W tym miejscu będę publikuję wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi

Dobrego czytania.

 


U W A G A !

W związku z uszkodzeniem konta bardzo proszę o wysyłanie listów wyłącznie na adres:

umermagda@o2.pl
 


 KONIEC WAKACJI!!!

 

 SIERPIEŃ 2003r.

X

na wstępie pozdrawiam Panią choc to takie pospolite........ zawsze

chciałam napisać do kogos znanego i cenionego do kogoś kto swoim

 byciem zaraża pozytywną energia i dziś jakoś tak dostałam sie na Pani

 stronę i pomyślałam że to jest to........ mam na imię magda. mam

 niespełna 18 lat (dopiero w listopadzie) i mam małe załamanie

nerwowe...........

tak chyba niektórzy maja

 że czas między dorosłością i dzieciństwem jest jakimś strasznym

 czekaniem na coś co sie może teraz zdarzyć, coś zupełnie wyjątkowego a

 tak naprawde to każdy dzień potrafi dostarczyc nam tyle pozytywnej

 energii i nieważne czy jesteśmy dziećmi czy już nie.

mieszkam w Knurowie małe miasteczko koło Gliwic. czuje sie

 tu dobrze choć wiem że po maturze chciałabym sie już przeprowadzić i

 zasmakować samodzielności, takiej życiowej z praniem, gotowaniem.....

 aha pewnie nie wspomniałam że własnie w te wakcje ( notabene , które

 sie kończą) mój chłopak mnie zdradził. pewnie to przyczyniło sie do

 mojego humoru, nienajlepszego .........

 ale co tam. w poniedziałek idę do szkoły i myślami jestem w

 czasie zakwitania kasztanów no i maturki...........jeszcze dużo

czasu;) ...

ojejej ale sie zagalopowałam........ przepraszam za

 przynudzania ale chciałabym dostać w odpowiedzi jakiś znak od Pani

chociażby to ze nie chce Pani wiecej dostawać moich

 nudów....pozdrawiam Panią cieplutko choć u mnie burza..........


Kobieto,u której burza!

1.Zasmakować samodzielności z praniem i gotowaniem,to nietypowe marzenie niespełna osiemnastoletniej kobiety...jako mężczyzna nigdy bym od takiej nie odszedł... 2.Straszne czekanie na coś co sie może teraz zdarzyć ...przysięgam ci ,że się doczekasz . 3. Dosyć mi teraz ciężko zarazić kogoś pozytywną energią,ale może wyślę ci na początek różową różę,do której się przynajmniej uśmiechniesz. 4.U mnie tez burza.Pozdrawiam MU

 

 

 

No i zakończył się dziś nad ranem Pierwszy Zlot Czarownic. Wszystko się działo bardzo szybko a zaczęło w Hali Banacha.

- Przepraszam, ale zamykamy sklep

- Zaraz, zaraz my musimy zrobić zakupy....

- Aaaa, przepraszam, rozpaczliwie szukamy śmietany

- tam za Paniami....

Wieczór to był prawdziwy sabat. 3 czarownice w chustkach + czarownicowa kotka Melania.

Menu Czarownic:

a)placki ziemniaczane

b)winogrona

c)kukurydza (jedzona na surowo)

d)chrupki czekoladowe

e)paluszki z makiem

.f) naleśniki ze szpinakiem, fetą, truskawkami...

Repertuar Czarownic : “Nas Troje” (którego jedna z czarownic rozpaczliwie kiedyś szukała)

Jak Czarownice spędzają czas na zlocie : leczą się wzajemnie, buszują w antykwariatach, śpią, jedzą

Przy czym Czarownice zasypiają, jeśli mają dość dnia i chcą odpocząć : Pierwszego dnia do snu płyta Magdy Umer, drugiego dnia rozpaczliwe poszukiwania pewnej piosenki Stinga ukołysały nas.

Inne rozrywki : Odwiedzanie robali tzn. “Insektów”

Zlot się zakończył bardzo nieoczekiwanie gdyż jedna z Czarownic niejaka Justynka W wzięła swoją miotłę i nie budząc koleżanek odleciała zostawiając miły list. To było zaskoczenie nawet dla Czarownic. (Pani Czarownico J, tak się nie robi, bycie czarownicą tego nie usprawiedliwia)

Wnioski :

a)Zlot był bardzo potrzebny, było coś co kiedyś gdy jeszcze czarownicą nie byłam, odnalazłam w książce “Córka Czarownic” ...każda z czarownic daje coś dobrego swoim koleżankom. I tak być powinno, idźmy dobrą drogą!

Chciałam jeszcze zapytać Pani jako osoby bardziej zorientowanej w przeróżnych granicach, na ile wolno się cieszyć z tego co jest, a kiedy trzeba zacząć się bać, że to tylko chwila,

Anula Cz

Czarownico Anulo!

1.Zawsze trzeba się cieszyć,tym bardziej,że nawet najdluższe szczęście  "zazwyczaj trwa za krótko"...

2.Najwazniejsze,że dajecie sobie cos dobrego.

3.W hali Banacha i na okolicznym targu przez lata robiłam zakupy...

A co z pokojem?MU

 

Z pozdrowieniami I usmiechem dalekim na poczatek…
 
A teraz sedno: dziekuje Pani za jej wiersze, za lniano-rozszeptany glos I najpiekniejsze zdjecie Agnieszki Osieckiej, jakie widzialam.
 
PS
I mnie dodala Pani otuchy, bo tez ciut przestraszyly mnie te ciemnosci tu, za oceanem…
pa
 
Pani Edyto!
 
A za ktorym pani jest oceanem?Dodaję dodatkową otuchę w postaci wiadomości o zbawiennej roli lawendy...Pozdrawiam MU

Pani Magdo gubiąca,

 

Czeski bard, napradwę fajnie kołysze, jak za chwilkę się te dźwięki

 nie znajdą,to podeślę je pani na płytce - pocztą.

 

 Ta jesień okrutna to już stoi w korytarzu i gapi się na mnie, a samo

 jej spojrzenie zionie grozą! Jak najmniej spodlądać za okno - to

 program na dziś. Oj krucho z moją kondycją psychczną, a to dopiero się

 zaczyna...brrrr....

 

 Dziewczyny (Anula, Justynka, Dorotka) we trzy sobie pląsają, a ja

 daleko... I choć dołączyłabym chętnie to "klubu", taki los kobiety z

 północy, że do wszystkiego (prócz morza) ma daleko...

 

 A w ogóle to snuja jestem i koniec! Dowiedziałam się przypadkiem z

 pewnego pisma. Pan Wojtek M. - trafnie określa takie osoby jak ja!

SNUJE! To się tak snuje tylko, a smutek sam przychodzi. I w dodatku

system mi się rozsypał, strona www źle chodzi, wszystko pod wiatr...

 

Pani Magdo Kochana - pozdrawiam bardzo ciepło i czekam na wiersze! One

 pomagają, szczególnie w takie dni z żelaznym odciemiem nieba...

 

 Anulo - gratuluję EUREKI, ja jednak ciąglę z głową pod pancerzem i nie

wiem czy to się jakoś i kiedyś zmieni...

 

 Dorotko - dziękuję za przepis na kawę, zaraz idę go wyprubować, bo jak

 do tej pory za kawą nie przepadałam

 

Justynko - fajnie, że wyręczasz starsze, zmęczone koleżanki w

 pisaniu..

 

Wszystkie trzy naraz ściskam, a no cztery przecież bo MU też!!! pa

Jot smutna, ale będzie lepiej...

 

 ps. Mi się ta Kinga też podobała! Kasia natomiast bardzo dla mnie

 teatralna, ale jasne de gustibus est no disputante. I tak w wielu

rzeczach się jednak zgadzamy - i to jest miłe. MArcin na pewno się

ucieszy z dziewczyn! Dziękuję!

 

Snujo(u) z Malborka!

1.De gustibus non est disputandum.

2.Wypróbować a nie wyprubować.

3. Do wierszy się za chwilę zmobilizuję...na razie wysle jakąś florę antydepresyjną z wczorajszego Ogrodu Botanicznego.Ja tam teraz pięknie! 4Nawet widziałam sie wczoraj z Magdą Czapińską na koncercie "Insektów",ale zapomniałam o to zapytać...Mea culpa. O "klubie" niech załozycielka opowiada.Chyba im milo ze sobą...a to wszystko dzieki tej stronie.Pozdrawiam MU

 

IX

Droga Pani Magdo,

Pozdrawiam Pania serdecznie.

Ogladalem dzisiaj Pani strone,

i pomyslalem sobie, ze namaluje

dla Pani piekny wachlarz.

Namalowalem ich juz ok. 40.

Chcialbym Pani sprawic troche radosci.

Gdyby Pani byla tak laskawa,

i napisala gdzie moge wyslac

moje male co nieco

{ zwykle w formacie 35 x 50 }.

Dla ciekawosci wysylam

cztery wachlarze.

Zycze powodzenia

Waldek Bartnicki

Gdansk

 

 

Panie Waldku!

Śliczne są te wachlarze!Naprawdę.Oczywiście wyswietlamy je dla wszystkich.PozdrawiamMU

Ale wyświetlamy dwa, z powodu ograniczeń na stronie - Przepraszam - Dorota.

Droga pani Magdo!

Ja nie mam psa, za to każdy dzień umilają mi zeberki. Takie małe, kolorowe i hałaśliwe ptaszęta. Mam ich sześć, a inne trzy od jakiegoś czasu zwiedzają Ptasi Raj. W każdym razie każda z nich ma swoją osobowość i uparcie walczy o jej ochronę. W Urlach był kot, tj. Jego Magnificencja Kot. Najważniejszy w całym domu. Michał kiedyś odpowiedział swojej teściowej ( na zarzut,że porównuje się ją do kota), że to nieprawda, bo ten kot jest o niebo inteligentniejszy od niej; i w momencie gdyby on sam usłyszał,że jest porównywany do pani Wandy, zapewne wyprowadziłby się na zawsze.Tak to już jest z tymi zwierzętami. Mnie się też oberwało.Ponieważ nieustannie dręczyłam Michała, to powiedział,że on wciąż wierzy,że mimo tych wszystkich wad mam jeszcze złote serce. I tu się myli, skubany jeden! Bo ja mam już miedziane serce, które płynie sobie właśnie na tej miedzianej fali, o którą Pani pyta (miedziana fala to brak swobody, zgrzyt tego całego żelastwa:autobusów, tramwajów, odór spalin i determinacja). A co Pani konkretnie myśli o tekście? Da się coś z tego zrobić, czy nie? Mam jeszcze jedno pytanie. Czy Seweryn Krajewski ma może jakiś oficjalny e-mail, na który mogłabym do Niego napisać? Tyle wiem, że nie ma strony internetowej. Dziękuję Pani za list i pozdrawiam Małgorzata

 

Małgorzato o miedzianym sercu ,zatrutym odorem spalin,ale pelna determinacji!

1.Seweryn ukrywa się w lesie przed całym światem i nic nie wskazuje na to, by to się mogło zmienić.Jak coś wskaże-dam znać. 2.Może i da...zapytaj Dorotkę-ona szuka tekstów.I ma mnóstwo koleżanek, ktore szukają tekstów.Troche by trzeba oczywiście poprawić...Pozdrawiam MU

 

Pani Magdo Kochana,

 

 Pani była zmęczona, a ja strasznie przejęta! Ja normalnie w takiej

 temperaturze jak tamta teatralna mdleję! Myślałam sobie podczas

 koncertu, że jak teraz tu padnę to na pewno mnie pani zapamięta - ale

 bardzo nie chciałam takiego zapamiętania i dzielnie wytrzymałam.

 

 Racja było miło!!!

 

 Dziękuje...my za chłopaków. "Insekty" bardzo fajnie śpiewały.

Marcinowi (mój mężczyzna pozdrowiony i ucieszony)podobało się jeszcze

wykonanie tej pierwszej dziewczyny, a

mnie właśnie "Kołysanka dla okruszka". Natomiast "Wariatka tańczy"

 (piosenka, którą bardzo lubię) nie podobała mi się w ogóle, bo to jest

piosenka dynamiczna, z nerwem,

 a ona ją strasznie zwolniła...

 

 

 Teraz myślę sobie ciepło o tych chwilach i staram się trzymać. Cała

jestem przeziębiona, mój najmłodszy pies zresztą też. To tak razem

 sobie chorujemy, pod kocami... Ta jesienna aura, deszcz i pomroczność

 dzienna, chyba chcą mnie wykończyć. Kurczę coś czuję, że jesień depcze

 mi po piętach, a ja nie mam jak zwiać. Ratunku!!!

 

Ale w kupie raźniej jak mawiał Kubuś Puchatek! ;) Jakoś to razem

 przetrzymamy rodzino "po stronna"! Pozdrawiam wszytkich piszących

 

 I panią oczywiście serrrrrrdecznie!!!

 J.

 

 ps. Do poduszki stale czytam Kafkę, a do uszka wpuszczam czeskie

 dźwięki pewnego barda...z nimi mi spokojniej i cieplej...

 

 J!

1.Gdzieś oczywiście posiałam czeskie dźwieki pewnego barda, ktore dostalam od ciebie...Mnie nie należy ofiarowywac niczego, szczególnie na wyjeździe i w tumulcie i wrzawie. 2.Jesień depcze po piętach wszystkim w tym kraju w okolicach.Nie depcze natomiast w Nowej Zelandii, na szczęscie. 3.A mi się Kasia Zielińska podobała najbardziej!Szczególnie w piosence o tym,że :"Chmielnej ma już nie być".na szczęście de gustibus non... 4.Wiadomość dla Marcina-ta pierwsza dziewczyna nazywała się Kinga Miskiewicz i też mi się bardzo podobała. Pozdrawiam MU


Młode i zdolne kobietay-dla pana Marcina

Kochana Pani Magdo!!!!!

 

Jeszcze cztery dni temu

 "tulił nas jak port, jak fort lirycznych band

elegant, birbant, lord, sopocki Hotel Grand";) Ach....Niestety, już po

 festiwalu...Po wspaniałym koncercie, długim spacerze po plaży,

wypatrywaniu ścieżki na niebie, po której mogłaby zejść

Agnieszka:) I po chwili rozmowy z Panią, tuż po koncercie, za którą

 BARDZO DZIĘKUJĘ!!!!!!!!!!!!! (w imieniu swoim i Unisi);) Zawsze, gdy

 wychodzę z Atelier po gali"Pamiętajcie o Osieckiej" , czuję drżenie

 każdej komórki mego ciała i każdej cząstki duszy.

 

W noc, w którą Ziemię mija najbardziej wojownicza ze wszystkich planet

- Mars, przesyłam gołębia pokoju i marzeń, czyli moje ulubione dzieło

 Horowitza:)

 

 POZDRAWIAM SERDECZNIE I CIEPLUTKO!!!!!

 Natalia

Natalio!

Dziękuję za list i za Horowitza.Byłam kiedyś na Jego wystawie w Muzeum w Krakowie(tym japońskim).Niektore rzeczy niebywałe! Gołębia wyświetlamy dla wszystkich! MU

Dzień dobry Pani Magdo!

 

 Bardzo dziękuje za mega zabawne i interesujące poprowadzenie

 sobotniego koncertu. Muszę sie przyznać, że w teatrze Atelier, dzięki

koledze, znalazłem się nieco przez przypadek. I wcale nie żałuje!

 Dzięki wspaniałemu wykonaniu konkursowych piosenek zainteresowałem się

 dziełami Agnieszki Osieckiej i mam nadzieję jeszcze uczestniczyć w

 podobnym święcie dobrego smaku.

 

 Pozdrawiam

 Piotr Wojcik z Warszawy

 dotychczas fan muzyki jedynie rozrywkowej

Dotychczasowy Fanie Muzyki Jedynie Rozrywkowej!

Lepiej późno niz wcale znaleźć się w takim miejscu !Bardzo serdecznie pana pozdrawiamMU p.s.Wysyłam panu plakat z Agnieszką i Tomka Kowalskiego na jego tle.

 

 

Dzisiejszy dzień to diametralna zmiana stosunku  do kawy !

Taka błahostka a jednak. Mleko, cynamon i kawa... To tylko jedna z rzeczy jakie w przeciągu tych ostatnich dni odkryłam. W Sopocie dowiedziałam się, że wcale nie ma potrzeby bać się ludzi i tchórzyć na każdym kroku, EUREKA!!! Strach jest zbędny, wstyd da się opanować. Przyznam, że to  dziwne, nowe uczucie i nie bardzo jeszcze wiem co mam  z nim zrobić. Zostawić to ot tak? Na razie jestem na etapie odkrywania Ameryki. Czuję się jak żółw, który po 22 latach wyjął głowę ze skorupy. Teraz może ją schować znowu, zostawić tak wyjętą chociaż nie do końca taka jest natura żółwia, albo utrzymać stan pośredni.  Na razie żółw przestaje się głowić i idzie zjeść liść sałaty. Żelazo dobrze wpływa na głowę, więc może potem coś się w niej ruszy.
Anula Żułwica Morska
ps. Dor. Czy do filiżanki się wsypuje najpierw cynamom a potem wlewa mleko czy odwrotnie? A może to nie ma żadnego znaczenia? Czy jest możlowość, że mleko z kawa się zważy?
Anulo!
 
