Tak trzymać. Ludziom potrzebne są takie "dobre duchy" aby mogli pielęgnować w sobie te wszystkie pozytywne cechy, które posiadają. Nie rodzimy się źli tylko czasami zapominamy, że potrafimy być dobrzy. Tak w ogóle to napisałam do Pani, ponieważ chciałam sie dowiedzieć gdzie znajduje sie grób Agnieszki Osieckiej. Jak będę w Warszawie chciałabym Jej podziękować. Od Niej wszystko sie zaczęło... Całuję gorąco. ania

Pani Aniu!

1.Na Powązkach-kwatera 284 B.

2.Ja nie jestem pogodną osobą. Staram sie nią być...tylko czasem mi to nie bardzo wychodzi...Na przykład na Talii w Tarnowie(jakie ladne miasto!)w 1999 albo 2000(sama nie pamietam kiedy tam byłam) moglo byc ze mna kiepsko... Pozdrawiam serdecznieMU

 

4:19..... STOP

MU!!

* jak tylko przyjdzie mi do głowy taka myśl od której można zwariować ze szczęścia albo co najmniej nabić sobie guza od skakania z radości pod najwyższy sufit to przysięgam, że natychmiast o tym dłuuuuugo i wielkimi literami. STOP

* w sprawie strychu napisałam jakiś czas temu do urzędu odpowiedzialnego za te nawet najbardziej ponure i opuszczone, ale na razie perspektyw brak...... poza tym obawiają się, że jestem nie-wy-pła-cal-na....... i słusznie..... STOP

* również popieram postulat o nie piciu gorącej czekolady na lotnisku Okęcie w Wawie, a także ostrzegam przed spożywaniem takowej na lotnisku w P-niufuuuujj!!! za to na lotnisku miasta T. w kraju pachnącym żywicą jak-NAJ-bardziej! więcej lotnisk czekoladowych nie pamiętam. STOP

* i temat z mojej strony zaniedbany ostatnio haniebnie...... GORDON S i Jego ostatnia płyta! jak wrażenia?? STOP

* dobranoc

 

pognieciona

bez odbioru.... stop

 

ps. kap..... kap.... zimnooooo....... i znów gdy nów to mgła....

ps. słońce wzejdzie dziś o 7:39......

  pognieciona!

Pognieciona!

1.Gordona S .dostałam źle przegranego od Magdy Cz.Ale  niestety, nie tylko z powodów technicznych , mnie nie zachwycił.

Słucham poprzednich plyt ,bo uzalezniłam sie od tej barwy glosu.

2.Pojutrze  rano dowiem się  dla ciebie  , jak smakuje czekolada na lotnisku w Szczecinie...Wczoraj piłam  czekoladę między Starym a Nowym Miastem- na ulicy Freta , w cudnej małej czekoladowej dziupli .( Mistrz mnie tam powiódł był , bo stalowe niebo, wiatr i deszcz nie pozwolily na spacer...)Pyszna .Z cynamonem.I do tego dwa kawałki tarty:kajmakowa i dyniowa....Przez litość nie będę dalej pisać.Bo każdy grosz musisz odkladac na strych.taki lajf.MU

 

list biadolony

  Po raz kolejny okazuje się, ze to co jest świetną wiadomością, powodem do

olbryzmiej radości w efekcie jest więszym strachem i przekonaniem -znowu tak-.... Ale jeszcze nie czas na to aby się martwić bo do dosć odległa perspektywa. Tylko, że czas leci jak szalony i niedługo się okaże to odległe wcale jest nieodległe.

 Egzamin piątkowy pod wielkim znakiem zapytania. Pouczę się dziś trochę ale

wiem, że nie pójdę. Naważyłaś sobie piwa to sama je sobie wypij. Ale ja nienawidzę piwa, odrzuca mnie. I w tym cały sens, że mimo nielubienia trzeba zatkać nos i wygulgotać. ALe jeszcze nie teraz, jeszcze chwilę.

 

 Ten program o Dorocie Terakowskiej miał tytuł:" To jest temat" , nie jestspodziewana póki co powtórka- taki dostałam list z TVP w odpowiedzi na moją rozpaczliwą prosbę o pokazanie tego dokumentu raz jeszcze. Taki lajf!(znowu)

Wczorajsza joga... Godzina pozycji stojacych i organizm się buntuje.Za to po latach ćwiczeń pokazano mi, że wszystkie tzw. stojące mozna robić przy drabinkach z podwieszeniem na psaku i troche to pomaga w utrzymaniu stabilnosci i względnej koncentracji. Ale i tak moje ulubione pozycje to te relaksacyjne + kilka wygięć do przodu.

 

 Anula biadoląca nie po raz pierwszy i zapewne nie po raz ostatni.

Kobieto, ktora ćwiczysz , chociaż organizm sie buntuje!

1.Możesz sobie trochę pobiadolić.Tyle było dzisiaj listów pogodnych ... 2.Z tym podwieszaniem na psaku(dla niewtajemniczonych wyjaśniam ,że chodzi o pasek)-to bardzo dobry pomysł.Ale potem próbuj bez,żeby zacząć pracować nad tą względną stabilnością i koncentracją ...Ja stojących też nie lubię, ale podobno one są najpotrzebniejsze. Jutro egzamin.Gdybys zdecydowala sie zdawać-daj znać jak ci poszlo.MU

Aneks do poprzedniego maila!

 Proszę o uwzględnienie w moim powyższym liście 2 paragrafów o

 następującej treści :

 &1 ANula też jest zainteresowana jakimś strychem tudzież piwnicą(może być trochę wilgotna - mojemu nosowi, zatokom nic nie jest już chyba w stanie zaszkodzić, ciemność nawet wskazana bo i tak oczy światła nie lubią) . Teraz strych jest potrzebny , ale nie na gwałt. Ustawiam się więc druga w kolejce.

 

 &2 Jak to się robi aby mieć fundament do budowania WŁASNEGO życia i świata? Bo do tej pory wszystko było budowane na piasku- taka głupia zabawa jak budowanie domów z kart. A ja chcę porządne fundamenty, może być stan surowy ale żebym wiedziala czego się trzymać i że mogę już żyć własnym ważnym życiem, w którym jest o co sobie głowę zawracać.

 

 To tyle w aneksie. Dwa paragrafy wystarczą.

 

 Niżej podpisana

 Anula

Aneksie!

Bo ja wiem wiem jak? ... Po prostu się próbuje budować jakkolwiek...a jak się nie uda ,to przypomnij sobie zakończenie "Greka Zorby' i zacznij budować po raz kolejny. Przynajmniej będzie piękna katastrofa. A tak nie będzie nic. MU

 

 

7

O zdjęciach
 
Poniedziałek, śnieg z deszczem. Kolorystyka świata: brudny biały, czarny i kilka odcieni szarosci. Ubrania jakies takie wilgotne. Ludziska wtuleni w kołnierze zasłaniają oczy parasolami. Jednym słowem - brzydko. Jak się jednak okazuje, nie jest tak źle. Właśnie przeczytałem list Ani z M. Bardzo się ucieszyłem. że mogłem zdjęciami z Prania sprawić przyjemność nie tylko Pani Magdzie. Aniu z M, dzięki że pisząc użyłaś słowa "zielonej". Bo zielony to taki cudny kolor, a próżno go dziś wypatrywać. Zielony jest piękny nawet wtedy, gdy tylko brzmi a nie jest (tak jakoś dziwnie mi sie to napisało) Tomek Sieniawski
 
Miły Panie Tomku Sieniawski!
 
Bardzo ładnie sie panu napisało o tym zielonym kolorze!Święte słowa!
Jeszcze raz serdecznie pana pozdrawiam , dziekuję i wysyłam ostatnie juz pana zdjęcie(z tych wysłanych do mnie ).Jestem na nim z moim kumem-Wojtkiem Malajkatem, z ktorym mam wspólne dziecko...Bronkę Zamachowską!Byle do wiosny!MU

Kochana Pani Magdo!!!

Powoli wychodzę na prostą... Jestem jedną z niewielu osób, na które

szkoła ma taki zbawienny wpływ... Ale dziękuję, że Pani to

przeczytała. Mam pytanie: Czy mogę zrobić o Pani prezentację na

informatykę??? Bo mamy dowolny temat, a ja bym chciała o Pani...

Pozdrawiam serdecznie... Aha, jeszcze jedno. Pani Janda jest

chwilowo poza moim zasięgiem, także proszę Ją również

pozdrowić...

Ola C

Olu!

1.Pozdrowię.Mam nadzieję,że te jej problemy za chwilę się wyjaśnią... 2.A na czym polega robienie czyjejś prezentacji bez tego kogoś? 3.Na mnie szkoła także dobrze działała.Dziwne ,ale prawdziwe.MU

 
 Dzień dobry!!
 Musi być dobry!!!
 Średnia ocen wychodzi 4,5.
 Koniec roku za 5 miesięcy.A potem Sopot!!
 Staram się patrzeć optymistycznie na świat ,na życie.
Wczoraj też byłam w Krakowie,rozglądałam się za Panią ale Pani nigdzie nie było:((.
Pięknie ,że są takie akcje jak WOŚP!!.Więcej takich  a będzie dobrze!!.Dobrze ,ze jeszcze są ludzie ,którzy chcą i nie boją się pomagać.
 Tramwajowa z Myślenic :):)
 ps.:może widziała Pani nasze sławne krakowskie szopki w Muzeum Historycznym??.
 
 
Tramwajowa!
1.Tu przed chwilą pan Tomek do ciebie napisał...
2.Jasne że pięknie !
3.Staraj się jak najusilniej(ale dziwne słowo)!!!
4.Ta średnia ocen nadzwyczajna!Brawo!
5.Nie widzialam niczego, bo nie mialam czasu.Przyjechałam tuż przed przedstawieniem , które trwało do poźnej nocy(4 godziny!).Przeszłam się po nocnym Krakowie, rano chwilę po Rynku i już z powrotem do pociągu...Ale nie żałuję tej eskapady.Śnił mi się po przedstawieniu duet Jan Frycz i Krzysztof Globisz...A tam wcale nie występowali w duecie.Boże ,co to za nadzwyczajni aktorzy!!!W ogóle mają tam niezwykle utalentowanych ludzi;to ogólnie wiadoma sprawa.
6.Zamiast szopek mignęła mi na chwilę twoja ulubiona Ania Szałapak,ale nie rozmawiałam z nią, bo gdzieś zaraz po przedstawieniu zniknęła.MU
p.s .Twoje zdjęcie kota na leżaku zaraz zamieszczę na pierwszej stronie.Żeby wszyscy się mogli usmiechnąć!

