W tym miejscu będę publikuję wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi

Dobrego czytania.

 


umermagda@o2.pl 


LISTOPAD 2003r.

 

9

Łomoty Panna Manna!!!
 
Drodzy wielbiciele snuji... którym łomot nie przeszkadza za bardzo, a lubią bezpretensjonalny styl Wojciecha Manna!!!
Najwcześniejsze Łomoty to sprawa już historyczna - zeszłowieczna.
Wyżej wspomniany nagrał dla Discovery programy dotyczące historii rock&roll'a czyli po naszemu "mocnego uderzenia". Łomoty są tylko w tle (dla mnie niestety, a nie na szczęście). Trafiłem na kawałki dwóch programów - naprawdę bardzo ciekawe. Kto wie, jak to wyglądało w Afryce, w Ameryce Łacińskiejczy w ZSRR (dla młodych - Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich)!!! Pan Wojciech WIE i dzieli się tą wiedzą umiejętnie i z wdziękiem nie do podrobienia.
 
Nie wiem ile tych odcinków będzie w sumie, ale na discovery programy są powtarzane w różnych porach. Człowieku ciekawy świata - jeżeli masz dostęp do takiego kanału - zapoluj na ten cykl. Nie pożałujesz.
 
 
A
 
A!
Z wielką chęcią zamieszczam tę informację.Zawsze tak sluchałam progamów Wojtka:głośniej ,kiedy mówił(cokolwiek) i ciszej,kiedy puszczał lomoty...
Wojtka uwielbiam już ponad ćwierć wieku.Może znajdę jakieś jego zdjęcie w archiwach.MU

Nie, ja STARAM się nie gasnąć. Jeszcze coś tam mi się w głowie świeci- bo czy świta to  nie wiem. Najgorsze jest to, że ostatnimi czasy boję się miliona razy więcej rzeczy niż kiedyś, dodać do tego nieumiejętność absolutną podejmowania decyzji i wychodzi ładne działanie, którgo rozwiązać absolutnie nie umiem.  To wszystko mi się nie zgadza bo naprawdę  ostatnimi czasy czuję się bardzo bezpieczna.
 
Na + dzisiaj :
a) słoneczny spacer z Wiktorią
b) popołudnie i wieczór z kalendarzami nowymi. (ciekawe co ten kalendarz będzie miał w sobie za rok o tej porze. Bo na razie to wcale nie porządkuje mojego życia, chaos się tam mały wkradł)
c) rumianek z miodem i z cytryną
d) pierogi ruskie absolutnie domowej roboty+przyprawa do past twarogowych
 
Anula Ubezpieczona(w firmie Dobroludzie)
 
ps. Jutr walka o pobudkę 7.30. Jak tego dokonać nie wie nikt.
 
 
Ubezpieczona!
 
1.7.30 to jest małe miki.ja wstaję o 6.3o, bo Franek ma o 7.09 kolejkę...Tyle że potem nie muszę sie uczyć, na szczęście.
2.Nie jadłam przyprawy do past twarogowych.Czy można ją jeśc bez past twarogowych?
3.zacznij od podjęcia jednej decyzji dziennie; może jakoś posunie to sprawy do przodu...
4.No i tradycyjna melisa przeciwko lękom.Jeszcze kilka dni listopada.MU

Pani Magdo!
 
Bardzo, bardzo prosze nie likwidowac Antologii. Wszystko co dotyczy Antologii jest piekne: pomysl ,wykonanie, dedykacje, zdjecia.To jest tworzenie poetyckiego sposobu istnienia i komunikowania sie z ludzmi. Tego tak doraznie nie widac, ale w sercach zachodza zmiany, w umyslach wylomy. Poezja ma sile kiedy jest zywa; poezja spiewana, poezja dedykowana, poezja gloszona. To moj blad, ze do tej pory nie napisalam do Pani, Przepraszam i..... dziekuje!!!!!!
 
Prosze pozdrowic p. Jeremiego i przekazac, ze historia o kopaniu  studni  jest cudna i nie ma dnia abym o tej studni nie pomyslala, bo to piekna alegoria zycia rowniez. Pozdrawiam. Ewa S
 
--Pani Ewo!
No to jeszczetrochę sie w to pobawię.Jeśli aż w umysłach wylomy!Mistrza pozdrowię z wielka chęcią.MU 

Witam Pani Magdo !
 
Właśnie trwa czas prób POLONEZA....Więcej z tym zamieszania niż postępów w związku z próbami.
Dobrze, że chłopcy zbytnio nie wymyślają i jako tako udało się namówić ich do tańczenia...Przecież to
takie wspaniałe przeżycie....:) O całej STUDNIÓWCE nie wspomnę...:) Szkoda tylko, że pieniążków na całość
idzie tyle, że głowa mała...
W Bogatyni przez cały listopad rok w rok mają miejsce Wieczorki Jazzowe w restauracji przy jednym z hoteli.
Wczoraj gośćmi byli m.in Włodzimierz Nahorny i Lora Szafran...Pan Włodzimierz - bardzo sympatyczny człowiek...
A przecież  skomponował On muzykę do wielu utworów przez Panią wykonywanych...:)
Moja siostra pracuje w tym hotelu i to dzięki niej mogę mieć taki kontakt z tymi ludźmi..:)
Muszę coś zakombinować...Może Pani odwiedzi Bogatynię...:))
Pozdrawiam cieplo...wiatr dziś ogromny na dworze...
Kamila
 
Kamilo!
1. Z tym wiatrem to i ja nie daję rady.
2.Bogatynia przed nami.
3.Dzisiaj czwartek-a w każdy czwartek wożę Franka na tego nieszczęsnego poloneza studniówkowego na 7.15 DO WARSZAWY!!!No ale czego sie nie robi dla wspanialego przeżycia.Wysyłam ci zdjęcie korytarza szkolnego Franka, ktory  był także moim korytarzem szkolnym...do 1967 roku.I podrawiamMU

Korytarz żaden do mnie nie przybył więc nie przybędzie i do Państwa. Jak tylko się odnajdzie to go wyświetlę - D.

Pani Magdo Śpiewająca,

 

 raz jeden (niestety) słyszałam w Pani wykonaniu piosenkę H. Warsa

 "Ach, śpij

 kochanie" w aranżacji p. Stokłosy. W programie "MdM". Miałam nadzieję

 znaleźć ją na płycie "Kołysanki, utulanki" (cudnej zresztą, dziękuję w

 imieniu brązowookiej trzylatki) - ale tu jest w dobrze nam znanej

 wersji harmonicznej. Harmonia, jaką do tej piosenki wymyślił Stokłosa

 jest zjawiskowa i tak do Pani pasuje. Czy nagrała ją Pani na którejś

 ze swoich płyt? PS. Narazie nie chcę lata, wystarczą mi Święta,

 czereśnie mogą poczekać. Pozdrawiam ciepło. Elżbieta

 

Pani Elżbieto!

Ja nie mam pewności czy w MDM-ie śpiewałam to z Jasiem Stoklosą..chyba nie, bo tam wtedy grali juz jacys młodzi muzycy.Niestety nie pamietam kto, bo to był jednorazowy prezent dla Wojtka Manna na Dzień Dziecka(on spal w łóżku jako dziecko,a ja utulałam go do snu, jako mama,jeżeli dobrze pamietam).Ale bylo jeszcze jedno nagranie tej kołysanki, nagrane na płytę pt:"Mamine kolysanki", kilka lat temu.Może to o tę wersje pani chodzi?Jesli ją znajdę,to i znajdę nazwisko aranżera,ale na razie nie widzę jej nigdzie.Pozdrawiam Brązowooką MU

Moim zdaniem ta płyta jest w ciągłej sprzedaży i można sobie ją kupić nawet przez internet (choćby w sklepie MERLIN.PL) pozdrawiam - Dorota

Pani Magdo Kochana!
Od wczoraj myślałam o tym, że muszę do Pani napisać. Mnóstwo tematów ciśnie mi się do głowy, ale postanowiłam wybrać priorytet. Chodzi mianowicie o aparat fotograficzny. Od jakiegoś czasu nosze się z zamiarem kupna owego i kompletnie nie wiem na jaki się zdecydować. Zwracam się więc do Pani, jako do profesjonalistki w tym temacie. Pani zdjęcia od początku zrobiły na mnie olbrzymie wrażenie. Broń Boże nie zamierzam Pani dorównać, ale czasem chciałabym wysłać Pani zdjęcie np. mojej małej Julki. Poza tym zawsze marzyłam o fotografowaniu, a teraz, kiedy mogę sobie na to pozwolić, nie chce popełnić głupstwa. 
Proszę mi poradzić ( z praktycznego punktu widzenia) jaki model wybrać?
Bardzo cieplutko pozdrawiam! 
                                                    Elcia
Ps. Jeśli chodzi o inne tematy to c.d.n.
 
Przyszły fotografie!
 
Ja oczywiście radzę ci kupić taki jak ja mam, bo jestem nim zachwycona.Wybrał mi go mój pianista Wojtek Borkowski,który jest specjalistą w tej dziedzinie:CANON POwer ShotG3F2O,4,OMega pixels.czekam na zdjęcia małej Julki>MU

Bardzo, bardzo, bardzo dziękuję za wiersz...

 tyle radości...

 pozdrawiam

 milena

M!

Conajmniej połowa radości po mojej stronie!Pozdrawiam MU

...razem z serdecznymi pozdrowieniami i ciepłymi uściskami

m.sz

 M.Sz!

Bardzo dziękujemy!!!No naprawdę!MU

Do listu dołączony jest prezencik, którego nie umiemy zamieścić na stronie...

Pani Magdo….

Jakie jest lekarstwo na nieszczęśliwą m iłość, bo za chwilę oszaleję?

Olga

 

Olgo!

Ja odpisuję po trzech dniach, więc może byc za późno...

 

Jeżeli jeszcze jestes przy zdrowych zmysłach to ci sie tak pomądrzę: - jeżeli to jest prawdziwa i wielka milość- nie ma lekarstwa,a jesli takie sobie zakochanie,które ci sie wydaje milością,to wyleczy cię z niego nastepne uczucie...na które można czekać i czekac O WIELE ZA DŁUGO czasami.

Na tym polega ta okropna mlodość niestety.Jeżeli pocieszy cie wiadomość,że różne starsze kobiety chorowały w mlodości na to samo,to cie pocieszam, jako przedstawicielka różnych starszych kobiet.MU

Nazywam się Piotr Osak mam 16 lat. Czasami jak w życiu jest "trudno i brudno" to włączam sobie Pani płytę "Wszystko skończone". Jak tylko zacznie się "Jeszcze w zielone gramy" to mi od razu robi się miło, i jak się słucha Pani piosenek to człowiek niby zapomina o trudnościach i zaczyna brać życie z innej, lepszej strony... :-)
    Tak w ogóle to jestem, można powiedzieć aktorem. Gram w teatrze w Domu Kultury Warszawa-Rembertów. Gramy z naszą grupą teatralną Foyer różne przedstawienia. Ostatnio wystawialiśmy przedstawienie sezonowe pt"Jak cię kocham, poczekaj wszystko Ci wyłożę". I miało ono charakter wspominania o jesieni, te wszystkie smutne dni, rozterki sercowe. I mówiliśmy wiersze np Dziwni letnicy; Usta i Oczy - B. Leśmian, Ale także śpiewaliśmy piosenki. I przy tej okazji tak zadziałałem na reżysera i jednocześnie prowadzącego tę grupę teatralną, że zaśpiewałem "Oczy tej małej" i "Jeszcze w zielone gramy". Czułem się cudownie. ale to nie było wszystko, wszystko trwało około 45 minut.
    Och Pani Magdo dziękuję ze różne inspiracje w interpretacji i w ogóle.
 
                                                        Pozdrawiam :-)
 
Niech się pani trzyma cieplutko bo jesień jest, a potem zima która ziębi i gnębi, choć osobiście bardzo lubię zimę, bo jest śnieg, atmosfera świąt, no i ja mam zawsze ciepłe ręce, więc dziewczyny z klasy i nie tylko po prostu rzucają się na mnie żeby ogrzać swoje ręce :-)
 
Jescze raz pozdrawiam!!!
PIOTREK
 
Piotrku Osaku, który osobiście bardzo lubisz zimę!
 
Rzuciłabym sie na ciebie,żeby ogrzac swoje ręce,ale do Rembertowa mam kawałek i nie jestem dziewczyną z twojej klasy, niestety.Wyslę ci za to jakieś zimowe zdjęcie i pozdrawiam serdecznieMU

Kochana Pani Magdo!

To niesamowite, że Pani jest! Myślę, że ma Pani wielkie szczęście mogąc tak blisko obcować z tak niezwykłym artystą a może przede wszystkim człowiekiem, jakim jest Mistrz Jeremi. To niezwykle ważne “mieć” takie osoby. Spotkałam w swoim życiu kilka takich osób i każda z nich pozostawiła swój ślad, jakąś cząstkę we mnie. Cieszę się, że i Pani do nich należy.

Uśmiecham się teraz bo naprawdę sprawia mi wielką radość, że mam okazję za to Pani podziękować, chociażby w ten prosty sposób i przyłączyć się do wszystkich odwiedzających ten miły u Pani internetowy kącik.

Ps1. Zdjęcia synów przejmująco ciepłe. Są na nich wspaniali!

Ps 2. Najserdeczniejsze pozdrowienia dla Pani Krystyny.

To naprawdę wielka radość i szczęście “mieć” obie Panie tak blisko.

Anulę rozumiem z jej rozterkami i radościami. Taki czas w życiu. Niewiele osób “lubi” się z tego okresu - błądzenia i szukania, szczególnie jak się jest tak wrażliwym.

Joanna

 

Pani Joanno!

1.Z żalem bedę "zmieniała"  tytulową strone, bo także mogłabym na nich patrzec bez konca...to bylo raptem 5  czy 6 lat temu...

2.Pani Krystyna jak to pani Krystyna.Ciągle w drodze.Teraz w Kanadzie do snu sie kladzie.Jak wróci-pozdrowię.Wyslę za to zdjecie z wtorkowego" lamentu".

3.Bez Mistrza Jeremiego nie wyobrażam sobie niczego.Kończę, bo nie moge przestac rymować i to mnie peszy .Pozdrawiam MU

p.s .ANULO!tu jest i cos do ciebie!

 

 
Dzien dobry, pani Magdo.
Czy pani odpisuje na listy rowniez na adres nadawcy, czy tylko na swojej stronie? I czy tylko pani czyta te listy ( zanim znajda sie one na stronie internetowej ), czy ktos inny tez ( np. Dorota )?
I dlaczego pani w ogole nie ma zmarszczek?
Kala.
 
Kalu(o)?!
 
1.Odpisuję również nadawcy,jesli zaznaczy ,że to jest prywatny list.
2.Szczerze mówiąc nie wiem...Dorotka- czy ty  także masz dostęp do tych listów?Wydaje mi się,że nawet jezeli ma, to do nich nie zagląda przede mną.
3.Może dlatego,że mam okrągłą twarz, niestety... Ale wydaje mi się,że ja mam duzo zmarszczek.I lubię je.Lubię, jak sie tak na twarzy zapisuje całe życie...Jeśli wydaje ci się,że nie mam-to zasługa oświetleniowców telewizyjnych.Pozdrawiam MU

Nie czytam żadnych listów nadchodzących na adres Strony zanim nie dostanę ich na swoją skrzynkę od Magdy Umer. Wstyd się przyznać ale na ogół nawet tych które osobiście tu zamieszczam nie czytam bo zwyczajnie nie mam czasu... Bardzo pozdrawiam Dorota

8.