1.ŻÓŁWICA sie pisze przez "ó"!
2.na p.s. niech odpisze Dorota.
3.Po żelazie może sie ruszyć.
4.Zostaw to ot tak.
5.Trzymaj się i sprzątaj pokój!MU

ps. odpisuje o godzinie 2:24 Dorotka nasza kochana!!!!!!!! (łapkami justunki naszej kochanej) ale nie wiem po co bo obok siedzi Anulka ale jak chce to niech ma: TO JEST MOIM ZDANIEM OBOJĘTNE ALE PEWNOŚCI NIE MAM..

Witam Pani Magdo Kochana!

Na dworze już chłodniej...to chyba malutki znak, że wakacje mają się ku końcowi...Jeszcze kilka dni i znowu zaczną się "przyjemności" Ech.... Pewnie 1 września wyleją nam kubeł zimnej wody na głowę samym gadaniem o tym, że to taki trudny rok dla nas, matura, egzaminy zawodowe...Brrrr! A może tak cały wrzesień lekcji organizacyjnych??Nie- jednak IM SZYBCIEJ SIĘ ZACZNIE TYM SZYBCIEJ SIĘ SKOŃCZY :)) A co przeżyłam i zobaczyłam na wakacjach to moje, prawda?? :) Przesyłam Pani "Grecję"... Pozdrawiam cieplutko Kamila

Kamilo!

Jestem za całym wrzesniem lekcji organizacyjnych...

Dobrze ,że wysyłasz Grecję, bo dzisiejsze stalowe niebo połączone z wiatrem,to nie malutki znak ;to po prostu groźba i zapowiedź jesieni.No ale sa większe nieszczęścia w życiu niż pochmurna jesień.Trzymaj się w tej szkole i wspominaj Grecję najdlużej jak się da...MU

 

VIII

DZIEN DOBRY PANI MAGDO

 NIE WIEM ILE RAZY OGLADALAM KONCERT "ZIELONO MI " POSWIECONY AGNIESZCE

 OSIECKIEJ ALE ZA KAZDYM RAZEM DOSTARCZAL MI ON WIELU WRAZEN I

 WZRUSZEN.

 

 WLASCIWIE MOGLABYM ZAKONCZYC TEN LIST NA PODZIEKOWANIU ZA TEN

 WSPANIALY KONCERT ALE NIE OTO MI CHODZI. OD JAKIEGOS CZASU PISZE TEKSTY PIOSENEK ( MAM ICH TROCHE W SZUFLADZIE

> ) I POMYSLALAM SOBIE , ZE MOZE ZNA PANI KOGOS KOMU MOZNA BY JE

PRZESLAC LUB POKAZAC. PRZEPRASZAM ZA ZAWRACANIE GLOWY (JESZCZE CIAGLE

 MAMY LATO I WAKACJE ) I ZA NIETYPOWA PROSBE ALE MAM NADZIEJE , ZE MOJ

 LIST NIE POZOSTANIE BEZ ODPOWIEDZI.

 

 PRZEPRASZAM, ZE PISOWNIE ALE PISZE Z ANGLII A TUTEJSZA KLAWIATURA NIE

 MA POSKICH ZNAKOW.

 

 SERDECZNIE POZDRAWIAM

 

 MAGDA KRYGIER

Pani Magdo!

Właśnie wróciłam z Sopotu, w ktorym przez tydzień spiewali mlodzi ludzie u progu(miejmy nadzieję)kariery piosenkrskiej.Niech pani wyśle te tekstty, ja je przekażę;może sie ktorys spodoba...Serdecznie panią pozdrawiam i wysyłam kawalek polskiego morza...MU

0

Pani Magdo droga,
obie z Dominiką ściskamy mocno i wczuwamy się łącząc z tęsknotę za Pani dziećmi, (podobno tesknota łaczona boli nieco mnie..więc zdejmujemy Pani odrobinę ciężaru i bólu,,,) bo świadomość że Pani cierpi sprawia że i my bolimy troszkę.
 załujemy że nie możemy pojechać do Sopotu.bardzo chciałybyśmy ale z powodów niestety oczywistych razem z domu się nie ruszymy......
będziemy się łączyć myślą.
Do & Mika
 
dziewczynki!
 
1.bardzo dziękuję za waszą empatię,ale to jest inny rodzaj tęsknoty.Ja nie cierpię z tego powodu,że ich nie ma , bo wiem,że tam gdzie są jest im dobrze, robia cos ważnego i potrzebnego a przy okazji sa szczęśliwi.A poza tym czas tak galopuje...Franek wraca za chwileczkę, Mateusz będzie na Wigilii
2. W Sopocie było miło,chociaz upał(na sali) nie do zniesienia.Nie zrobiłam niestety wielu zdjęć,bo nie bylo czasu,albo światła,albo nastroju.Ale wysyłam wam moje dzisiejsze winogrona(wlasne!).To oczywiście w podzięce za tulipany..MU

Droga pani Magdo

Piszę znowu po przerwie jednostronnej,(bo ja Pani stronę odwiedzałam z częstotliwością, która postronnym osobom mogłaby się wydawać chorobliwa ;-) ) wywołanej najpierw stresem paraliżującym przedegzaminowym a potem smuteczkiem wbijającym w ziemię i odbierającym chęć do działań jakichkolwiek :-) Jako że nie pisałam tak długo to chybaby wypadało się przypomnieć: a więc ja to bezimienna marysia(taki właśnie ze mnie oksymoron;-)),szczęśliwie już pomaturzystka z Iławy...niestety bynajmniej nie studentka( tu już system edukacyjny powiedział: „dość! Za łatwo ci wszystko idzie koteczku, czas z tych chmurek na ziemię myk” i mnie kopnął ten system niesforny, a że jak już źle to zwykle na wszystkich frontach to spadłam i się potłukłam przy tym porządnie, ale już wiem, że czasem trzeba, bo co to za życie na chmurkach...teraz już się pozlepiałam z grubsza, ale są chyba jakieś szpary na złączeniach, bo czasem tak wygląda jakbym przeciekała, zaczyna się zwykle nie wiedzieć czemu od oczu a potem to już cała jestem mokrusieńka...no, ale cóż ten typ tak ma...równowagi tak zwanej psychicznej to u mnie nigdy w nadmiarze nie było:-) ale nie ma co się użalać zwłaszcza, że w kwestii studiów to „jeszcze w zielone gramy” i wprawdzie psychologia wymarzona jeszcze nie za najbliższym zakrętem, ale jest szansa na dokształcanie językowe, a tego przecież nigdy dość...

Och popisałabym jeszcze popisała, ale resztki przyzwoitości i dobrego smaku krzyczą we mnie żeby Pani już nie męczyć...

Życzę Pani, sporej grupce stałych bywalców tej strony i sobie, żeby wykonawcy sopoccy nas nie zawiedli a uwiedli J i pozdrawiam najserdeczniej jak umiem

M

M-oksymoronie!

No to zaczynamy od doksztalcania językowego...to jest zajęcie na lata!Jesteś jeszcze taka mlodziutkai naprawdę wszystko przed tobą!Dostajesz na pocieszenie Markotnego z Łyżwą.MU

p.s.Wykonawcy sopoccy nie zawiedli ..niektorzy(e) uwiedli...

Finał 14 wrzesnia w Warszawie.Na MYśliwieckiej3/5/7

 

Droga Pani Magdo,

Nie wiem czy otrzymała Pani mój ostatni list razem z piosenką. Jeżeli Pani go otrzymała, a tekst się Pani nie spodobał, to bardzo proszę chociaż o jednozdaniową odpowiedź. Bardzo zależy mi na Pani opinii. Ja wczoraj powróciłam z krainy słodkiego leniuchowania, czyli z Urli ( 70 km od Warszawy). Było mi niezwykle dobrze, bo leśnie. Drewniany domek państwa Jaworskich (kuzynostwo mojego narzeczonego) jest obsadzony sosnami, których zapach, czy się chce czy nie, wdziera się we wszystkie możliwe kąty. Dodatkowo Michał zrobił huśtawkę. Od jakiś kilku lat wszystkie okoliczne huśtawki są na mnie za małe. A ta jest w sam raz. Dzięki temu miałam możliwość powrotu do dzieciństwa, a zarazem mogłam zasmakować nieco wolności. Napisałam nawet piosenkę "My,złe dziewczynki na huśtawkach". A teraz, po powrocie, jest mi źle. Już się przyzwyczaiłam do porwanych nocy o smaku półwytrawnej Sophii i ociężałych poranków. Czy wszystkie powroty muszą być bolesne? Teraz szykuję się do praktyk, które rozpoczynam we wrześniu z dziećmi z podstawówki. Boję się, bo praca z dziećmi jest zawsze pracą najtrudniejszą, bo nie wolno kłamać. Tak, trzeba się będzie wziąć za siebie. I to porządnie. Ja mam nadzieję,że Pani także wypoczęła i że było Pani mniej żal wracać niż mi. Pozdrawiam gorąco i wysyłam piosenkę:

OSTRZEŻENIE

Jeżeli będziesz chciał mnie na zawsze,

na zawsze przy sobie mieć.

Budzić co rano mnie nocą zaspaną

by razem coś wypić i zjeść

A potem do pracy-szybko i dalej

za autobusem biec.

Wracać wieczorem miedzianą falą,

zapomnieć, co miało się chcieć.

Bo miłość to nie jest

domek z pudełka

i duży dębowy stół.

Miłość nie szuka

oka czy szkiełka,

ona chce w piekło pójść.

Wiecznie zielona,

trochę zmęczona,

co nigdy nie chce spać.

Taka po prostu,

jak skoczek z mostu,

gotowa by w jutro gnać.

Jak miłość to ze mną tylko szalona,

ta, która nie wie, co będzie dalej.

Kpi sobie z gwiazd, śmieje z tarota,

zna tylko silne przypływy fal.

Nie mówi do końca, co ją zachwyca

i nie rozpacza nad stan.

Dopóki jeszcze jest w nas tajemnica,

to tyle naprawdę jest nas.

Dedykuję ten tekst wszystkim zakochanym i wakacyjnie i dłużej. Do usłyszenia! Małgorzata P.S. Jeżeli mój ostatni list "przepadł", to jeszcze raz bardzo dziękuję za jarzębiny!

M.

Małgorzato!

1.Chyba"przepadł".Nic juz nie pamietam po tym Sopocie... 2.Podoba mi się okreslenie "ociężałe poranki" 3.Co to jest "miedziana fala"? 4.Nie wszystkie powroty muszą być bolesne.Mój był bardzo miły.

Mąż kupil mi nieprawdziwą kaczkę,na ktorą Markotny szczeka, bo nie wie,że jest nieprawdziwa i dużo sitowia i tataraku.I pluszcze

woda...RAJ!!!Pozdrawiam MU

Za kilka godzin, mamy się spotkać. To jeszcze nic pewnego absolutnie,a

 le jednak prawdopodobne. Nie wiem czy nie stchórze i nie ucieknę w

 ostatniej chwili. To takie przyjemne ale zarazem i trudne, podejść do

 człowieka, który nagle zaczął tyle znaczyć - tylko za pośrednictwem

kilku słów od czasu do czasu wysyłanych na pani ciepłą stornę. Ile

 nowych światełek w życiu dla mnie zabłysło dzięki tej wymianie! Tak mi

 z tym dobrze!

 A na plecach już czuję zimny oddech jesieni! Jak ja się jej boję!

 Zawsze prędzej czy później dopada mnie w swoje szpony! Z tymi listami

 jakoś raźniej, z taką kobietą jak pani o wiele cieplej i mniej

 strasznie!

 

 Teraz czuję się jak wulkan emocji. I chyba nie bardzo wiem, co robię

 skoro piszę w tej sprawie do Pani...

 

 "co to będzie" "co to będzie" - "ciemno wszędzie, głucho wszędzie"...!

no nic przytulam panią, na wypadek gdyby w rzeczywisotści zabrakło mi

 odwagi

 

 J. - Kobieta płochliwa

 

 Kobieto odważna!

No i podeszłaś! Nie miałam tylko niestety czasu i byłam strasznie zmęczona.Ale bylo milo...MU

Droga Pani Magdo!

 

 Gdyby nie ten spopocki wieczór, załapałabym chyba niezłego doła za

 sprawą tej jesiennej pogody i pewnych przypadłaości kobiecych. A tak

 mam co pięknie wspomninać.

 Serdecznie dziękuję za tę rozmowę. Wszystkie moje przeczucia co do

 pani się potwierdziły. Jest pani po prostu wspaniałą, ciepła,kochaną

 osobą. Tak miło było stać obok pani! Patrzeć w oczy, rozmawiać... Tę

chwilkę

chętnie bym powtórzyła...może się

uda, kiedyś, gdzieś...

 Jestem z siebie duma, że się odważyłam!, że

 podeszłam! ja istota płochliwa....

 

 potem leżenie na ciemnej plaży, pod dachem nieba pełnego świecących

 gwiazd. było pięknie! czułam się naprawdę szczęśliwą kobietą.

 

 Wracając do domu, nuciliśmy sobie (ja i mój mężczyzna -

 towarzysz) "nie o to więc chodzi, by złapać królika, ale by gonić, go,

 go, go..."

 

 Na "Kołysance dla okruszka" trochę się rozkleiłam i

rozmarzyłam...zapragnęłam zostać matką i żoną...a zaledwie kilka

 miesięcy temu uciekałam od tych myśli jak od ognia...co się ze mną

 dzieje???

 W każdym razie mimo, że tempetarura byłą bardzo gorąca, było cudownie!

 DZIĘKUJĘ I CAŁUJĘ J

 

 J!

Pozdrów swojego mężczyznę, ktorego nie mialam szczęścia poznać.Dzieci warto mieć zawsze,jeżeli ma sie kogoś,kogo sie naprawdę kocha i jest sie po studiach. Wysyłam wam Tomka Kowalskiego i Marcina Kolaczkowskiego,czyli duet "Insekty"(To oni śpiewali "Gonic kroliczka")

No ja wiem, ja wiem, zarówno Pani jak i Szefowa naszej strony   wdychają jeszcze nadmorskie powietrze, ale ja muszę coś napisać i już!Na razie wszystko jest bardzo gorące, więc list morze troszkę oparzyć, ale tak niegroźnie.  Dotarłam do domu spokojnie, chociaż decyzję cięzko było podjąć. "wracać, nie warcać? Dorota, jechać czy nie?"  Po ogólnej dezorientacji i braku zdecydowania stanęło na tym, że wsiadłam do pociagu(właściwego) i o 6,30 wysiadłam na dobrej stacji. Ale dlaczego ja tak od końca? Powinnam zacząć od tego, że 20 VIII dotarłam do Sopotu, odebrałam bilet na koncert i czułam sie bardzo niepewnie bo jak zwykle WSZYSCY się znali a ja miałam ochotę schować się w ostatnim rzędzie. Przemknęła mi przed oczami Postać z Kotem- do której absolutnie nie miałam odwagi podejść i potem już tylko udałam się na spektakl. Było, pięknie, gorąco i przyjaźnie.
Wieczorem jeszcze posiedziałam na plaży wdrapując się wcześniej na pustą wieżę ratowniczą.
Dzień 2 : I tu się zaczęło. Wiem, że Ania z Myślenic pojawi się na plaży przed teatrem i wiem, że mam wypatrywać Dor. I tak...Dor wypatrzyłam, siedziała sobie przy stole z dość pokaźną grupą osób. "Nie będę przeszkadzać, tzn. zwiewam i może po koncercie podejdę"  Przyjechała Ania - uffff, we dwie podejdziemy do Dor i koniec. Boże jak sa się cieszę, że nie uciekłam!!!!!!!! Za chwilę jeszcze jedno bardzo ważne przywitanie, przytulenie i koncert. Tu juz przeszło małe rozdygotanie. W nocy miałam wracać do domu ale z bliżej nieodgadnionego przeze mnie powodu tak się nie stało(sprawczynie tego to  M.U i Dor). Spacer, molo, rozmowy(ważne!!!!!)
Dzień 3...kawałek tego dnia mam zawiązany na ręku. Dziwnie jest uśmiechać się do nadgarstka ale z ręki świeci różowe słońce...(Dziękuję za ten uśmiech!!!!!!)były też naleśniki, sen na plaży, Milla, która będzie zasypiała przy Kołysankach Utulankach...wieczorem koncert Ewy Urygi, sałatka grecka i czas powrotu.
Oj spłyciłam to wszystko bardzo, bardzo. Ale na pewno jeszcze 3 dni sopockie będą sie przewijały w listach.
 W każdym razie dziękuję Pani za śliczne 3 dni i mimo wszystko uspokojenie huśtawki. Dziś jak ktoś powiedziałby mi, że mam przed sobą niewiele życia to przynajmniej byłabym szczęśliwa, że zdążyłam do Sopotu. A to już bardzo dużo.
A- która
a) powinna spać a nie śpi bo pisze, pisze i ku rozpaczy skończyć nie może.
b)jest niemożliwie wdzięczna
ps. Dor...obiecuję, że już więcej przeze mnie gumy nie połkniesz. Cieszę się z tych spotkań jak mało z czego ostatnimi czasy. Wiesz jak to dobrze wiedzieć i widzieć, że w wielu sprawach "nie tylko ja tak mam"? Dziękuję za opiekę i  mam nadzieję, że nie byłam zbyt natrętnym bachorem? - reszta w poczcie prywatnej:) Jesień jesienią ale Małe jest silne:)))(mimo wszystko!!!!!!!!!!!!) ja sobie to wmawiam- chociaż z różnym skutkiem
 
Anulo!
 