 

Witam Pani Magdo!!

Czuję się wręcz jak córka marnotrawna z powodu ciszy z mojej strony po wyemigrowaniu nad morze a w końcu obiecałam, że się czasem odezwę i chciałabym się odzywać więc obiecuje poprawę i mam nadzieje na wybaczenie z Pani strony:) Powiem szczerze, że w moim życiu wydarzyło się aż tyle,że nie wiem za bardzo od czego zacząć. Może zacznę od tego, że czuję się szczęśliwa!!!i myslę że jest wiele rzeczy, które to spowodowały. Pracuję tradycyjnie w szkole, ale coś czuję, że zaczynam szukać już innego sposobu na życie, na razie często o tym myślę i zobaczę co z tego dalej będzie.. Uczę również dorosłych niemieckiego na kursie i powiem szczerze, że czasami są bardziej komiczni niż dzieci na lekcjach:)) Co dwa tygodnie jeżdzę na studia do Warszawy i mogę spojrzeć na to miasto teraz z dystansu... To, na co z pewnością mogę ponarzekać to brak czasu i to zawsze i wszędzie, ale cieszę się, bo w końcu niech się dzieje wiecej niż mniej! Czasami chodzę na spacery nad morze, a mieszkam 15 minut od niego i wiem że to jest to co daje mi poczucie ogromnego szczęścia. Nie umiem tego wyjaśnić, ale czuję morze w sobie, zawsze czułam i teraz wiem, że znalazłam się w miejscu, które jest (może) tzw. moim miejscem na ziemi, przynajmniej teraz mam takie odczucia. Pozdrawiam Panią serdecznie i życzę dużo, dużo dobrego!!!:))) 
Agnieszka Wajs

Agnieszko!

Jasne że wybaczam.Najważniejsze ,że ci dobrze w życiu.Może to MORZE jest w życiu najważniejsze?Ja także już kilka razy dochodziłam do takiego wniosku. Trzymaj się tam !MU

 

Droga MU,

Wczoraj przypadkiem ok.godziny 12, w telewizji regionalnej trafiłam na

dokument poświęcony DT. Bardzo fajnie zmontowany, z pięknym tłem

muzycznym. Nie wiedziałam, że pani Dorota miała tyle wspólnego z

"Piwnicą poda Baranami" i cała tamtejszą atmosferą. że przyjaźniła się

z Piotrem Skrzyneckim, Zygmuntem Koniecznym i Wiesławem Dymnym i o tym

ostatnim najcieplej mówiła. Natomiast p. Konieczny wspominał p. Dorotę

z tamtych lat, kiedy pewnego dnia spotkała się z nim w kawiarnii,

pełna entuzjazmu oświadczając, że zapisała się do partii. A zaledwie

dwa lata po tym, już wlaczyła z tym systemem.

Ona sama mówiła pięknie, o sztuce pisania, o tym jak powstawały jej

ksiązki. Tak jakby

je w sobie nosiła od początku i wiedziała, że musi nam o tym napisać.

Zanim powstała książka "Tam gdzie spadają anoły" - ciągle w jej głowie

kołatało jedno zdanie - "Mamo, mamusiu zobaacz lecą anioły". Reszta to

już kwestia czasu, kwestia dopisania całej opowieści do tego zdania.

Na koniec zdradziła "teorie drugiego brzegu" - i to wzruszyło mnie

najbardziej. Mówiła, że my ludzie mamy takie tendencje ucieczki na

drugi nieznany brzeg, wierząc, że porzucając własny właśnie na tym

drugim odnajdziemy szczęście. Pani Dorota powiedziała, że ona sama

kocha swój własny brzeg, a na ten drugi tylko czasem robi wyprawy. I

myśle, że to bardzo mądre zdanie, którego trzeba się trzymać.

Pozdrawiam nostalgicznie, ale nie mniej serdecznie! W załączniku

brzeg, ten pierwszy i ten drugi...J.

J!

Bardzo chciałabym obejrzeć ten film! Nie pamiętasz, jaki miał tytuł?pozdrawiam MU p.s.Jestem z ciebie dumna .To jest twój pierwszy list bez biadolenia.Brawo.

ciemno wszędzie ....... smutno wszędzie.... dyrdymały...

 MU !!
*dziś na regulacji zachowań wpisałam się na listę obecności, zostawiłam notatki i.... czmychnęłam w-sobie-tylko-wiadomym-kierunku z „Brombą i innymi” pod pachą. Wróciłam cichutko pod koniec zajęć, dygnęłam blado i mizernie. Ile tak można?? Co ja w ogóle robię na tej uczelni?? Zapchaj dziura, która tylko niepotrzebnie zajmuje miejsce komuś, kto umiałby wytrzymać na zajęciach, czerpał to, czego tam uczą, wielkimi chochlami i to z satysfakcją. niewygodnie jest, oj niewygodnie. nie mam wrażenia, że mi coś ucieka przez palce, nie. mam świadomość, że łowię ryby pałeczkami do ryżu...... 
*muszę coś postanowić w związku z buddyjskimi medytacjami, bo podobno mogą pomóc... 

*rano szybka mieszanka mleko+cynamon+kawa+odrobina słodkiego mleka, wtulenie się w sweter i w CZ.S i wioooo ukrywać się gdzieś miedzy półkami......  
*chlapa, chlapa.... spodnie wilgotne, buty przeciekają, myśli niewesołe...... zimno..... 
*dno dno dno, ale żeby nie było zbyt monotonnie to jeszcze dodam, że beznadzieja.... 


ciemność jak stąd-dotąd albo i ciemniej

ps.0 hallooo... jakby ktoś miała niepotrzebny strych w Warszawie. Nie, nie duży; tylko taki żebym się tam zmieściła ja i moje książki. no więc jakby ktoś miał taki do oddania w dobre ręce to ja mam takie ręce... hmm... chyba nie najgorsze..... 
ps.1 czekam z niecierpliwością na nowy adres www, pozdrawiam i kibicuję serdecznie
ps.2 a ja marzę, żeby po prostu już był ten 20 czerwca...... 
ps.3 zacięłam się w windzie 

the end

 

Nieprzystosowana!!!

1.Po zacięciu się w windzie także bym pisała takie listy...

2.nowy www. KJ zbliża się wielkim krokami.

3.Strych mam tylko jeden.I to nie w Warszawie.Ale może ktoś?Who knows?

4.Trzymaj się,chociaż wiem,że ci to słabo wychodzi...ale co mam pisać  ja biedna. MU

 

Biała Bluzka

Jakby ktoś przypadkiem chciał kupić "Białą Bluzkę - Stworzonko" to

jest to do zrobienia na allegro. Zostało jeszcze 9 sztuk, po 5zł.

Podaje link na aukcje:

http://www.allegro.pl/show_item.php?item=19901252 
Pozdrawiam serdecznie J.

 

6

Witam Pani Magdo w NOWYM ROKU !
 
Ja tylko z bardzo serdecznymi pozdrowieniami i cieplusimi uściskami!
Śnieg zasypał wszyściuchno - wszyściuteńko!
Ale nie ma takich widoczków jak z Pani okien....:(
Całuję
Kamila
 
Kamilo!
 
A u mnie od dzisiaj odwilż . Deszcz zamiast śniegu.Chyba przywiozlam tę pogodę z Krakowa.Wysyłam ci fragment cudownej nowej rzeźby z resztką śniegu.
I życzę wszystkiego dobrego w nowym rokuMU

Kochana Pani Magdo,

właśnie słucham Pani piosenek, które pozwalają mi chociaż na chwilę zapomnieć o zbliżającej się sesji :) Bardzo za nie i za tę stronę dziękuję. Jestem na pierwszym roku polonistyki, więc jest to moja pierwsza sesja egzaminacyjna. Brzmi poważnie, a my wszyscy chodzimy strasznie przejęci i zestresowani. O niczym innym nie potrafimy teraz rozmawiać. Czekają nas 3 egzaminy: z historii Polski, ze wstępu do językoznawstwa i z logiki, która dla mnie jest nielogiczna :( i za bardzo przypomina mi znienawidzoną matematykę. Do tego prace semestralne i zaliczenia rygorowe :( Ale mam nadzieję, że jakoś to przeżyjemy. Ogólnie rzecz biorąc na uczelni atmosfera naukowa!!! Pozdrawiam bardzo ciepło(jak dla mnie,to mogłaby już być wiosna!)i serdecznie.

P.S. Pozdrowienia także dla Łyżwy i Markotnego, do których dołączają się moje psiaki - Majka i Dastin.

Magda K.

Magdo K!

1.Pozdrowienia dla Majki i Dastina.

2.U nas na polonistyce chyba nie bylo nic takiego jak "zaliczenia rygorowe"....? 3.My mieliśmy cudownego profesora od logiki -pana Pelca.Nazywałam go Desygnat. 4.Z historii Polski na pierwszym roku dostałam dwóję! Jak najbardziej zasłużenie, niestety.U profesora Garlickiego.Ale poprawilam. 5.Dostajesz na zawsze historyczny widok z mojego okna w hotelu Francuskim.I ucz się!MU

 
historyczny widok

 

Pani Magdo, chandre mam straszną, jedyną rzeczą która jest w

 stanie poprawić mi podłty nastrój jest odwiedzanie moich ulubionych

 stron internetowych, ulubionych artystów tj. pani, pani Jandy i

 Okularników.

 Jak ta zima się szybko nie skończy to ja domowników pozabijam i

 mnie zamkną, ale wtedy bedę miała dużo czasu na napisanie książki.

 Wolałabym jednak by wiosna przyszła, "ja jeszcze z wiosną się

 rozkręcę, ja jeszcze z wiosną się roztańcze". Przyjdzie, zawsze w

 końcu przychodzi.

 Ciepło myślaca w tę okropną pogodę margot.

 

 ----------------------------------------------------

 Leonardo da Vinci w Warszawie!

 Geniusz i jego machiny na wystawie w Pałacu Kultury!

Zobacz koniecznie: http://klik.wp.pl/?adr=www.leonardo.wp.pl&sid=91

 Margot!

1.Dni są coraz dłuższe!

2.Leonardo da Vinci w Warszawie!!!!