Walka ze sobą to jakiś koszmar! Może jednak przestać walczyć to jest rozwiązanie. Tylko co z tego przyjdzie? Nic zapewne.
To dziwne uczucie, stać przed salą wykładową i myśleć -wejść- nie wejść-wejść-nie wiejść. No w końcu wejść. Potem posiedzieć 30 minut, nie wytrzymywać i wyjść na korytarz. No to nie jest najlepszy czas. Na pogodę już nic nie zwalam bo to chyba nieuczciwe, na otoczenie też nie mam co zwalać, bo w zasadzie nie ma powodów. Została tylko własna głowa. Ale z nią to ja już sobie musze poważnie porozmawiać.

Brat siedzi na tej dalekiej Ukrainie, wraca na kilka dni i znowu w te pędy wyjeżdża, to ucieczka zewnętrzna, moją natomiast specjalnością jest wewnętrzna z domieszką zewnętrznej. Już dawno powiedziałam, że nie będzie dobrze, a teraz tylko mi przychodzą do głowy słowa piosenki - gdy ktoś kto  Ci jest  światełkiem, gaśnie powoli w biały dzień- ale nic tu po mnie.

Zrobię teraz kolejne podejście, spróbuję 90 minut siedzieć w ławce i nie robić z siebie dziecka z zespołem ADHD.

A
Anulo wewnętrzna z domieszką wewnętrznej!
90 minut kiedyś sie konczy.
Na pogodę nic nie możesz zwalić, bo dziś pięknie!
JESZCZE PRZED TOBĄ WIELE PODEJŚĆ W TEJ TRUDNEJ PORZE ROKU...I PORZE ŻYCIA.
Może na chwilę przestań walczyć a potem znowu zacznij.I nie gaśnij.MU
p.s.Dobrze że brata nie zagnalo do Gruzji, bo tam szczególnie  gorąco od dzisiaj...Wysyłam jakieś zdjęcie sloneczne, gorące i rozweselająceMU

 

Taki gest

 

Miłość to jest taki kram,

w którym liczy się gest.

Zanim więc zrobisz pierwszy krok,

musisz wiedzieć jak to jest.

Kochać to nie tylko fiołki i róże.

Może nawet częściej burze,

z których trzeba jakoś wyjść.

Sztormy, wichry, huragany,

nie uciekaj z tym do mamy,

tylko pierwszy podaj dłoń.

Ty ją chroń.

Raz kolejka a raz wózek,

czy zebranie, próba w chórze,

z kolegami pięćdziesiątka albo dwie.

Ciemne schody i podwórza,

znowu tam nadciąga burza,

ale pierwszy podaj dłoń – proszę cię.

Ty ją chroń.

Miłość to jest taka łza,

której blisko jest do dna.

Zanim więc zbijesz pierwsze szkło,

dowiedz się czy warto, bo:

Kochać to nie tylko fiołki i róże.

Może nawet częściej burze,

z których trzeba jakoś wyjść.

Sztormy, wichry, huragany,

nie uciekaj z tym do mamy,

tylko pierwszy podaj dłoń.

Ty ją chroń.

Raz kolejka a raz wózek,

czy zebranie, próba w chórze,

z kolegami pięćdziesiątka albo dwie.

Ciemne schody i podwórza,

znowu tam nadciąga burza,

ale pierwszy podaj dłoń – proszę cię.

Ty ją chroń.

(Jakub K)

Panie Jakubie!

Ja bym jeszcze popracowała nad tym tekstem.Widać wyraźnie pod czyim jest pan wpływem ale na razie tylko pod wpływem... ps.Co to jest 82 11?MU

 
Proszę Pani!! 

Uff..tyle mam nauki.Dopiero teraz jestem "wolna" i mogę do Pani napisać w nagrodę.:).

 Po pierwsze chciałam Pani powiedzieć ,że piękne jest to zdjęcie z Agnieszką i z Panią na stronie.
  Po drugie spytać się czy bedzie Pani w tym roku w Krakowie,ale bym chciała!!!:):)
   Dla Pani zdjęcie Piotra i Anny Szałapak.Bo tak mnie jakoś "wzięlo"na "Piwnicę pod Baranami".
    W środę mam olimpiadę z historii proszę ,żeby Pani trzymała za mnie kciuki,bo nie przejdę dalej.:)
   Kłaniam się!!
   Tramwajowa Ania

 

 

Tramwajowa!
 
1.To wysyłam ci drugie, do kompletu.Zdjęcie robiła przypadkowa , bardzo przejęta dziewczyna( w twoim wieku).
2.W tym roku już nie bedę w Krakowie.Tylko Kalisz i Poznań.
3.Na "Piwnicę Pod Baranami"to mnie wzięło w 1969 roku...
4.26 listopada trzymam kciuki za twoją historię!I także się klaniam MU

 Poezja dzwieku-Teatr Dramatyczny-10 listopada

 Dzien dobry. Pisze wlasnie swojego pierwszego emaila. Nazywam sie i

Albert Pesko i mialem zaszczyt i przyjemnosc byc na spotkaniu z

 pania i pania Urszula Dudziak w Teatrze Dramatycznym 10 listopada.

 Ciekawa i oryginalna formula. Sala teatralna nie miejscem akcji

 fikcyjnego przedstawienia lecz realnej, rzeczywistej

 rozmowy.Podobalo mi sie bardzo to spotkanie i moim znajomym rowniez.

 Zabawna i dowcipna byla tez improwizacja wokalna obu pan konczaca to

 spotkanie. Moim zdaniem godny uznania i podziwu jest tez odwazny

 pomysl stworzenia alternatywnej sceny niezaleznej od wielkich wytworni

 plytowych. Oby sie powiodlo. Po zakonczeniu spotkania pozwolilem

 sobie zlozyc probke mojej tworczosci na rece sympatycznej dziewczyny

 wspolpracujacej z pania przy redagowaniu witryny internetowej.

 Teksty tych osimiu piosenek powstaly w 1995 roku, a wiec osiem lat temu.

 Mimo uplywu czasu temat jest nadal aktualny i chyba raczej malo

 poruszany w tego rodzaju tworczosci.

 No tak temat tematem, ale jest jeszcze kwestia formy. I tu mialbym do

 pani prosbe o kilka zdan recenzji. Nie obrazam sie na uzasadniona

 krytyke. Zainteresowany jestem rowniez nawiazaniem wspolpracy z

 wokalistami, wykonawcami.

 Z powazaniem Alber

Panie Albercie!

Dziękuję za miły list ale nie jestem pewna czy ucieszy pana moja odpowiedź... A właściwie to jestem pewna, że nie ucieszy niestety.Sam chciałeś Grzegorzu D. Dorotka przekazała mi pański scenariusz.Ponieważ napisal pan na wstępie,że czytał te teksty pan Janusz Józefowicz i powiedział,że mu się podobają, próbowałam i ja podejść do nich kilka razy,w nadziei,że za którymś razem coś w nich mi się spodoba.Niestety. Otóż ma pan rację, że temat- czyli uprawianie sportu - jest nadal aktualny.I w takiej ogromnej ilości słów rzeczywiście rzadko poruszany w tworczości poetyckiej...Przed panem to chyba tylko Kazimierz Wierzyński tak się zachwycał sportem.Ale i lepiej to robił. U pana jakis nie do opanowania galimatias(jakby jakiś galimatias byl do opanowania!).Czasami jest rym,czasami znika ni w pięć ni w dziewięć .Czasami jest rytm,czasami rezygnuje pan z niego w najmniej oczekiwanym momencie...Poza tym te teksty są ,moim zdaniem, po prostu słabe.

Pisze pan,że również kręci filmy amatorskie...Ja bym się na nich skupiła.Może okaże sie ,że pana talent "wybuchnie"w innej dziedzinie? Życzę tego gorąco i pozdrawiawiam MU

 

List dziękczynny

Droga moja imienniczko, już minął rok z okładem gdy wysłałam do Pani

list. List był wysłany na adres TVP z prośbą o dostarczenie na Pani ręce. 

Wówczas jeszcze nie miała Pani swojej strony internetowej.Fakt

posiadania przez Panią swojej strony internetowej bardzo ułatwił mi

 dotarcie do Pani bezpośrednio.Przypuszczam że mój list utonął w morzu

papierów w TVP.Składam Pani serdeczne podziękowania za próby ocalenia

 od zapomnienia takich perełek jakimi niewątpliwie były i są nadal

 (dzięki Pani) Kabarety Starszych Panów.Ja wychowałam się na nich

 (1951rocznik) i bardzo chciałam żeby moja córka (1973rocznik)

 mogła również miała możność poznania tego jakże subtelnego

 dowcipu.I tu właśnie Pani przyszła z pomocą.Dzisiaj Ona zaszczepia

 ten dowcip swojemu mężowi,który pojęcia nie miał o tej

 twórczości.Kupuję wszystko co ukazuje się na rynku.Mam

 książki,kasety magnetofonowe oraz płyty CD.Ponieważ wiem że jest

 Pani zaprzyjażniona z Panem Jeremim Przyborą,zwracam się do Pani z

 prośbą czy mogę na Pani ręce przesłać list dla Pana Jeremiego?

 Niestety Pan Jeremi nie ma swojej strony internetowej.Gdyby miał

 nie fatygowabym Pani.Dziękuję Pani za moc przeżyć duchowych

 jakimi były "Rozmowy o zmierzchu" czy niezapomniany

 koncert "Zielono mi".Serdecznie Panią pozdrawiam,życzę Pani

 dalszych sukcesów oraz dużo,dużo zdrowia z poważaniem Magdalena  Piotrusiewicz.

Pani Magdaleno!

1.Tamten list na pewno utonął w morzu telewizyjnych papierów...nie tylko takie papiery tam utonęły... 2.Może pani , oczywiście przesłać list dla Mistrza.Ja codziennie rozmawiam z nim przez telefon i przynajmniej raz w tygodniu spędzam z nim kilka godzin.

Mam to wielkie szczęście.Pozdrawiam i wysyłam zdjęcie, specjalnie dla pani.MU

 

 Szanowna Pani Magdo!

 Dzisiaj piszę do pani uroczyście, a to dlatego, że dokładnie rok temu

 wysłałam do pani pierwszy list. W głębokim listopadzie, z nastrojem

 bardzo na barkier, z rozsypką... Teraz jest o niebo lepiej w

 porównaniu z tamtą jesienią. Może ciężko w to uwierzyć, ale mimo

 wszystko lepiej znoszę te szarugi! Podobno moja odporność zarówno

 fizyczna jak i psychiczna nie jest zbyt wysoka. Słyszałam to

 wielokrotnie, ale dzięki zeszłorocznej "walce" dziś jest mi łatwiej.

 Znów jestem chora, bo okazało się, że te antybiotyki co ostatnio

 brałam, dla mnie nie były zbyt pomocne. Teraz nie mam anginy, a mam

 jakieś tam bakterie, gardło i tak boli i w dodatku musze jeszcze jeść

 dużo jogurtów, a nie przepadam... Ale to, że jesień, że jakieś tam

 dolegliwości i inne przeciwności, nie przytłacza mnie!!! I chce mi

 się wciąż uśmiechać, i walczyć o nastrój i o to by być dobrym

 człowiekiem! Dzisiaj uśmiecham się ciepło do pani i DZIĘKUJĘ ZA

 WSZYSTKO! Jot

 Pozdrowienia,

 Jolanta

 

 Moja stala korespondentko!

To wielkie szczęście,że ci się chce walczyć o nastrój ,wciąż uśmiechać i być dobrym człowiekiem.Nie każdemu się chce niestety.Pozdrawiam uroczyście, rocznicowo.Trzymaj się zdrowoMU

 

Wszystkiego po trochu
 
Dzień dobry, a może raczej już dobry wieczór!
Zbierałam się, zbierałam i w końcu piszę. Może dlatego, że już niedługo będę miała okazję spotkać się z Panią osobiście? Wtedy będzie sposobność podziękować Pani za niewątpliwie wielkie dzieło, jakim jest koncert "Zielono mi" z festiwalu w Opolu. Może Pani mówić, że podziękować należy Agnieszce Osieckiej za to, że stworzyła tyle pięknych piosenek. Niewątpliwie jest to fakt. Piosenki Agnieszki są wyjątkowe. Zapadają w pamięć tak, że nie sposób jest pozbyć się ich ze swojego wnętrza, bo pozbywamy się części samego siebie. ale to właśnie Pani, jako reżyser stworzyła na scenie tą wspaniałą atmosferę, która sprawiła, że wielki opolski amfiteatr stał się na ten wieczór bardzo kameralny. Na scenie i widowni pojawili się ludzie, którzy chcieli podziękować Agnieszce za to, co swoją twórczością i swoją osobą wniosła w ich życie... Niestety nie było mnie wtedy na widowni amfiteatru, ale byłam przed ekranem telewizora. I płakałam, podobnie jak widzowie w Opolu.
Kiedyś nie zdawałam sobie sprawy, ile piosenek Agnieszki jest w moim życiu. Kiedy zaczełam je coraz bardziej rozumieć, coraz lepiej poznawać, dorastać do nich, Agnieszki już wśród nas nie było. I nie mogłam podziękować Jej za to, ile wniosła do mojego życia swoją poezją. Chciałam więc zrobić to w inny sposób, to znaczy przybliżyć Jej twórczość innym ludziom. chciałam napisać pracę licencjacką na temat Agnieszki i Jej pięknych tekstów. Nie udało się. Zabronił mi tego promotor, który powiedział, że dostępu do potrzebnych materiałów nie uzyskam, a same wiersze Agnieszki to za mało na "licencjat". Żałuję, że nie byłam bardziej stanowcza.
To chyba na tyle, jak na mój pierwszy list do Pani. Do zobaczenia w moim rodzinnym Kaliszu. Idę na pani koncert z mamą, dla której ma to być jednocześnie prezent urodzinowy ode mnie. Proszę się spodziewać po koncercie 23-latki, która chce Pani podziękować za to, że zbliżyła ją Pani do Agnieszki, bo przecież "lepiej późno, niż wcale".
Pozdrawiam serdecznie i dobrego dnia, Katarzyna M. z Kalisza.
 
P.S. Proszę pozdrowić Panią Krystynę Jandę od fanki z najstarszego miasta w Polsce.
 
Pani Kasiu z Kalisza!
1.Panią Krystynę pozdrowię.
2.Po koncercie spodziewam się wizyty 23 latki w towarzystwie matki...
3.Już chyba 10 dziewczyn (o których ja wiem) napisalo pracę magisterską o twórczości Agnieszki.Dziwny ten pani promotor.Pozdrawiam MU 

 

 Najbardziej lubię...

 ...najbardziej lubię las, gęsty, liściasty, jesienią o poranku...kiedy

wszystko spowite mgłą i

 rosą...

 ...najbardziej lubię las, gęsty już bez liści, zimą kiedy słońce nisko

prześwituje przez drzewa...

 ...najbardziej lubię miasto głośne, pełne spieszących się ludzi,

 wieczorem

kiedy deszcz pada, a ja

 zza okna autobusu spoglądam na rozmazane kolorowe światła neonów...

 ...najbardziej lubię miasto o świcie jeszcze zamglone i pomarańczowe

 od

niezdecydowanych

 latarni...kiedy słychać głośne kroki pierwszego przechodnia i

przejeżdżające nieliczne samochody....

 Po wyciągnięciu arytmetycznej średniej okazuje się, że najbardziej

 lubię

mgłę.

 Pozdrawiam

 Magda

Magdo!

To jest prawie wiersz.Najbardziej podobają mi się niezdecydowane latarnie...Pozdrawiam bardzo serdecznie!MU

 

Kochana Pani Magdo!