Było bardzo miło!Wysyłam ci naszą zapracowaną grupkę po ostatnim(dziewiątym!!!)koncercie..MU

 

VII

Kochani przepraszamy za przerwę w korespondencji...

Spowodował ją wirus, którym (miejmy nadzieję...) ktoś przypadkowo zaraził komputer MU. Teraz komputer wyzdrowiał więc nadrabiamy zaległości... Kolejna przerwa nastąpi niebawem z powodu rozpoczynającego się w Sopocie konkursu na interpretację piosenek Agnieszki Osieckiej...

 

Dzień Dobry Pani Magdo,
ściskam bardzo mocno i pozdrawiam. Dzięki za piękne wiersze z ostatnich dni i proszę o jakiś piękny wiersz o miłości.
Bardzo się zakochałam, a to nie jest coś zwykłego jeśli o mnie chodzi. Zawsze miałam co innego do roboty. Szkoła, praca, przyjaciele, rodzeństwo, któremu trzeba pomóc, bo trzeba, przyjaciele - w sumie fajne życie, ale dopiero teraz widzę, jakie to wszystko kruche, gdy serce zadrży tak prawdziwie. Wtedy wszystko staje się obojętne i nieważne, ważne jest tylko bycie z tą osobą. No właśnie, a do tego bycia z Nim tak naprawdę to jest jeszcze bardzo daleko. Teraz niepewność, tęsknota, czekanie do kolejnego spotkania, udręki rozstań. Coś co się dzieje zupełnie poza moją kontrolą. Tak jakbym pierwszy raz poczuła, że mam serce. Miewałam jakieś koślawe przygody przedtem, ale nigdy nie czułam się tak jak teraz. To coś mnie wypełnia od stóp do głów i zastanawiam się co będzie dalej.
Oj, pobajdurzyłabym sobie teraz z Panią gdzieś w pięknych okolicznościach przyrody przy winku. Bardzo zazdroszczę tym wszystkim ludziom z przytulankowych zdjęć z Panią, że je mają, chociaż "...tak naprawdę to ja wolę Kryśkę" - pamięta Pani?. Oj, duszo moja rogata!
Przytulam się bardzo mocno i do następnego napiszyska.
 
Beata
Pani Beato, której serce zadrżało tak prawdziwie!
 
Może się pani wirtualnie naprzytulać do woli, chociaz wiem,że chciałaby sie pani bardzo przytulic  do bardzo konkretnej osoby
..."niepewność, tęsknota, udręka rozstań";tak najczęściej właśnie  wygląda młodość.Życzę pani udanego uczucia,mimo że woli pani Kryśkę.I na dzisiaj dla pani wiersz o milości.MU

 

 

  Dzień dobry Pani Magdo!!

  Nie pisałam tak długo, ponieważ przechodzę "kryzys",wiadomo raz na wozie raz pod wozem,ja teraz jestem pod wozem.A to dlatego ,że :

 primo-już za ok.20 dni szkoła ,nie!!!!

 secundo-przechodzę etap nieszczęśliwego zakochania,a pewnie okaże się póżniej ,że było to głupie zauroczenie.Powiedziałam Komuś wszystko ,a wszystkiego nie należy mówić.On chce iść do zakonu.:(Jest mi tak żle ,ale wiadomo każdy to przechodzi........Bądź sobą, zwłaszcza nie udawaj uczucia.
Ani też nie podchodź  cynicznie do miłości,
Bo ona jest wieczna jak trawa. ...i tak mi żle i tak mi smutno.Przepraszam.Kończę już.Przytulam się do Pani.

Anula trzymaj się!!do zobaczenia

     Serce z Mc/

juz Sopot będzie,już dobrze będzie. Przesyłam wiersz Agnieszki .Jak zawsze bliski memu sercu.

  .......odjąć lato-żar w pamięci

  odjąć zimę-bal w pamięci

  odjąć ręce-mur w pamięci,

  odjąć wolność-wiatr w pamięci

  odjąć siebie-nic w pamięci

 

 Odjąć pamięć -co w pamięci???!!

Dziewczyno szkolna na etapie nieszczęśliwego zakochania!

Przytulaj się do woli...ale skoro sama wiesz,że ona jest wieczna jak trawa...

Wszystko będzie dobrze.A jeśli on wie,że chce iść do zakonu,to dobrze że nie będziecie razem, bo bylabyś nieszczęśliwa.Wysyłam ci jakąś przyrodę MU

w sprawie blokowania skrzynki

 
chciałabym się wytłumaczyć : blokada nie  była zamierzona, i na dowód że wcale nie przejęłam się naganą wysyłam ci w prezencie  ( dzisiaj niestety skończyłam 45 lat i to jest jakaś dziwna rzecz...może stąd prezenty chodzą mi po głowie ) miłą twarz. Tym razem nie Pioruna Sasko Kępskiego ani Toskańskiego. Tak sympatycznie patrzy tylko pewien operator ( sprawca zdjęć do reportażu o złomiarzach - w najbliższy wtorek kończę montaż ). Na wszelki wypadek posłusznie melduję że jest zajęty !!!
 
.
 
 
PS. Pies Toskański jest smutny. Kto i co mu zrobił ? .
PS 2  Bardzo chętnie poszukałabym tych chłopaków w Sopocie (  co to Anula i kompania ich szuka; ech... gdyby wiosenek było mniej ! )
 

Cztredziestopięcioletnia Asiu!

 
1.Jeżeli ja pamiętam kobietę czterdziestopięcioletnią jako dziecko, to już pora umierać...
2.Ta miła twarz jest w dodatku bardzo przystojna.
3.Pies toskański godzinami czekał aż jego państwo zrezygnuja z wizyty w bistro.I to byla północ juz chyba.
4.Mnie sie wydaje,ze te dziewczyny nie jadą tam szukac chlopaków.A w każdym razie nie przede wszystkim.To  starej(45)głowie sie
   roją nierealne mrzonki...Kończ lepiej ten montaz i pokaż mi film.MU

 

Pani Magdo droga,
jak mija Pani sierpień?
Czy tęskno Pani za dziećmi i czasem urlopu już minionym.? wszyscy dookoła narzekają na kończące się wakacje, tylko ja nie. Czy jestem dziwna, że nie mogę już się doczekać powrotu do obowiązków, zajęć i co-do-minuty-zorganizowanego czasu? pewnie jak już ten okres nadejdzie, dopięty na ostatnią petelkę,cisnący nadmiarem zdarzeń w zaciasnym rozmiarze czasu,
bedę z utęsknieniem myślec o wakacjach i czekac na nie tak, jak czekam teraz na to Zorganizowanie.
ja chyba nie umiem tak po prostu Nic-Nie-Robić, meczy mnie to i nudzi, znajduje więc tysiąc jeden zajęć.
jednym z niewielu plusów wakacji jest to, że mogę być u Dominiki codziennie. otwieramy okno, wpuszczamy promyki słońca, lekki wietrzyk i zapachy pobliskiego parku, włączamy muzykę i rozmawiamy, rozmawiamy, rozmawiamy.. czasem czytamy. w tym ogromie czasu uświadamiamy sobie, jak przez to Zapięcie-Na-Ostatnią-Pętelkę nie miałyśmy czasu tak po prostu BYĆ.
dla mnie sierpień jestem więc miesiącem Bycia z przyjaciółmi, sympatią, Samą Sobą nawet. nadrabiania zaległości i oczekiwania na nadejście...
a jak to jest u Pani?
Do, z kolorowymi..
 
p.s. zdjęcie pejzażu z muszelek morza śródziemnego na hiszpańskiej plaży.

 

Do!
1.Muszelki sliczne.
2.Dla mnie sierpień to próba pisania scenariusza(bez efektów niestety, z powodu upałów )
3.UCAŁUJ DOMINIKĘ!
4.Ja chyba niestety umiem tak po prostu Nic-Nie-Robić, chociaz oczywiście męczą mnie wyrzuty sumienia.
5.Strasznie tęsknię za dziećmi.

6.Pozdrawiam was obie bardzo serdecznie i wysyłam  jakieś sloneczne zdjęcie.MU

„Nowa płyta Stinga ukaże się 22 września!!! Universal podał, że tytuł płyty to "Sacred Love", i że jest to 'follow-up' do multiplatynowego albumu "Brand New Day". Sting już nagrał cały premierowy materiał (12 utworów) i zmiksował całość w studiu w Paryżu (gdzie też nakręcił teledysk do pierwszego singla!). Pierwszy singiel, zatytułowany "Send Your Love", wejdzie na rynek 8go sierpnia i oprócz tytułowej piosenki będzie zawierał nową wersję "Moon Over Burbon Street". Do stacji radiowych nowy utwór zawita 27go czerwca.

Setlista całej płyty to:

1) Inside
2) Send Your Love (featuring Vincente Amigo)
3) Whenever I Say Your Name (featuring Mary J. Blige)
4) Dead Man's Rope
5) Never Coming Home
6) Like A Beautiful Smile
7) Let's Forget About The Future
8) This War
9) The Book Of My Life (featuring Anoushka Shankar)
10) Sacred Love
11) Send Your Love (Dave Audé Remix) [international bonus track]

Oczywiście jak zawsze mogą zajść jakieś zmiany... Jak na razie wiadomo, że razem z normalnym wydawnictwem ukaże się limitowana edycja albumu... Piosenka "Like A Beautiful Smile", będzie w stylu wczesnego Jamiroquai (czyli fussion). Z innych źródeł wiadomo, że na albumie nie znajdzie się piosenka o złodziejach samochodowych, ale będzie wydana jako strona B. Utwór "Dead Man's Rope" znajdujący się na płycie i ten, który ma ukazać się na soundtracku "Cold Mountain" będą dwiema różnymi wersjami (na soundtracku znajdzie się duet z Soggy Bottom Boys). Na 100% (potwierdzona wiadomość) na albumie znajdą się Dominic Miller, Vinnie Colaiuta, Manu Katché, Kipper, Chris Botti, Christian Mc Bride i Clark Gayton. Ponadto znajdzie się na niej Levon Minassian, który będzie grał na instrumencie noszącym dźwięczną nazwę duduk - jest to orientalny 'mix' fletu i oboju o charakterystycznym dźwięku.

  Jest już pewne, że razem z wypuszczeniem nowej pyty pojawi się na rynku nowe DVD Stinga. 14go maja Sting kręcił zdjęcia do tego filmu w L.A. Będzie on podobny do VHS, które ukazało się razem z "Ten Summoner's Tales".

  Trasa koncertowa rozpocznie się wraz z początkiem roku 2004 w USA, w 2003 Sting nie będzie koncertował. W drogę z Summerem wyruszą Dominic Miller, Manu Katche, Chris Botti i Jason Rebello. Kipper nie weźmie udziału w trasie koncertowej.”

....i to tyle wolnego tłumaczenia

pozdrawiam

 

Dziękujemy za informacje o naszym Gordonie Summerze!MU

 

Co sie dzieje, ze taka cisza?

Smutno mi juz od 6 sierpnia.
 
Człowieku, ktoremu jest smutno już od 6 sierpnia!
Mamy pewne klopoty.Dorotka sie przeprowadzała, mnie ktoś zablokował skrzynkę,a potem przesłał(na pewno nie z premedytacją)groźnego wirusa i dopiero dzisiaj odebralam laptopa z naprawy.teraz odpowiem tylko na kilka listów i wyjeżdżam do pracy, tzn do teatru Atelier.A potem to juz na pewno będzie weselej...Bez tej nadziei
nic nie ma sensu.MU

Sedeczne pozdrowienia z bardzo cieplej stolicy Czech! Od kilku dni

 jest tu 40 stopni, a w nocy po dwadziescia kilka. Pazak jak to oni

 mowia. Uff... Samo miasto bardzo piekne, bardzo! Fajnie sie slucha

 jezyka czeskiego. Piwo dobre, bramborowe placuszki tez! Jaki to

 cudowny wynalazek! Ten przyjemny chlod... Jutro uciekamy do

 przygranicznego Nachodu, bo tu za cieplo.Odpoczywam wlasciewie tylko w

 metrze. W niedziele powinnam byc w domu.

 

 ps. ten ktos bardzo kochany faktycznie ma trudny charakter - nie wiem

 czy to ma jakies znaczenia, ale to zodiakalny koziorozec. strasznie

 uparty!

 

 ps2. powodzenia w rozwiazywaniu probelemu z kotem i golebiami!

 ps3. kupilam Nochavice - pieknie spiewa! Duzo tu ciekawej sztuki!

 Malarstwo Mucha i literatura Kafki - dla mnie najciekawsza!

 ps4. Reszte opowiem po powrocie!

 Do zobaczenia

 usciski

Jola z mostem Karola w tle...

Kobieto z Pragi!

Zodiakalny koziorożec bardzo uparty;wiem o tym dobrze. Nochawica-świetny zakup.Kafka też.Tyle że smutek i smutek i beznadzieja po tej lekturze.No ale weseli rzadko piszą ksiązki . Wysyłam w prezencie Mateusza-najdroższego mi zodiakalnego koziorożca,ktory uparł się,żeby opanować jazdę na nowozelandzkim traktorze, ktory ma swoje lata...

 

Droga pani Magdo!
Dziekuje za wiersz , ktory jest bardzo mily. Mam nadzieje ze tresc jest aluzja do mojegpo nurkowania, ale w razie czego chcialem pania zapewnic, ze myje sie co najmniej dwa razy dziennie, a zęby myję po kazdym posiłku (no prawie każdym)
Caluje, Franek

Panie Franku!
W takim razie jestem z pana dumna!

mama

Franek P

Chciałam huśtawkę i dostałam. Z uśmiechu i radości w nerwy i płacz. To były trzy dni huśtania się w sobie. Jest dobrze -bujubuj - jestem głupia i beznadziejna-bujubuj - dzieci mnie lubią a one są szczere- bujubuj - moje życie ucieka przez palce i nic się w nim nie dzieje - bujubuj - przegadałam całą noc z kolegą o rzeczach naprawdę ważnych - bujubuj...płytka idiotka ze mnie- bujubuj- i tak ciągle, bez przerwy. Z jednego stanu w drugi, z emocji w emocję jak z kamyka na kamyk. To było nie do zniesienia. nawet nie pomogło jak powiedziałam mojej głowie "a bujaj się" - no trudno, żeby się posłuchała. Musiałam wyjechać. Poleżałam cały dzień na trawie, o trzeciej rano nauczyłam się wreszcie gwiazdy na prawą stronę i zrobiłam mostek ze stania na rękach...to było szaleństwo.  Boso po trawie w tę i z powrotem.  Dobrze, że lada dzień Sopot.
Jak ja bardzo  ściskam to nawet się nie da opisac. A
 
ps. Dor..ja jadę do Sopotu z Kościerzyny bo tam najpierw mam biwak. Ale spotkajmy się na miejscu, proszę!!!!! (wystlam telefon)
ps2 za informację namiotową dzięuję. Może i ja się w tym Sopocie z kimś dogadam??
 
A!
 
Jak myślisz ,że w Sopocie skończą sie klopoty z hustawką nastrojów,to się mylisz.Ten typ nie ma łatwego życia.Szukaj NORMALNYCH przyjaciół, którzy nie dadzą ci zginąć.A o normalnych coraz trudniej.MU

Anula... Ja tam jadę w środę i jak zajadę to się odezwę. W pewnym akademiku można mieć noc za 15zł. może to lepsze niż namiot na plaży. No może nie lepsze ale rozsądniejsze. Swój numer poślę CI zaraz smsem to już w dwie strony będzie działało.. Gołębie mają się dobrze, za to Melka cierpi z powodu niedostępności balkonu. Może zabiorę ją do Sopotu to się poznacie... Pozdrawiam Dor.