3.I rozkręci sie pani i roztańczy.To tylko kwestia czasu. 4.Wysyłam rokręconych i roztańczonych aktorów Teatru Starego po premierze "Stu lat kabaretu"(krakowskie kabarety xx wieku).Warto zobaczyć!MU

 

Dzisiaj święto , bo kolejny final Wielkiej Orkiestry Światecznej Pomocy. Nasza Katarzyna Kasia Kasieńka Warno pięknie zaśpiewała podczas poetyckiej Orkiestry w Piwnicy pod Harendą. "Na całej połaci śnieg" aż z ławki zwalało- takie wrażenie zrobił... Lubię takie krzepiące dni kiedy maluchy w orkiestrowych koszulkach zbierają pieniądze i naklejają serduszka. A mama Wiktorii powiedziała mi, że w szpitalu mała miała badany słuch na sprzęcie z serduszkami...i Dzięki  temu szybko wykryto wadę i można leczyć.

To tyle!

Anula Orkiestrówna

Orkiestrówna!

1.Cieszę się za Kasię.Pięknie spiewa juz od kilku lat!

2.Ja "wrzucałam do skrzynki"na rynku w Krakowie.

3.W takie dni dużo chętniej nazywam Polskę swoją ojczyzną...MU

 

 

Wróciłam!

To nie był wesoły dzień. Kompletnie nie umiem się pogodzić ze śmiercią, nie rozumiem jej, boję się i nie radzę sobie z tym. W zasadzie to dopiero dziś to wszystko do mnie na dobre dotarło,że to TA Dorota Terakowska... jak zobaczyłam klepsydrę i tabliczkę na grobie... W kaplicy puścili na koniec "Ta nasza młodość.." Źle się czuję!!!!!!! Może jestem za mało dojrzała, żeby to zrozumieć, od boga jestem daleko więc też nie do końca wszystko przyjmuję z tego to co się dzieje na pogrzebie w kościele. We mnie w sposób naturalny rodzi się taki bunt, że ksiądz mówi o z zmartwychwstaniu, wiecznym życiu po śmierci, że bóg się zaopiekuje, że trzeba się modlić...skoro ja już żadnej książki nie przeczytam, skoro zabrakło takiego człowieka.

Wchodzę na cmentarz a tam przy bramie napis tablica informacyjna "Pogrzeby w dniu dzisiejszym..." brzmi to jak "Dzisiaj polecamy...". Zadzwoniłam do taty a on na to, że taka jest kolej rzeczy, że ludzie umierają, a ja tak na to patrzeć nie potrafię. Nie umiem sobie wyobrazić, śmierci tych dla mnie najważniejszych ludzi, ciągle mam też przed oczami, ze jakiś lekarz stawia mi diagnozę, która jest jednoznaczna, i ja po wyjściu z gabinetu coś muszę z tym zrobić.

*******

Wyryczałam się w szalik córki Doroty, którą pierwszy raz w życiu widziałam i to ona podeszła do mnie, to ona się trzymała tak dzielnie.

Mi pani od Literatury dziecięcej z naszego wydziału- bliska znajoma Doroty powiedziała, że to był rak kobiecy, od wakacji to się ciągnęło, strasznie ciężko znosiła chemię i wiadomo było, że w zasadzie nie ma żadnych rokowań. Ostatnia książka Dzień i Noc Czarownicy jest bardzo o śmierci...

Uff wracałam z tego Krakowa pociągiem i nie mogłam zupełnie nic sobie poskładać, tylko marzyłam, żeby przyjechać i usiąść do klawiatury.

A

Ps0. Znicze kupiłam od Pani bursztynowy, od Melepety pomarańczowy, od Justyny fioletowy i od siebie zielony. 

 Anulo!

Niestety,tata ma rację z tą "koleją rzeczy".Tyle że trudno się z tym pogodzić.Najtrudniej tym, którzy (jak chyba ty) nie bardzo wierzą w jakiekolwiek "potem". Ja wróciłam wlasnie z Krakowa,w Kościele Mariackim zapaliłam świeczkę dla Naszej DT i dla mojej koleżanki Basi Oborskiej , ktora umarła w tym samym chyba nawet dniu...Mam juz tyle lat,że co chwila umiera ktoś znajomy...bo taka jest kolej rzeczy...Ale ty masz jeszcze przed soba sto tysięcy lat życia i skup sie na tym przede wszystkim,żeby je przeżyć jak najciekawiej i mądrzej.O diagnozach lekarskich na razie nie myśl!MU p.s .W Krakowie ,w księgarni na Rynku-pełno książek Doroty Terakowskiej .I taksówkarz powiedział:"a wczoraj to my tutaj żegnaliśmy naszą panią Terakowską"...

 

 

5

Ten list w żółtym kolorze jest specjalnie dla Ciebie. Dobrego roku 2004. K

 Kochana K!
 Tak ci zazdroszczę tego,że wszystkie pogodne  kolory masz ZAWSZE przy sobie!I tak trzymaj!MU

 

Kłamca

Tak, ja wiem,

nie kochasz

choć zapewniasz

o miłości.

Dziś już wiem,

nie kochasz,

lepiej nie mów nic.

Choć przy wódce

czasem szlochasz,

chociaż nie masz

tej pewności.

Dziś już wiem

na pewno,

lepiej nie mów nic.

Że zabierzesz mnie

do ciepłych krajów

- nie okłamuj więcej mnie.

Że ślub ze mną

weźmiesz w maju

- nie mów, chociaż

bardzo tego chcę.

Że mi sięgniesz

gwiazdkę z nieba

- nie łżyj bo i tak

nie wierzę ci.

Że inaczej żyć

się nie da

- nie zawracaj

głowy mi!

Tak, ja wiem,

nie kochasz,

chociaż mówisz

czułe słowa.

Dziś już jestem

tego pewna.

Próżna więc twa mowa.

Choć przy wódce

czasem konasz,

o mnie mówisz,

że połowa.

Dziś już jestem

swego pewna.

Próżna więc twa mowa.

Że zabierzesz mnie

do ciepłych krajów

- nie okłamuj więcej mnie.

Że ślub ze mną

weźmiesz w maju

- nie mów, chociaż

bardzo tego chcę.

Że mi sięgniesz

gwiazdkę z nieba

- nie łżyj bo i tak

nie wierzę ci.

Że inaczej żyć

się nie da

- nie zawracaj

głowy mi!

 

Pozdrawiam

Jakub Korthals

 

Panie Jakubie! 
Ja także pozdrawiam,chociaż spędziłabym na pana miejscu jeszcze długie chwile,na poprawianiu tego tekstu...Nie łżę,niestetyMU p.s. "Choć przy wódce czasem konasz, o mnie mówisz,że połowa"
- co miał pan tutaj na myśli?

 

Ja do Pana Tomka Sieniawskiego-zdjęcia są przepiękne!!Teraz mam Panią MU w pięknej zielonej szacie na tapecie komputera:)
    ania z m
 
A z M!
 
Bardzo się cieszę  w imieniu pana Tomka i wysyłam ci w związku z tym jeszcze jedno zdjęcie . Występuję sobie z trochę mlodszym kolegą .PozdrawiamMU


Przepraszam ,ze niepokoje ale jestem w szoku!Pani KJma problemy z administratorami swojej strony ,czy nie wie Pani czy strona jeszcze kiedys bedzie ??!!Bo ja nie wiem gdzie mam napisac list,a wyslalam takie co bardzo dla mnie znaczyly i teraz nie wiem co robic.....
      a .
 
A!
 
Widziałam się wczoraj z Krysią i rozmawiałysmy na ten temat.Już niedługo zacznie ona (ta strona)znowu funkcjonować, tylko pod zmienionym adresem.Jej problemy  z administratorami strony są dla mnie zupełnie niepojęte !Krysia niedługo ogłosi na mojej stronie nowy adres.Czekaj cierpliwie.MU

 

MU!

Ps0. Jakiś anioł czuwa , bo spotkałam na uczelni Ważną dla mnie Osobę i się uśmiechnęłam. Ps1. Pouczę się teraz trochę. Ps2. G! Jak gdzieś tam zaglądasz do nas to wiedz, że generalnie wszystko gra. Ps3.Jadę na pogrzeb Doroty Terakowskiej , wracam wieczorem.Stawiam na jedną kartę.co będzie, to będzie.Proszę trzymać za mnie kciuki,żeby nie było komplikacji.Anula

Anulo!

Powiedziała mi wczoraj Krysia ,że pani Dorota umarła na serce.Nagle. Trzymam kciuki,żebyś nie zapomniała się ciepło ubrać.W Krakowie podobno -15 stopni!Zapal tam dużo światełek!!!MU

 

 List od zdezorientowanej.

Kochana Pani Magdo!!!
 
    Wczoraj przez dwie godziny mój tata się męczył z wytłumaczeniem mi fizyki, a dokładniej energii kinetycznej bryły sztywnej w ruchu obrotowym i twierdzenia Steinera. Wszystko było w użyciu. Najlepsze pokrywki- miał za co kręcić. Ale się namęczył. Aż mi go żal było... Okazuje się, że jednak czasem ojciec jest potrzebny, ale na szczęście rzadko... A z fizyki dostałam plusika za zadanie.
    Poza tym, że dostałam tego plusika to całą fizykę sobie myślałam o mojej... przyszłości (niektórzy tak mają- to się nazywa głupota). Niby to dopiero pierwsza klasa, ale już się zaczyna nagonka pt. "A co ty chcesz robić w przyszłości?" A ja nie wiem. I to jest straszne. Nie wiem czy miała Pani coś takiego, ale spróbuję to opisać. NO bo jak nie wiem, co chcę robić, to nie wiem czego się uczyć, a co zsunąć na dalszy plan. Niby jestem w klasie matematyczno- przyrodniczej, czyli mam rozszerzoną matematykę, fizykę i chemię, no ale co mi po tym, jeśli ja jeszcze nie wiem. Kiedyś zawsze była medycyna, a teraz? Trochę to pisanie mi wizję studiowania medycyny przesłoniło... I ta niepewność jest straszna, bo to nie ma sensu się teraz np. męczyć tą fizyką, jeśli bym poszła na prawo, czyż nie? "Odczuwam niemal fizyczny ból...
    Ale mimo wszystko pozdrawiam, przytulam i życzę ciepła: wewnątrz (to już Pani ma) ale też na zewnątrz.
 
Zdezorientowana Ola C
 
PS. A na polskim- średniowiecze. Przesyłam wiersz. Stanisława Grochowiaka. "Święty Szymon Słupnik". Nastrój podobny jak mój...
 
Powołał go Pan
Na słup.
Na słupie miał dom
I grób.
 
A ludzie chłopaka na szafot przywiedli,
Unieśli mu głowę w muskularnej pętli.
Powołał go Pan
Na stryk.
 