Kilka razy zabierałam się do napisania listu do Pani, ale jakoś brakowało mi odwagi...w końcu się jednak zdecydowałam. Chciałam z całego serca podziekować Pani za wszystkie piosenki, za tę stronę, za to, że Pani po prostu jest. DZIĘKUJĘ. Ja jestem świeżo upieczoną studentką filologii polskiej, również mam na imię Magda, uwielbiam zwierzęta (mam ich w domu całkiem sporo!), poezję i Tatry. Najserdeczniej pozdrawiam i życzę dużo słoneczka (zawsze, nie tylko w pochmurne dni)i uśmiechu na twarzy.

Magda

P.S. Pozdrowienia także dla piesków (proszę je ode mnie pogłaskać!).

 

Pani Magdo, która w końcu się zdecydowała!

1.dzisiaj było piękne słońce- to chyba od pani...

2.Usmiecham się od ucha do ucha.Psy pogłaskane i szczęśliwe. 

3.Proszę pozdrowić swój zwierzyniec.I nie bać sie pisać.MU

 

"SNUJE I ŁOMOTY"

 Którejś nocy włączyłam radiową "trójkę",

 Wojciech Mann puszczał swoje ulubione łomoty...

 i bardzo, bardzo brakowało snuji...

przytulam najmocniej

 milena

 

Mileno!

A jak mi brakuje Wojtka i tej audycji!

PozdrawiamMU

 

MU,

Jasne, że nie m a obowiązku odchudz ania się ani w list op adzie ani w m arcu! Ale przecież Sylwester tuż tuż… czas najwyższy! Akurat do Sylwestra powinno ze 2 kg spaść… NIE WIĘCEJ!!!!!!! Tylko 1 kg na m iesiąc. Sądzę, że m nie nawet te 2 kg nie spadnie, ale dzielnie wcina m sałatę i po m idorki. A nawet jak nie spadnie to czas najwyższy się wziąć za siebie i zdrowo się poodżywiać. A że szewc bez butów chodzi to prawda stara jak świat.

Co do lenistwa, to w piątek skończę już 25 lat… to się d op iero rozleniwię! Już nie m ogę się doczekać!

Jeśli podobał się Pani kurs tańca to przesyła m też DJ… http://www.hot.ee/toonela/2.swf   …. Matko… ale to durne… ale chwilkę się ś m iała m .

Pozdrawia m Dzielnie Odchudzająca (nie licząc pół pączka wczoraj rano) się Olga

PS. Czy czekolada z orzecha m i laskowy m i??????????????? Mnia m !

Olgo!

1.Mnie do Sylwestra powinno spaść 15 kg ...

2.25 lat to już nie ma żartów.

3.Czasem z orzechami laskowymi,czasami "Gorzka",ale najchętniej gorąca u Wedla.Ta najbardziej pomaga . Proszę ją bezkarnie wypić w piątek; za swoje zdrowie!MU

 

7.

Pani Doroto!

Moja koleżanka, z którą byłam w piątek w Teatrze Na Woli, po wysłuchaniu Pani wykonania "Dzikiej róży", stwierdziła, że pierwszy raz czuje, jak jej dziecko (jest w szóstym miesiącu ciąży) cieszy się. Była Pani niezwykła, wszyscy byliście. Gratuluję i dziękuję.

Pani Magdo!

Dziś tylko jedna, mała prośba.

Czy mogłaby Pani przekazać temu swojemu Sąsiadowi, że jeszcze raz będzie tak świetnie wyglądał i pięknie się uśmiechał, to ja zacznę cierpieć na bezsenność?

Kłaniam się nisko Paniom

Marta

Pani Marto!

1.Cieszę się w imieniu Doroty i pozdrawiam matkę z sześciomiesięcznym zadowolonym. 2.Przekażę z chęcią;rzeczywiście się trzyma już dobrą chwilę.Proszę spać spokojnie,bo to jednak ojciec czwórki drobiazgu...Pozdrawiam MU

Ja w swoim imieniu też się cieszę. Naprawdę bardzo dziękuję i pozdrawiam Was wszystkich...

Szczęśliwie zawitała Pani do Lublina i za ten piękny wieczór chcielibyśmy  Pani podziękować i Panu W.Borkowskiemu, a z mężem wspominaliśmy jak występowała Pani w Stodole, tyle czasu upłynęło nie wiadomo kiedy, tyle osób ważnych nie ma wśród nas....
Ale ten czas i te Osoby są w tym Pani cudownym śpiewaniu, dziękujemy serdecznie i życzymy wszystkiego dobrego .
Sławka z Jurkiem z Lublina.
p.s. To zdjęcie Pani z KJ jest cudowne, obie jesteście na nim "szałowe", piękne, zmysłowe kobiety, jeszcze raz pozdrawiamy serdecznie.
 
 
Pani Sławko z panem jurkiem z Lublina!
 
1.Cieszę się z tego wieczoru i z tego,że byliście państwo w Filharmonii...ja państwu rownież życzę wszystkiego dobrego!
2.jesteśmy na nim takie, bo robiła je wybitna fotografka Lidia Popiel.A ona z każdego potrafi zrobić zjawisko;ma talent i już.Jak gdzieś znajdę jej zdjęcie,to państwu wyslę.Nie będzie tak doskonale,bo mojego autorstwa,ale i tak będzie piękna ,bo to jest silniejsze od niej i od  fotografa amatora...Mu

"Ulica Szarlatanów"- słów brak. wybrałyśmy się z Ewunią i bardzo nam

 sie podobało. a Dorotka Osińska!!!!niesamowita. co za głos!!!!

 poezja Gałczyńskiego przewija sie w moim życiu od lat. najpierw

 czytywała mi mama w dzieciństwie, a siostra z pamięci mówiła śmieszne

 wierszyki.

 potem sama czytywałam. mimo niechęci do poezji, jaką zrodziła we

 mnie szkoła, niestety...

 a potem już jako dorosła całkiem osoba wybrałam się na koncert

 niesamowitej MU do Prania, a wiadomo, że jak Pranie to i Gałczyński.

 po koncercie kupiłam 2 książki : biograficzną i tomik poezji, i

 zostałam tam na parę dni. chodziłam po lasach i łąkach, i czytałam...

 i było cudownie nie do opisania!!!

 

 jedno jest pewne: gdyby nie Pani koncert na pewno nie przeżyłabym tych

 pięknych chwil! dziekuję!!!

 pozdrawiam

 milena

 

 p.s. jeszcze dodam, że dla mnie " Antologia..." to skarb

 i zaglądam do niej codziennie.

 przesyłam jeszcze jedno zdjęcie z Prania, troszkę zniszczone,

 przepraszam.

 Pani Mileno!

Cieszymy się z Dorotką(może coś dopiszesz?) i pozdrawiamy serdecznieMU p.s.Dobrze że pani napisala o tej antologii...brak mi silnej woli i konsekwencji ...i ciągle chcę ją zakończyć...a dzięki takim słowom-może jeszcze trochę się "w nią " pobawię.MU p.s 2.to nie zdjęcie jest trochę zniszczone tylko desygnat tego zdjęcia...Ale miło.

takie tam 2

Pani Magdo,
Jestem pod wrażeniem, że napisała Pani kilka słów do mojego listu. Dziękuję serdecznie za cudne zdjęcie.
Bardzo nie lubię czasów w których żyję, ale wynalazek poczty elektronicznej robi na mnie ogromne wrażenie. Ja, szary zjadacz chleba koresponduję z Panią Magdą Umer. No po prostu "szczęka opada".
Przeszukuję internet i mam nadzieję, ze nadejdzie dzień w którym znajdę DVD z Big Zbig Show. W głowie mi się nie mieści, że wydają jakieś tandetne bzdety, a tego nie chcą.
Ciepłe i dobre myśli ślę do Pani z Jaworzna.
POZDRAWIAM.
Ps. W swoich zbiorach staroci mam nagraną na kasecie magnetofonowej STILON ścieżkę dźwiękową ze spektaklu Sztukmistrz z Lublina z Teatru Współczesnego z Wrocławia. Jest to dla mnie prawie relikwia. Wielka szkoda, że nie można tego wydać na profesjonalnym CD.
A może jednak ktoś to wydał ?
Ściskam mocno. Ola
 
Olu!
1.Chyba nie wydał.Teraz przygotowuje to Janek Szurmiej dla teatru Rampa;będzie sobie można nagrac nowa wersję.
2.Będę u pani w Jaworznie 21 lutego.Pozdrawiam MU

Panie Bracie MU, że się tak zwrócę,
 
Dziękuję za sprawozdanie. Oj, widać, że nie szło Panu jak z płatka. Ale chyba nikomu nie idzie.
Ja żułam nicorett, po której miałam mdłości gorsze, niż po pierwszych w życiu papierosach i oczywiście paliłam między gumami; mieszkając w Londynie przez pół roku jako uboga uczennico - studentka (po maturze) kupowałam paczkę papierosów dziennie za zbójecką cenę coś ponad trzy funty... Próbowałam wiele razy a udało mi się rzucić tylko raz, kiedy byłam w ciąży, ale tym razem to nie wchodzi w grę.
No i teraz te plastry. Czwarty tydzień niepalenia rozpoczęty. I żyję, chciałoby się powiedzieć, ale co to za życie, chciałoby się dodać. Nie, nie. Żartuję. Da się żyć. Przez pierwsze dni nie myślałam o niczym innym, niż o papierosach i byłam bliska klasycznego szału, dziś ochota na dym przychodzi, owszem nadal, ale jakieś dwa, trzy razy dziennie, i mija. Mija po paru minutach. I żyje się dalej.
Piszę Panu to wszystko, bo szczerze sama nigdy tak do końca nie wierzyłam, że dam radę przestać palić, a tu się okazuje, że trochę już dałam. Więc może i Pan da. Ku pokrzepieniu: mężczyźni ponoć łatwiej rozstają się z nałogiem, niż kobiety. A skoro Pan dał się nawet zahipnotyzować (w życiu bym nie dała!!), to motywację widzę wysoką. Fundament jest. Niech Pan da znać, jakby co, będę trzymać kciuki.
Pozdrawiam bardzo serdecznie,
Kinga W
 
Ja(MU) dodaję od siebie!
Bracie!Bierz przykład z pani Kingi.Napisala także dzisiaj do mnie prywatny list pani Marta Kucharska,że już nie pali 13 miesięcy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Pozdrawiam KW,MK i brata!MU

Jejku…. Ale ze m nie blondynka!!!!!! Dosłownie! Oto parę przykładów:

Zapisała m sobie Pani stronę w Ulubionych, dokładniej tę część z lista m i. No i wchodzę codziennie, a ta m korespondencja się zatrzy m ała na końcu października. Więc w duchu wścieka m się troszkę, ale wy m yśla m dla Pani tysiące usprawiedliwień. No przecież każde m u się m oże zdarzyć… a że 3 tygodnie? I dziś coś oświeciło i weszła m do Pani ze strony Kj. A tu strona Pani żyje!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Dzwonię do przyjaciółki i skarżę się przez godzinę, ze jeste m gruba, że m usze się odchudzić i pyta m – znasz jakiś sposób? A Ona na to „Matko Boska, daj Ty m i święty spokój, to nie ja m a m dyplo m dietetyka tylko Ty!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!” ……no ale ja jakoś siebie nie u m ie m …. L

Ta sa m a przyjaciółka wysłała m i m aila. Przez 20 m inut kłóciłyś m y się, bo twierdziła, że m a m otworzyć załącznik a ja Jej na to, że załącznika nie m a m . W końcu zdesperowana postanowiła m Jej wysłać to co dostała m na gg. Skopiowałam, wysłałam… a tu link na stronę zrobił się niebieski i tylko dzięki temu go dojrzałam…. No ale przecież link to nie to sa m o co załącznik… A przy okazji przesyła m instruktora kursu tańca 

http://www.narva.ee/~nedo/

Może to jakieś przesilenie list op adowe? Kilka dni te m u była m u babci i tak położyła m głowę na stole i powiedziała m „Babciu, ja na starość to się strasznie leniwa robię…..”

Pozdrawia m

Olga

 

Dietetyku Olgo!

1.To na pewno przesilenie listopadowe.

2.najbardziej mnie cieszy adres kursu tańca!

3.Ja na starośc sie także bardzo leniwa robię.I niestety nie mam ztego powodu najmniejszych wyrzutów sumienia.UWIELBIAM LENISTWO!

4.NIE MA OBOWIĄZKU ODCHUDZANIA W LISTOPADZIE,GRUDNIU,STYCZNIU I LUTYM.Od marca można zaczynać dopiero.Każdy dietetyk powinien to wiedzieć...

5.Pozdrawiam zajadając czekoladę z orzechami...MU

 Pani Magdo droga,
z radością donoszę
(chwalę się co tu kryć..)
że w naszym domu pojawił się Nowy Pies
rasowy nie rodowodowy Ogar Polski
wabi się Fiodor
(bo wszystkie nasze zwierzęta są na literę F.
[byli Flądra i Fidel, są Figa i Filip. no i teraz Fiodor oczywiście!])
jest malutki, pomarszczony i "zastrupiały" czyli pełen strupków
okazało bowiem się, że trafił On do naszej Pani Weterynarz
(wcześniej zajmowała się Fidelem) jako ostatni z miotu do uśpienia

 (bo chory)
Pani Dotor zapytała czy może go sobie zostawić

a właścicielka miotu zgodziła się 
Pani Doktor podleczyła Pieska
stwierdziła że wszystko będzie ok i podarowała go nam.....
i tak dzisiaj w późnych godzinach wieczornych Cudo
zwane dotąd Parszywką (z powodu strupków)
a od dzisiaj Fiodorem
(niestety nie udało mi się wywalczyć imienia Facet :)
trafiło do naszego domu
koty ogólnie zazdrosne. Figa obchodzi go z zainteresowaniem, obserwuje
Filip warknął na niego i obrażony niczym hrabia wyszedł ...
na szczęście Młody nie jest dość zaznajomiony ze światem by wiedzieć
że nie jest Ulubionym_Bohaterem_Dnia_Codziennego_Kotów
nakarmiony śpi sobie w swoim nowym kojcu i wygląda przecudnie
o czym z sercem wypełnionym szczęściem zawiadamiam
Do,.......:)
P.S. Fiodor już niedługo będzie wyglądał mniej więcej tak
 


DO!

No to jest wiadomość!!!

Fiodor- piękne imię!Moim zdaniem ładniejsze niż facet.Za chwilę koty go zaczną tolerować a może nawet polubią.Zdjęcia rosnącego Fiodora

OBOWIĄZKOWE!Ale będziesz miała weołą zimę!POzdrawiam Wszystkich bliskich , z kotami włącznieMU


....marzy mi się taki parasol i jedna czarna sukienka! pozdrowienia pozdrowienia

 Bosa! Taki parasol nie marzy sie nielicznym.PozdrawiamMU

 

 

 

 

 

6.

takie tam
 
Droga Pani Magdo,
cały wieczór wczoraj pisałam list do Pani (w głowie), a teraz nie wiem o czym pisać.
Piszę, bo bardzo poruszyły mnie "Rozmowy o zmierzchu i świcie "z Agnieszka Osiecką. Dostała płytęm DVD na urodziny i oglądam, oglądam, oglądam...
Im dłużej oglądam, tym bardziej mi smutno.
Mimo to jednak, chciałam podziękować za zrealizowanie rozmów i koncertu "Zielono mi". DZIĘKUJĘ.
Pani Agnieszka jest mi bardzo bliska i gdy tak opowiadała o swoim życiu, to najpierw było śmiesznie i fajnie a potem coraz bardziej ściskało mi się serce.
 
Jeszcze raz dziękuję.
Takie rzeczy potrzebne są do życia jak powietrze.
 
Pozdrawiam Ola
 
ps. Inne Pani przedsięwzięcia też zasługują na podziękowania. Np. Big Zbig Show - po prostu rewelacja!
Czy nikt tego nie chce wydać na DVD lub VHS ?
 