 

Witam Panią, Droga Pani Magdo, powakacyjnie. Dobrze, że Pani już jest.

 
Bardzo "łzą się bławacę", że nie dam rady być w Sopocie na festiwalu - taki los - mam nadzieję, że uda się dopaść jakiś fotoreportaż u Pani na stronie.
 
Tymczasem przesyłam kawałek swojego własnego lata z Agnieszką na plaży.
I serdeczności, i pozdrowienia.
 
KW

KW!

 
Śliczne zdjęcie.Coś tam oczywiście potem o tym napiszęMU

 

VI

O D   S I E R P N I A  W R A C A   A N T O L O G I A !

Uprzejmie donosze p. Anuli, ze jeszcze ok tydzien temu na plazy w Sopocie byl rozbity namiot pewnych chlopcow z Wolomina. Dogadali sie oni z wypozyczalnia kajakow i rozbili sie obok nich. tylko, ze pewnego dnia pogoda sie popsula i bylo im troszke zimno, ale za to na zatoce byly swietne fale i czysciutka i cieplutka woda!!!!  
a pod koniec czerwca pewien namiot byl rozbity pod molem. tylko, ze wtedy to bylo przerazliwie zimno...
agata s
 
Agato S!
Bardzo dziękujemy za cenną informację .W nagrodę zdjęcie.MU

Dla Agaty S.Można tez wybudowac sobie na plaży jakieś symboliczne schronienie...

 

Temat na dzisiaj : Dziurki w paznokciach. No uwzięłi się na mnie. Krzyczą i mówią , że dziurki w paznokciach to na pewno od niejedzenia mięsa, że się wykończę itp. Na Boga, jakby  to miało być od tego,  to pojawiłoby się ładne kilka lat temu. Poza tym wszelkie krwinki w normie. A może to paznokciowy nowotwór? poczekamy, zobaczymy. Na razie kupiłam witaminy!

...
No ,ale zostać zamkniętą z NIM to całkiem co innego. Wtedy też bym się nie bała. Dziś byłam na wystawie muzycznej w Palacu Kultury. Są tam dwie prześliczne gabloty. W jednej rękopis A.O i piękne zdjęcia, a w drugiej mogłam poczuć co to był "stodolany" kabaret, czyli kilka czarnobiałych zdjęć M.U i inne eksponaty, które pokazały choć namiastkę tego jak było...Zobaczyłam program "Białej Bluzki" i już chlipałam, że ja chcę zobaczyć tamto życie.  Też przez chwilę marzyłam aby mnie w tym pałacu zamknęli na noc. O dziwo nie byłam na tej wystawie sama i nie uciekłam.
...
Justynko!!!!! Jak ja Ci mówię, że sobie poradzisz, to sobie poradzisz. Proszę wierzyć starszej koleżance. A jak pojawią się jakiekolwiek problemy w aklimatyzacji na tym dziwnym wydziale, to wystarczy jedno słowo i jestem. Jeśli chodzi o rozsypankę to ja już to przećwiczyłam. Mam sprawdzoną technikę - każde puzle trzeba układac od najłatwiejszego...potem powoli wychodzi coraz wyraźniejszy obraz. A kalosze? Nieprzyjemne obuwie, nie przepuszczają powietrza, można się udusić, ja wolę na bosaka- czasem się kaleczy stopy ale na trawie jest przyjemnie.
Anula-bosak
ps. Dor...znalazlam coś na stronie strefy piosenki a propos wydarzenia w Elblągu dnia 31 VIII...nie wykluczone, nie wykluczone. Pociągi mi pasują.
ps2 Sprzątanie zaczęłam ale jest jeszcze większy bałagan.
 
 
Bosaku!
Morze tematów:
1.Jeżeli masz grupę krwi 0 -to musisz jednak jeść mięso.Ja nie jadłam przez kilka lat i zachorowałam na anemię.Tak mi powiedzial ktoś mądry ,no i zaczęłam jeść, tracąc do siebie szacunek.Paznokcie tez mogą chorować z tego powodu .Ssak z grupą 0 musi jeść mięso.taki lajf.
2.Ciągle jeszcze nie dotarłam na tę wystawę, chociaz mnie tam ciągle zapraszają.Pójdę.To znaczy mam nadzieję ,że pójdę.W ktorym to jest miejscu, bo ten Pałac ma kilka wejść?
3.Justyno-posłuchaj doświadczonej koleżanki.
4.Zawsze najpierw jest większy bałagan.Proszę o reportaż ze sprzątania.
p.s .wysyłam kawałek posprzątanej kuchni.MU

 

Droga eM

Wirtualny rumianek od pani piękny - biorę go na drogę! Żeby w razie  czego odtworzyć pod powiekami!

 15 godzinna podróż pociągiem mnie trochę przeraża... Ale jak się

 jedzie z kimś bardzo kochanym, do bardzo fajnego miejsca to taka

 podróż nie może przeszkadzać!

(...)

Nie wiem czy potrafię niczym się nie martwić - do tej pory nie

zaobserwowałam u siebie tej zdolności - ale spróbuję!

 

 Trochę mi smutno, że Mistrz się nie zgadza, ale cóż rozumiem i szanuję

 decyzję. Dziękuję bardzo, że zechciała pani spytać...

 (...)Proszę jeszcze mi tylko napisać czy mój numer komórki do pani

dotarł -

 bardzo szybciutko napisać, jeśli to możliwe - bo już jutro jadę...

 Całuję i Ściskam

 narka

 Jot

 ps. załączam skan korony czeskiej papierowej, bo bardzo mi się

 spodobała

 

 Anulo dziękuję za opis wrażeń!

 

 Dorotko udanej przeprowadzki! Trzymam stale kciuki - wiesz za co!!!

 Wszystkiego dobrego i do zobaczenia w Sopocie! Dbaj o gołębie! pa

Jot!

1.Jak się jedzie z kimś bardzo kochanym to wszystko jest latwiejsze.Chyba że ten ktoś ma trudny charakter, co się zdarza. 2.Spróbuj! 3.Dotarł,muzyki także . 4.Korony bardzo mi się podobają i oczywiście wyswietlamy. 5.Widziałam dzisiaj te gołębie .Małe i bezbronne.Będzie kłopot z kotem.MU

Pani Magdo,
 
Dziękuję za Szczęśliwego Człowieka w Morzu!!! - oby to był tzw. nomen-omen i proroczy znak, bo oto w poniedziałek jedziemy z MMŻ na tydzień nad morze! -  nasze, swojskie, ale podobno w tym roku nad wyraz ciepłe... Mam zamiar wcielić się w postać bohatera Pani zdjęcia i wierzę, że nic już mi w tym nie przeszkodzi... A w tym roku przeszkadza wszystko okrutnie, do tego stopnia, że nawet z planowanej tygodniowej wycieczki w Tatry musieliśmy wrócić po 1,5 dnia.. Pożegnał się nagle a niespodziewanie wujek staruteńki MMŻ'a, który raptem 2 tygodnie wcześniej hucznie świętował 60-ecie swojego ślubu... Nie wiem czy raczej się smucić czy cieszyć, że po długim, dobrym życiu po prostu zasnął i przeniósł się bez żadnych cierpień, bólu czy strachu...
MMŻ - który twierdzi (nie wiem dlaczego?! W końcu jutro może mi na głowę zlecieć cegła!), że  jest "bardziej z górki niż ja" - mówi, że chciałby właśnie tak jak wujek... Ja chyba też. (Byle przed nim...)?
 
W Tatrach, w Zakopanem od kilku już sezonów pomieszkujemy u Wspaniałej Kobiety, pani Urszuli, która od lat walczy o utworzenie Muzeum Pamięci Jej ojca, rzeźbiarza ANTONIEGO KENARA i której wciąż się to nie udaje, głównie z braku pieniędzy (mimo posiadania domu rodzinnego na Sobczakówce, gdzie snują się cienie niegdysiejszych gości: Gałczyńskiego, Iwaszkiewicza, Kotta, także uczniów A. Kenara, m.in. Hasiora i innych, jak również zmarłej w 1998 r. żony rzeźbiarza, pani Haliny Micińskiej-Kenarowej, literatki, tłumacza, pedagoga...) Urszula założyła i przewodniczy Towarzystwu Przyjaźni Twórczości Antoniego Kenara, ale to za mało.  Dom wymaga renowacji, częściowo już zresztą przez Urszulę dokonanej środkami własnymi. Ale mimo takiego, wydawałoby się, "majątku": biblioteki, eksponatów, zdjęć,  które Urszula chciałaby "po prostu" móc pokazać ludziom -  nic nie się nie zmienia...  Pan Minister Kultury mówi, że nie ma pieniędzy, władze Zakopanego również... A na dodatek na piętrze mieszka córka dokwaterowanej w latach 50-ych lokatorki, której zadaniem było wówczas "obserwować" Kenarów i mimo zmian, posiadania przez Urszulę aktu własności domu etc., etc., nie można jej wykwaterować... Bo ona nie chce. A Pani owa jest niestety niepełnosprawna umysłowo (w sensie medycznym) i za cel życia obrała sobie niedopuszczenie do realizacji planów Urszuli. W głowie się nie mieści, ale tak własnie jest. Proces goni proces, apelacja - apelację, wszyscy, łącznie z sędziami współczują i kręcą z dezaprobatą głowami , a sytuacja nie zmienia się o jotę... Dziwny jest nasz kraj, zaiste... A może ja ciągle jestem naiwna?.. Być może słyszała Pani o tej historii, bo przyrodnia siostra p. Urszuli, ś.p. Anna Micińska (witkacolog) była niejako spokrewniona z MISTRZEM Jeremim Przyborą poprzez małżeństwo dzieci/wnuków?(...)
 
A z tą kabacką przeprowadzką to jest tak, że ona de facto miała, jako PRZEPROWADZKA W RZECZY SAMEJ, miejsce na przełomie maja i czerwca, i załatwiona została błyskawicznie ku mojemu jawnemu zdziwieniu, a teraz odbywa się faza po-przeprowadzkowego bałaganu, życia częściowo w towarzystwie kartonów z książkami (biblioteka wjedzie za 2 tygodnie - MAM NADZIEJĘ!...) oraz pod hasłem "żyj oszczędnie", bo okazało się, że to jest po pierwsze worek bez dna, po drugie zaś, że akurat aż dwie b. bliskie osoby potrzebowały w tym okresie braterskiego (MMŻ'ego) wsparcia, a w końcu "nikt nie jest wyspą" itd... Na dodatek jest ta "emigracja zarobkowa", która powoduje, że kabackim mieszkaniem można się zajmować praktycznie tylko w soboty i niedziele, a upał osłabia zapał... A na jeszcze jeden dodatek nagle się okazało, że mam alergię na przełom lipca i sierpnia (po 2 czy 3 latach bystrze zaobserwowałam prawidłowość...) i kicham co 5 sekund... A Hienio nie ma z tym kichaniem nic wspólnego, bo siedzi z "niańką" w okolicach miejsca naszej "emigracji zarobkowej", czyli w lasach spalskich  (ja marudzę, ale wie Pani (pytanie retoryczne-oczywiście) ile dzieci czy tzw. dorastających panienek nie ma w ogóle wakacji, w sensie "mobilnym", nazwijmy to?, bo nie ma za co...) Pomieszkuje więc jedna 17letnia przyjaciółka Hienia w naszym spalskim mieszkanku weekendami i w zamian za Hienio-sittowanie ma namiastkę wyjazdu i bardzo się z tego, podobno, ciszy...  (Hienio też, bo jest wygłaskany jak nigdy!) Mój Boże, sami  nie wiemy co mamy w tym ciągłym narzekaniu...
 
Oj, rozpisałam się... Hienia trochę boję się ostrzyc, bo nie wiem co by na takie zeszpecenie powiedział, ale za to czasem go kąpiemy (potrzeba czterech rąk i to dobrze zabezpieczonych grubymi rękawicami!) - w załączeniu: Hienio po ablucjach (baaaardzo niekontent!...)....
 
A w podziękowaniu za Szczęśliwego Człowiek dołączam jeszcze brzydkie kaczątka z Nałęczowa, jako symboliczny dowód, że pozory mylą i może być piękniej oraz Hienia patrzącego na Urszulę spośród autentycznych rzeźb Antoniego Kenara  (kiedyś myślałam, że SZTUKA mieszka np. na Olimpie, a u Urszuli mieszka pod strzechą, a nikt jej nie chce...)
 
Pozdrawiam najserdeczniej, oczywiście chłodno (ale nie ozięble!)   ; ) ,
 
MAGDALENA
 
Naiwna Kobieto od Hienia!

1.O tej historii nie słyszałam,ale o Annie Micińskiej sporo...dobrego.
2.Sporo osób chcialoby tak jak wujek MPŻ.Oprócz sublokatorki oczywiście.Hieniowi wysyłam kota dokarmianego przez mistrza .PozdrawiamMU

 

Dziękuję za buty - są na tapecie!

UB jest w Dunkierce i je śmieci morza, US się wyprowadzająco - przeprowadza, a MM.... już i tak pewnie ma DOŚĆ..... taki dzieciak! niePOukłaDAny!.....hmmm.... cały czas szukam tej garści w którą mogłabym się ewentualnie wziąć..... wszystko spadło na mnie jak pijany kominiarz na przechodnia.....
jutro słuchamy gershwin'a i malujemy okna, a z tym nigdy nic... więc żegnam na wypadek gdyby mi się zdarzyło przypadkiem wypaść...
narka
boczna droga
ps. aha, z mojego niewielkiego, ale jednak jakiegoś tam doświadczenia wynika, że kiedyś na plaży w Ustce za rozbijanie się nikt nie zgarniał..... ale nie gwarantuję, że to są informacje aktualne.... możliwe, że coś znaczącego się w tej kwestii zmieniło. papatki
 
 
Nie wypadaj mała , nie wypadaj.Nie rób tego ludziom na dole.I daj czasowi czas.
Dostajesz prezent zdjeciowy za pijanego kominiarza na przechodniu.MU

zielony spokój w świetle dla Justyny

Pani Magdo, nie ze strychu i nie z Łomianek, ale same serdeczności!!!! od panny (właściwie wagi) - bez wianka :))

Pani Małgosiu!

I pomyśleć co takie cos potrafi z nami wyprawiać!Dziękuje i pozdrawiam serdecznieMU

V

Szybkie pociągi? Absolutnie są do niczego. Toż to przecież sama przyjemność jechać 7 godzin, stawać na każdej najmniejszej stacji i z całkowicie usprawiedliwonym lenistwem czytać książkę.  Ja to uwielbiam. Tylko moje nogi czasem nie wytrzymują i bardzo chcą jak na jogowe nogi przystało trochę się wyciągnać. Może niekoniecznie lubę wsiadać do pociągu byle jakiego, preferuję mimo wszysto te ciuchcie, które zawiozą mnie w oczekiwane miejsce, ale absolutnie stawiam  wolne pociągi nad tymi, które przemykają tak szybko, że nie pozwalają niczego zobaczyć.
Co do czasu to przestałam się nim przejmować w chwili gdy jak byłam mała tata pozbawił mnie złudzeń, że jak jadę samochodem i patrzę  w szybę to drzewa uciekają...Dla mnie zawsze było jasne, że drzewa zwiewają przed jadącym samochotem, a tu nagle okazuje się, iż to tylko jakieś "optyczne złudzenie" Nadal jednak nie jestem do końća przekonana więc uciekający czas też nie jest dla mnie jasny.
     Odpowiadam Jot. Wrażenia z zamku są następujące :olbrzymia, zimna aczkolwiek bardzo ciekawa budowla, trochę przytłaczająca. Dla mnie to jest za wielkie zamczysko i jakbym była sama na pewno bym się zgubiła. Dzieciaki były zachwycone, szczególnie podobał im się pokój z toaletami:) i zamkowa spiżarnia.  Wróciły pewne wrażeń i szczęśliwe, że dostały od bardzo miłego pana śliczne kartki pocztowe, i że zobaczyły wystawę bursztynów.
Anula odespana. obejmująca mocno.
 
ps1. Boże, ile nas tam jedzie!
ps 2 Dor! Jak ja Ci zazdroszczę tej przeprowadzki i gołąbków na balkonie. Ciekawi mnie czy kiedyś otworzę jakieś drzwi i będę u siebie. A z kotem to są 3 możliwości. a) kot zje gołąbki b) gołąbki uciekną same c) gołąbki +kot = symbioza i przyjaźń. No ewentualnie wariant d) kot lekceważy gołąbki a gołąbki kota.
ps 3 Czy ktoś wie coś apropo rozbijania namiotów na plaży w Sopocie? interesuje mnie następująca informacj. Legalne czy nie?
ps4 Rumianek jest najlepszy na świecie.
 