Powołał go Pan,
By trwał.
By śpiewał mu pieśń
I piał.
 
A ludzie dziewczynę wśród przekleństw gwałcili
I włosy jej ścięli, i ręce spalili.
Powołał ją Pan
Na gnój.
 
Powołał go Pan
Na słup.
Na słupie miał dom
I grób.
 
A ludzie mych wierszy słuchając powstają
I wilki wychodzą żerującą zgrają...
Powołał mnie Pan
Na bunt. 
 
Zdezorientowana!
1.Ten wiersz był bardzo "modny"w moich studenckich latach.
2.Życzenia ciepła "na zewnątrz " przyjmuję ze szczególną wdzięcznością, bo jutro jadę  do Krakowa,a tam podobno jeszcze zimniej niz u mnie na wsi!
3.Fizyczny ból z powodu fizyki odczuwałam przez całe liceum .Byłam fizyczną kretynką i to mi zostało, niestety.
4.Ja nie wiem,czy to jest takie straszne,że ty nie wiesz co chcesz robić w przyszłości.Bardzo wielu utalentowanych ludzi ma (albo miało)ten problem.Chociażby pierwszy z brzegu MIstrz Jeremi Przybora... W każdym razie wiesz na pewno,że nie chcesz zostać fizykiem ,a to już jest  coś.
5.Mój tata był mi bardzo potrzebny...i często potrzebny.Nie żyje już od 1987 roku -a ja ciągle z nim rozmawiam, radzę się, skarżę  i myślę co by on powiedział na to i owo...mimo że w życiu nie wytłumaczyłby mi niczego z energii kinetycznej.Jeżeli znajdę w archiwum,to wyślę ci jego zdjęcie z malutkim Mateuszem.Pozdrawiam ciebie i twojego tatęMU


mój tata karmi małego Mateusza...


Dzień dobry,
przed kilkoma dniami obejrzałem film ze Zbyszkiem Cybulskim - Jutro Meksyk, w filmie moje miasto sprzed czterdziestu laty. Jeden stary film, żadne arcydzieło, a jakże pozytywnie zmienił moje widzenie miasta, z którym splątał się mój los. Wraz z pozdrowieniami wysyłam zimowe, gdyńskie łabędzie.
Marcin

Panie Marcinie!

Oglądał pan może ten film na nowym polskim kanale( 28)?Właśnie wczoraj się o nim dowiedziałam.Chyba tam zacznę zaglądać... Dziekuje za kutry(to chyba z Orłowa?) i łabędzie! Odwdzięczam się łabędziami z przedwczorajszych Łazienek.Pozdrawiam MU

 

Droga Pani Magdo!Cytuję:"Pozdrawiam i wysyłam zamiast zdjęc z 3 listopada 2003 ,zdjęcie z 7 stycznia 2004...MU "
No i gdzie jest to obiecane zastępcze zdjęcie??? Pozdrawiam. Ewa
 
Pani Ewo !
 
Ja wysłałam. Mamy teraz trochę zamiesznia z wysyłaniem tego ,co ja wysyłam Dorocie na stronę,ponieważ nasza melepeta śpiewa sobie teraz w Chicago...Za nią pracuje sztab czarownic-Anula i Justyna i pewnie coś im się pogubiło...Wysyłam za to (na wypadek,gdyby tamto się nie odnalazło) jakieś inne zdjęcie z 3 listopada 2004.Pozdrawiam MU



....i dosyłamy zgubione

4

 :(:(:(ale smutno!!!Nie ma Doroty Terakowskiej.:(
 "SPIESZMY SIE KOCHAC LUDZi TAK SZYBKO ODCHODZĄ"zbyt szybko
     przygnębiona tramwajowa.

                                                                 ***

Zobaczyłam decykacje w antologii dla pani Doroty T. Jakoś tak mnie

 bardzo zdziwiła i nie chciałam uwierzyć w to co mi się

 nasuwało...Weszłam na stronę pani Doroty. A jednak to prawda. Nie ma

 już pośród nas bardzo dobrej pisarki i równie dobrego człowieka. Mam

 nadzieję, że nasz sumtek jest rónoważny jej radości z bycia po drugiej

 stronie... tam w wysokościach z aniołami, niech jej będzie spokojnie i

 pięknie! amen

Pozdrowienia,

 Jolanta

                         ***

Straszny żal.
Duży, duży żal.
To była cudna, wspaniała kobieta.
Wiem, brzmi banalnie. Cholera. W takich sytuacjach człowiek zawsze "między młotem banału a kowadłem sensu" (sformułowanie Nowickiego, pasuje mi tutaj). Jakoś tak...
Gdybym wiedziała, że majowy spacer po Rynku będzie naszym ostatnim spotkaniem, uściskałabym Ją mocniej, zanim wsiadła do taksówki. Jasna, i ubraniem, i miną, roześmiana, pełna energii. 
Bardzo dużo Jej zawdzięczam. Bardzo dużo mi dała. A wiem przecież, że nie tylko mi.
...
Chciałam tylko wspomnieć Ją u Pani na stronie. Ucieszyły mnie Niezapominajki Pani Doroty.
 
Pozdrawiam,
KW
 
 
KW, J , A i wiele wiele innych !
 
Ja także nie mogę dojść do siebie po tej wiadomości...a Melepeta z Anulą caly dzien przepłakały.MU

                                                     Biała cisza w Lazienkach...

 

Na stronie Salonu Promocji Talentów nowe prezentacje literackie - intrygujące wiersze Magi Waniewskiej, rocznik 1977 i dwa wypracowania Oli Chrząstek, rocznik 1987 - z rekomendacji Pani Anny Bojarskiej. Prezentacja na stronie ma zachęcić Olę do pisania. A ma talent i myśli ciekawie. Poza tym w dziale "Aktualności" plany Salonu na rok 2004, a w dziale "Polecane strony" nowe linki do interesujących stron poświęconych kulturze. Serdecznie zapraszam do lektury i życzę wszystkiego, co piękne w roku 2004,
Remigiusz Grzela
 
www.parnas.pl
 
OBECNY SKŁAD KOMITETU SALONU PROMOCJI TALENTÓW:
Pani Anna Bojarska
Pani Hanna Maria Giza
Pan Tomasz Jastrun
Pani Ewa Kasprzyk
Pani Krystyna Kofta
Pan Krzysztof Kolberger
Pan Włodzimierz Korcz
Pani Hanna Krall
Pan Rafał Olbiński
Pani Beata Pawlikowska
Pan Tomasz Raczek
Pani Anda Rottenberg
Pan Andrzej Seweryn
Pan Mariusz Szczygieł
Pani Teresa Torańska
Pan Ingmar Villqist
Pani Elżbieta Zapendowska  

 

Dzieki za praniowe zdjęcia. Nie miałam wtedy aparatu fotograficznego... Nie liczyłam na taki prezent po prawie dwóch latach.
Pani Magdo! Jeśli posiada Pani zdjęcie z koncertu w Domu Kultury Stokłosy z 2 listopada 2003 (takie z rękami założonymi za głowę- fotograf pstrykał wtedy bez zapamiętania więc liczę, że coś mu z tego wyszło), to bardzo proszę o nie. Pozdrawiam gorąco w mroźną noc. Ewa
Ps. Proszę przekazać Pani KJ życzenia szybkiego dogadania się ze "współwłaścicielami"

 
 
Pani Ewo! 
1.Przekażę jutro.
2.Fotograf może i pstrykał,ale ja nie dostałam żadnego zdjęcia.Może za dwa lata nam wyśle...
3.Pozdrawiam i wysyłam zamiast zdjęc z 3 listopada 2003 ,zdjęcie z 7 stycznia 2004...MU
p.s .pani Ewo! Dopiero teraz zauważyłam te starsze koleżanki z laptopem !!!GENIALNE!!!Dziękuję bardzo!

 

Pani Magdo,

  w sprawie potraw harmonijnych:

jak dobry utwór klasyczny: spójność, przejrzystość i estetyka formy.

Korzystam w tej sprawie często z zestawu przepisów Pani Kingi Błaszczyk-Wójcickiej (Uczta Wegetariańska http://uczta.vege.pl/).

Przy gotowaniu harmonijnym zalecane subtelne śpiewy i celebrowanie każdej najdrobniejszej czynności.

Wymaga zatem jogicznego spokoju J i czasu, których mi teraz brakuje.

 

Właśnie kończę rozdział doktoratu (o niemieckiej literaturze dla dzieci i młodzieży) a pisanie do Pani to miła przerwa.

A jak już napiszę ten doktorat, zajmę się tym, co kocham najbardziej: głosem. Swoim i innych, bo niebawem skończę również studium, które da mi do tego uprawnienia. Głosy uwielbiam, więc mam nadzieję, że będą się przy mnie dobrze czuły.

Może nauczyciele, uprawiający w końcu coś w rodzaju sportu wyczynowego strun głosowych, nareszcie będą robić rozgrzewkę przed wielkimi codziennymi startami...

To taka pozytywna zmiana w kształceniu nauczycieli, która „wchodzi” stopniowo na uczelnie.

 

Przesyłam aksamitne pozdrowienia dla Pani głosu Beata K.

 Pani Beato!

1.Oddałam dziś Mistrzowi pani list.Bardzo się ucieszył , ale przestraszyła go trochę długość i powiedzial,że przeczyta później...Czekamy na reakcję...Dam znać.

2.Wstyd się przyznać,ale ja nigdy w życiu się nie rozgrzewałam przed śpiewaniem...ani nie uczyłam śpiewać...Chyba wezmę u pani jakieś lekcje.

3.Dzisiejszy Mistrz w Łazienkach  (przed przeczytaniem pani listu)-w prezencie noworocznym!MU

 

jak nie pigółeczki to saneczki...

 Na sanki? Ale owszem, jasne że próbowałam. Nawet miałam takie jabłuszko, na którym to zjeżdżałam mając 19 lat i byłam prawdziwą mistrzynią. Co do łyżew toż to moja jedna z większych radości. Co tydzień z takimi brzdącami (jak ten narciarz) piruetowuję i robię inne dziwne ewolucje. Tak, to jest lekarstwo absolutnie. Za  3 tygodnie Mistrzostwa Europy w łyżwiarstwie figurowym... A śmieje się jak głupia to ostatnio dość często. Szczególnie na tym Tołstoju, zupełnie nie poważna jestem...ale on za to był taki poważny, że jakaś równowaga musi być. A z dwojga złego to wolę w jego pompatyczny nastrój się nie dać wciągnąć. A jak odbieram telefon i ktoś się mnie pyta czy wiem co znaczy "Kroj tura dupa mazura" to kompletnie parskam śmiechem jak mała klacz! Bo to "kroj tura..." to po rumuńsku szyć ubrania na miarę. Wbrew pozorom to ostatnio trochę się śmieję, nawet czasem ze skutkiem mokrych oczu, a że do gatunku tych najweselszych nie należę to cóż ja poradzę, takie geny, taki lajf.