Dziekuję jeszcze raz.
Ma Pani fanów nie tylko w Warszawie czy Krakowie, ale także w wiosce pod Częstochową.
 
Jeszcze raz pozdrawiam.
 
Olu!
 
1.Nikt nie chce wydać tego na DVD ani na VHS.
2.Agnieszka mówiła często,że jej życie to zła historia dobrze opowiedziana...
3.A jak się nazywa ta wioska pod Częstochową?
4.Bardzo mi się podoba temat listu:"TAKIE TAM".I w ogóle cały list .W nagrodę zdjęcie z Agnieszką.Zima 1996 rok...Pozdrawiam MU
 

Pani Magdo Kochana!
Myślę sobie, że Pani musi być bardzo szczęśliwym człowiekiem, przede wszystkim dlatego, że robi Pani w życiu to co sprawia Pani przyjemność. Praca wypełnia większość naszego życia i jesli nie daje spełnienia to... No właśnie... 
Czy wszystko zależy tylko od nas samych? 
Elżunia
Ps. Nad czym Pani obecnie pracuje? 
Ps2.Czy była pani kiedys w Białowieży?
 
 
Elżuniu!
 
1.Nie mam innego wyjścia.Muszę.
2.Nie wszystko zależy od nas samych.Ale troche jednak tak.
3.Nad kilkoma projektami;za wcześnie na zwierzanie się z tego.
4.Może raz, na wycieczce z klasą, czyli przed wiekami.Ale pamiętam ,że w 1966roku kupilam sobie książeczkę pod tytułem :"Łosie w Kampinosie", bo spodobał mi się tytuł.Ale i łosie lubię.
5.Ewentualne zwiedzenie Białowieży w przyszłośći to jeszcze jeden argument za tym,żeby jeszcze trochę pożyc.PozdrawiamMU

Kochana Pani Magdo!

Przepraszam, że zniknąłem, tak jak znikąd się pojawiłem. Oglądałem ostatnio w TV "Benefis Z. koniecznego", który Pani prowadziła - po prostu super, bardzo mi się podobał. Nie wiem, czy mnie Pani w ogóle pamięta, ale opowiem trochę co tam u mnie słychać. No więc zdałem maturę, dostałem się na studia dzienne na UKSW, co prawda nie na wymarzoną psychologię, a na pedagogikę. Nadal słucham pięknych Pani piosenek, nadal też piszę od czasu do czasu wiersze i jeden z nich chciałbym Pani zadedykować.

****

W szarym powietrzu są szare dni

w tych szarych dniach ludzie szaleni

szaleni, bo codziennie wstają rano

i o siódmej wychodzą, aby gdzieś iść

szukają sobie miejsca ale nie wiedzą

że i tak pochłonie ich ziemia

szaleni, bo szukają szalenie

szaleni, bo kochają szalenie

szaleni, bo znajdują coś

czego naprawdę nie ma...

szalenie biegną do autobusów

szalenie latają po supermarketach

szalenie wracają do domu zmęczeni

i szalenie kładą się spać

coś w nocy szalonego w sennej marze widzą

i znowu rano szalenie się budzą...

...w szarym powietrzu są szare dni...

*****************

pozdrawiam bardzo serdecznie - Maciek S.

 

Szalenie Szary Poeto Maćku S!

Cieszę sie,że studiujesz.Zanim nas pochłonie ziemia wyślę ci coś szarego,do kompletu listopadowego.I bardzo serdecznie pozdrawiamMU

 

Za sugestią pani KJ weszłam na stronę Anny Bojarskiej... Boże jaka to

smutna i nieszczęśliwa kobieta. tyle tam goryczy, grozy i zła samego w

 sobie...aż mnie to przeraziło...uciekam, uciekam od tego daleko...

 

 a chciałam się ogrzać, chciałam coś na podniesienie nastroju, coś na

 plus, motywującego, do góry....ach ta jesień! może i się ustatkuję -

 to chyba by było w moim przypadku zbawienne! zwykłe, szare obowiązki,

 a nie wysublimowane przeciwności losu i za dużo patosu i emocje

 oplatające jak bluszcz...ale do tego "u statku" to jeszcze całe morze

 do przepłynięcia...

 

 kupiłam czerwony kubek! w ogóle ciągnie mnie coś do czerwieni!!!

 zawsze to chociaż namiastka energii - dla mimozy takiej jak ja!

 

 Pozdrawiam J!

Mimozo!

1.To ja na wszelki wypadek tam nie zajrzę;poczekam na lepszą kondycję własną.Trzeba sie jakoś bronić przed nieszczęściami tego swiata. 2. Jako właścicielka czerwonego kubka i świadomości tego ,że ZA DUŻO PATOSU w twoim życiu,masz jednak, nikłe bo nikłe,ale zawsze jakieś szanse na poprawę.Może dodam czerwony dzbanek z Toskanii...MU

 

 

Wiadomość dla KW, która dzielnie zmaga się  z niezapaleniem papierosa!

Mój brat przysłał dla pani sprawozdanie ze swoich dotychczasowych zmagań...oto one
Brat nie potrafi !!!
 
Jak dotychczas:
SERDECZNIE POZDRAWIAM I TRZYMAM KCIUKI

 Adam
 

...Ja także pozdrawiam  i  wierzę że sie uda!MU

 

Pani Magdo,

 
Nie będę pisać, że "Ulica szarlatanów" świetna, bo sama Pani widziała, prawda?
 
Chcę podziękować Dorocie za "Gałązkę wiśni" i pozdrowić dwie młode właścicielki cudnych chusteczek zawiązanych na głowach, które siedziały 15.11. o 17:00 w pierwszym rzędzie. Rozpoznałam je dzięki zdjęciom ze strony (Anula i J).
 
Gdy ci się kiedyś przyśni
na przykład gałązka wiśni,
to wiedz,

że to znaczy szczęście -
bo wiśnia we śnie znaczy,
że koniec twej rozpaczy
i że będziesz szczęśliwy
coraz częściej.
 
Pozdrawiam.
I nie palę.
 
KW
 
 
KW!
 
1.Bardzo podobal mi się ten spektakl!Był inteligentny, na  świetnym  poziomie muzycznym i mial ATMOSFERĘ,a to najważniejsze.
2.To sobie obie nie palimy...
3.Te dwie mlode właścicielki chusteczek były na wszystkich przedstawieniach!
   Pozdrawiam MU

 

To był prawdziwie szarlatański maraton.  Ale można słuchać, słuchać, słuchać niektórych Szarlatanów. No dla mnie niepozorny pan Zbigniew.Z + niepozorna Dorota O to jest to!   I taka ładna zielona lampa stała na stole recytatora...
Czy szarlatani na prawdę ciągle sami? Bo może niekoniecznie całkiem sami. Pozornie tak, ale jest jakiś cień niesamotności. W zasadzie to linia między samotnością a osamotnieniem jest chyba dość płynna. Dla mnie  podstawą jest to aby samotność wybierać sobie samemu, aby to nie był przymus. Żeby nie było szukania w notesie jakiegoś telefonu do wykręcenia i sytuacji w której dochodzi się do literki Z i nikogo się nie znalazło. Dla mnie to była  trudna sztuka zapanować nad swoją samotnością.
 
W Lublinie teraz zapewne skończył się już recital, a u mnie recital magnetofonowy(tym razem). Nie bardzo mnie to cieszy, ale może jeszcze nadrobię.  Coś mi się wydaje, że "Kutno" było mniejwięcej rok temu, bo zimno było dokładnie tak jak dziś albo i bardziej. Ależ się od tamtego czasu pozmieniało we łbie.
 
Anula pozdrawiająca z domowego recitalu.(czyli z pod koca)
 
ps. G! Do pionu moja droga, do pionu! Motto wszechczasów "co dwoe G to nie jedna"
 
Anulo!
 
 
1.Ta zielona lampa była PIĘKNA!!!
2.Tak i mnie się wydaje.Samotność to  nasz wybór ,a  osamotnienie to wybór innych; po prostu nikt nie chce z nami być.I to jest bardzo trudne do zniesienia.
   Ale warto zaczynać szukać winnych takiego stanu rzeczy od siebie...i probować się zmienić,jeśli się łaknie  towarzystwa.
3.W Lublinie bylo bardzo miło!   Ale powrót nocą w białej mgle... 
   Wysyłam ci zieloną lampkę i Zbyszka .Zdjęcia wyszły niedobre i nieostre, niestety.Taki lajf.MU

5.

Pani Magdo,

Ogladalismy z zona koncert p.Koniecznego.

 Piekny,wzruszajacy.

 Dziekujemy.

 Serce sie rwalo od roznych uczuc.

 Kiedy Groniec spiewala Tomaszow

 mialem lzy w oczach.

 Tak naprawde myslac o interpretacji

 Demarczykowej, o niej samej.

 Taka szkoda, ze juz nie spiewa.

 Ostatnio sluchalismy ja w Gdansku chyba

 jakies 5 moze wiecej lat temu.

 Juz wszystko sie miesza w niepamieci.

 Gdyby jakims sposobem moglaby Pani

 przekazac Jej nasze blaganie.

 Z zamknietymi oczami

 powtarzam sobie:

 Ta nasza mlodosc,

 Ta nasza mlodosc.

 

 Nie wiem, juz sam nie wiem,

 czy wachlarz dotarl do tego

 przedziwnego, podanego mi adresu.

 Codzien zasypiam myslac o moich dziwnych

 zyciowych przygodach z ludzmi.

 

 Dziekujemy z Malinia, moja zona,

 za ta godzine. Pozdrawiamy.

 Waldek Bartnicki

 

Panie Waldku!

Ewa Demarczyk moim zdaniem jeszcze śpiewa , tylko rzadko.A w tym koncercie nie wystapiła, bo od ponad ćwierć wieku są z Zygmuntem Koniecznym śmiertelnie pogniewani...pewnie sami juz nie pamietaja o co "poszło"...A my

(słuchacze) na tym tracimy.Tak to w życiu bywa, niestety. p.s.Wachlarz dostałam, nawet go sfotografowałam i zamieściłam w antologii, razem z wierszem dla pana...Bardzo dziękuję raz jeszcze!!!MU

KOCHANA PANI MAGDO!!!!!!!!!!!!!!!!
 
Wszyscy cały czas wytrwale i niezmiennie narzekają na jesień i listopad.... A ja , przynajmniej odkąd opuścił mnie potwór jesiennego zniechęcenia :), myślę, że jesień jest piękna i wspaniała!
Za każdym razem kiedy , kiedy piszę do Pani, przed moimi oczami pojawiają się obrazy z dzieciństwa. czasami udaje mi się ugyźć w klawiaturę i powstrzymać od pisania o nich, czasami potrzeba podzielenia się nimi z Panią jest silniejsza ode mnie...  i dzisiejsza noc jakoś sprzyja wspomnieniom. Oto dowód potwierdzający wyższość jesieni nad pozostałymi porami roku, bo tylko w październiku i listopadzie kolorowe liście fruwały i chciały się bawić z małymi, niegrzecznymi dziećmi, które zamiast spać, niebezpiecznie wychylały się przez okno:):
Mama siedzi na moim łóżku i nuci mi kołysankę. Okrywa mnie kołderką, przytulnie się uśmiecha, wychodzi na paluszkach, domyka drzwi. Po chwili ja wygrzebuję się z łóżeczka, podchodzę do okna, siadam na parapecie. Delikatnie, leciutko wychylam główkę przez lufcik i roztaczam na ulicy swój świat, w którym…
…plastikowa butelka tupie i turla się po chropowatej jezdni, jesienny liść szumi sunąc po płytkach chodnika. Zatrzymuje się przy latarni, poczym chwileczkę gawędzi z wiaterkiem. Ten unosi go, bierze w łagodne swe objęcia i kołysze nim – wesołe miasteczko w ruch! A po chwili diabelski młyn gwałtownie staje, liścik wyskakuje i ześlizguje się po Mlecznej Drodze i tuż przed Ziemią lekko ląduje w czerwonej kołysce płatka róży. Zasypiam opierając głowę o szybę… Do pokoiku wkrada się mama. Ostrożnie bierze swoją trzylatkę na ręce i ponownie układa w kolorowej pościeli.
Tylko jesienią zdarzają się takie cuda.... Może warto w ten sposób przyjrzeć się jesieni?? Nie wspominając już o długich, melancholijno-leśnych spacerach wśród złoto czerwonych drzew. Proszę , niech Pani spróbuje!!!:))))))
 
PS1.  Studia zaczęły się już prawie 2 miesiące temu, ale dopiero teraz się lepiej poznajemy i dopiero teraz "wyszła na jaw" moja wielka miłość do twórczości Agnieszki Osieckiej i Pani śpiewu;) Wszyscy natychmiast zaczęli pożyczać ode mnie tomiki, płyty i kasety, wiec gdy zaliczymy już wszystkie kolokwia(oby.....) , czeka Panią inwazja maili moich koleżanek z grupy..;)))))
 
PS2 Ostatnio spotkała mnie taka sytuacja: wracam sobie z uczelni i spotykam dwie małe sąsiadki (2, może 3 klasa podstawówki). Witam się z nimi i zmierzamy razem w stronę naszego bloku, opowiadając sobie śmieszne historyjki. Rozmowa toczy się bezosobowo, do pewnego momentu, w którym - jedna z dziewczynek - mówi do mnie: "Proszę Pani". Myślałam , że się rozpłaczę i tupnę nogą. Nieporozumienie zostało natychmiastowo wyjaśnione i już jestem 'Natalia', po prostu, uff :))
Bardzo podobna sytuacja spotkała mnie na... Pani stronie;) Zawsze pisała Pani do mnie : "Natalio", raz nawet: "Miła Natalio"(!!!), a ostatnio: "Pani Natalio"..... A jestem jeszcze małą kaczuszką, która nie chce ,żeby do niej mówiono per pani, proszę..!!!:))))
 
PS3 Wysłałam wraz z ostatnim mailem (o Balu duszyczek na podświetlonych słońcem chmurkach) zdjęcie zachodu słońca nad Gdynią, nie wiem czy doszło. Jeśli nie , to z przyjemnością wyślę je drugi raz.
 
Pisała Pani ostatnio o wierze... Mój bardzo religijny kolega i najlepszy człowiek, jakiego w życiu spotkałam, napisał mi kiedyś w smsie: "Otulam Cię swoimi dużymi, bezpiecznymi, anielskimi skrzydłami, życząc Ci wiary, nadziei i miłości"
I ja Panią otulam serdecznie i najmocniej, jak tylko potrafię!!:))))
 
Pozdrawiam cieplutko!!!!!!!
 
Aha, wysyłam jeszcze fragment chodnika, na którym czasami tupie i turla się butelka z liściem, a czasami niezwykli goście:)
Natalia

Mala kaczuszko!
 
Jasne - tak także przyglądam się jesieni.dziękuje za otulenie  i fragment chodnika!MU
 

 

Dzień dobry Pani Magdo

 
Nazywam się ŁukaszJabłoński i jestem młodym, 18-letnim człowieczkiem, niestety mało wrażliwym na piękno poezji....ale...
 
Dzisiaj wieczorem, tj. 11 listopada 2003, oglądałem w 2 programie TVP koncert poświęcony Zygmuntowi Koniecznemu. Zainteresował, żeby nie powiedzieć nawet: zafascynował, mnie utwór śpiewany przez duet: Mieczysław Szcześniak z Panią X (przepraszam, ale nie pamiętam ani imienia, ani nazwiska tej artystki). Jeśli dobrze słuchałem i zapisałem autora to jest nim Witold Tulza, a sam utwór nosi tytuł "Słoń". Po wysłuchaniu piosenki rzuciłem się w wir poszukiwań w zasobach Internetu, ale jak się nie pierwszy raz okazało niektórych rzeczy w Sieci po prostu nie ma :(
 
Mam prośbę: Czy byłaby Pani w stanie podpowiedzieć mi, gdzie mógłbym znaleźć ten wiersz (wiem, że w księgarni, ale nie mam pojęcia w jakim tomiku poezji :(( ) A może jest on dostępny w wersji ON-LINE ?
 
