W tym miejscu publikujemy wybrane listy, nadchodzące do Magdy Umer i jej na nie odpowiedzi

Dobrego czytania.


www.chlip-hop.bloog.pl  -Blog Magdy Umer i Andrzeja Poniedzielskiego

www.franztravel.blogspot.com  - Globtroter Franek P


Zapraszamy do wysłuchania -  Magda Umer o "Listach na wyczerpanym papierze"


21 września 2011

 

Pani Magdo!
Uważam, że jeśli jest się za coś wdzięcznym, wypada podziękować. Osobiście nie mam okazji, więc piszę.
 
Po pierwsze, dziękuję za koncert ZIELONO MI, który moja mama nagrała na kasetę wideo i bardzo często do niego wracała, a ja wsłuchiwałam się w teksty AGNIESZKI O. coraz uważniej. Po latach, gdy kaseta odmówiła współpracy, a wideo poszło do muzeum (czyli na strych), kupiłamytę, bo nie może być tak, żeby nie było ZIELONO MI! Koncert zawsze oglądam bez makijażu.
 
Po drugie, dziękuję za BIAŁĄ BLUZKĘ. Dziękuję za to, żeowa Agnieszki Osieckiej: „Gdy w twoim chłodzie się wygrzewam, to jedno myślę coraz częściej. Ja nie odchodzę kiedy trzeba, na twoje szczęście.” mogłam usłyszeć z ust wspaniałej aktorki. Obie Panie skradły tyle serc, że należy się surowa kara, lecz koniecznie z zawieszeniu na… wieczność. A i serc proszę nie zwracać. w dobrych rękach.
 
Po trzecie, dziękuję za piosenkę śpiewaną z p. M. Zembatym po tytułem SŁYNNY NIEBIESKI PROCHOWIEC, która to piosenka odrywa mnie od ziemi na wysokości absolutnie niebezpieczne. Ale zawsze wracam. Niestety lub na szczęście, a to zależy...

Poostatnie, dziękuję, że przeczytała Pani ten list.
 
PS Pan kurier lub kurierek (cyt. "przesyłeczka do pani, podpisik tylko proszę, już dajęugopisik, o tu, w tej krateczce") przywiózł wczorajLISTY…”, więc zabieram się do lektury, żeby móc znów dziękować.

 
pozdrawiam serdecznie,
nocnna

 

Nocna!
I ja się cieszę że przeczytałam ten list...bez makijażu. Pozdrawiam serdecznie-MU
 

Bardzo mnie wzruszyły te słowa o bufecie. Ciągle mysle o jakichś końcach i tabliczkach "zamknięte".  Trzyma mnie to że gdzieniegdzie jeszcze jest OPEN.a.

a!
Jeszcze w bardzo wielu miejscach jest "open", szczególnie dla takich mlodych ludzi, jak ty...
A Irenka, Ania i Ola- to obsługujące bufet w Ateneum- babcia, mama i wnuczka- serdeczne, ciepłe i kochane.
Mam nadzieję,że znajdzie sie dla nich "open" gdzie indziej.
Pozdrawiam MU

Szanowna Pani Magdo.

Przepraszam za śmiałość, ale znajomi namówili.
- Napisz do Pani Magdy. Ona ci doradzi  - suszyli głowę, aż się przemogłem.

Od kilkunastu lat piszę. Nieuleczalnie. Coś tam wydałem. Coś tam wygrałem. To i owo zastawiłem żeby wydać.
Między innymi piszę wierszyki. Takie: skrawki, obłoki, bazgrolce. I chciałbym wiedzieć czy w naszej ślicznej
rzeczywistości artystycznej jest miejsce na takie wierszyki. Czy ktoś mógłby je zaprezentować? Czy zna Pani może kogoś, kto poszukuje takich tekstów?
O sto lat za późno napisanych? Żeby nie powiedzieć - przeterminowanych estetycznie.

Pozdrawiam ciepło w pierwszych dniach jesieni, nadciągającej zza okna

Tomasz Kruczek

PS: Tu wrzucam link do moich tekstów:
http://tomaszkruczek.blogspot.com/

Szanowny panie Tomaszu!

To o kosiarce , ktorą pan już ma nie mając ogrodu bardzo mi sie podoba!Zamieszczam, może komus sie przydadzą.Oby.Pozdrawiam MU


Droga Pani Magdo,
Byłem na Pani koncercie w lipcu na Bemowie. Było wspaniale! Dopiero teraz przeczytałem na stronie internetowej, że wystąpi Pani w Płocku, który jest blisko mojego miasta. Niestety nie ma już biletów. Bardzo chciałbym jeszcze raz Panią usłyszeć na żywo, a mój 10-letni brat (który Panią uwielbia - tak, jak ja) po raz pierwszy, bo na Bemowie nie mógł być. Szkoda, że nie zobaczymy Pani w Płocku. Czy są planowane jakieś inne koncerty w najbliższym czasie?
Pozdrawiam serdecznie
Michał z Lipna
Michale z Lipna!
W najbliższszym czasie Och teatr- 4 i 5-ty  października- w Warszawie.Zapraszam -MU

Droga Pani Magdo!