Anulo!
 
1.W tym malborskim zamku, do którego ciągle nie dotarłam,zamknięto przed latami młodą Agnieszkę Osiecką z mlodym narzerzonym...Zapomnieli o Czasie...Ona mi opowiadala,że tylko trochę sie bała,bo bardziej cieszyla,że zostanie z nim na całą noc.
2.Melka i gołębie to będzie poważny problem,obawiam się...Jestem za wariantem c.
3.Nic nie wiem o rozbijaniu namiotow na plazy.Może Dorota cos wie?
4.Rumianek owszem.Ty dostajesz dzisiaj cebulę,żeby mieć pretekst do wylewania łez.Do tego dwie dynie ozdobne za opowieść o zwiewających drzewach przed jadącym samochodem.


zdjęcia z toskanii są cudne, za chwilę pochwalę się naszym miesiącem w Jastarni a tymczasem czerwcowe fotki z naszego ogródka. Natalię już znasz. Pies Piorun którego jeszcze nie widziałaś ma chyba a już 12 lat, jest u nas od piątego tygodnia życia. Na nazwisko ma Kulisty. Charakterem przypomina swoje imię, atakuje znienacka i jest szybki jak błyskawica. To wszystko na ulicy bo w domu łagodny jak baranek. Ma to do siebie że nie toleruje innych psów, chyba że  są to suczki. Przy nich natychmiast staje się niegroźnym przystojniakiem, wyższym o parę centymetrów... Całusy - Asia z Tajaksem i Piorunem  
  
Asiu,Tajaksie i Piorunie Kulisty!
 
Bardzo to miłe o czym piszesz, ale wysłałaś mi ten list w czterech kopiach i nie zmniejszyłas fotografii!!!!!Szło pół dnia i zablokowało skrzynkę!NAGANA.
Po tym wszystkim zdjęcie wysylam tylko ze względów na wspomnienia z mlodości!
p.s Tajaks  w dalszym ciągu bardzo podobny do ciebie,pies  bardzo przystojny!Całuje MU
p.s 2.Wysyłam wam POMNIEJSZONE zdjęcie w prezencie

 


Dla Pioruna Kulistego Piorun Toskański

 Pani Magdo!

Melduję, że pogoda na wybrzeżu bardzo pogodna. Dużo słońca, trochę za

dużo...ale na to mamy pozdrowienia o niskiej temperaturze ;) Woda

 cudownie morska...ciepła. Jak dobrze się w niej pływa, a przed oczyma

tylko błękit i linia horyzontu...i leżenie na piasku i ten

 spokój...- uwielbiam to!!!

 

 Rodzice wracają, za chwilę Praga, a potem Sopot - wakacje tego roku są

piękne!!! Rónież

 dzięki Pani nabierają nowego, dobrego blasku!!! Dzięki serdeczne za

 rumianek! Na razie się nie wyświetla, ale wybaczam Dorotce i czekam

 cierpliwie, aż naprawi.

 

>Nadal dość chłodno i z lekką bryzą pozdrawiam całą korespondencyjną

 rodzinę na pani stronie.

No i panią oczywiście - lodowato! :)

 Jot

 Kobieto leżąca na piasku!

Rumianek się wyświetla, wszystko jest dobrze,niczym sie nie martw.Jeszcze tyle wakacji i Praga.MU ps.Mistrz się nie zgadza(na to o co prosiłaś w prywatnym liście).Nie zrażaj się; musisz sobie wymyślić po prostu kogoś innego.I musisz znać koniecznie twórczość TEGO KOGOŚ bardzo dobrze.To jest warunek sine qua non przy tego rodzaju zajęciu.Na pociechę wczorajsze zdjęcie z Mistrzem.

Pani Magdo!
 
Jak dobrze, że Pani już jest z powrotem wirtualna, chociaż Pani pewnie by wolała, żeby Pani jeszcze nie było....
Piękne zdjęcia!
A ja toczę swój po-przeprowadzkowy wózek i urlop mi się opóźnia i opóźnia... I nawet do Sopotu nie pojadę w odpowiednim terminie, tylko trochę wcześniej i na krótko, bo inaczej się nie da...
I gorąco tak strasznie, że chyba niedługo zacznę tęsknić za zimą, a to by już było nienormalne...
Za to - co zupełnie normalne - Hienio kot za zimą tęskni i ledwo zipie. Nie mówiąc już o jego nieustającym zdziwieniu nowym kabackim miejscem pobytu..
Pozdrowienia ślę zefirowe lub bryzowe może jeszcze lepiej?
 
MAGDALENA
 
P.S.
Zasyłam wyżej wymienionego nieboraka, który w całym tym szaleństwie usiłuje pozostać intelektualistą... :)

Pani Magdaleno!

 
To chyba najdłuższa przeprowadzka w historii ludzkości...kiedy ona sie zaczęła?!
Wysyłam Wam i Hieniowi(może trzeba go na te upały pozbawić zjawiskowej sierści,to by mu bylo lżej?Tak tylko piszę, bo nic sie na kotach nie znam),
szczęśliwego czlowieka w morzu.


1. Droga Mu! już wróciłam, a dokładniej - zwiałam (dobrze się uciekało, bo to ponad 500 km było) z tej W., "coś" mnie gniecie i zupełnie nie mogę usiedzieć na żadnym, mniej lub bardziej poważnym miejscu. aktualnie jestem w stanie dość poważnej chlapy (w sensie takiego bezsensownego chodzenia w kaloszach po łzach).
 
2. Anulo! Nie poradzę sobie z Panią R. i pewnie nie tylko z nią. Ostatnio bowiem nie radzę sobie z niczym. Nawet z rzeczami obrzydliwie banalnymi.
 
3. Że bez problemu?! nieee..... już dawno pożegnałam się z nadzieją, że to u mnie jest w ogóle możliwe! ale największy problem miałam z dojechaniem na ten nieszczęsny egzamin. uwaga! miałam wyjechać do Wawy z Katowic o 4:00, ale po pierwsze coś mi się pomerdało i powiedziałam Ukochanemu Bratu (bo u niego wtedy byłam) że pociąg mam o 4:30, więc poważnie zaspaliśmy i biliśmy rekord świata na trasie dom-dworzec, po drugie, gdy już jakoś dotarliśmy na peron to dowiedzieliśmy się, że właściwie to możemy dalej iść spać i gdybym była bez UB-ka to pewnie bym się rzuciła na ten pomysł z radością, bo byłam nieprzytomna (spałam tej nocy około 50 minut) gdy okazało się, że wszystkie.... WSZYSTKIE.... pociągi są opóźnione średnio o 90 minut i szans na dojechanie na egzamin brak. akurat nie było mi wszystko jedno czy pojadę czy nie, bo to właśnie był czas kiedy naprawdę rzetelnie sobie postanowiła być grzeczną i odpowiedzialną dziewczynką i wywiązywać się solidnie z obowiązków narzucanych mi przez Nich i przez życie. Mój UB-ek jak to on tylko potrafi raz dwa wszystko przemyślał; obliczył czas jazdy tym i tamtym i..... popędził na lotnisko kupić mi bilet na lot o 6:00 czy którejś tam, a ja w oczekiwaniu na cud (czyt.: jakiś pociąg sprzed trzech godzin co teraz wjedzie na peron i dowiezie mnie na miejsce tego dnia upragnione) zostałam na dworcu, bo a)miałam czas b)byłam padnięta i nie chciało mi się ruszać c)i tak miałam oddać bilet pkp. UB-ek w tym czasie pojechał na chwilę do pracy, po śniadanie i po new bilet. taka byłam wewnętrznie zdeterminowana żeby jednak dojechać, żeby nie zawieść ani UB-ka ani mojej M ani Nikogo, że nie mogłam sobie przypomnieć wtedy, no dworcu moich innych marzeń niż "dojechać na czas" (no dobra pamiętałam jeszcze dwa....... te moje "wieczne odwieczne"). tak postałam sobie chwilkę i.... o chwilkę jednak za długo sama..... no tak to właśnie jest, jak zostawia się mnie bez opieki...... hmm.... oczywiście dotarłam do Wawy na egzamin i nie żadnym tam samolotem tylko samochodem z jakimiś obcymi ludźmi, co to ich poznałam na dworcu. śpieszyli się do Londynu, jechali przez Wawę, byli fajni i wyglądali na naprawdę miłych, ale nie wiem czy byli, bo całą drogę przespałam na tylnym siedzeniu. dojechałam cała, ale tego co mi później mówiła moja M i UB-ek przez telefon i live to nie powtórzę.
 
4. Co do listy to też byłam gdzieśtam na zawiłym świńskim końcu i tak naprawdę to dostałam się tylko dlatego, że D mi wmówiła, że egzaminy są banalne i nie sposób się nie dostać. uwierzyłam, a jak wiadomo nie od przedwczoraj Wiara Czyni Cuda..... no i jestem na UW.... no i jestem przerażona.... "NOI" to był taki maratończyk..... no i nie zaczyna się zdania od "no i"....
 
5. I coś z beczki innej... hmm..... bo mi coś świta, ale nie wiem gdzie.... czy ten W, co odchodzi to przypadkiem lubi konie? i jest może sąsiadem LP i BL? bo jak to On to ja mam gdzieś takie zdjęcie....
 
serrrrrdeczne uściski
rozsypanka
 
ps. i dosyłam obiecany z pięć lat temu ciąg dalszy serii....
ps.2 aha, zróbcie jakieś zdjęcia w tym Sopocie..... dla nieprzytomnych
ps.3 okropnie dłuuuugo mi wyszło. niech Pani wytnie, co Pani chce...... dobrze.... to ja już milczę! bye!
 
 
Rozsypanko!
1.Zamieszczam w calości,ale na drugi raz miej litość!.
2.Nie wiem, czy ten W lubi konie.Nie jest sąsiadem LPi BL.Nie dochodź takich spraw, bo nie na tym polega ta zabawa.Ważne jest,żeby bylo pięknie i milo.
3.Twoja mama i Ukochany Brat powinni ci pomóc i zaprowadzić do jakich lekarzy.Są na takie rozsypania pigułki.Potem będziesz mogła te kalosze zamienić na bardzo przyjemne obuwie.
3.Zdjęcie cudne!Trzymaj sie jakoś, chociaż wiem,że nie bardzo masz czego...MU

Dla małej, ktora chodzi w kaloszach po łzach...takie buty, o ktore wszystkim nam chodzi.

 

Droga Pani Magdo,
Zwracam się do Pani z prośbą, gdyż chyba tylko Pani jest w stanie mi pomóc. Jest Pani związana z Fundacją Okularnicy , która pomaga młodym ludziom. Dlaczego jednak biorą Państwo pod uwagę tylko osoby śpiewające? Doskonale rozumiem, że szukają Państwo bardziej awangardowych i być może lepszych interpretacji tekstów Agnieszki Osieckiej i nie mam nic przeciwko temu, ale w chwili obecniej istnieje sporo konkursów dla potrafiących śpiewać, nawet jeżeli skłaniają się oni ku niemodnej poezji. Natomiast nie ma właściwie żadnego ( albo moja wiedza na ten temat jest słaba) konkursu na tekst piosenki, a przecież Agnieszka Osiecka właśnie pisała, a śpiewanie raczej Jej nie wychodziło. Na pewno nie miałaby nic przeciwko otworzeniu drzwi kilku osobom dobrze piszącym. Można przecież zorganizować konkurs na tekst piosenki poetyckiej, a na jurorów wybrać p.Jacka Cygana, J. Wołka czy p.M. Czapińską. Wówczas nie będzie obawy,że tekst, który wygra będzie nijaki, albo w ogóle zły. Nagrodą dla zwycięzcy byłoby wyśpiewanie tego teksu przez kogoś znanego:panią czy p. Marylę Rodowicz. W ten sposób może taka osoba jeszcze nie zaistniałaby dla świata jako autor(ka) dobrych tekstów, ale przynajmniej otrzymałaby szansę, którą mogłaby wykorzystać,albo i nie. Bardzo proszę o rozważenie tego pomysłu.
Z poważaniem,Małgorzata
 
Pani Małgorzato!
Ja uważam,że to jest świetny pomysł, tylko ktoś musiałby sie tym poważnie zająć.Może Magda Czapińska?Spróbuję ja namówić.
Dawniej wysyłalo sie takie teksty do radiowej "TROJKI"(jakie to bylo wtedy dobre radio!).,troche leżały w przepastnej szufladzie pana Janka Borkowskiego,ale po jakimś czasie, (JEŻELI BYŁY DOBRE!)wydostawały sie na swiatlo dzienne,jak na przykład :"Wsiąść do pociągu bylejakiego"Właśnie Magdy Czapińskiej, wtedy mlodziutkiej studentki psychologii...Znalazła ten tekst u pana Jana  sama Agnieszka i zachwyciła sie nim.
Natomiast nie zgadzam się z tym,aby taki DOBRY tekst dawać do zaspiewania  starej(co tu dużo gadać) artystce, tylko dlatego,że jest osoba znaną,Ja uważam ,że powinny śpiewać osoby młode i zdolne,że to im powinno sie dawać szansę zaistnienia.My juz sobie pobyłyśmy.
Dopisz Dorotko może( jako przedstawicielka mlodego pokolenia), co ty myślisz na ten temat?
A poza tym zauważyłam bardzo smutne zjawisko.Jest ogromny głód dobrych tekstów,ale największe sukcesy odnoszą piosenki z (w najlepszym wypadku) Takimi sobie tekstami.Mizeria!!!
                           Z poważaniem , także Małgorzata U
 
p.s na chwilową pociechę piękna przyroda

Dla Małgorzaty- przyszłej autorki pięknych tekstów piosenek.Jarzębina w tle, nawłoć w wazonie i coś,czego nie umiem nazwać,a także piękne.

 

IV

Pani Magdo Droga!

Napiszę tylko, że najwyższy czas wybrać się do Grecji...Życzę Pani jak najszybszego wybrania się tam. Może za rok spotkamy się w którymś z miejsc, które wymieniłam...nie tylko brzmiących "szeleszcząco" ale i przepięknie wyglądających:)

Sama Grecja i ludzie, z którymi tam byłam (mędzy innymi historyczka, bilogiczka, dyrektor szkoły - nie nie mojej:)) )wpłynęli na mnie badzo pozytywnie...Wróciłam ambitnie nastawiona do szkoły, nauki... zaoferowali mi swoją pomoc...Jestem im za to strasznie wdzięczna... Już dziś zaczynam przygotowywać się do matury, wiem dopiero sierpień ale dużo pracy przede mną...i cieszę się, że tak jestem do tego wszystkiego nastawiona..Że chcę...że mam cel, który zamierzam osiągnąć! :)) Pozdrawiam bardzo ciepluchno Kamila 

Kobieto po Grecji! Masz cel,który zamierzasz osiągnąć- to znaczy że masz cos najważniejszego.PODSTAWOWEGO.Tak trzymaj!MU


Dla Kamili- dzieci w restauracji toskańskiej, ktore jeszcze nie mają celu w życiu a może nawet nie wiedzą , że cos takiego może istniec.

To znow ja wolny ptaszek ze Szwecji:)!

Chcialabym podziekowac za to zdjecie w nagrode za POGODNY list, bo naprawde przepiekne i tez POGODNE co najwazniejsze!

Tak lata 80 to rzeczywiscie odlegly czas dla mnie, czasy mojego dziecinstwa i mam z tego okresu niewiele wspomnien choc jakies tam na pewno zostaly.

Ja bym namawiala mimo wszystko na wycieczke do tej Skandynawii, bo tu jest przepieknie! Najlepiej wybrac sie na przelomie lipca i sierpnie, bo wtedy nie ma szans by ujrzec ponure niebo, a wiec Pani obawy na pewno sie nie spelnia! Jest tu teraz bardzo goraco i na ogrodkach prawdziwa Majorka polnocy, a miasto (Stockholm) lsni tak pieknie, ze nazywam go Wenecja polnocy. Naprawde jestem zachwycona, takze jak Pani ma ochote to naprawde warto, tylko latem. Prosze nie wybierac pod zadnym pozorem listopada, bo to najgorszy miesiac nawet dla rodowitych Szwedow. Juz zima lepsza, bo mozna przynajmniej w puszystym sniegu sie wytarzac! Polecam i dziekuje za zdjecie!

Kasia

Kasiu!

Majorka, Wenecja,lśni tak pięknie...W takim razie jadę!

PozdrawiamMU

Kasiu skandynawska-masz w prezencie żółwia z Australii,który przywędrowal z dzisiejszą pocztą od moich dzieci.To Franek go fotografował!