Serdecznie dziękuje z góry i gorąco pozdrawiam
 
Młody miłośnik poezji (od bardzo niedawna ;) )
 
Łukasz Jabłoński
 
Malo wrażliwy na piekno poezji panie Łukaszu!!!
1.ChybaWitold  TULDZA,ale także nie jestem pewna.
2.Niech pan ode mnie wejdzie na stronę Grzesia Turnaua,a od niego- na strone PIWNICY POD BARANAMI.I tam szuka.ja tylko wiem,że przed laty śpiewał to Zbyszek Preisner z Ania Szalapak.
3.Strasznie niestety okroili i pocięli ten koncert...PozdrawiamMU
 

Dobry wieczór!!.

  Właśnie słucham Trójki i słyszę Panią.
 klaniam sie .
    Tramwajowy człowiek:)
 
Tramwajowa Aniu!
 
Rzeczywiście bylam na spotkaniu z Ryszardem Kapuścińskim, bo malo kogo tak podziwiam...MU

Proszę Pani!!
 Mam już pieska!!.Jest to prześliczny jamnik,miniaturka,czarny-podbpalany.Ma 8 tygodni!!Jestem taka szczęśliwa.Jak już będę miała jego -Pirata(tak się bawi)zdjęcie na komputerze to Pani przyślę.Pies na jesien TO JEST TO,nie ma lepszego andidotum.
    Tramwajowy człowiek/
Tramwajowa!
 
Czekam na zdjęcie Pirata!MU

Dzień dobry Pani Magdo.
Mam 22 lata i jestem mieszkańcem Śląska.
Chciałem Panią uprzejmie prosic o Pani autentyczny autograf dla mnie.
Jest Pani wspaniałą artystką majacą talent ,a to sie rzadko zdarza.
Mam nadzieję ,że uda się to dla mnie zrobić.
Oczywiście wysłany na mój koszt.
Będę bardzo szczęśliwy mając Pani podpis.
Pozwolę sobie podać mój adres:
 
(...)
Dziękuję.
Z poważaniem dla Pani talentu.
Życzę samych sukcesów Pani i rodzinie.
 
Pozdrawiam Grzegorz Mońka
 
Panie Grzegorzu!
 
Dołącza pan tym listem do wielu podobnych próśb ...I ten pana list przez jakis czas będzie mnie dręczył i przypominał  ,że tyle mam zaleglości...Jakoś nie jestem w stanie pójść na pocztę i powysyłać tych zdjęć czy kartek z autografami.I naprawde nie ze względu na kosztowne znaczki...To jest dla mnie przede wszystkim dziwne.Przecież taki list jest chyba równie ważny.
Ja także życze panu wszystkiego dobrego,ale nie obiecuję,że szybko otrzyma pan niewirtualną korespondencję ode mnie...MU

 

Bardzo byłabym wdzięczna o podanie terminu eliminacji konkursu na interpretację piosenek Agnieszki Osieckiej. Serdecznie pozdrawiam Elwira Browińska - Rybak

Elwiro Browińska-Rybak!

Ode mnie jest link na stronę pt:"Okularnicy".Tam możesz się wszystkiego dowiedzieć.Do tej pory było to zawsze na wiosnę...PozdrawiamMU

 

 

Koncert z piosenkami Z. Koniecznego - piękny! Śpiewając "taki śmieszny

 jesteś pod oknem..." wywołała pani promienny uśmiech na twarzy pana

 Andrzeja P., a to dość rzadkie chyba...a bardzo ładnie się umiecha ten

 pan!

 Często sobie myślę, że lepiej by było być już kobietą stateczną, mąż,

 dzieci, praca, proza życia - dla równowagi, bo u mnie cały czas

 poezja, nastroje, emocjonalność, a jednak "ta nasza młodość, z kości i

krwi (...) ta para skrzydeł zwiniętych w nas". W tym też jest coś pięknego... I wiem już dzisiaj, że będę do tego zawsze wracać.J

 

 

 

J!

Ten pan to i ladnie sie usmiecha i ładnie smuci.PozdrawiamMU p.s.ustatkuj się , chociaż na jakiś czas...

 

 

 

 

 

 

Pani Magdo, czy nie zastanawiała się Pani nad tym, żeby pisać Dziennik na swojej stronie?
Ciepło pozdrawiam. Elżunia.
 
Elżuniu!
Zastanawiałam .I postanowiłam nie pisać.Ale także cieplo pozdrawiamMU
 

Droga MU!

Napisalam kiedys iz ciezko byloby zyc bez WAS mianowicie Ciebie i KJ i dzis pisze to samo bo......bo to nadal i znowu PRAWDA!
Kora
 

 

 

 

 

Ale sie cieszymy!!!MU

 

 

 

 

Dzien dobry, lub dobry wieczor! (Zaleznie od pory, w ktorej Pani

 czyta)

Jestem swiezo po rozmowach w Teatrze Dramatycznym, a przedtem

Pamiętajmy o Osieckiej w DKS (A moze Pani nawet pamieta... Taki blondyn mlodziutki w pierwszym rzedzie, na podlodze... :)). Spraw, ktore chcialem poruszyc w tym mailu jest tak wiele, ze az mam problemy z rozpoczeciem...

Moze najpierw napisze ze duzo Pani wniosla do mojego krotkiego,

16-letniego zycia i jestem Pani niezmiernie za to wdzieczny. Jest Pani jedna z tych osob, dzieki ktorym pokochalem TEN nurt muzyczny... Pani muzyka pomogla mi juz w tak wielu chwilach, ze nawet nie bede sie rozdrabnial, zeby wymieniac pojedynczo...

A teraz bym potrzebowal jeszcze raz pomocy, tylko juz w nieco

zmienionej formie. Otoz zupelnie nie mam glosu, dykcji, ani innych warunkow sprzyjajacych spiewaniu, a poezje o ile uwielbiam, to nie potrafie jej pisac. A jednak bardzo chcialbym sie udzielac jakos w zyciu... "Tej bohemy"... Bo nie wiem jak to inaczej nazwac. Bylbym wdzieczny, gdyby Pani mi jakos w tym dopomogla. Na poczatek, moze moglbym jakos dopomoc w tworzeniu, czy tez raczej ewoluowaniu Pani strony internetowej, gdyz mam w tych sprawach pewne doswiadczenie. Ale bede zobowiązany za wszystko, co by mi mogla Pani pomoc zorganizowac

 Z seredecznoscia (Nie znosze slowa "powazanie" - takie oschłe...)

 Piotrek Dworzański

 

Piotrku Dworzański, ktory chciałbys sie jakos udzielać w zyciu! 1.Pamiętam cie z domu Kultury na Ursynowie! Miałeś błyszczące oczy i siedziałes kolo pani,ktora wszystkie teksty znała na pamięć...tak? 2.W Teatrze Dramatycznym też chyba uśmiechnęlismy sie do siebie?Tak? 3.W sprawie pomocy i udzielania się zwróć sie do Dorotki czyli Melepety.Ona tu rządzi.Pozdrawiam i cieszę sie,że napisales.MU

Dla Piotra.Może gdzies tu siedzisz?Bylo ciemno ale za to milo...

 

„Widziane z podłogi” czyli „słowa są tak samo ważne jak tekst”

Spotkanie o słowach i muzyce się odbyło! Po dwóch stronach stołu zasiadły dwie kompletnie różne kobiety i pomimo tego, iż pytania zadawane obu paniom przez prowadzącego były podobne to uczestniczki mówiły zupełnie o czym innym.

Jedna z pań nieustannie demonstrowała swoje umiejętności wokalne (...), druga natomiast z rozmówczyń uciekając od koncentrowania się na osobie własnej, skupiała się na niedoskonałości współczesnej kultury i problemów jakie mają młodzi zdolni. Po jednej stronie stołu pani drążyła jak to jest z tym jej śpiewaniem, a po drugiej stronie panią drążono, co niezbyt wychodziło bo następował szybki i zgrabny przeskok.

Wyglądało to mniej więcej tak:

- Ależ ja nie lubię śpiewać, niech śpiewają młodzi ludzie...Współczesne media nie promują tego co jest wartościowe, kształtują nasze gusta w złą stronę, nie dają szansy na pokazanie się tym którzy mają naprawdę coś do powiedzenia...

A z drugiej strony :

 - ja przed występem zawsze się rozgrzewam aby móc zaśpiewać trudniejsze frazy(...) to ja państwu zademonstruje mimo że się nie rozgrzałam, ale chociaż kawałek pokaże...

 

No i tak to było, spotkanie bardzo miłe i pokazujące dwie kompletnie różne osobowości, o różnych podejściach do siebie. (...)

Ach...znaczącym dopełnieniem wieczoru była CZEKOLADA pisana wielkimi literami bo absolutnie na to zasługuje +wykwintne DESERY. Wreszcie już wiemy jaktrafić do tego zagłębia czekolady.

Podziękowania czekoladowe na gorąco.A  

ps0. Dla pana kelnera również podziękowania bo wykazał się olbrzymią cierpliwością mimo zapewne ciężkiego dnia.

 

ps1. Pelagia Hesia obecnie śpi, opiekunka znacznie spokojniejsza niż przedwczoraj. Drugie zwierzę domowe zwane Melanią jakby też już trochę się pogodziło z wprowadzeniem się nowego domownika...nawet śniadanie zjadły z jednej miski! (Mela nie darowała Pelagii, tego, że ma jedzenie zwane „junior”) Zapanował względny spokój..póki co, póki co.

ps2  

ps3 To był list wesoły prawda? Zupełnie dziś nie depresyjny.

 

A!

I o takie korespondencje nam chodzi.Bez utyskiwań!Kelner byl w porzo.MU 

 
sabat czekoladowy

Droga Pani Magdo!

 

 Weszłam na tę Pani stronę zupełnym przypadkiem i.... zostanę jako

stały gość. Wróciłam z cmentarza i chciałabym przesłać Pani wiersz,

 który nagle sam przyszedł do mnie nad grobem moich

 dziadków:

 W zadumie mglistej jesiennego zmroku,

 w jęku drzew bezlistnych, w chmur ciężkich pogoni

 wrócicie tu na chwilę – jak każdego roku -

 by mi duszę zziębniętą ogrzać ciepłem dłoni.

 

 Ty, jak dawniej, z zachwytem błyszczącym w źrenicach wiewiórkę mi

 wypatrzysz wśród płonących liści – i znów znikniesz, rozwiejesz w

 wieczności granicach, a ja sen mój śnić będę... Sen, co się ni

 ziści...

 

 Ty, z miłością, co w śmierci nie znalazła końca,

 schron z troskliwych ramion rozepniesz nade mną –

 i zadrży mi listopad w złotym blasku słońca

 nim odejdziesz, odpłyniesz w stronę świata ciemną...

 

 Jestem tutaj- tak blisko- a dotknąć nie mogę

 tej twarzy, co mi serce wzięła w tęsknot pęta..

Do widzenia, kochani, już mi pora w drogę

 tylko...Wciąż was tak kocham... I wciąż tak pamiętam.

 

 Chociaż smutno, to pozdrawiam serdecznie

 

 Joanna Jankowska

 

 Pani Joanno!

To taki międzywojenny wiersz...ładny...Wysyłam pani listopad w zlotym blasku słońca.MU

 

......sterczałam parę godzin na tym samym parapecie, w tej bluzie i nic, mam dość, nadal tu Nikogo nie ma, Nikt nie wrócił, wypiłam już dwieście kaw i tysiąc herbat, nienawidzę czekać, po prostu nie ZNoszĘ. i nie cierpię (bo nie umiem!) tłumaczyć ani „się” ani „czegokolwiek” a już najbardziej przytłaczające jest wyjaśnianie „dlaczego TAK myślisz vel czujesz”,  a skąd ja mam to wiedzieć? a dlaczego to moje czucie jest złe, nie takie jak trzeba? brrrrrrr już wolę nic nie mówić niż cokolwiek.... i niech mnie już nie rozumie.... pakuję się więc i wracam do swojego domu, może ktoś się ucieszy, że przyjechałam..... who knows??

paaaa

pchła

Pchło!

 

To na wszelki wypadek o nic nie pytam.Ale pozdrawiam i wysyłam listopadowe slońce; może troche pomoże.M

Pani Magdo,
 
Piękne te prezenty zdjęciowe - bardzo dziękuję.
 
Jeśli brat Pani będzie chciał spróbować rozstać się z papierosami - zdradzę sekret mojego powodzenia (jakkolwiek trwa ono zaledwie dwa tygodnie, tfu, tfu, na psa urok) - plastry nikotynowe Niquitin. To działa. Słowo. Ja jestem / byłam nieprawdopodobnie zaangażowanym palaczem, nigdy wcześniej nie udało mi się wytrwać choć przez dzień bez papierosa (póbowałam), na samą myśl o rzuceniu palenia od razu jeszcze bardziej i jeszcze więcej chciało mi się palić... Plastry pomagają (choć lekko nie jest, ale istnieją jakieś lekkie walki na tym świecie?). Słowo - polecam.
I pozdrawiam,
KW
P.S.  proszę o trzymanie kciuków, żebym za kolejne dwa tygodnie mogła napisać, że nie palę od miesiąca. Pozdrawiam.
 
KW!
1.Boje sie,że brat nie będzie chcial próbować rozsta sie z papierosami.Ale kto wie...kto wie...
2.Za dwa tygodnie najpóźniej meldunek!PozrawiamMU

3.Wysyłam bardzo młode brzozy, które wyglądają jak ogromne ilości papierosów NIE DO ZAPALENIA!

 

4.

Dzien dobry!

 Trudny dzien przede mna:(. Dluuugi przede wszystkim i nie za ciekawy

niestety:(! Trudny, bo pierwszy raz sama w tej nowej firmie tyle godzin. Juz na wstepie dostalam reprymende, moim zdaniem troche nie sprawiedliwa i bede to teraz usilnie udawadniac:): po pierwsze nie bylo fair bo pracuje dzisiaj dlugo a popsuto mi humor juz od 7 rano:( i to juz powinno wystarczyc, ale sa jeszcze inne powody, a mianowicie powod ochrzanienia, zaparkowalam na miejscu sekretarki naszego szefa, ale pracuje przeciez od nie dawna, a miejsce nie jest podpisane ani zaznaczone w jakikolwiek sposob, powinnam doradzic, zeby napisala "moje miejsce'" i na dole podpis na takim dziwolongu bym nie stanela! Zreszta, po trzecie, nie chodzi zupelnie o to ze zwrocila mi na to uwage, pewnie miala prawo (bo ja jestem madra dziewczynka i ma jak w banku, ze bede parkowac dwie ulice dalej:) ), ale to w jaki sposob to zrobila. Nie powiem powiedziala dzien dobry i w ogole, ale potem grzecznym spokojnym lecz stanowczym i jakos tak w zupelnosci nie milym glosem orzekla, ze 7 lat pracowala sobie na to miejsce parkingowe i mam nie stawac bo to jej! No ja jako nowy pracownik poczulam sie troche obco, nawet bardzo obco. Coz, przeprosilam jak najlepiej potrafilam w tym momencie, wykrzesalam z siebie wszystko na co mnie w tej chwili (o 7 rano) bylo stac, powiedzialam ze nie wiedzialam, ze sie nie powtorzy i odlozylam sluchawke, ale zal i niesmak pozostal. Warto tu jeszcze nadmienic, ze miejsc parkingowych jest duzo, jestem sklonna nawet napisac, ze wystarczajaco duzo. Poza tym kobieta byla zawsze stosunkowo mila, powiedzmy, ze ma zly dzien tylko dlaczego od samego rana wlasnie do mnie. Jestem chora, bo przejmuje sie takimi rzeczami wiem, ale co zrobic, nie potrafie inaczej. Zdenerwowala mnie kobieta od samego rana, ale dam jej kredyt i zobaczymy. Tak to moj dzien sie zaczal.