Zresztą ostatnie dni do najweselszych nie należały...mam nadzieję, że jednak te Anioły czuwają i tu i tam, mimo wszystko. Pani z kosą to jest coś z czym trudno sobie poradzić. 

Anula Senna jak sennik więc idzie spać.

Ps0. Pelagia zwariowała, bawi się ładowarką do telefonu, skacze na wszystko co się rusza i włazi na plecy, głowę, ramiona...Melka za to śpi i ma wszystko w nosie. 

Ps1.Boli krzyż po mostkach.

 

Senna!

1.Tylko sennością tłumaczę sobie taką pisownię "pigułeczek"... 2.Ten brzdąc -(narciarz)-to dzisiaj instruktor narciarstwa Franciszek P.A tamta " górka "to Szczęśliwice. 3.Takie jabłuszko do zjeżdżania Agnieszka O nazywała "klabzdronem".I zjeżdżała na nim z małym Frankiem w Zakopanem... 4.Krzyż po mostkach boli zawsze .Taki lajf .Pozdrów koty.MU

 

Dla Anuli(z cyklu :"niech żyją sporty zimowe")-mały Franek na górce OLIMP w Zakopanem i jego pierwszy trener.
Z tyłu(w czerwonej czapce i srebrnych butach) Agnieszka O...

 

3

Magda, niestety wciąż nie robię nic na stronie, bo moje nieporozumienia z Administratorami a raczej Współwłaścicielami mojej strony trwają. Pozdarawiam. DOBREGO ROKU 2004. Krystyna Janda.

 KJ!

 Właśnie zastanawiałam się ,jak długo będą trwały te nieporozumienia...Oby jak najkrócej!Caluję Magda

 

 

Dobry wieczór Pani Magdo. Minęło juz sporo czasu, odkąd rozmawiałem z Panią telefonicznie. Mówiłem wtedy, że w 2002 roku, podczas gdy trwał Pani cudowny koncert w Leśniczówce Pranie zrobiłem kilka zdjęć. Gospodarz leśniczówki - Wojtek Kass - mój przyjaciel, poprosił abym przsłał Pani te zdjęcia. Wiem, że od koncertu minęło już wiele czasu. Wychodzę jednak z założenia, że czas zatrzymany na fotografiach staje się wieczny i ...ponadczasowy. Dlatego myślę, że nie pogniewa się Pani z powodu tego opóźnienia. Przy okazji pragnę podziękować za prański koncert. Jestem pewien, że Pani piosenki poniesione wówczas z wysokiej skarpy na wody jeziora Nidzkiego, do dziś gdzieś tam brzmią wśród trzcin i nenufarów (w pobliżu Prania jest mała zatoczka całkowicie nimi porośnięta). Pozdrawiam gorąco, mimo że za oknem skrzypiące "minus dwanaście" . Tomasz Sieniawski (Częstochowa)

 

Panie Tomku!

Jasne że sie nie pogniewam!Piekne zdjęcia-dziękuję bardzo !!!Ale tam bylo miło!Pozdrawiam bardzo serdecznieMU

 

2

Chciałam tylko podziękować, że Pani jest i daje mi siły. Dziękuję.   
Alicja (17)
 
A!
Ty mi także dajesz.Dziękuję .
                                 Magda(54)

Kochana Pani Magdo!!!
 
    Gdy Pani była w Kutnie, to ja siedziałam sobie na widowni, a później przyszłam po autograf (takie małe, brzydkie- to ja...).
    Święta się wreszcie skończyły- czas do szkoły. Nawet się cieszę, tylko w środę o 7:10 klasówka z niemieckiego, a o 8:00- z historii (150 stron- nie znoszę historii!!!).
    No i jeszcze się muszę pochwalić: na stronie www.parnas.pl (o której dowiedziałam się u Pani) są moje prace. A zobaczyłam to 31 grudnia o 19:30- także Sylwestra miałam udanego... Ale to było w Sylwestra... Teraz wracam do normalności- czyli pobudka, szkoła, lekcje i ciągle byle do nocy, kiedy wreszcie będę sama, kiedy będzie cicho... Na dodatek postanowienie noworoczne- 20 czerwca 2004 będę ważyła 52 kg. Widzę to w bardzo ciemnych barwach. W ogóle mi smutno, ale to minie. Pod choinkę dostałam płytę "Dancing" Krystyny Jandy. I "ja jestem (...) na zakręcie".
    Mimo wszystko pozdrawiam ciepło i wysyłam mojego psa z przedwczoraj (oczywiście przy kuchni)
Ola C
 
Aha, chciałam się zapytać, czy wszystkie listy Pani zamieszcza na stronie?
 
Olu!
 
1.Nie wszystkie.Na bardzo smutne odpisuję prywatnie.I na same komplementy także...Lubię listy "o czymś".
2.Pies z przedwczoraj  bardzo przyjemny.
3.Weszłam na tę strone i przeczytałam...Pisz!
4.Ja bym marzyła,żeby 20 czerwca wazyć 72 kg...Pozdrawiam MU
 

Proszę Pani!!

   ..Serce mnie tak strasznie boli,bo nie ma Agnieszki:(.Czytam dzisiaj Jej wiersze,słucham wszystkich płyt i ..nie mogę:(:(.Dlaczego??!!.Ale tak dokońca nie umiem napisać co czuję.To tylko można poczuć.Wiem ,że Pani to też czuje..Ale przepraszam!!Miało być wesoło:).
   A Dla Pani specjalnie ode mnie zdjęcie.:).Dziękuję Pani za to ciepło,za promień słońca,za to ,że w Sopocie była Pani dla mnie taka miła.Nigdy tego nie zapomnę.Zawsze w naszym życiu są ludzie ,którzy jakoś zmienili,ukształtowali nasze życie.Dziękuję Pani za to.!!!.No i czekam na wakacje.I Sopot oczywiście!!
  
   Ania z Myśleni:)

A z M

 1. Zdjęcie boskie!
2.Jeśli czytasz, sluchasz plyt, to znaczy ,że Ona ciągle jest ...na boże szczęście...

 

 

Kot zupełnie się nie chce wyświetlić...

traktat anulowy

 "Chwytamy się najchytrzejszych sposobów aby zmienić męcząca nas sytuację ale nie wpadamy na to aby zaniechać tego co nas w tę sytuację wpędziło"...Eeeee, to wcale nie są żadne chytre sposoby. Ja się chwytam każdej deski ratunkowej, która ma napisane na przedzie UCIECZKA, albo ODWLECZONE. I niestety te deski okazują się kamieniem u nogi, który cięgnie w wodzie na dno. Już nie raz się tak podtopiłam, ale dalej głupia robię to samo. Najbardziej nieprzyjemne jest u mnie niestety to, co do czego nie mam pewności skąd się wzięło, więc jak mogę brać pod uwagę genezę jak znajomy jest jedynie skutek(i to też nie do końca). W Małym Księciu to chociaż Pijak wie, że pije bo się wstydzi a wstydzi się bo pije. Może to nie zmienia za bardzo jego sytuacji ale sama wiedza to

już coś, prawda? Z drugiej strony przyczyna może być po prostu nie do

zaniechania, zdarza się, że niemoc jest większa niż chęci np. brak predyspozycji, możliwości, umiejętności itp. I to brak niczym nie przesadzony, po prostu widząc się na innym tle nie ma nawet co porównywać. I jest to męcząca sytuacja, której przyczyny są zauważone, ale nie da się nic z nimi zrobić, poza akceptacją. Mogę jeszcze walczyć z tym aby jak najmniej było tych męczących sytuacji, wtedy może będzie łatwiej, ale niestety, czasem nie mam na to wpływu mimo że z boku może to wyglądać, na brak chęci. Ale co to ma się do Tołstoja to ja nie wiem, a coś mieć jednak powinno, bo teoretycznie muszę ten temat potraktować w aspekcie traktatu dotyczącego państwa, prawa, wojska i religii, którego to autorem jest nie kto inny niż sam pan Tołstoj. A, że w ten sposób potraktować w stanie nie jestem(to również jest bardzo nieprzyjemna sytuacja) to postanowiłam nieco bardziej osobiście a mniej państwowo.

Dobranoc w Nowym Roku.

A

 Stała korespondentko!!!

A nie próbowałaś kiedyś między tymi cierpieniami pójść sobie gdzieś na sanki albo łyżwy i śmiać się z niczego jak glupia?Tołstoj może chwilę poczekać...No ale smutno, że ci smutno.Tylko że ja nie bardzo umiem rozśmieszać w takiej sytuacji...MU

A może bys sie zapisała na kurs narciarski?

 

Pani Magdo Droga,

To prawda, często zapominam, że jestem młoda. Nawet wydaje mi się, że

 są takie momenty, w których wcale nie chce pamiętać. Układać klocek,

 po klocku wieże, która może tak łatwo runąć... I potem znów wznosić

 nowe wierzchołki, by mozolić się wpatrując na nie - dla jednej choćby

 chwilki ujrzenia widoku stamtąd. To trudne, ale chyba jednak warto...

 Rodzice znów wjeżdżają już w czwartek. Niestety... Ostatnie chwile

 przed, spędzamy na poszukiwaniach Meli (nowej suczki). Imię już jest

 ale psa jakoś jeszcze nie. Odwiedziliśmy dwa schroniska, ale okazało

 się, że nie mają małych suczek. Gdy tak patrzyłam, na te wszystkie

 biedne psy, za kratami, smutne i zziębnięte, tak mnie ściskało za

 serce. (...) Moje relacje z mamą są raczej luźne (kumpelskie), a nasze

 rozmowy przypominają

 bardziej sprzeczki. Jeśli widziała pani pilotowy odcinek

 męskie-żeńskie KJ, wie pani co mam na myśli. Za to tata to dla mnie

prawdziwy ideał mężczyzny. Łączy nas jakaś niesamowita więź. To cudowny i kochany człowiek, pełen ciepła, dobrych emocji i poczciwości. Chociaż mam już prawie 25 uwielbiam gdy mnie przytula i mówi do mnie moja Petronelka... Wysyłam tatę i mnie, z czasów,gdy wszystko jeszcze było takie kolorowe i proste.