 

I od czego tu zacząć? Aby list był do odczytania pomogę sobię cyferkami.

 
1. Wróciłam z miejsca, które absolutnie nie jest dla mnie, ale mimo wszystko  pojechałam. Czasem wbrew logice trzeba zrobić coś przeciwko sobie. A czemu? A nie wiem. Refleksja z wyjazdu...świetni młodzi ludzie tracą wszystko gdy są po alkoholu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
2. Justynka. Ty mi nie mów, że sobie nie poradzisz z panią R.  Jak ja sobie poradziłam to Ty z rozbiegu zdasz to co jest do zdania. Ta "inteligentna dziewczyna" jak to mnie nazwałaś, z ledwością dostała się na studia, potem z tych studiów wyleciała, poczym jakimś cudem znowu znalazła się na tej uczelni...więc chyba nie taka inteligentna skoro nie dawała sobie rady.Błagam, nie porównuj siebie-osoby, która bez problemu dostała się na 3 kierunki studiów do mnie. Witam na NASZEJ UCZELNI.
3. Z Anią jesteśmy w stałym kontakcie i w Sopocie się spotkamy. (prawda Aniu?) A w ogóle to jakoś bardzo dużo "krewnych i znajomych królika" się tam wybiera, czy to aby bezpieczne? Wyczekuję już tego koncertu i tych kulku chwil. Ale najpierw jadę na biwak z Asią!!
4 Targ w Grosseto? A to już biegnę, sprawdze tylko jakie autobusy tam jeżdżą i jadę po huśtawkę. Tylko to chyba daleko i do Sopotu mogłabym nie zdażyć.
Pokój? Nieopanowany, ale ja to kiedyś zrobię, a może tak ma być?
 
To dzisiaj tyle- bo całą noc spędziłam w bardzo powolnym pociągu pospiesznym.
Anula  machająca.
ps. Dor...Ja zupełnie nie mam pojęcia czemu Justyna teraz tak panicznie się boi pani R? No chyba nie chcesz powiedzieć, że to moja sprawka?:) Ja nigdy nie pisałam, że pani R jest straszna i dlatego się jej boję. ja tylko mówiłam, że jestem za głupia do takich egzaminów. Justyna to zupełnie co innego.
Starsza koleżanko, daj znać kiedy Ty w tym Sopocie będziesz.
 
Anulo,ktora wróciłas z miejsca absolutnie nie dla siebie!
 
1.Starzy ludzie tracą jeszcze więcej...
2.Niech Justynka odpowiada.Na razie jest w Wieliczce,bo mi wyslala prywatne zdjęcie stamtąd.
3Niech Ania odpowiada.
4.Autobusy tam jeżdżą,ale są bardzo kosztowne.NIEOPANOWANYto slowo, ktorego szukalam na określenie pokoju...
5.A do czego ci szybkie pociągi , dziewczyno machająca?Ciebie czas nie dotyczy;to i dobrze i źle .Zależy co chcesz robić w dorosłości.
6.Boże, ile was tam zjedzie do tego Sopotu!MU

A ja to nie wiem kiedy (i czy...)... Myślę, że jeżeli to gdzieś tak koło 20 go - jak wszyscy... Ale chwilowo borykam się z  nieoczekiwaną przeprowadzką a ona może  mi nieco  pozmieniać plany. Wczoraj np. na balkonie nowego mieszkania były łaskawe wykluć się małe gołąbki. Kota jeszcze tam nie związałam, ale ciekawa jestem jak one wobec siebie się odniosą. Przyznam że przeczucia mam chwiejne. Poza tym jestem w euforii jak przy każdej przeprowadzce i chętnie nad morzem by się okiełznała. skontaktujmy się  bliżej terminu  to może wyruszmy jednym pociągiem, zawsze szybciej zleci .trzymaj się Dor...ps. a ja na studia też ledwo się dostałam chyba 5 od końca, ale co tam, nie to o nas świadczy... mam nadzieję...


Dla Anuli- w Toskanii zycie plynie poza czasem

III

Pani Magdo,
uwielbiam wyrezyserowane przez Pania widowiska."Zielono mi","Big Zbig Show", "Zimy żal" znam na pamieć. Są tak pełne ciepła, dowcipne, po prostu wspaniałe.
Dziękuje za wszystkie wzruszenia, których dzięki Pani doświadczyłam. Za Pani jesienny głos i niezwykła wrażliwość.
Nie ma Pani pojęcia jak się cieszę,że dzięki Pani piosenki Starszych Panów zna także moje pokolenie.
I że tak jak ja podziwia Pani talent Zbyszka Zamachowskiego.
Pozdrawiam najserdeczniej.
Ewelina Jaślar
 
Pani Ewelino!
Dostac taki list w poniedziałek rano to duża przyjemność.Ja także najserdeczniej i wysyłam pani zdjęcie naszego ulubieńca.Żeby mu się jeszcze chciało zabrac do pracy!I żeby mi się chciało zachęcac go to tej pracy...NajserdeczniejMU

 

Tu Tereska.
Pani pewnie wie... ale inni?
Wierszowanymi felietonami Andrzeja Poniedzielskigo można się cieszyć w każdym numerze "Zwierciadła"... W tym miesiącu o sierpniu... Piękny...
 
Poza tym cichutko donoszę, że powstała strona internetowa Poniedzielskiemu poświęcona (być może niedługo oficjalna)...

 

Adres tymczasowy 
http://www.lukasz.semibit.com/aponiedzielski/


Adres docelowy (niebawem) www.poniedzielski.pl
 
Ukłony posyłam.
 
Drożdżówka
 
Drożdżówko Kochana!
 
No,to także jest wspaniała wiadomość!Dorotko-od razu to "zalinkuj" oczywiście .Andrzeja  uwielbiam od ćwierćwiecza i nic nie wskazuje na to,aby to uczucie mialo przejść jakikolwiek kryzys.Jego żona i mój mąż pozwalają , bo maja do nas slabość.
Całuję; w nagrode dostajesz wiersz na jutro i portret telewizyjny A.P.
ps."Zwierciadło "- obowiązkowa lektura

Pani Magdo!

 (...) Ileż mądrości w słowach "Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko

odchodzą!". Wczoraj obejrzałam "Anioła w Krakowie" - tak się cieszyć z

 każdego dnia, i dziękować za każdy przeżyty dzień - to dopiero sztuka!

 To był bardzo pozytywnie nastrajający film!!!

 Dziękuję za jarzębinę zalaną słońcem! Uwielbiam drzewa, ale tego

 słońca to mi ostatnio, aż za dużo (...)

 

 Przesyłam kilka zdjęć (robionych bardzo małym cyfrowym aparacikiem) z

 już bardzo wakacyjnego dla mnie dnia! Z wyprawy rowerowo - fotograficznej. Różne zielenie i ujęcia rzeki Nogat....no i ja -

 ściśle na sportowo ;)

 Pozdrawiam chłodno - żeby było to przyjemne na taką gorącą pogodę! pa

 Jot

ps. Anulo miło zobaczyć takie zdjęcie malborskie. Jakie masz wrażenia po

 odwiedzeniu Zamku?

 

Chlodna Jot , ściśle na sportowo!

1.Nie widzialam , niestety, "Anioła w Krakowie".

2.Zdjęcia powinny sie" wyświetlic" u Doroty.

3.Anulo- opowiedz Joli o wrażeniach po odwiedzeniu Zamku...

Pozdrawiam lodowato,żeby bylo jeszcze przyjemniej;wysyłam dzisiejszy

rumianek,który jest dobry na wszystko.MU

Kochana Pani Magdo,
ściskam i pozdrawiam, i cieszę się, że Pani już wróciła.
 
Beata
 
Beato B!
 
Cos ten poniedzialek wyjątkowy.Wszyscy sie cieszą,nie ma nic o smutkach.Jak to milo, naprawdę.Dostajesz oczywiście zdjęcie.Pozdrawiam MU

II

Pani Magdo!
Bardzo się cieszę, że przerwa minęła i Pani wróciła!
Mnie te wakacje troszkę się dłużą, ponieważ pierwszy raz w całym moim życiu spędzam je w domu i nigdzie nie jadę!
Ale powód tej sytuacji  jest wspaniały.
DziS zdradzę Pani bardzo radosną wiadomość!
Oczekujemy z mężem naszego pierwszego dzidziusia!!!!, który ma przyjsc na świat pod koniec pazdziernika.
Już sie nie mozemy doczekac i dlatego tak nam sie ten letni czas dluzy. Zdradze Pani jeszcze,
ze to będzie dziewczynka! NATALKA!!!! i że jestem bardzo szczęśliwa.
 
Wyświetla nam Pani tak piękne fotografie, że dziś muszę się odwdzięczyć i dlatego wysyłam zdjęcie mojego
ukochanego psa Rinusia, dziewiecioletniego jamniczka, który w te upalne dni jest troszkę rozleniwiony!
Pozdrawiam Panią najserdeczniej jak potrafię i życzę miłych dni lata!
Iwona

 

 

Pani Iwono!
 
1.Natalka już tam nie może się doczekać ,żeby na was popatrzeć!
2.Ale będziecie mieli radosny listopad...
3.Ile młodych kobiet pani zazdrości... I starych...
4.Rinuś za to będzie cierpiał z zazdrości , ale tylko przez jakiś czas.
Pozdrawiamy,czekamy na dalsze radosne wiadomości.Tyle tu smutku naokoło.Pozdrawiam panią,męża,Natalkę i Rinusia.Zdjęcie moich dzisiejszych psów rozleniwionych upałem w prezencie.MU


Łyżwa dla mamy Natalki


Markotny dla taty Natalki

Już Pani jest!! Jejku jak się cieszę!! Ja dokładnie dziś wróciłam z pięknej (może troszkę brudnej) ale tak czy siak rewelacyjnej Grecji. Tak jak postanowaiłam pojechałam i kompletnie tego nie żałuję bo było po prostu bosko!! Szum fal...zachody słońca...chwile na rozmyślania...na zabawe...przepiękne widoki...Akrokorynt, Epidauros, Monenvasia, Mykeny, Mystras.... Dla takich wspaniałych chwil warto żyć... Chłonęłam książkę za książką...regenerowałam siły przed ciężkim dla mnie rokiem - klasa maturalna.... Szkoda, że jestem już TU...a nie TAM...szkoda, że słone łezki spływają po mojej duszyczce...Mam nadzieję, że za rok będą one słodkie kiedy znowu stanę na tamtej ziemi... Pozdrawiam Panią bardzo gorąco i cieszę się, że już Pani z nami - zadowolona i radosna! Kamila

Kamilo, która wróciłaś z ,tak czy siak, rewelacyjnej Grecji! 1.Przed maturą taka Grecja należy ci się jak mało co! 2.Te nazwy pięknie szeleszczą , ale to wszystko do obejrzenia jeszcze przede mną.Nigdy nie byłam w Grecji i wybieram sie do niej jak sójka za morze... 3.Za rok staniesz na tamtej ziemi juz jako studentka! 4.Ja także cieszę się ,że już jestem z wami.Pozdrawiam i wysyłam ci w prezencie kolegę, którego dożywiamy z rozkoszą.Uwielbia kaszę gryczaną jak moi synowie,za ktorymi strasznie tęsknię,ale cieszę się, że są szczęśliwi tam, gdzie są.MU

Anula:

ps5 Dorota!!!!! Nie taka straszna Pani R jak ją opisują:)

MU:

DOROTA! Odpisz na ps.5! Pani R nie poznam chyba nigdy w życiu.

Dorota:

 A NIE MÓWIŁAM??? No a swoją drogą kolejna nasza stronowa znajoma już niedługo podobne przejdzie stresy, gdyż (pragnę oświadczyć PUBLICZNIE) koleżanka JUSTYNKA, dostawszy się na studia w trzech niezależnych placówkach oświatowych, pod (zgubnym dość) wpływem swojej starszej internetowej koleżanki wybrała... pedagogikę na UW. Czego ona już teraz panicznie się boi? ależ Pani R rzecz jasna! Ciekawe skąd jej się to mogło wziąć... 
Pozdrawiam Cię Anulo gorąco no i też do zobaczenia w Sopocie...Dor...

ja:

Panicznie się boję, bo mi niestety chyba przyjdzie poznać panią R w tym życiu. Brrrr........ Ale jak mam się nie bać?! Ponad pół roku czytam jak to inteligentna dziewczyna nie może sobie poradzić z panią R i propedeutyką to co dopiero mówić o masach zupełnie ciemnych?!? Drży mi wszystko co tylko może i nie może!

Uściski sierpniowe śle

zły człowiek dobrej woli

 

ps1 do piosenki promującej już się przyzwyczaiłam....... moja to wina, że nie było lekko, ale za to słyszałam (co prawda tylko przez telefon, ale....) już inny (czy inną??) song i uuufffffff .......nie mam zamiaru się rozwodzić..... przynajmniej z NIM J!

ps2 Dziękuję za Stworzonko Toskańskie . Bardzo!

ps3 Dorota! Jaki tam zgubny! Już bardziej nikt mnie zgubić nie może niż ja sama. Zresztą wiesz.......

serrrrdecznie

Ciemna maso vel stronowa znajomo!

Dorota mi opowiadała jak fantastycznie zdałaś wszystkie egzaminy!Niczego się nie bój!MU

p.s .Co za ulga z tym Gordonem.Dostajesz jeszcze cos toskańskiego.


I

Szanowna i Droga Pani Magdo,
 
serdecznie zapraszam do odwiedzenia serwisu poetyckiego www.nieszuflada.pl
 
łączę uprzejme wyrazy
Jola Grosz
 
Miła pani Jolu!
 
Oczywiście podajemy ten adres wszystkim,którzy nie są w stanie nie pisać wierszy.
Może pani strona im w czymś pomoże...
Ja także łączę te uprzejme wyrazy i wysyłam zdjęcie dwóch bliskich pani sercu dziewczynek.MU

 

Witam Pani Magdo!

Witam Pania jak letni wolny ptaszek az ze Szwecji gdzie spedzam wakacje. Odwiedzam rodzinke i odpoczywam od dusznej Warszawy, ktora jakby nie bylo takze lubie i szanuje, ale czasem i od niej trzeba odpoczac, nieprawda?

Wlasnie weszlam na Pani strone i bardzo sie ucieszylam ze mozna napisac pare slow. Kiedys napisalam do Pani Krysi Jandy, ze ten koncert w Opolu dla Agnieszki Osieckiej byl przecudowny i chyba najpiekniejszy jaki do tej pory, przez moje 20 letnie zycie udalo mi sie zobaczyc. Jak to dobrze ze z Pania, jako reżyserem moge sie tez tym podzielic. Wiem, ze to juz czasy odlegle ale piosenki Agnieszki i ten piekny koncert caly czas maja ogromny wplyw na moje zycie. Mam takie dni, ze puszczam sobie jedna z plyt Pieciu Oceanow i chlone i odlatuje, to jest cos fantastycznego, A za ten koncert osobiste podziekowania ode mnie, bo naprawde wywarl ogromne wrazenie i nie ochlonelam jeszcze do dzisiaj!

Ja tu odpoczywam w tej mojej Skandynawi i chlone nature cala piersia. Jest wspaniale!Ogromne lasy, pyszne jagody, a dzis wieczorem na trawniku przed domem chodzil sobie jez. Fantastyczna odmiana po warszawskich klimatach, ale nie narzekam, bo to moje ukochane miasto w koncu. Zazdroszcze Pani tego Sopotu niedlugo, pragnelabym sie tam znalezc, ale pewnie juz i tak biletow nie ma, a ja wracam 15 sierpnia dopiero:(! Sopot tez kocham, ma zupelnie inny klimat, najwspanialsze miasto z Trojmiasta. Koncze.Wspaniale ze Pani jest. Dziekuje za wszystko.

Kasia

 

Kasiu,czyli dwudziestoletni letni wolny ptaszku!

1.Cieszę się,że tam ci dobrze z jeżem i jagodami.Bylam tylko raz w Szwecji, chyba w 1987 albo 88 roku(z "Białą bluzką").Ciągle sobie obiecuję wycieczkę po Skandynawii,ale na obiecywaniu się kończy.Chyba boję się ponurego nieba,na które mnie już nie stać psychicznie.Ale ta przyroda!!!

2.Dla ciebie to czasy odległe,a dla mnie to wszystko odbyło się przed chwilą...

3.Puszczaj sobie, chłoń i odlatuj.Ja także znam te piosenki na pamięć.

4.W nagrodę za POGODNY list otrzymujesz zdjęcie.PozdrawiamMU

 Flora polska  pozdrawia florę szwedzką

  Pani Magdo!!.