 Pozdrawiam Kasia

 P.S. Jak tam jesienny humorek?

Kasiu!

1 Jesienny-szampański.Może dlatego,że mam swoje miejsce parkingowe. 2.Jesteś chora.Bo przejmujesz się takimi rzeczami. 3.Nowy pracownik może sie czuć obco...a za siedem lat, z własnym miejscem parkingowym...bedziesz milsza dla młodej dziewczyny, ktora nie zaparkuje jak należy! 4.To wszystko przez ten listopad.Każdy pretekst jest dobry,żeby ponarzekać...Pozdrawiam i życzę ciekawszych dni w życiu.MU


MOJE MIEJSCE PARKINGOWE

Dzień dobry.

 Mocno drżą moje ręce,ale piszę.

 Przed chwilą przeczytałam wywiad przeprowadzony z Panią przez Alinę

Gutek.I chciałam podziękować,bo znalazłam tam słowa,które być może pomogą moim przyjaciołom,którzy po czterech latach powoli od siebie odchodzą...

 Pozdrawiam Panią,Pani Mu.

Dag!

Aż muszę zajrzeć co ja tam takiego nagadałam, bo nic nie pamietam... Ale jeśli pomoże ...to wspaniale!!!Pozdrawiam -pani MU

 

moje ognisko domowe-dla przyjaciól,ktorzy może sie nie rozejda...

 

 

Wiedza o drugiej osobie nie musi się brać prosto ze słów prawda?

„No przynajmniej z tych listów się czegoś o Tobie dowiem...” To jest myśl na dzisiejszy dzień a raczej noc.  Nie to, żeby zabolało, raczej po raz kolejny zdziwiło i trochę rozśmieszyło bo ja do jasnej ciasnej nigdy w życiu nie byłam tak otwartym człowiekiem, no do prawdy nigdy. Może w porównaniu z krzywą przeciętną to nadal jestem nie mieszcząca się  ale odchylenie zmniejsza się znacznie. Jest taka książka pani Kotowskiej pt.”Jeż” Adoptowany chłopiec, który ma kolce- rani ale za to koloruje czarno-biały od wielu lat ogród rodziców. W miarę jak Piotruś  czuje się coraz bardziej bezpieczny, kolce odpadają i już nie ma czym „kolnąć” swoich rodziców ...nadchodzi w końcu moment, po długich pięknych, trudnych chwilach,  kiedy to  matka może  powiedzieć „Leć synku, jak to dobrze, że nie boisz się latać” to jest chyba to-  nauczenie się samodzielnego latania, dzisiaj przedtem trzeba zrzucić kostium jeża bo jak wiadomo kolczaste zwierzątka kiepsko latają.

 

Coś dzisiaj cały czas wisi w powietrzu a ja w ogóle nie wiem co. Zawiesina koloru nieznanego, aczkolwiek wyczuwalnego. Wszystko jakieś trochę nierozładowane poszło spać, wkradło się dziwne podenerwowanie , aczkolwiek to jest w zasadzie ZUPEŁNIE INNY NIEPOKÓJ na tle skali możliwych i przeżytych niepokojów. Mam tylko nadzieje, że nic się nie stało. Bo tak w ogóle to kaloryfery grzeją i jest ciepło.

     Spacer na cmentarz...wcale niesmutny, wcale niemelancholijny i zupełnie niecmentarny, to była bardzo wesoła wizyta, radosne odwiedziny. Tylko mi w drodze przyszło do głowy, że ja nie chcę aby mi stawiano na grobie znicze, wolałabym zwykłe świeczki, albo takie „podgrzewacze”, których się używa do kominków zapachowych lub dzbanków z herbatą posiadających podstawkę co by to herbata nie wystygła za szybko. Taką mam wizję i myślę, że to będzie przyjemniejsze niż tradycyjne, sprzedawane przed bramą znicze.

Dziś w „Tygrysie i Róży” M.M przewinął się temat śmierci rodziców...tego, że dopiero wtedy okazuje się jacy my-dzieci byliśmy krytyczni, jak nie szanowaliśmy i jak nie umieliśmy wybaczać...A czy tu chodzi o wybaczanie? Mi się wydaje, że rzecz  tkwi w tym aby w pewnych sytuacjach umieć żyć zupełnie obok  i się za to nie obwiniać. Bo przecież walka o „normalne” relacje tylko dlatego, że kiedyś mam żałować jest zupełnie bez sensu. Nie wiem czy wybaczyć, ale na pewno się przyzwyczaić i przestać walczyć, poukładać sobie wszystko po swojemu.

 

Anula- która się mimo wszystko uczy, a od poniedziałku to już zacznie na pewno... wszelkie możliwe limity odpuszczania zostały już wykorzystane. 

 A!

1.Gdybys umarła wcześniej -masz zalatwione zwykłe świeczki i "podgrzewacze".Lżej?

2.Wybaczaj, przyzwyczajaj się i ukladaj po swojemu.I uśmiechnij się kiedys w liście...

3.Czekam na poniedziałek.MU

Gieniu moja... poniedziałek to jeszcze z jednego powodu oprócz tego na który czeka Idolka  musi okazać się szczęśliwy - w szkole dziekański dzień i obie mamy problem pewnego Tołstoja odroczony o tydzień. Zatem poniedziałek ogłaszam dniem PRZYJEMNOŚCI I UŚMIECHANIA - G.

 

Nieostry jeż (z kabaretu "MUMIO")-dla Anuli

 

3

Ostatnio w moim mieście pojawiły się plakaty informujące o koncercie

 "Pamiętajmy o Osieckiej" w formie zaduszek poetyckich 7 listopada o

 godz.19:00. Są na nich tylko dwa nazwiska Margity Ślizowskiej

i Marcina  Kołaczkowskiego. Czy wiadomo pani coś na ten temat? Jaka będzie  forma tych wspomnień? I czy pani też tam będzie? (to byłoby dla mnie wielkie szczęście!!!)

-Nie ,pierwsze słyszę.Ale warto pójść i posłuchać.Może będzie

pięknie?MU

Pani Magdo,
 
Dziękuję za dobre słowo. Do zwycięstwa jednak jeszcze daleko, daleko, jeszcze bardzo pod górkę, i jeszcze zakręt, potem pewnie jeszcze jeden, i jeszcze...
Póki co - trwam, nie mam wyjścia, głupio by było teraz znowu zapalić (choć chce się jak cholera).
 
Dorota - ok. To ja już siedzę cicho. Chciałam tylko mieć pewność, że doszły. Odezwij się w wolnej chwili (nie musi to być pierwsza wolna chwila, może być druga czy piąta czy pięćdziesiąta piąta).
 
Pozdrawiam,
KW
 
KW!
 
Jasne że by bylo głupio teraz to zrobić;po tylu dniach zwycięskich...tak bym chciała,żeby mój brat przestał palić!Jest jakiś szaro-siny, jak dym papierosowy...
W nagrodę dzisiejsze róże i dzisiejsza jesieńMU

Kochana Pani Magdo !
Wchodze na Pani strone codziennie, bo tu zawsze jest cieplo i przytulnie.Kiedys dawno pisalam do Pani i w odpowiedzi dostalam krotki list i zdjecie slonecznikow- cudowne.Dzis chcialam wyslac Pani jakies mile zdjecie  ze spaceru , ale spacer nie doszedl do skutku -za duzo pracy.
Ale moze jutro sie uda... mam takie ulubione miejsce z debami . One o kazdej porze roku sa przepiekne. Jutro na pewno wysle zdjecie. Dziekuje za cieplo i optymizm bijacy z kazdego Pani zdania.
Pozdrawiam Dorota
P.S. oczywiscie gorace usciski dla Doroty :))
 
Doroto,która masz za dużo pracy!
 Póki co wysyłam moje zdjęcie z dzisiejszego spaceru  i czekam na twoje...PozdrawiamMU

Ja też pozdrawiam bardzo bo jak tu Dorocie się nie dopisać do listu skoro  samemu jest się Dorotą. Cieszę się, że wpadasz tu codziennie - pozdrawiam.

ktoś owszem nic nie mówi, uśmiecha się i nie stosuje się nie tylko do reguł pisowni, ale i do pigułek ma osobisty stosunek obojętny całkowicie i zupełnie, mimo to o tym i tamtym doskonale wie, że są różniste bo i czerwone i niebieskie i zielone i nasenne no ale to, co ktoś widział świadczy o tym, że ta wiedza nie jest popularna niestety...... a ktoś wtedy może nie zdążył?? i teraz to uwiera... i to bardzo! ale ktoś musi sobie z tym poradzić sam, a teraz tematu the edn i coś weselszego i na dodatek z ostatniej chwili!

miejsce akcji : góra 168

czas: początek listopada , godziny wieczorne

obsada:

czarownica Anula siedzi przy Panu Komputerze i pisze email do MU ;)

czarownica Osinka leży w pokoiku obok i słucha książki

czarownica bossa siedzi na kanapie niczym leń i czyta „kobietę zawidzioną”

czarownica Mel okupuje kolana bossej i domaga się drapania za uszkiem

w tle: muzyka z płyty „offshore”

i nagla....... „PUUUUUK PUUUUK”

czarownica Anula, myśląca że to znak ponaglający w celu zakończenia pisania, dochodzący z kanapy (bo potem miało nastapić oglądanie „shreka”) odpowiada „tylko dwa zdania....już, już kończę

czarownica bossa na to „ależ nic się nie śpiesz...” i równie zainteresowana powodem odgłosu ‘PUUUK PUUUK” udaję się do czarownicy Osinki w celu wyjaśnienie powodu pukania ze słowami „kto tam?” na co czarownica Osinka „ja nie pukałam..... może to do drzwi?”

the edn

i jeśli normalny zdrowy człowiek rzuca się na dzwięk: „puk puk” do drzwi to jak widać u nas ma się to trochę inaczej J.......

aha, a „puk puk” to zrobił dozorca, który do nas przybył i na zdrowiu nie ucierpiał....... nic a nic!

ściska

ktośTAMbossy


Bossa!

Ale gdyby się z wami zaprzyjaźnił, to wcześniej czy później by ucierpiał...

p.s .wysyłaj  coś weselszego kiedy tylko cię na to stać.bo jak ja padnę z powodu waszych listopadowych stanów, to kto mnie bedzie z tego wyciągał?!MU

Dostajesz rozpaczliwie przebijające sie resztki dzisiejszego slońca.MU

dla trzech czarownic z 168

A jednak ucieczki! Ktoś coś ode mnie chce a ja zamykam drzwi, wychodzę i koniec kropka. Tak można czy nie bardzo? Zastanawiam się czy z którejś strony to jest nieuczciwe. Ja jestem w środku, kilka osób dookoła i być może te kilka uważa, że zachowuję się poniżej krytyki. Trudno. Cóż począć. Niech drwią, niech się śmieją. Czy to jest powód do zmartwień? Ależ skąd.

Jakieś dżdżownica   i robaczki w listach ode mnie są przyczyną całkowicie mi nieznaną, być może to wynik karaluchów w głowie, które się zalęgły za karę. Takie są moje przypuszczenia. Mogę się mylić jednakże.

Sprawa bratowa się pokomplikowała, stało się tak jak przypuszczałam, im dalej w las tym gorzej tzn. kolejny wyjazd nawet krótki to kolejna rozluźnienie relacji, ten człowiek jest milion razy bardziej pogubiony niż ja, a w zasadzie ja to przy nim przykład odnalezienia i spokoju. Nie biorę póki co nic rodzinnego na swoje barku, niech sprawy się potoczą trochę beze mnie. Może to źle. Może kolejne idiotyczne zachowanie, może, może...trudno! Dość z syndromem bagażowego. Do pewnego stopnia, oczywiście. 

Ja nigdy nie widziałam jak ktoś skacze z bardzo wysoka, ale widziałam jak ktoś kogoś szantażuje samobójstwem...może to było wołanie o pomoc, ale ten wołany w żaden sposób nie mógł pomóc bo był EMOCJONALNIE ZA DALEKO... wzmagała się tylko nienawiść do siebie i do tej drugiej osoby.

Anula- zachwycona zapachem kominkowego cynamonu, przypominającego nic innego jak woń pysznej imbryczkowej herbaty.

Przykladzie odnalezienia i spokoju!
 
DOŚĆ Z SYNDROMEM BAGAŻOWEGO!Niech sobie uważaja co chcą.I niech się sprawy potoczą bez ciebie.
Cynamon, herbata, te sprawy.I ucz sie oczywiście, bo to jest chyba w tym wieku obowiązkowe...Jakąś dzisiejszą jesień wysyłamMu


kupiłam sobie płytę z piosenkami Kaliny Jędrusik. i tam jest taka

 piosenka, Agnieszki Osieckiej, którą lubię najbardziej :

 Ja nie chcę spać,

 ja nie chcę umierać,

 chcę tylko wędrować

 po pastwiskach nieba,

 białozielone obłoki zbierać,

 niczego więcej mi nie potrzeba.

 

 Bo chociaż nie ma

 tam brzegu mojego,

 śniegów i nieba, nieba zielonego,

 noc mnie nie nuży, dzień się nie dłuży,

 być wciąż w podrózy, w drodze pod wiatr.

 

 i jest parę piosenek, które Pani też śpiewa!!!

 

 pozdrawiam

 milena 

ps. wysyłam widoczek z podróży...

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Mileno!

To jakoś ciągle do mnie nie dociera,że ktos dopiero teraz może poznawać piosenki Kaliny, ktore ja znam od dziecka...Ale tak to jest.

Pamietam jak kiedyś(kilka lat temu) poszłam na koncert piosenek pana Jerzego Wasowskiego ze swoją chrzestną córka Weroniką

i tam śpiewal "Inwokację", wielbiony przeze mnie od dzieciństwa, Wiesław Michnikowski.Ale Weronika zobaczyła go po raz pierwszy...nachyliła się i wcale nie tak cicho zapytała :"a dlaczego ten

pan śpiewa piosenkę Zbyszka Zamachowskiego?..." To wszystko potwierdza

moje ulubione spostrzeżenie,że wykonawca jest tylko epizodem w życiu wielkich piosenek.I tak powinno być.Bo te piosenki są ważniejsze od nas i mają pomagać w życiu coraz młodszym pokoleniom. pozdrawiam, dziękuję za zdjęcieMU p.s."Ja nie chcę spać"(dzieło sztuki!) skomponował KRZYSZTOF KOMEDA.Warto sobie kupić wszystkie płyty z jego muzyką.

 

A kogo to obchodzi?

 
Pani Magdo Kochana!
Proszę Mi powiedzieć, czy myśli Pani, że ludziom mniej wrażliwym łatwiej jest w życiu? Czasem chciałabym mniej rozumieć, mniej czuć, mniej widzieć, ale jak to osiagnąć? Czy w ogóle takie starania mają jakikolwiek sens?
 
Ela z "dyniowego pola"
 
 
Elu!
 