 Wyczytałam w "Agnieszkach", że AO lubiła zatrzymywać się po drodze w moim mieście. By zatopić się na trochę w tych zimnych, ciemnych i

 urokliwych murach zamczyska. Mam nadzieje, że wkrótce nadejdzie taki czas, że i pani będzie po drodze...Bo ja bardzo BARDZO zapraszam!!Dziękuje za tort bezowy! Pozdrawiam serdecznie. Petronelka

 

ps. Dorotko nie było tak źle z tymi "Szarlatanami" chociaż bardziej

 podobał mi się występ w Elblągu. MU jakby co to służe kasetą z

 nagraniem.

 ps. Cieszę, się ogromnie, że antologia reaktywowana!

 

Kobieto, ktora masz juz imie dla psa, ktorego jeszcze nie ma!

Tata w porzo.Trzymaj się.MU

 

spoznione zyczenia noworoczne

  Kochana Pani Magdo,

wstyd,wstyd,wstyd.Tak dawno sie nie odzywalam,ale nie mam zupelnie kontaktu z internetem.
Przede wszystkim wszystkiego,wszystkiego najcudowniejszego w nowym
roku.Nadziei,optymizmu,zdrowia,milosci. Oby bylo lepiej,a przynajmniej nie gorzej.

 Oj,tyle sie u mnie dzieje.Pracy duzo jak nigdy.Gram,gram,gram. Ale co
najwazniejsze-zostalam najszczesliwsza na swiecie ciocia malego
bratanka Jasia,ktory 18.12.2003r. zmienil wszystko w zyciu kilku osob:)Jakie to szczescie,jaka radosc:)

W takich chwilach bardzo latwo mozna sobie odpowiedziec na pytanie,o

 co tak naprawde chodzi w zyciu.

 Wyrzucaja mnie z czytelni,wiec musze konczyc,niestety.

Zycze usmiechu.Niech Pani pamieta,ze tam za chmurami swieci

slonce...:) Caluje najmocniej. marysia oldak

Marysiu Kochana!

1.Gdybym nie pamietała, to juz dawno byłoby po mnie...
2.Zazdroszczę ci Jasia.Naprawdę!Uwielbiam malutkie dzieci. 3.A ja ci życzę tego samego i żebys ciągle lubiła grać!MU

 

Pani Magdo,

  Na Nowy Rok życzę Pani:

  1. cieszenia się poezją codzienności, w której zachwyty i wzruszenia przychodzą niespodzianie a kryją się w nieśmiało wypowiedzianym słowie, uśmiechu, nieporadnym geście, harmonijnej potrawie, herbatce w mroźny wieczór (wymieniać można w nieskończoność, więc przerwę na ...),
  2. radości z poezji zamkniętej w tomikach i ożywającej podczas lektury,
  3. jogicznego spokoju (również w sensie czasu na ćwiczenie)
  4. śpiewania, bo mało jest tak autentycznych głosów jak Pani a istot spragnionych ich dużo (o Pani głosie to jeszcze kiedyś napiszę, właśnie intensywnie studiuję książkę „Freeing the natural voice” i Pani „to coś” ma i bez książki: ).

  Serdecznie pozdrawiam, również w imieniu dyrygenta i Chóru Kameralnego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu

  Beata K.

   Beato K!

 1.Dziękuję bardzo!

2.Pozdrów swój chór i pana dyrygenta.

3.Jutro jadę do Mistrza i zawiozę wasz list.

4.Jakie potrawy są dla ciebie harmonijne?

5.Pozdrawiam z jogicznym (juz bardziej pilatesowym) spokojem MU

 

Najserdeczniejsze życzenia noworoczne dla Łyżwy i Markotnego z Pęcic przesyłają Reksiu,Shere-Khan oraz Pirat z Myślenic.
         ps.:U nas też biało!!!
 
R , S-K i P!
 
-Dziękujemy bardzo!
                                   Łi M              

1

życzenia od Asi z Tajaksem

Dziękujemy za kołysanki - Tajaks ( który niechętnie zasypia ) jest zachwycony i w okolicach 22 spacyfikowany; w gwiazdkowo - choinkowo - noworocznym nastroju całują Asia z Tajaksem
PS 1 Stare zdjęcie Mateusza z Korotyńskiego powaliło mnie - tak jakby to było wczoraj, powiedz mu kiedyś że woziłam go w czerwonym skajowym wózku po parku i wszyscy podziwiali jakiego mam pięknego dzidziusia !
 
PS 2 Zdjęcie Mateusza w jadalni też powaliło...
 
 
Asiu z Tajaksem!
 
1.Bardzo proszę.jedna pani napisała w "Tygodniku Powszechnym",że mam "maminy" głos.Bardzo mi się podoba to określenie.
2.No własnie.. jak ten czas galopuje...przed chwilą był mały jak muszelka a wczoraj odleciał w najdalsze strony świata bardzo dorosły mężczyzna...
   Z okazji jego wizyty zrobiłam sobie "urlop macierzyński" i przestałam tu zaglądać...
   Dostajesz dwa zdjęcia -"tamtego"i "dzisiejszego"Mateusza;trzymam teraz kciuki za jego przeraźliwie długą i męczącą  podróż!

No i przeszło bez większego bólu. Zielona Bluzka pomaga! Schroniłam się po wigilii poza domem i basta. A dziś pojechałam na Powązki do A.O, potem już tylko książka koc i latające koty.

A...kupiłam bratu pod choinkę Żółty Szalik, może to coś da. Mam nadzieje, że nie zgubi na tej dalekiej Ukrainie. Po długich poszukiwaniach musze przyznać, że do dość rozpoznawalna część odzieży.Odbyłam kilka rozmów typu :

- dzień dobry, szukam żółtego szalika, tyle że dla mężczyzny.

- Aaaaaaa żółty szalik, tak, tak wiem o co chodzi.

Może czas zacząć przyzwyczajać się do tego, że jest coś takiego jak 24-26 grudnia, i przestać zastanawiać się na tym czy się to lubi czy nie.

Ważne:

a) nie jest źle!

b) Sok marchewkowy w szklance z bałwanem smakuje świetnie, tak jak rumianek w kubku z żabą w środku. A jedno i drugie pite na zmianę to rozkosz!

c) jeden kot siedzi na kolumnie i udaje grecki posąg, a oczy ma jak Rademenes.

A-aaaaatoorr, aaaatooooorr.

A-aaaaatoorrze! 

1.JUŻ PO ŚWI ĘTACH!!!Następny taki kataklizm za rok dopiero.A może spędzisz je z kimś bardzo kochanym i wtedy nie będzie tak smutno... 2.Ta pani , "ktora wiedziała o co chodzi" obejrzała film wg. prozy Pilcha z wielką rolą Janusza Gajosa!I pewnie ma też takie problemy w rodzinie...Ma je pół Polski.Małe to pocieszenie,ale zawsze coś. 3.Uwielbiam sok marchewkowy!Jeszcze nie wiem co ci wyslę:albo Janusza Gajosa, albo cos żółtego. p.s.Pozdrowienia dla kotów.Nie pij nigdy gorącej czekolady na lotnisku Okęcie w Warszawie.NIEDOBRA.MU

Jak leniwie, jak leniwie. Co prawda na obiad nie było leniwych ale i tak jest cudnie. Wszystko wygląda dobrze, do czasu jak nie zacznie się coś przypominać albo delikatnie komplikować. Ale zaznaczam, delikatnie... W gruncie rzeczy to strach ma naprawdę tylko wielkie oczy a cały jest malutki, tak samo jest ze wszystkimi innymi potworami. Jak się człowiek czegoś boi powiedzieć głośno a potem się okazuje, ze druga osoba dokładnie tak samo myśli, i można było od razu skonsultować swoje samopoczucie to dopiero przychodzi olśnienie i eureka "ależ po co były te wahania i niepokoje". Na drugi raz trzeba po prostu otworzyć dziób i mówić.

W "Piłacie" stara kobieta jeździ tramwajami w tę i z powrotem aby nie być dla nikogo ciężarem, aby nie budzić w teoretycznie najbliższych ludziach litości, aby nikt nie musiał przy niej udawać, że jest potrzebna... nie tylko w książkach to się zdarza i młodość też tak czasem ma. Ale obecnie ćwierkają wróbelki i gołąbki gruchają basem w pewnej wesołej pastorałce.

Zastanawiam się co by tu zrobić ze swoim światem. Najlepiej to by było skrócić, skrócić i wyrzucić, z wyjątkiem kilku ważnych tych i owych, które należy zostawić bezwzględnie.

Koniec.

A

A!

Skróć,wyrzuć i zostaw tylko ważne te i owe.I nie przebywaj długo z "teoretycznie najbliższymi", tylko z najbliższymi. To mogą być także książki, psy, koty,obrazy, płyty, filmy; nie tak wcale koniecznie ludzie...póki co...Wysyłam ci dzisiejszy widok z łazienkowego okna. The end. MU

Dopisuję:
W związku z POTWORKAMI - Polecam POTWORY I SPÓŁKĘ!!!! Cudowna bajka (polecam nie Anuli bo ona to już ją zna, ale wszystkim, którzy jej jeszcze nie widzieli - nie Anuli tylko bajki...) Dorota


 

Pani Magdo Droga!!!

 
    Tak sobie siedzę w domku w Święta, jest 1:14 i jest mi strasznie smutno. Wigilia powinna być ciepła, powinna być rodzinna, a tu co? U babci my- czyli moi rodzice i ja + wujek bez cioci, bo się rozwiedli. U dziadków tylko my- zrobili dwie kolacje- osobno dla nas, osobno dla rodziny wujka. Wigilia to taki rodzinny wieczór- prawda?? Coś zaczynam w to wątpić, ale co tam. "To, co cię nie zniszczy wzmocni cię, wzmocni, wzmocni..."
    Już kiedyś do Pani pisałam o PO, pamięta Pani?
    A pamięta Pani swoją wizytę w Kutnie, w zeszłym roku?
    Pozdrawiam i życzę samych szczęśliwych dni w 2004 roku, nieschodzącego z twarzy uśmiechu i w ogóle wszystkiego dobrego... Wysyłam śliczny wiersz Williama Blake'a- już dostała go Pani Krystyna Janda, ale tak mi się podoba, że Pani też go musi przeczytać....
    Ola C
 
BOSKI WIZERUNEK
Gdzie Dobroć, Litość, Pokój, Miłość-
Tam płyną nasze modły:
Żadnej znękanej ludzkiej duszy
Te cnoty nie zawiodły.
Bo Dobroć, Litość, Pokój, Miłość
To Bóg, co włada w świecie.
I Dobroć, Litość, Pokój, Miłość,
To Człowiek- jego dziecię.
Dobroć ma bowiem ludzkie serce,
Litość- ludzkie wejrzenie,
Miłość- człowieka postać boską,

Pokój- jego odzienie.
W każdej krainie każdy człowiek
W udręce swej i znoju
Przyzywa ludzki kształt Miłości,
Litości i Pokoju.