 Dziękuję pięknie.Tylko ,żebym nie zgubiła hasła;).Trzymam kciuki ,żeby była Pani w dobrym nastroju.Spacer po molo?.

 Ojeju jeju to jak to jury będzie bez Pani wyglądać??.No trudno.Ale ważne ,że Pani będzie.To jest najważniejsze:).

 A "Braci Karamazow" tak dłuuugo czytam poniewaz mam jeszcze "Pana Tadeusza "i "Pornografię" .Ale staram się najwięcej czasu poświęcić Dostojewskiemu.

 Właśnie sobie przypomniałam,że przecież mam nr.telefonu Anuli .To przez to słoneczko ;).

  Prezenty zdjęciowe przepiękne.:)

   Nie nową ,nie nową.Z Panią Beatą już się trochę ,długo znamy.Pisujemy smsy,dzwonimy ,teraz czekam na kartkę z Krety.Pięknie jest mieć Kogoś Takiego.Nie nową ale za to najwierniejszą.

  Do zobaczenia .Kłaniam się do ziemi.

    Ania Wąsowicz z Myślenic

ps.:przesyłam Panią Krystynę Jandę ,która się lubi bujać na bujawce;)

oraz  Panią Beatę Fudalej.

 dużo słoneczka!!!!!!!

 

 

AzM!

1."Bracia Karamazow","Pan Tadeusz" i "Pornografia" to bardzo interesująca trójpolówka.

2.Jasne że pięknie jest mieć Kogos Takiego.Kartka z Krety pomaga życ.

3.Dziękuję za zdjęcia,które z wielką przyjemnością wyświetlamy.O bujance wiemy niejedno, chociaż ja  ją nazywam bujanką Do zobaczenia ! MU

 

Kochana Pani Magdo!

Po jakimś długim czasie wytężonej pracy znow zajrzałam na Pani stronę i..... ku mojemu zdziwieniu i zaskoczeniu odczytalam mój wlasny list i Pani odpowiedź na ten list.(...) Dziekuje serdecznie za sloneczniki, są przepiękne. Widzialam je akurat w dniu gdy byłam bliska poddania się , ponieważ wszystko  toczylo się nie tak jak trzeba  (klopoty , problemy , trudnosci, jakby na moje zycie ktos rzucil zly czar)... i te sloneczniki , ta ciepła słoneczna łąka ... to dalo mi nowe siły do dalszego borykania się z życiem. Dziekuję za ciepło i delikatność (ponieważ uważam , że jest Pani najbardziej uosobieniem delikatności - przynajmniej w moich oczach ) .
 
Pozdrowienia dla Doroty od Doroty . Też często podpisuję się tylko pierwszą literą mego imienia :))).
Dorota

Doroto , na ktorej życie ktoś rzucił zły czar!
 
Cieszę się ,że słoneczniki pomogły!Wysylam ci jeszcze kwiaty z wakacji, żebyś zupełnie stanęła na nogi.MU
p.s.Dorota- tu są i dla ciebie pozdrowienia-odpisz swojej imienniczce!

Moja imienniczko - D!  Mnie też jakiś czas temu przydarzył się taki zły czar i też coś w rodzaju tych słoneczników przegnało go daleko, daleko... Również przesyłam  jak najwakacyjniejsze pozdrowienia - Dorota!


pierwsze listy po przerwie...


III


Pani Magdo,

Wlasciwie od dluzszego czasu nosilem sie z zamiarem napisania do Pani paru slow, jednakze zawsze, jak to w zyciu bywa, cos stawalo na przeszkodzie. Od lat, zrzadzeniem losu mieszkam w Lubece i od lat zajmuje sie pisaniem tekstow jak na razie jedynie do szuflady. W miedzy czasie uzbierala sie juz pokazna ich ilosc i chyba nic szczegolnego by sie nie wydarzyloby sie, gdyby nie fakt, ze ktoregos dnia,w ciagu zaledwie kilkudziesieciu minut napisalem tekst, dla, niestety nie zyjacej juz Agnieszki, tekst bedacy z mojej strony swistym dowodem uznania dla jej nadzwyczajnej przeciez tworczosci. Pare dni temu przeczytalem go raz jeszcze i wowczas przyszedl mi do glowy pomysl, aby ostatecznie Pani go przeslac. Byla Pani z jej osoba blisko zwiazana, i juz chocazby dlatego ma Pani do niej stosunek szczegolny. Poniewaz, jak sadze,tekst ten jest utrzymany w pewnej konwencji zblizonej do Pani tworczosci, zdecydowalem sie ostatecznie na ten, z mojej strony, byc moze zbyt szalony pomysl. Zdaje sobie sprawe, ze czas ku temu nie jest stosowny, biorac pod uwage to, ze wlasnie mamy lato w pelni, a jak to zwykle w lecie bywa, wiekszosc z nas spedza czas poza domem. Ale przeciez nie to jest najwazniejsze. Wazne jest to, aby w jakims momencie mogla Pani do niego zajrzec. Byloby mi naturalnie niezmiernie milo, gdyby zechciala sie Pani podzielic ze mna opinia, ktora podobnie jak cala Pani tworczosc artystyczna wysoko sobie cenie. Serdecznie Pania pozdrawiam, zyczac przy okazji udanych wakacji.

A teraz ow tekst, przez ktory,tyle zamieszania..

                                        AGNIESZKI

                                    Przybiegly do mnie Agnieszki,

                                  majowym zapachem bzu,

                                  psotnym walczyka nastrojem,

                                  przyjazne dotykiem snu,

                                  stapaly delikatnie,

                              wsrod rymow wlasnych wierszy,

                                  wsiadaly do pociagu,

                                  na bal spieszyly,

                                  ten pierwszy,

                                szukaly nutki szczescia,

                                gdy na jeziorach mgly,

                                 te noc,

                               co juz sie stala,

                              ubraly w cudne sny,

                              w zoltych plomieniach lisci,

                             kogos zegnaly zmienione,

                             te same jeszcze,

                              choc inne,

                             dotykiem czasu zdradzone.

                             Agnieszki, Agnieszki,

                                  spiewne jak te nutki,

                                  zyciem rymowane,

                                  radosci i smutki.

                                  O milosci slow pare,

                                  zalu odrobina,

                                  i tesknota,

                                ktora dzien bozy,

                               od siebie zaczyna.

                                 

                            I wino pily Agnieszki

                        za tych,

                        ktorym sie kiedys przysnilo,

                         zycie w kolorze teczy,

                             takie,

                                  ktorego nie bylo.

                                 Znalazly sie na zakrecie,

                                  ktory porazka w pamieci,

                                  miloscia,

                                  co wlasny song grala,

                                  pomimo najszczerszych checi.

      

                                  Bardzo tez chcialy Agnieszki,

                                  na stale miec kogos takiego,

                                  ktory to“ cos“ mialby w sobie,

                                  ot, tak,

                                  tak poprostu,

                                 z niczego.

Agnieszki, Agnieszki,

spiewne jak te nutki,

zyciem rymowane,

radosci i smutki...

Switem bladym odeszly,

w te podroz,

wyznaniem spiewna,

skowronkiem do nieba wzlecialy,

tesknota smutna i zewna.

Agnieszki, Agnieszki,

spiewne jak te nutki,

zyciem rymowane,

radosci i smutki...

      

P.S: prosze wybazcyc mi nieprzestrzeganie zasad polskiej pisowni ale w moim komputerze nie ma odpowiednich znakow. A moze ten tekst bedzie sie Pani podobal ?

Jeszcze raz pozdrawiam.

Pawel

Lubeka,

Panie Pawle z Lubeki!

Ten wierszyk mnie przede wszystkim wzruszył .

Jest nieporadny,ale oparty na świetnym pomyśle ,żeby o AO opowiedzieć słowami jej piosenek...

Ale kilka zwrotów mi sie podoba,np:"stąpały delikatnie wśród rymów wlasnych wierszy".Nie rozumiem fragmentu:"który porazka w pamięci milościa co własny song grała....

Za to "wsiadały do pociągu"-to nie z piosenki Agnieszki ,tylko wspaniałej naszej,ciągle w Jej wielkim cieniu istniejącej,MAGDY CZAPIŃSKIEJ.

Pozdrawiam serdecznie,życzę cierpliwego szlifowania warsztatu i cieszenia się życiem, nawet w Lubece.

Wakcje,tak jak mi pan tego życzył, były udane,ale niestety już BYŁY.Zdjęcie w prezencie.MU

 

Wreszcie poczułam, że wszystko jest w porządku, że Pani wróciła, że jest dobrze.

Zadzwoniłam dziś do Tearu Atelier zarezerwować bilety na festwial. Rozmwa wyglądała mniej więcej tak
- Kasa, słucham
- Chciałam zarezerwowac bilety na festiwal piosenek Agnieszki Osieckiej
- Na, który dzień?
- 20 i 21 Sierpnia
- Ale to jest to samo.
- Tak wiem, ale chciałam zarezerwować.
- To, na który dzień
- Na oba dni
- Ale to są te same koncerty
- ja jednak poproszę
 
No i udało mi się zarezerwować, węc nic już nie stoi na przeszkodzie. Wrzucić do plecaka sweter, portfel, długopis, okulary słoneczne, tonik ogórkowy, Kłapouchego i CAŁA NA PRZÓD KU NOWEJ PRZYGODZIE, TAKA GRATKA NIE ZDARZA SIĘ CO DZIEŃ .
 
No a teraz jeszcze tylko muszę pobiec po karimatę bo zostawiłam u przyjaciółki a o 22.20 w drogę! - Na ten dzisiejszy wyjazd wcale nie mam ochoty. Ale siła wyższa. Obiecuję uważać na siebie - chociaż pewnie rzeczy są niezależne od nas, o czym Pani na pewno doskonale wie. Skupienie????? Kiedyś dostałam taką karteczkę z bobasem siedzącym na nocniku i podpisem "Skup się"...
 
Anula z nadzieją(ściskająca nieustannie)
 ps 1W podziękowaniu za tygrysa i rybę przesyłam pamiątkę z wycieczki do Malborka.  Asia ja i Oliwka no i dwaj panowie, którzy przywitali nas przed Zamkiem.
ps 2 gdzie można kupić dużą huśtawkę i jak ją zmieścić do pokoju, w którym nie mieści się już nawet krzesło?
ps3 Macham wakacyjnym Psom
ps4 Trzymam kciuki za tzw. Kondycję Psychiczną
ps5 Dorota!!!!! Nie taka straszna Pani R jak ją opisują:) Ustny był bardzo przyjemny.

 

Anulo!
 
Ps.4.Przydadzą się.
ps.3.Może jeszcze mam w zanadrzu jakieś zwierzę na odmachanie-poszukam.
ps2.Na targu w Grosseto!Tam można kupić wszystko...A u nas?Chyba w sklepie dla dzieci?Jestem matką dwóch dorosłych synów i dawno tam nie byłam.A jeżeli juz wspomniałaś o pokoju... Czy doszło do generalnych porządków?
ps.1.Asia ,Ty i Oliwka w porządku.Panowie niegroźni.Zamek ma swoje lata.Narka MU
DOROTA!Odpisz na ps.5!Pani R nie poznam chyba nigdy w życiu.

Na ps 5 odpis Doroty: A NIE MÓWIŁAM??? 
No a swoją drogą kolejna nasza stronowa znajoma już niedługo podobne przejdzie stresy, gdyż (pragnę oświadczyć PUBLICZNIE) koleżanka JUSTYNKA, dostawszy się na studia w trzech niezależnych placówkach oświatowych, pod (zgubnym dość) wpływem swojej starszej internetowej koleżanki wybrała... pedagogikę na UW. Czego ona już teraz panicznie się boi? ależ Pani R rzecz jasna! Ciekawe skąd jej się to mogło wziąć... 
Pozdrawiam Cię Anulo gorąco no i też do zobaczenia w Sopocie...Dor...

 

Substytut kota  dla Anuli.Na takie koty w ogóle nie mam uczulenia, więc się uśmiecham do fotografa (K.J)

 

Droga Pani Magdo,
witam po powrocie.
jak to dobrze zajrzeć tutaj i ujrzeć,że już Pani jest.
 
Dominika powróciła do Krakowa, bez nerki niestety, ale za to z nową dawką nadziei /nie wiem skąd Ona ją bierze, ale ważne, że te coraz to nowe pokłady znajduje/
 
teraz zasłuchujemy się w płytę "Jonasz Kofta ..na bis" cudowne utwory poety i wspaniałe dopowiastki p.Poniedzielskiego :)
 
ślemy uśmiech między kroplami deszczu
Do z Dominiką

 

Dziewczynki!

Właśnie dzisiaj mówiłyśmy o was z Dorotą;że ciekawe jak tam z tą dzielnością,wiarą i nadzieją.Zasłuchujcie się  i trzymajcie dzielnie!Dwa zdjęcia oczywiście w prezencie!MU

 Nocny koncert jazzowy w Sienie-dla Do

Toskański świerszczyk dla Dominiki

    Proszę Pani!!!

  Strasznie się stęskniłam.!!Jestem bardzo zadowlona ,że Pani wrocila szczesliwa i opalona.Ja byłam w Zakopanem,

jak zwykle!!

jeżdziłam bryczką i spacerowałam.Było pięknie tylko szkoda ,że to co dobre szybko się kończy.ehhh           Zakochałam się  .....zakochałam się we wspaniałym miejscu na ziemi w Sopocie.Plaża,gapienie się na ludzi,pojenie się słońcem i chwilą -chwilo trwaj!!lecz najwspanialszy w Sopocie jest Teatr ,który sie zwie Atelier.Atelier i metafizyka.Atelier i Agnieszka Osiecka.Atelier i tylko atelier.. .To tu pokochałam Teatr.Gdybym nie zajrzała w to miejsce byłabym dzisiaj zupełnie innym człowiekiem ,nie wybaczyłabym sobie tego.

 Jadę na Festiwal Piosenek Agnieszki Osieckiej!!!!yuhuuuuuu Zycie jest piękne!!!!!.Teatr.Agnieszka Osiecka.Pani .Życie jest piękne!!!Jestem taka szczęśliwa.Będę na przedstawieniu ,które odbędzie się 23 sierpnia.Chciałam jechać na calutki festiwal ale okazało się ,ze dwa ostatnie są przedstawieniami zamkniętymi,a w pozostałe dni grają to co 23.:)Pani będzie prowadzic,tak się cieszę!!.:):)

 ad do Anuli-Anula a Ty kiedy będziesz ??.Ja będę od 21- daj znac to sie jakos umowimy!!.

 Mam do Pani wielką prośbę ,czy jeżeli byłaby Pani w dobrym nastroju i chciała to czy mogłaby sie Pani ze mną spotkać w Sopocie??.Chociaz na krotko,10 min nawet,proszę!!!To bardzo ważne dla mnie.Zgodziłaby się Pani??.Proszę!.

  Kończę już i kłaniam się.

        Ania Wąsowicz z Myslenic 15 lat (bo wszyscy się pytają)

ps.:moze Pani zdradzic kto bedzie wystepowal czy nie bardzo??.

pps.:ja koncze Braci Karamazow ,które zleciła mi przeczytać Pani Beata Fudalej.Pani Beata jest teraz na Mazurach a w sierpniu jedzie na kretę.Pani Beata kazała Panią pozdrowic ciepło wiec pozdrawiam/

 

Aniu z Myślenic!

1.Bardzo dziękuję pani Beacie-pozdrów ją także ode mnie.

2.Nie mogę zdradzić kto będzie występował, bo nie mam pojęcia.Nie jestem w jury, na przesłuchaniach czerwcowych byłam tylko przez chwilę.Sama jestem bardzo ciekawa, bo od stopnia ich talentów  zależy jakość tych koncertów.

3.Jeżeli będę w dobrym nastroju,to się z tobą spotkam.Podejdź po koncercie i powiedz,że jesteś Anią z Myślenic;to będzie nasze tajemne hasło.

4.Długo czytasz tych"Braci Karamazow".Zaczęłaś przed wakacjami...

5.Ja także żałuje,że to co dobre szybko się kończy.Taki lajf.

6.Anulo-porozum się z Anią,dobrze?

7.Pozdrawiam i wysyłam prezenty zdjęciowe dla ciebie i Beaty Fudalej.MU

Dla Ani z Myślenic

Dla Beaty Fudalej,która ma wielki talent i nową fankę w Myślenicach-a więc ma sporo.A do tego jeszcze te słoneczniki i wzgórze...Żyć,NIE UMIERAĆ! 



A ja mogę dostać wiersz od Pani? Z Panią znowu jaśniej.
Cichosza

Cichoszo!

Wiersze będą za kilka dni.Muszę się jakoś pozbierać i zmusic do pracy.Na razie zdjęcie jak najpiękniejszy wiersz.Jestem z niego dumna!MU

moja ulubiona droga.