1.Może jest i łatwiej ale ja bym się z nimi nigdy na nic nie chciala zamienić.
2.Sens mają wtedy, kiedy już nie możesz sobie poradzić ze swoimi nerwami.I nikniesz  w oczach.
3.Ponieważ nie może sobie poradzic połowa ludzkości-sporo osób zarabia na życie w ten sposób ,że stara sie pomagać tym "nieprzystosowanym".w Ameryce podobno większość swoich oszczędności ludzie wydaja na seanse psychoterapeutyczne...
4.a w ogole to jest temat- rzeka
5.Listopad jeszcze TYLKO 24 dni.podobno to jest miesiac najtrudniejszy do przetrwania..a potem juz z górki.
    Pozdrawiam MU

 

2

 

Bardzo mi przykro z powodu śmierci pana Henryka Machalicy. To był

 cudowny człowiek i wspaniały aktor. Dobra pamięć o nim pozostanie w

 nas na zawsze... "Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą..."

 Jakie to wciąż aktualne. (...) Listopad zaczyna się smutkiem, ale może

 choć skończy się radością. Życzę nam tego!!! Bardzo. Pozdrawiam ciepło

J.

J!

Ale dla pana Henryka nie bylo już życia od kilku miesięcy.Ta śmierć to wyzwolenie.Skończyła się męka Jego i najbliższych.A pamietać będziemy jego dobry uśmiech.I może tam coś jednak jest, po tej drugiej stronie...?Ale bym chciala. Teraz to ja się martwię o Piotra. MU

MU!

1)      Ooooojeeejuuuu  ooojeejuuu...... zasnęłam dziś nad rannym (czyli postrzelonym w łokieć) ranem w wannie... wciąż ciężko ciąży taki sam kocioł, ktoś wpadł a ktoś wypadł (nie do wanny - żeby była jasność w mroczności)....  a woda zimna – brrrrr....

2)      niestety jom też znam, ląduję tam i startuję od czasu do czasu.... zaiste ciężko strawny to obszar... na początku myślałam, że się kiedyś przyzwyczaję, ale to wciąż jest problem.....

3)      nowy, praktykowany od jakiegoś czasu sposób na pozorne radzenie (czyli nieradzenie, ale o tym szaaa!) sobie z-poważnymi-sprawami oraz z-tym-trochę-jakby-mniej to metoda „w tył zwrot” (metody nie polecam – nieskuteczna)

4)      nowy, praktykowany od jakiegoś czasu sposób na odszycie się od świata to już nie tylko mulina (patrz: bransoletki), szydełko (patrz: zeszyt) ale teraz również i jakiś-taki-drut-czy-nie-wiem-co-to, ale patrz torba (metodę polecam – skuteczna, a i w gruncie (gdzie on jest? gdzie ten grunt??) rzeczy – praktyczna) ....... aaaaa! i doszłam do wniosku, że to może moja prywatna joga?

5)      psssyt..... coraz bardzie martwię się o Kogoś - aż mi rzęsy sztywnieją... ale co ja mogę?? póki nic się nie wyjaśni, a nie wyjaśni się póki się nie odezwę, a nie odezwę się, bo się za bardzo wstydzę.... to nadal będzie tak, że właściwie-niewiadomo-jak-ale-nie-dobrze.... czuję się jakbym szorowała papierem ściernym po szybie, ale może właśnie o to w tym wszystkim chodzi?

6)      mam wielgachne wyrzuty sumienia, że jestem mało uważna na drugiego człowieka, jakoś mi się wszystko ostatnio wymyka.... więc już nie jęczę tylko idę w świat zająć się kim trzeba....

7)      skoro TA torba działa tak, jak powinna, i jeśli to Pani nie będzie przeszkadzać, to natychmiast ją drukuję i wciskam do obszydełkowanego zeszytu

przytulam przytulnie

tłuczek

ps. ofiarowuję Pani Gordona. paaa!

 Tłuczku!

Ile to można się tak tłuc z tymi chorymi myslami...A wyglądasz na zdrową i mądrą dziewczynkę...Musi być lepiej!Ja już sie czuje lepiej z tym Gordonem od ciebie!MU

Droga Mu…

Dziś op owie m Pani pewna historyjkę. Wydarzyła się ona wczoraj na Powązkach. Szła za m ną pani z córką. Dziewczynka m iała ok. 8-9 lat. Szłyś m y wzdłuż kataku m b. W pewny m m o m encie dziewczyna powiedziała:

- Ma m o, spójrz, tu m usi leżeć ktoś strasznie ważny, bo tyle świeczek się pali…

- Tak to Le op old Staff… pisał piękne wiersze

- A jakie?

- Przecież Ci m ówię, że piękne!

- Ale m a m o, powiedz jakiś!

- Daj m i spokój, nie zna m żadnego!

Szłyś m y dalej w ciszy… w pewny m m o m encie m atka szarpie dziewczynkę za ra m ie i pokazuje palce m na nagrobek

- Spójrz, tu leży Kiepura.

- A kto to jest Kiepura?

- No jak to kto? Nie pa m iętasz? Byłyś m y na jego koncercie…

Za m arła m . Kiepura nie żyje o ile się nie m ylę od 66 roku… H m m m m

- Acha… Ma m o? A gdzie u m arł Ch op in?

Cisza…..

- Ma m o!!!!!!

- No urodził się w Zduńskiej Woli….

Na to ja nie wytrzy m ała m i odwróciła m się

- A nie we Fro m borku? Tak słyszała m ….

Pani się zastanowiła m ocno, ja jak najszybciej uciekła m …..

Sa m a nie wie m czy ś m iać się czy płakać…

Zdjęć z c m entarza dla Pani nie m a m , bo sądzę, że nie byłaby Pani zachwycona. Za to m ogę przesłać koteczka jako lek na zgagę po tej op owieści.

Pozdrawia m bardzo serdecznie

Olga

 

Olgo!

 

Niestety nikt sobie mamy nie wybiera.to jest jedna wielka loteria...Cieszmy sie ,że to nie my jesteśmy tą dziewięcioletnią dziewczynką...

PozdrawiamMU.Jasne,wolę kotka niz cmentarz.

 

Droga MU,

 

 Cała autoterapia jakoś dzisiaj prysła. Chyba jesień zaczyna brać górę

 , a ja zaczynam się sypać... Chcę bardziej skupiać się na

 innych...bardzo chcę. Na razie wychodzi mi skupianie tylko na tych,

 których darzę szczególnym uczuciem. A jak należy się skupiać na

 ludziach ??? Proszę o wskazówki. Dobrej nocy jh

JH!

Nie umiem dawać takich wskazówek.Jesteś cięższym przypadkiem niż myślałam...Lata pracy przed tobą.MU


Kochana Pani Magdo!

 W domu modem wciąż zbuntowany- wysylam ze szkoły. Wkrótce więcej...

 Gorąco pozdrawiam

 Ola C

Dziekujemy za trochę lata!MU

 Proszę Pani!!
   Oglądałam retransmisję koncertu!!Wspaniale!!.Wspaniale jest zobaczyć Panią na ekranie telewizji kiedy w sercu smutek tkwi .Pięknie Pani zaśpiewała  piosenkę"Okularnicy" , jedną z moich ulubionych piosenek.Póżniej jeszcze i Ania i Kasia oraz kochane Insekty ,.Uwielbiam te Insekty!.No a póżniej jeszcze Boginii,Agatka.
  ..a przede wszystkim towarzysząca nam przez cały ten koncert Agnieszka,Agnieszka na zdjęciach,Agnieszki słowa w piosenkach,a może też siedziała gdzieś niewidzialna na widowni..
   Pani Agnieszka zawsze będzie w mej pamięci.
     Przepraszamm..
     Tramwajowy człowiek-Ania.
 "Uczmy się kochać ludzi ,tak szybko odchodzą."-jakie to piękne i mądre słowa na te dni.
 
Tramwajowy czlowieku!
 
Na te i na wszystkie pozostałe...Pozdrawiam MU

.tak jak i w zeszłym roku to był bardzo miły dzień... spędziłam go z

 moim przyjacielem Czesterem, rozmawialiśmy i rozmawialiśmy o rzeczach

 ważnych i mniej ważnych. a potem w telewizji koncert i

 MU!!!!!!!!!!!no i jak tu się nie cieszyć?!

 w zeszłym roku oglądałam koncert z Opola chyba z 1977 roku??? w

 którym też Pani brała udział { nawiasem mówiąc to strasznie

 ciekawe programy skrywa ta telewizja,oczywiście z dawnych lat,

 tylko nic nie pokazują!!!!ubolewam nad tym ogromnie }

 a wieczór spędziłam z moją Ewunią i też było bardzo miło!

 jak Pani widzi trzymam się jakoś dzięki moim przyjaciołom

 i oczywiście dzięki Pani, wielkie dzięki!!!!!!!!!!!!

 

 pozdrawiam

 milena

 

 ps. a koncert bardzo ładnie zmontowali, prawda?

 ja byłam, jak co roku, na koncercie na Myśliwieckiej...niezapomiane

 przeżycie! przesyłam zdjęcie lasu, w którym chodziłam i zarażałam...


Kobieto z lasu!

Telwizja nic innego nie robi, tylko skrywa ciekawe programy.Bo się NIE OPŁACAJĄ ... Ale trzymajmy sie wszyscy i robmy swoje, jak radzi Wojtek M!Pozdrawiam ciebie i Ewunię MU

Pani Magdo Droga!

Przepraszam za duuuuże zdjęcie, i za kłopot z nim - Dorotę! To się już więcej nie powtórzy. Koncert obejrzany... Podobał mi się baaardzo. W ogóle nie bylo piosenki, która by mi się nie podobała, a do tego dochodzi znakomite wykonanie - rewelacyjnie! Rozśmieszyły mnie gesty Pani Krystyny, gdy mówiła Pani o "I love you cię" :) W ogóle wszystko było świetnie - a czy dużo "zabrała" telewizja?? Pozdrawiam listopadowo ale słonecznie Kamila

Kamilo!

1.Dużo zabrała ,ale tylko konferansjerki. Za to ładnie zmontowała. 2.Ten sloneczny listopad cieszy jak malo co! Wysyłam ci różowe niebo o świcie , z okna mojej lazienki.

 

...z a c i ą g n ę ł a m marudnego Krzysia (bo od kilku miesięcy już

 musi) na stary kielecki cmentarz. Po drodze do granitowego wspomnienia

 o moich pradziadkach... ...wchodząc napotykamy rzędem ustawione groby

 radzieckich

żołnierzy...rzędem

 lekko nachylone płyty...rzędem na nich czerwone gwiazdy (kiedy byłam

 dzieckiem myślałam, że to groby kosmonautów)...rzędem płonące

 znicze... ...z tej surowości wyłaniają się dalej nagle ociekające

 złotem i

sztucznymi

 kwiatami błyszczące groby Romów wokół nich ich wesołe liczne złote

 rodziny biesiadujące cały dzień... ...a dalej znowu surowość

 górujących pomników dziewiętnastowiecznych rosyjskich mieszkańców, a

 wśród nich gubernator z długą siwą na dwie

strony

 brodą...

 ...potem jeszcze podziemne grobowce bogatych kieleckich mieszczan

 (zawsze bałam się tam zaglądać)... ...na koniec pytanie Krzysia

 dlaczego groby moich bliskich są pod płotem i jego "uhmmm" na pytanie

 czy mu się podoba i czy czuje tu magię, a u niego "uhmm" tzn. "tak,

 bardzo"... ....dlaczego wspomnienie o śmierci jest takie

 smutne?...bardziej zasmuca mnie widok starszego pana siedzącego przy

 stoliku w głośnym, pełnym ludzi hipermarkecie i jedzącego sałatkę

 jarzynową z plastiku popijając sokiem marchewkowym....bardziej zasmuca

 mnie samotność.... ...ten list nie miał być smutny miał być

 melancholijnie oczyszczający...

 

 Pozdrawiam,

 Magda

 Ps.: Jestem ciągle nieuleczalnie zarażona, a "nosiciel" ciągle

 podsyca. Kaczor dziękuje za pozdrowienie i mówi, że w Japonii w "ten"

 dzień jest święto kultury japońskiej.

 

 Magdo!

1.Podoba mi sie określenie "granitowe wspomnienie"( o twoich

pradziadkach).I "złote rodziny"(o Romach).I w ogole opis biesiady na cmentarzu...

2.A czemu są pod płotem?

3.Kiedy byłam młoda także lubiłam chodzić na cmentarze.Z wiekiem mi to przechodzi .

4.A może ten pan w hipermarkecie lubi sobie sam zjeść sałatkę jarzynową z sokiem marchewkowym?Samotność w ogóle mnie nie zasmucaLubię ją.Zasmuca OSAMOTNIENIE.To zupełnie co innego.

5.Nieustanne pozdrowienia dla Kaczora i Krzysia.MU

 

Pani Magdo,
 
Melduję zgodnie z prośbą: dziewiąty dzień bez papierosa dobiega końca. Nie są to łatwe dni i ....... i resztę litościwie pomińmy milczeniem. Ciężko i tyle.
 
Polecam film ojca młodego Stinga - "Pogoda na jutro". I śmieszno, i straszno. I przede wszystkim mądro a bez zadęcia. Bardzo dobre. I obaj panowie - ojciec młodego Stinga i młody Sting - genialni.
 
Bilety na "Ulicę szarlatanów" zarezerwowane. Czy Pani się wybiera?
 
I - na boku - prośba do Doroty, z którą łąknę kontaktu: czy moje maile dochodzą do Ciebie? Bo żadnej odpowiedzi, i nie wiem, czy tak ma (chwilowo?) być, czy coś technicznie się rymsło?
 
Pozdrawiam mocno, mocno,
Kinga W.
 
Kingo W!
1.Pisałam juz na tej stronie o "Pogodzie na jutro";także zachwycałam się tym śmieszno-strasznym filmem.
2.Ja będę 15-go.
3.Dorota!Odpisz, dlaczego nie odpisujesz?
4.Dziewięć dni to już naprawdę jest prawie zwycięstwo!Te pierwsze dni sa piekielnie trudne do przetrwania.Pozdrawiam i trzymam kciukiMU 

dochodzą- odpiszę - przepraszam


Szanowna Pani Magdo

 
Ośmielam się do Pani napisać z prośbą o pomoc. Wiem, że kiedyś, krótko przed odejściem Agnieszki Osieckiej nagrała Pani z Nią cykl audycji telewizyjnych na Mazurach, nosiły tytuł Rozmowy o zmierzchu i chyba Rozmowy o świcie, niestety nie pamiętam dokładnie. Od jakiegoś czasu szukam tych pozycji w EMPIK-ach i innych miejscach, chciałbym bardzo miec te kasety tym bardziej, że nie udało mi się obejrzeć wszystkich ocinków w TV (dlaczego najlepsze audycje puszczane sa zawsze, w późnych godzinach nocnych??).
Bardzo proszę jeszcz raz Pani Magdo o ukierunkowanie gdzie powinnam szukac tych nagrań.
Pozdrawiam bardzo serdecznie.
Anna Rataj.
 
Pani Anno!
 
1.Ten cykl nazywał się :"Rozmowy o zmierzchu i świcie".Ukazał się  na DVD, razem z koncertem pt:"Zielono MI"
2.Widziałam to kilka dni temu w Jankach, w sklepie z płytami , telwizorami i komputerami.
3.Może to pani zamówic na stronie KRysi Jandy(ode mnie jest link)- bo bardzo miła pani Basia Samborska, ktora opiekuje sie Krysi stroną,sama mi ten kolportaż zaproponowała i ja jej jestem bardzo wdzięczna!wystarczy napisać i zlożyc zamówienie.Pozdrawiam MU
 

 

Po przejsciu!

 
Trochę przeszło ale nadal oznaki mojego gówniarskiego  zachowania czasami dają mi w kość. Ale jakieś wnioski wyciągnięte. Jakie to szczęście, że inni są wyrozumiali- albo przynajmniej dla mojego dobra, próbują tę wyrozumiałość okazywać. Oj nie wiem czy mnie by było stac na coś takiego w analogicznej sytuacji.
 