          Miłuj kształt ludzki w poganinie
          I Żydzie, i Cyganie: 
         Gdzie Dobroć, Miłość, Litość mieszka,
         Tam Bóg ma swe mieszkanie.

 

Aleksandro C!

1.Wiersz bardzo potrzebny!Dziękuję.

2.Kutno juz mi się powoli zaciera w pamieci...Ty tam byłaś?

3.Nie pamiętam ,niestety.Co to było PO?

4.Szczęsliwe świeta rodzinne(myslę o tak zwanej"dużej" rodzinie) znam tylko z bajek.Zawsze ktoś się z kimś kłóci, rozwodzi,nie lubi...Ale na ten jeden dzień wszyscy starają się"zawiesic broń"...Może to i słuszne , ale bardzo nieszczere.No,ale juz po wszystkim .Życzę ci ciepła w życiu, chociaż trudno o nieMU

MU! nie, żywot marnego ogryzka nie jest tym, co lubię najbardziej. ale o ile życie takie staram się zrozumieć, to zgody na nie – nie...... najgrubszy sęk w moim drewnie to właśnie ten, że coraz częściej wolę pomilczeć z jego kotem niż z nim, a potem to się odbija ode mnie we wszystkich kierunkach. pakuję swoje wewnętrzne walizki i wychodzę gubiąc po drodze najcenniejszy ostatnio bagaż. ten z naklejką „równowaga”.  ale może to jest szczęście tylko ja tego nie rozumiem albo mam takie specyficzne skrzywienie emocjonalne? eee, nic to. przepuszczę po cichu ten temat, z afrykańskim naparem, przez siebie jak przez maszynkę do mięsa i jak wyjdzie mi niesprecyzowana miazga ze szczyptą nieszczęścia to czmychnę definitywnie. tylko nie jestem pewna, czy umiem to zrobić bez zdzierania sobie skóry na łokciach. na razie tylko sporadycznie krew z nosa pokapie, ale z tym już nauczyłam się żyć.
pozdrawiam ciepło i świątecznie, mimo wszystko ......
plama

 

Polmozbycie,czyli   Plamo o specyficznym skrzywieniu emocjonalnym!

Jakie to szczęście,że on ma przynajmniej kota,z którym jesteś w stanie się porozumieć.

Ja także pozdrawiam cię ciepło i poświątecznie MIMO WSZYSTKO.MU

Mały Franek ze zdarta skórą na młodych lokciach.Już po tym ani śladu!

Cztery strony świata

W Paryżu byliśmy jeszcze razem,

skakałeś dla mnie na jednej nodze.

No ale cóż, bywa tak czasem,

że ludzie gubią się w drodze.

Świat ma przecież cztery strony

a wielbłąd dwa garby.

Szejk ma ledwie cztery żony

i jeszcze dwie chciałby.

W Padwie czułam się nieswojo,

brak mi było twego cienia.

Kiedyś byłam różą twoją

a tyś krzyknął: do widzenia!

Sad ma przecież cztery wiosny

a kij ma dwa końce.

Zosia uśmiech ma radosny

a niebo ma słońce.

W Rzymie płakać mi się chciało

tak jak Julii po premierze.

Jakby tego było mało,

chciałam wierzyć, nie uwierzę.

Las ma tylko cztery dęby

a babcia dwie wnuczki.

Stach ma ledwie cztery zęby

a kot kłębek włóczki.

W Pile byłam już jesienią,

ptaki gnały hen, za morze.

Zanim liście kolor zmienią,

garść nadziei daj mi Boże.

Ptak ma dom swój tam na drzewie

a kret w czarnej ziemi.

Ja mam w sercu tylko ciebie

mimo złej jesieni.

Pozdrawiam serdecznie

Jakub Korthals

 

Panie JakubieK!

Ale kogo ,kogo ma pan w tym szczodrym sercu?!Lubię wiedzieć takie rzeczy...MU

Droga pani Magdo,
 
w załączeniu z najlepszymi życzeniami Noworocznymi krótkie wspomnienie z Rodowa nad Jeziorem Lampasz z wplecionym wierszem "O tym" Agnieszki.
 
pozdrawiam serdecznie
 
Maciek
 

Naiwne wspomnienie z Rodowa z Agnieszką w tle

Była druga w nocy.

Usiadłem na wzgórzu przed domem,

gdzie ziemia jest trochę bliżej nieba

i skąd lepiej widać gwiazdy.

 

Nad moją głową uśmiechały się

tysiące tych samych gwiazd,

na które nie tak dawno temu przecież,

razem patrzyliśmy.

 

Wtuliłem się w starą ławę

opierając się o drewniany blat,

na którym nie tak dawno temu przecież,

razem gasiliśmy mentolowe papierosy.

 

Obejrzałem się

i za mną ujrzałem senne okno pokoju,

w którym nie tak dawno temu przecież,

razem budziliśmy się wczesną porą dnia.

 

I wtedy,

na chwilę tylko - bo strach,

pomyślałem,

że nie tak dawno temu przecież,

byłem naprawdę szczęśliwy.

 

Lecz o tym nie będzie wiersza,

nie będzie łzy, śpiewu, śmiechu,

małego opowiadania.

 

O tym tylko serce trzaśnie,

jak sucha leśna gałązka,

po której nie tak dawno temu przecież,

razem stąpaliśmy

w Rodowie nad jeziorem Lampasz.

Panie Maćku!

Ale przynajmniej był pan naprawdę szczęsliwy...(A Agnieszka by sie ucieszyła,że sie panu do czegoś przydal jej piękny wiersz). 

Bardzo serdecznie pozdrawiam.

p.s.myśli pan,że to były te same gwiazdy?MU

Agnieszka, jezioro ,ludzie i łódki

MU Kochana!
 
Dostalam wiele pięknych prezentów, ale najbardziej cieszy książka "Agnieszki" Zofii Turowskiej. Czytam, przeglądam, cieszę się i pocieszam...!
Ten ostatni program z Kazimierza, z panem Wolkiem.....odnalazlam ten dom - piekarnie też w ksiące - "róg nieszczęść" jak mawial Marek Hlasko. "Jeśli pojedziesz do Kazimierza, to zobaczysz: stoi tam chalupa. Nie za duża, nie za mala, dziwnie jakoś ulokowana, że jednym rogiem wrzyna się jakby w chodik i wlazi niemalże na jezdnię. W związku z tym każdy samochód ochlapuje ją blotem." Kazimierz jeszcze przede mna i Mazury i chmury...mam nadzieje, że życie jeszcze podaruje mi te wszystkie miejsca...
Jeszcze dokupie coś Mistrza (jakoś nie mam do tego szczęścia)i będę w conajmniej w szóstym niebie....
 
Wiadomość z ostatniej chwili to to, że dzisiaj czyli w poniedzialek, o 21.20 teatr telewizji na tvp1 wyemituje "Niech no tylko zakwitną jablonie" Agnieszki O. A kwitnące jablonie w środku zimy to nie byle co!!! Przy okazji jak się pani podoba dojrzala gruszka?
 
ŚCISKAM MOCNO 
 
 
Dorotko Szarlatani już nagrani - pięknie bylo. Tylko szkoda, że tak to okroili. Pozdrawiam bardzo krąg czarownic!
Jolu!
1.Dojrzała gruszka bardzo mi się podobała,Zawisla na choince.
2.Na pewno życie podaruje ci jeszcze te wszystkie miejsca;jestes taka mloda, o czym często zapominasz,(jak wielu mlodych)
3.A Dorotka ukryła przede mna wiadomość,że "Ulica Szrlatanów" byla w Telewizji.Ciekawe dlaczego?.Bo ona dobrze wie,że ja nie oglądam telewizji...MU

Ukryłam bo się wstydziłam.. Nagrania były strasznie ciężkie, wszystko szczerze mówiąc było przeciw nam. Bałam się, że to w telewizji będzie widać i się nie myliłam. To, że tak strasznie ten spektakl pocięli też mu nie pomogło - no tak bywa. Ale szkoda bo to naprawdę jest dobry spektakl a w telewizji prawie tego nie było widać.
Jolu a kółko czarownic też cię pozdrawia, trzymaj się - Dorota

Pani Magdo,
 
Co za szaleństwo, mama cala w papilotach tata mierzy juz trzeci garnitur (wszystkie za małe, po Świętach) a ja spokojnie sobie na nich patrze i cieszy mnie to zamieszanie...
 
Życzę pani dobrego, spokojnego roku.....bez zmartwień i naglych przykrości, za to duzo, duzo radości. I żeby ten świat byl pelen dobrych wiadomosci, i ludzie wokol serdeczniejszychi dla siebie. I żeby nasze psy jakoś przetrwaly sylwester, bo moja mala Hesia od wczoraj juz nie wie, gdzie sie schować....I żeby bylo zdrowie i praca....I nadzieje, marzenia..i milość. Wszystkiego naj! Sciskam mocno i serdecznie pa Jola
 

Jolu!

 
1.Masz już rodziców,to powinnaś mniej narzekac na wszystko!Pozdrów ich.
2.Taty problemy z za malymi ubraniami znam jak wlasną kieszeń...
3.Psy przetrwały szczęśliwie te petardy.Zauważyłam,że Markotny w ogóle sie ich nie boi,co Łyżwę chyba trochę dziwi...
4.Wysyłam ci tort bezowy(z Milanówka) na Nowy Rok.I dziękuję za list prywatny.MU

Bita śmietana trochę napoczęła ten Nowy Rok...

Spotkałam dzisiaj moja jeszcze (nie)dawną przyjaciółkę. Zapytała mnie jak mi jest na studiach. Świetnie-powiedziałam-robię to, co kocham...Czytam wiersze...itp. A na twarz Agnieszki wypełzł grymas pt."O rany!Nadal tak walnięta...wiersze...Mordunku!Ratują!". Ale powiedziała tylko do swojej koleżanki "Widzisz ten błysk w oku:wiersze". I coś mi się popsuło.

