Uśmiech na wagę złota
(czyli o humorze Jeremiego Przybory)
Nie
tak dawno („Nowe książki” 2/95) pewien odważny dziennikarz zaryzykował
pytanie , które skierował prosto do Mistrza:
„Czy
można zdefiniować rodzaj humoru , który zrodził Kabaret Starszych Panów?”
Odpowiedź
brzmiała:
„Zupełnie
nie potrafię tego zrobić. To jest jakaś intuicyjna sprawa... Ja lubię właściwie
wszystkie rodzaje humoru{...} ale jaki jest ten mój humor – nie wiem , zupełnie nie wiem. Nie potrafię w
ogóle teoretyzować na temat humoru , również mojego.”
Ja
oczywiście także nie potrafię teoretyzować na ten temat ,ale wydaje mi się
, że potrafię napisać jaki ten humor nie jest. Otóż nie jest on zjadliwy
, szyderczy, okrutny,
kopiący leżących , siedzących czy ledwie stojących , myślących
inaczej , mających inny światopogląd, inne upodobania , czy nawet inny gust.
To
jest humor inteligentnego , delikatnego, dobrego człowieka , który chciałby
,aby ten świat i ludzie w nim żyjący stali
się lepszymi , wrażliwszymi i dowcipniejszymi.
I
walczy o to najskuteczniejszą bronią – własnym poczuciem humoru i
nadzwyczajnym talentem.
Walczy
przeciwstawiając tępocie – inteligencję
Agresji – delikatność
Chamstwu
– dobre wychowanie
Brakowi tolerancji- próbę zrozumienia
każdego i wszędzie.
I
nie wydaje mi się ,aby kiedykolwiek
przeczuwał, pisząc swoje
świetne teksty i arcydzieła, że ten sposób opisywania świata , ludzi , zdarzeń i sytuacji – będzie
o wiele skuteczniejszym orężem, niż odważna satyra polityczna obyczajowa i
społeczna z jaką toczył boje każdy cenzor w Polskiej Rzeczpospolitej
Ludowej...
Myślę
,że Jeremi Przybora jest mistrzem w uprawianiu każdego typu humoru, ale mnie
najbardziej zachwycała zawsze jego pikanteria, świadcząca o tym ,że można mówić
o wszystkim i wszędzie , zależy tylko kto to mówi i w jaki sposób...
Oto
kilka zachwycających przykładów pikanterii
najwyższej próby, uśmiechu na wagę złota:
”Zimne
drewno tej ławki zawsze już tęsknić będzie za ciepłem Pani dotknięcia”
(
do kobiety , która postanowiła opuścić ławkę w parku i siedzącego na niej
z nią mężczyznę.)
***
„Po
wieczerzy już zmyte naczynka , we śnie leży spowita dziecinka,
Którą
los na pociechę mi dał , za kolejną pomyłkę dwóch ciał...”
***
„I
ta trwoga i ta trwoga , trudna rada, że się nie wie, czy się człowiek dla
dam nada
Ale
z drugiej strony chwili takiej wdzięk, gdy rozwieje dana dama taki lęk...”
***
Arcydziełem
pikanterii w twórczości Mistrza jest mało znana piosenka pt: ”Żegnajcie
uda pani Lali”
Piosenka
ta została napisana dawno temu , w czasach, kiedy nagle zmieniła się moda
„mini” na mniej kobiecą (według autora)- „maxi”:
„Żegnajcie
uda pani Lali
Na
zachód patrząc i na wschód, ani w pobliżu , ani w dali
Już
nie zobaczę takich ud...
Dlatego
serce me się żali, dlatego łza zasnuwa wzrok, wiem że mi uda pani Lali
Na
zawsze ukrył mody skok.
Nuda
, nuda , nuda długich spódnic mnie oplotła
Uda
, uda , uda z perspektywy mej wymiotła.
Żegnajcie
uda pani Lali
Strzelisty
, lekki , smukły cud, chociaż się nigdy tym nie chwali
Nikt
nie ma drugich takich ud.
(Proszę
mnie źle nie zrozumieć...Gdyby mnie coś łączyło z panią Lalą , nie
martwiłbym się. To co zakryje moda , odkryje uczucie. Ale nie o to chodzi .
Mnie z panią Lalą łączyła jedynie bezinteresowna kontemplacja tego piękna
, tego prześlicznego fragmentu nóg , który teraz
bezpowrotnie zniknął mi pod przedłużoną do maxi spódnicą. To
wszystko.)
Żegnajcie
uda pani Lali
Cios
najbezlitośniejszej z mód
Zasłoną
na was mi się zwalił i nie zobaczę was jak wprzód.
O
dyktatorzy mody mali! Co do was nie mam żadnych złud
Cóż
was obchodzi pani Lali najcudowniejsza para ud ?!
Moda
, moda , moda czasem ujmie ,czasem doda
Szkoda
, szkoda ,szkoda, że nie wzrusza jej uroda.
Żegnajcie
uda pani Lali, aczkolwiek znałem ja ud w bród,
W
pamięci będzie mi się palić blask
unikalnie pięknych ud
Pani
Lali...
Dodatkowej
pikanterii doda zamieszczenie tego tekstu w czcigodnym „Tygodniku
Powszechnym” i fakt że w niczym to temu tygodnikowi ujmy nie przyniesie.
Pozdrawiam-Magda Umer
P.
S.
Jeremi
Przybora zawsze podkreśla ,że nie jest satyrykiem.
Przecież
satyrykiem nie może zostać ktoś , kto nigdy nikomu nie chciałby wyrządzić
przykrości
Nieodmiennie
wzrusza mnie nasza rozmowa sprzed lat , kiedy pracowaliśmy nad spektaklem p t :
„Zimy żal”, poświęconym jego
piosenkom i ja chciałam ,aby znalazł się w nim mój ukochany utwór p.t :
„Taka gmina”
Ni wyżyna , ni nizina , ni krzywizna , ni równina , taka gmina
Spotkasz chłopa – gęba sina , oj , nie wraca ci on z kina , taka
gmina
Miast kobiety , śpiewu , wina – wóda ,
czkawka , Gwiżdż Janina , taka gmina...itd.
Dobrze-
zgodził się mistrz po namyśle , ale wiesz, zawsze mi jest przykro , kiedy
pomyślę sobie , że gdzieś w Polsce naprawdę żyje jakaś Janina Gwiżdż i może jej być przykro...
Namówiłam
Jeremiego, aby uwierzył w poczucie humoru ewentualnej pani Janiny i
piosenka stała się przebojem tego
przedstawienia.