Pierwszy raz w życiu dostałam kwiatki!!!!! Nie bardzo wiedziałam jak je wziąć, jak trzymać i  w jaki wazon wstawić. Kompletny brak treningu, kwiatkowego tzn międzyludzkiego. Ale na takie ćwiczenia nigdy za późno.
To nie łyżwiarstwo, gdzie 7 letnia dziewczynka chcąca zacząć treningi jest już za stara. Tylko tak jak w łyżwiarstwie niestety odwaga jest warunkiem powodzenia, a potykanie się o ząbki to na początku rzecz normalna.
 
Mocno, mocno, mocno ściskam prawicę!
A
 ps. G! Ty pamiętasz o kolejnym rozdziale PM? (tzn Pani Melepecińskiej Magistrantki)
 
 A!
Dobrze że wnioski wyciągnięte.Ode mnie także dostajesz kwiatki .I to w dodatku wiosenne!MU

Pamiętam niestety i może napiszę a może nie napisze w czwartek się okaże 

KOCHANA PANI MAGDO!!!!!!!!!!!!!
 
Wczoraj zmusiła mnie Pani wraz z Agnieszką O. i kilkoma młodymi dziewczynami do popełnienia..... grzechu zaniedbania.. Zamiast się uczyć językoznawstwa synchronicznego, czytać art. z poetyki i studiować opasłą księgę "Renesans" (zbliża się pierwsze w moim życiu kolokwium, aaaaaaa!!!!!!), ja wygodnie sobie usiadłam z Rodzicami w fotelu i oglądałam "Pamiętajmy o Osieckiej".:)))))) Koncert wart był grzechu:) Wszyscy śpiewali cudownie, wspaniała scenografia i KONFERANSJERKA!!Przy "Okularnikach" b.  się śmiałam, bo ostatnio w stołówce mówiliśmy, że to piosenka o nas: "ze skryptami, notatkami, papierami, ,kompleksami".... Tylko , gdzie ten okularnik, który sprawi, że mój okular zajdzie mgłą, a przemarznięte dłonie zadrżą, i z którym potem razem w bibliotece i stołówce i w kolejce, ech........ Ale, jak wiadomo, grzech nie może pozostać bez pokuty - Kinga Miśkiewicz nie dostała żadnej nagrody i to jest dla mnie najgorsza kara.....Głosowałam na nią w Sopocie, głosuję i teraz: NAGRODA DLA Kingi MIŚKIEWICZ!!!!  Wzruszyły  mnie wstawki filmowe z Agnieszką Osiecką, szczególnie ostatnia, gdy AO idzie molem, 'w morze'.  Ta scena poruszyła mnie tym bardziej, że wczoraj był 1 listopad, a ja jako mała dziewczynka wymyśliłam sobie własną 'teorię' na temat Raju i łączności nas tu na Ziemi z tymi, którzy już odeszli. Mianowicie: przy zachodzie i wschodzie słońca chmurki nie przez przypadek są tak pięknie podświetlane przez promienie ognistej kuli. Mienią się na różowo i pomarańczowo, czerwono i żółto, gdyż odbywa się na nich BAL. Bal duszyczek ludzi, których Bóg już zabrał do siebie. Bawią się tam i tańczą, i coś popijają (pewnie jakiś boski nektar.;)). Gdy nadchodzi noc, przeskakują na gwiazdy i tam przenoszą zabawę. A tuż przed świtem przelatują na wschodzące słońce, przed ich oczami powoli ukazuje się stara dobra ziemia i wypatrują na niej swoich bliskich.  Można wtedy pomachać im z plaży, a oni to na pewno zauważą i odmachają nam z drugiego brzegu....
Taka była moja dziecięca historia, dlatego się wzruszyłam , widząc Agnieszkę Osiecka wędrującą po molo, na drugi brzeg. Macham Jej za każdym razem, gdy widzę świt nad morzem. Macha mało osób, za to z radością wczoraj stwierdziłam, że o tych, którzy umarli, pamiętamy wszyscy. Wieczorkiem poszłam na 'spacer' na cmentarz. z daleka zobaczyłam podświetlone zniczami drzewa. wyglądały, jakby płonęły, płonęły pamięcią i tęsknotą. Odejmujmy wszystko, tylko nie pamięć.
Ach, znowu się 'rozgadałam':)))
Właśnie minęła północ, mam nadzieję, że śni się Pani teraz coś pięknego i miłego i że czeka Panią wspaniały , pogodny dzień!!!!!!!!!!!!!!!  
Pozdrawiam cieplutko;)))) i wysyłam Bal nad Gdynią.
Natalia
 

Pani Natalio!

 
Piekny list!Niech mi pani podaruje chociaż kawalek pani wiary!MU

.

.... zastanawiam sie czy jesli ktos przed chwila widzial jak obcy

czlowiek (chyba kobieta, ale...) rzucil sie z wiezowca tuz obok na zielona trawke, a jedyna osoba ktorej ten ktos o tym powiedzial jest pani z pogotowia i po niej nigdy ani slowa tylko szaaaaa..... to czy to sa te zaburzone relacje?? .....

 pisaly o 1:53

 wielkie, przerazone oczy

ten Ktosiu!

Tak, to są te zaburzone relacje , niestety.O 1.53 trzeba spać.To może pomóc.Poza tym sa pigułki zamiast skoków...MU

 

Witam!

Piszę od tak sobie, po prostu, bo naszła mnie ochota. Takie nie wymuszone listy i liściki są chyba najprzyjemniejsze i to nie tylko dla odbiorcy, ale piszącego również, proszę mi wierzyć. Siedzę sobie już od 7.30 w pracy i choć myślę, że to potworna godzina do siedzenia w pracy, spuszczam główkę i jestem grzeczna. Jeszcze dziś długi dzień, a tydzień jeszcze dłuższy. "Nie lubię poniedziałków"? Sama nie wiem, chyba za nimi nie przepadam, ale co zrobić. Ostatnio powoli (bardzo powoli) przechodzą mi smutki spowodowane jesienią i rok znów zatacza swoje koło. Tak mi jest dzisiaj nijak, sama nie wiem czy na plus, czy na minus, ale staram sie być dobrej myśli (staram się!). A co u was dziewczyny? Jak tam Pani, Pani Magdo i co tam u Pani Dorotki? Mam nadzieję, że jesienne deszcze wprowadzają w dobre samopoczucie mimo wszystko. Ja staram się zapomnieć, że wolę wiosnę i czytam, dużo czytam, bo czy jest lepszy moment na czytanie książek niż długie jesienne wieczory? Życzę wam dobrego samopoczucia i żeby do przodu. Na przód do

wiosny!:)

 Pozdrawiam Kasia!

Kasiu!

Wreszcie jakaś pogodna osoba, mimo że o 7.30 juz siedzi w pracy!Wczoraj był deszcz,ale dzisiaj juz slonce i od razu wszystko inaczej wygląda!!! Rosliny wariuja.Pojawiaja sie pączki na bzie..pozdrawiam MU

 

 

 

 

1.

.jak ja się cieszę, że Pani "tutaj" jest.

 jak mi smutno, zaglądam... i od razu lepiej.

 pozdrawiam

 milena


Miła Mileno!

Po to tu jestem.Trzymaj się!MU

 

Droga Pani Magdo!

 

 Nie mogę wysłać tych zdjęć...Postaram się , ale nie wiem na ile mi

 się uda tę maszynę przebłagać...

 Chcę Pani coś napisać o mojej szkole. Otóż, uczę się w liceum

 ogólnokształcącym, drugim w rankingach w moim województwie. Bardzo mi tu się podoba i tak dalej, lecz jedna rzecz nieodmiennie budzi we mnie

 bardzo silne uczucie- PRZYSPOSOBIENIE OBRONNE. Na początku groza- uczy nas profesor "starej daty", na początku każdej lekcji meldunek...

 Ale od dziś już się PO nie boję. Bowiem mieliśmy ćwiczenia

 z...... maską przeciwgazową! Po prostu pokładaliśmy się ze

 śmiechu. Dzięki Bogu siedzę z chłopakiem, także było mi nieco

 łatwiej, lecz szopa, którą mam na głowie wcale mi nie

 pomagała... Oto treść notatki w zeszycie- napiszę, aby została

 uwieczniona dla potomnych.

 "Czynności po komendzie "Maski włóż" lub "GAZ!!!"

 - zamykamy oczy, wstrzymujemy oddech i ręką prawą wyjmujemy

 maskę właściwą

 - dłońmi zwróconymi grzbietowo i włożonymi w otwór maski

 właściwej rozciągamy brzegi

 -począwszy od brody maskę wkładamy na brodę i twarz

 -sprawdzamy prawidłowe ułożenie maski właściwej

 - kciukiem lewej(a niech ktoś zrobi prawą...) ręki zakrywamy

 zawór wydechowy i robimy głęboki, wybuchowy wydech;

 -otwieramy oczy i normalnie(moim zdaniem wcale nie normalnie, bo

 to powietrze"wewnątrz maski" ma tak charakterystyczny zapach...)

 oddychamy.

 POEZJA, nie sądzi Pani???

 

 Kończę już. Napisałam o PO, bo chyba jeszcze przez parę dni będę te

 maski gazowe przeżywać... Pozdrawiam serdecznie. Ola C (zamaskowana

 komandoska)

 

 PS. Śliczny Markotny jest. Postaram się w najbliższym czasie wysłać

 mojego kundelka... Jeszcze raz pozdrawiam.

 Ola

 

Olu C!

To znaczy,że nic sie przez ćwierć wieku nie zmieniło!Mnie tego samego uczył mój stary pewulec... Byłaś może na cudownym filmie nikity Michałkowa :"Spaleni słońcem"?ARCYDZIEŁO!!!Co oni tam z tymi maskami wyczyniali ...Pozdrawiam MU

Notatka jesienna.

Absolutnie się nie przejmuję tym, że np. zaspałam godzinę 16.30 i

 wyszłam z domu o tę minutę za późno aby zdążyć na jogę! Jak siedziałam sobie w tramwaju to właśnie na sali zapewne robiono psa lub wojownika. Nie przyprawia mnie również o stan nerwowy to, że wstałam o tę minutę za późno, tramwaj nagle zmienił trasę i zupełnie nie do tarłam na czas na uczelniane zajęcia- w zasadzie nie tyle, że na czas ale zupełnie nie dojechałam(za to kupiłam sobie czapkę zieloną i cieplutką- pierwszą od dwóch lat!) Widać zdążanie tam gdzie trzeba to nie do końca moja specjalność.

 Sprawy bieżące:

> a) Obowiązkowo muszę kupić przynajmniej jeden zeszyt bo teczko-kajecik pęka i się sypie. Aaaa i jeszcze kilka zielonych nabojów do pióra bo się kończą a chcę aby w moich notatkach panował optymizm- nawet jeśli czasem jest podkolorowany i sztuczny.

 b) Raz się wydaje, że ktoś chce ze mną rozmawiać a innym razem, że nie

 ma tematu ot dziwne. Może to uniki albo okazałam się nietaktowna, jest jeszcze możliwość, że jest za wcześnie. Za pewne może być milion innych powodów, ale nie mam siły ich dociekać, poczekamy, pomijamy się trochę i tyle.

 c) Z rumianku chwilowo na miętę!

 d) Jeśli chodzi o walkę z kompleksami to ja pomyślę co dalej i podam

instrukcję obsługi. W każdym razie ja zaczynam od wmawiania sobie, że taka na końcu to ja nie jestem, trochę to potrwa zapewne ale może się kiedyś uda.

 Anula Miętus Oponka

 e) Mimo wszystko ciepło jak pod kocem.

 ps0. G! Praca M to na bank w twoich siłach i w naszych rękach!

 

Anulo,która nigdzie nie możesz zdążyc!

Te tramwaje, ktore nagle zmieniają trasę są nie do wytrzymania! A z resztą to sobie jakoś radzisz, mimo wszystko to, co się na ciebie nie zamierza przestać walić... Czekam na instrukcę obsługiMU

 

MU Droga,

 1. Czytam. Trafiłam ostatnio na kilka wartościowych tekstów; to bardzo

pomaga na jesień.

 2. Ćwiczę. Zmobilizowałam się i wróciłam do jogi. Straszne zakwasy po

 dwóch miesiącach przerwy. Znów trzeba się rozciągać, ale to przyjemne

 nawet jak trochę boli. Przeczytałam u KJ w "Różowych..." o pewnym

 wieczorze na który przyjechał sam Guru. Więc cały sekret tkwi w

 oddychaniu i uśmiechu... Podejście pani KJ do tej dziedziny

 (jogi)bardzo specyficzne i kilka razy prawdziwie mnie rozbawiła."A

 telaz wdech i jednoceśnie się uśmiechamy..."

 3. Dbam o dużo światła, magnez, wysiłek (podobno

 podczas wysiłku ludzki organizm produkuje hormon szczęścia). Kuracja

 antydepresyjna! Czasem trzeba trochę na siłę zmusić się i wyjść do

 ludzi i pobyć, pożyć w tym trudnym świecie, ale wiem że tak trzeba!

 

 4. Noszę się ciepło. Kupiłam całkiem nowy kożuszek, w żółto - brązowej

 tonacji. Do tego dwumetrowy szalik i rękawiczki. 5. Nocna Warszawa

 piękna! Dziękuję!

 6. To pisanie i otrzymywanie odpowiedzi od pani, daje mi wiele

 dobrego. Kolekcjonuję te małe dobrodziejstwa, by przetrwać jakoś w

 miarę bezdepresyjnie ten czarny, zimny czas...

 Jola

 Dor. a ja piszę dwie prace z komunikacji międzykulturalnej i idzie mi

 to marnie. Trzeba tylko po 8 stron...ale jakoś posklejałam już jedną.

 Teraz jeszcze dla koleżanki. Kurcze nie umiem być asertywna, a potem

 się męczę... Ale od czasu do czasu trzeba przecież człowiekowi pomóc.

 "Skupić się na innych" to święte słowa. Jak znajdziesz czas, podeślij

 mi trochę muzyki. Całuję j.

 

Pogratulować autoterapii!

SKUPIAJ SIĘ NA INNYCH BARDZIEJ NIŻ DO TEJ PORY!MU

 

Magusiuuuuuuuuuuuuuu!
Czekaaaaaaaaaaaam!? Asia z tajaksem Cię całują. Czekamy na PSYYYYYY.
Tajaks się "zalergizował " i niestety chrząka i prycha. I kocha konie i świnki.
 
ASIUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUU!
 
Czekaj jeszcze trochę >mam straszne zaleglości we wszystkich obiecankach-cacankach;az wstyd.
Widziałam cię kiedyś na rondzie ,tam gdzie BOSKA PALMA, jak stałas z ekipą telewizyjną i Boguslawem Kaczyńskim.I nawet wołałam do ciebie,ale nie usłyszałaś...
p.s.Często kochamy różne rzeczy, na które mamy uczulenie, niestety.Może to problem Tajaksa?A co do wywiadu-bądź dobrej mysli.Na wszystko przyjdzie pora.Mu

 

 

 

Wooggie Booggie!!!

PIĄTECZEK!!!!!! <<...>>

 

 

 

Wisienko!

Cudny Tancerz!

Wiem,że piąteczek, bo Franek poszedł tanczyć!Młodość musi się wyszumieć...Pozdrawiam MU

 

w przededniu Święta Zmarłych..

już jutro cmentarz zapłonie tysiącem świec
niczym tort urodzinowy dla Śmierci
 
rozjaśni droge zaświatach
tym co nadal błądzą
prześle mrugnięcie
tym co spoglądają
 
i tylko łza się zakręci
że oni tam
a my tu..
 
Do,
w drodze na grób ojca
 
Do!
 
Trzymaj się cieplo w tej drodze!MU

 

Archiwum