 

Dobra zobaczymy jak tam będzie. To prawda, że nastrojów nie można nijak
przewidzieć. Wiem to najlepiej... Zatem jak będzie ok!- To plaża i
lody!!!! Bardzo się cieszę!!!!(...) To jest jedno z moich
marzeń...dawnych, wspaniałych marzeń...

Ale gdzież ja bym tam pani coś kazała... Malbork poczeka, w końcu ten
zamek stoi już kilka stuleci... Jesienią też tu bywa pięknie... i
zimą...;)

Pocieszenie bardzo ładne!!! Bardzo. Bez światłocienia, ale za to
bękitnym niebem!!! Dziękuję.

Pragi jeszcze nie widziałam, ale słyszałam, że piękna. Wracam między 18
- 20 sierpnia. Pani pewnie już wtedy będzie w Sopocie, zatem przed
samym wyjazdem zostawię swój numer komórki. Bo inaczej to nie będzie
szansy się skontaktować...może tak być?

Ale na razie jeszcze jestem i sobie do Pani popiszę...

Dziękuję serdecznie za wszystko!
Jak to dobrze, że pani jest!!!!

Jot

ps. Czekam na kolejne wiersze i zdjęcia...


Jot!

1.Ja tez sie cieszę,ze jeszcze jestem.

2.Może tak być( z tą komórką).

ps. Czekam na kolejne wiersze i zdjęcia...

odpowiedź na ps:
Na wiersze poczekaj jeszcze chwilę,a zdjęcie dostajesz już dzisiaj.

jarzębina w dzisiejszym słoncu

II.

No i wreszcie wszystko wraca. Ależ ja tęskniłam.
 
Ten miesiąc zmienił w moim życiu tyle, ile może zmienić miesiąc, a może bardzo dużo. Sprawdziło się...będę te wakacje pamiętała baaaaardzo długo. A dlaczego? Pojechałam na obóz z dziećmi niepełnosprawnymi. Tak, taka sobie Anula była wychowawczynią na obozie, to było szaleństwo powierzyć mi taką funkcję.
 W każdym razie gdyby komendantka mnie znała , to na pewno nie odważyłaby się - najzwyczajniej drżałaby ze strachu, że pogubię dzieci.
Ale udało się! Nikogo nie zgubiłam. A w dodatku spadły mi klapki z oczu. Moje życie i moje problemy w stosunku do tego co zobaczyłam są wielkim NIC! Po prostu, powinnam być najszcześliwszą istotą pod słońcem.
Była tam cudowna dziewczynka, 11 letnia Asia z porażeniem mózgowym- mieszka na wsi, nie widziała w życiu rechabilitanta ani logopedy...Przyjechała na obóz nie umiejąc mówić  i po 3 tygodniach zaczęła mówić Ania...A ja ryczałam jak bóbr, fum czy inne stworzenie, które ryczy bez umiaru. Jeśli czytała Pani "Poczwarkę" Doroty Terakowskiej to mogę Pani zagwarantować, że jest to najprawdziwsza książka na świecie...były dzieci z Zespołem Downa, były codziennie dyskoteki...ja w tym wszystkim brałam udział i wszystko widziałam. Nawet autystyczna dziewczynka pod koniec obozu przytuliła się do mnie. Ciężko to opisać. Teraz tęsknię jak nie wiem co i chyba pojadę do Asi nad morze we wrześniu na kilka dni. Naprawdę, moje problemy są małą pesteczką od arbuza, to wszystko nic nie znaczy. Miałam olbrzymie klapki na oczach, które musiałam przełożyć na nogi, poczym otworzyć szeroko oczy aby cokolwiek zrozumieć.
  Ach i powrót z obozu tez długo będę pamiętała. Postanowiłam wstąpić do Sopotu, do Atelier na "Komunikacje świń" I pojechałam...miałam w portfelu 10 zł, brak biletu powrotnego do Warszawy i ....zapomniałam pinu do karty. Była niedziela, banki nieczynne , a na gdańskiej poczcie całodobowej można wypłacić pieniądze tylko czekiem...Wpisałam 2 razy pin i wyskoczyło, że źle...poszłam nad morze położyłam się na plaży i...PRZYPOMNIAŁAM SOBIE! Potem spektakl (cudowny), spóźniłam się na pociąg, bo chciałam na plaży posiedzieć, a jak już w pociąg wsiadłam to na dobre , bo przejechałam Warszawę i wysiadłam dopiero w Warce ku mojemu wielkiemu zdziwieniu, zaskoczeniu i niedowierzaniu. Tak to minął lipiec 2003.
 
Ależ ja się cieszę, że znowu wszystko jest w tzw. normie. Jutro jeszcze n a3 dni wyjeżdżam a potem już tylko SOPOT!!! Tak, Sopot i pewnien wazny festiwal w małym teatrze na plaży.
Przytulam się strasznie mocno bo po przerwie.
Anula skacząca z radości pod sufit!
ps. Jestem na 2 roku:)))))
ps2 przesyłam bratanka! Miłość do makaronu to zjawisko rodzinne
 

Anulo, która jesteś na drugim roku!!!

 
1.Twój list zrobił na mnie ogromne wrażenie, bo ostatnia książka, którą przeczytałam na wakcjach, to była właśnie "Poczwarka"naszej wspaniałej pani Doroty Terakowskiej!
2.Jesteś, jak podejrzewałam , niezwykłą osobą i teraz  już nie mam co do tego żadnych wątpliwości.Taka trochę walnięta melepeta, jak większość wspaniałych osób zresztą.Coś za coś.Normalni są dużo mniej ciekawi.
3.Przypominanie sobie numeru PIN-u znam jak własną kieszeń.W tym celu trzeba się strasznie skupić,czego nie lubimy.
4.Bratanek do zjedzenia!Wysyłam mu toskańską rybę-dzieło wybitnego kucharza.Czasami trzeba zjeść coś innego.
  A Tobie toskańskiego tygrysa na toskańskiej drodze.
5.Lipiec jeszcze trwa, więc uważaj na siebie .Zwłaszcza w podróży...
 




 

Szanowna Pani Magdo,

Dopiero teraz bez łez mogę mówić o Agnieszce (rana trochę przyschła).Bardzo Pani dziekuję za koncert Zielono mi.Nagranie tego koncertu przechowuję jak relikwię.Choć Agnieszko nie ma wśród nas, to czuję Jej obecność.
Mam z Panią i Agnieszką urodziny, tzn dzień później, ale jesteśmy prawie astralnymi siostrami.Bardzo dziękuję Pani za wszystko, pozdrawiam serdecznie
Barbara Felchnerowska

Pani Barbaro!

Nie my jedne czujemy Jej obecność, na szczęście.

Ja także serdecznie pozdrawiam i dzielę się z panią bukietem, który dostałam wczoraj od męża..MU.

 

Droga MU,

Jak to miło powracać do Pani... Włanie przeczytałam: koniec
wakacji - zachód w Toskanii bajeczny! Ale jaki tam koniec - jeszcze
tyle fajnych, ciekawych i ciepłych dni słonecznych zostało...

Ja jestem ciągle przed wakacjami. Planujemy wyjazd do Pragi ok.8
sierpnia.

Największą radością jest jednak dla mnie Festiwal im. A. Osieckiej w Sopocie.
Mam już bilety - nie uwierzy Pani, ale na miesiąc przed występami
prawie ich już nie ma...

Chciałabym korzystając z okazji zaprosić panią do Malborka. Sopot jest
tak bliski, a ja bym była w siódmym niebie, gdyby przyjęła pani moje
zaproszenie. Wystarczy spacer przy zamku, rozmowa, uśmiech...

Bo sopotkanie po koncercie, o późnej zmęczonej porze, po długim
czekaniu, albo co gorsza przepychaniu się przez ludzi, którzy stoją do Pani w kolejce
tłumy....ja się tego boję, ja tak nie umiem. Marzyłabym ,aby spotkać
się z panią tak na spokojnie, gdzieś w miłym, nietłumnym miejscu...

Jeśli tylko znajdzie pani czas i ochotę, a to drugie to jeszcze
ważniejsze niż pierwsze, możemy się jakoś umówić na ten czas sierpniowo
- koncertowy.

ściskam serdecznie
Do napisania
Jot

Kobieto z Malborka przed wyjazdem do Pragi i wizytą w Sopocie!
Zobaczymy jak tam będzie i w jakiej ja będę kondycji psychicznej. Jak wszystko będzie dobrze,to zjemy jakieś lody i przejdziemy się plażą.Na miłość boską, nie każ mi w tym celu jechac do Malborka!Malbork w przyszłości...Na pocieszenie wysyłam ci niebywale Pitigliano, niestety w za mocnym slońcu,bez światłocienia...Znam kolegę,który ma takie zdjecia Pitigliano i strasznie mu tego zazdroszczę...A Praga także piękna!MU

 

Kochana Pani Magdo!

 
Pobieżnie przeglądnęłam Pani stronę internetowa jest wspaniała, tyle można sie o Pani dowiedzieć . Dziękuje za ten zbiór wiadomosci i oddech od szarej rzeczywistości.
Dorota

 Doroto(bo czuję ,że znowu ktoś młody do mnie pisze)!
Uciekanie od szarej rzeczywistości jest naszym ulubionym, od zarania dziejów,zajęciem.Bardzo serdecznie pozdrawiam i wysyłam Toskanię
 w kolorze.MU

Słoneczniki z Chianti dla pani Doroty,żeby jej się lepiej uciekało od szarej rzeczywistości.

 

Droga MU! Czy słyszała już Pani nową piosenkę Gordona???!!! Looooosie! Jak jego nowa płyta ( 22.09.03) cała będzie taka, to cholera jasna! Rozwodzę się z nim aż do następnej płyty!  
Serrrrdecznie
mała

Mała!

Nie strasz mnie!To może szczęście,że nie słyszałam w tych lasach piniowych.Cios przede mną...Ale aż mi się nie chce wierzyc.

Na pocieszenie dostajesz stworzenie toskańskie.MU

 

 

I.

Pozdrawiam

... i dziekuje ze jest taka strona wsrod tylu bezwartosciowych linkow zycze oczywiscie aby byla czesciej aktualizowana. Bywam tez czesto na stronie Pani Krystyny Jandy (podziwiam Ja za systematycznosc dziennika jaki prowadzi na stronie choc nie zgadzam sie z Jej wszystkimy przemysleniami ale to lepiej kazdy jest soba) pewnie cos podobnego przydaloby sie i na tej stronie to nadaloby jej wigoru. To jednak zalezy od koncepcji bo wiadomo ze pomysly innych nie powinny byc powielane .......ale cos podobnego......byloby milo
pozdrawimm
Wieslaw

 

Panie Wiesławie!

Bardzo dziekuję za miłe słowa.Właśnie "aktualizuję" swoją stronę po wakacjach listem do pana.Niestety wigor  i ja - to jest oksymoron.Lubię żyć powoli i mieć dużo czasu na zwyczajne , prywatne życie.I nie ma co udawac,że tak nie jest.

Oczywiście na samym początku, kiedy pewna młoda studentka namówiła mnie na zabawę w spotykanie się w wirtualnym świecie,ja także zastanawiałam się,czy nie pisać czegoś w rodzaju dziennika,ale zastanawiałam się krótko i zrezygnowałam.Może dlatego,że nie stać mnie na  absolutną szczerość,bez której takie pisanie nie miałoby sensu(według mnie oczywiście).Może także dlatego,że nie odczuwam takiej potrzeby.Ale przede wszystkim dlatego,że samo odpisywanie na listy(te na stronę i bardzo prywatne) zajmuje mi sporo czasu i dzieje się to ,na przykład, kosztem czytania książek...

Jeśli więc nie będzie mi miał pan tego za złe będę się tu poruszać w swoim hinduskim tempie, nie poganiana przez nic i nikogo.Pozdrawiam bardzo serdecznie

                                                                                                          MU
p.s.nawet zdjęcia, które robiłam na wakacjach są zaprzeczeniem wigoru.Tak jak krajobraz Toskanii... Jedno wysyłam w prezencie.



oliwki i krajobraz Toskański

 

Kochana Pani Magdo!!!!

Mając nadzieję ,że nawet na urlopie zagląda Pani na tę stronę:), ślę

serdeczne pozdrowienia z Gdyni i życzę udanych, wesołych, ciepłych,

przyjaznych, kolorowych, słonecznych, pięknych, niezapomnianych

WAKACJI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Moje wakacje kończą sie dopiero 1 pażdziernika, a ich

najprzyjemniejszymi elemenami są wizyty w Atelier. Już nie mogę się

doczekać gali "Pamiętajmy o Osieckiej", zwłaszcza, że to Pani ją

poprowadzi! PS. Przeczytałam dziś list p.Marii Strzykowskiej. Ja

niestety wydawcą nie jestem:), ale za to wiem, że wydawnictwo Znak

ogłosiło konkurs na książkę dla dzieci "Popisz się przed

dzieckiem". szczegółowe informacje można znaleźć na stronie

www.znak.com.pl. Być może ta informacja sie przyda.

Pozdrawiam serdecznie i cieplutko!!!!

Natalia

Miła Natalio!

1.W ogóle nie zaglądałam na tę stronę!Las,cykady,morze, rower ,pyszne jedzenie(niestety...)-te sprawy. 2.WAKACJE BYŁY UDANE,NIEZAPOMNIANE, PIĘKNE, KOLOROWE, SŁONECZNE I (PO RAZ

PIERWSZY) CHWILAMI ZA CIEPłE.

Nawet Włosi narzekali na nocne temperatury powyżej 30stopni... 3.Ja także się cieszę,że pojadę do Sopotu.Lubię te spotkania z młodymi ludźmi, lubię teatr " Atelier " i bardzo lubię Sopot . 4.Mam nadzieję,że pani Maria S.to przeczyta. 5.Pozdrawiam i do zobaczenia w Sopocie! p.s .wysyłam ci zdjęcie umęczonego upałem psa w Sienie,bo on najlepiej wyraża to, co z nami chwilami robiły te temperatury.

 

prośba o pamiatki po Agnieszce Osieckiej
W styczniu 2004 roku w Muzeum Teatralnym, w gmachu Teatru Wielkiego w Warszawie otwieramy wielką wystawę pt. "Dzieje kobiet polskich". Autorem wystawy jest dyrektor naszego Muzeum - Janusz Pulnar, scenografią zaś zajmie się pani Xymena Zaniewska. Wśród około 100 wytypowanych kobiet, których sylwetki chcielibyśmy przedstawić na wystawie znalazła się pani Agnieszka Osiecka. Wystawa przedstawiać będzie kobiety żyjące w różnych okresach historycznych: począwszy od wczesnego średniowiecza - do końca XX wieku. Chcemy, aby każde kolejne pokolenie wielkich Polek było inaczej przedstawione.
Pragniemy aby część wystawy, która zostanie jej poświęcona Agnieszce Osieckiej była ciekawa i różnorodna. Myślę, że powinny się tu znaleźć przede wszystkim jej książki, ale nie tylko. 
Stąd nasza prośba o wypożyczenie na czas wystawy pamiątek, fotografii, przedmiotów związanych z osobą pani Agnieszki, być może zachowanych rękopisów tekstów piosen ek  lub wierszy. Może dysponuje Pani przedmiotami jakimi lubiła się otaczać, jakąś sukienką lub torebką, okularami itp., być może jest jakiś jej portret. 
Napisaliśmy już do Fundacji "Okularnicy" - gdzie uzyskaliśmy potwierdzenie wypożyczenia od pp. Passentów biurka i fotela pani Agnieszki, natomiast mamy nadzieję, że pozostałe przedmioty i fotografie mogłaby nam wypożyczyć pani Agata Passent. Nie mamy z nią kontaktu, myślimy, że może dzięki Pani życzliwości moglibyśmy w jakiś sposób się z nia skontaktować, czy porozmawiać osobiście. Z góry dziękujemy za wszelką, okazaną nam pomoc.
Z poważaniem
Hanna Ozimek

         Pani Hanno!
 
           Spróbuję porozmawiać z Agatą.
           Sama także wam coś wypożyczę, pod warunkiem , ŻE TO NA PEWNO ODDACIE!!!!Musi zostać złożone uroczyste, internetowe
           słowo honoru!PozdrawiamMU
           p.s.Na razie zdjęcie Agnieszki.

 

Droga Pani Magdo, Pozdrawiam Pania serdecznie i goraco ze slonecznej Florydy /Cocount  Creek/ gdzie wpoczywam i dziekuje za Pani wspanialy wklad pracy w Polska kulture. Grazyna

Pani Grażyno ze slonecznej Florydy!
 
ja także panią gorąco pozdrawiam i wysyłam w prezencie zdjęcie ze swoich wakacji,które już niestety minęły.MU

Archiwum