  

Przepraszam, że tak poufale się do Pani zwracam, ale ilekroć Panią widzę czy słyszę, mam wrażenie, że spotykam się z kimś dobrze mi znajomym. Pierwszy raz zdarza mi się do Pani pisać, a natchnął mnie poniedziałkowy spektakl w "Och-Teatrze". Wielokrotnie oglądałam reżyserowane i wykonywane przez Panią koncerty, ale zawsze na szklanym ekranie. Wczoraj po raz pierwszy spotkałam Panią naprawdę. Dziękuję za ciepło i wrażliwość płynącą ze sceny. Roztacza Pani wokół siebie dobrą aurę, która nastraja pozytywnie Pani otoczenie. Mnie przynajmnie nastroiła. I bardzo Pani za to dziękuję. Jeszcze długo będą w mej głowie brzmieć Pani i Pani Znakomitych Kolegów głosy w pięknie zaaranżowanych utworach.
 
Pozdrawiam serdecznie i czekam na kolejne wspaniałe Pani spektakle,
"widzka" Agata
"Widzko" Agato!
Dziękuję za miłe slowa. Postaram się jeszcze chwilę poroztaczać .Pozdrawiam serdecznieMU

Witam Pani Magdo!!! Z upalnego bardzo Lądka Zdroju, wciąż jeszcze z pracy (mimo, że pora do domu), a wszystko dlatego, że  za chwilę okrągły roczek się przetoczy, kiedy to uświetniła Pani swoją obecnością naszą skromną scenę w kinoteatrze wspominając  (i wyświetlając ) Agnieszkę Osiecką, kiedy to ośmielona przez swoją przyjaciółkę szaloną odważyłam się podejść i zagadnąć
Bardzo dużo się przez ten rok wydarzyło, mam teraz czas domykania się wielu spraw, zataczania koła;.jakby zaczynał się nowy etap w moim życiu. Ale też ogromnego wysiłku to wymaga , bardzo staram się nadążyć, kosztem wielu rzeczy, w tym moich ulubionych kontaktów z Panią, pisania, czytania
W każdym razie wszystko dobrze, mateczka nadal dobrze zaopiekowana, nawet z kilkoma wyjazdami, w tym dwukrotnie w okolicę najbliższą czyli do Kątów Bystrzyckich ( po raz pierwszy), do gospodarstwa agroturystycznego, gdzie pod czujnym okiem gospodyni, a mojej kolejnej przyjaciółki, odpoczywała od Wrocławia, swojego mieszkania, kotów , rybek etc
I proszę sobie wyobrazić ;nie tylko ja mam czas "dopełniania się, zamykania " pewnych spraw, rzeczy;
Moja mateczka to rocznik 1927, urodzona we Lwowie, z którego wyjechała mając lat 14.
Właśnie będąc w Katach Bystrzyckich spotkała uroczego Pana Tadeusza(rocznik 1928), który w tej chwili mieszka w Niemczech  i często przyjeżdża właśnie do Kątów odpocząć, nabrać nowych chęci do życia;.Człowiek o ciekawym życiorysie;.Od słowa do słowa okazało się, że przez pierwsze lata swojego życia byli bliskimi sąsiadami, mieszkali prawie na tej samej ulicy we Lwowie, chodzili do tego samego przedszkola w tym samym czasie….Rozmowom, wspomnieniom nie było końca;Nie
uczestniczyłam w tym odkrywaniu na nowo przez moją mamę  świata sprzed tylu lat , ale uświadomiłam sobie, jak wiele rzecz zapomnianych musiało odżyć, ile sytuacji uzupełnić…A wszystko jak z bajki, bo to przecież było dzieciństwo tych wiekowych ludzi w mieście, które potem całkiem zmieniło oblicze, w czasach, które były całkiem inne….. Myślę, że to piękna przygoda, zwłaszcza, że przyjazd mamy nie był wcześniej planowany, ot, taki pomysł zrodzony podczas babskich pogaduszek i
zwierzania się mojego z troski o mamę, z tego, że w tym Wrocławiu, że sama
Jest trochę zdjęć, nagrałam troszkę wspominek z tamtego Lwowa, myślę, że od czasu do czasu będą do siebie telefonować, a może i spotkają się na kolejnym "letnisku…"..
Pozdrawiam Pani Magdo słonecznie…Mam nadzieję "powrócić " do zaglądania"  co też u Pani słychać , do wierszy ukochanych, piosenek;.Jeszcze tylko trochę "pościgam się " z rzeczywistością

P.S. Oto moja mama z panem Tadeuszem , w Ogrodzie Górskiego Wiatru czyli u mnie podczas kolejnej fascynującej opowieści;..:)
Serdeczności JM

JM!
Ja także mam nadzieję,że będą do siebie telefonować i spotykać się.Uwielbiam takie historie!Pozdrawiam panią , mamę i pana Tadeusza-MU

P.S. Pani Magdo Droga...., ot, psikus, czeski błąd i nie to zdjęcie poszło...Jest opowieść, ale gospodarza Ogrodu Górskiego Wiatru i widok na naszą małą, ale jakże "natchnioną " obecnością wielu wspaniałych artystów Chatkę w Górach Złotych.A miało być zdjęcie inne, które teraz ,mam nadzieję , prawidłowo wysłać...Pozdrawiam z uśmiechem..czy faktycznie przypadki istnieją???Joanna M.

Joanno M!
Czasem mam wrażenie,że istnieją tylko przypadki.Pozdrawiam dodatkowo-MU

 

 

Listy archiwum