Jestem w domu u rodziców półtora tygodnia. Na  początku zachowywali się jakby mnie nie widzieli dwa miesiące (bo tak właśnie było). Tak mi było dobrze, że aż posprzątałam całe mieszkanie, co mi sie jeszcze nigdy w życiu nie zdarzyło. A teraz się już do mnie przyzwyczajli. W sobote wracam do Krakowa. Więc znów się odzwyczają.
Gdy jestem w Krakowie niestraszny mi cały świat i spotkania ze światłymi ludzmi.Gdy wracam do Płocka zdejmuję skrzydła i wszystko jest dla mnie z powrotem straszne, zwłaszcza odezwanie sie do pani w sklepie.
agata steifer
ps.A chciałam podziękować tylko za antologię...dzieki niej i Panu Janowi Korwin-Kochanowskiemu wróciłam do poezji...wróciłam na swoje miejsce...dziękuję
 
 
Agato S!
 
1.Powiedz tej niedawnej przyjaciólce,że nas (walniętych, którzy czytają wiersze) trochę na tym świecie jest i musi się z tym pogodzić...
2.A dlaczego to takie trudne z tą panią w sklepie?!Ciekawam.
3.Kiedy pojedziesz do Plocka następny raz- nie zdejmuj skrzydeł.Nie wstydź sie być śmieszna(dla innych...)
4.To dobrze ,że wróciłam do antologii...Pozdrawiam serdecznieMU

Droga mu,

Oto co znalazłam dziś rano. Spodobało mi się i przesyłam dalej. A że z Panią to nigdy nie wiadomo to przesyłam i Małgorzatę.

Pozdrawiam

Olga

 

MAGDALENA

Osobowość: Ta, co mierzy, co waży
Charakter: 96 %
Promieniowanie: 99 %
Rezonans: 93000 drgań/sek..
Kolor: Fioletowy
Główne cechy: Uczuciowość - Towarzyskość - Dyna­mizm - Zmysłowość
Totem roślinny: Jemioła
Totem zwierzęcy: Kogut
Znak: Waga
TYP: Trudno się do nich zbliżyć, jak do wojowniczego koguta! Są choleryczkami, nie liczącymi się ze słowa­mi, ale o wielkim sercu.
PSYCHIKA: Cechuje je wielka miłość bliźniego, która nieraz przybiera przesadną formę, ale nadaje im prawdziwe bogactwo psychiczne.
WOLA: Nie jest tak silna, jak mogłaby się wydawać. Gdy minie zaskoczenie ich agresywnością, okazuje się, że można je skłonić do wielu rzeczy.
POBUDLIWOŚĆ: Dosłownie zagłusza pozostałe ce­chy charakteru. Sprawiają wrażenie kłębka nerwów o mniej czy bardziej kontrolowanych reakcjach.
ZDOLNOŚĆ REAKCJI: Czy można mówić o charak­terze bomby atomowej? Albo zdąży się uciec, albo wyleci w powietrze.
AKTYWNOŚĆ: Życie zawodowe jest dla nich polem walki, gdzie wszystkie chwyty są dozwolone! Uwiel­biają wszystko, co piękne i bogate. Nie znoszą regular­nej pracy w określonych godzinach. Mogą być lekar­kami, pielęgniarkami, malarkami, rzeźbiarkami. Ko­niecznie chcą osiągnąć sukces, i to szybko!
INTUICJA: Niezwykle silna. Zadziwiająca, gdy cho­dzi o psychologiczną ocenę czy postawienie diagnozy lekarskiej.
INTELIGENCJA: Nadmierna pobudliwość nieraz pozbawia je zdrowego rozsądku, który pozwoliłby uniknąć wielu tragedii. Posiadają inteligencję anality­czną, gubią się w szczegółach i stają się niesprawiedli­we. Mają bardzo rozwiniętą pamięć słuchową i zawsze rozbudzoną ciekawość.
UCZUCIOWOŚĆ: Są spragnione miłości w każdej postaci. Są zaborcze, pragną we wszystkim być pierw­sze. Chcą posiąść wasze ciało i duszę, nieraz także wasz majątek.
MORALNOŚĆ: Ta nieco chwiejna moralność stano­wi o ich uroku! Chciałoby się je zganić, a w końcu wybucha się śmiechem!
ZDROWIE: Na szczęście z żelaza, gdyż nie mają żadnego wyczucia godzin snu: bardzo odporne na zmęczenie, śpią wtedy, gdy mogą. Na dłuższą metę grozi to kłopotami z krążeniem, zwłaszcza w nogach.
ZMYSŁOWOŚĆ: Cóż powiedzieć o tych namiętnych kobietach, które pragną kochać i być kochane, brać i odrzucać, posiadać i oddawać się w posiadanie - nawet szatanowi?
DYNAMIZM: To prawdziwe pokerzystki, zdolne do największego blefu
TOWARZYSKOŚĆ: Bardzo, nawet nadmiernie to­warzyskie, prowadzą często nieuporządkowane życie, ale kierują się wolą spełnienia swych zachcianek.
PODSUMOWANIE: Jeśli koniecznie chcecie prowa­dzić zwariowane, ale pasjonujące życie, poślubcie kobietę o tym imieniu, a będziecie mieli, czego sami chcieliście!

 

 

MAŁGORZATA

Osobowość: Ta, co odkryła tajemnicę życia

Charakter: 84 %
Promieniowanie: 80 %
Rezonans: 102 000 drgań/sek..
Kolor: Zielony
Główne cechy: Pobudliwość-Uczuciowość- Towarzys­kość- Intuicja
Totem roślinny: Klon
Totem zwierzęcy: Pstrąg
Znak: Ryby
TYP: To nerwowe choleryczki o dużej pobudliwości. Byle co je płoszy, wszystko je porusza. Mają chwiejne charaktery, łatwo się zniechęcające, a więc bardzo wrażliwe na niepowodzenia. Rodzice powinni hamo­wać ich kaprysy i uczyć je sztuki panowania nad sobą.
PSYCHIKA: Mają wiele uroku, to "kobiety-dzieci, które mężczyźni pragną ochraniać. Gdy życie staje się zbyt trudne dla ich nadmiernej wrażliwości, zamykają się w swym wewnętrznym światku. Od dzieciństwa trzeba je uczyć stawiania życiu czoło, odważnego wypowiadania się i nie uciekania przed niebezpieczeństwem.
WOLA: Bardzo zmienna. Poranny entuzjazm przera­dza się w wieczorne zniechęcenie. Należy wpoić im zasadę: "Co zaczęłaś musisz skończyć".
POBUDLIWOŚĆ: O wiele za duża, graniczy z nerwi­cowością.
ZDOLNOŚĆ REAKCJI: Są to kobiety o nieprzewi­dywalnych, błyskawicznych reakcjach, jak u pstrą­ga. Kiedy indziej zaś biernie przyjmują wydarzenia.
AKTYWNOŚĆ: Raczej słaba. Interesuje je wszy s t o, co dotyczy życia, a więc pediatria, ginekologia, przedszkola, reedukacja. Zazwyczaj są, dobrymi matki, czułymi i oddanymi rodzicami, które jednak nie mają dosyć charakteru, by walczyć z urwisami.
INTUICJA: Mają jej prawie za dużo. Chromą się w tajemny świat "znaków" i przepowiedni. Nie powinny przywiązywać zbyt dużej wagi do horoskopów.
INTELIGENCJA: Są inteligentne, ale tak szybko mówią i działają, że zdarza im się popełniać kolosalne gafy. Mają słabą pamięć, przez co zapominają o wielu rzeczach - poczynając od parasola, a kończąc na mężu!
UCZUCIOWOŚĆ: Są bardzo czułe, gdy mają poczu­cie bezpieczeństwa, ale chowają się pod skałę, jak pstrąg, gdy tylko pojawi się nieznajomy. W ich pełnych czułości oczach można wyczytać jednocześnie obietni­cę wielkiej miłości i pragnienie zachowania spokojnego trybu życia.
MORALNOŚĆ: Nie należy mnożyć zakazów, gdyż mogłyby one całkowicie przytłoczyć ten kruchy chara­kter, wymagający miłości i zrozumienia.
ZDROWIE: Trochę chwiejne. W tych wahaniach dużą rolę odgrywa stan psychiczny. Słabe punkty: jelita i narządy rodne.
ZMYSŁOWOŚĆ: Samo to słowo je przeraża! Nie znają i nie chcą znać swych pragnień. Często wyrzucają sobie słabość i nieśmiałość, które prowadzą je do życia z partnerami bardzo dalekimi od ideału. Ale czy one same wiedzą, jaki jest ich ideał?
DYNAMIZM: Składa się z marzeń, nieprzemyślanego entuzjazmu, nagłych onieśmieleń. Odkładają na poju­trze to, co miały zrobić wczoraj. Drżą na dźwięk telefonu, gdyż obiecały zrobić dziesięć rzeczy, o któ­rych teraz nie chcą słyszeć.
TOWARZYSKOŚĆ: Potrzebują miłości i nie znoszą samotności. Bardzo ulegają wpływom i nieraz dostosowują swój tryb życia do tych, których kochają. Są bardzo przywiązane do rodziny i przyjaciół.
PODSUMOWANIE: To urocze kobiety, pełne mag­netyzmu. Niełatwo w całej rozciągłości poznać ich psychikę, gdyż wszystko u nich tak szybko się zmienia!

 

O!

 

Ponieważ ze mną to nigdy nie wiadomo "przywłaszczam sobie" wybrane cechy obu imion..Tylko nie wiem czy wybrac :charakter 96 % czy 84%...Z tym dylematem wchodze w Nowy Rok...

 A najbardziej mi się podobało:NIE ZNOSZĄ REGULARNEJ PRACY W OKREŚLONYCH GODZINACH!Pozdrawiam MU

Miła O. A możesz też wysłać DOROTĘ , ANNĘ i GENOWEFĘ   ??? Byłybyśmy z Alulą bardzo wdzięczne Pozdrawiamy obie...

 Pani Magdo!!! Wie Pani jakie ciepło od Pani bije?????? CIEPŁO, SPOKÓJ i ten wewnętrzny BLASK:) Tak jak od Pani Krysi Jandy. Nic dziwnego, że jesteście Panie przyjaciółkami. Oj... Chciałabym się kiedyś z Wami zaprzyjaźnić... Całuję mooooocno!
PS.Proszę, niech Pani nigdy nie przestanie śpiewać!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
 
Marta :-)
 
Pani Marto!
 
Czy to pani wysyla do mnie sms-y?bo jednej Marty nie udalo mi sie zidentyfikować...No i co ja mogę na to odpisać...nie wiem.Ale pozdrawiamMU

 

Archiwum